|
Blog > Komentarze do wpisu
THAI ZNACZY WOLNOŚĆ
Rozmowy znad brzegu morza.
Dziś tekst dla tych nielicznych, którzy lubią dłuższe, poważniejsze teksty. Brakowało mi takiego podczas relacji i choć wiem, że dla wielu z was powieje nudą, uznałem, że to, co w nim jest, jest ważne. Reszta musi dziś się zadowolić teledyskiem z Patong. Jeden dzień zamienił się w trzy dni. Jakoś przestało mi się spieszyć, gdy dopłynęliśmy do pierwszych plaż, które trochę przypominały obrazki widziane na pocztówkach, czyli turkusowe morze pełne rybek, w miarę białe plażę i palmy wiszące nad nimi. Tę wyspę, na której spodziewaliśmy się zastać Andrzeja, zostawiliśmy na koniec.
KOBIETA NAD BRZEGIEM MORZA POŻEGNANIE Z SAWATEM
Zapomnij o tym blogu. Teraz piszę codziennie pod tym adresem: środa, 27 stycznia 2010, kominek
Zapomnij o tym blogu. Codziennie nowe teksty Kominka pojawiają się teraz na KOMINEK.IN
Komentarze
rangerstranger
2010/01/27 23:04:30
Bosz co za punktualność:)
2010/01/27 23:08:00
Hmm. Wolność do i wolność od, jak u Hegla.
Dobranoc, padam na mordkę :( 2010/01/27 23:10:35
Tekst do przemyślenia. Cholera, nie mogę go teraz przeanalizować, nie mogę przeczytać po raz drugi, bo nie skończę pakowania i nie zdążę. Ale za równy tydzień, kiedy wrócę i znów będę mieć dostęp do sieci, napiszę o wrażeniach. Swoją drogą dzisiaj na blogu jest wyjątkowo - totalny luz na teledysku i refleksyjnie przy tekście. Szacun. Dobranoc.
2010/01/27 23:17:01
"Wybrałem akceptację wszystkiego". Sawat nie liczy dni.
Czuję się wolna, kiedy nie wiem, jaki jest dzień tygodnia i która jest godzina. Jestem wolna od tygodnia. Czy to znaczy, że za chwilę okaże się, że nie potrzebuję gamonia? Albo że gamoń to łańcuch? Coś misie wydaje, że Sawat tak nie do końca jest wolny. Szarpie go może tęsknota za wędrówką, ale nie ma jej z kim zrealizować, a swój brak zaangażowania w rzeczy dla większości ludzi ważne tłumaczy sobie wolnością. To nie jest tak, że jak się jest wolnym, to się robi co chce i nie ma żadnych zobowiązań. aKCEPTOWANIE WSZYSTKIEGO KOJARZY MISIE BARDZIEJ Z WPADNIĘCIEM DO JAKIEJŚ NORY I POGODZENIE SIĘ z losem. To nie jest wolność, tylko depresja. Chyba coś pokręciłam, ale jestem po kilku drinkach. Babskie wieczory mi nie służą...:-) 2010/01/27 23:23:38
Chyba wpadłam w melancholię... Może to przez gorączkę.
sjm nawet po kilku drinkach mądrze gada! Polać jej :) Dobranoc! 2010/01/27 23:28:24
Witam
A ja Sawata rozumiem. Bardzo trudno jest być z kimś i pozostać wolnym. Sama jeszcze nie wiem, czy to w ogóle możliwe. Cortazar tak ładnie napisał o swoich bohaterach, że są jak dwa drzewa, które mimo że korony mają splecione, to pnie i korzenie pozostają autonomiczne. Każde stoi na swojej ziemi, z której wyrosło. Ludzie spotykając się, zwracają uwagę na milion rzeczy, których po pewnym czasie bycia razem, już się nie zauważa, zostaje to jak się przy tym kimś czujesz, gdy np. rozmawiacie. A co do Sawata. Kominku, jak myślisz, czy on byłby szczęśliwy w tej Francji gdyby tam właśnie osiadł? Byłby dziś zupełnie innym człowiekiem. I nie chodzi o to czy lepszym czy gorszym. Chodzi o to, że dziś nie usłyszałbyś tej historii. 2010/01/27 23:29:47
E tam, ja az wyzdrowialam i pal licho, ze mam przecieki w zatokach i laskoczace galki oczne.Nie moge przestac sie usmiechac.Fajne uczucie :)
Ale musze jeszcze raz i popatrzec w sufit od czasu do czasu. Ps mam drzewo na suficie :/ 2010/01/27 23:29:53
sand
wcale nie jest trudno być z kimś i pozostać wolnym. Wcale. Trzeba tylko trafić na odpowiednią osobę. 2010/01/27 23:31:54
samjestesmisiek
Ale to nie od drugiej osoby zależy, tylko od nas samych. 2010/01/27 23:35:16
Borze... Tekst miał być wczoraj! Nawet nas nie uprzedziłeś... Wstydź się!
2010/01/27 23:36:35
sand
wolność z definicji jest niesprecyzowana, każdy odczuwa ją inaczej. Ilu z nas buntuje się, kiedy słyszy, że coś MUSI zrobić? Zrobiłby to bez problemów i nadmiernego użalania się nad sobą, ale poganiany albo zmuszany staje okoniem i zaczyna się burzyć. Narzucanie przez innych woli traktujemy jako bezpośrednie zagrożenie wolności. jeżeli druga osoba zbytnio będzie się narzucać, nigdy nie dojdzie do pełnego porozumienia. Zobacz, najświeższy przykład odbierania jednego z rodzajów wolności: mój szanowny małżonek na DWA dni przed wyjazdem poinformował mnie, że...wyjeżdża na czas bliżej nieokreślony. Nawet okiem nie mrugnęłam, zpaytałam tylko gdzie, poprosiłam o podanie adresu w razie jakichś problemów i numer stacjonarnego do miejsca pobytu. Ile osób zareagowałoby na zasadzie: Teraz mi mówisz?!" albo "Chyba cię popierdoliło?!" 2010/01/27 23:38:44
hasa
znaczy się: wygrałam w totka :-) i lotto mi wszystko :0-D 2010/01/27 23:41:56
A co się stanie jak nie zrobisz tego co musisz? Wydaje mi się, że to iż teraz muszę, jest wynikiem wyborów których dokonaliśmy wcześniej.
Małżonek no cóż. Nie poszanował Twojej wolności. Może to bardziej właśnie brak szacunku. A może mówienie Ci o tym wcześniej byłoby dla niego ograniczeniem wolności. Mężczyźni w końcu myślą inaczej. Trudne to, ale i dla mnie cholernie na czasie :) 2010/01/27 23:42:26
kominek\
ciężko, się do głupot o tej porze przyzwyczaiłyśmy (i te rodzynki męskiego rodzaju) toczeń, hałs, coty, wędrówki macicy i alezimnoznowu :) dobra lezę spać, 2010/01/27 23:42:53
jes
gdakałby jak teściowa przez cały dzień, ale i tak by mnie "puścił" :-) 2010/01/27 23:43:38
reakcja po pjerszym przeczytaniu: ojej...
po drugim: Ehhh, lipa, wolna nie będę, pragnę miłości, czasem samotności, pragnę osoby ukochanej i mi z tym dobrze, czuję jakoś wtedy, ze żyję. A cierpienie boli, ale jest niczym w porównaniu do uczuć, które otacza. Coś w tym jest, że człowiek szuka podobieństw między nim a człowiekiem, który mu się spodoba. Niekoniecznie jako kwalifikacji "ten tak albo nie", bardziej jako mozliwości chwycenia się tego, znalezienia pretekstu do potraktowania tego poważniej. I małżeństwo też jest czymś, czego człowiek moze się chwycić, wejść wyżej, znaleść swój mały świat. Kurcze, nie mogę zrozumieć Sawata, w sensie, że w życiu nie umiałabym tak żyć. Tak długo, jak będę miał odwagę patrzeć na uśmiech mojej żony, będę miał pewność, że jestem silniejszy od potrzeby kochania i samotności.(...)Wybrałem akceptację wszystkiego. To jest właśnie wolność. Nie walczę z przeszłością, nie uciekam od niej, nie uciekam od tego, co jest teraz, nie boję się przyszłości. Czy do akceptacji wszystkiego nie wlicza się zaakceptowanie swoich uczuć? Chociaż chwila, chyba załapałam. Ale nie podoba misie jego rozumienie wolności jako takiej, chyba jest dla mnie zbyt abstrakcyjne. Albo bardziej jest beztroską i odcinaniem się od ludzi niż wolnością jako taką. Egoistyczna też jest, gdyby wszyscy tak myśleli, to nie wiem, czy ludzie by teraz żyli w takich warunkach, w jakich żyją. Chyba, że cały jej urok polega własnie na wyjątkowości. lowe Kominek, lowe takie teksty i to, że kiedy przeczytałam Zrobiło mi się smutno., mi też automatycznie zrobiło się smutno. sand, gdyby mój jakikolwiek przyszły facet chciał mnie jakoś wybitnie ograniczać, zaibłabym. Tzn odeszła. 2010/01/27 23:44:30
sand
może dlatego, że nastawiłam mózg na męski tok myślenia i potrafię postawić się w jego sytuacji jesteśmy razem dwadzieścia lat. To więcej, niż połowa naszego życia. Wiem, co sobie myślał, mówiąc mi tak późno. Nie chciał, żebym się martwiła i denerwowała, oszczędził mi kilka dni smutku. 2010/01/27 23:44:50
sam,
w sumie nie mogl by Cie nie puscic, czyz nie? :)Kwestia jedynie w tym, ze to gdekanie mialaby zapewne wplyw na Twoje samopoczucie. 2010/01/27 23:45:52
Samjesteśmisiek
Wiesz co bym zrobiła, gdyby facet tak postąpił...? Wyjechałabym na bliżej nieokreśloną ilość dni, w bliżej nieokreślonym kierunku, ale bez awantur i wyrzutów. :) 2010/01/27 23:46:51
sand,
ale po kiego grzyba? Żeby zamanifestować to, co o tym myślisz? Nie wystarczyłaby rozmowa? 2010/01/27 23:47:15
jes
puszczam to mimo uszu zazwyczaj. Ostatnio tak było z Sympatią. Był wielce niepocieszony, że się tam znalazłam, marudził cały dzień. I odpuścił. Wiedział, że w końcu misie znudzi:-) sand na złość babci odmrożę sobie uszy. Bez sensu. Typowo babskie podejście. 2010/01/27 23:48:51
po.po
to co opisałaś zgadza się z moim "wytypowaniem" depresji. kurczę, zastanawiam się, czemu boli mnie kręgosłup, a ja od pół godziny mam drgawki z zimna... 2010/01/27 23:49:35
Nie ma wolnosci bez akceptacji.Hehe ale sie wymadrzylam :D
sam, to wychodzi na to, ze On nie jest wolny ;) 2010/01/27 23:49:36
Sam
To jest kwestia wrażliwości na drugą osobę. Jeśli lepiej jest jak mówi Ci tak późno, to niech mówi, ale jeśli chciałabyś wiedzieć wcześniej i zaplanować jakoś te dni. To przecież co to za problem? 2010/01/27 23:51:15
Pewnie każdy ma swoją "wolność". Definiują ja poprzez określenie tego, co go przytłacza, pęta, ogranicza, męczy. Jeśli wyeliminujemy te niedobre, a przynajmniej ograniczymy, stajemy się bardziej wolni. Można zrobić to w sensie fizycznym lub mentalnym.
Pogodzenie się z tym, co niesie los, zaakceptowanie dobrych i złych momentów, pozwala skupić się na tym, co najfajniejsze - na byciu. :) Równowaga. Ale wymóżdżam:) N.b. Sawat to taki myślący facet. Spacer brzegiem morza to wolność... no niech będzie:) Mieszkam nad morzem nie bez kozery. Zawsze miałam uczucie, że w głębi lądu będzie mi ciasno i duszno. O, jaki Sawat ze mnie! Dobranoc, wolnych snów :) 2010/01/27 23:51:19
sand
a co tu planować? każdy dzień jest inny, nie planuję bo zawsze zrobię i tak coś innego. To tak jak z pójściem po zakupy z kartką. Najważniejsze to kupić...majonez na przykład. I wychodzę. Z połową sklepu, ale nie z majonezem, bo o nim akurat zapominam :-) 2010/01/27 23:51:56
Popołudnie, Sam
To zależy z kim masz do czynienia i na jakim etapie. Jak wystarczy rozmowa, to genialnie. Niektóre egzemplarze zajarzą dopiero jak odczują. 2010/01/27 23:52:20
po.po
"Tak długo, jak będę miał odwagę patrzeć na uśmiech mojej żony, będę miał pewność, że jestem silniejszy od potrzeby kochania i samotności.(...)Wybrałem akceptację wszystkiego. To jest właśnie wolność. Nie walczę z przeszłością, nie uciekam od niej, nie uciekam od tego, co jest teraz, nie boję się przyszłości. " Nie umiałabyś tak żyć, bo to depresyjne życie :-) 2010/01/27 23:54:54
jes
jest wolny, robi co chce, wraca, kiedy chce, wychodzi, kiedy chce, spotyka się z kumplami, kiedy chce (oj musiałam się w milczeniu długo uczyć, żeby zaakceptować pewne rzeczy). I najważniejsze: zanim coś palnąć w złości, lepiej zamknąć dziób. Morda w kubeł i bulgotać. Samo przejdzie. Sprawdzone. 2010/01/27 23:56:09
sand,
eee tam, dla mnie to nadal głupota jest, mam zamiar sie związać jednak z dorosłym cżłowiekiem. a ja wam podam moją definicję wolności! Hmmm, hmmm... Dobra, przykład: jazda na rowerze. Tyle że zima mi moją wolność zabrała :( sam, ufff :) ale ludzie w depresji chyba chcą tez umrzeć? morda w kubeł i bulgotać. Albo najlepiej się wybulgotać na spacerze bądź rowerze :) 2010/01/27 23:56:29
*zamiast coś palnąć
To, że znosi moje 'widzimisie' jest w pewnym sensie świadomością tego, że ja znoszę jego "widzimisie" :-) 2010/01/27 23:57:23
I znikam, bo sprzątać w kuchni powinnam od godziny jakiejś i moi rodzice mnie zabiją. Dobrej nocy :) sam, niech Ci się Gamoń przyśni ;)
2010/01/27 23:57:24
sam,
ja mialam tak w pierwszym zwiazku.Ale u mnie to bylo jedynie przyzwyczajenie i przyjazn z mojej strony.Odkad odeszlam nie tesknilam za nim nawet jednej minuty.Zadziwiajace. :) I jaka depresja ? Ekhyyyyyy 2010/01/27 23:58:37
po.o
dobranoc jes akceptacja + nora = depresyjne pogodzenie się z losem. :-) 2010/01/27 23:59:02
Czy tylko ja dochodzę do wniosku, że człowiek tylko sam ( w sensie nie w związku) może zachować pełną wolność?
