|
Blog > Komentarze do wpisu
ZAGADKA KRYMINALNA - DOWODY ZBRODNI
Czy potrafisz znaleźć dowód zbrodni?
Główna część zagadki oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Dziękuję prokuratorowi Januszowi K. za pomoc i materiały. - To od początku była dziwna sprawa - westchnął prokurator i uśmiechnął się pod nosem. - Posłuchaj tego. Wiesza się młoda, bardzo atrakcyjna kobieta na oczach członka swojej rodziny. W pełni zdrowego fizycznie i psychicznie. Przyjeżdża policja i co się dzieje? Nasz jedyny świadek nie jest w stanie ani opisać wydarzenia, ani przedstawić jakichkolwiek szczegółów. Nic, kompletnie nic. - Jak to możliwe? - zapytałem. - Słaby z ciebie detektyw skoro już na tym etapie pytasz. - Więc zacznij od początku. - No to usiądź wygodnie i posłuchaj tej historii. Miała 27 lat, dwójkę dzieci, męża, całkiem spory dom z ogrodem. Mąż znalazł ją wiszącą na drążku w przejściu między pokojem a rupieciarnią. - Prawidłowo dokonane samobójstwo przez powieszenie powinno skończyć się przerwaniem rdzenia kręgowego. Wtedy śmierć jest natychmiastowa. Ale do tego trzeba dłuższej linki. Niestety większość ludzi umiera przez uduszenie. Ona także się udusiła. - Czy rodzina dotykała ciało? - Mąż nie pozwolił nikomu wejść do domu. Od razu nas wezwał. Twierdzi, że niczego nie dotykał. - Nie próbowal jej ratować? Hm... Znaleźliście ją w nietypowej pozycji. - Początkowo także wydawało mi się, że nogi są nienaturalnie złączone, ale zasiągnąłem opinii. Powiedziano mi, że taka pozycja jest możliwa. Powiesić możesz się nawet na leżąco. Do wystarczającego ucisku tętnic wystarczy nacisk paru na szyję paru kilogramów. W więzieniach wieszają się za pomocą sznurowadeł na klamkach. - Ona zeskoczyła z tej pufy, co stoi za nią? - Prawdopodobnie tak, ale na pufie nie znaleźliśmy krwi. - Skąd ta krew na jej spodniach? - Tuż przed powieszeniem podcięła sobie żyły. - Samobójstwo kombinowane. Ofiary stosują co najmniej dwie metody, aby mieć pewność zgonu. - Tak było w tym przypadku. - Zaskakujące. Samobójstw kombinowanych dokonują praktycznie zawsze mężczyźni. Będący w dodatku w w wielkim stresie, często po nieudanych leczeniu psychiatrycznym, nieudanych próbach samobojczych... - Była zdrową kobietą, nigdy na nic się nie leczyła. - Zresztą kobiety zazwyczaj wolą faszerować się lekami niż podcinać żyły... - Już nie. Na całym świecie "odchodzi" się od lekarstw, ponieważ te obecnie produkowane są bardzo bezpieczne, organizm ludzki wykazuje się dużą tolerancją nawet na przedawkowanie. - Prawą dłonią podcięła żyły lewej dłoni... - Nóż wydaje się leżeć prawidłowo. Na szyi widać charakterystyczny ślad po pasku, co oznacza, że wieszając się jeszcze żyła...Dlatego odrzucił motyw upozorowania samobójstwa. - ... zakrwawione spodnie wskazują, że bardzo ją bolało i odruchowo przyłożyła rękę do ciała, aby uśmierzyć ból... Ślady walki? - Brak. Lakier na paznokciach nieznacznie odrapany, ale nic nie znaleźliśmy, żadnego naskórka, obcego DNA. Nic. - Pokaż mi jeszcze ten nóż z bliska. - Krótkie, głębokie nacięcie. Pasuje do rany. Swobodnie odrzucony. Pierwsza fotka już po zdjęciu ciała. - Pokaż mi w takim razie to zdjęte ciało. - Dotarliśmy do niej nieco ponad godzinę po śmierci. Jak widać po nogach, stężenie pośmiertne jeszcze nie minęło. Miała kilka plam opadowych na stopach, co mogłeś zauważyć wcześnej. - Na jakiej wysokości był drążek? - Coś koło 2 metrów. - Pasek był jej? - Tak, niespełna półtorametrowy. Rodzina go rozpoznała. ![]() ![]() - Dobra. Co wiemy po przesłuchaniach? - Słuchaj uważnie... Jest ranek. Przyszła ofiara - Joanna G. znajduje na bieliźnie męża ślad po szmince. Mąż - Marek G. przyznaje się do zdrady. Nie wypiera się, sam sugeruje rozwód. Joanna prosi o czas do na namysłu. Przedpołudnie spędza z rodziną w ogrodzie. Przebywają tam jej dzieci, teściowie (w bardzo podeszłym wieku) oraz zaprzyjaźniona rodzina - jak się później okazuje wśród nich jest Marta S., z którą Marek G. zdradzał żonę. Mijają godziny. Około południa wyraźnie zdenerwowana Joanna pyta 6-letniego synka, kogo kocha bardziej - mamusię czy tatusia. Niestety dziecko nie odpowiada dyplomatycznie. Wskazuje na ojca. Joanna natychmiast udaje się w stronę domu, mija teściową, która mimochodem pyta ją, gdzie idzie. Joanna G. odpowiada "napisać list mężowi" i nie czeka na reakcję, tylko wchodzi do środka. Teściowa wraca do ogrodu i dzieli się z rodziną informacją, że z Joanną "coś jest nie tak". Niedługo później Marek G. otrzymuje od żony sms o treści "To koniec". Natychmiast wsiada w samochód i wraca do domu. Zastaje Joannę G. wiszącą na pasku. W sąsiednim pokoju znajduje kartkę papieru z listem pożegnalnym. Koniec. - Pokaż mi list. - Proszę, możesz też rzucić okiem na dokumenty. Wzięliśmy je z teczki Marka G. stojącej obok biurka, myśląc, że to jej teczka. - Po co to zrobiliście? - Żeby porównać charakter pisma. Marek G. wyjaśnił nam, że Joanna zajmowala się wszystkimi rachunkami. Jeden z naszych robi za grafologa. Rzucił okiem na pierwsze dwa zdania i listu, porównał z podaniem do dziekana i bez wahania stwierdził, że to pismo Joanny. To pewne. Charakter pisma wszystkich podpisów, mimo że są nieznacznie różne, także jest jej. ![]() ![]() ![]() ![]() - Mamy zdjęcia z pokoju, w którym znajdował się list? Prokurator westchnął... - Mamy, spójrz... - Co to do cholery jest?! - Po to cię tu wezwałem. Zanim zamknę tę sprawę wrzucając ją do samobójstw... - Ten kieliszek...dziwnie leży...bardzo dziwnie. - Jest jeszcze coś. W nadgarstku, który przecięła sobie nożem znaleźliśmy maleńki kawałek szkła. Z tego właśnie kieliszka. - Czy do tego pokoju prowadzi 1 wejście? - Jest jeszcze jedno prostopadle do tego, które widzisz na zdjęciu. - Czy znaleźliście na jej ciele... - Nie. Żadnych śladów walki. - Sprawdzaliście dokładnie to krzesło? - Po co? - Amatorzy... - O co ci chodzi? - Co teczka Marka G. robiła przy tym biurku? Zgodnie z tym, co mówisz, znalazł żonę, potem poszedł do pokoju, położył teczkę, znalazł list... Prokurator wzruszył ramionami. - I ten list. Widziałeś ostatnie zdanie? Ono jakby nie miało sensu...jakby nie było dokończone... - Też o tym pomyślałem, ale poniżej widnieje podpis. Skończyła ten list, a to, co chciała zrobić pozostawiła niedopowiedzianym. Typowa kobieta, nieprawdaż? - Co mam z tym wszystkim zrobić? - Zapomnij albo daj mi dowód zbrodni. Masz na to 72 godziny. Po tym czasie zamykam sprawę. Wchodzisz do gry. 1. ŚWIADEK (na rozgrzewkę, nieobowiązkowe) Wróć do początku zagadki. Jak to możliwe, że jeden ze świadków zdarzenia nie był w stanie wyjaśnić policji okoliczności, w jakich doszło do s a m o b ó j s t w a/ m o r d e r s t w a ? 2. POSZLAKI. W zagadce znajduje się wiele poszlak świadczących, że to nie musiało być samobójstwo. Wskaż je. To całkiem proste. Wystarczy wczuć się w ofiarę, w mordercę, uważnie przyjrzeć się dokumentacji zdjęciowej i z pewnością znajdziesz wiele zastanawiających elementów. NIE gdybajcie, że należałoby coś zbadać, sprawdzić... Opierajcie się wyłącznie na tym co widzicie, a nie to, co chcielibyście widzieć np. w kieliszku była trucizna. NIE, nie było, bo nie jest o tym napisane ani tego nie widać. Wygrywa ten, kto wykaże się dobrym okiem i wskaże najtrafniejsze poszlaki. 3. DOWÓD ZBRODNI. Dla ambitniejszych mam coś mocniejszego - wskaż dowód/dowody przestępstwa. Dowód nie jest poszlaką, dowód jest niepodważalny. Dowód mógłby doprowadzić do skazania mordercy. Wskaż mordercę i wyjaśnij w jaki sposób dokonał swego czynu. Nie wierzę, aby wielu udało się odpowiedzieć na wszystkie 3 pytania, dlatego z przyjemnością rozsławię tego, komu się to uda. Pierwszym 4 osobom zostanie wręczony bilet na finał Miss Polski Nastolatek ufundowany przez organizatora tego konkursu. Możecie ułatwić sobie robotę pracując w grupie. Wtedy szybko dojdziecie do rozwiązania. Zapomnij o tym blogu. Teraz piszę codziennie pod tym adresem: poniedziałek, 11 sierpnia 2008, kominek
Zapomnij o tym blogu. Codziennie nowe teksty Kominka pojawiają się teraz na KOMINEK.IN
Komentarze
Gość: Scherlock, host-89-229-26-70.torun.mm.pl
2008/08/11 20:27:09
Podpis na liscie i innych dokumentach jest inny, wyglada jak podrobiony. Moze byc tak ze w dalszej czesci listu chciala napisac ze odejdzie i zabierze dzieci ale nie zdazyla i maz dopisal tylko 3 kropki i dodal sfalszowany podpis. W kieliszku musialy byc jakies srodki odurzajace, stad brak sladow walki: po prostu to wypila, stracila przytomnosc i rozbila kieliszek, a wtedy zostala powieszona. Noz byl potrzebny do wyjecia kawalkow szkla z nadgarstka i upozorowania podcinania zyl. Dowodaem moze byc niezgadzajacy sie podpis, ale wazniejsze byloby badanie skladu krwi i srodkow ktore sie w niej znajdowaly. Zostala powieszona: stad krew na nogawce ze zwisajacej reki, stad uduszenie zamiast przerwania rdzenia, a pufa to tylko rekwizyt dodany przez morderce.
