|
Blog > Komentarze do wpisu
LUDZIE Z INTERNETU
Krzysiu jest podoby do Andrzeja. Komputera używa tylko wtedy, gdy ktoś przyłoży mu broń do skroni. Gdy zapytałem, czy ma chociaż skrzynkę pocztową, odpowiedział, że owszem, na polboksie. Zdziwił się, gdy mu powiedziałem, że od 2 lat firma już nie udostępnia darmowych kont pocztowych.
Zapomnij o tym blogu. Teraz piszę codziennie pod tym adresem:
poniedziałek, 15 lutego 2010, kominek
Zapomnij o tym blogu. Codziennie nowe teksty Kominka pojawiają się teraz na KOMINEK.IN
Komentarze
martuuha
2010/02/15 18:13:34
A ja się ostatnio zaczęłam zastanawiać, czy ludziom jeszcze się w ogóle zdarza poznawać POZA siecią. Serio. To już nawet moja ukochana Babcia lat osiemdziesiąt i trochę, robiąca najlepsze pączki, najwygodniejsze wełniane bambosze i uczestniczka rowerowych wypraw na koniec świata ostatnio kazała mi "zajrzeć do komputera" i tam poszukać kogoś. Mądra Babcia :) I mądry Kominek, chociaż pewnie nie robi takich wygodnych bamboszy ;-)
2010/02/15 18:22:53
Dla nich ludzie z internetu są [nastolatka mode ON] zbiorem literek [nastolatka mode OFF]
cudo :) Opinia bezzwiązkowca: Czasem z rozrzewnieniem sobie marzę, jak by to było pochodzić z kimś, w pewnym momencie za rączkę, w następnym zacząć dawać sobie buzi i tak małymi kroczkami iść na przód. Z drugiej strony za trzecim czy czwartym razem może się to stać nudne i wtedy komputer jest bardzo wygodny. Ten dystans, o którym piszesz skraca o wiele czas, w którym ktoś może się nam stać bliski (i pisze to na podstawie tego, że na zlocie w sierpniu, 4 miesiace po pojawieniu się tu, byłam przy was taka, jaka zazwyczaj jestem po jakimś roku znajomości z kimś). Łatwiej się umówić na rozmowę przez internet, zwłaszcza jeśli ma się do siebie kawałek drogi, i przez to częściej się z tym kimś rozmawia i szybciej poznaje. A potem, jak rozmowy się przedłużają, można się w tym realu umówić i poznać martuu, bez przesady, jeśli ktoś nie siedzi cały czas przy komputerze, zdarza mu się kogoś poznac od czasu do czasu. Chociaż... Dobra, jak już sobie kogoś znajdę, dam znać, gdzie go poznałam :) 2010/02/15 18:35:38
Przez internet poznałem kiedyś taką jedną. 3,5 roku życia na nią zmarnowałem i się okazało, że nie potrafi nóg utrzymać złożonych. No ale to tylko jedna osoba i jedno doświadczenie. :)
2010/02/15 18:36:35
Moja mama poznała sobie faceta na jednym z portali randkowych,
niezłe ciacho z niego. Gdyby nie był z moją mamą, to chętnie bym na nim oko zawiesiła . A tak to nie mogę ;) 2010/02/15 18:42:37
A, czy mam znowu przytaczać historię moich dwóch, żonatych z internetową personą, braci?
2010/02/15 18:43:54
ja poznałam swojego kochanego w realu i jesteśmy już ze sobą szczęśliwi 15 miesięcy :) tak to się robi!;)
2010/02/15 18:48:13
kinia05041992
"ja poznałam swojego kochanego w realu i jesteśmy już ze sobą szczęśliwi 15 miesięcy :)" hehehehe wow :) 2010/02/15 18:50:33
ml,
mało tego, pomyśl o swoich rodzicach, dziadkach, ile też oni ze sobą byli/są? I też w realu się poznali :) 2010/02/15 19:02:30
OK, ale jaką mamy pewność, że idąc z poznaną na sieci osobą do łóżka, nie idziemy do łóżka tylko z jego wyobrażeniem o sobie? Internet sprzyja wyobraźni...
2010/02/15 19:04:33
...ja poznałam swojego kochanego w realu i jesteśmy już ze sobą szczęśliwi 15 miesięcy :) tak to się robi!;)...
Kiniu/o. Twój zachwyt jest równie wielki jak mój smutek... Muszę się jeszcze duuużo nauczyć... 2010/02/15 19:04:39
Nie mylcie netu z biurem matrymonialnym.
Właśnie! To jest problem, przynajmniej dla mnie. Jakoś nieszczególnie fajnie jest mówić mi, że poznałam go w sieci. Nie wiedzieć czemu ludzie najczęściej myślą wtedy o portalach randkowych. I choć nie krytykuję korzystających z tego typu miejsc, nie chciałabym być z nimi kojarzona. Nie pasuje mi do wypracowanego imidżu :) Tylko nie bardzo mam jak zaprzeczyć, bo wspinanie o kominek.blox.pl brzmi równie podejrzanie. 2010/02/15 19:04:47
ta, jestem cnotliwa. I co?
Gamoń kręcił się obok przez 4 lata, a kolejny rok cierpliwie czekał, aż mi przyjdzie ochota ;-) I z nikim nie będzie tak dobrze i fajnie jak z kimś, kogo się zna 20 lat! 2010/02/15 19:04:51
po. moi rodzice poznali się w romantycznych warunkach mi bliżej nie znanych. z resztą swoich późniejszych partnerów, i tych późniejszych też romantycznie naturalnie poznali, ale im można wybaczyć :)
ja swojego mamuta wytachałam w realu, ale to pewnie dlatego, że nie mieliśmy netu. no i mamut właściwie wytachał mnie do randkowania, gdy ja sobie romansowałam w realu z facetem poznanym w sieci. wszystko se dokładnie sprawdziłam, zanim powiedziałam TAK. każdy wariant. ale to było dawno temu. teraz nie wiem właściwie jak to się dzieje na świecie :) swoją drogą to aż dziwne, ale moje pokolenie z mojego otoczenia nie korzysta z netu. jestem jedynym znanym mi trollem. ale to pewnie dlatego, że żyję w takiej małej wiosce i wszyscy w około zajęci są wychowywaniem dzieci i robieniem karier lub jeżdżeniem na urlopy. ja jestem dziwna, bo mam bloga chociażby. generalnie poznałam przez sieć kilka rozkosznie cudownych osób, których nie poznałabym chociażby geograficznie rzecz ujmując, albo już biorąc pod uwagę, że byłyby marne szanse do znalezienia się w tym samym czasie w tym samym miejscu. więc jak ktoś mi marudzi na net, nie znając właściwie jego możliwości i tego, co otwiera przed ludźmi, to polecam otworzenie umysłu i rozjaśnienie ciemnoty. weźcie sobie wyobraźcie, że nie trafiacie na blog kominka? koszmar, nie? i nie możecie go pokochać? jeszcze większy :) a tak, proszę, macie, kochajcie :) cacko :) 2010/02/15 19:06:48
sam, a to chyba teraz tak nie robią. mój mamut też jakieś 4 lata udawał, że ja go ani nyny. a ciągle był gdzieś obok. skubany. podprogowo mnie wziął :)
2010/02/15 19:07:17
Net jest fajny bo daje duże możliwości "prześwietlenia" takiej Basi - co pisze na różnych forach, jej prawdziwe fotki na serwisach społecznościowych i cała masa innych. I wiadomo czy warto odpisywać na maila.
ale dlaczego a jakie to ma znaczenie w łóżku ? Pieprzysz się z wyobrażeniem czy z osobą ? Bzykasz laskę widmo czy jak ? 2010/02/15 19:09:19
taa, net jest fajny. niektóre z nas poznały go na własnej skórze przez sympatię.
W życiu!!!! nie będę nikogo szukać przez neta, GDYBY SIĘ COŚ (A KYSZ) WYDARZYŁO. 2010/02/15 19:10:16
zawsze podchodziłam podobnie do znajomości internetowych jak kominkowi koledzy. nie miałam takiej potrzeby. poznałam 2, 3 osoby w necie, z którymi spotkałam się. śmiało mogę stwierdzić, że te znajomości trwałyby bez względy na to w jakich warunkach poznalibyśmy się.
2010/02/15 19:10:52
kinia
jak będziecie szczęśliwi razem 20 lat, to kiwnę łbem z uznaniem :-) 2010/02/15 19:11:39
sam, obawiam się, że te wyjątki, o których piszą, że się udało, dlatego są wyjątkami, że są wyjątkami :) sama znam takie ze dwa. słownie piszę dwa, bo tyle tego jest. dwa. reszta leczy się farmakologicznie, albo psychiatrycznie. więc ja tam nie wiem, ale jakoś nie wiem. chociaż co ja tam wiem :)
2010/02/15 19:12:36
net jest fajny.
czasem. nie narzekam. ale ostatnio omijam go szerokim łukiem ze względu na brak dla niego czasu. i dobrze mi z tym. ;-) dlatego zostane starą panną ;D 2010/02/15 19:12:46
kuzu
Owszem z osobą. Tylko, że pieprzysz się nie tylko dlatego że ma fajne piersi czy ciasny tyłek, ale też dlatego co nosi pod czaszką. A w przypadku sieci może być to scenariusz... 2010/02/15 19:14:49
Ej mój ukochany przez rok w ławce ze mną siedział na studiach i w ogóle udawał najlepszego przyjaciela. Później się wyprowadził na Florydę, ja zostałam w Polsce i w sumie kontakt był przez internet. Ale tak jeszcze prawie dwa lata bezzobowiązaniowo z różnymi opcjami wokół. Dopiero jak mnie raz do siebie na sylwestra zaprosił to wyszło szydło z worka, że się w sobie zakochaliśmy. To spakowałam walizki i żyjemy na tej Florydzie długo i szczęśliwie już prawie dwa lata.
2010/02/15 19:14:53
Ale...
To zazwyczaj jest scenariusz. Tylko w realu szybciej się sypie. 2010/02/15 19:16:18
ale
gdyby nie miała fajnego tyłka i jędrnych cycków nie bzykałbym się z nią. Jak się bzykam nie rozmawiam z nią o średniowiecznej literaturze czy historii Polski - są na to inne chwile. 2010/02/15 19:17:06
melka
wszędzie są wyjątki :-) my jesteśmy wyjątkami... w sumie tak się zastanawiam - jestem sama od miesiąca, radzę sobie doskonale z rzeczami, które zawsze robił gamoń - tzn. z samochodem. poznałam ludzi w serwisie, warsztatach, dziś na diagnostyce siedziałam 3 godziny, teraz się zastanawiam, jaki olej wlać do auta i szperam w książce serwisowej, sprawdziłam oponki i resztę, gdyż w środę rano jadę na Okęcia po siostrę. Kupiłam sobie pampersa na tę okoliczność i myślę, że będzie ok nawet jak auto stanie dęba w jakimś polu. :-D 2010/02/15 19:17:10
mesje
ups! Skoro tak to jade Jej palnąć miedzy oczy "Okłamałaś mnie sucz!!!". 2010/02/15 19:18:14
kuzu
Z Tirówkami też o literaturze nie pogadasz a i bajerowania mniej... 2010/02/15 19:19:41
i nikt na mnie nie krzyczy jak obżeram skórkę od chleba a resztę daję królikowi...
ani że w wannie siedzę godzinami i woda się leje, ani że się szlajam po nocach samochodem ani że przy kompie siedzę ani że spać chodzę często nad ranem... luzik.... tylko nie ma mnie kto pogłaskać... 2010/02/15 19:22:27
ja poznałam swojego obecnego chłopaka przez internet :) 2 miesiące rozmów o życiu i dupie maryni, prowadzące do spotkania w realu. teraz 2 lata razem, krwawe kłótnie, seks na zgodę, zgodność charakterów i jednocześnie masa różnic nie do pokonania :) życie jest piękne i buk jest miłością. peace
2010/02/15 19:22:31
ani że samochód podrapałam (ale po poszukiwaniach w necie znalzłam cud mniód pstę i nic nie widać)
... mesje królik sierściuch już wystarczy... 2010/02/15 19:23:45
sam, no mnie samochód od środka kompletnie i zupełnie i ani absolutnie trochę nie interesuje. wszystko rozłożę na części pierwsze i dam sobie z tym radę, ale samochód mnie nic a nic od środka nie podnieca. no i jeszcze dzielę samochody na ładne pt "ktem taki" i nie.
2010/02/15 19:24:39
ale
rozumiem, że podczas seksu pytasz się jej : "tu bi or not tu bi" ? 2010/02/15 19:27:02
Aledlaczego...
Z "suczą" wyhamuj. Dopiero jak zaczniesz pisać "jej", a nie "Jej"... Miśka. Teraz już widać fujaro. Oby tylko nie było WBC... ;D 2010/02/15 19:28:37
mesje
WRC gamoń ma hopla na punkcie rajdów samochodowych. nie wlezie tu, bo to nie dla niego. nie potrafi się dostosować do "pierdół" hehe 2010/02/15 19:29:05
poza tym
przyznałam mu się, bo pytałam o lakiernika, hehehehehehhe 2010/02/15 19:30:38
mesje
Aha...ale to "okłamałaś mnie" to całkiem prawdopodobne jednak? Ja chyba jednak jeszcze za mało w życiu widziałem. Kuzu Nie pytam, ale jednak powinna mieć w głowie więcej niż kolekcje nasienia. 2010/02/15 19:34:07
nienawidzę siedzenia w ciuchach, a sąsiad ma przyjść.
... dylemacik... 2010/02/15 19:38:54
najfajniejszych ludzi poznałam w realu, w internecie nie szukam miłości, tylko przyjaźni..
2010/02/15 19:41:54
Ooo... To ma sens! Ale GDZIE w sieci szukać? Przecież nie na sympatii... Przecież nie tak po prostu wchodząc na czyjś profil na nk. Na czatach to siedzą same dzieciaki...