2010/01/27 23:59:10
mesje, canta,
jestem w zacnym towarzystwie. Już się tu nie czuję samotnie. O p o l s k i e! 2010/01/27 23:59:21
mielonka
wolność od pragnień to też nora. Nie wstajesz z łożka, bo nie masz po co. Nic tobą nie kieruje. Nora. 2010/01/28 00:01:33
sam,
widzisz, wlasnie.Bez Gamonia cos nieteges z postrzeganiem swiata u Ciebie ;D 2010/01/28 00:02:01
sand
"odwieczna tęsknota za wędrówką szarpie łańcuchem przyzwyczajeń i znów z zimowego snu budzi się we krwi dziki zew" Jack London. Sama czy nie, jesteś wolna, jeśli Cię nie ogranicza łańcuch przyzwyczajeń. Co, notabene, oznacza brak miłości.. 2010/01/28 00:02:02
po.południe
Masz rację. To strategia na chłopców. Ale co różni mężczyzn od chłopców... poza ceną zabawek? 2010/01/28 00:02:02
samjestesmisiek
nieee, Twoja wola kieruje pragnieniami, a nie pragnienia Tobą. to nie nora. ani nie jaskinia. nie czujesz żalu. 2010/01/28 00:02:41
jes
obawiam się, że brak gamonia wpływa nagannie na moje zachowanie... :-) 2010/01/28 00:06:35
Jestem pod bardzo dużym wrażeniem notki. Brak słów. Jest piękna.
www.samadi.republika.pl/rart21.htm 2010/01/28 00:06:41
mielonka
wola daje Tobie szansę decydowania o czymś. pragnienie pojawia się, kiedy wola dziala. brak woli = brak pragnień. = nora. :-) jes do nory? 2010/01/28 00:06:58
jes-ien
wolność w nooorzeee, w technikolorzeee!!! (niee, nie jestem śpiąca, to są pomówienia!) 2010/01/28 00:08:49
Wiecie co ja kocham samotnosc tak samo jak byc z kims.Lubie tesknic i czekac a potem sie cieszyc jak juz jest tesknic i czekac nie musze.Biore wszystko co jest w pakiecie.
sam, nory zwanej miuoscia, czy jakos tak. mielonka, biore wszystko! 2010/01/28 00:09:51
samjestesmisiek
mój pogląd natomiast odmiennym jest od Twego. wolność, która pozwala na pragnienia sama się ogranicza. natomiast zaprawdę powiadam, iż wolność od pragnień pozwala samą siebie wywyższyć. wola, nie pragnienia. pragnienia niewolą. 2010/01/28 00:10:28
a to *jest, to sie tam samo nie proszone wepchalo.Nie lubie chamstwa, no!
2010/01/28 00:10:41
jes
jestem samotnikiem z natury i stwierdzam całkiem poważnie, że gdyby nie pewne ograniczenia moich umiejętności funkcjonowania w tym świecie, obyłabym się bez szeregów znajomych. Egoistyczne podejście do świata podobno cechuje samotników :-) 2010/01/28 00:12:32
Mielonka
Pragnąc, dążysz, a to już coś co narzuca Ci działanie i zanieczyszcza myśli? 2010/01/28 00:13:37
sand
gracias, oszczędziłaś mi pisania skostniałymi paluchami...:-) 2010/01/28 00:14:51
jes-ien
kobieto zachłanna, pragnieniem posiadania opętana! sama się więzisz w norze i z niej wzbraniasz się wyjść, bowiem strach opanował Cię przemożny, iż życia nie starczy Ci na spełnienie wszystkich swych pragnień gdy ujrzysz świat takim jakim jest a nie jakim zdaje Ci się, widziany w jaskini! sand.and.sun zniewala. sama świadomość możliwości pragnienia nie jest niczym zniewalającym. 2010/01/28 00:24:01
mielonko,
:D juz mam je wszystkie za soba.Teraz je przyjmuje z pokora.Mniejsza lub wieksza!Zebym jeszcze tysiac razy miala swe serce oddac na pozarcie sepom z pod nieba, to sie nie zawacham.Powiadam - biore wszystko, bo wszystko juz poczulam i za wszystko zem wdzieczna! sam, ja sie uczylam braku fizycznosci jak po 10 latach zostalam sama.I wlasnie dobrze, ze lubilam samotnosc, to nie odczuwalam potrzeby blakac sie po materacach chetnych plasterkowiczow. 2010/01/28 00:24:50
Tak sobie pomyślałam, że chyba jednak nie jestem zwolenniczką rozmów (wracając do sytuacji gdy facet wyjeżdża i mówi nam o tym chwilę przed). Ile razy my ROZMAWIAMY. I co u Was zawsze trafia i potem jest cacy (może byłam z niewłaściwymi facetami)? Gdyby faceci byli słuchowcami... nie nosiłybyśmy push-up'ów.
2010/01/28 00:33:23
Dla jednych problem, dla innych nie. Jednych ogranicza a innych nie. Rozumiem i jednych i drugich. Samjestesmisiek przytoczyła taki przykład. Ja bym wolała wiedzieć trochę wcześniej niż "w drzwiach"...
2010/01/28 00:33:52
jes-ien
a widzisz! pragniesz serce nie wątrobę na pożarcie sępom oddać! Ty..Ty.. Prometeuszu! sand.and.sun Gdyby faceci byli słuchowcami... nie nosiłybyśmy push-up'ów. no tak, jeśli są to zapewne noszenie pomaga. canta-loop chyba zależy co mówi i przed czym:D 2010/01/28 00:36:36
przepraszam ale jestem śpiąca i nie pamiętam już co było na początku ale czytając to wzruszyłam się :) w sprawie małżeństwa to jest w tym troche prawdy. pozdrawiam Kominku i przywieź nam tutaj do kraju troszkę tego piasku ;)
2010/01/28 00:51:35
Tylko ludzie targani wątpliwościami lub pragnący uzależnić drugą osobą od siebie lub potrzebujący formalnego dowodu miłości, potrzebują małżeństwa. Małżeństwo prawie nigdy nie jest wynikiem miłości
[...] Kiedy pożegnałem Sawata, ogarnęło mnie przekonanie, ż już nigdy go nie spotkam i spoko z prawdą ukrytą w jego słowach, nikt z nas nigdy już się nie rozstanie. szacun dla Sawata! 2010/01/28 00:56:47
jes-ien
nieee, nie. przybyłam zaczerpnąć ze studni zapomnienia w której nurzać się Wam przyszło:D (ewentualność taką jeszcze należy rozważyć, czy aby to nie ja wydobyć niczym baron Münchausen nie zapragnęłam się sama z odmętów zapomnienia i z bagna nicości:D) 2010/01/28 01:14:10
a teraz wszyscy obwiązujemy sobie głowy szmatami i jesteśmy dziećmi z nagonki. no już, już. po dobroci proszę.
2010/01/28 01:59:36
mielonko,
i jak wrazenia.Czujesz sie wolna ? :) canta, wiesz jak to zycie lubi sie komplikowac, jak najmniej sie tego spodziewasz?To mnie wlasnie spotkalo.Jest fajny, ktory jest fajny ale cos mnie w nim niepokoi ale nie potrafie tego nazwac i pojawil sie moj dupek, ktory zaczal lapac o co w wiekszosc w zyciu chodzi.Nie wiem.Po prostu jeszcze nie wiem.Jestem w kniejach ale z glowa nie w chmurach i poki co staram sie skupic na nauce.Moze mondrosc przyjdzie z czasem sama :) 2010/01/28 02:01:39
jes,
to chyba sesji zdanej wypada ci zyczyć, a reszta do uporządkowania. 2010/01/28 02:02:28
Wszystko odbywa sie bezcielesnie.Jestem grzeczna.Preferuje samogwalty ;)
2010/01/28 02:04:40
hmm
definicja bycia grzeczną lekko misie rozmywa w takim przypadku... ;-) 2010/01/28 02:07:21
sam,
nawet mi powieka nie zadrzała przy 100. Jestem zaspokojona tysioncem ;) 2010/01/28 02:08:23
Bylam na 'ciacho' no i po fajnym wstepie i 2 czy 3 scenami nic specjalnego.A dolozylam do bioderek pudlo kukurydzy.
sam, no.Ja tez.Na wszelki wypadek mam :-) 2010/01/28 02:09:38
Ja nie mam zadnego.Oddalam Wam wszystkie.Na drugie powinnam miec Dobroc ;)
2010/01/28 02:10:28
jes
nie chodzę do kina na polskie filmy. poza nielicznymi wyjątkami polskie produkcje przyciągają hołotę, która nie chodzi z kolei na niepolskie filmy, gdyż ponieważ bo nie 'nadanża' z czytaniem napisów... :-D 2010/01/28 02:13:45
sam,
ja nie musze czytac.Co najmniej po angielsku ;) Dobranoc :) O takie cus mnie zaatakowalo.Na Boka, co to, skad to ? Komentarze anonimowe nie są dozwolone dla tego blogu, proszę podać identyfikator i hasło. 2010/01/28 02:29:13
Ja tez uciekam, bo cos czuje, ze mi goraczka wraca.Trzeba wziazc aspirynke i lulu :(
Dobranoc canto:) i ktokolwiek tam z nory tu zerka :) 2010/01/28 03:26:07
Żal mi Sawata, ale to jego wybór. Wolność! Borze! Uczucia nas ograniczają, więc nie jesteśmy wolni. Tak rozumując to nikt nie jest wolny bo np. ogranicza nas prawo i kodeks karny, ogranicza nas państwo, bo musimy płacić podatki.
Sawat synonim cynizmu. 2010/01/28 03:33:08
Chyba właśnie o to chodzi, że nie koniecznie. Jesteśmy w stanie zaakceptować prawo, czy obowiązek płacenia podatków. I akceptując to co jest, było i będzie jesteśmy wolni.
2010/01/28 03:48:46
Gardło mnie boli przeokrutnie. Jestem chorym, najchorszym kantalupem :(
2010/01/28 07:37:09
Pstryk!
Cześć Lasky. Sawat sie poddał. Płynie z prądem. Miłego. Kantalupku. Tobie specjalnie miłego. :) 2010/01/28 08:24:05
dzień dobry.
tekst daje do myślenia. ja rozumiem Sawata-nieważne, co przyjmujesz, liczy się to, czego odmawiasz. 2010/01/28 08:29:10
piękny tekst, lekki i łatwy w odbiorze. fajny Sawat. może kiedyś takiego spotkam. a jak nie to trudno - umrę sobie wśród współczujących głosów otaczających mnie ludzi. co oni tam wiedzą ;)
miłego. 2010/01/28 09:10:47
tekst w sam czas. Sawat jest rewelacyjny. Nie widzę w nim depresji, a siłę właśnie. On nie odrzuca miłości tylko pragnienie miłości. Po prostu powinniśmy żyć w zgodzie ze sobą i szczęściu i ewentualnie być otwartym na miłość. Jak będziemy mieć szczęście, może jej doświadczymy.