Gość: lukasfromzgr, h135-54.net.euron.pl
2008/08/11 20:30:40
ten kieliszek... obstawiam, że wino (?) było zatrute. Przewróciła kieliszek, potem chcąc go pozbierać, włożyła w niego ręke i skaleczyła się. Odłożyła kieliszek i chciała czymś ostrym wyjąć szkło - ktoś specjalnie zostawił nóż na widoku. Ofiara jeszcze bardziej pogorszyła swój los próbując ostrzem wyjąć kawałek szkła (nie była w pełni świadoma swoich czynów). Pasek na drążku mógł być wcześniej przygotowany przez osobe, która widziałe domniemane samobójstwo. Jeżeli chodzi o list, to niewykluczone, że podpisała się najpierw - zanim zaczęła pisać. Zresztą dziwne, że podpisała się nazwiskiem, skoro list był skierowany do bliskiej osoby.
Możliwe jest, że ktoś "pomógł" jej wejść na pufę, a gdy na niej była rzuciła się w jego kierunku (z pętlą na szyi) z nożem w ręce. 2008/08/11 20:31:10
Hmm, jeśli chciała się powiesić i podcięła sobie zyły, to czemu slady krwi sa takie dziwne? Wygląda, jakby stala, kiedy krew kapała. Później mogła osunąć się niżej i zawisnąć.
2008/08/11 20:37:27
1. Rozgrzewka - jednym ze świadków było dziecko :)
2. Dziwne dla mnie jest to ze kobieta stojąc na podłodze i kontrolujac swoje duszenie - co musi swiadczyc o ogromnej sile woli i zdecydowaniu ze chce umrzec - dodatkowo przecina sobie żyły. Tak jakby nie miala pewnosci czy na pewno sie powiesi. List jest pisany spokojnym zrównoważonym pismem - tak jakby podjeła jakas wazna decyzje ale raczej odczuła ulge. To decyzja moglo byc oczywiscie targniecie sie na swoje życie ale wydaje mi sie ze samobójca - ktory wlasnie podjal taka decyzje jest pod wplywem emocji i jego "ostatnie słowa" powinny byc rozchwiane, nierówne itp. Rozbity kieliszek - jesli na nadgarstku bylo szklo to czy nie wyglada to czasem jakby probowala sobie zyly podciac wlasnie kieliszkiem? Czemu wiec nie dała rady, za to nie miala zadnych problemow i bardzo głeboko i zdecydowanie cieła sie nożem? 3. Az tak dokladnych dowodow - podac nie umiem :) 2008/08/11 20:47:46
pisała do niego list przy kompie, piła wino. kobiety pija wino, gdy są zalamane. podszedł do niej od tyłu, zaczął dusic. Ona strąciła kieliszek, rozbijając go. Pokaleczyła się przy tym. (szkło w ciele) On postanowił dokończyc co zaczął. Kiedy juz ja udusił podciął jej żyły, jej własna ręką (i tak juz nie żyła, było jej wszystko jedno:D) Na pewno on ja powiesł, a nie skoczyła z pufy, gdyz miała zakrwawione stopy, a na pufie ani sladu krwi. wiecej nie wiem:(
2008/08/11 20:48:39
Pierwsza poszlaka to brak reakcji ze strony męża,kiedy ją zobaczył,myślę,że każdy w takiej sytuacji rzuciłby się na ratunek,odciął od drążka...Jakoś nie pasuje mi też wysokość tego drążka,niby można powiesić się i na klamce(ale to chyba przez przerwanie rdzenia kręgowego?)bo naturalnym odruchem jest próba zaczerpnięcia powierza,jakoś nie pasuje mi,że można się w ten sposób udusić,a przecież pasek miał 1,5m długości.I nie pasuje mi ten nóż,jak bym chciała podciąć sobie żyły na pewno nie wbiłabym tak głęboko noża,ohhhhyda,ale raczej pociągnęłabym niemal całą jego długość znacznie płycej.Tak mi się wydaje mniej by bolało:)
Że już nie wspomnę o bardzo marnym jak dla mnie motywie samobójstwa.Piękna kobieta,do tego w wieku przedutylizacyjnym :)nie targnęłaby się na życie z takiego powodu,bez sensu.
Gość: niki, 77-253-7-254.adsl.inetia.pl
2008/08/11 20:49:09
moim zdaniem to ta ofiara w ogóle nie wisi,nie logiczne są też proporcje długości drążka i paska 2:1,5. I takie troche smutne ze zapytała tylko jedno dziecko z kim chce żyć po rozwodzie.no cóż, może drugie to niemowlę,
2008/08/11 20:49:45
Pierwszą sprawą na którą pragnę zwrócić uwagę jest ustawienie kieliszka. Stoi on po lewej stronie stolika, co moim zdaniem sugeruje leworęczność ofiary. Nóż natomiast leży tak, jakby ofiara była praworęczna.
Druga rzecz jaka zwróciła moją uwagę to niejednakowe autografy na przedstawionych dokumentach. Na części z nich ogonki litery "j" są z zawijasem, a na części nie. Moim zdaniem właściwy podpis widnieje na podaniu do dziekana oraz na drugim z rachunków. Pierwszy rachunek to podpis podrobiony przez męża (przecież wszyscy czasami podpisujemy się za bliskich), tak samo jak podpis pod listem. A teraz dowód: mocz na spodniach oraz jak się zapewne okaże na krześle W trakcie samobójstwa oraz każdej innej śmierci, puszczają wszystkie mięśnie, także te trzymające mocz w pęcherzu. W związku z tym jeśli śmierć następuje w pionie lub poziomie to mocz się najzwyczajniej wylewa - widać go zresztą na spodniach ofiary. Moim zdaniem przebieg wydarzeń był następujący. W tym ogródku stało się coś takiego że ofiara się zorientowała że mąż przyprawiał jej rogi z jej koleżanką. Zdenerwowała się i poszła do domu odpowiadając opryskliwie teściowej. Kiedy teściowa mówi w ogrodzie, że coś jest nie tak, kochanka męża stwierdza że pójdzie sprawdzić co się dzieje. Kochanka obawia się wyjścia na jaw jej tajemnicy (zapewne sama też nie chce stracić męża oraz kochającej rodzinki) postanawia zamknąć Joannie usta raz na zawsze. Gdy Joanna siedzi na krześle i pisze list, kochanka męża podchodzi od tyłu z paskiem w dłoniach i zaczyna dusić ofiarę. Ta jest zupełnie zaskoczona i jedyne co zdąża zrobić to potrzaskać kieliszek z winem w trakcie nieudolnych ruchów. Joanna umiera na krześle zostawiając na nim swój mocz. W tym momencie pojawia się niewierny mąż i jest w ciężkim szoku, oczywiście nie wie co zrobić, ale po dłuższej chwili postanawia złożyć podpis pod listem, powiesić zwłoki żony na pasku. Pozycja kolan jednak już została w skutek stężenia pośmiertnego w związku z tym wiążą oni pasek nieco niżej, ustawiają pufę w pobliżu, że niby żona skakała. Aby dodać sprawie kolorytu biorą oni nóż i podcinają żyły lewej ręki rzucają go z prawej strony wiszących zwłok. Większość tych pomysłów ma kochanka, gdyż mąż ciągle jest w szoku, ale nie będę go bronić. Mąż nie jest w stanie nic powiedzieć, bo jest w ciężkim szoku. To pisałam ja Magnes mam nadzieję że się mylę, bo w przeciwnym razie popsułabym innym całą zabawę :) 2008/08/11 20:56:42
Mam jeszcze jeden motyw !!!
To głupie zeby kobieta piszac list pożegnalny (czy jakikolwiek list) do swojego męża podpisywała sie w ten sposób - pierwsza literka imienia i nazwiskiem! Powinna sie podpisac: "Joanna", albo "twoja (kochająca/nienawidzaca cie gnoju) żona, a nie tak dziwnie - podpis "suchy" jak na oficjalnych dokumentach. 2008/08/11 21:00:18
No i list kończy się zupełnie bezsensownie,jak dla mnie ona chciała go skończyć inaczej."W chwili gdy będziesz czytał te słowa"...ja będę się świetnie bawiła,ale bez ciebie słonko:),nie dokończyła listu,bo wywiązała się awantura,stąd rozbity kieliszek i odłamki szkła w jej ranie.
2008/08/11 21:02:05
Tak na szybko to przychodzi mi kilka rzeczy do głowy.