Ok, fajnie, ale powiedz Kominku GDZIE? 2010/02/15 19:43:06
coś w tym jest. zwłaszcza, że ostatnio siedzę ze znajomym na komunikatorach godzinami.
i coś jeszcze zawsze zdążę zrobić w tzw. międzyczasie. spotykamy się gdy to niezbędne i gdy mamy czas (=rzadko). na początku wydawało mi się, że to chore, bo mieszkamy od siebie jakieś 20 minut, ale doszłam do wniosku, że nie muszę go widzieć, żeby sobie pogadać o filmach i innych takich duperelach. lubię go. i zdaje się, że to dzięki internetowi wiem co lubi ;) nawet jeśli nigdy mi się ta wiedza nie przyda to to jest fajne. kominek, bardzo bardzo fajny tekst. coś na co wcześniej nie wpadłam. cmok :) 2010/02/15 19:46:09
Poznać kogoś w sieci jak najbardziej. Ale potem jak najszybciej sru! z tym do reala i przekonać się na własne oczy kto zacz i sprawdzić jak nam ta relacja będzie się rozwijała poza rzeczywistością wirtualną. A te wszystkie pytania, które zadałoby się w sieci, można przecież zadać siedząc z kimś przy winie. A jak się któregoś zapomni, no to nie ma wyjścia - następne spotkanie :)
2010/02/15 19:50:42
Ciekawe :) Szkoda,że te wszystkie fajne ludziska są tak daleko. Z drugiej strony gdyby nie net nie miałabym świadomości i smatrieła w tv.
2010/02/15 19:56:55
Ja napisze tyle, że uwielbiam mase ludzi stąd i nie zdziwiłabym się jakbym poznała przez internet miuośc swojego życia, tylko też stąd by być musiała, bo gdzie indziej raczej internetowo nie bywam, a na gadu wiecznie niewidoczna jestę. (o mamo, jakie zdanie!)
i napisze jeszcze, że się stresuję, bo jutro idę na rozmowe o pracę, w której moim zadaniem będzie niańczenie dzieci.
Gość: janekx, host-89-229-245-150.grudziadz.mm.pl
2010/02/15 19:59:28
Nie zgadzam się z Tobą Komin. Ty jesteś człowiekiem "sieci", dlatego tak mówisz. Wyjdź trochę do ludzi ;)
Jak to dobrze, że masz ten internet, co? Co Ty byś bez niego zrobił... Miałbyś jakichś znajomych poza Andrzejem? O laskach już nie wspomnę. 2010/02/15 20:00:56
Gościu, gościu... Kominek to kreacja. Od kiedy jesteś na tym blogu, od godziny?
2010/02/15 20:02:49
Magnes mi kiedyś mówiła, o pewnych badaniach. Otóż jesteśmy w stanie zaakceptować i polubić więcej ludzi w necie niż w realu. Odpada pierwsze wrażenie, skupiamy się najpierw na przepływie myśli. Wspomniała dokładne dane procentowe.
2010/02/15 20:10:02
klaudyna,
no i w realu, przy pierwszym spotkaniu, możemy się trochę spinać i starać kreować, co może wyjść sztucznie. A w sieci, bezpieczni za monitorem, mamy dowolną ilość czasu na reakcję i przy kreowaniu siebie nie musimy popełnić błędu. 2010/02/15 20:18:26
Klaudyna.
Ładnie powiedziane... O tym skupieniu się na myśli. Tak bez rozpraszania się na cudną figurę, piękne oczy, grubą dupę albo niemodne buty... A jeszcze może być odpychający zapach albo jąkanie, co? Ci co nie maja netu i są zezowaci do tego - to już przesrane... 2010/02/15 20:20:58
mesje,
w sensie, że te konkretne, czy jakieś inne? gacie, dzięki :) a w ogóle to w internecie odpada problem pt "nie umiem się przebić" (co jest moją wadą) i to, że jak jestem w grupie, to zazwyczaj siedzę cicho i można mnie poznać dopiero sam na sam. 2010/02/15 20:21:34
a poza tym to gram w final fantasy x i nazwałam głównego bohatera Gamon :D
2010/02/15 20:30:56
69 trafiłem. Hmmmm...
Popo. Ładnie Ci wyszło. ;) Gamon to brytyjski ładowany plastikiem granat o dużej mocy z II WŚ. Baaardzo praktyczny. 2010/02/15 20:42:58
mesje,
hehe :) ale ten mój, to mieczem macha. a o istnieniu tych konkretnych dzieci wiem od wczoraj. Mama do mnie zadzwoniła akurat jak grałam i nie mogłam zapauzować, to doprawdy musi byc przenaczenie :) 2010/02/15 20:49:47
Heh, temat dla mnie :) Ponad połowa moich związków, a na pewno wszystkie poważniejsze zaczęły się w sieci. Czasy przed gadu, gdy siedziało się godzinami na IRCu. Gdy pasjonowały grupy dyskusyjne i posiadało się to piekielne konto na polboksie, które działało jak chciało i kiedy chciało. Setki stron maili - dały cenną umiejętność pisania bezwzrokowego ;) Zabrzmi zabawnie, ale emocje jak w "Masz wiadomość" :) Zgadzam się, że poznając kogoś w sieci zazwyczaj poznaje się kogoś inaczej - startując z innej płaszczyzny, a to cenne. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, którzy mówią, że przez internet to nie to samo. Czy ja wiem? To samo pewnie nie, inaczej, może lepiej, ciekawiej. Pod warunkiem, że ta znajomość dość szybko wykracza poza ramy klawiatury i przenika płynnie do reala :)
2010/02/15 20:50:26
Witam Kominku, poruszasz właśnie temat, który i mnie ostatnio frapuje. Jestem akurat z tych dziwaków, którzy uznają monogamię i cenią długotrwałe związki, ale... tak się właśnie zastanawiam. Czasy nam się zmieniły i coraz więcej pracujemy, a coraz więcej rzeczy załatwiamy przez Internet. Nie dziwią zatem portale randkowe, a nawet... serwisy aukcyjne, na których można sprzedać własną cnotę. Faktycznie również, jak napisałeś, przez Internet łatwiej jest ujawniać własne potrzeby, co znakomicie potwierdzają kobiety, które korzystają z uroków cyberseksu. Psychologowie społeczni donoszą o tym, że przez Internet łatwiejsze jest komplementarne dobranie się, bo właśnie łatwiej o ujawnianie prawdziwych potrzeb oraz eksplorowanie ich. Z drugiej strony, przecież długotrwałe spotykanie się z kimś też jest dobre, słuszne, stwarza mniejsze pole na kreowanie się, pozwala poznać środowisko, z którego wywodzi się wybranek... Czy ja coś przeoczyłam?
2010/02/15 20:53:52
fajnych ludzi (nie tylko facetów) można poznać i tu i tu.
Notka przypomniała mi, jak poznałam faceta w realu, a później gdy byłam uziemiona w domu okazało się, że nie potrafi on rozmawiać na gg i to było STRASZNE :) jeszcze później się okazało, że na żywo też ciężko o dłuższą rozmowę, zwykłą rozmowę o wszystkim i o niczym, fuj no i odnośnie błędów, internet jest niezawodny:) głupio na żywo, kazać komuś pisać dyktando:D 2010/02/15 20:55:49
sam,
zarejestrowałam się na niania.pl i się do mnie kobieta odezwała 2010/02/15 20:57:18
ranger,
Tak, jak wiele może czasem powiedzieć kilka skleconych zdań - ich przekaz nie ogranicza się wyłącznie do znaczenia słów. To, jak zdanie jest napisane, czy ktoś jest świadom interpunkcji, zasad pisowni itd. daje pewien ogląd. 2010/02/15 21:00:09
Witam syćkich :-)
A ja tak chciałam zapytać... a jak ja mojego chłopaka poznałam w pracy, ale przez kilka miesięcy gadaliśmy tylko na komunikatorze, to się liczy jako net, czy jako real? ;] 2010/02/15 21:03:55
To, jak zdanie jest napisane, czy ktoś jest świadom interpunkcji, zasad pisowni itd. daje pewien ogląd.
To prawda. Już na wstępie jak widzę: "pocklikash?" to mi się wnętrzności wywracają... 2010/02/15 21:04:00
szwa
tym bardziej, że jest coraz więcej kaleczących język pisany wiadomo, że to co się pisze, to nie są listy, nie ma starań i pisze się z reguły szybciorem, ale kruwa... Swoją drogą zaczęłam się czepiać znajomych odkąd weszła w moje życie komunikacja przez internet. Jak ktoś pisze np 'biórko' albo 'nie go' to mam ochotę dać w pysk:) 2010/02/15 21:05:35
Mnie np wkruwia, jak ktoś pisze "koleżanką" zamiast "koleżankom" i odwrotnie.
I to nie jest celowe! 2010/02/15 21:05:59
ormunin
niby real, ale jednak net:) pocklikash to już jest kurwa patologia nad patologie:D 2010/02/15 21:07:22
ranger, ormurin,
Mam te same odruchy, w ogóle słowo "poklikamy" ("poclickamy"?) działa na mnie jak płachta na byka, mimo, że uważam siebie za stworzenie internetowe - niedawno minęło mi 11 lat w sieci ;) Zawsze miała dla mnie znaczenie pisownia, można pisać szybko, można darować sobie pełne zdania, ale błędy ortograficzne nawet na IRCu raziły. 2010/02/15 21:08:43
rangerstranger
Aaa widzisz... no to w takim razie popieram tezę, że lepiej przez neta ;] Jakaś taka zresztą odwaga wtedy dopada. Twarzą w twarz to jednak nerwy się udzielają, zwłaszcza osobom [nie "osobą" ;)], które nie mają takiej odwagi, swobody, pewności siebie. 2010/02/15 21:10:20
ormurin,
Prawda - bezpiecznie schowana za monitorem masz więcej odwagi, nawet jeśli odbiorca Twoich słów siedzi trzy biurka dalej i Cię widzi. Nie wiem, z czego to wynika. Ale znam to z autopsji :) 2010/02/15 21:10:34
A co Was razi najbardziej w takich właśnie rozmowach? [używanie jakichś konkretnych słów, utartych sloganów, jakieś emoty]
2010/02/15 21:10:41
Pode.../ Ranger.
Ale to często może być ta powierzchowność, o której tu była mowa... Nie sądzę, żeby Stephen Hawking silił się na interpunkcję. Często nie dociskam do końca "altu" - czy to znaczy, że jestem idiotą? 2010/02/15 21:10:45
i jego lapt wogule sie doniczego nienadaje
na ten przykład z mojego archiwum:D a to i tak lajt 2010/02/15 21:14:59
mesje,
Nie, dlatego, że pisząc z kimś chwilę zauważasz, czy to zaledwie niedociśnięty alt, czy może jednak objaw czego innego. Zgadzam się, że czasem internet może być tą magiczną zasłoną, która - gdy opadnie - odkrywa zupełnie zwyczajną rzeczywistość i nie tak gładką powierzchowność, którą ktoś prezentował pisząc. Tyle, że to też szybko się weryfikuje - przynajmniej u mnie tak było. 2010/02/15 21:15:52
No dobra, dobra, ale przyznać się - kiedy ostatnio natknęliście się na słynne 'poclikash?' w sieci, na swojej drodze, hę?
2010/02/15 21:16:23
mesje
nie, to nie znaczy, że jesteś idiotą:) wydaje mi się, że kretyna łatwiej rozpoznać przez internet, ot co 2010/02/15 21:17:17
martu,
W zeszłym tygodniu. Obca mi osoba zaczepiła mnie na gadu właśnie takim tekstem. 2010/02/15 21:17:24
Poooza tym... bezpiecznie schowana za monitorem mam w razie czego chwilę do namysłu na ułożenie zdania, poprawienie błędów, zastanowienie się nad tym, czy to co chcę powiedzieć nie będzie głupotą nieskończoną. Zawsze są to te dodatkowe sekundy...
pode-szwa ma rację, da się zauważyć, czy to maleńkie niedopatrzenie, czy co nagminnego. Np. słowo ućciwi....[no jak słowo daję autentyk]... Tego typu pierdułki/pierdółki [nie wiem jak to się pisze :/] też dużo mówią o rozmówcy, jaki jest poziom jego języka. 2010/02/15 21:17:59
ranger
bo to bije między wierszami, nie? ale z drugiej strony - idiotę to chyba zawsze łatwo poznać, niezależnie, czy to real, czy sieć. twarz nieskalana myśleniem, w oczach tęsknota za rozumem... to WIDAĆ ;-) Prędzej czy później, choć najczęściej prędzej. 2010/02/15 21:19:22
podeszwa
aha, to mnie zaskoczyłaś w sumie. Bo dla mnie to takie legendarne jest, ale osobiście to się już wieku całe z tym nie spotkałam w kontekście innym niż prześmiewczy. 2010/02/15 21:22:45
ormurin,
Tylko warto chyba pamiętać o tym, żeby nie przyzwyczajać się zanadto do tych dodatkowych sekund. Na co dzień, w realu nie masz tych sekund, przez co możesz być mniej "wyprasowana" - przygotowana - i sprawiać inne wrażenie. Inne, nie znaczy gorsze :) martu, Na gadu często mnie to spotyka. W ogóle był taki czas, kiedy ciągle mnie ktoś obcy zaczepiał na gadu, nie wiem z czego to wynikało, ale w końcu usunęłam imię i wiek z katalogu publicznego i zaczepki ustały. 2010/02/15 21:23:23
heh przypomniałą sobie jak przyszedł do mnie do pracy facet, coś chciał, że z jakiejś firmy jest, nie pamiętam... a, dałam mu kartkę i kazałam napisać co za firma dokładnie (bo kruwa za cholerę nie mogłam go zrozumieć)
patrzę a to firma 'Ogrud' :D 2010/02/15 21:25:18
Łiii tam. Internet to jest już część naszej codzienności i mnie tam wcale nie dziwi, że to zmierza w tą stronę. Słyszałam opinie, że skończymy w sekendlajfie. Ale to smutne w sumie by było.
popo. Jak już się załapiesz, to pamiętaj - pierwsze, co będziesz robiła po przyjściu, to myj łapy:). 2010/02/15 21:29:49
pode-szwa
No tak, racja. I to właśnie...z jednej strony medalu jest zaleta rozmów w sieci, ale z drugiej - wadą, jeśli rozmowa przenosi do reala właśnie. Tu trzeba szybko reagować :) Ja mam ten talent, że się wpakowuję w różne "żarty sytuacyjne" z których im bardziej próbuję wyjść, tym bardziej się wkopuję... ale w tym już chyba mój urok. A co do błędów jeszcze... to zdarzają się przecież czasem rozmowy z takimi osobami, u których SŁYCHAĆ błędy ortograficzne w wypowiedziach. To się nie tylko w necie zdarza! ;] 2010/02/15 21:34:55
znajomość z netu trzeba szybko przenieść do reala i odwrotnie :)
Gość: stara_panna, astrasbourg-552-1-53-44.w83-203.abo.wanadoo.fr
2010/02/15 21:35:13
a ja moje serce w sieci poznalam - polaczyla nas milosc do boskiego Hałsa i granie na basie. tak bardzo przypadlismy sobie do gustu, ze postanowilismy razem zamieszkac, zaledwie po 5 spotkaniach w tzw realu. w sumie po 3, bo po trzecim moj On zaproponowal mi przeprowadzke 1500km od domu. i w taki sposob wyladowalam we Francji, bez jezyka... ale nie zaluje, frajde mam niesamowita uczac sie od tubylcow, i poznajac ichniejsze zwyczaje.