Wybrał jakąś tam drogę życiową i pogodził się z konsekwencjami jakie ten wybór mu przyniósł. Nawet jeśli przyczyna tego wyboru już nie istnieje. Jestem w tej samej sytuacji, co on i go rozumiem. Tak rozumiem ten tekst. 2010/01/28 09:56:49
to nie miłość czy osoba, z którą jesteśmy, zabiera nam wolność. wolność jest ograniczana czy zabierana przez szereg innych rzeczy. społeczeństwo, państwo, pieniądze, pracę itp. nie czuję się niewolna kochając. czuję się niewolna ilekroć nie mogę rozporządzić swoim czasem tak, jak bym chciała, kiedy MUSZĘ coś zrobić, choć wolałabym czas, potrzebny na zrobienie tego, poświęcić na coś innego. kiedy muszę iść do urzędu miasta się zameldować, kiedy muszę iść do spółdzielni, kiedy muszę zrobić przelew za czynsz, kiedy muszę wypełnić pit, kiedy muszę iść do pracy. ktoś może powiedzieć, że przecież nie muszę, bo nikt mi pistoletu do głowy nie przystawia. ale to jest głupie gadanie. jasne, że, w takim sensie, nie muszę, ale niech no spróbuję tego nie zrobić. pojawią się konsekwencje, które jeszcze bardziej mi wolność zabiorą i uprzykrzą życie. a kocham, bo CHCĘ kochać. jestem z kimś, bo CHCĘ być.
nie jestem wolna. ale sawat też nie do końca jest wolny tak, jak mu się wydaje. sawat musi zapłacić rachunki za mieszkanie. musi zarobić na te rachunki i na jedzenie. czy w każdej sekundzie życia sawat robi tylko to, co chce? czy w każdej sekundzie życia "chodzi brzegiem morza"? na jakiejś dzikiej wyspie być może bardziej zbliżyłabym się do wolności, robiąc tylko to, co akurat chcę zrobić. niczym się nie przejmując, do niczego nie dążąc, za niczym nie goniąc. "żyjąc chwilą". no ale i tam znalazłoby się coś, co by mi wolność ograniczyło. pogoda, konieczność zdobycia jedzenia, bo przecież nie da się żyć samym słońcem i powietrzem (tak, wiem, że są tacy, którzy twierdzą, że da). ale nie sądzę, że czułabym się mniej wolna leżąc przytulona do osoby, którą kocham. i nie czułabym się mniej wolna z powodu uczucia, jakim tę osobę darzę. miłość daje mi szczęście, czy, wobec tego, mogę ją określać tym, co mi zabiera wolność? 2010/01/28 10:15:48
bardzo podoba mi sie zaprezentowanie idealu czyli - panstwa, ktorzy ze soba rozmawiaja - rzeczywiscie (i nie ma tu ironii) - mysle, ze to zwiazek miedzyludzki najglebszy z mozliwych - w tej sytuacji ide porabac troche drewna....
2010/01/28 10:27:22
aala
dla mnie związek tych dwojga ludzi nie ma nic wspólnego z ideałem miłości. zastanawiam się nawet, czy w ogóle ma coś wspólnego z miłością. nie wyobrażam sobie, żebym, kogoś kochając, nie chciała z nim dzielić życia. porozmawiać w wolnej chwili na ławeczce to ja mogę z kimkolwiek, ale tylko z tą jedną osobą chciałabym dzielić życie. dzielić życie, a nie tylko uprawiać pogaduszki. 2010/01/28 10:28:38
aala,
zgadzam się z tobą. Uważam, że jeśli ludzie w związku przestają rozmawiać, to związek umiera. I nie mówię o komunikowaniu się na zasadzie: co na obiad? zrób zakupy itp. Tylko o zwykłej rozmowie, o emocjach, ludziach, marzeniach, pragnieniach. A co do wolności, wolność jest w nas, ale taki jak pisze soonia, nie da się być całkowicie wolnym w społeczeństwie, z drugim człowiekiem, czy mając dzieci i rodzinę. Kwestia tego, czy na prawdę chcemy być aż tak wolni. Cena totalnej wolności to samotność. A człowiek nie jest stworzony do samotności. Dodam, że samotność to nie kwestia braku towarzystwa. Można byc samotnym w tłumie. Ale można być samemu i całkiem nie samotnym. 2010/01/28 10:35:13
Przeczytałam raz jeszcze, spokojnie. Nie czuję się władna wymyślać teorii nt. Sawata, ale mogę poteoretyzować o sobie :) Móc poczuć się czasem wolnym od obciążeń dnia codziennego, od zobowiązań, oczekiwań innych - to taka lekkość, która dodaje sił. Ale jednocześnie wiem, że nie sposób jest żyć totalnie wolnym w takim znaczeniu w otoczeniu innych ludzi, bo rodzina, partner, znajomi zawsze będą gdzieś na naszej orbicie, nie mówiąc już o dzieciach. Czuję się wolna, bo akceptuję siebie i swoje wybory, to, co mnie spotyka, nie gonię wiecznie za czymś, co ma dać mi tę wolność, bo właśnie ta gonitwa mi tę wolność oddala i odbiera. Wolność to świadomość, że mogę wiele i nikt mnie nie ogranicza, poza mną samą. Dopóki mnie samej dobrze ze sobą, jestem wolna.
2010/01/28 10:38:19
hasa
ale "dzielenie życia" z rozmową mogą iść w parze. jeśli kogoś kocham i dzielę z nim życie to nie oznacza to automatycznie, że przestaję z tą osobą rozmawiać. ale same pogaduchy na ławeczce, w wolnej chwili, to dla mnie jeszcze za mało, żeby mówić o idealnej miłości. a ceną totalnej wolności nie musi być samotność. można być na dzikiej wyspie wolnym z kimś. podeszwa Wolność to świadomość, że mogę wiele i nikt mnie nie ogranicza, poza mną samą. w tym sęk, że ogranicza cię wiele, nie tylko ty sama. i naprawdę nie rozumiem, dlaczego uważacie, że partner zabiera wolność. 2010/01/28 10:43:02
soonia,
ale ja nie napisałam, że nie mogą iść w parze. Wręcz uważam, że dzielić życie onacza też rozmawiać. Partner odbiera nam wolność tak samo jak rodzice, rodzeństwo, dzieci czy przyjaciele. Po prostu trzeba czasami poświęcić czas i ebergię (może poświęcić nie jest dobrym słowem), i czasami zrezygnować ze swoich planów, żeby pomóc bliskim. I nie jest to złe, jest to normalne, że nie zawsze robimy to co chcemy i nie żyjemy dla siebie tylko. 2010/01/28 10:43:13
soonia,
ograniczyć może poczucie bycia ograniczaną. Dzieci czują się wolne, bo nie mają jeszcze świadomości tego, że życie pośród ludzi nakłada szereg obowiązków, kanonów, zwyczajów, nie wiedzą, że być może kiedyś nie będą chciały czegoś zrobić, żeby nie ranić bliskich im osób. Ale zanim się tego nie dowiedzą, mają to potężne uczucie mocy - mogę być kim chcę, gdzie chcę, jak chcę. 2010/01/28 10:44:35
pełen szacunek za ten tekst...juz mi brakuje miejsca w ulubionych.
2010/01/28 10:46:11
pode. [pionteczka], choć nie wiem czy wypada w tak poważnym temacie :) ale co tam, wolno mi ;)
2010/01/28 10:50:20
hasa,
:) w końcu zrobi się klimat w stylu "ciszej nad tą trumną", a chyba nie o to chodzi? Temat do dyskusji, ciekawej rozmowy i poznania różnych stanowisk, pogadania o czymś innym, niż czerwone szminki ;) 2010/01/28 10:51:15
soonia, "sawat też nie do końca jest wolny tak, jak mu się wydaje. sawat musi zapłacić rachunki za mieszkanie. musi zarobić na te rachunki i na jedzenie. czy w każdej sekundzie życia sawat robi tylko to, co chce? czy w każdej sekundzie życia "chodzi brzegiem morza"? "
wydaje mi się, że nie do końca rozumiesz Sawata. On jest wolny nawet gdy coś MUSI (np zapłacić rzeczone rachunki), bo mu to nie przeszkadza, nie zżyma się na fakt, że musi, akceptuje dlatego że chce, a nie dlatego że musi zaakceptować. nie walczyłby pewnie nawet gdyby mógł. 2010/01/28 10:53:15
4,
On jest wolny nawet gdy coś MUSI (np zapłacić rzeczone rachunki), bo mu to nie przeszkadza, nie zżyma się na fakt, że musi, akceptuje dlatego że chce, a nie dlatego że musi zaakceptować. nie walczyłby pewnie nawet gdyby mógł. o, pięknie to ujęłaś. 2010/01/28 11:06:45
podeszwa, dziękuję. jestem współautorką kilku traktatów o wolności. to moja pasja, zaraz za tańcem ;)
2010/01/28 11:09:01
4,
normalni geniusz. Wolny teoretyk, czy teoretyczny wolnościowiec? 2010/01/28 11:10:50
hasa
jeśli kogoś kocham, to CHCĘ poświęcać mu czas i energię, a nie MUSZĘ. partner, którego kochasz, nie odbiera wolności. pode a czy możesz nie iść jutro do pracy, bo jest zimno i ci się nie chce? tak po prostu. myślisz sobie "a nie idę" i nie idziesz i na tym nie pójściu kończysz wszelkie działania z tym związane. 4 ja rozumiem to tak, że jemu wydaje się, że jest wolny, ale tak do końca nie jest, bo nawet jeśli zaakceptował to, że coś po prostu musi, to jednak dalej musi a nie chce. ja też akceptuję to, że muszę zapłacić za prąd. i też się na to nie zżymam. siadam i robię przelew. ale jest to jednak mi niejako narzucone. jest to wykradnięcie mi małej cząstki mojego czasu, który, gdybym mogła jako wolny człowiek, pewnie spędziłabym inaczej. ale jeśli chodzi ci o to, że on jest wolny w swoim umyśle, to tak, masz rację, w jego odczuciu jest wolny. 2010/01/28 11:16:53
soonia,
tak, mogę. Mogę, mając świadomość ewentualnych konsekwencji tego działania. To, że mój wybór pociaga być może negatywne konsekwencje nie oznacza, że nie mogę tego zrobić. Akceptuję to, że będą wydzwaniać gdzie jestem, akceptuję ewentualne niezadowolenie pryncypała, klientów. I mogę nie pójść do pracy. Kwestia wyboru. 2010/01/28 11:17:22
soonia,
nie uwierzę, czasami jednak musisz, a nie chcesz. Po prostu choćby ci się nie chciało, lub miałabys inne plany. Musisz. Partner odbiera wolność. Związek jest pewnym ograniczeniem. Ale dobrowolnym. Totalna wolność nie istnieje. 2010/01/28 11:17:50
soonia, wybacz, ale to chyba Tobie się wydaje, że jemu się wydaje, że jest wolny ;)
on wyraźnie wypowiedział się na temat swojego poczucia wolności a Ty je teraz tylko przerabiasz przez swoje jej rozumienie. eh, Sawat by się tak nigdy nie zapętlił w teorii jak mówią słowa piosenki "moją domeną nigdy nie było mózgopranie, ale pamiętaj że liczy się nieprzywiązanie; to najwyższa prawda, jedyna i prawdziwa - kochać, lecz się nie przywiązywać" hasa, wolny geniusz ;) ludzie powinni mniej używać słowa "chcę" "chciałbym", wtedy odczuwanie wolności chyba przychodzi łatwiej, bo nie ma frustracji spowodowanej szukaniem powodów dla których "nie mogę" Ciekawa jestem jak Sawat odpowiedział by na pytanie "czy chcieć to móc?" a jak Wy byście na to pytanie odpowiedzieli? 2010/01/28 11:20:14
soonia,
ale po co Ci ten prąd :) Widzisz, chcesz mieć prąd, a nie musisz, więc płacisz. Czujesz się niewolna, bo musisz zrobić coś, żeby mieć to, co chcesz? :) Czy tylko szkoda Ci wolnego czasu? ech, muszę uciekać, ale pojawię się później - ciekawa jestem rozwoju dyskusji :) 2010/01/28 11:28:06
4,
móc to móc. A jak to mówią, chcieć to se można ;) pode, tak, to jest pytanie roku ;) 2010/01/28 11:30:30
Uważam, że jeśli ludzie w związku przestają rozmawiać, to związek umiera.