Swiadkiem było dziecko. U dzieci często traumatyczne przeżycia skutkują kompletną izolacją od otoczenia.Jeżeli zabójcą był mąż tej kobiety lub ktos rodziny kto był bliski dziecku nie chce ono przyjąć tego do wiadomości.Jeżeli zabójca nie był z rodziny, mógł też zasugerować dziecku, że to samo spotka jego lub kogos z jego bliskich jeżeli cokolwiek komuś powie. Co do poszlak no to nóż mógł jej służyć do dźgania się w ten nadgarstek a nie do podcięcia żył (mówię jako totalny laik, nigdy tego w praktyce nie sprawdzałam;) ) Inaczej całe ostrze było by we krwi. Skoro w ciele ofiary był kawałek szkła znaczy się że jednak musiała byc walka. Kawałek szkła mógłby się przypadkowo znaleźć w palcu, ale jak w nadgarstku? być moze ten nóż służył do wygrzebania tego szkła, ale się to napastnikowi nie udało. Skoro nie mogła wytrzymać bólu krwawiącego nadgarstka i próbowała ten ból jakoś uśmieryć, to nie starałby się wyprostować? No to tyle na razie, podumam do jutra i może coś mądrzejszego mi do głowy przyjdzie. Kominku ja uwielbiam Twoje zagadki :)
Gość: dlugonoga, host86-139-7-159.range86-139.btcentralplus.com
2008/08/11 21:07:04
1.Nic mi nie przychodzi do glowy. Ponoc jedynym swiadkiem byl maz i ponoc przyszedl jak ona juz sie powiesila to skad cokolwiek ma wiedziec (oficjalnie)
2.Poszlaki: -pierwsze zdjecie - czy ona przypadkiem sie nie zmoczyla? Ponoc osoby, na ktorych wykonuje sie (ewentualnie wykonywalo) kare smierci przez powieszenie mocza sie ze strachu, to moze wskazywac, ze powieszenie nie bylo do konca jej pomyslem. -czemu pufa jest czysta? czemu sie nie przewrocila? czemu jest lekko krzywa? jakbym sie zabijala to bym raczej postawila pufe tak prostopadle do drazka a nie na jakies ukosy. - i po co jej tak dlugi sznurek? - czemu nie powiesila sie troche wyzej? Mi to wyglada jakby ktos staral sie podsiagnac opierajace sie cialo na tej lince przerzuconej przez drazek i po prostu nie mial sily podciagnac wyzej - pomiedzy drazkiem a framuga jest malo miejsca na zawiazanie petelki itd. Ale to raczej malo wazne - a grafolog sprawdzil czy byla prawo czy lewo reczna? no bo podciela sobie zyly prawa dlonia wiec raczej jest praworeczna - na moje noz lezy dobrze, ale dosyc dziwna jest kolejnosc tych samobojstw? bo z polozenia noza wynika ze podciela sobie zyly bedac w pozycji w jakiej ja znaleziono, to co? najpierw sie powiesila a potem duszac siepodcinala zyly? - po co rachunki i zwolnienie do dziekana w teczce meza? moj maz nosi moje zdjecie a nie podpisane przeze mnie rachunki - podpis na liscie i na rachunku z kwota 39 zeta jest identyczny! a takie rzeczy raczej sie nie zdarzaja, przed chwila staralam sie jak moglam podpisac sie dwa razy identycznie - nie da rady -list jest niedokonczony, moze mu chciala po prostu odebrac dzieciaka a nie sie zabijac, to zaden problem komus przerwac list w polowie i dostawic 3 kropki - kieliszek - baaardzo podejrzane, wiadomo czy byly tam jakiekolwiek slady krwi? - no i maz - znalazl zone, poszedl do pokoju i odlozyl teczke. no zesz... jak znajdujesz trupa to raczej nie masz na tyle zimnej krwii aby odkladac teczke na miejsce tylko powinien ja pizgnac gdzies jak to ma w zwyczaju osoba, ktora jest w szoku. - no i krzeslo jest dziwnie odsuniete 3.dowod: -podpis -kieliszek -rachunki w teczce TAK TO WIDZE Mozliwe, ze nawrzucala na przyjeciu tej dziewczynie swojego meza i pojechala do domu ochlonac. Na miejscu nalala obie winka i zaczela pisac rzewny list do meza, ze to juz koniec, zabiera niewdzieczne bachory, sklada pozew o alimenty i pusci go w skarpetkach. Az tu nagle zjawia sie kochanica meza, wdaja sie w pyskowke, moze nawet delikatna szarpanine (stad szklo w nadgarstku) sladow walki moze nie widac bo jak sie dwie kobietki szarpia to wiadomo ze robia to z mniejsza sila niz faceci. Jakos udaje jej sie powiesic ofiare (stad tak nisko bo jako kobieta nie miala sily podciagnac jej wyzej), przyjezdza maz, preparuja en list do konca, tamta ucieka drugim wyjsciem a maz wzywa policje i struga jarzabka. 2008/08/11 21:07:51
No to od początku
1.Świadek nic nie mógł powiedzieć, bo być może nie potrafił jeszcze mówić. Mogło być nim małe dziecko. 2. Dlaczego to nie było samobojstwo: Samobojczyni nie zakonczylaby listu podpisem JGajda, tak jakby podpisywala rachunek. Podpisalaby sie imieniem - Joanna. Podpis pod listem jest poza tym identyczny jak ten przy rachunku za 39 zł. Został on podrobiony. Krzesło należy sprawdzić pod katem obecności na nim śladów moczu - jeśli Joana została uduszona na nim, to ślady powinny się tam znaleźć. Podczasu uduszenia czesto dochodzi do samowolnego odania moczu, a po zdjeciach (plama na podnaich) widac, ze rowniez tutaj do tego doszlo. Sprawa rozciecia i szkla w nadgarstku - Kiedy morderca zaszedl Joanne od tyłu, ta potrąciła kieliszek i podczas ostatnich drgawek wbiła sobie kawalek szkla w reke (byc moze na stoliku znajduja sie wymieszane kropelki krwi z winem - ale to moze przeklamywac moj ekran). O uduszeniu na krzesle moze swiadczyc rowniez slad na szyi, ktory jest nizej, niz zacisniety pasek na jej karku (zdjecie wiszacej Joanny). Morderca przewiozł martwa Joanne na krzesle pod drazek, a pufe wykorzystal po to, aby przerzucic pasek przez niego i podciagnac ją do gory. I na koniec wydaje mi sie, ze podciecie zyl nastapilo juz po smierci Joanny. Ale zeby miec dowody, musialabym dokladnie poogladac rane. Kwestia krzepliwosci krwii i zachowania sie samej rany w momencie, gdy zadana jest posmiertnie. Zbrodnie mogl popelnic mąż. Nie chcial dzielic sie majatkiem przy okazji rozwodu, skoro żona opiekowala sie finansami, to mogl na tym polu poplynac. Kiedy dostaje wiadomosc od swojej kochanki, ze zona postanawia sie z nim chyba rozwiesc (idzie pisac list pozegnalny), ten wraca do domu i zalatwia sprawe po swojemu. Troche tak na szybko i pewnie chaotycznie, ale chciałam nie byc ostatnia, a przed chwila znowu byla u mnie policja w sprawie sasiadki. A nie moglam im powiedziec, ze wlasnie Kominek opublikowal zagadke i niech spadaja. Tyle cennego czasu mi zmarnowali! Zaraz przeczyam notke jeszcze raz - moze na spokojnie cos zauwaze :) 2008/08/11 21:09:58
dowody na to,że nie było to samobójstwo:
- pufka za trupem. nie ma śladów krwii, więc wygląda na to, że ktoś stał na niej przywiązując ją -nóż, szkło w ręce - ktoś zranił ją w rękę i podrzucił nóż - slady na szyi ponizej miejsca, gdzie zacisnal sie pasek To jedna wersja. Druga może być taka: Siedziała przy kompie (stąd te dziwnie ugięte nogi), podcięła żyły kielonem, a świadek odwalił resztę roboty, gdy była nieprzytomna, ale żywa. Łaskawie proszę o wyśmianie.
Gość: , cfy147.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 21:10:55
Moim zdaniem w momencie podciecia zyl byla juz w stanie smierci mozgowej. Drgawki u zywego czlowieka spowodowalyby niekontrolowane poruszenia rekami, plama krwi bylaby rozchlapana na wiekszej powierzchni. W ostatnim chwilach przed uduszeniem czlowiek instynktownie unosi rece do szyi, rece opadaja w momencie, gdy nastepuje zgon, o ile nie wiezna pod paskiem/sznurem/drutem opasujacym szyje. U niej dlonie sa swobodnie opuszczone wzdluz ciala, z naturalnie wyprostowanymi palcami, co moze oznaczac, ze w momencie powieszenia byla nieprzytomna.Takze wyraz ust nie wskazuje na to, ze lapala powietrze przed zgodem, co rowniez jest naturalnym, instynktownym odruchem, pozostawiajacym "makabryczny", nienaturalny grymas na twarzy wisielca. Wyglada, jakby ktos nieprzytomnej podcial zyly w momencie powieszenia, gdyby nie jedno ale - krwi jest niewiele, co wskazuje na szybkie krzepniecie w obrebie glownych naczyn, czyli - umarla przed nacieciem naczyn. Ktos ja powiesil (o wiele latwiej powiesic czlowieka na takiej wysokosci), chwile potem przecial jej zyly aby uprawdopodobnic zamiar odebrania sobie zycia. Nie mam pomyslu, w jaki sposob pozbawiono ja przytomnosci, nie ma wzmianki o calej gamie badan toksykologicznych.
2008/08/11 21:17:39
To nie było samobójstwo, to była zbrodnia:)
Jesli dziewczyna sama sie wiesza: -staje na pufie, podwiazuje sie do drazka (do ktorego wtedy jej szyja ma parenascie centymetrow), podcina sobie zyle, upuszcza noz, odpycha pufe i sie wiesza. Ale: na pufie nie ma sladow krwi z podcietej zyly. Powinno tryskac i sikac na wszystko, co jest pod nia. A na pewno podciecie zyly bylo pozniej niz przywiazanie sie do drazka, bo w przeciwnym wypadku mialaby rowniez slady krwi wyzej na ubraniu i na reku. Moglaby podciac zyle po odepchnieciu pufy, ale to byloby nielogiczne - odepchniecie pufy rowna sie juz popelnianiu samobojstwa. -odleglosc paska od szyi do drazka jest duza (powinna byc duzo mniejsza, skoro stala na pufie) -noz (z taka iloscia krwi na nim) przy upadku z wysokosci co najmniej metra powinien zrobic wiecej sladow rozbryzgowych krwi, niz to jest pokazane na zdjeciu Gdyby ktos ja zabil: -maz dostaje smsa od zony. Wraca do domu, zastaje ja przy biurku podczas pisania listu. Kloca sie, ona grozi, ze odejdzie z dziecmi, nie zostawi mu nic. Podczas klotni on nagle lapie za pasek i zaczyna ja dusic. Podczas szamotaniny ona zbija kieliszek, stad szklo w jej nadgarstku, dziwaczne ulozenie resztek kieliszka na biurku i szklo rozwalone na podlodze. Potem martwa zone wiesza na drazku, zeby upozorowac samobojstwo. Poniewaz martwe cialo jest wiotkie i ciezkie, nie udaje mu sie jej podciagnac za wysoko, stad tak duza odleglosc. Poniewaz zona ma skaleczony nadgarstek, maz wpada na to, ze moze podciac jej zyly, co dodatkowo wskaze na samobojstwo. Ale robi to nieumiejetnie. Zyle zazwyczaj podcina sie przejezdzajac ostrzem po nadgarstku. Tu zdjecie pokazuje, ze tylko czubek noza jest we krwi. Potem odklada noz na ziemie (stad tak male ilosci krwi na podlodze wokol noza) Dodatkowe dowody: -maz twierdzi, ze znalazl zone, potem poszedł do pokoju, położył teczkę, znalazł list... Kto po znalezieniu wiszacego trupa spokojnie idzie do drugiego pokoju odlozyc teczke? -tylko maz z calego towarzystwa jest na tyle silny, zeby podniesc kobiete na taka wysokosc, zeby dalo sie przywiazac ja do drazka. -charakter pisma z listu sie zgadza. Ale podpis pod listem jest inny niz ten na podaniu. Podanie podpisane jest przez zone osobiscie. Inne druczki pokazane na zdjeciach maja rozne podpisy. Malzonkowie bardzo czesto znaja podpis i podpisuja druczki za swoje polowy, zwlaszcza ta strona, ktora zalatwia wiekszosc spraw domowych. Te druki byly w teczce meza i on zna podpis zony na tyle, ze moze za nia podpisywac rozne drobne papierki. Nie popisal sie, sama bym ten list podpisala lepiej;) A jeden ze świadków zdarzenia nie był w stanie wyjaśnić policji okoliczności, w jakich doszło do samobójstwa, poniewaz jest malym dzieckiem, ktore pewnie jeszcze nie mowi, a na pewno jeszcze nie rozumie, co widzialo. 2008/08/11 21:20:39
Mordercą jest mąż. Napisała mu sms-a, zaczęła pisać list, on wrócił do domu, zaszedł ją od tylu, zaczął dusić paskiem, zbiła kieliszek - stąd szkło w ranie.