2010/02/15 21:35:45
ormurin,
W sieci też trzeba szybko reagować :) A skłonnością do wikłania się w zabawne sytuacje nie ma co się przejmować - tak jak mówisz, to Twój urok :) 2010/02/15 21:36:47
A macie jakieś wspomnienia z takiego pierwszego spotkania w realu? Jak było? :)
2010/02/15 21:40:48
szwa
kiedyś zostałam oszukana i facet okazał się 20 kg grubszy, kruwa a do tego niby nie tolerował palenia, tak strasznie mu się nie podobało, że palę, po czym wyją fajky i zapalił sam, a potem już chciałam do doooomuuuu!!:) 2010/02/15 21:43:38
a ja wcale nie uważam, że trzeba JAK NAJSZYBCIEJ przenosić znajomość do reala. Czytałam gdzieś ostatnio jakieś badania (oczywiście nie pamiętam gdzie i kto je prowadził), że dla związków na bazie znajomości internetowych dobrze jest, kiedy znajomość trochę dłużej rozwija się w sieci. Choć też nie w nieskończoność. Mowa była o tym, że to daje szansę właśnie lepszego poznania się na poziomie "myślenia". Chyba się przychylam.
Kiedy jednak znajomość ma charakter...znajomości po prostu, nie ma tez takiego ciśnienia na spotkanie, tak mi się wydaje. Choć uważam, że jeśli jest okazja to należy ją wykorzystać. Podeszwa większość takich spotkań, tych pierwszych zrobiło na mnie dobre i bardzo dobre wrażenie. Nierzadko okazywało się, że choć już tych ludzi bardzo lubiłam to jeszcze zyskiwali. W sumie raz jeden miałam zawód totalny - miał lepkie ręce, którymi upierał się mnie głaskać, śmierdział pod pachami i nie mieliśmy o czym rozmawiać. Ale muszę przyznać, że było to w czasie, gdy byłam młoda, głupia i głucha na sygnały, bo niemal wszystko dało się przewidzieć, tylko mi się nie chciało tego przewidzieć. No może poza pachami. Pachy były zaskoczeniem ;-) 2010/02/15 21:45:46
ranger,
No tak, tacy też się zdarzają :) A ja pamiętam takie spotkanie, na które czekałam z niecierpliwością, umówiliśmy się w czasie imprezy plenerowej, tłum ludzi, zobaczyłam faceta, który szedł rozglądając się, zdawało mi się, że mnie nie zauważył - przeszedł dalej, a potem odwrócił się i spojrzał prosto na mnie. I wtedy już nie było wątpliwości, że to właśnie z nim się umówiłam - chemia internetowa zadziałała z wielką mocą w realu ;) Tak, to były piękne czasy :) 2010/02/15 21:47:35
Nie mam nic do zawierania znajomości przez internet. Czasem sama lubię " poclikaćci?'':)
dobry wieczór 2010/02/15 21:48:09
ranger
w sumie względne to jest, nie? Bo co to znaczy "w miarę szybko", a co znaczy "nie jak najszybciej"? ;) 2010/02/15 21:49:41
acz zacz muszę dodać iż ostatnio jestem intensywnie podrywana w realu wg recepty dziadków i cholernie, cholernie(!) mnie to kręci:))
CHOLERNIE:) 2010/02/15 21:52:04
martu,
Zgadzam się, że fajnie, gdy znajomość trwa nieco dłużej na poziomie kontaktu w sieci, zanim przeniesie się do reala. U mnie zwykle bardzo szybkie spotkania w realu kończyły się brakiem tematów i ogólnym zmieszaniem. Ale to też były czasy, gdy byłam młoda, ślepa i głucha na szereg wysyłanych sygnałów, które mówiły, krzyczały wręcz, że tak się to skończy. Natomiast znajomości, które leniwie rozwijały się w mailu czy na IRCu później były płynnie kontynuowane w realu, bez zaskoczeń, nieprzyjemnych rozczarowań. Co w nich jest najfajniejsze? Wszystkie trwają do dziś. ranger, ach, taki podryw umiejętnie poprowadzony to unikalny majstersztyk :) 2010/02/15 21:54:25
podeszwa
no właśnie o tym pisali, i mnie to przekonuje (moje własne doświadczenia mnie przekonują), że to jest niejako "gwarantem" trwałości tych znajomości. Choć oczywiście wiadomym jest, że gwaranty jakichkolwiek znajomości W OGÓLE nie istnieją ;-) 2010/02/15 21:55:25
Tak sobie myślę o tym "w miarę szybko" i "nie jak najszybciej". U mnie najdłużej trwało to nieco ponad miesiąc, zanim doszło do spotkania w realu, chociaż wcześniej były rozmowy telefoniczne. A spotkanie było odwleczone w czasie z racji odległości. I było baaaardzo ok. :) Najkrócej... tydzień? I klapa totalna :)
2010/02/15 21:57:51
martu,
Sporo chyba zależy też od intensywności kontaktu. Wiele przegadanych godzin albo setki dłuuugich maili pogłębiają relację, nawet, jeśli czas jej trwania nie może być liczony w miesiącach. 2010/02/15 21:59:20
podeszwa
miesiąc :D U mnie rekord to...około 2 lata..i kilka miesięcy ;-) WSZYSTKO zdążyło się wydarzyć PRZED tym spotkaniem :-) Choć i tak do TEJ znajomości mam największy sentyment. Takich szybkich znajomości to chyba nie miałam. Wiele znajomości, takich przyjacielskich, wciąż czeka na swoją okazję... te cholerne kilometry i końce świata. Ale wciąż, wciąż powiększa mi się grono tych, ktorych znam też z min jakie robią, gdy się śmieją i zapachu ;-) 2010/02/15 22:00:40
podeszwa
heh, przez te dwa lata to nie były setki...to były miliony maili. Takich maili, że łoooch. Ale to był błąd. Bo było właśnie tak, jak napisałam - wszystko zdążyło się wydarzyć zanim sie spotkaliśmy. Boże, jaka ja wtedy byłam młoda :))) 2010/02/15 22:02:17
a jak się umawiacie z ludźmi z sieci? Założenie, że się poznacie po zdjęciu? Punkt charakterystyczny? Książka trzymana w lewej ręce do góry nogami? biały goździk w klapie? ;]
dla mnie numerem jeden w tej kategorii były - pomarańczowe kombinerki! :D 2010/02/15 22:05:42
martu,
Widzisz, więc może trzeba było tę znajomość przenieść wcześniej do reala :) Jak się poznajemy - po zdjęciu, chociaż to jest mylące :) Po tym, że umawiamy się w konkretnym miejscu i nie sposób się nie zauważyć. Wiesz, nigdy się nad tym nie zastanawiałam - zawsze udawało się odnaleźć i rozpoznać tę osobę, z którą się umawiałam :) Kombinerek nie było :) 2010/02/15 22:07:38
Ranger.
Na oszustwo to chyba jedna rada - nie śpieszyć się. I też niepewna. Pode. Super chemia. Szkoda, że historyczna... Dziewczyny? Skąd to ciśnienie na "będzie związek albo nie". Tak zwyczajnie pogadać o samochodach i starych karabinach to już nie? A gdyby tak założyć, że NIE BĘDZIE... Bo to, bo tamto, bo ważne powody... To już się nie warto poznawać? Niemożliwe? 2010/02/15 22:09:03
Mi sie wydaje ze to jednak nie ma zadnego znaczenia jak sie kogos poznaje ludzie sa tak rozni ze zaden sposob nie moze byc uznany jako lepszy, poprostu trzeba trafic na odpowiednia osobe :(
2010/02/15 22:11:00
podeszwa
teraz to wiem :) i to takie głupie, ale nie umiem się nie uśmiechać na to wspomnienie. gupiaja ;-) mesje ale gdzie masz to ciśnienie? Znajomości, o których piszę, te internetowe, przeniesione do reala (albo te, które wciąż czekają na swoją szansę) to zarówno faceci, jak kobiety. Dwa przypadki jeno miały ten wymiar. Wszystkie pozostałe - kumplowsko-przyjacielskie. O samochodach tak. O karabinach nie ;-) 2010/02/15 22:11:20
szwa
noo, aż mi kolana wacieją;) martuu jak powiedziała szwa 'unikalny majstersztyk' nie wię, komplementa, całowanie ręki, jezu nie mogę, bo nie zasnę:)) lalka taaa kruwa z pewnością 2010/02/15 22:12:02
lubie poznawac ludzi przez internet - w koncu najlepiej (niekoniecznie tylko i wylacznie w erotycznych celach) uwodzi sie druga osobe przez uszy czyli w tej wersji slowa, slowa, slowa...
2010/02/15 22:13:24
mesje,
Możliwe. Mam takiego kumpla od paru lat. Dość szybko oboje doszliśmy do tego, że romantyczno - erotycznego finału to ta znajomość mieć nie będzie :) Za to świetnie nam się gada, o wszystkim. O karabinach co prawda się nie zdarzyło, ale jeszcze nic straconego. Warto się poznawać, nie każda znajomość przecież ma prowadzić do "tego" związku. A co do tamtej chemii - ona nie jest historyczna. Oj nie jest. Ale to już zupełnie inna historia :) 2010/02/15 22:14:15
mesje
poznałam kilku facetów, z którymi nie miało być seksu ani związku i nie było, a kontakt jest niesamowity i trzyma do teraz:) 2010/02/15 22:15:41
ranger,
komplementy powiadasz? I całowanie po rączkach? Czyżby ktoś dostrzegł wreszcie tę damę schowaną pod niedostępnym pancerzem rangerki? ;) 2010/02/15 22:18:25
Pode.
Przepraszam i zazdroszczę. ;) Ranger. Czyli możliwe. ;) Kolejna moja własna, prywatna teoria się potwierdza. Martu. Pomarańczowa obsesja ;DDD :* 2010/02/15 22:22:05
ranger,
zatem jest to jegomość godny uwagi :) mesje, nie ma za co przepraszać, a chemia.... chemia jest wspaniała, gorzej z uchwyceniem momentu stosownego na doprowadzenie do tej jednej właściwej reakcji ;) Uśmiecham się, jak o tym wszystkim myślę. Teraz nie do uwierzenia jest, że skrzynka mailowa może nie działać tydzień. A te na polboksie tak miały. I ten dźwięk modemu... :) 2010/02/15 22:22:41
Witam,
tekst dla mnie :) Bo pisałam, że właśnie się cos tam stworzyło w sieci. I po kilku tygodniach rozmów (też telefonicznych), on do mnie przyjedzie. 1200 km. Wieć chyba mu zależy 2010/02/15 22:23:48
I właśnie się zastanawiam nad każdym możliwym scenariuszem naszego spotkania :) A to jeszcze 3 tygodne :)
2010/02/15 22:24:15
hasa,
Właśnie! Ty teraz jesteś na tym etapie oczekiwania i rozmów toczonych godzinami :) 2010/02/15 22:26:50
Nie wiem ale wszystkie moje "znajomości" przez internet kończyły się klapą. Do tej pory nie
trafiłam na kogoś szczególnego. Płytkie komplementy z ich strony nie sprawiały cudów - " kolana nie waciały". Ogólnie jestem otwarta na eksperymenty i czy to w realu czy przez internet z pewnością spotkam tego jednego - jedynego. 2010/02/15 22:27:57
bardzo trafna notka która skłoniła mnie do kilku głębokich przemyśleń.
2010/02/15 22:30:47
mesje,
ja walentynek akurat nie obchodzę :) Ale jak dziś usłyszałam, że mam "seksowny mózg", to hm.. 2010/02/15 22:31:18
"...marcujemy..."
Teeek. To w jakimś stopniu wyjaśnia, dlaczego mi tu tak dobrze... Jestem marcowy! 2010/02/15 22:33:37
hasa,
Żadnych żali nie będzie. W końcu duża z Ciebie dziewczynka i wiesz, co robisz. A żałować można tego, czego się nie zrobiło ;) 2010/02/15 22:34:03
Kominku,
dawno mi tak dobrze nie zrobiłeś jak dziś tą notką i tym, co mi się w głowie poprzypominało na tę okoliczność. Dziękuję :* Zasnę uśmiechnięta :) 2010/02/15 22:37:57
ranger,
Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz :) Ech, też zasnę dziś uśmiechnięta, tyle przyjemnych wspomnień dzięki "Ludziom z internetu" :) 2010/02/15 22:41:05
szwa
dlategóż właśnie uporządkowałam sobie wszystko i normalnie 'aj du':) 2010/02/15 22:42:37
ranger,
w takim razie najtrudniejsze już za Tobą. Grunt to wiedzieć, czego się chce, dalej już idzie :) 2010/02/15 22:43:15
www.youtube.com/watch?v=aOpY-qNQbR8&feature=PlayList&p=63422504B8FE8E76&playnext=1&playnext_from=PL&index=59
w nawiązaniu do tematu. mało śmieszne, ale ładna pani i można popatrzeć. 2010/02/15 22:43:20
Ten tekst był mi potrzebny, jak mało który, bo ostatnio myślałam sobie, jak to właściwie jest. Myślałam, brałam pod uwagę poznawanie kogoś przez sieć, ale się z tego wycofałam.