Oni nie rozmawiali ze sobą, bo słowa były zbędne. Ich miłość jest idealna. Jest wolna. 2010/01/28 11:40:01
pode
ale to jest to, o czym pisałam wcześniej, że zawsze można powiedzieć "tak, mogę, bo przecież nikt mnie nie zmusza". ale tak naprawdę niby możesz, a jednak nie możesz, bo konsekwencje właśnie. dla mnie prawdziwą wolnością, taką naprawdę wolnością, byłoby życie na tej wspomnianej wyspie, gdzie co rano bym się budziła z myślą, że "nic dzisiaj nie muszę". nic, kompletnie. mogę robić tylko to, na co mam ochotę, albo co mi akurat przyjdzie do głowy. hasa jeżeli "jakieś inne plany" są dla mnie ważniejsze, niż pomoc osobie, którą kocham, to chyba nie kocham zbyt mocno. a jeżeli nie są, to nie jest problemem zmiana ich, kiedy zachodzi taka potrzeba, i w niczym to nie ogranicza mojej wolności. ale nie, czekaj, jednak dopuszczam możliwość, że mimo miłości, mogę mieć jakieś inne plany, które jednak będą ważniejsze. ale wtedy, jeśli kocham ja i ta druga osoba też mnie kocha, to zrozumie i wtedy też nie jest żadnym ograniczeniem mojej wolności. a nawet, jeśli nie zrozumie, to najwyżej strzeli focha i tyle a ja zrobię swoje. pode 2 jasne. nie muszę mieć prądu. po co? to jest właśnie takie głupie gadanie, o którym pisałam wcześniej. nie muszę też mieć dachu nad głową przy -20 stopniach, nie? po co? 4 dobra, niech mu będzie. jest wolny. a moim zdaniem i tak nie jest, nawet w swoim wolności rozumieniu. bo wcale nie jest wolny od miłości i samotności. bo moim zdaniem od nadal kocha żonę i jest samotny:) 2010/01/28 11:42:27
soonia,
prawdziwą wolnością jest brak strachu przed konsekwencjami i zniewoleniem. Nawet w więzieniu możesz czuć się wolnym. 2010/01/28 11:43:08
sonia,
człowiek jest zniewolony przez fizyczność. Żeby przeżyc, nawet na wyspie, musisz jeść, pić, wydalać. A żeby mieć to zapewnione musisz iść uzbierać, upolować itp. Wolność w związku jest wtedy jak wiesz, że możesz coś zrobić. Np możemy się pokłócić, nikt nikomu nie zabrania, tyklo po co. Możesz, nie musisz. 2010/01/28 11:52:35
4
soonia, wybacz, ale to chyba Tobie się wydaje, że jemu się wydaje, że jest wolny ;) to w końcu Sawat jest wolny czy nie? 2010/01/28 11:53:25
hasa
dlatego w pierwszym komentarzu pisałam, że nawet na wyspie coś ograniczałoby mi moją wolność. na przykład pogoda i konieczność jedzenia właśnie. i chyba strasznie się mijamy w temacie "miłość nie ogranicza wolności". chyba rozmawiamy o dwóch różnych sprawach. lacosta bzdura. 2010/01/28 11:55:41
lacosta, soonia w więzieniu nie czułaby się wolna. Może Ty tak, ona nie. wolno jej.
Ty byś się czuła wolna w kiciu? :) jesz, a co mówi Sawat? :) 2010/01/28 11:58:19
4ty
ja nie, bo mam za duży mętlik w głowie i jestem przywiązana do rzeczy materialnych. 2010/01/28 11:59:26
lacosta
bo jak można mówić o wolności, kiedy nawet na spacer nie możesz wyjść wtedy, kiedy chcesz? 2010/01/28 12:06:55
ej, ale weźcie nie zrozumcie mnie tak, że ja się cały czas czuję ciemiężona i zniewolona. nie.
ja mówię o tym, że w chwilach, kiedy, na przykład, muszę iść do jakiegoś urzędu, a wcale mi się nie chce, to czuję, że moja wolność, przez którą rozumiem również możliwość dysponowania swoim czasem i swoimi poczynaniami wedle własnego uznania, jest odgórnie ograniczona. 2010/01/28 12:09:23
i też nie zrozumcie mnie tak, że jedyne o czym marzę, to anarchia. bo też nie. ja akceptuję taki stan rzeczy (no może nie wszystko, niektóre przepisy są tak bzdurne, że o ich akceptację ciężko). ale akceptacja nie oznacza dla mnie pełnego poczucia wolności.
2010/01/28 12:15:31
hasa
a z tą wolnością jako stanem umysłu to też bzdura. jakaś pseudofilozoficzna bzdura. zamknij człowieka na kilka lat w szafie i powiedz mu, żeby czuł się wolny, bo to tylko stan umysłu. szafa mu wcale a wcale wolności nie ogranicza. jeszua chociaż ty:) 2010/01/28 12:18:21
156:)
fajnie porozmawiać z kimś obcym,kimś na chwilę,kogo nigdy więcej nie spotkamy a kogo być może nigdy nie zapomnimy 2010/01/28 12:19:26
soonia
za to co mówi hasa nie jest do końca bzdurą. rzecz rozchodzi się o to jak postrzegamy wolność, jako stan fizyczny czy też umysłowy(vide Sawat) 2010/01/28 12:21:39
podobało mi się też stwierdzenie lacosty
prawdziwą wolnością jest brak strachu przed konsekwencjami i zniewoleniem 2010/01/28 12:29:54
jesz, przepraszam. nie chciało mi się pisać, że: zależy od tego kto mówi o jego wolności. wg niektórych jest, wg innych nie. ty możesz stanąć po której stronie chcesz, ale chciałam zwrócić twoją uwagę na to co on mówi o swojej wolności.
2010/01/28 12:33:23
soonia,
w pewnym stopniu masz rację. Człowiek niski nie zrealizuje swojego marzenia o byciu koszykarzem w NBA, bo jego ograniczeniem jest ciało. Ale może zostać koszykarzem, gdyby została utworzona drużyna niskich zawodników. I to od niego zależy, jak będzie się w niej czuł. Czy to mu wystarczy, czy będzie miał pretensje do własnego ciała i rodziców, że się takim urodził. Tak samo w więzieniu, gdzie nie możesz wyjść fizycznie na spacer, kiedy tylko chcesz, bo ograniczają cię kraty. Za to w wyobraźni możesz przemierzać zielone łąki :) Co do szafy. Bywa, że ludzie po prostu przyzwyczajają się do warunków, w jakich przychodzi im żyć. Przykładem są żony, które nie odchodzą od mężów, mimo że ci je leją po twarzy. A co je powstrzymuje? Zwykle mówią, że "on nie dałby sobie rady beze mnie [patrzcie, jaka jestem wspaniała]". Tak naprawdę powstrzymują je własne ograniczenia: przywiązanie i strach. Strach przed tym, że nie poradzą sobie same, materialnie chociażby, i przywiązanie, bo nie wiedzą, jak zareagują na nowe warunki życia, kiedy to w lustrze nie widać śliwy pod okiem. Wolą zostać, czuć dyskomfort w postaci pięści na twarzy, bo uzależniły się od niej psychicznie. Toteż i w szafie może być fajnie. Hasa, zgadza się. Dla każdego wolność jest czymś innym. Dla mnie jest uwolnieniem się od własnych oczekiwań względem innych i od uzależnień (jak na przykład uzależnienie od zamartwiania się) 2010/01/28 12:39:06
4
no właśnie! czyli nie można jednoznacznie określić czy ktoś jest wolny czy nie? co najwyżej ta osoba może stwierdzić, że czuje się wolna czy też nie. Tak więc w mniemaniu niektórych Sawat wcale nie jest wolny, tak jak w jego mniemaniu Europejczycy (czy też ludzie z naszego świata jak to określił) nie są wolni. Chociażby ostatni przykład małpki na łańcuszku, dla niektórych była ona zniewolona dla innych nie. 2010/01/28 12:42:26
lacosta,
Toteż i w szafie może być fajnie. no ba! :) dobra, nie wiem o co chodzi, nie mam siły czytać tego wszystkiego. Czymcie sie :) 2010/01/28 13:07:03
Chociażby ostatni przykład małpki na łańcuszku, dla niektórych była ona zniewolona dla innych nie.
Ciekawe co na to sama zainteresowana - małpka ;) 2010/01/28 13:10:57
lacosta,
prawdziwą wolnością jest brak strachu przed konsekwencjami i zniewoleniem zgadzam się - moim zdaniem właśnie o to chodzi, robisz określone rzeczy mimo tego, że będą miały jakieś skutki - nie boisz się ich. soonia, nie ma można chyba mówić obiektywnie o wolności, bo każdy ją inaczej postrzega i dla każdego jego wolność będzie inna, subiektywna do bólu i przypuszczalnie nie do zrozumienia dla pozostałych :) Nie jest tak, że w moim raju nie ma burz - są, ale nie traktuję ich w kategoriach ograniczenia mojej wolności. 2010/01/28 13:21:26
Można to zrozumieć opacznie: czuję się wolny, więc cię zabiję, bo nie boję się konsekwencji i zniewolenia.
Jednak czy gdy zabijesz będziesz w stanie uwolnić się od wyrzutów własnego sumienia? wiedzieliście, że nie ma słowa "opatrznie"? Opera mnie nauczyła. No ja nie moooogę... :D 2010/01/28 13:29:22
No bo z historii jestem dopiero na Elżbiecie Wielkiej, z wosu umiem wybiórczo, angielski to tam raczej spoko, a na polski w ogóle nie powtarzam bo mi szkoda czasu.
2010/01/28 13:29:32
lacosta,
wtedy będzie czuł się bezkarny ;) ale muszę przyznać, że coś w tym jest - tylko co z tymi, którzy nie mieliby wyrzutów sumienia, a zapytani stwierdziliby, że bez wahania zrobiliby to raz jeszcze? 2010/01/28 13:37:12
pode,
jeśli umieją wybaczyć samemu sobie, że w ich mniemaniu musieli zakończyć czyjeś życie, to jest to już wyższa szkoła jazdy. Tylko po co to komuś odbierać życie? Dlatego, że czujesz się wszechwładnym bogiem decydującym o ukróceniu czyjegoś prawa do istnienia, bo masz przerośnięte ego i musisz je cały czas dokarmiać poprzez kolejne zabójstwa (kolejne uzależnienie)? 2010/01/28 13:46:55
Ja tam jestem wolna. Oferty matrymonalne kierować na pocztę gzaetową, hue hue.
Moze nie podciągajcie wzrostu, tuszy itp. pod kwestię wolności, bo do absurdów dojdziecie. To, czy ktoś moze grać w kosza, czy polecieć na księzyc, nie ma nic wspólnego z wolnością przeca. 2010/01/28 13:48:39
lo,
ciekawostki szybciej wchodzą do głowy: inna władczyni - Katarzyna Wielka, była zoofilką i współżyła z końmi. Niestety jej ostatni stosunek nie skończył się dobrze. Oficjalna przyczyna jej śmierci jest inna. Ale może to tylko kaczka dziennikarska ;) 2010/01/28 13:53:59
lacosta
A Kartezjusz lubił kobiety z zezem. A Piotr Skarga nie został świętym, bo jak odkopali jego zwłoki, to się okazało że leżał w trumnie w innej pozycji i miał poprzegryzane nadgarstki, bo go pochowano żywcem. No i.. [i[Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów Nie bawią mnie umizgi bladych lowelasów Ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie Już wolę łowić zające i jelenie ;-) 2010/01/28 13:57:07
canta,
kurde,czuję się oszukana jak wtedy, gdy dowiedziałam się, że twarz na Marsie jednak nie istnieje. Ale może chociaż Myszkę Miki zahibernują. 2010/01/28 14:01:08
lo,
to wierszyk o kobiecie idealnej: kochającej jelonki na tle zachodzącego słońca i twardych facetów z owłosioną klatą. 2010/01/28 14:04:12
sooń,
będę asertywna i odmówię komentarza. Myślałam, ze masz jakąś ofertę matrymonialną dla mię... 2010/01/28 14:04:49
lacosta,
pozbawianie kogoś życia to już w ogóle jest temat rzeka :) łącznie z eutanazją, karą śmierci, zabójcami itd. Nie podejmuję się dyskutować o tym na chwilę obecną :) 2010/01/28 14:05:11
soonia,
canta nie sika na dywany, tylko na parkiet. Dlatego przed snem robi kilometry na mopie ;) 2010/01/28 14:08:44
canta
podaj wymagania, to poszukam w kajeciku ze spisem moich wielbicieli. 2010/01/28 14:10:39
sooń,
to ja muszę najpierw sprawdzić w kajeciku, jakie mam wymagania ;) 2010/01/28 14:12:09
canta
to sprawdź. byle szybko. bo wiesz... czas płynie a ty z wiekiem nie będziesz się robić coraz bardziej łakomym kąskiem. 2010/01/28 14:26:31
canta
jakie wredne? ja z dobrego serca chciałam zwrócić twoją uwagę na fakt, że... wiesz... panta rhei i twój wiek też. 2010/01/28 15:47:28
Haha, kocham rozmowy w toku.
Pan X leczy swoje pacjentki uprawiając z nimi seks 2010/01/28 15:49:01
lo,
pewnie najpierw sprawdza im temperaturę wkładając swój termometr do buzi. 2010/01/28 16:31:21
Piękny tekst. Nic dodać nic ująć. A co do tajów.. Wolność (szeroko rozumiana) jest dla nich największą wartością
2010/01/28 17:06:15
Dziwne uczucie. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów było co czytać w komentarzach.
2010/01/28 17:06:59
Thoreau o zniewoleniu przez to, co posiadamy
"Widuję młodych ludzi (...), na których spadło nieszczęście w postaci odziedziczonych farm, domów. stodół, bydła i narzędzi rolniczych. Łatwiej się to wszystko nabywa, aniżeli można się tego pozbyć. Lepiej, gdyby owi młodzieńcy urodzili się na otwartym pastwisku i wykarmiła ich własną piersią wilczyca, gdyż wtedy przejrzeliby na oczy i wiedzieli, na którym polu powołano ich do pracy. Kto uczynił z nich niewolników roli? (...) Ileż spotkałem biednych, nieśmiertelnych dusz niemal zdruzgotanych i przygniecionych ciężarem, pod którym czołgały się drogą życia, pchając przed sobą stodołę o wymiarach siedemdziesiąt pięć stóp na czterdzieści, nigdy nie sprzątane stajnie Augiasza, sto akrów ziemi, jej uprawę, pokos, paszę i zalesioną parcelę. Ludzie bez majątku, którzy nie borykają się z niepotrzebnie odziedziczonymi ciężarami, twierdzą, że dostatecznie pracochłonne jest ujarzmienie i udoskonalenie kilku stóp sześciennych ciała." Szczerze mówiąc do mnie to przemawia. Nie na tyle, żeby jak Thoreau rzucić cywilizację i zamieszkać na jakiś czas w lesie, ale myślę, że ci dwaj panowie mogliby się dogadać chodząc brzegiem morza, przynajmniej jeśli chodzi o kwestię bogactwa materialnego i duchowego. Dziś nie rola ale domy, samochody i inne mniej lub bardziej luksusowe gadżety a nawet praca sprawiają, że stajemy się niewolnikami własnych dóbr, nie my je posiadamy ale one nas. Od tego Sawat na pewno jest wolny. 2010/01/28 17:20:50
Mam pytanie do kominka jaką kamerą to kręcił. Jakaś droższa bo hd kręci i czy to ta sama co wodna? chyba nie?