Nie musiała skakać z pufy, wystarczyłoby, żeby ugięła nogi. Mąż, widząc skaleczenie, upozorował podcięcie żył. Gdyby to ona je sobie podcięła przed powieszeniem, nóż leżałby w innym miejscu - tak wygląda to tak, jakby dyndała dusząc się na linie i podcięła żyły, ewentualnie ciągle trzymała nóż w dłoni, by wypuścić dopiero wisząc. Co do listu - jest niezakończony. Podpisy widniejące na nim i dokumentach są podrobione - skoro grafolog stwierdził, że to ta sama je złożyła. Dlaczego? Nie podpisałaby się na liście do męża nazwiskiem. Duże różnice w każdym z podpisów świadczą o tym, że mąż nie był dość niewprawiony w podrabianiu. Świadkiem mogło być ich drugie dziecko - o ile jest na tyle małe, że nie mówi jeszcze - ale o tym nic w tekście nie było, niestety. 2008/08/11 21:23:38
Uważam, że mordercą jest mąż. Dlatego nie umie wyjaśnić całości zajścia, nie próbował jej odciąć ani reanimować, jak się zwykle robi z wisielcami.
Cięcie noża nie jest typowym podcięciem sobie żył (krew na czubku a nie wzdłuż), typową reakcją na ból jest przyciśnięcie sobie ręki do klatki piersiowej, nie widzę pochlapanych z przodu spodni, ani innych śladów krwi. Jak ciężko zraniona kobieta mogła sprawnie przewiązać pętlę ? Pufa nie jest potrzebna do tego typu wieszania się, poza tym tak wieszają się tylko naprawdę chorzy. Stoi dość daleko, nie ma na niej śladów krwi. Nie zeskoczyła z pufy. Czemu nóż leży obok ? Wieszała się i trzymała nóż skacząc ? Bez sensu. Z listu nie wynika wprost, że chce się wieszać, poza tym podpisała go imieniem i nazwiskiem, a nie jak do bliskiego "Asia" czy coś koło tego. Na mój gust mąż udusił ją paskiem, znienacka zachodząc od tyłu, gdy ona siedziała przy biurku (rozbity kieliszek, ślady szkła w ręce, przesunięte krzesło). Następnie podwiązał na drążku i upozorował podcinanie żył. 2008/08/11 21:26:00
tym świadkiem było dziecko nie potrafiące jeszcze mówić. zmarła miała dwoje dzieci a o miłość do rodziców zapytała tylko jedno, prawdopodobnie dlatego właśnie, że tylko jedno jest na tyle duże, żeby rozumieć i odpowiadać.
matka nie powiesiła by się na oczach dziecka i jest to pierwsza poszlaka wskazująca, że tego nie zrobiła. kobieta z tak zadbanymi paznokciami u nóg nie pozwoliłaby sobie na odrapany lakier na paznokciach u rąk. paznokcie zostały najprawdopodobniej obcięte po jej śmierci (aby usunąć dowód w postaci naskórka mordercy pod paznokciami ofiary), przy obcinaniu pomalowanych paznokci lakier często tak "odpękuje". kieliszek po lewej stronie biurka wskazuje na leworęczność ofiary. leworęczna osoba podcięła by najprawdopodobniej prawy nadgarstek lewą ręką a nie na odwrót, tak jak to rzekomo miało miejsce. po stłuczeniu kieliszka (może podczas walki z mordercą, albo z powodu utraty świadomości) ofiara skaleczyła się w lewy nadgarstek (kieliszek po lewej stronie), stąd kawałek szkła w ranie. morderca chcąc zamaskować skalecznie kieliszkiem upozorował podcięcie żył i kombinowane samobójstwo, tak rzadkie u kobiet. płyn z kieliszka, być może czerwone wino, pobrudził spodnie, dlatego morderca zabrudził je dodatkowo krwią ofiary aby ukryć plamę po płynie. gdybym była samobójczynią chcącą skoczyć z pufy, to ustawiłabym ją prosto, tzn. równolegle do listwy progowej, a nie jakoś tak krzywo, pod kątem. samobójca podcina sobie żyły chyba raczej ostrzem a nie czubkiem noża. nóż powinien być poplamiony po stronie ostrza w środkowej części a nie na czubku, tak jakby był unurzany. samobójczyni raczej nie podpisałaby pożegnalnego listu do męża nazwiskiem, ale tylko takie wzory podpisu miał do dyspozycji morderca. mąż, zobaczywszy martwą zonę, prawdopodobnie upuścił by teczkę a nie zanosił ją do pokoju i stawiał przy biurku. Prawidłowo dokonane samobójstwo przez powieszenie powinno skończyć się przerwaniem rdzenia kręgowego. Wtedy śmierć jest natychmiastowa. Ale do tego trzeba dłuższej linki. linka była wystarczająco długa ale kobieta nie zginęła od powieszenia ponieważ została uduszona na krześle, o czym świadczyć będzie: plama z moczu na krześle oddanego przez ofiarę w chwili śmierci, którą wykryje dokładniejsze sprawdzenie krzesła. i to właśnie będzie dowodem morderstwa. kobietę uduszono w czasie pisania listu, stąd niedokończone zdanie, a wielokropek łątwo podrobić. ponadto sprawdzenie ustawienia krzesła wykaże, że pasuje ono do ułożenia nóg kobiety kiedy na nim siedziała, tzn. odpowiednia wysokość i odpowiadające jej kąty zgięcia kolan stóp itp a także złączenie stóp. jako morderców obstawiam kochankę i męża. tzn kochanka dała znać mężowi, że teściowa powiedziała, że z joanna coś jest nie tak. może też sama udusiła a mąż tylko upozorował samobójstwo. 2008/08/11 21:26:23
1.Świadek
a)mógł być w szoku i nie mógł się pozbierać często spotykane b)zakładając że jest mordercą na pewno wymyślił by wersje wydarzeń przed zadzwonieniem na policje (chyba że zagrał "szok") 2.Poszlaki a) nóż jest ubrudzony w krwi na 5cm (cały) przy podcięciu żył nie jest tak ten nuż bardziej przypomina jak byłby od rany kutej (nie wiem czy dobrze ale tak słownik pokazuje) 3.WYJAŚNIENIE Mordercą mógł być mąż który tylko dobił ofiarę która chciała zwrócić swoją uwagę poprzez próbę samobójcza tz gdy ona podcięła sobie żyły kieliszkiem on przyjechał, zobaczył ją że leży pół żywa i powiesił ją i rozciął ranę na ręce nożem i ubrudził go w krwi i położył koło prawej nogi. 2008/08/11 21:27:09
1. Świadkiem jest dziecko - nie potrafi mówić.
2. Nie ma krwi na pufie, a jednocześnie jest odłamek szkła w ranie. Jeżeli podcięłaby sobie żyły tym nożem, to krew powinna wzdłóż niego a nie tylko na końcówce. Jak narazie nie mam więcej pomysłów. 2008/08/11 21:35:54
nigdy dobry w zagadkach nie byłem, szczególnie w kryminalnych. Jednak Pan każe, wyższe sfery :)
Mam dwie hipotezy na ten temat. a.) Marty jest zabójczynią. Zazwyczaj w kryminałach zabójcą jest osoba, o której jest bardzo mało informacji. A o Marcie nic nie wiemy :) Motyw dosyć łatwy do ustalenia - wyeliminowanie niewygodnej osoby. Mężczyźni raczej nie bawią się w kieliszki, tylko sprawę załatwiają od ręki. Albo od noża :) b.) Ofiara popełniła samobójstwo. To akurat myślenie Kominka. Naopowiadał się, że wcale nie musi być to samobójstwo, że trzeba wskazać dowody. Nie ma łatwo :) To, że dziewczyna wypiła trochę wina na odwagę, a potem rozbiła kieliszek i kawałek szkła wpadł jej do ręki, daje mi trochę do myślenia. To było przemyślane samobójstwo. Poza tym nie miał kto zamordować Joanny. Mąż był z rodziną i ich przyjaciółmi w ogrodzie. Kurwa, nie rozumiem. Byli w innym ogrodzie, nie u siebie? Gdzie pojechała Joanna? Do domu. Ok, czyli wróciła do domu, na spotkaniu byli gdzie indziej :) Uff, jednak rozumiem. Stanęło na tym, że Joanny nie miał kto zamordować. A jak miał (złodziej?) to nie ma o tym wzmianki, że z domu coś uciekło i zagadka nie miałaby sensu. Więcej nie przychodzi mi do głowy. Czekam na rozwiązanie zagadki :) 2008/08/11 21:38:19
obstawiam ze noz byl wbity w cialo. Krew na nozu pokrywa czubek to nie jest ciecie po zyłach tylko dźgniecie. przy cieciu zyl tylko dolna czesc ostrza by7łaby we krwi... ale kto to nie wiem
Gość: mkrol, 82.139.18.23*
2008/08/11 21:41:47
wszedł mąz albo ktos zastał wiszacą zone, która dawała oznaki zycia. wiec trzymał w reku kieliszek wina który mu sie stukł jak ją zobaczył , pomyslał zeby jej pomóc i tym kieiszkiem podciał jej zyły i dla pozoru podłozył zakrwawiony nóż.
bez sensu... 2008/08/11 21:42:40
- joanna chciała popełnić samobójstwo, gdy się dowiedziała o zdradzie męża z koleżanką, której obecność tego dnia w domu joanny też jest podejrzana - dokumenty z pismem joanny w teczce męża. po co je ze sobą woził? list był przygotowany wcześniej. joanna go prawdopodobnie nie napisała sama, na co wskazuje podpis. takich osobistych listów chyba raczej nie podpisuje się nazwiskiem. - fakt, że mąż przyjechał natychmiast po smsie. nie zadzwonił, ani do niej, ani do bliskich, żeby sprawdzili, czy wszystko jest w porządku, tylko od razu przyjechał. - nikt z członków rodziny się nie zainteresował jej długą nieobecnością. - kieliszek stał na biurku. możliwe, że joanna chciała się napić, dla odwagi, albo ktoś z tym kieliszkiem przyszedł z ogrodu.