W realu potrafię szybko ocenić, czy ktoś się mną interesuje, to jest moment, w sieci mogę się długo zastanawiać i domyślać. Czy ktoś mi pasuje, oceniam długo, więc tutaj real nie ma przewagi nad siecią. Tysiąc fotek faceta nie zastąpi mi paru godzin z nim spędzonych i możliwości obserwowania go z bliska. Tysiąc fantastycznych zdań, które ten facet napisze, w zderzeniu z jego zachowaniem w realu, może okazać się innym światem, rozczarowaniem do potęgi. W realu mogę faceta powąchać, padłabym, gdyby się okazało, że ktoś, kto zafascynował mnie w ciągu pary miesięcy w sieci, jest brudasem i fleją. Lubię sobie poobserować faceta wśród innych ludzi, nie tylko na spotkaniach sam na sam. No i ta nieszczęsna sympatia, którą tu rozłożyliście, ludzie, na czynniki pierwsze, takie sobie te czynniki, nie zachęcają ;) Z drugiej strony ten tekst w logiczny sposób ukazuje plusy znajomości z netu. Ale nie wierzę, że profile na portalach społecznościowych mówią o człowieku samą prawdę, pozwalają go naprawdę słusznie ocenić. Może po prostu nie mam doświadczenia. Pisałam już, że moja sis poznała fajnego faceta na sympatii. Ja też go poznałam, polubiłam. Czyli można? Można, więc plus dla sieci. Tylko to jakies takie bez emocji jest, wyślij mi swoją fotkę, taką, śmaką, co myślisz o papieżu, lubisz nergala, dogadujesz się z bratem. To jest wyprane ze zmysłowości, podniecania się gestem, mimiką, tymi drobiazgami, o których napisał kom. Jak mi coś jeszcze zadzwoni pod czaszką, to dopiszę. 2010/02/15 22:43:23
hmmm hasa zakochana, ranger ma kogoś na oku, pode chyba też? czy kogoś pominęłam
nie wiem. Ale wiem, że dzięki kominkowej notki, ten rok będzie owocny pod względem liczby zawieranych znajomości przez internet;) 2010/02/15 22:48:03
canta,
zmysłowość może zrodzić się w słowach, tym flircie między wersami. Przeżyłam na własnej skórze. Fala emocji. Taka, która wznosi bardzo wysoko, i z której można spektakularnie spaść na sam dół. Zmysłowość i iskrząca chemia sprawdzona w realu :) 2010/02/15 22:50:02
Canta
ale to o czym rozmawiasz to od Ciebie (i tej drugiej osoby) zależy, czy rozmawiamy o tym, czy się dogadujesz z bratem, czy o czymś zgoła innym, prawda? I czy będzie bez emocji, czy wręcz przeciwnie. Podeszwa zmysłowość może zrodziś się w słowach, między wersami. Potwierdzam. Są tacy, co potrafią :) 2010/02/15 22:50:22
szwa
też to miałom raz z netu, a teraz mam z reala, eh oh borze, oszalałom swoją drogą, real mógłby zapłacić Kominkowi za reklamę:D 2010/02/15 22:50:33
Ciekawa notka choć w kwestii znajomości z netu nie mam nic do powiedzenia. Żadne ze mnie zwierzę internetowe. Nie mam i nie będę miała bloga, nie ma mnie na facebooku, blipie, co tam jeszcze jest bo nie wiem? Na NK mój profil mogą oglądać tylko znajomi. Nie udzielam się na forach, czatach, nie byłam na sympatii ani niczym podobnym bo mi to do niczego niepotrzebne. Dla mnie internet to Kominek, NK, mail, newsy, youtube. Znajomych (niemało) mam z reala, mensza też, błogosławię NK za odzyskany, stały kontakt ze znajomymi ze starego osiedla, kolonii i innych fajnych okoliczności. Uśmiechnęłam się pod nosem kiedy pode-szwa zapytała o doświadczenia z pierwszego spotkania w realu bo nie mam żadnych takich. Mam za to zamiar kiedyś tam wybrać się na zlot i zobaczyć, usłyszeć, pomacać;) osoby stąd, zwłaszcza te, które polubiłam. Zastanawialiście się kiedyś jaki kto tu ma głos, wysoki czy niski, mówi powoli czy szybko? Ja jestem tego ciekawa. Poznałam kilka osób w necie , piszemy sobie, są to sympatyczne, luźne znajomości i właśnie jako takie są fajne. Zgadzam się natomiast z tym, że z profili jakie ludzie mają tu czy tam można wiele się o nich dowiedzieć. Nawet bardzo dużo.
Aha, a propos "- Co jest chore? - zapytałem - Takie czasy. Teraz już nie poznaje się kobiet na popołudniowych potańcówkach jak za twoich czasów. Ty tę swoją żonkę gdzie poznałeś?" bo ja swoją Mariolkę poznałem w bibliotece 2010/02/15 22:50:36
canta napisała słusznie o rzeczach oczywistych.
"To jest wyprane ze zmysłowości, podniecania się gestem, mimiką, tymi drobiazgami, o których napisał kom. " i może dlatego przy nikim nie zostałam na dłużej? 2010/02/15 22:52:37
no właśnie, z autopsji wiem, że po takiej "gorącej" korespondencji zawód bywa straszny. Bo okazuje się, że na żywo nie ma tego czegoś. Tego o czym pisze canta
2010/02/15 22:53:22
capri,
"Dla mnie internet to Kominek" dla mnie od dłuższego czasu również:) 2010/02/15 22:56:14
ranger,
też już się złapałam na tym, że real ma tu świetną reklamę :) capri, zatem jeśli wybierzesz się na zlot, będziesz miała doświadczenia z pierwszego spotkania w realu :) hasa, miałam to szczęście, że nie przeżyłam zawodu, a zmysły obudzone słowami w sieci w realu zgłupiały już zupełnie i dały się ponieść bez reszty. 2010/02/15 22:56:53
hasa,
ten facet do ciebie przyjedzie? Ja się np. do czegos takiego nie nadaję, nie mogłabym wpuścić do domu faceta, którego znam tylko z sieci, bo jestem tchórz, a może jestem po prostu ostrożna. Może przesadnie, ale tak mam. 2010/02/15 22:58:31
pode,
właśnie o to mi chodziło, i to grupowe;) pierwsze zdjęcie poza nk wrzuciłam do sieci też na kominku więc coś w tym jest 2010/02/15 23:00:01
lalka,
jeszcze piszę, więc nie śpię. Chociaż ten stan nie potrwa już zbyt długo. 2010/02/15 23:01:01
canta,
przyjedzie. Ale śpi w hotelu. Do domu też bym go nie wpuściła tak od razu. Zdrowy rozsądek jednak jeszcze jest 2010/02/15 23:01:49
podeszwa,
no właśnie ja się przez net dystansuję, nie widzę twarzy i kurczę jakoś trudno mi się wznieść na jakiekolwiek wyżyny ;) musiałabym chcieć, mieć przekonanie, że w tym chciejstwie nie jestem sama. A prawda jest taka, że po drugiej stronie najpewniej tez dystans chłodzi emocje. ranger, słusznie, gdzie ma go trzymać. 2010/02/15 23:02:18
pode,
widzę, że jesteś. a pytam dlaczego nie śpisz jeszcze? czuwasz dzisiaj?;) 2010/02/15 23:02:38
oh borze święty, z adoratorem z górki, a z przyjacielem jak po grudzie, kruwa nie można mieć wszystkiego? :/
2010/02/15 23:07:00
canta,
rozumiem i wcale Ci się nie dziwię - każdy jest inny. Mnie tamte słowa, które do dzisiaj tak wspominam, przypominają teraz te miłosne listy, które dawno temu przechowywało się skrzętnie przewiązane wstążeczkami. Kanał przekazu inny, ale emocje te same - czytając list nie widzisz twarzy, a dajesz się ponieść. Ech, taki romantyzm jak z Ani z Zielonego wzgórza ;) lalka, ale że co, bo nie ogarniam? Wyganiasz mnie spać? O zmarszczki moje dbasz? Czuwać na pewno nie będę, bo jutro fabryka mnie wzywa, ale jeszcze sobie siedzę :) I dobrze mi tu :) 2010/02/15 23:08:03
canta,
"no właśnie ja się przez net dystansuję" ja mam dokładnie to samo, w necie jestem taka na pół gwizdka 2010/02/15 23:09:35
pode,
na moje możesz tu siedzieć , chcesz kawy zaparzę?, robię dobrą latte ( jak lubisz? ) 2010/02/15 23:11:12
podeszwa,
też pamiętam listy, otrzymywane w realu i ten dreszczyk z nimi związany, ale tamte listy powstawały na bazie kwitnącej w realu znajomości ;) gdyby ktoś mi przez net napisał, że jestem piękna (na podstawie fotki) albo głupia czy mądra, to nie wzięłabym tego poważnie, bo myślałabym sobie cały czas - a co ty człowieku o tym wiesz, nie widziałeś mnie, nie słyszałeś. cap, hah. Albo na 3/4. W necie jestem tez bardzo rzadko zupełnie poważna. To chyba również przeszkadza wznosić się na wyżyny, jak to ktoś ładnie określił. 2010/02/15 23:11:58
ranger,
jeszcze troszkę posiedzę :) lalka, za kawę podziękuję pięknie, latte ok, ale nie o tej porze :) hasa, dobrej nocy :* 2010/02/15 23:14:47
1. nie szukam partnera na czatach i serwisach randkowych w myśl zasady nie znajdziesz mleka w zagrodzie dla baranów 2. na kominkowych zlotach poznałam wyjątkowo fajnych ludzi, ale to są wyjątki. 3. duży odsetek ludzi przesiadujących na internecie cierpi na zaburzenia osobowości, depresje i stany lękowe czego sama jestem najlepszym przykładem. 2010/02/15 23:16:36
canta,
Zgadza się - te moje budzące uśmiech na twarzy były też pisane już po pierwszym spotkaniu. Już widział mnie - choć wciąż nie wiedział jaka jestem. Chyba do dziś udaje mi się go zaskakiwać. Tak sobie myślę też, że to kwestia wieku, dziś już nie tak łatwo byłoby uwieść mnie słowem. Chociaż nie jest to niemożliwe. 2010/02/15 23:19:07
www.eioba.pl/a121558/przyjazn_i_kac_moralny hmmmm. no a dlaczego sobie normalnie nie porozmawiają? to, jak się rozrosła ta historia mnie zadziwia. a poszło o pierdołę - różnicę zdań.
tak mi się nasunęła pewna różnica real/sieć. jak urywa się z kimś kontakt w realu, to się urywa, tak? można komuś zniknąć z oczu, albo kogoś zniknąć ze swoich :) w sieci to faktycznie trudne. i na dobrą sprawę, to trochę nieśmieszne, że jak ktoś się uprze kogoś obserwować, to sieć jest jak otwarte okno na życie i nawet się o tym nie wie. anonimowość jest rozpatrywana pod kątem obcych, którzy dostają dostęp do "danych", ale czasami bardziej niewygodne jest udostępnianie ich komuś, kogo się zna. canta, mi się jednak wydaje, że do zakochania dużo nie trzeba. ani tu ani tu. jeśli ktoś ma taki charakter. albo trzeba lat, jeśli ma się inny :) tak samo tu i tu może z tego nic nie wyniknąć. a przyczyny są i tak podobne. obwinianie za coś sieci, albo przypisywanie jej zasług wydaje mi się mrzonką. to tylko sposób komunikacji. ja tam całe życie podchodzą z podobną ciekawością do ludzi. ciekawość albo jej brak są początkiem wszystkiego i wszędzie. a emocje, uczucia, pragnienia wzajemnego zbezczeszczenia światy ciała (heh mroczna mi się przypomniała) hmmmm czy kanał komunikacji może mieć znaczenie? hm. wielkie hm. 2010/02/15 23:19:08
hasa
nie rób mi tego, najgorsze jest (alibo też najlepsze) że przestałam myśleć o bzykaniu a za to myślę o tych oczach i głosie, kruwa włażę na grząski grunt:) 2010/02/15 23:19:26
ach te listy miłosne, pisane wierszem... jedyne co powaliło mnie na kolana
2010/02/15 23:21:15
canta,
a to swoją drogą, to znaczy tu, bo jak piszę do kogoś maila to może niekoniecznie nie jestem do końca poważna:) 2010/02/15 23:23:42
ml,
Uchwyciłaś sedno - internet to forma komunikacji, która niektórym przypadła do gustu, a inni nie odnaleźli w niej tego, na czym im najbardziej zależy w kontakcie z drugą osobą. I wartościowanie, co lepsze: real czy sieć, nie ma racji bytu. 2010/02/15 23:25:32
ja bez internetu nie miałobym Kominka , to dopiero byłby smutek
2010/02/15 23:27:15
ranger,
a wcześniej? miałoś internet a nie miałoś kominka i żyłóś;) 2010/02/15 23:28:21
"Real daje taką możliwość, ale tylko cnotkom, takim, które mają czas i charakter, by "chodzić" z kimś przez kilka miesięcy i tracić cenne godziny na poznawanie człowieka, który i tak ucieknie po pierwszym bzyknięciu"
Nie mam nic przeciwko osobom, szukającym miłości w necie i zgadzam się z tym, że mimo tego że nie widzimy osoby, z którą kontaktujemy się via jakiś tam serwis, to z jej "profilu" można się wiele dowiedzieć. Nie rozumiem tylko podejścia, że to całe szukanie "właściwego/właściwej" ma polegać na przewertowaniu i odrzuceniu kilkuset profili, ewentualnie zaakceptowaniu kilku z nich. Widocznie jestem taką opisaną przez Kominka cnotką, która traci cenne godziny itd. Ale po co ten pośpiech? Właściwie to wręcz przeraża mnie to, że niektórzy ludzie naprawdę tak do tego podchodzą... ;) Czasami możemy w necie odrzucić osobę, która np. ma wpisany głupi opis, a w realu jest zajebista, bo np. w opisie nie daje się wyczuć ironii. Poza tym niektóre wady po pewnym czasie okazują się wcale nie aż tak dokuczliwe albo nawet są zaletami. Trochę zamotałam, ale generalnie chodzi mi o to, że ślęczenie nad sympatią.pl nawet, jeśli do czegoś prowadzi, to na pewno niczego nie przyspiesza. Jeśli już kogoś się tam znajdzie, to też potrzeba czasu, żeby się przekonać, jaki ten ktoś jest i czy na pewno to, że nie robi błędów ort. i nie "wciąga amfy cipką" sprawia, że jest tym/tą jedynym/ą (co najwyżej może być tym/tą do bzyknięcia) - tak samo, jak w realu. A w ogóle to wszystko dlatego, że ostatnio chodzę na zajęcia z socjologii czasu i za dużo rozkminiam ;) 2010/02/15 23:29:14
ml,
racja, znam mnóstwo ludzi, którzy w sieci zachowują dystans, sama taka jestem, i drugie tyle, którzy w sieci ten dystans tracą. Dlatego tekst kominka mnie przekonuje, zaczynam rozumieć ludzi, którzy w sieci chca i potrafią się do kogoś zbliżyć, tylko nadal nie wiem, czy to akurat dla mnie. 2010/02/15 23:33:47
p_b
ale nie chodzi konkretnie o sympatie itp. a raczej ogólnie o internet na love portalach nie poznałam nikogo specjalnego, ale za to np przez fora tematyczne, przez przypadek również, no i plus zlot Kominkowy - to też jest odlot :)) byłam z facetem, którego poznałam w realu, ale się wyniósł daleko i poznawałam go tak poważniej przez net i po czasie zrobił się z tego związek, bo okazał się fantastyczny i były iskry i sztuczne ognie, miękkie nogi, czułe słowa,wszystko było 2010/02/15 23:35:36
Wreszcie doszłam do komentarzy przy tekście w którym Kominek napisał, o moim szpitalu... Ale niektórzy mu we wszystko wierzą, że tak napisałam, jak napisał.. Jakbyście nie wiedzieli, że Kominek to stary kombinator i w ogóle..