2010/01/28 17:26:21
lo,
przy występie tej pani z misami i gongiem tybetańskim mój pies usiadł przed telewizorem i kręcił łbem raz w tą, raz w tamtą:)) canta, a Ty się wylecz raz do końca a nie - chora, chora, za trzy dni do kina, za chwilę znowu chora, antybiotyki, a za dwa dni na sanki, tej.. 2010/01/28 18:30:09
A w tym momencie trochę się nie zgodzę z Sawatem... bo miłość taka jak tam pokazana moim zdaniem nie pozwala do końca cieszyć się miłością. Co z tego, że porozmawiam z tą osobą, a nie poczuje jej zapachu, nie przytulę, nie będę mogła cieszyć się z nią i cielesnością i osobowością? Miłość nie polega na podobieństwach, polega na tym, żeby skrajności partnerów współgrały. Ze spełnianiem oczekiwań bywa różnie, bo co jeśli spełniamy oczekiwania partnera, bo lubimy, bo mamy to w naturze, bo nam z tym dobrze i nie przeszkadza nam to? A jeśli chodzi o rywalizacje to także się nie zgodzę. To zależy od ludzi. Według mnie taka miłość jest za samotna, ale ilu ludzi tyle pojęć miłości. Niektórzy kochają drugą osobę za ciało inne za charakter, za różne cechy. Miłość rzadko bywa bezinteresowna, działa na warunkach, bo powiedzmy kochacie swoją kobietę, ale gdyby miała 50kg nadwagi nie zakochalibyście się w niej- więc miłość też ma swoje warunki i nikt mi nie wciśnie, że tak nie jest. A to, że np. jesteście z kobietą, która nabywa z czasem te 50kg nie jest tym samym. Gdyż jest to i stopniowe i wy też się zmieniacie,jest przyzwyczajenie do tej osoby, bo macie już wspólne dzieci, długo ze sobą jesteście i to wszystko co razem osiągnęliście jest dla was ważniejsze, lub nie odejdziecie, bo boicie się samotności. Różne są powody, ale gdybyście na początku mieli taką kobietę to założę się, iż miłości by nie było.
2010/01/28 18:36:05
capri_ltd
Dziś nie rola ale domy, samochody i inne mniej lub bardziej luksusowe gadżety a nawet praca sprawiają, że stajemy się niewolnikami własnych dóbr, nie my je posiadamy ale one nas dokladnie tak! jako komentarz dodam (z czystego wygodnictwa) to, o czym już pisałem w łańcuchu Markova: Być może piramid w Egipcie nie budowali niewolnicy, ale śmiem wątpić w wolność osobistą architektów i budowniczych tych wspaniałych wieżowców w Dubaju. 2010/01/28 18:44:17
Sawat to jest, kurna, mądry człowiek. chciałabym mieć takiego u swojego boku o każdej porze dnia i nocy, żeby zadać mu nurtujące mnie pytanie. Z jednej strony jest dla mnie jednym wielkim paradoksem, ale z drugiej - jego życiowa mądrość zapiera mi dech w piersiach, że niektóre zdania/wypowiedzi czytam po kilka razy i nie mogę się nadziwić, że to faktycznie tak jest!
Mam nadzieję, że Andrzej będzie w tej tajskiej dżungli, bo inaczej chyba umrę, no! ;D 2010/01/28 19:40:29
prawie godzinna luka w komentarzach czy misie coś zepsuło?
jest tu ktoś, bo zamarzam i się ogrzać chciałam. Sawat, jako pokonany przez życie starzec, mi tego nie zapewni . :-) 2010/01/28 19:45:03
zabawne, kiedy będziemy mieli po50 lat, 60tka czy 70tka nie będzie nam się wydawać taka "stara". :-)
2010/01/28 19:59:28
"Dziwne uczucie. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów było co czytać w komentarzach." A na dodatek to już kolejne pokolenie komentatorskie (ale ten blog jest już stareńki, nie?) które z przecinkami i kropkami pisało o wolności. Pamiętam, jak kiedyś po serii komentarzy o wolności pod jedną z dawnych notek, aż zrobiłes specjalną, podsumowująca kominotkę, żeby nas na ziemię sprowadzić, bo taka dyskusja była.
misiek- a Kominkowi jego 50tka zupełnie nie przeszkodzi nadal ściemniać jędrne dwudziestki. 2010/01/28 20:01:21
ajkju
mi 50tka już tyeraz nie przeszkadza. To najfajniejszy wiek dla faceta :-) 2010/01/28 20:11:03
Kominek na wesoło jest uroczy, kominek na poważnie jest fenomenalny.
" Nie cierpi z samotności, bo z nikim nie chce być. " Ech, refleksyjnie. No nic, idę coś poczytać na sesję. 2010/01/28 21:07:15
"Pamiętam, jak kiedyś po serii komentarzy o wolności pod jedną z dawnych notek, aż zrobiłes specjalną, podsumowująca kominotkę, żeby nas na ziemię sprowadzić, bo taka dyskusja była"
Tez pamiętam, było ciekawie, a kominota prostowała poglądy ;) 2010/01/28 21:08:21
"Małżeństwo prawie nigdy nie jest wynikiem miłości, tylko realizacją egoistycznej potrzeby p o s i a d a n i a. "
Każdą relację można do tego sprowadzić, do uroczej chęci posiadania. Wszystko można sprowadzić do chęci posiadania. Wg mnie silna potrzeba posiadania, przywiązania obecna jest głównie przy pierwszych miłościach, dla niektórych jedynych (nie wartościuję żadnej z nich, żeby było jasne). Z każdą następną to się zmienia i człowiek się czasami uczy, że nie można budować zdrowego związku (dla siebie) na chęci posiadania. Przynajmniej ja tak miałam. Obecnie żyję na 240 levelu nieprzywiązywania się do ludzi, co jest odbierane różnie, co jest mi obojętne, bo zainteresowani wiedzą, że jest dobrze. Jakoś rozumiem tę parę z notki. Tylko ja rzadko akurat drewno rąbię. I mam pełne przekonanie, że małżeństwo nie zmienia w życiu specjalnie wiele, czego jakimś dowodem są liczne rozwody w naszych uroczych czasach. Bycie razem to akt woli i niewiele ślubów to zmieni. A miłość jest. Jak wolność. Jak szczęście. To odczucie. Trochę dziwnie jest kłócić się o cudze odczucia i ich racje w tych kwestiach. Ale nie mówię, że się nie da :) "A ta kobieta szuka wolności od obu tych uczuć. " Jak na moje przymrużone oko, poczucie wolności albo się ma, albo nie. Dążenie do niej poprzez myślenie o tym w sposób "chcę się uwolnić od (i nie ważne ile tu będzie punktów i jak powiązanych)". to jak moje myślenie o rzuceniu palenia. Jestem z moim paleniem w tym punkcie co dziewczyna z plaży. Wiem, że chcę rzucić, ale wiem, że lubię palić i będę za tym tęsknić, ale bardziej wiem też, że pewnego dnia/nocy nie pomyślę o paleniu ani z tęsknotą, ani chęcią. Tyle wiem, tylko nie mam pojęcia, jak to się stanie i czy obejdzie się bez amnezji, ale nadejdzie ;) "- Toman, ludzie, którzy kochają mówią, że są wolni, że życie jest piękne, pragną by chwila trwała wiecznie." Oj tak się tylko mówi. Nie ma takiej chwili, która miałaby trwać wiecznie. Rzekłabym, że raczej ludzie którzy kochają nie czują się wolni, DLATEGO że kochają. To nie jest przyczynowo-skutkowe jak i nie-kochanie. Przecież :) Ba, przecież większość stereotypowo właśnie nie czuje się w związkach wolna i o to im chodzi. I to jest podobno fajne. Ale tak już kończąc te głośne myślenie, podoba mi się tekst. Możesz nam Kominek częściej takie wrzucać, tylko mam nadzieję, że nie potrzebujesz do weny plaży w Tajlandii :) 2010/01/28 21:13:09
"Wolność to nie odrzucenie kompromisów, lecz świadomy wybór i zgoda na wszystkie konsekwencje tego wyboru." Paulo Coelho
:)))) Nie skojarzył wam się ten tekst z coelhowymi gładkimi zdaniami bez treści? Bo mnie okrutnie. I proszę - wystarczyło wpisać w google "coelho" i "wolność". Pozdrawiam wszystkich. 2010/01/28 21:15:47
canta-loop
"Pamiętam, jak kiedyś po serii komentarzy o wolności pod jedną z dawnych notek, aż zrobiłes specjalną, podsumowująca kominotkę, żeby nas na ziemię sprowadzić, bo taka dyskusja była" Tez pamiętam, było ciekawie, a kominota prostowała poglądy ;) fak-t. pamietam tę dyskusję. ktoś się ze mną prawie pobił, że moje poczucie wolności to złudzenie. z resztą faktycznie się tam wiele ludzi przetrzepało po piórach w dyskusji :) fajnie było. lubię, jak ktoś wie lepiej ode mnie, co czuję. boskie to jest. rzadko ma się poczucie spotkania większego idioty. 2010/01/28 21:15:52
cap ;)
Mnie się ta para z opowieści Sawata podoba. Ciekawe, czy oni spią pod jedną kołdrą. Obstawiam, ze nawet niekoniecznie w jednym łózku. 2010/01/28 21:18:08
ml,
ja tam wnętrzności wywracałam, swoje, więc niewykluczone, ze i Twoje ;) 2010/01/28 21:18:16
nlka
przyszło mi na myśł, że małżeństwo to instytucja pozwalająca przetrwać przyszłym pokoleniom. 2010/01/28 21:20:29
po to zostało wymyślone - aby zapewnić "potomstwu" byt. Wspólnie wyrpracowany - ma większe szanse na przetrwanie, a wypracowany w związku ogólnie uważanym za "ciężkorozwiązywalnym" - jeszcze większe.
Uprzedzjaąc pytanie - musieliśmy rozblokować książeczkę mieszkaniową :-D 2010/01/28 21:26:49
sam,
"ciężkorozwiązywalnym" koszmarne określenie ;) ale dla kogość, kto naprawdę chce odejść, nie istnieją przeszkody nie do pokonania. 2010/01/28 21:33:10
canta, nie, to chyba stokrotka była. zbezcześciła świątynię mojej pozornej wolności i dostała ode mnie "silence, i"ll kill you" :)
sam, zapewne. jak ostatni raz (miesiąc po ślubie) przyjęłam kolędę, to ksiądz powiedział, że związek bez potomka, to grzech. nawet związek małżeński, bo seks bez owocu to grzech. mamy się rozmnażać i koniec. nie wiem co było dalej, bo się z nim nie widziałam więcej. 2010/01/28 21:34:46
Dobry wieczor :)
A ja doszlam do wniosku, ze lubie fakt, ze cos musze.Inaczej bym sie zatopila w swej proznosci.Lubie, to ze jestem glodna i musze wstac i sobie ugotowac budyn ;)Nie odczuwam potrzeby posiadania (teraz, kiedys mialam swoje zrywy) w stosunku do wiekszosci rzeczy materialnych, wiec ten ped spoleczny mam z glowy.A jak mi sie zachce wakacji, to z przyjemnoscia pojde do sklepu kupie skarbonke i bede tam pakowac wszystko za co, na te wakacje sie dostane.Oczywiscie najpierw musze sobie prace znalezc, wiec zanim mi sie zachce owych wakacji, to juz urlop mi bedzie przyslugiwal i skarbonka pekac w szwach :) Nigdy nie odczuwalam potrzeby akceptacji ogolu.Wiem kim jestem.Ale juz nie mam pojecia jak bedzie wygladac moja przyszlosc ale to tez mnie w ogole nie przezraza, bo znam siebie i wiem, ze zrobie wszystko co bede mogla by bylo jak najlepiej.I nie wiem z kim spedze kolejne chwile uniesienia.Teraz mam nadmiar kandydatow ale znajac moje szczescie z nadmiaru nikt nie zostanie i bede tutaj wylewac swoje pragnienie miuosci :) Nigdy nie uciekalam przed przeszloscia, czasem jedynie odczuwalam potrzebe odciecia sie od niej fizycznie ale nie emocjonalnie.Lubie przezyc wszystko do konca, dac sobie czas na zaakceptowanie nowej sytuacji a jak ktos mnie popedza to go eliminuje z mojego zycia, na zawsze albo na troszke :)Albo stosuje wobec siebie jak wszystko mi sie wydaje nazbyt dlugie i bzdurne taktyke tzw. 'goracej patelni' ;) Malo kogo naprawde lubie a reszte zazwyczaj darze obojetnoscia, czasem nawet z nutka sympatii.Chyba nawet nie mam osoby, ktorej nie lubie. A co do Sawata, skoro jemu jest tak dobrze, to znaczy, ze jest wolny i nie ma znaczenia jak Wy oceniacie jego wybor.Nie dla niego.I dalej w/g mojego teoretyzowania - skoro nie jestescie w stanie zaakceptowac, ze on ma wszystko czego potrzebuje projektujac wlasne pragnienia na jego osobe, to nie sadze, ze sami jestescie zadowoleni z wlasnych wyborow :) Teraz jedyne na co czekam, to zeby w koncu wyzdrowiec, bo zatracam po kolei zmysly: wechu i samku :/ 2010/01/28 21:39:56
ml,
ja się tam tez upierałam, ze wolność nie istnieje, bo papierki, bo urzędy, bo tysiące konieczności itp. Taka zbuntowana byłam. 2010/01/28 21:43:03
2010/01/28 21:57:37
Borzeee, sesja na karku, a ja 50 razy dziennie zaglądam na tego bloga. Powiedzcie mi coś, żebym się w końcu wzięła do nauki ;)
2010/01/28 22:02:14
niezbyt to zachęcające, ale wizja Kampanii Wrześniowej w marcu trochę mnie przekonuje ;) może uda mi się już tu dziś nie wchodzić.. ;]
2010/01/28 22:29:05
canta
nie cierpię buszującego. nie trawię. Jako lektura obowiązkowa na studiach stała się moją znielubioną :-) 2010/01/28 22:35:21
Uwielbiam buszującego. Miałm wycofkę ale połkłam. Taka mała spowiedź,poszła z dymem heheh. Świadomość nie linearnej rzeczywistości.