- ktoś inny siedział przy biurku i energicznie od niego wstał, odsuwając fotel, tłukąc kieliszek i wstając oparł się o kant, zabierając na opuszkach fragment szkła. - gdy joanna się wieszała (nieskutecznie), ktoś podał jej do ręki nóż, wbijając w skórę pozostałości kieliszka, bo nie wydaje mi się, że ktoś, kto się wiesza, brałby ze sobą jeszcze nóż, żeby sobie podciąć żyły. kombinacja nie była pomysłem joanny. nie chciała też tak naprawdę się powiesić. domyślała się, że ta odległość jest za krótka. z całego działania joanny bije akt desperacji i zrezygnowania. nie była w czasie popełniania samobójstwa sama, a to znaczy, że ktoś ją do tego przekonywał. i nie mam pojęcia, kto. czy mąż, czy teściowa, czy kochanka męża. jednego jestem pewna: ktoś jej bardzo w tym samobójstwie pomógł. za mało mam informacji, a nie mogę, jak w csi, pogadać ze świadkami i np. członkami rodziny, o tym, co się działo w ogrodzie. jak zawsze czekam na rozwiązanie :)
Gość: the_blue, 92.40.108.38.sub.mbb.three.co.uk
2008/08/11 21:45:33
1. Swiadek: sam byl zabojca wiec udawal, ze nie jest w stanie nic powiedziec.
Gość: Grakch, s4-6.speed-net.pl
2008/08/11 21:47:47
Wydaje się, że ofiara była leworęczna - nachylenie pisma na to wskazuje, poza tym kieliszek też stał z lewej strony klawiatury (choć to akurat nie może być dowodem), więc logiczne by było podcięcie sobie ręki prawej - nożem w lewej.
2008/08/11 21:58:19
1. Zbity kieliszek i znalezienie jego odłamka w nadgarstku. Świadczy o walce. Gdyby został potrącony, jego nóżka powinna częściowo stać tan gdzie jest klawiatura. Uderzenie o stół było silne, gdyż odłamki pospadały niewiarygodnie daleko. Krzesło odjechało w prawą stronę, więc niemożliwe jest by zbiła kieliszek przypadkowo.
Plama krwi na podłodze. Nusiała strasznie machać rękoma by zrobić te mniejsze plamy. To chyba głupie, ale nóż bardziej wygląda na ranę kłutą. Zanużony we krwi do idealnego miejsca świadczy o tym, że nie przecinał tętnic. Może udo i stąd ta krew na spodniach i nodze. Gdyby przecinała nim tętnice na nadgarstku, to krew ściekłaby aż do trzonka. Jeśli nie nozem to czym sobie podcieła tętnice? Kieliczkiem. Tyle, że już powieszona co się nie zgadza, bo najpierw podcięła, a potem powiesiła się. Zabójcą jest jej mąż to pewne, ale bardzo mozliwe, żen ie był sam. Inaczej nie dałby rady sam powiesić przytomnej kobiety. Czyżby pomagała mu jego matka i dlatego mówiła, że nic nie widziała? Albo ona, albo kochanka, która tez kręciła sie wokół miejsca zbrodni. Stawiam na kochankę. 2008/08/11 22:02:46
1. Światek, co nic nie widział, jest mordercą.
2. Kobieta pisała list, ale ktoś jej przeszkodził. Doszło do kłótni w której niczemu winien kieliszek wziął udział raniąc kobietę w nadgarstek. Zemdlała. Morderca ją powiesił, a w nadgarstek wbił nóż, aby "zamazać prawie-wszelkie poszlaki". Sądzę, że paznokcie zostały ucięte bez dotykania dłoni (lub z pomocą czegoś, co oddzieliłoby dłonie od bezpośredniego kontaktu, jak rękawiczka), żeby wzmocnić wrażenie popełnienia samobójstwa. 3. Marek G. jest mordercą. Rozbudowując punkt drugi: Joanna G. wysłała SMS-a, po czym rozpoczęła pisanie listu. Marek G. zdążył wrócić do domu i spotkać Joannę G. piszącą list. Wdali się w kłótnię (pewnie coś w stylu: "zabiję się, jeśli mnie opuścisz"), Marek G. rani Joannę rozbijając kieliszek o jej nadgarstek, co pewnie nie było wymierzonym miejscem. Napój się rozlewa po podłodze. Kobieta wstaje, odchodzi, ale zdaje się, że mdleje pod drążkiem. Marek bierze jej pasek (w końcu byli małżeństwem), wiąże go na drążku, bierze ciało kobiety i wiesza. Nie czekając na to, czy się ocknie, bierze nóż (pewnie z kuchni) i powiększa ranę by zwiększyć intensywność krwawienia. Nóż naturalnie odkłada w pobliżu jej. Później, ucina paznokcie w jak najmniej kontaktowy sposób. Marek G. przyszedł również wtedy z teczką, którą odłożył na początku.
Gość: NeizD, host-n4-89-7.telpol.net.pl
2008/08/11 22:03:18
Gdyby sama podcinala sobie zyly, to musialoby byc pare kropli krwii przed nia sama. Ten noz wydaje mnie sie dziwny, jakby nie pasowal do sposobu podcinania sobie zyl. Zdecydowanie noz nalezy zbadac ponownie.
Ps. Nalezy takze skazac producenta noza, bo jego produktem dokonano czynu karalnego! ;-)
Gość: Grakch, s4-6.speed-net.pl
2008/08/11 22:03:26
Coś jeszcze z tymi centymetrami nie gra - drążek na wysokości około dwóch metrów, pasek półtora długości, pufa za bardzo z tyłu stoi - podług mnie - by z niej skiknąć w takiej sytuacji, krzesło niskie, więc teoretycznie powinien siedzieć na nim ktoś wysoki, skąd uryna na spodniach? O co się rozchodzi z kieliszkiem i czy to nie jest jakaś podpucha - czort wie.
2008/08/11 22:07:04
Poszlaki:
Kieliszek wskazuje na to, że ofiara mogła zostać zaskoczona, tak samo odległość krzesła od stolika. Widocznie odepchnęła go gdy gwałtownie wstawała (wtedy też zbiła kieliszek). Podpis w liście pożegnalnym. Mało która osoba pisząca do męża, zwracając się do niego w nagłówku (znaczy się tam na górze...:X) Marku, podpisuje się imieniem i nazwiskiem. Nóż. Ślad krwi na nożu jest dość wielki. Znakiem tego podcięła sobie tak głęboko żyły. Nie sądzę, by ktokolwiek był w stanie to zrobić (reakcja na ból, poza tym co ona, kość cięła?) Kobieta mówiąca "Jest z nią źle". Byli tam jej przyjaciele, nie wierze, by nie poszli po 15 minutach z nią porozmawiać, czy pocieszyć. Ten aspekt mi śmierdzi. 2008/08/11 22:07:38
Świadek zdarzenia nie potrafi niczego powiedzieć ponieważ sam pomógł Janinie przejść na tamten świat.
Prawdopodobnie Janina przed napisaniem listu chciała napić się wina. Położyła je na stoliku, usiadła na krześle i zaczęła pisać. W momencie kiedy skończyła ktoś wszedł do pokoju i zacisnał jej pasek na szyii. Janina próbując się uwolnic przypadkiem przewraca ręką kieliszek z winem (stąd kawałek szkła w jej ręce). Po uduszeniu morderca wiesza ciało na drążku. Nożem nacina rękę i odkłada go w taki sposób, aby wydawło się, że kobieta sama to zrobiła. (Gdyby zrobiła to sama na pewno ślady krwi byłby na pufie z której niby skoczyła i na podłodze wokól niej, a nie tylko "pod nią") Wydaje mi się, że to właśnie krew jest dowodem morderstwa. Przecież nie mogła najpierw się powiesić, a później podciąć sobie ręki. A gdyby nawet zamienić kolejność zdarzeń to janina wiążąc sobie pasek na szyii ruszałaby ręką, a krew kapałaby w różne miejsca brudząc ubranie nie tylko na nogawce spodni. Gdyby wygraną była kawa z Kominkiem to może wymóżdżyłabym coś lepszego, ale jakieś wybory miss_czegoś_tam mnie nie kręcą :) Alabala! 2008/08/11 22:11:12
Vladimira Bodaciousova wybitne odpowiedzi:
1. Ma zawiązane spodnie. Po co, skoro i tak miała zginąć? Na jej miejscu, nie zawiązywałbym ich. 2. Chociaż to dziwne, nie wiem, dlaczego powiesiła się na wprost szafy. No po prostu ja bym wieszając się nie chciał patrzeć sobie na szafę, powiesiłbym się odwrotem do tego jak powiesiła się ona i popatrzał sobie na inne, ciekawe widoki. 3. Pufa jest za daleko i jest w poprzek. Znacznie wygodniej podchodzić do wieszania z pufą ustawioną prostopadle. 4. Nie mam pewności, bo zdjęcie do wyraźnych nie należy, ale ona chyba przed powieszeniem myła włosy i się uczesała. To dla mnie co najmniej idiotyczne. 5. To już jest bardzo głupie, ale krew z noża się rozprysła, w dodatku tylko na lewo a powinna spłynąć. 6. Plama krwi. Ma bardzo nieregularny kształt, a powinna stać się "kulista" przez wsiąknięcie w materiał. 6. Nie wiem, czemu trzymała nóż wewnętrznie i czemu rzuciła go prosto. Ja bym go odrzucił od siebie wręcz w ostatkach sił. 7. Zgięte kolana, ja bym swobodnie opadł. 8. Kto by zaczął list pożegnalny od "Jestem niepoprawną romantyczką", kto by zaczął list pożegnalny nagłówkiem "Marku," skoro to przez niego się powiesiła itede? Poza tym, dziwią mnie duże przerwy pomiędzy wielokropkami a resztą słów. List nie wygląda w ogóle na pisany przez zdesperowaną zdenerwowaną. I jeszcze to "mam w sobie wiele siły". Czy osoba, która ma w sobie wiele siły, się wiesza? I po co podpisała się nazwiskiem? 9. Mam dziwne wrażenie, że ktoś podrobił "swoim stylem podróbki" trzeci obrazek z podpisem Joli (tzn. ktoś dla zmyłki podrobił kilka podpisywanych przez nią rachunków). Za bardzo różni się od innych. 10. Po co brała kawałek szkła, żeby się zranić? Nie łatwiej nożem? 11. Kieliszek wygląda na podłożony, ponieważ powinien być ułożony w stronę przeciwną. Siedząc przed komputerem, nigdy nie trzyma się kieliszka na "za plecy". Tak samo w ten sposób go się nie kładzie, stłuczonego lub nie.