Kominek Dzięki, że ich poinformowałeś, zastanawiałam się czy to zrobisz.. Ale, żeś nie powiedział słowo w słowo.. Nie jesteś Ty dobry.. Oj nie.. ;?) canta Mła!:* podeszwa Mła!:* 1okruch Mła!:* isabell Mła!:* loo Mła!:* public Mła!:* popołudnie Mła!:* sam jesteś misiek Mła!:* Dziękuję Wam za wsparcie, zainteresowanie moją osobą i w ogóle naprawdę to było bardzo miłe! Mła! Mła! Mła! :*:*:*:* Kogoś pominęłam? Jak tak to przepraszam, nie jest łatwo tak wszystko wyłapać. Wszystkich którzy nic nie napisali w tym temacie po zamieszczeniu Kominkowego komentarza, nie lubię... I nie ma, że nie, żadnych tłumaczeń.. Nie lubię i koniec! Zapomnijcie! No... A w SMS-ie napisałam z tego co pamiętam ,,Pozdrowienia ze szpitala, napisz tam u siebie, że obudziłam się i żyje.'' Nie pamiętam czy napisałam mu, że wyglądam jak po meczu widzewa z łkasem, ale bardzo możliwe, że tak.. Mam nadzieję, że niczym nie złamałam regulaminu, bo przecież była to sprawa poruszana na blogu i w ogóle, jeśli jednak tak to przepraszam, nie było to ani zamierzone, ani celowe, ani w złych zamiarach.. 2010/02/15 23:35:56
ranger,
zapomniałaś dodać, że te sztuczne ognie wcale, ale to wcale "sztuczne" nie były tylko dlatego, że wszystko działo się w sieci :) Ogień to ogień. Dobranoc, ciekawej dyskusji życzę - mam nadzieję nadrobić wszystko jutro rano :) 2010/02/15 23:36:27
Jeszcze jedno mnie zastanawia, czy ktoś, kto przewertował milion ogłoszeń na sympatii, poznał milion osób w sieci, większość z tych osób odrzucił z jakiegoś powodu, może uniknąć pewnego automatyzmu w kontaktach z płcią przeciwną? To już są chyba schematy, jak zobaczę twoje zdjęcie w bieliźnie, to dopuszczę do głębszych rozmów itp. W pewnym momencie traktuje się kolejną poznaną osobę tak, jak wszystkie przed nią, a to jest chyba wyczuwalne i odrzuca. To tak, jak z tą sympatią.
2010/02/15 23:38:25
załóżmy sobie tutaj jakąś grupę wsparcia. przydałoby mi się coś takiego. oprócz depresji i nerwicy natręctw, mam jeszcze podwyższony cholesterol, ale tym akurat martwię się najmniej.
2010/02/15 23:39:49
szwa,
nie były, buzi:* cantą tu chodzi właśnie o to czy traktuje się net jak biuro matrymonialne czy sposób do komunikowania się 2010/02/15 23:39:58
psotny,
niesłusznie, uporządkuj kwestię cholesterolu, a być może poczujesz się jak młody bóg ;) 2010/02/15 23:41:58
W sumie ten SMS był również do Was. Więc wszystko w normie... No..
A co do nosa, to nie pamiętam kto tam pisał, że mi się łatwiej oddycha. ja do tej pory przez niego kiepsko oddycham. Przecież tam w środku jest jedna wielka rana, strup, na strupie, dziurki zapchane, nitki mi tylko wystają i muszę uważać, żeby nie rozpruć tego nosa.. Ech kiedy ja nim będę normalnie oddychała, to ja nie wiem... 2010/02/15 23:42:50
ranger
"tu chodzi właśnie o to czy traktuje się net jak biuro matrymonialne czy sposób do komunikowania się" no dobrze. a gdy wyjeżdza ci koleś z tekstem: Hej mała szukasz sponsora? to traktujesz to jako ogłoszenie matrymonialne czy jako sposób "komunikowania się"? 2010/02/15 23:43:40
ja myślę, że źródłem moich trosk jest jednak jakiś ból duchowy,weltschmerz, alienacja, niezrozumienie przez otoczenie a nie zatłuszczone żyły. to takie przyziemne...
popi, ja także potrzebuję przytulenia. szczególnie w godzinach 21.00-23.00. 2010/02/15 23:44:49
ranger,
jedno drugiemu nie przeszkadza, jeżeli spędzasz w necie mnóstwo czasu i jestes sama, to jest możliwe, że gdzies pod skórą ciągle robisz odsiew potencjalnych partnerów. psotny, idź na terapię. Jaki to problem? 2010/02/15 23:49:55
nie wierzę w żadne terapie. to tylko szarlataneria i wyrwigrosze. przynajmniej takie mam zdanie na moim obecnym etapie. ufam, że mój przyszły partner będzie dla mnie najlepszym terapeutą... :) chciałabym też, żeby był pilotem, bo wtedy często nie byłoby go w domu i miałabym czas dla siebie. taka mała dygresja...
2010/02/15 23:50:08
W necie nie ma przypadkowości, albo chcę coś napisać do poznanego faceta, albo nie chcę, a on albo odpisze, że całuje mnie tam, gdzie lubię najbardziej, dłubiąc w tym czasie palcem w nosie, albo nie. Przez przypadek, jak na spacerze w parku z psem, nie wpadniemy na siebie i przez przypadek nic się nie zadzieje. Wszystko tu jest przemyślane i skalkulowane i jak dla mnie zimne. Ale ja już swoje szaleństwo sieciowych znajomości mam za sobą, ale kiedyś oczy wydrapałabym, gdy ktoś ironicznie pytał- "to co, mówisz, że fajnego faceta poznałaś, tak? I dobrze Ci przy nim?" A guzik. Tego nie wiedziałam. Wiedziałam, że na zdjęciu wygląda na wysokiego i że nie robi ortografów i że pisząc trafia celnie w struny, które mnie poruszają. I nic więcej. Teraz dla mnie to za mało. Ale Wam pozwalam tak zaczynać;-)
2010/02/15 23:53:21
ajkju,
może trzeba być odpowiednio młodym, żeby "zaczynać" w sieci ;) 2010/02/15 23:53:34
a właśnie, jeszcze jedna kwestia. ludzie w necie zawsze zamieszczają swoje najlepsze, najlepsze zdjęcia. nieraz się o tym boleśnie przekonałam.bo ja akurat jestem mało fotogeniczna i zdjęcia nie oddają w pełni mojego uroku, co słyszałam od paru osób.
2010/02/15 23:56:12
psotny,
acha, czyli pomoc za darmo tak, za pieniądze nie. Poza tym wątpię, czy znajdziesz kogoś, komu dobrze będzie w roli terapeuty. 2010/02/16 00:07:09
przyznam, że może być to nieco ograniczony pogląd, ale nie widzę dla siebie ratunku w jakiejś terapii. psychoterapeuta to ktoś komu można się wygadać, więc może być nim też i przyjaciółka i partner. ktoś kto jest ci bliski. nie sądzę, że terapia może cię nagle odmnieć. życie jest życiem, pewne rzeczy trzeba zaakceptować, w pielęgnowaniu własnej depresji i użalaniu się nad sobą też nie widzę większego sensu.
być może mówię tak, bo jeszcze nie jestem na odpowiednim etapie. a co do płacenia psychoterapeutom, to może rzeczywiście wychodzi ze mnie jakieś skąpstwo, ale naprawdę jak widzę jakie mają stawki to od razu się lepiej czuję. jak ręką odjął. 2010/02/16 00:11:19
"Będę, niczym oślizgła płaźnica, zmieniał ten opis, by sprostać oczekiwaniom szerokiej rzeszy mych wielbicielek. Nie cofnę się przed kłamstwem, niewyszukaniem, wyuzdaniem, egzaltacją i popadaniem w skrajności. A potem wszystkiemu zaprzeczę. Zapraszam :] "
no jak w takim "SYMPATYCZNYM" chłopaku się nie zakochać? 2010/02/16 00:18:36
hehe, powinnam zalogować się na sympatii i kontaktować się tylko z tymi facetami, którzy mają konto od niedawna. Unikać rutyniarzy.
2010/02/16 00:18:45
"Nie mam konkretnego wymarzonego typu partnerki, jednak lubię spontaniczne i ciepłe dziewczyny. Zarówno delikatne, jak i kobiety "z pazurem" :)GRUNT ZEBY BYLA NIC
POROZUMIENIA I TROCHE WSPOLNYCH ZAINTERESOWAŃ. " jak to czasem nie wiele brakuje nam do szczęścia... 2010/02/16 00:19:13
psotny,
"psychoterapeuta to ktoś komu można się wygadać, więc może być nim też i przyjaciółka i partner" - chyba nie do końca. Ostatnio gdzieś jakiś psycholog się wypowiadał, że ludzie wolą się wygadać przyjaciołom, bo ci poklepią ich po ramieniu i "jakoś to będzie", a u terapeuty trzeba nad sobą pracować, próbować coś zmienić itp., a ludziom się nie chce. Ale jakby nie było, psycholog też terapeuta, więc coś mi się zdaje, że bronił po prostu swojej grupy zawodowej, ot zmowa ekspertów i tyle ;) Dobranoc Tobie i wszystkim, paa. 2010/02/16 00:20:31
psotny
zawsze można iść na terapię z nfz, depresja to jest choroba i trzeba ją leczyć. 2010/02/16 00:22:56
canta
w necie to ja na kominku siedzę, komunikator, mejl, i plotki i pierdółki,artykuły i zakupy, nie ma odsiewów:) 2010/02/16 00:28:06
canta-loop
Lubię Cię.. Sonia Sama se idź do psychologa. Ciekawe jakbyś przeżyła tyle co ja przez ostatnie pół roku czy też byś była taka twarda i w ogóle taka mądra.:-/ Z resztą ja ogólnie mam traumatyczne wspomnienia. Ale jestem zdumiona faktem, że są na tym świecie ludzie którzy nie mają w ogóle gorszych chwil. Wielkim wrażeniem.. rangerstranger Teraz nie ma sensu, jest spuchnięty, kiepsko widać efekty, zwłaszcza na zdjęciach.. ;?) Nowy tekst bloga poka nos!![/l] Coraz ciekawiej się tu robi... 2010/02/16 00:29:50
"Zwariowana i kompletnie nie z tego zycia. Oczywiscie masz prawdziwe wyzsze wyksztalcenie, kochasz kochanie sie, jestes bezpruderyjna, NIE wierzaca, w kazdym razie nie praktykujaca dewotka. Duzo sie zglosilo, wiele jest subiektywnie slicznych, oczywiscie nie zasluga ich ale genow i chromosomow i nie to jest wazne, wazne jest ze niektore maja bardzo dowcipne madre i wesole opisy. Do nich odpisze. "
aż chce się napisać, co za szit. 2010/02/16 00:30:42
teklunia,
nie mów :) a poka nos to też dobry tekst. Nos ważniejszy od cycków, cycki można ukryć, wypchać, whatever. 2010/02/16 00:35:21
po niektórych można zauważyć, że są TAM wiecznie. zakładka VIP ich demaskuje.
2010/02/16 00:41:38
canta-loop
Nooo, cycki se zostawię takie jakie są... Nie bawi mnie barbi i ideały.. Teraz już nie mam do siebie innych zastrzeżeń.. Dla tych 4 wymarzonych centymetrów też sobie nie wydłużę nóg.. Nowy nos mi wystarczy i zęby.. Nogi przeprostowałam gimnastyką i pozycjami baletowymi. Niedługo nie będę miała kompleksów. :?) Co do nosa, gdyby nie był tak widocznie uszkodzony i nie utrudniał mi oddychania i poprawnego mówienia które jest dla mnie osobiście bardzo istotne, to nic bym mu nie robiła. Mus to mus! :?) Podobno sztuczne cycki są zimne, nie miłe w dotyku i łatwo rozpoznać, że są sztuczne. Bezsensu... A nosa faktycznie nie da się ukryć, chyba, że jest się Muzułumanką. ;) rangerstranger Dodałam Wam fotkę, nie wiem czemu Wam się nie uruchomiła. Moi znajomi mogli odebrać tego linka. 2010/02/16 00:42:04
ten tekst jest zajebisty: co drugi kolo ma taki opis. "Jestem jaki jestem trzeba mnie poznac".
2010/02/16 00:48:24
teklunia,
sztuczne cycki to jest w ogóle paranoja, poza rekonstrukcją oczywiście. No ale każdy dorosły człowiek może się pokroić na życzenie. teklunia, poka nos, ciekawam, czy był gorszy niż mój. 2010/02/16 00:49:33
Mikro czarnuch
Teraz do Ciebie. Historia którą Ty mi opisałaś, jest tak traumatyczna, że nie jestem w stanie jej porównać do siebie. Owszem są większe problemy niż mój nos, sama też w życiu przeżyłam większe tragedie i osobiście też. Co nie zmienia faktu, że było to dla mnie bardzo ważne i bardzo rozwaliło mnie psychicznie, tym bardziej, że ostatnio miałam bardzo dużo różnych problemów i nie jest w najlepszej formie psychicznej. Co do facetów i związków i czasu. Nie zamierzam pakować się w nic tylko dlatego aby nie być samotną! To co mnie z nim łączy jest BARDZO POWAŻNYM związkiem, jesteśmy do siebie BARDZO przywiązani, wiele JUŻ razem przeżyliśmy i jak w każdym związku bywają gorze chwile. To, że teraz jestem rozgoryczona, że mnie zawiódł, nie znaczy, że zawsze tak było i będzie. Nawet jeśli ten związek się rozpadnie nigdy nie powiem, że on nie był mnie wart, czy, że to co nas łączyło nie było niczym ważnym. Wiek to nie wszystko.:-/ Wiem, że Twoja wiadomość do mnie nie była w złej wierze, ale ja jakby to powiedział mój kolega z klasy jestem agresywna i nerwowa.. Także... 2010/02/16 00:50:05
sjm, gamoń
czy tylko ja mam takie wrażenie, że kominek nawiązuje do Was w tekście? czy nie tylko ja. ;) 2010/02/16 01:00:28
na zdjęciu z całą twarzą widać to jeszcze dokładniej, również skrzywienie samego czubka.