2010/01/28 22:35:32
sjm,
ja to czytałam pierwszy raz w wieku 14 lat. Az dziw, ze bez znajomości tej pozycji na studia wpuszczają ;) 2010/01/28 22:51:26
nieźle, klaudyna
capri lubiłam "Myszy i ludzie". I kocham "Na wschód od Edenu". canta nie wiem, jak to można w ogóle po polskiemu strawić ;-) 2010/01/28 22:53:28
Metodyka nauczania mnie przerasta.:-)
" w pracy instruktora ważnym czynnikiem jest zaufanie. Nauczyciel-instruktor narusza w sposób drastyczny przestrzeń osobistą osoby szkolonej". Z takich relacji rodzą się bardzo ciekaw związki... 2010/01/28 22:55:42
ale uczeń też może "drastycznie naruszyć". Gdy mu się pomylą drążki, na przykład...
2010/01/28 22:59:39
canta
żeby... przez przepisy brnę, ale przez ten oczywisty bełkot przerobiony do granic nierzeczywistych jakoś nie mogę. A metody i zasady nauczania podzielili tak, że po 14 latach kariery nauczycielki zaczynam wątpić czy ja w ogóle powinnam uczyć :-D 2010/01/28 23:00:38
oacostaaa
misie tak pomyliło i dłonią przejechałam po kolanie instruktora. Spłoną na stosie, hehehehe 2010/01/28 23:17:23
Capri
Sentymentalne wspomnienie posiadania komórek na wolności :) Wypuszczenie zobowiązuje, milutko. 2010/01/28 23:35:15
wiem, że czytałem 'Buszującego' ale nie mogę sobie przypomnieć o czym była, muszę looknąć
ps. a już pamiętam, nie zrobiła na mnie widać piorunującego wrażenia pps. muzycznie www.youtube.com/watch?v=iHL_xG_0ZDU www.youtube.com/watch?v=QeVR_WnhR6Q 2010/01/28 23:45:28
Buszujący jest o wolności w młodości, gdy ta idea przylega do skóry. Później czujesz,że skóra nie ta, wybierasz łagodnie w niebo spoglądasz :)
2010/01/29 00:05:26
helą helą!!! mam dźwięk!! ile się ja kruwa nasiedziałą z tym, ale wygrałam!!
eh teraz moge powiedzieć, love mayonez:) 2010/01/29 00:11:11
wolność siedzi w głowie, żadne okoliczności zewnętrzne nie mogą sprawić, że będę zniewolona, nawet więźniowie za murami czują, że są wolni; dobrze jest się odzwyczaić od słowa MUSZĘ, bo tak po prawdzie, to niczego nie muszę (oczywiście nie biorę pod uwagę odruchów ciała, czyli np. oddychania);
my, ludzie zachodu, w ogóle nie wiemy, co to wolność, wydaje się nam, że to jakieś rzeczy materialne, samochód, może dom z ogrodem? a Sawat żyje pogodzony z tym, co się stało, bo wie, że nie ma innej metody na życie, to jest właśnie wolność, nie przywiązywać się do nikogo i do niczego, i tego, niestety nie nauczymy się, bo nam nawet żal dupę ściska, gdy zgubimy starą parasolkę... 2010/01/29 00:19:46
ranger,
to teraz już wiesz, że jak przychodzi nowy komentarz to słychać krótki sygnał? 2010/01/29 00:32:05
Ja proponuje wódkę w nocy z soboty na niedizelę za tydzień.
Ale tylko u kogoś, kto ma polsat sport. 2010/01/29 00:33:58
kominek,
Ja proponuje wódkę w nocy z soboty na niedizelę za tydzień. Ale tylko u kogoś, kto ma polsat sport. I u kogoś kto ma wódkę! 2010/01/29 00:42:42
to ja zapraszam do Gdyni, jest bar, jest alkohol, jest polsat sport, a ja mam klucze:)
2010/01/29 00:44:41
kominek,
Ty załatw wódkę, ja wezmę dupy z bloga. Potrzeba jeszcze kogoś, kto wpuści wódkę i dupy do mieszkania. I mieszkania. 2010/01/29 00:48:42
Mieszkanie moze się znajdzie, tylko jeszcze jakiś fajny facet... oprócz dup.
sesja, gartulacje. 2010/01/29 01:07:59
się narobiłą przy tym kompie dziś, pożałujcie mnie na dobry sę:)
2010/01/29 01:37:05
wolny jestem, to 'spaceruję' sobie po necie:)
a właściwie to programowałem dziś. 2010/01/29 01:40:45
ranger,
nie wiem jakiej muzyki słuchasz ale masz za te głośniki maestro w dwóch wersjach;) na ostro i do poduchy branoc wam 2010/01/29 02:26:09
Katar bywa sentymentalny.
Mieszkam tu juz chyba 2 miesiace i dopiero dzis zauwazylam, ze z najwyzszej polki regalu naprzeciw mego niewygodnego lozka zerka na mnie gipsowa glowa Papieza. 2010/01/29 02:30:59
jes,
ostatno myślałam o nej. "gipsowa glowa Papieza" boshe, mam coś takiego, od miesięcy się z tym obtykam. 2010/01/29 02:38:44
A ta glowa z kolei przypomniala mi o revku, ktory lubi patrzec.
Chyba skieruje ja w strone okna.Poczulam sie odrobinke zniesmaczona.To chyba przez goraczke, ktorej poki co nie mam za wysokiej. 2010/01/29 02:39:51
Miejmy tylko gleboka nadzieje, ze to nie sprawka zadnego z klanu krzyzackiego jej nas pozbawila :)
2010/01/29 02:42:39
Nie uwierzycie ale Papiez ma na tym gipsowym arcie taki szelmowski usmiech.Chyba przedawkowalam aspiryne.
2010/01/29 02:52:48
Uwielbiam te notki i komenty pod nimi.
kominek.blox.pl/2007/03/ABORCJA.html kominek.blox.pl/2008/08/GRUBE-JEST-PIEKNE.html 2010/01/29 03:00:41
Do dziś ciekawi mnie, czyje to są brzuchy.
kominek.blox.pl/2008/08/TOP-10-NAJSEKSOWNIEJSZYCH-BRZUCHOW.html 2010/01/29 03:05:36
Jak te notki powstaly to sie dopiero zagniezdzalam w jajeczku.Do dupy byc mlodym....
2010/01/29 03:11:18
Fuj, jak popatrzylam na te oblesne brzuszyska to ja juz wole nie pozadac.Ale w razie czego jakby to byly jedyne w moim zasiegu to chyba biore tego ze szrama.
2010/01/29 03:20:15
jes,
one były boskie. A tego ze szramą to chyba matylda tez brała. Kruwa, ja nie wiem, jak stary przez to przeszedł... 2010/01/29 03:20:24
canta,
jeszcze nie mialam tak by wracac do komentkow ale jak juz sie uporam z nauka, to chyba skocze na mellowatej czasy i tez sie poraduje troszke :) Troche nie rozumiem tej swojej choroby, bo mam apetyt jak nigdy. 2010/01/29 03:33:52
jes,
e tam. A dziś pewnie Gamoń brylowałby w takiej prezentacji. Top of the top. 2010/01/29 03:36:40
Zjadla 4 mandarynki i uciekam spac poki ponownie nie zglodnieje.Nastepna w kolejnosci bylaby juz zupka chinska a tego uczynic nie moge swojej szanownej.
canta, hehe :) Dobranoc. 2010/01/29 03:54:12
2010/01/29 03:57:23
Ej, no ja musze jeszcze, bo skoro juz zaliczylam ta socjologie.
Jest kilka spsobow radzenia sobie z trauma a Sawat obral - bierna postawe, ktora polega na calkowitym pogodzeniu sie z losem bez jakiegokolwiek podejmowania dzialan dostosowawczych albo pragmatyczna akceptacje, ktora polega na dostosowaniu sie do zmian traumatycznych.Inne, to glownie walka z wlasnymi uczuciami. Pstryk. 2010/01/29 07:52:56
Tjaaaa... Weekend. Jeszcze tylko ściema do 15:00.
Cześć Dziewczyny, miłego dnia. :) 2010/01/29 08:35:28
ml
no to jestem idiotką. czasem nawet i mnie wolno;) ale mnie głównie chodziło o to, kiedy to ja nie czuję pełnej wolności, a nie że, na przykład, taka emelka nie jest wolna, bo musi iść pita złożyć. a te moje wypociny akurat teraz to pewnie przez to, że właśnie stoję przed koniecznością odbycia wycieczki po różnych urzędach i instytucjach, a tak cholernie, cholernie mi się nie chce. i właśnie teraz czuję przymus a nie wolność. mam nadzieję, że po wszystkim mi przejdzie. o, wyjazdy na urlop to dla mnie taka fajna wolność. bo nic nie trzeba. robię to, na co akurat mam ochotę. nie wiem, jak wy, ale ja nie lubię na wakacjach planować każdego dnia. nie zakładam, że jutro trzeba pojechać zwiedzić to, pojutrze trzeba "zaliczyć" tamto. nie. ja lubię wstać i nie mieć żadnego planu tylko robić to, na co akurat będę miała chęć. na ostatnich wakacjach byliśmy z moimi rodzicami. i mój tato jest właśnie takim "planowaczem". co wieczór zadawał pytanie "to co jutro robimy?". a ja mu zazwyczaj odpowiadałam "nic" albo "jutro się zobaczy". 2010/01/29 09:10:31
helą :)
ranger, taaa, zwłaszcza 'one night in Patong" ;) soonia, hehehe, na obozach harcerskich planować trzeba :) ale to tylko kadra, reszta się podporządkowuje. A ja nie mogę na wódę pójść. Jeszcze mnie zdemoralizują i spiją i co wtedy będzie? 2010/01/29 09:12:24
popo
właśnie, kocham 'one night in Patong' powiedz że jestem miszczem , że nareperowałam:) 2010/01/29 09:16:26
www.joemonster.org/filmy/14935/_Jestem_hardcorem
nie mogę 'nie weszłeś':D:D 2010/01/29 09:18:33
2010/01/29 09:18:38
popo
byłam kiedyś na obozie harcerskim. najbardziej mi się nie podobało (ale to też było na różnych koloniach) wchodzenie do morza na komendę i wychodzenie na komendę. 2010/01/29 09:21:29
ranger,
właśnie się doczytałam, no przecież zawsze wiedziałam, że z Ciebie zdolna bestia i w końcu naprawisz sobie ten dźwięk. Zresztą ranger, no Ty miałabyś nie naprawić? A kto jak nie Ty? :) 2010/01/29 09:22:46
Jak facet mówi o kobiecie, że jest słodka, a z całą pewnością nie ma na myśli jej walorów smakowych, to o co mu kurna chodzi? ;)
2010/01/29 09:25:17
ranger,
właśnie, mnie słodka kojarzy się wyłącznie ze słodką idiotką :) 2010/01/29 09:26:39
ranger, szwa,
może też mieć na myśli, że jest słodko naiwna, bądź słodko romantyczna soonia, ale to niestety konieczność, nie da się inaczej. 2010/01/29 09:27:22
szwa
ale faceci się bardziej męsko czuja przy słodkich:) i kruwa dlatego nie znajdę chopa, bo se kompa sama robię i babrzę się w instalacjach:) 2010/01/29 09:28:42
popo
ale jak słodka to jest w tym przynajmniej szczypta tępoty:) 2010/01/29 09:30:14
popo,
jak facet będzie o mnie myślał, że jestem słodko naiwna i dzięki temu będzie się czuł męski, to może niech jednak spróbuje pod innym adresem :) ranger, mam ten sam problem, bo ja nie jestem z tych romantycznych w falbankach i nawet umiem sama przejść przez ulicę i nie zginąć, nie mówiąc o zmianie koła, reinstalce systemu itd. Ech, samotność jest mi pisana :) 2010/01/29 09:32:09
ranger,
eee tam, misie bardziej z naiwnością kojarzy szwa, hehehe a ja jestem suodka, romantyczna, naiwna, w rurzowyff falbankach i byłam wychowywana z 5 braci ;) 2010/01/29 09:32:53
ranger
taa, tak se to tłumacz;) popo ten system kąpielowy jest bardzo niedoskonały. siedzę na plaży już usmażona z gorąca a nie mogę wejść do morza się ochłodzić, bo muszę czekać na kolej mojej grupy. a jak już ta kolej przyjdzie, to nawet nie zdążę się tym pluskaniem nacieszyć, bo już każą wychodzić. na pewno da się inaczej. wymyśl coś i zrewolucjonizuj ten system kąpieli na komendę:) 2010/01/29 09:34:48
popo,
w takim razie samotność Ci nie grozi ;) Ale wiecie co, coś w tym jest, że część facetów lubi te małe dziewczynki, którymi moga się zaopiekować, przy nich stają się zaradni i męscy :) Nawet, jeśli ona jest tą małą dziewczynką tylko dla niego :) 2010/01/29 09:35:12
soonia,
to u nas jest tak, że przebierasz się w kostium tuż przed kąpielą, idziemy na kąpielisko, od razu do wody włazisz, a najpóźniej po półgodzinie wychodzisz i idziesz sie przebrać. Nie ma smażenia sie na plaży, chyba że ktoś wczesniej wyjdzie to może na pomoście posiedzieć (ale też nad jeziorem jesteśmy zazwyczaj) 2010/01/29 09:37:22
Hmm. Właśnie dostałam to na gg od znajomego, z dopiskiem "Na dobry początek dnia". Heh.