Gość: md82@o2.pl, static-87-105-185-240.ssp.dialog.net.pl
2008/08/11 22:12:41
kluczem do zagadki jest, że kobieta jest prawdopodobnie leworęczna. nie zdołałaby precyzyjnie nożem podciąć żył lewej ręki prawą ręką. leworęczna dlatego, że kieliszek jest z lewej strony biurka. morderca zaszedł od tyłu i paskiem udusił siedzącą na krześle. efektem szamotaniny jest skaleczenie nadgarstka o szkło. morderca aby zatrzeć ten ślad pozoruje kombinowane samobójstwo wycinając nożem ranę wówczas gdy ofiara już wisi. morderca podwiózł na fotelu ofiarę pod próg i podwiesił za pasek na drążku. Ofiara ma 27 lat ale juz 6 letnie dziecko. ciekawe kiedy zdazyla zrobic studia. prawdopodobnie w ogole na nich nie byla bo zajmowala sie wychowaniem dziecka. podanie do dziekana jest sfingowane. podobnie podpisy i list - kilka najblizszych dokumentow ktore znaleziono przy ofierze. błędnie sugerują autora. uwazam ze morderca jest kochanka, miała motyw - spory dom z ogrodem, do ktorego zamierzala sie wprowadzic po smierci zony Marka. Dowodem niepodwazalnym sa dokumenty i fakt mańkuctwa ofiary. maż nie ma motywu - byl gotowy na rozwod, ale nie posunalby sie do morderstwa - wolał to załatwic w sposob cywilizowany. pozdrawiam.
p.s. moj nick to tez adres email. kominek daj znac czy trafilem.
Gość: Grakch, s4-6.speed-net.pl
2008/08/11 22:12:54
Aśkę ubił prawdopodobnie mąż kochanki, ale jak - tego nie wiem jeszcze.
2008/08/11 22:17:52
1. (na rozgrzewkę, nieobowiązkowe)
Jak to możliwe, że jeden ze świadków zdarzenia nie był w stanie wyjaśnić policji okoliczności, w jakich doszło do samobójstwa?:) Świadek był dzieckiem ofiary. 2. POSZLAKI. - niedokończone zdanie w liście [Kobiety wylewają swoje żale do końca i bardziej prawdopodobne, że do zdanie powinno się kończyć np.: ja będę już daleko albo coś w tym stylu] - brak krwi na pufie [podcięła żyły zapewne stojąc na pufie, jeśliby to było samobójstwo, minimum kropla krwi musiałaby w takim wypadku upaść na pufę lub na podłoge obok pufy] - ułożenie noża [powinnien leżeć zaraz obok pufy. Sądze, że po zadaniu sobie rany i w nagłym przypływie bólu powinna była upuścić go natychmiast a nie dopieor po skoku] - ułożenie kieliszka [kieliszek mógł zostać rozbity przypadkiem np.: strącony dłonią, na 99,9% spadłby wtedy na podłogę. Dziwny jest również fakt, że część odłamków leży na podłodze a częśc wciąż na stoliku. Plamy na podłodze sugerują, że kieliszek musiał spaść a ciecz zawarta w nim rozprysła się. Sugeruję, że jego ułożenie na stoliku zostało zaaranżowane] - plamy krwi i ich ułożenie obok ciała [Podcięła żyły i skoczyła - krew powinna ciągnąć się od pufy a następnie utworzyć plamę blisko okolicy stóp. Na zdjęciach widać jednak, że plamy znajdują się w pewnej odległości od stóp - bardzo blisko futryny, co moim zdaniem jest nieprawidłowe ] - plama na spodniach [Podcina żyły, przykłada rękę do ciała a po chwili skacze. W takim wypadku plama na spodniach jest zbyt rozległa ] 3. DOWÓD ZBRODNI. Drugie wejście do pokoju znajduje się za fotelem. Ofiara przy biurku pisze list, nie widzi drzwi za sobą. Morderca w rękawiczkach, cicho wchodzi do pokoju [być może drugie drzwi są otwarte], zachodzi ofiarę od tyłu i dusi ją paskiem. Joanna zaczyna się szamotcać i zrzuca na podłogę kieliszek raniąc przy tym delikatnie nadgarstek. Uduszona zostaje w pozycji siedzącej. Morderca wiąże pasek w okół jej szyi a jego drugi koniec mocuje na drażku, aranzując w ten sposób samobójstwo. Zaciska jej dłoń na nożu po czym podcina jej żyły. Po rozluźnieniu uścisku nóż swobodnie opada na podłogę. Morderca z telefonu Joanny wysyla sms do jej meża. Następnie układa kieliszek na biurku, następnie wraca do ogrodu. Nie potrafię jednak podać logicznego uzasdnienia dla listu i kieliszka.
Gość: anana, adck241.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 22:18:14
-po pierwsze- jeżeli przed powieszeniem podcięła sobie żyły to wszystko powinno być upaprane krwią- wygląda to tak, jakby podcięto jej żyły już po zawiśnięciu,
-kieliszek stoi po lewej stronie, kawałek szkła w lewym nadgarstku mógłby (podkreślam mógłby) wskazywać, że była leworęczna, -spotkanie w ogrodzie grupy bliskich sobie osób, teściowa wraca do reszty i mówi, że z Joanną coś jest nie tak. przypuszczam, ze ktoś zareagował i poszedł zobaczyć co się z nią dzieje- prawdopodobnie przyjaciółka. Joanna dowiedziała się, ze Marek ma romans z Marta także cała trójka wiedziała co się dzieje, -co do listu, to wyraźnie napisała, że wybaczyła mu poprzednia zdradę ale tej nie zamierza. ma w sobie wystarczająco dużo siły by pokazać mu jak to jest gdy się traci wszystko. wątpię, żeby wszystkim dla Marka była żona, która zdradzał. Joanna chciała mu odebrać to co dla niego ważne (dzieci, dom?), -zastanawiające jest też dlaczego dokumenty były w teczce Marka, skoro to ona zajmowała się dokumentami, podejrzani: Marek i Marta 2008/08/11 22:22:14
Nie podoba mi się ten list.. Podpis na liście i na jednym rachunku różni się od podpisów na liście do dziekana i na ostatnim rachunku. Proste ogonki przy 'J' i podobne zawijasy przy 'G' najczęściej stawiają mężczyźni, zwłaszcza, gdy się spieszą, kobiety mają bardziej miękkie i zaokrąglone litery.
Najczęściej bywa tak, że ofiara popuszcza przy wielkim stresie i gdy się mocno przestraszy. Nie sądzę, żeby zesikała się próbując popełnić samobójstwo. Taka czynność raczej jest odruchem obronnym (ostrzegawczym), który momentalnie włączyłby odruchy obronne i próbowałaby się ratować. Nie było podane ile ofiara ma wzrostu, ale nawet przy 1,70 cm i przy takiej długości paska, pokazanej na drugim zdjęciu raczej nie podkuliła by nóg i próbowała dalej, bo prędzej drążek by nie wytrzymał. Gdyby nawet wieszając się w taki sposób i podcinając sobie żyły, przy naturalnym zwisie ramienia (3 zdjęcie) nie zakrwaliłaby sobie spodni, a plama krwi byłaby większa. Ułożenie kieliszka też jest dziwne. To wygląda jakby w trakcie pisania listu do domu po cichu wszedł morderca, zaszedł ofiarę od tyłu i zaczął dusic ofiarę paskiem. Ta ze strachu zamiast drapać napastnika po dłoniach, zaczęła machać rękoma, wywróciła kieliszek na podłogę gdzie się stłukł, zapewne sama się zachwiała, bądź morderca ją wywrócił, fotel się udsunął, fragment szkła wbił się ofierze w nadgarstek, stąd zranienie. Ta plama na spodniach bardziej przypomina plamę po winie, wytartą wskutek przejechania się po podłodze po upadku. Ta pufa bardziej wygląda jako pomoc do przyczepienia ciała do drążka. Morderca po uduszeniu podstawił pufę, przeniósł ofiarę pod drążek, stanął na pufie by być wyższym i by było mu wygodniej. I tu moja teoria morderstwa bez pomocy upada. Przyczepił pasek, kopnął pufę, by wyglądało to jakby sama ją odsunęła, po czym pod wpływem ciężkości ofiara ustawiła się w tej pozycji. Morderca mógł złączyć nogi ofiary, by stopy nie były zbyt poskręcane i nie wyglądały, jakby to ktoś odsunął tą pufę. Poszedł po nóż z kuchni i nadciął ranę na nadgarstku, powstałą od szkła. Udusić ofiarę mogła Marta S., ale sama nie podniosłaby bezwładnego ciała do tej pozycji. Tutaj raczej siły użył Marek, który wrócił do domu w momencie, w którym zastał martę S. nad ciałem jego żony. Przerażony przeczytał list, zobaczył, że jest niedokończony. Marta poradziła by dokończył go 3 kropkami i podpisem żony. Potem razem ułożyli ciało w pozycji, Marta stała na pufie i przyczepiała pasek do drążka, Marek trzymał żonę. Sądzę, że list miał się skończyć "[...] ja będę już daleko stąd" Więcej szczegółów nie chce mi się pisać, wiem, że to chaotycznie, ale jak zacznę się poprawiać to całkowicie to popieprzę. Miłego dnia Kominku, dobra zagadka. 2008/08/11 22:22:23
A więc :
1. szok 2. Nóż - samobójca pociągnąłby całą długością ostrza a nie tylko końcówką Na spodniach ofiary widać mokrą plamę w okolicy krocza, możliwe jest po powieszeniu się ofiara oddała mocz ale wtedy nogawki też by były mokre. Ułożenie plamy wskazuje że powstała na siedząco... i na 100 % jest to wino z rozbitego kieliszka- tak więc doszło do awantury na co wskazują kawałki kieliszka rozrzucone obok biurka. 2008/08/11 22:23:47
pierwsze co przychodzi mi do glowy to to, ze swiadkiem bylo dziecko; jest powiedziane, ze swiadek z rodziny nie potrafi przedstawic zadnych okolicznosci, moze po prostu nie potrafi jeszcze mowic;]
2008/08/11 22:24:12
Skupić się nie mogę, bo mam gości za ścianą, a powiedziałam, że idę puścić przelewy.