Mimo, że wciąż nie mogę w pełni oddychać tym nowym nosem, to i tak oddycha mi się o wiele lepiej jak przed operacją, wcześniej całkowicie niesprawna lewa dziurka jest teraz całkiem zdatna do użytku, gorzej z prawą, bo zrobili jej tam dużą krzywdę pocieli, wycieli, zaszyli, strup na strupie i jest od środka bardzo spuchnięta ta strona.. Ale już mówię inaczej jak mówiłam, podobno bardziej kobieco, delikatniej jak to tata powiedział: -Wreszcie poznaliśmy Twój prawdziwy głos! canta-loop Ale jak to? To na n-k się wszystko aż tak pozmieniało? Wcześniej fotki wyskakiwały wszystkim.:-/ 2010/02/16 01:01:06
Bo to jest link do zdjęcia bez profilu, a nie do profilu ze zdjęciem.
2010/02/16 01:02:17
teklunia,
zuch dziewczyna jesteś a nos faktycznie gnieciuch, na szczęście był 2010/02/16 01:05:33
capri_ltd
Wiesz ile ja się przez niego wycierpiałam. Tak się w sumie zastanawiam jakim cudem ja miałam całkiem dobre powodzenie z czymś takim na twarzy? Jak umiesz to dodać w jakiś inny sposób tak aby to wszyscy zobaczyli (mimo, że nie wierzę, że nie mogą zobaczyć) to im to pokaż. 2010/02/16 01:06:43
teklunia
wszedł mi czekam aż się nareperujesz i pokażesz nowy:)) 2010/02/16 01:09:06
teklunia,
nie dało się oglądać bez logowania na nk, z nosem najgorsze za Tobą, zdrowiej i się ciesz nowym i wszystkim co z nim związane ranger, teklunia mnie uprzedziła, miałam przygotowane:) 2010/02/16 01:11:07
A co do mojego konfliktu z moim Pechowcem Roku. To sądzę, że jest na dobrej drodze do zajednania. On po prostu przez swój wrodzony brak romantyzmu nie jest taki rezolutny i nie rozumie pewnych kwestii biedny. Myślę, że już nawet zrozumiał czemu byłam taka niesympatyczna i w ogóle. Pożyjemy, zobaczymy...
rangerstranger Ja się już zreperowałam, teraz tylko muszę dojść do siebie. Najwcześniej za 3 miesiące Wam pokażę to cudeńko! Ale jedno Wam mogę powiedzieć, mimo, że jest spuchnięty, wielki, gruby i w ogóle, to i tak JUŻ wygląda lepiej jak na tym zdjęciu.. On nie zawsze tak źle wyglądał... Jak zobaczyłam to zdjęcie, to popadłam w jeszcze większe kompleksy niż miałam wcześniej.. 9 lat życia z czymś takim.. :-/ capri_ltd Ja się wylogowałam z naszej-klasy i i tak mogłam to coś paskudnego odtworzyć. Nie rozumiem tej logiki.. Dziwne. 2010/02/16 01:16:30
canta-loop
Biedna to ja byłam.. Zwłaszcza jak poszłam do nowej szkoły.. Nawet Ci co mnie podrywali w końcu pytali się co mi się stało i potrafiło im się wymsknąć, że jest krzywy.. Mój obecny to mi nawet powiedział w komplemencie przypadkiem, bo on bardzo szczery jest, że: -Wiesz co ładnie wyglądasz. Ty ładna jesteś. Jak tak patrzę z przodu, to nawet nie widać, że masz nos krzywy. -To był komplement? Wyszukany! Po tym zdjęciu to nawet widać, że z przodu też był krzywy... Żałosne.. Dobrze, że to tylko przykre wspomnienie.. Widzicie i on mnie chciał jak byłam taka brzydka... I chciał... I brak piersi też mu nie przeszkadza.. Przynajmniej głośno o tym nie mówi. :?) W sumie to on fajny jest... Nawet bym powiedziała, że kochany, wspaniały gdybym wciąż nie była na niego taka bardzo zła. Jak można było mi popsuć walentynki? Prezent na walentynki dostałam, co nie zmienia faktu, że w walentynki byłam sama i to zaraz po zdjęciu gipsu. Wiecie co robić z takimi walentynkami.. Nie chcę przeklinać.. Ale wiecie co.. No.. Ja tam nie jestem przekupna, mi wystarczy pamięć i obecność... 2010/02/16 01:20:19
teklunia
ja Cię podziwiam, że ty z tym nosem tyle dałoś radę, i cieszę się, że Ci go nareperowali, teraz dochodź do siebie a potem pokażesz to dzieło chirurgii , kocham operacje :) 2010/02/16 01:20:29
teklunia,
i bardzo dobrze, że mówili, no w końcu był krzywy, widać go było, to co. 2010/02/16 01:25:12
kurde, wypiłam piwo, spaliłam milion fajek, a to wszystko przez popapranych chłopów, koszmar
2010/02/16 01:29:42
jest tu kto?
minuta ciszy nad starym nosem tekluni minęła, teraz ma nowy, lepszy:) 2010/02/16 01:30:40
rangerstranger
A miałam wyjście? Takie operację robią jedynie po 18 roku życia, czy się im chce zapłacić czy nie, to nie ma znaczenia.. Ale gdyby mi te 11 czy 10 lat temu nie spierdolili na wstępie, a potem te 9 lat temu dopilnowali zaraz po operacji jak należało, to wszystko by wyglądało inaczej. Ale to tylko państwowa służba zdrowia, czego od nich wymagać? canta-loop Ale jakby nie patrzył co ciekawe sposób podrywu.. jeden z ostatnich, kandydat numer 3 przechodzi koło mnie z zaskoczenia, wyłania się z tyłu, z pyskiem w policzek -Cześć'- cmok! Dostrzegam rozwaloną brew -Cześć Boże co Ci się w brew stało? -A Tobie w nos? -Już się o to pytałeś czasu temu, nie będę się powtarzała. -Tak i mi jakąś bajeczkę wcisnęłaś.. Ładną mi bajeczkę, a jak dojechaliśmy w dniu złamania wreszcie do szpitala do Łodzi karetką z rodzicami, to roztrzęsiony sanitariusz z ulgą rodzicom tylko powiedział: -Całą drogę się modliłem, żebyśmy ją dowieźli tutaj żywą, jakby dostała krwotoku to nie byłoby co zbierać. A ja tylko pamiętam, że jak jechaliśmy to się mnie pytał: -Jagoda, łykasz krew? -Nie. -To dobrze. Taka bajeczka dla niegrzecznych dzieci chyba. :?) 2010/02/16 01:35:20
teklunia
-Jagoda, łykasz krew? -Nie. -To dobrze. omójborze? ale tam nowym nosem krok w nowy rok zrobiłaś, przeżyłaś operację (cholernie jak na me oko poważną) masz babo jaja 2010/02/16 01:35:23
Wiecie co? Nie wyobrażam sobie co przeżywali moi rodzice w tym czasie... I co by się stało gdybym jednak dostała tego krwotoku. Dla mnie to tam, bez różnicy, jak człowieka nie ma to co mu po jego własnej śmierci, ale dala nich?
2010/02/16 01:36:07
dobra a teraz lezę spać, sobie jeszcze detektywa doczytam:)
buzi i love stary:) 2010/02/16 01:40:17
rangerstranger
To było po prostu poważne złamanie, takie z rozmachem i bardzo dużo kilometrów do przejechania.. Zawsze byłam pechowa... Moi rodzice nieźle dostali przeze mnie w dupę.. Jeszcze się topiłam, ale na szczęście w porę załapałam jak się pływa, niestety potem nie mogłam sobie tego przypomnieć na spokojnie, posmarowali mnie też maścią na którą jak się okazało byłam uczulona, ale na szczęście weszli do pokoju jak coraz gorzej mi się oddychało. Ja, gdzie tam bym do nich poszła, krzyczała, trzeba być twardym.. :D Branoc. 2010/02/16 01:43:48
Teraz też umiem pływać.. Ciekawe czy bym o tym pamiętała topiąc się ponownie.. :D
Ostatnio jak zginęła moja znajoma, przypomniałam sobie te ciężkie momenty z mojego życia, potem śniło mi się, że się właśnie topię, obudziłam się zlana potem, roztrzęsiona niemalże z krzykiem, nawet czułam smak wody w ustach. Nigdy nie miałam tak realistycznego snu. 2010/02/16 01:45:19
rangerstranger
Możliwe, że se znalazł.. W końcu na niektórych zdjęciach wygląda całkiem, całkiem i niczego sobie... Kiedyś też zawsze tak robiłam, że się żegnałam, a pójść nie mogłam.. 2010/02/16 02:00:31
teklunia, cmok, uważaj na nowy nos.
wiesz... ten stary coś w sobie miał. brzydki był, ok, może i tak, ale taki wyrazisty :) życzę Ci powodzenia w tym co nowy nos ma pomóc sprawić ;) 2010/02/16 02:17:44
4wymiar
Jak dalej tak to będę olewała i nie będę miała na to czasu, to raczej i nowy nos i święty Boże mi nie pomoże... Tym bardziej, że bardzo żałuję iż zaczęłam prostować zęby, wówczas wydawało mi się to do wymowy, wyglądu, bardzo istotne, bo mi nawet powiedziano, otwarcie, że są krzywe i nos, a czasem za wygląd trzeba kogoś wyeliminować z potencjalnych kandydatów na wygranych.. Także... Ale aparat mi tak popsuł wymowę, że szok, nie mogę siebie słuchać, syczę, i w ogóle, coś strasznego. Nie wiem akurat po co mi to było.. Lepiej bym wyszła z krzywymi zębami. Naprawienie wymowy jest bardzo czasochłonne.:-/ 2010/02/16 02:25:33
canta-loop
Okej. Ja nadrabiam zaległości i piszę z przyjaciółką, źle wiedzieć, że ktoś też ma doła.. Wcale nie jest to pocieszające.. A jak się dwie zdołowane kobiety (jedna mała 18-stka, druga trochę większa 25) zaczną pocieszać, to wiele dobrego z tego wyniknąć nie może..:-/ Oj nie może.. Z 38-letnią siostrą też mi to wcale wczoraj dobrze nie wyszło.. Ale za to mi napisała, że w pracy ma takiego kolegę 22 lata, bardzo fajny i chętnie by mnie poznał jak coś.. Jeszcze się człowiek z partnerem nie rozstanie, a już mu znajdą nowego.. Ech... 2010/02/16 02:41:21
A co do notki to!
Gówno prawda, że net jest lepszy od reala! Tu są tacy sami ludzie, można stworzyć takie same znajomości, tylko geneza ich powstania jest inna! Po SMS-ach czy rozmowie na gg też się dowiem czy robi te orty, czy nie robi.. A czas poznawania się wzajemnie, to najpiękniejszy etap każdej znajomości. Nie wiesz o kimś nic, odkrywasz osobę od początku, jesteś nią zafascynowany, chcesz wiedzieć, więcej, więcej i więcej.. Uwielbiam rozmawiać i uwielbiam ten etap! I jesteś coraz bardziej zafascynowany, albo fascynacja Ci opada... Nie każdy jest taki sam! Inne jest poznawanie się realnie, a wirtualnie. Każdy człowiek jest inny, każda znajomość jest inna. Jestem bardzo cierpliwa i mogę sobie z kimś chodzić kilka miesięcy i wcale nie uważam abym traciła czas, czy, że nie było warto. Nigdy na wstępie nie wiadomo, czy było warto. A co do seksu, erotyki, uczuć i miłości, to całkiem fajnie jest nauczyć drugiego człowieka miłości i szacunku przed ostrym wejściem w ciało i erotykę. I całkiem miło jest też wiedzieć, że ktoś nie chce Cię po prostu bzyknąć i nic więcej.. I usłyszeć, że chce na Ciebie zaczekać i chce aby się to zrobiło też dla siebie, nie tylko dla niego, bo kocha, bo szanuje.. Wirtualnie nie da się przytulić! A lizanie monitora wcale nie jest takie fascynujące jakby się wydawało... 2010/02/16 07:15:23
Przecież to my wszyscy jesteśmy :) (Zapłon jak w bryczce na węgiel drzewny ) Miłego dnia :)
2010/02/16 09:01:08
Wielką prawdę Pan w notce zapodał.