2010/01/29 09:38:03
szwa,
no to chyba byłam już dla dwóch znajomych taką małą dziewczynką, objawiało się to tym, że jak się zegnaliśmy, czochrali mi włosy. Ej, ale wolę żeby byli twardy i męscy i byłabym tą małą dziewczynką, niż zeby mieli być mięczakami totalnymi. 2010/01/29 09:39:58
popo,
to byłaś dla nich dzieciakiem, a nie małą dziewczynką ;) Chyba nie spotkałam jeszcze faceta, przy którym chciałam tak się czuć - żaden nie sprawiał wrażenia, że podoła ;) 2010/01/29 09:41:03
pode,
i od obu byłam aż cały rok młodsza, eh. ranger, no. A jak mnie to wkurzało. 2010/01/29 09:44:19
soonia,
no bo wcześniej zajecia mają i tak naprawde nie mają zielonego pojecia, co sie danego dnia będzie dziać pode, już sie nie zadaje ;) 2010/01/29 09:46:48
Hehe, chyba czeka mnie dziś przegląd kawałek Elektrycznych gitar, kumpla wzięło na melancholię :)
2010/01/29 09:51:00
popo,
o, ja na szantach we wczesnych dzieciństwie też, dzięki ojcu :) ranger, nie będziesz sama, będziesz z nami :) pa 2010/01/29 09:55:40
pode,
mieliśmy kiedyś taka sytuacje, ze słuchalismy w samochodzie tego i wszyscy (czyli mama z 4 dzieci) ruszaliśmy głową w rytm muzyki i ludzie w samochodach obok się jakoś dziwnie na nas patrzyli :) 2010/01/29 10:00:18
popo,
to musiał być niezły widok, trzeba było im pomachać :) kiedyś Elektryczne gitary umilały nam stanie w korku długości kilkunastu kilometrów, staliśmy na trasie do Gdańska i śpiewaliśmy na całe gardło :) 2010/01/29 10:03:32
pode,
hehe, mi i bratu z kolei Queen umilał wczorajsze wczesne popołudnie - nikogo w domu nie było, muzyka na maksa, darcie sie na całe gardło i jakieś tańce liżej niezidentyfikowane. A miał się uczyć...:> a jak jedziemy gdzieś dalej, to jednak większośc luda usypia. 2010/01/29 10:04:03
o, o, o, mam plan, naucze harcerek piosenki "przewróciło sie, niech leży". Niech maja trochę radosci w życiu :)
2010/01/29 10:07:09
popo,
tylko tego może harcerek nie ucz, bo zburzysz mi moje wyobrażenie o harcerkach ;) 2010/01/29 10:10:47
pode,
:) jak byliśmy mali tata zawsze ściszal w odpowiednim momencie piosenkę ;) ale jak byłam na koncercie zespołów podrzędnych i mi nagle Kuba Sienkiewicz wyskoczył z gitarą zza rogu i tą piosenką, to tak sie ucieszyłam, że śpiewałam razem z nim :) 2010/01/29 10:18:44
haha! ależ se cytata wyszperałam!
Jedyne co wolne w naszej cywilizacji, to wiatr Elias Canetti 2010/01/29 10:21:18
pode,
jemu albo mamie, jak siedziała obok. Nie chciał nas gorszyć, u mnie w domu największym przekleństwem jakie usłyszysz to "kurczę" bądź w wyjątkowych sytucjach "cholera". soonia, nieprawda! Elektrownie te, no, wiatrowe kradną wolność wiatrowi! (tak to jest?) ej, ale ja nie chcę być wolna, kocham moje uzaleznienie od muzyki i uwielbienie jazdy na rowerze i kfc. 2010/01/29 10:24:32
właśnie, ale elektrownia wiatrowa nie może zmusić wiatru, żeby wiał, więc chyba jednak wiatr górą :)
uciakam, będę później, miłego dnia! 2010/01/29 10:49:17
oczywiście nic nie pobije kazika i jego wolności, ale nawet George Michael miał swój wkład w wolność ;)
www.youtube.com/watch?v=39Csi9PEncI 2010/01/29 10:52:09
canta-loop
Do dziś ciekawi mnie, czyje to są brzuchy. kominek.blox.pl/2008/08/TOP-10-NAJSEKSOWNIEJSZYCH-BRZUCHOW.html "10. Czy te oczy mogą kłamać?" PS. Znajdź różnice... www.voila.pl/343/zdicn/index.php?get=1&f=1 2010/01/29 12:50:26
szwa napisala:
Jak facet mówi o kobiecie, że jest słodka, a z całą pewnością nie ma na myśli jej walorów smakowych, to o co mu kurna chodzi? ;) - rangerstranger 2010/01/29 09:24:21 szwa że jest tępa:) ech, a zdazylam Cie polubic ranger... Dzien dobry, z tej strony suodka :) 2010/01/29 12:54:54
soonia,
ale podobno wlasnie miuosc jest jak wiatr :) You can't see it but you can feel it. 2010/01/29 13:07:46
Mam do opanowanie 24 strony formatu A4, zapisane odrecznie do opanowania.Poczatkowo byl zamysl 5 stron na dzien ale juz mi sie dni wykruszyly i musze to praktycznie na raz.Wczoraj bylam prawie pewna, ze umre z wyksztalceniem srednim z powodow cielesnych a dzis stracilam wiare w lepsze jutro.
svary, Ty dzis nie mozesz miec doua.Ja dzis tu jestem od narzekania i smarkania ;) Czy ktos sie nade mna zlituje i choc herbaty poda, no i moze poklepie po ramieniu i powie - ej, stara, jak ze szkola nie wyjdzie, to zawsze zostanie nadzieja na przystojnego, bogatego i fajnego mensza... 2010/01/29 13:12:50
jes,
pracuję w 100 osobowej firmie, kobiet jest tu chyba z 10. Wszyscy fajni świecą złotą biżuterią na palcu. :( bosz. 2010/01/29 13:16:13
jes,
a herbatkę to z czym pijesz? bo idę robić se, to i Tobie przyniosę. 2010/01/29 13:16:15
To, ze ja tu jestem to jest zly znak.To znaczy, ze sie wzbraniam przed wiedza a ja nawet sciagac nie potrafie.Juz uciekam od Was bezduszne istoty.Oczekiwalam, ze wpadne tutaj i poczuje sie jak Rocky, ktory wlasnie przechadza sie w strone ringu a wszyscy z usmiechem na twarzy poklepuja go po ramieniu i mowia - zmiazdzysz go.
savry, poczekaj niedlugo sie rozwioda ;) 2010/01/29 13:17:42
jes
przeklep sobie na kompa. raz, że od razu zmniejszy się ilość stron do opanowania (ta, wiem, że materiału nadal będzie tyle samo, ale lepiej się uczy z myślą, że ma się do nauczenia "tylko" 15 stron zamiast 24). a dwa, że podczas przepisywania samo ci się dużo zapamięta. to, co się pisze samemu, zapamiętuje się szybciej i łatwiej niż to, co się tylko czyta. 2010/01/29 13:19:32
argh, zjadło mi znów komentarz, bo jak zawsze zapominam, że blox nie akceptuje trójkątnych nawiasów.
jes-ien, ja też mam doła związanego ze studiami. jak wchodzę na forum, żeby poczytać o egzaminie to się tylko dowiaduję, że 3/4 osób u tego pana oblewa. no i mi się odechciewa uczyć, nawet jeśli mnie to interesuje. ale może przybędzie piękny, na białym koniu i z gitarą w ręku :) przyjmę z otwartymi ramionami :) Quenn? uwielbiam! 2010/01/29 13:24:58
jes,
czy ja tu słyszę jakieś powątpiewania w siebie? Marsz do nauki, przepisz raz jeszcze, czytaj na głos, zrób sobie jakie grafy, zależnie od tego, co na Ciebie działa. Skoro już dwa dni Ci się wykruszyły, to teraz nie ma czasu na lamenty i musisz pokazać tym 24 stronom kto tu rządzi. No przecież nie one, prawda? :) Poklepać jeszcze po ramieniu? :) 2010/01/29 13:33:11
pode,
łał, jesteś jak trener Rokiego, jak czirliderka. Wyobrażam sobie jak machasz pomponami. 2010/01/29 13:38:00
moja waga mnie niepokoi. Ni stąd ni zowąd znowu ważę mniej :(
pode, hehe. Masz na myśli, że "pomponami" i pomponami? ;) Im częściej powtarzam słowo "pompon", tym dziwniejsze mi się wydaje. Pompon... pąpą... 2010/01/29 13:39:23
bry, tylko się witam, bo dziś czasu nie mam :) bosz, kiedy ja tyle komętów nadrobię. Bardzoście płodni :)
2010/01/29 13:40:46
lacosta,
może zapomniałaś o jedzeniu ostatnio? Taa, mam na myśli pompony i "pompony". Faktycznie dziwne to słowo, pąpą? 2010/01/29 13:41:26
Zgubilam swoje notatki a to dziwnie, bo zyje w zamknietym pomieszczeniu.I troche sie boje, ze jak zajrze za lozko to sie znajda.
szwa, hehe :) z takim podejsciem, to ja Ci wroze wielka kariere rowniez w miuosci ;) Dziekuje Z Ciebie to taka pol wenusjanka, pol marsianka.Dobry zestaw na cale zycie. Pstryk. 2010/01/29 13:46:21
pode,
wręcz przeciwnie. Od trzech dni na śniadanie jem pizzę własnej produkcji, w ogóle dużo ostatnio gotuję. Zainteresowała mnie kuchnia Pięciu Przemian. Może to przez nią. Szamię ile wlezie, a nic nie grubnę. Zamiar był odwrotny. Chciałam ciut ciut przytyć. Przynajmniej cztery kilogramy, żeby waga była w normie. A tu po obliczeniu BMI wyskakuje mi niedowaga. Papą... 2010/01/29 13:48:20
troche sie boje, ze jak zajrze za lozko to sie znajda.
heheh. Mój znajomy miał opis na gg: "szukam zaległych faktur. Na pewno mam je gdzieś." jes, na pewno "masz je gdzieś" :) 2010/01/29 14:02:36
lacosta,
to może rzeczywiście ta kuchnia Pięciu Przemian? Ale pewnie to po prostu Twój metabolizm robi Ci numery, ile byś nie jadła, za mało będzie. Mam koleżankę, której lekarza nakazują przybrać na wadze, ona je, dużo je, ale nic z tego - niedowaga jak była, tak jest. jes, Zawsze do usług :) A Twoje wróżby to może prorocze są? Nie obraziłabym się, gdyby były :) 2010/01/29 14:06:20
Mam swoja zgube i mam rowniez herbatke.
lacostaa, bardzo bym chciala by byl teraz dopiero poniedzialek, to wtedy by je miala z pewnoscia 'gdzies' :) podeszwa, skoro chcesz, to sa jak najbardziej prorocze :) Baz odbioru. 2010/01/29 14:10:32
Robiąc zakupy trafiłem na całą masę spamu.