Co mnie zastanowiło. - długość linki tj. paska -dlaczego mąż nie próbował jej ratować? Naturalnym odruchem jest chęć niesienia pomocy. On niczego nie dotykał, czekał spokojnie na policję. Dlaczego nie odciął paska? Skąd wiedział, że już nie ma sensu jej ratować. Skąd miał pewność, że już nie żyje? - może powieszono/uduszono ją jak leżała? -pufa chyba jakoś zbyt daleko stoi od nie (może mi się wydaje, a może nie) -dlaczego nie ma krwi na pufie? na spodniach jest, a na niej nie ma. czyli co? podcięła sobie żyły przed powieszeniem się? --samobójstwo kombinowane. Skoro najczęściej czynią to mężczyźni aby mieć pewność, to dlaczego zrobiła to kobieta? Ona nie leczyła się ale może ktoś w jej środowisku najbliższym leczył się? - co to znaczy, że nóż wydaje się leżeć prawidłowo? - Podstawowe pytanie. Dlaczego krew jest tylko po lewej stronie ? Gdyby podcięła się przed powieszeniem krew byłaby dookoła niej - naturalnym odruchem jest złapać się za bolące miejsce. dlaczego nie złapała się prawą ręką, a przyłożyła ją do nogi? -Teraz sprawa noża. Wygląda tak jakby zrobiono nim ranę kłutą. Nie wiem jak wygląda nóż po podcinaniu żył ale jak np. coś kroi się, to ślad jest inny. Ślad jest wzdłuż noża. - nie znaleziono obcego DNA. Założenia były, że kto jest obcy, a kto swój? -niepokoi mnie kobieta z która zdradzał żonę - drugie ważne pytanie jest takie: co robiły u męża w teczce stare dokumenty na których był żony charakter pisma - następna sprawa to sposób w jaki pisała żona, a w jaki jest napisany list. Ona pisała tak "sucho" do dziekana, a w liście jakaś wyobraźnia się pojawiła, jakiś romantyzm itp. - sposób w jaki pisała literę J. Hmmm sama nie wiem, czasami różnie pisze np. literkę "S" -skąd szkło w rozciętej ręce? -kieliszek chyba powinien być przewrócony w drugą stronę jak np. machnie się lewą ręką - jeżeli miała szkło w ranie to znaczy, że powinna mieć rozciętą rękę już przy komputerze, tam nie ma śladów krwi. Dlaczego? Na ten moment tyle. Ja podejrzewałabym męża. Ale to takie banalne. Może kochanka? Teściowa nie, bo była w podeszłym wieku i .... No własnie, czy teściowa dałaby radę? Chyba nie. Chociaż? Przemysle do rana temat. Fajna zagadka tak w ogóle:) I nie mam zamiaru nie podawać mojego nika, nie zależy mi aby jakiś facet myślał, że pipki boją się, że nie zgadły. Ps. Usta tej kobiety ze zdjęć są jakieś znajome.
Gość: meywana, cmpc-089-239-113-184.cnet.gawex.pl
2008/08/11 22:25:34
przede wszystkim: krew z tej ręki zpływa tylko na dół..a więc co..najpierw się powiesiła, a potem podcięła sobie żyły? heh..
ja bym najpierw podcięła sobie żyły, wiadomo że od razu nie umrę, a potem uwiązała pasek do tego kijka..a wtedy byłabym ochlapana krwią z góry na dół i jeszcze wszystko w około byłoby chluśnięte... po drugie: no jak sie powiesić takim długim paskiem i to jeszcze zeskakując z pufy? gdybym miała taki długi pasek to bym tak zawiązała, aby odległość od szyi i supła była "ciut" mniejsza.. zeskoczyła z tej pufy tak, że w efekcie przystanęła ze zgiętymi kolanami?? haha.. zesikała się? pewnie tak, ale dosyć wysoko zaczyna się ta plama...zupełnie jakby była ochlapana? takie ochlapanie jakby coś z biurka spadło gdy siedziała... białe wino? i nawet układ nóg wskazuje na to, że..ten no..siedząc... czyli tak: pisała list, piła winko (białe!!), ktoś (mąż..dostał smsa, przyjechał, zastał ją piszącą,pijącą to winko-pod koniec listu jej pismo było dosyć już z procentami-albo tylko ja chcę to widzieć) podszedł z tyłu i ją cichaczem paskiem udusił.. ta pewnie zdążyła tylko machnąć lewą ręką, trafiła na kieliszek, potłukł się, odłamek wbił się w ranę... mąż wymyślił, że weźmie ją powiesi na tym drągu..powiesił (ciut nie pomyślał z tą długością paska), dosunął pufę i zastanawiał się co zrobić z tą raną na nadgarstku... no tak, zupełnie jakby chciała się podciąć..super-robimy samobójstwo kombinowane! po nóż do kuchni, dziab ją w to miejsce i o rzut nożem niby łatwo, nie?
Gość: may_queen, 77-253-47-75.adsl.inetia.pl
2008/08/11 22:26:09
1. Poszlaki, a raczej coś, co jest według mnie dziwne, niejasne i nie pasuje do tezy o samobójstwie.
a) Mąż otrzymuje smsa od żony: "To koniec." W chwilę potem przyjeżdża i widzi żonę wiszącą w przejściu między pokojami. DLACZEGO nie próbuje jej ratować, skoro istnieje szansa, że ona jeszcze żyje? b) Dziwne byłoby, żeby wspinała się na pufę, aby zawiesić pasek na drążku na wysokości 2 metrów. Tym bardziej, że pętla znajdowała się tak nisko, że aby dokonać samobójstwa musiałaby podkurczać nogi. Nie, pufa do niczego by się tutaj nie przydała... Chyba, że do próby upozorowania samobójstwa. c) Jeśli Joanna podcięłaby sobie żyły tuż przed powieszeniem to skąd aż tyle krwi? Krew z żyły nie tryska pod ciśnieniem. Poza tym trudno wyobrazić sobie, że podcięła sobie żyły stojąc w przejściu między pokojami z paskiem w ręku bądź uprzednio zawieszonym na drążku. Ściągnąć paska nie mogła z własnych spodni, bo żadna kobieta nie założy paska do spodni wiązanych troczkiem w pasie. Zatem musiałaby biegać po mieszkaniu, wyciągnąć pasek z szafy/szuflady, wziąć z kuchni nóż (wygląda on bowiem na typowy nóż kuchenny) stanąć pod drążkiem i dokonać kombinowanego samobójstwa, typowego dla MĘŻCZYZN. 4. Na zdjęciach widać plamy krwi z przodu spodni, a wisząc ręce miała swobodnie opuszczone, nieco z tyłu. Czyżby podcięła sobie żyły, potem przyciskała lewą rękę mocno do spodni, zacisnęła pętlę wciąż przyciskając rękę do nogi, nie próbując złapać ręką pętli (to naturalny odruch chyba...). 5. Dziwna treść listu. Ona mówi: "Jestem silna, zabiorę Ci to, co cenne, zemszczę się". Popełniając samobójstwo nie zrobiłaby na złość mężowi - przeciwnie, zeszłaby mu z drogi. Pyta wcześniej dziecka: "Kogo wolisz, mamusię czy tatusia?". Dziecko odpowiada, że tatusia, co oznacza, ze to z nim było bardziej związane emocjonalnie niż z matką. Ojciec zatem musiał bardzo kochać syna i to utrata SYNA, a nie ŻONY, którą zdradził nie pierwszy raz, mogłaby być dla niego utratą wszystkiego. W razie rozwodu z winy ojca, korzyść majątkową odniesie żona (chyba, że wcześniej spisali intercyzę), a przyznanie opieki zazwyczaj przypada matce. 5. Podpis i końcówka listu. ŻADEN podpis na rachunkach nie jest IDENTYCZNY. Każdy z nas podpisuje się odruchowo, a nie jak przez kalkę. Tymczasem podpis na liście jest identyczny z podpisem na rachunku. To wskazywałoby na sfałszowanie podpisu. A poza tym, która kobieta podpisałaby list samobójczy skierowany do męża inicjałem imienia i pełnym nazwiskiem? Powinna raczej podpisać się: Joanna, Asia, Twoja żona, a nie tak jak na rachunkach i w oficjalnych pismach! No i to ostatnie zdanie tez wygląda na dopisane. 6. Kobieta pisze list samobójczy popijając winko? Tak dla kurażu musiała sobie golnąć? To bardziej pasuje do mężczyzny. Myślę, że raczej popijała wino w trakcie pisania listu, rozkoszując się myślą o zemście, którą miała dokonać. Zapewne na pomysł wpadła już w ogrodzie spędzając przedpołudnie w towarzystwie kochanki męża i rodziny. Stłuczony kieliszek i jego ułożenie wskazywałoby że został on strącony lewą ręką, gdy kobieta wykonała gwałtowny ruch w lewo (może próbowała się bronić przed napastnikiem, który zaszedł ją od tyłu?). Muszę się przespać z ta zagadką i poszukać dowodu. Może się uda przez te kilkanaście godzin... 2008/08/11 22:26:12
Szanowny Kominku,
Zagadka jest bardzo ciekawa i jej rozwiązywanie, to sama przyjemnośc! Dzięęęękuuujeeemyyy!!!:) I Jak to możliwe, że jeden ze świadków zdarzenia nie był w stanie wyjaśnić policji okoliczności, w jakich doszło do samobójstwa?:) Dlatego, że to nie było samobójstwo.:) II Poszlaki: 1)Sofa nie jest pochlapana krwią, mimo że Joanna pocięła się przed wieszaniem i musiałaby z niej skoczyc, brudząc ją krwią. Ona z niej po prostu nie skoczyła. 2) List jest podpisany nazwiskiem, urzędowo, zamiast imieniem, jak zrobiłby to samobójca, pisząc do małżonka! 3) Mąż miał przy sobie dokumenty, które podpisywała, jakby chciał sfałszowac podpis. Mimo że dokumentami zajmowała się żona, miał przy sobie te faktury i listy, co też jest dziwne- po co mu było jej zwolnienie z zajęc? 3)Podpis na liście jest identyczny (jakby skalkowany) z jednym z podpisów z rachunku, a wiadomo, że podpisy nigdy nie są identyczne pozostałe rzeczywiście się między sobą różnią. Jednak ten z listu jest identyczny, jak ten na fakturze! Ktoś go po prostu dokładnie skopiował! 4)Zabójca podszedł do Joanny, gdy siedziała na krześle. Pisała list, gdy zaczął dusic ją paskiem. Dlatego nie skończyła listu i urwała go bez sensu. Po co pisac list przed samobójstwem, skoro nie zamierza się go skończyc?. 5)Rozbiła kieliszek, chcąc się bronic i zraniła się w rękę. Żeby zatuszowac ten fakt i przyspieszyc zgon, zabójca rozciął jej rękę nożem, gdy już wisiała. Kieliszek trzymała w lewej ręce i dlatego tylko tę zraniła i tylko tę pociął zabójca. 6)Powiesił ją na drążku, gdy straciła przytomnośc lub zmarła, podduszona. Zrobiła to kochanka, Marta S. na co wskazują fakty: 1)-Jako kobieta nie miała siły unieśc Joanny wyżej, dlatego Joanna opiera się stopami o ziemię. Marta starała się sięgnąc krótkim paskiem do drążka od jej szyi. Mężczyzna mógłby ją unieśc wyżej. Możliwe, że stopy były tak ułozone, by mocniej opierała się na ziemi. 2)Drążek był na wysokości dwóch metrów, więc, gdyby Joanna wieszała się sama, zawiązałaby go krócej, stojąc na pufie (na zdjęciu widac, że zawiązany jest sam koniec, jakby ktoś z trudem sięgał za krótkim paskiem do drążka) 3)Przeciw samobójstwu przemawia też fakt, że wisiała twarzą do lampy. Nie zrobiłaby tego, bo raziłoby ją światło. 4)Przeciw mężowi przemawia fakt, że nie wpuścił rodziny do domu (chciał mieć pewnośc, że jej nie odratują) i to, że sam jej nie ratował. Smsa napisała Marta S., chcąc poinformowac męża Joanny, że skończyła z jego żoną, gdyż prawdopodobnie byli w zmowie (motyw majątkowy) PS Denatka to niezła laska.:) THE END 2008/08/11 22:31:11
może i będzie wszystko wymieszane, ale napisze w kolejności jaka mi odpowiada. Nie wygląda to na samobójstwo, bo jeśli do drążka było 2 metry, pufa miała ok. 50 cm to nie ma bata by ta dziewczyna skoczyła i tak po prostu się udusiła. wystarczyło, by jakaś osoba położyła ręce na jej barkach, nikt nie zauważy docisku paru kilogramów. pufa która została za nią po skoczeniu była kopnięta a nie odsunięta przy skoku, miała za dużą rotacje (chyba). Poza tym list. podpis z listu i podpis na jednej z faktur (zdjęcie zaraz pod podaniem do dziekana) jest identyczne, natomiast z prośby do dziekana i ostatniego zdjęcia z jakiejś faktury są inne. Tu musiał podpisywać się ktoś za nią. Bardzo podobnie ale nie identycznie. Po za tym.. sprawa kieliszka. Jak wszyscy zauwazyli i przeczytali... co robił odłamek kieliszka w jej nadgarstku i gdzie jest zakrwawiona resztka kieliszka? chyba ktoś sprzątnął po sobie.