O ile ktoś pisze prawdę, to można bardzo dobrze kogoś poznać przez internet, jego zalety, wady, przyzwyczajenia, co lubi, czego nie znosi itd. I skupiamy się głównie na osobowości. Często nie widząc kogoś skupiamy się właśnie na wnętrzu, a nie na jej wyglądzie. Real zakłóca ocenę charakteru kogoś właśnie przez wizerunek. Jeżeli osoba odpowiada pod jakimś względem, można przenieść taką znajomość do reala, nie, to do widzenia. 2010/02/16 10:04:02
teklunia
to, co do ciebie napisałam o pójściu do psychologa, nie było złośliwe, ale ty, jak to ci się często zdarza, od razu fukasz i reagujesz agresją. skoro, jak twierdzisz, masz depresję, to idź do psychologa, psychiatry, ośrodka zdrowia psychicznego czy innego fachowca. bo depresja to choroba i nierzadko terapię trzeba wspomóc leczeniem farmakologicznym. no ale lepiej, zamiast poszukać pomocy, pofukać sobie na ludzi i ponarzekać na wszystko i wszystkich. coś ci jeszcze napiszę. w szóstej klasie podstawówki miałam wypadek. z twarzą, a więc też i z nosem. i też zostałam poskładana i pozszywana jako tako, bo lekarze, w pierwszej kolejności, ratowali mi życie a nie urodę. i nie wylewam przez to swoich żali aż do teraz. bardziej się cieszę z tego, że zez, który pojawił się po wypadku, okazał się krótkotrwały i się cofnął. i że mi zęby, choć się skrzywiły, nie powypadały, choć po wypadku trzymały się na słowo honoru. i chociaż wyglądałam jak po zderzeniu z tramwajem a koleżanki i koledzy z klasy dostali szoku, kiedy mnie odwiedzili, to żałuję, że nie zrobiłam sobie wtedy żadnych zdjęć. i też miałam później operację kolejną, plastyczną, bo nie miałam przegrody nosowej. i nie przypominam sobie, żebym i przed nią i po niej tak narzekała, choć "jadłam" przez słomkę a w nosie miałam jakieś tampony, chyba aż do zatok. i do tej pory nie narzekam, mimo tego, że operacja nie do końca przyniosła oczekiwane efekty i nadal nie mam kawałka przegrody tak, że jak sobie przycisnę koniuszek, to mogę wcisnąć sobie nos w twarz i wyglądam wtedy jak mike tyson:) i nie rozstaję się z chusteczkami, bo cały czas mam lekki katar i cały czas, nie tylko kiedy jestem przeziębiona i chora, muszę się co jakiś czas wysmarkiwać. rozumiesz to? przez całe życie smarkam:) ale lubię swój nos, podoba mi się:) 2010/02/16 10:06:34
bry,
ranger, tyś to moja pokrewna dusza. Wczoraj dobry kolega (może nawet przyjaciel) mnie wkurzył, opierdoleniem, za nawiązywanie znajomości przez net. I jeszcze powiedział, że jak będą z tego problemy, to on nie będzie ze mna topił smutków w alkoholu. Pf. Problemy to moja specjalność. Jakby to była jakaś tajemnica. 2010/02/16 10:12:21
sooń,
zazdroszczę ci tego numeru z wgniataniem nosa... mój jest po prostu brzydki, do żadnych sztuczek się nie nadaje. :* 2010/02/16 10:13:14
soonia,
witaj w klubie zakatarzonych :) Ja mam katar od chorych zatok i alergii (ta, miałam punkcje i inne zabiegi), ale jakoś katar mi nie minął. Jestem przez to bardziej pociągająca ;) Można z tym żyć. Chociaż kilka razy byłam podejrzana o to, że niechybnie coś wciagam nosem (nie, nie cipką). Bo katar, załzawione oczy oraz niespożyta energia to przecież musi być chemia (nie miłosna). 2010/02/16 10:16:09
nosy, nosy... Na sympatii mi kiedys koleś napisał, że mam ładne dziurki od nosa.
A na zimowisku jak jednej dziewczynce nos wciskałam, bo chrząstki nie miała, to drugą to obrzydzało, a po chwili okazało sie, że ona tyż chrząstki nima :D 2010/02/16 10:26:35
Hmm, ja sobie potrafię sutek wcisnąć do środka, ale zaraz wyłazi. To chyba żadna sztuczka :(
2010/02/16 10:30:18
popo
e, to może ja też, po prostu, nie mam chrząstki:) ale to chyba jednak coś więcej, bo u mnie ta kreska między dziurkami jest cofnięta względem płatków nosa (coś jak u niemowląt) a u innych wystaje poza dziurki. canta a mój jest ładny (no przynajmniej mnie się całkiem podoba) i jeszcze takie sztuczki potrafi:) hasa a ja nie mam załzawionych oczu. tylko ten katar. ale leciutki, nie taki jak normalny katar, którego dostaję przy przeziębieniu czy chorobie. 2010/02/16 10:36:58
soonia,
a ja miewam załzawione. Lekko przymglone. Podobno działają :) a swój nos to ja bardzo lubię. Jest normalny, nawet dosyć mały, ale ja go lubię. Hm, właśnie się zaczełam zastnawiać, którą część ciała u siebie lubie najmniej. Chyba brzuch. 2010/02/16 10:45:22
Dzień dobry,
nie mogę wcisnąć mojego nosa, ale i tak bardzo go lubię. Bo jest mój :) 2010/02/16 10:45:46
soonia,
ich nosy wyglądają normalnie. W sumie mój też. I się wcisnąć nawet nie da, ehh... hasa, ja najbardziej nie lubię u siebie tego, że jak się kretyńsko zetnę, to mi zaraz włosy nie odrastają ;) 2010/02/16 10:52:09
popo,
dlatego ja się nie ścinam kretyńsko :) długie proste włosy od lat :) 2010/02/16 10:55:31
hasa,
ja sem muoda i szalona i mi nie wychodzi spokojne dostatnie zycie włosów ;) 2010/02/16 11:00:03
popo
nie no, mój też wygląda normalnie. mam nadzieję:) trzeba się przyjrzeć i wiedzieć, czego szukać, żeby wyłapać, że ta przegroda między dziurkami różni się od innych. nikt nie zwraca uwagi na to, jakie jest normalne położenie płatków nosa i przegrody. tzn. nikt się nad tym wcześniej nie zastanawia, dopóki ja nie wspomnę, że przegroda, z reguły, wystaje poza dziurki. no powiedz, zastanawiałaś się kiedyś nad tym i sprawdzałaś u siebie? 2010/02/16 11:00:46
grunt to mieć nos do wszystkiego, nie tylko do smarkania;) c.wrzuta.pl/wi14828/b7e49b650007d11245ce24f3/0/nos
2010/02/16 11:02:40
a w ogóle, to zaczęłam sobie robić zdjęcia nosa i już mi się przestaje podobać:( niefotogeniczny jest:(
kurde no, podobał mi się, a teraz wydaje mi się, że to klucha:) 2010/02/16 11:04:18
moje oczy mi się podobają. muszę pamiętać, żeby nie robić im zdjęć. i obojczykom i stopom i nadgarstkom i kostkom u nóg.
2010/02/16 11:05:08
popo
sama se poka. nie będę pokazywała kluchy. i jak masz tę przegrodę? wystającą? 2010/02/16 11:05:29
soonia,
siedzę teraz z lusterkiem i szukam tej kreski, o której piszesz, która gdzieś tam wystaje, chyba wiem, o co ci chodzi ja mam taką sztuczkę, że jak ruszam szczęką (jak jem albo coś żuję) to górna powieka prawego oka mi się rusza w górę i w dól, widać to zwłaszcza jak patrzę w dół, ile dzieciaki miały radochy na stołówkach to tylko ja wiem, a mój były mówił na to "oko demona" 2010/02/16 11:05:57
coś dla oka. piękna kobieta i pięknie zrobiony nos: www.kozaczek.pl/avatars/1244560896.jpg
2010/02/16 11:10:06
soonia,
faktycznie nigdy nie zastanawiałam się, czy przegroda wystaje, czy ona w ogóle ma wystawać itd. :) U mnie wystaje, więc mam przeciętny, niedający się wcisnąć nos :) 2010/02/16 11:10:24
soonia,
potrafię. czasem jednak wystarczy fota zamiast słów, żeby wyrazić swoje zdanie. sama o tym wiesz. 2010/02/16 11:12:41
popo
mam prośbę. narysuj nos z profilu. aha i miałam ci jeszcze napisać, że tym linkiem do słownika z hasłem "mądry" i komentarzem do niego mnie powaliłaś:) masz +10 do lubienia:) 2010/02/16 11:13:15
swojego nosa też nie dam rady wcisnąć. jest taki zwyczajny, ale naturalny:)
2010/02/16 11:13:43
U mnie w ogóle nos wystaje, za bardzo. Nie lubię jakoś szczególnie swojego nosa.
2010/02/16 11:15:43
uwailbiam was, jak połączyć temat randek internetowych z lubieniem swojego nosa i wciskaniem sutków ;) poprawicie mi humor :)
2010/02/16 11:17:00
canta
co się przejmujesz? ja właśnie doszłam do wniosku, że mam kluchę:) 2010/02/16 11:17:29
soonia :)
no, wystaje. A mam profil swojego, czy w ogóle jakiegoś abstrakcyjnego narysować? 2010/02/16 11:18:29
sooń,
no ja też mam kluchę. A na końcu to w ogóle jest taki jak żarówka, hehe, właśnie mi to do głowy przyszło. Żarówka! 2010/02/16 11:22:25
canta
hahahah:) i jeszcze doszłam do wniosku, że mam za dobry aparat. bo każdego pora i każdego wągra na zdjęciach widać. 2010/02/16 11:26:18
canta,
miło wiedzieć, że masz coś nieidealnego. To takie ludzkie, mimo że jesteś nieśmiertelna. soonia, nie pasuje mi do Ciebie ten katar i chusteczki. Przecież w jednej ręce zawsze trzymasz sudoku, a w drugiej ołówek. Nie ma miejsca w tym obrazie na wycieranie nosa. Mój nos też bywa najczęściej zakatarzony. 2010/02/16 11:26:43
soonia,
od czego jest fotoszop? hehe, mam zdjecie, na którym moje oczy mają różne kolory :) 2010/02/16 11:27:16
Nasz stary ma spoko nos. Męskie nosy jak są wyraziste, to są fajne.
2010/02/16 11:38:02
2010/02/16 11:39:47
soonia,
o kurczę, ale... dziwnie. Ale pewnie nie widac tego tak normalnie. I mnie nima już, no! 2010/02/16 11:42:58
sooń,
nie denerwuj mnie. Kluchy zapomniałaś dorysować. Nie wiem, co z łydkami starego, powiem wam, że jakoś ich nie zarejestrowałam. Podobnie jak dołeczków. Ale nos owszem. 2010/02/16 11:46:45
jak dziecko pójdzie spać to wrzucę foty. bo tak, to chce aparat i jęczy mi tu.
2010/02/16 11:51:45
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7564983,Fritzl_blaga_corke_o_pieniadze___Nie_stac_mnie_nawet.html
No, ja bym mu dała kolę... 2010/02/16 11:54:27
canta,
dołeczki najlepiej zarejestrować tu: kominek.blox.pl/2009/07/KOMINEK-W-STUDIO-NAGRANIOWYM.html?pn=2 W lusterku wstecznym. 2010/02/16 11:55:46
canta
tym powinno się zainteresować jakieś amnesty international albo human rights watch. przecież to niehumanitarne, żeby człowieka zamknąć w więzieniu i nie dawać mu coli. 2010/02/16 11:57:31
hasarapasa
Ja tam ładna jestem, ładne oczy mam, usta ładne mam i zgrabna jestem. I włosy mam długie, czarne i uśmiech mam ładny. Smark ;) 2010/02/16 12:03:18
lacosta,
wiem, że są, ale to mnie nie rusza. Inna rzecz mnie rusza, ale to trzeba go live zobaczyć i zarejestrować, hehe. Majtki mokre ;) 2010/02/16 12:04:50
sooń,
najlepsze, że ona by miała zapłacić za to, żeby on wyszedł z pierdla. No bo skoro chce studiować, żeby sie bronić? Ten facet jest zwyczajnie nienormalny. 2010/02/16 12:08:55
borze, lalka, chciałaś zabłysnąć i zabłysnęłaś.
to jest z dziewczyn do wzięcia a nie z żadnej audycji radiowej. 2010/02/16 12:11:46
soonia,
a no zabłysnęłam. a ty nie bądz taka pewna, że to nie jest z audycji radiowej. mam to nagrane gdzieś. z radia rmf maxxx..., jak znajdę to wrzucę. 2010/02/16 12:13:35
lalka
może i masz. ale gdybyś była w jakimś teleturnieju i padło by pytanie: "skąd pochodzi cytat "ratunku, kobieta mnie bije"?" to prawidłową odpowiedzią byłoby "seksmisja" a nie jakiś program, w którym kiedyś użyto tego cytatu. 2010/02/16 12:16:34
mam! to jest pod tytułem: TAMARA KRĘCI NUMER. i tam pod koniec jej rozmowy z gościem
ona tak się reklamuje:michalkurtys.wrzuta.pl/audio/2JYxBxbyh2a/rmf_max_ciagnienie_druta_drutu_tamara_kreci_numer 2010/02/16 12:18:43
soonia,
jeżeli chodzi o dany cytat z danego zródła to masz rację. ale mnie tu chodziło o coś co gdzieś usłyszałam i było prawie identyczne z tym co napisała lala. 2010/02/16 12:20:47
canta_loop
Nie, dziękuję, postoję. Pozachwycajmy się Waszymi nosami :) lalka No tak, na RMF maxxx lubią wrzucać dialogi z dobrych polskich komedii :) 2010/02/16 12:21:57
lalka
pewnie jak słuchałaś tej audycji, to nie zajarzyłaś, że tamara celowo używa znanego cytatu. no ale w sumie nie trzeba znać wszystkich kultowych scen z filmów. 2010/02/16 12:27:42
"Proszę pani ale to jest firma produkcyjna i jest różnica między ciągnieniem druta, a ciągnięciem druta", albo " - a gdzie pani mieszka, - no jak to gdzie, no tutaj, wszędzie, gdzie się da" hehe
2010/02/16 12:33:34
zabawne było to jak koleś tłumaczył Tamarze na czym polega ciągnienie drutu, hehehe:)
2010/02/16 12:35:24
Rozwaliło mnie to, a jak się podśmiewał ten pan pod wąsem i w ogóle :)
2010/02/16 12:38:29
Mogę coś zacytować takiego nie za bardzo grzecznego, czy nie powinnam?