"Etymologia słowa spam SPAM Konserwowa mielonka wieprzowa SPAM to nazwa bardzo popularnej konserwowej mielonki wieprzowej produkowanej nieprzerwanie od lat 30. XX wieku przez amerykańską firmę Hormel." Więcej tu Kominek spotkał legendę. Żywą? 2010/01/29 14:15:29
lacosta- pod tamtą notką pisał ktoś o Monty Pythonie i ich spamie. www.youtube.com/watch?v=anwy2MPT5RE
I wracam sprzątać. 2010/01/29 14:16:17
lacosta,
kto wie, moze i zywa. Otworzyć by trzeba. A rozregulować nie miałam się z czego, toć od lat nocne zycie prowadzę. 2010/01/29 14:32:26
ajkju,
słowo "spam" w tym skeczu jest tak irytujące, jak spam internetowy :) canta, wolisz działać nocą czy sytuacja Cię do tego zmusza? 2010/01/29 14:47:41
2010/01/29 15:11:34
moją ulubioną notką będzie ta tu obecna.
W rankingu będę na nią głosować. 2010/01/29 15:16:36
canta- tam wyszło, że 4 czerwca będzie Dniem Orgazmów. Kurcze, ale zapomniałam o tym.
2010/01/29 15:20:18
No niby tak, ale już trzy odświętne okazje do tego, by w końcu nie udawać, minęły. No sama zobacz, jak nie wpiszę w komórkę, to nawet o orgazmie zapomnę.
2010/01/29 15:26:34
Podobno punkt G nie istnieje: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80355,7417529,Mezczyzni_mieli_racje__punkt_G_nie_istnieje.html
2010/01/29 15:35:03
lacosta
zostały zapytane, czy posiadają punkt G ale wnikliwe badania! wow! ;] 2010/01/29 15:38:56
Najpierw mi wmówili, ze go mam, a teraz zabrali. Wędrujący punkt G.
2010/01/29 15:43:00
Borze, muszę oddać laptopika do naprawy. Niby to tylko kilka godzin, ale cięzko się rozstać... Czy powinnam wykasowć z niego nieprzyzwoite fotki przed oddaniem do serwisu?
2010/01/29 15:46:37
lacosta,
oni będą tylko klawiaturę wymieniać, to moze nikt mi nie będzie grzebał w folderach. Jadę. 2010/01/29 16:07:44
heloł miśki, pozwólcie, że przysiądę przy kominku i wczuję się w ten Wasz klimat;)
2010/01/29 16:15:28
lalka,
ale że te miśki to my? Tu jeden misiek jest, misiek vel sam :) 2010/01/29 16:24:13
pode,
to tak pieszczotliwie:), oryginalnym miśkiem jest samjestesmisiek przecież, ale zdążyłam już troszkę zapoznać się z tutejszymi obywatelkami ( poczytałam archiwum i mniej więcej wiem co i jak:-)) 2010/01/29 16:30:33
Dobra, juz wiem co, gdzie i jak.Jeszcze nie jestem w stanie tego powtorzyc w logicznym ciagu ale w tescie juz bym sie z tym uporala.Szkoda, ze w tym kraju testy nie sa trendi.
Ale co tam szkola.Obil mi sie o zrenice pkt. G :) 2010/01/29 16:32:05
szelma,
:) planów brak jes, gratulacje, widzisz, wiedziałam, że dasz radę :) notatki były za łóżkiem? :) lalka, hmm, no to witamy :) 2010/01/29 16:34:07
pode,
:) szelma, u mnie tez planów ni ma, ale młoda godzina jeszcze, może nastąpi jakiś zwrot akcji to się zobaczy;) 2010/01/29 16:34:26
Taki jeden kiedys mi obiecal, ze go znajdzie.Faceci i te ich obietnice bez pokrycia.
szwa, tak.Zmije jedne :) czesc lalka :) 2010/01/29 16:36:33
Kruwa, zaraz jade kupic sobie farelke.Od dzis wieczor bede zyla w tropikach :)
2010/01/29 16:37:49
jes,
wiesz, może on był przekonany o tym, że punkt G jednak istnieje, a tu widzisz światłe badania dowodzą, że nie ma :) 2010/01/29 16:38:28
jes,
ale że Kominek Ci już nie wystarcza i zmieniasz orientację w zwiazku z tą Farelką? 2010/01/29 16:42:00
faceci są jak czeki bez pokrycia, nigdy nie jesteś pewna czy warto wyciągnąć rękę
(do) (po) nich? 2010/01/29 16:44:00
szwa,
nie bron nieudacznika!Z punktem G jest jak z miuoscia.Rozne teorie.Ja tam w niego wierze :) Mam 18 stopni w domu.Damskie kalesony na sobie, dres + za duza pidzama z polara i siedze pod koldra i wciaz czuje chlod.Kominek jak widac nie wystarcza.Gdybym miala ciensze rekawiczki, to pewnie bylyby juz na mych paluszkach. PS farelka to kobieta a one sa czule i cieple...i moze nawet na pilota jakas znajde. 2010/01/29 16:45:50
Tak wlasnie.Miuosc to inwestycja wlasnych uczuc.Wszystko zalezy od banku.
2010/01/29 16:49:18
lalka,
czy powinnam w tej wyliczance doszukac sie sensu? Bo mozolnie mi to idzie. 2010/01/29 16:49:36
jes,
hmm, a wiesz, że nigdy się nawet nie zastanawiałam, czy w niego wierzę, czy nie? :) Jakoś było mi to zupełnie obojętne. I dalej tak jest. 2010/01/29 16:50:07
lalka,
nie nadążam za Twoim tokiem myślenia, ale może to dlatego, że jest piątek 2010/01/29 16:51:35
jes,
pieniądze były nawiązaniem do inwestycji i banku, ale mniejsza o to 2010/01/29 16:51:44
lala,
ja o banku w sensie bezgotowkowym.No i spermy, to tez wazne. szwa, musisz zaczac w niego wierzyc, to w koncu jakis cel w zyciu (seksualnym) ;) 2010/01/29 16:53:36
Wiecie co a mi to wsio jedno.Ja tam sie zastanawiam ile farelka kosztuje a nie.
2010/01/29 16:53:48
pode,
ja wczoraj po imprezie urodzinowejn i dopiero godzinę temu wstałam... i jeszcze nie mogę w 100% dojść do siebie, I'm sorry;( 2010/01/29 16:57:09
jes,
różnie, pewnie zależy od mocy, mam w łazience takie urządzonko, co wieje ciepłym albo zimnym (ta funkcja nie jest używana :)) i kosztowało jakieś 75 zł. 2010/01/29 16:57:52
jes,
możliwe, że sensu w tym nie ma, tak mi się jedynie skojarzyło i przypomniało z horoskopem według feng shui 2010/01/29 16:58:02
O, chyba mi sie cos pomylilo.
szwa, to dobrze, bo ja mam tylko 200zl, wiec jest szansa na wersje z pilotem ;) 2010/01/29 16:58:35
bry,
sooniu, niedawno pojawiło się tutej zjawisko, całkiem podobne mentalnie do zostanę, lecz, po paru przytykach, że jest odgrzanym kotletem pod innym nikiem, przestało przyłazić, ale tak se teraz myslę - póki nie dręczy innych? 2010/01/29 17:02:24
O właśnie chciałam Was o coś zapytać. Parę dni temu czytając ostatnie notki i
komentarze, zauważyłam, że porównujecie nowe osoby do Zostane. To w takim pozytywnym znaczeniu bo nie wiem co o tym myśleć? 2010/01/29 17:05:07
szelma,
a tak pytanie poza kąkursem to co oznaczają te liczby np. moja 12?;) 2010/01/29 17:08:24
Czy aspiryna jest rowniez stosowana na poprawe apetytu (?) Ssie mnie bezustannie.
lalka, uwazaj bo Ci ktos za chwile zatyczke wyciagnie i Ci sie skleja plecy z biustem :) 2010/01/29 17:12:00
jes,
"uwazaj bo Ci ktos za chwile zatyczke wyciagnie i Ci sie skleja plecy z biustem :)" to ja tak nie chcę, nie poświęcę się do takiego stopnia;) 2010/01/29 17:12:13
Dobra, ide przywdziac szaty, szale, czapy i rekawiczki.
I bedzie: lato, laaato, laaaaaato wszedzie zwariowalo, oszalalo moje ( nie mam czasu rymowac) Siju :) 2010/01/29 17:13:32
007 do kwadratu,
za to ty wchodzisz tutaj tylko po to aby ziac jadem w stosunku do kazdej nowej osoby. Nic nie wnosisz, wrecz przeciwnie, upadlasz to miejsce. ...dluga przerwa... Wolnosc, to przezwyciezanie strachu. Wszechobecnego, czasem przyczajonego gdzies w zakamarkach mozgu, innym razem objawiajacego sie jako paniczny napad histerii. To strach zabarwia wszystko inne: milosc, nienawisc czy nawet przyjazn. Czy naprawde mozna nazwac wolnoscia omijanie wszelkich zagrozen i - jak Sawat - plywanie z pradem (cyt. Mesje ) czy tez zmudne, codzienne pokonywanie obaw i lekow, gdy podejmujemy sie kolejnych wyzwan.. To niewatpliwie stan umyslu ( Pode ). 2010/01/29 17:18:01
pode,
to prawda, że jesteś ulubienicą kominka? jak tak to gratuluję:) 2010/01/29 17:19:49
pode
czytała za szybko i za dużo wszystko jej się pieprzy lalka spokojnie tu nie robią egzaminów 2010/01/29 17:20:04
pode,
idzie zauważyć;), no i te gifty, które podarowujesz, muszą o czymś świadczyć, prawda? 2010/01/29 17:20:52
Mam pytanie.Czy jak matka straci dziecko, to ktos od niej oczekuje by urodzila kolejne celem uzupelnienie staraty ? Kiedy straci ktos rodzica czy na sile probuje znalezc sobie nowych?
Chyba nie, uczy sie z tym zyc.Pewnych strat nie da sie niczym a nikim innym zastapic i jedyne co mozna zrobic to nauczyc sie z tym zyc. 2010/01/29 17:22:49
jes
zadałaś pytanie i odpowiedziałaś na nie,ja też nieraz ze sobą rozmawiam :) 2010/01/29 17:25:28
pode,
Ok, przemilczę tę zagadkę;) szelma, dobrze wiedzieć, z resztą ja żyję takim przekonaniem, że jak COŚ to kłamstwo ma krótkie nogi i zawsze wszystko z czasem wyjdzie na jaw, co nie? 2010/01/29 17:28:03
ss,
dzis jestem samowystarczalna :) Bo biedny Sawat stracil w swoim zyciu wszystko co mialo dla niego sens i nie poddal sie wcale.Nadal ma w sobie na tyle sily, by codzien powstac z lozka i zajac sie swoim zyciem.To jest dopiero sila. Czekam na sygnal, ktory nie nadchodzi. 2010/01/29 17:34:03
Prawie tak samo jak William Walles.Jestem prawie pewna, ze jak jest tutaj rozdzierana z szat, to w domu krzyczy 'Kooooominnnnnnnneeeeeekkkkk" I ma tez cos z Jezusa.Potrafi zmartwychwstac.I to nie raz.
2010/01/29 17:34:56
jesien
to wynika z tego, że córka nie miała dla niego sensu. zresztą... właśnie dlatego nie polubiłam sawata. stracił żonę i syna. jego córka straciła matkę i brata. a z tego, co pisze kominek (Każdy rejs traktował jako ostatni, przybliżający go do spotkania z rodziną, ale bez względu na to, w jakie sztormy wypływał, woda nie była mu łaskawa i wbrew jego woli, pozwalała mu żyć.), to, czy córka, która jest teraz półsierotą, zostanie sierotą całkowitą, jest sawatowi obojętne. 2010/01/29 17:37:06
szelma,
chodzi mi o bezwstydne podszywanie się pod kogoś. O to, że osoba, która z jakiś przyczyn podpadła kominkowi, a pózniej wraca tutaj pod innym nickiem okrywa się kłamstwem i hipokryzją. I zawsze można taką osobę wyczuć, że to ta, która nie powinna tutaj być. Styl pisania, stawiane buzki, różnego typu odzywki, charakterystyczne słowa, zawsze będą kojarzyć się z daną i nie pożądaną osobą. 2010/01/29 17:37:10
sonia,
ale to sa jedynie wrazenia kominka z odbioru jego osoby. Ale jak juz bede miala farelke, to przeczytam ponownie moze mi cos umknelo z wypowiedzi Sawata :) 2010/01/29 17:38:45
lalka
......okrywa się kłamstwem i hipokryzją? to Cię lekko zniosło chyba 2010/01/29 17:42:26
szelma,
24,30 o żesz, ja tylko se piehhrrdłam komętkiem z kosmosu, a tu, proszę, żem z otchłani wydobyła dziwnego ląga zostanę jest, niczym towarzysz lenin - wiecznie żywa, przebiła weredyczkę, lecz, jak donoszą rosyjskie gazety i czasopisma... mumia lenina zaczyna się rozpadać... a teraz idę po piwo 2010/01/29 17:42:37
szelam,
chyba tak, ale to nie powinno nikogo obrazić jeżeli te słowa potwierdzają zachowanie takiej osoby jes, możliwe, nigdy do końca nie wiadomo. 2010/01/29 17:43:27
jesien
wątpisz w trafność wrażeń kominka?;) lalka Styl pisania, stawiane buzki, różnego typu odzywki, charakterystyczne słowa, zawsze będą kojarzyć się z daną i nie pożądaną osobą. no właśnie ty mi się tak kojarzysz |
|