2010/02/16 12:51:26
Dzien dobry :)
Jaki ladny temat, w sam raz wbil sie z czasem w moje skromne zycie. Prawie 2 lata temu poznalam faceta przez net.Do zeszlego tygodnia myslalam, ze ma kobiete, a okazalo sie, ze ma kobiete, z ktora ma dziecko.Pojawil sie nieproszony i uraczyl mnie prawda, bo zasluguje na szczerosc :) A co do reala.Maz mojej przyjaciolki leci na mnie, poprawie sie - obecnie mnie unika.Maz drugiej kolezanki odwozil mnie oststnio do domu i zaproponowal mi, ze jak juz sie przeprowadze do Warszawy to mnie odwiedzi.Moja ppierwsza kolezanka znalazla sobie kochanka, jakis byly.A wczoraj kolega wyciagnal mnie na spacer, dzwoni jego dziewczyna a on do niej, ze stoi z kolega pod blokiem i rozmawia - a ja sie zastanawiam od kiedy mam miedzy nogami penisa :) Jestem pod wrazeniem zaklamania.Naprawde.I nawet ten moj osobisty netowy oszust nie rozbi na mnie wrazenia skoro wiekszosc ludzi w tym kraju tak funkcjonuje. Acha, nawet znajmoy gei ma kochanka i omal go nie wydalam, bo myslalam, ze ten drugi to jedna osoba. 2010/02/16 13:00:12
wiadomosci.onet.pl/2129051,441,pechowy_turysta_wpadl_do_czynnego_wulkanu,item.html
To ciekawe jest, wpadł do wulkanu. jes, bałam się, że to ten fajny okazał się oszustem. No to fajnie, że fajny. Nadal coś cię w nim niepokoi, czy jest ok? 2010/02/16 13:05:27
canta,
ludzi nie przypadkiem spotykają takie rzeczy, podobnie jak jes-ień takich facetów ;) 2010/02/16 13:14:52
Próbowałam pododawać potrójnę ąąą, sklejałam wyrazy, brałam w cudzysłów, poprzestawiałam wyrazy itp. On okazał się bardziej przebiegły ode mnie.
2010/02/16 13:15:24
canto,
nie, juz mnie nic w nim nie niepokoi.Juz nie :) Przegapilam wieczor poezji.Jest mi wstyd i odczuwal wielka pustke :( lacostaa, facetow w tym kraju ;) Ale ucze sie.Szczerosc w tym katolickim kraju to cos naprawde wyjatkowego. Jednego takiego spotkalam i mu uwierzylam, wiec bez liczby mnogiej poprosze. Jak fajny okaze sie rownie doborowym towarzystwem, to wstapie do klasztoru i zaczne palic papierosy.W pokucie. 2010/02/16 13:33:00
Wiecie co, jak bylam w Stanach i czasem dochodzily mnie sluchy, ze ten zdradza ta, a ta tamtego, nastepnie pojawia sie kolejna ciaza, ktora wiaze ich jeszcze bardziej, to sobie myslalam, ze ludzie sie boja zostac sami ze wzgledow materialnych przede wszystkim ale z tych co ja znam, to kazdy jest dobrze usatwiony i doszlam do wniosku, ze tak jest juz mentalnosc polakow.Zamiast zajac sie wlasnym zyciem w miare wczesnie, to oni waza to piwo latami a pozniej wszystko odbija sie na biednych dzieciakach.
I tak, genaralizuje ale osobiscie znam jedno malzenstwo, ktore wydaje sie byc okej.Pobrali sie w te Swieta , wiec nie moge ich potraktowac jako wyjatku od reguly.Jeszcze nie :) Obgadalm wszystkich, teraz moge zjesc sniadanie :)
Gość: , 87-204-241-82.ip.netia.com.pl
2010/02/16 13:36:32
sama jestem jedna z wielu zabieganych pracujacych kobiet .. i portale randkowe..coz... nie uwazam zeby to bylo cos zlego.. rozmawiajac z kims ..stopniowo sie go poznaje.. na dluzsza mete nikt nie bedzie udawal kogos innego .. bo moze sie potknac i to wychodzi w praniu.. dzieki takiemu pisaniu mozemy podjac decyzje o spotkaniu -wiemy co mniej wiecej w naszym rozmowcy siedzi i wtedy -ok chce sie przekonac czy to moja wyobraznia .. czy faktycznie -to on ;)
mialam z portali randkowych - dwa zwiazki- jeden 4 lata i 6 lat pozycia ;) ubustwiam romawiac z moja mama o jej randkach... jak milo slucha sie tego .. coz swiat gna do przodu i pewne sprawy zaczynaja miec inny bieg... .. szkoda choc.. online- tez mozna wpasc na bratnia dusze... 2010/02/16 13:55:14
canto,
acha, 20 lat temu normy spoleczne byly zupelnie inne i Ci ludzie, ktorzy obecnie zachowuja sie w ten sposob zostali tak wychowani.A najlepsze w tym wszystkim jest to za kazdy kieruje sie w tym wszystkim dobrem dzieci.Wydaje im sie, ze ta powierzchownosc, ktora stworza pozwoli dziecku rozwijac sie prawidlowo, mysla, ze przechytrza malego brzdaca, ktory przeciez nie musi niczego rozumiec,bo intuicyjnie uczy sie zycia :) 2010/02/16 14:27:47
soonia,
jak już pokazuje, to z każdej strony :D Masz fajny zadarty nosek. A taka elastyczność to atut. gdyby przyszło spotkać Ci się z szybą, twój nos się dostosuje. 2010/02/16 14:30:38
sooń,
hehe, wiesz co, na fotce samego nosa to nic nie widać, bo przecież ważne sa proporcje całej twarzy, ale i z tych fotek widzę, że nie masz na co narzekać. Poszukam jakiejś foty, na której mam nos cały widoczny. 2010/02/16 14:33:28
lacosta
no zadarty, bo nie ma kawałka przegrody, która by tę skórę w dół ściągnęła. a z każdej strony, żeby pokazać jak ta przegroda nie wystaje za płatki i jak sobie nos wciskam w czachę:) canta toteż, jak pisałam wcześniej, nie narzekam. 2010/02/16 14:35:03
soonia,
czym Ty go sobie wciskasz? To przecież jakieś ostre narzędzie. 2010/02/16 14:38:03
soonia,
twój nos, pomimo, że tobie przypomina kluchę jest bardzo ładny. równy i malusi. taki dziewczęcy. zawsze podobały mi się takie noski. takie nosy ( albo nawet bardzo podobne) mają Azjatki. płatki ich nosów są równe, a cały nos bardzo proporcjonalny. tak jak twój. 2010/02/16 14:41:04
soonia,
a Twój synek ma nos po tacie czy po Tobie sprzed okresu elastyczności? 2010/02/16 14:43:08
lacosta
dziecko ma swój nos. co znaczy, że na razie ma typowo dziecięcy. małe dzieci mają specyficzne noski. 2010/02/16 14:47:02
lacosta
o, twoje pytanie o czymś mi przypomniało. małe dzieci mają małe zadarte noski, ta przegroda u nich często też nie wystaje. no i ja teraz mam nos podobny do nosków dziecięcych. i, wyobraźcie sobie, ludzie często mówią, że moje dziecko ma nos po mnie. nie chce mi się tym ludziom tłumaczyć, że terefere, ale jakby miał nos po mnie, to miałby inny nos a nie taki, jak ma. bo przecież dziecko dziedziczy genetycznie nie, a mój nos genetycznie to nie nos, który mam teraz. 2010/02/16 14:47:21
Tutaj widać, jaki on jest, normalnie bulb. Nie mam normalnych skrzydełek, właściwie moje skrzydełka obejmują cały czubek nosa. Rozrośnięte jak końskie chrapy.
www.voila.pl/258/tgidv/?1 2010/02/16 14:51:16
canta
no co ty, nie przesadzaj:) spodziewałam się naprawdę potężnego kartofla a tu normalny nos:) 2010/02/16 14:52:10
canta,
twój nos nie jest zły, nie psuje ci proporcji ładnej buzi. gdy się uśmiechasz masz ładnie podkreślone kości policzkowe. to bardziej niż na twoim nosie skupia uwagę innych. 2010/02/16 14:54:06
teraz rozumiem, dlaczego przeniosłaś się na zadupie. tam mało ludzi musi cię oglądać.
2010/02/16 14:54:07
sonia, canta
Ale jesteście denerwujące, macie naprawdę ładne nosy, a narzekacie. 2010/02/16 14:55:17
soonia,
nie uwierzysz, ale tu mnóstwo ludzi ma podobne żarówki, hehe. 2010/02/16 14:55:37
lajla
a kto powiedział, że ja narzekam. wróć do moich wcześniejszych komentarzy. 2010/02/16 14:57:03
ok, soonia, nie narzeka, ale canta tak, a nie powinna bo jest ładna.
2010/02/16 14:59:14
A nosy się rozrastają, uszy też. Więc nasze będą swego czasu naprawdę ogromne.
2010/02/16 14:59:50
canta
mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że lalka ściemnia, bo chce ci się podlizać, brzydulo. wiesz, mówię ci to, żebyś przypadkiem, po jej komentarzach, za bardzo w siebie nie uwierzyła. 2010/02/16 15:01:03
lalka,
kom nas tutaj nauczył nie oceniać po fotkach, w dodatku takich. 2010/02/16 15:01:10
No właśnie, canta jest ładna i nos też ma ładny, a sonia ma ładną kluchę, taką zgrabniusią.
Sonia A żebyś nie wygrała tej pralki ;) 2010/02/16 15:02:42
lacosta,
nie spodziewam się, żeby to miało wpływ. Chrząstki puchną i koniec, uszyska robią się kłapousze, nosy opadają na brodę. Nie poradzisz. Można najwyżej tego czasu nie dożyć. 2010/02/16 15:04:03
podeszwa,
też nie masz wyrazistych skrzydełek? Zawsze to milej w towarzystwie. Obawiam się, że mamy plebejskie nosy. 2010/02/16 15:04:16
canta, ponieważ i ja zawtórowałam za lalką pisząc o Waszych nosach w ten sposób odrazu dopowiem, że nie oceniam ani po takich fotkach, ani po innych. O tym właśnie mniej więcej napisałam w moim komentarzu do notki. Wizerunek kogoś często przysłania właściwą ocenę czyjegoś charakteru.
2010/02/16 15:05:25
soonia,
jak możesz? że ja się niby podlizuję? a gówno prawda. napisałam co myślę na podstawie canty fotografii. to zle, że kobieta może skomplementować inną kobietę? 2010/02/16 15:07:25
jestem pewna, że gdybym napisała, że, na przykład, lacosta albo podeszwa albo capri chcą się podlizać cancie, to ich reakcja byłaby zupełnie inna.
2010/02/16 15:07:39
canta,
tak, brak wyraźnych skrzydełek, w zasadzie cały nos to skrzydełka i jeszcze żarówka na czubku :) Masz rację, to musi być nos plebsu. 2010/02/16 15:08:22
"plebejskie nosy" ja wam dam! zaraz wrzucę takie nochale ... to te swoje docenicie.
2010/02/16 15:08:43
Ja mam pytanie, czy przewiduje się w najbliższym czasie następny konkurs w którym byłaby srebrna kuchenka mikrofalowa ?
2010/02/16 15:08:52
lala,
ja nie wiem, co ty teraz opowiadasz, co ma charakter? Ja o ocenie urody po takiej fotce mówię. Nic nie widać na niej. Facet by po takim zdjęciu nie komplementował. Oni mają chyba jednak więcej rozsądku. 2010/02/16 15:09:11
lacosta,
właśnie taką :) soonia, ale przecież wiadomo, że ja się cancie podlizuję odkąd tu jestem. Staram się jak mogę, chociaż kiepskawo mi to wychodzi. Nawet nos sobie zoperowałam, żeby mieć taki, jak ona. Co za poświęcenie. 2010/02/16 15:10:08
soonia,
no jaka byłaby ich reakcja? potrafisz to przewidzieć? bo szczerze w to wątpię. 2010/02/16 15:11:14
canta, faceci są ślepi i nie widzą tego co dokładnie zobaczy inna kobieta.
2010/02/16 15:11:16
podeszwa,
co zrobić. Ostatecznie prawdą jest, że bywają gorsze nosy. 2010/02/16 15:13:15
chyba sobie swój nos musze obejrzec dokładnie. Aż ta ja nie wnikałam nigdy w ten temat. Czy to jest istotne, aż tak? zdrowie.onet.pl/1598910,2041,,,,zycie_z_obca_twarza,psychologia.html
2010/02/16 15:15:36
2010/02/16 15:19:14
canta,
e tam. nie wiem jak ty ale ja takiego nosa bym nie chciała. rzymskie nosy u facetów? bardzo proszę:) 2010/02/16 15:21:17
ten nos Steczkowskiej to po fotoszopie chyba. Niemożliwe, żeby taki miała.
2010/02/16 15:22:57
2010/02/16 15:24:03
u tego pana nos rzymski tylko dodaje mu uroku:www.minhaserie.com.br/imagens/novidades/upload/pdempsey.jpg
2010/02/16 15:26:23
a mnie sie zawsze podobały nosy piegowate. Chciałam taki mieć i się raz przez sitko opalałam u babci na wsi (miałam z 10 lat). Efekt był idiotyczny. Aż żałuję, że nie mam zdjęcia :)
2010/02/16 15:26:50
lalka,
gdy był młodszy jego nos był większy czy mi się tylko wydaje? 2010/02/16 15:28:36
To by przeczyło naturze. Nosy rosną. Zmniejszają się tylko pod narkozą.
2010/02/16 15:35:01
lacosta,
jak już człowiek leży jak kłoda na stole, to dobra okazja, żeby i urodę poprawić ;) ale on był fajny i z dużym nosem. 2010/02/16 15:37:08
dzięki jego zdjęciom sprzed i po, zauważam, że brwi też się przerzedzają.
Na starość człowiek staje się łysą kluchą. 2010/02/16 15:38:25
Zaczęłam przyglądać się mojemu nosowi. Ciekawe, czy jak będzie temat piersi, to czy zacznę się i im przyglądać baczniej.
2010/02/16 15:39:07
nic tylko nos. piękny nos;) sugarmtnfarm.com/blog/uploaded_images/MousePigNoseHayWinter2133-702692.jpg
2010/02/16 15:39:44
lala,
to nie dobrze, że na co dzień tego nie robisz. Piersi trzeba pieścić codziennie. 2010/02/16 15:43:39
hasa,
nie, właśnie odpocząć od pracy w ogóle - rozładował mi się wewnętrzny akumulator i po prostu siadają wszystkie obwody :) Na szczęście jeszcze tylko dwa dni i parodniowy urlop w celu odzyskania energii :) 2010/02/16 15:44:04
lacostaaa,
co do łysienia na starość, to nie tylko ludziom się to udziela:img50.imageshack.us/i/evilcatbyinsanesnowduck5io.jpg/ hehehe:D 2010/02/16 15:44:10
lacosta
Pieścić może i tak, ale nie przygladałam się im wnikliwie. Pac, pac balsamem do ciała po kąpieli i tyle. 2010/02/16 15:45:33
pode,
wyjeżdżasz gdzieś? ja też marzę o paru dniach wolnych. Bo praca pracą, ale zwoje mi również sie powoli przegrzewają. |
|