Konkluzja? mam 2 typy. teściowa albo kochanka. Obstawiam kochanke. Chciała miec tego gościa dla siebie, obczaiła po słowach teściowej, że coś jest nie tak, poszła za nią, zobaczyła że pisze list, że ma przygotowany pasek do powieszenia się. Tylko jakim cudem weszła na tą pufe, podcięła sobie żyły, "teoretycznie" skoczyła a ta kochanka jej pomogła? nie wiem. Nie ważne. Oby komuś się udało. Pozdrawiam Szaman
Gość: divine idylle, axh3.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 22:34:04
nikt nie jest w stanie przez przypadek podpisać się dwa razy tak samo. identycznie.
2008/08/11 22:34:23
świadkiem musiało być drugie dziecko - nie to 6 letnie tylko pewnie dużo młodsze - w pełni zdrowe psychicznie i fizycznie ale zbyt małe by umieć coś powiedzieć - tak mi się od razu nasunęło.....
i druga zastanawiająca rzecz lub niezgodność: wszyscy są w ogrodzie, na pytanie matki kogo bardziej kocha dziecko wskazuje ojca po czym za chwile po otrzymaniu sms ojciec wskakuje w samochód ???? jak to - z wcześniejszego opisu wygląda na to że ojciec jest w ogrodzie koło domu.... nie wiem... zaraz znowu coś napiszę - to pierwsze przemyślenia :) 2008/08/11 22:36:57
1. Wydaje mi się, że każda osoba po ujrzeniu samobójstwa członka rodziny byłaby w dostatecznym szoku, aby nie móc sobie nic przypomieć. chyba że to morderca...
2. ofiara musiałaby podciąć sobie zyły juz po powieszeniu, na co wskazują ślady krwi. wydaje mi się, że byloby to trudne. poza tym drobinka szkła w ranie. nie ma krwi tam gdzie leży stłuczony kieliszek.
Gość: , asf159.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 22:38:08
1)nie wiem ale być może "świadkiem" było jej dziecko(niemowle nie potrafi mówić) bądź dziecko zaprzyjaźnionej rodziny które było w domu
2)poszlaki -ofiara ze zmęczenia i wysiłku, tudzież bólu zmoczyła się (w sumie nie wiem jaki to ma wskazać cel rozwiązania zagadki) -trochę zamało krwi jak na przecięcie sobie żył, było by znacznie więcej jeżeli rana była dość głęboka... -kieliszek dziwnie leży... wino prawdopodobnie mogło być wczesniej wylane a kieliszek potłuczony mógł zostać później, widać to po mokrych śladach -na kilku zdjęciach tuż przed wisielczynią są ślady wytartej krwi? tak to wygląda, jakby ktoś poplamił podłogę... -lewa noga również mogła być zmoczona również przez wino -pufa służyła jej aby zawiązać pasek na drążku, nie zeskoczyła z niej ponieważ pasek pod wpływem ciężaru zerwałby się nie wiem co można jeszcze wymyślić, krew obok stóp jest dość dziwna również na nogach, krew jest trochę gęsta i nie robiłaby takich śladów na nogach 2008/08/11 22:38:33
cóż .... glupia blondyna z emnie, ale nigdy nie byłam dobra w takich zagadkach.... jedyne co mi się tu nie podobało to , czysta pufa.... skoro podcieła sobie zyły, to powinna byc ona zakrwawiona, chociaż troszke, i samo jej ułożenie, wydaje mi się ze powinna sie przewrocic....
2008/08/11 22:41:26
?????
2. Jej paznokcie świadczą o tym, że przed śmiercią, miała je dłuższe, nie wiem czy to były tipsy, czy po prostu naturalne paznokcie, ale na zdjęcia ewidentnie widać, że ich końcówki są poszarpane. poszlaka druga i trzecia to krzesło i rozbity kieliszek. Myślę, że jej paznokcie znajdują się na oparciach krzesła, lub pod nim. Poza tym, kiedy cała akcja miał miejsce w domu była kochanka jej męża. A teściowa przecież zalarmowała wszystkich, którzy byli, że z nią jest coś nie tak... 3. To nie było samobójstwo morderczynia jest kochanka męża - najdująca się w danej chwilii u nich w domu. Skad taka opinia? |Po pierwsze na pufie nie ma śladów krwi, wieć jak miałą by z niej zeskoczyć nie zostawiając śladów? A niemożliwe jest przecież, że podcięłą sobie żyły kiedy juz wisiała. Po drugie nóż - a raczej jego ostrze jest zakrwiawione na jakies 3 cm, co oznacza, że nóż był dość głęboko wsadzony w rękę. Nie była by Zdolnba zrobić sobie sama czegoś takiego. Jest jeszcze szklanka oczywiśćie. Układa mi się to w następującą całość: Joanna siedzi przy biurku i pisze list. Do pokoju wchodzi Marta i widzi co się dzieje. Nie wiemy, czy rozmawiały, czy sie kłóciły. W każdym razie kieliszek się rozbija. Marta nie zastanawiając się długo chwyta jego kwałęk i rani Joannę, która pada na ziemię. A że Joanna jest dość lekka więc udaje jej się ją przetransportować do przedpokoju i upozorować samobójstwo. = to była pierwsza wersja wydarzeń. Druga: że jej mąż cały czas był w domu, w momencie kiedy ona weszła do domu i poszła do biurka on chwycił kieliszek, podciął jej żyły, upozorował samobójstwo. Ale chciał za dobrze - tzn, i żyły i wieszanie-to nie jest w stylu kobiet i to go zdradziło - bo taki sposó odbierania sobie życia jest raczej odpowiedni dla mężczyzn. Sam do siebie pisze smsa. Wychodzi niepostrzeżenie z domu. Po czym wraca jak gdyby nigdy nic. 2008/08/11 22:43:45
apdejt:
a ten list to mąż sam napisał tak jak całą reszte dokumentów w domu. Po prostu skłamał mówiąc, że to żona prowadziła domową dokumentację. 2008/08/11 22:44:55
Rozwiązanie: Joanna wysłala smsa do męża, napisała list popijając alkohol z kieliszka, wtedy wrócił jej mąż zaszedł ją od tyłu siedzącą na fotelu, zarzucił pasek na szyje i zaczął dusić, ona próbując się bronić uderzyła ręką w kieliszek ( miała go po lewej stronie a lewy nadgarstek miała przecięty) stłukła go kalecząc się i wbił jej się kawałeczek szkła. Gdy była już martwa mąż powiesił ją na drążku, przeciął nożem nadgarstek, nóż ułożył na podłodze, ustawił pufę.
co przemawia za tym że to nie samobójstwo: myślimy, że jesli byłoby to samobójstwo, to mąż w pierwszej chwili widząc żonę w takim stanie, najpier by chwycił ten noż i przeciął pasek, on tego nie zrobił tylko zadzwonił. na pufie nie ma krwi, zbity kieliszek - mogła łyknąć na odwagę i przypadkiem zbić kieliszek,ale bez sensu by było gdyby próbowała najpierw podciąć sobie żyły szkłem a potem nożem gdyby skoczyła z tej pufy to prawdopodobnie umarłaby przez przerwanie kręgosłupa, a ona umarła przez uduszenie ponieważ duszenie trwa ok 2 minut i w tym czasie oddała mocz. to co nas zastanawia - świadkowie, ni cholery.... główkowaliśmy nad tym z 15 minut i już mamy dość. ja i mój Narzeczony.
Gość: bogini.w.mini, chello089079168134.chello.pl
2008/08/11 22:45:33
Wedlug mnie ona nie chciala popelnic samobojstwa, co sugeruje list. Ona chciala tylko odejsc od meza. Maz przyszedl, zastal ja w trakcie pisania, zmusil ja do podciecia sobie zyl kieliszkiem, a pozniej ja powiesil.
2008/08/11 22:48:39
Przyszłam, przeczytałam, teraz komentarz.
Zakładam, że podeszły wiek to ok. 80, więc Marek musi być sporo starszy od Joanny, pewnie liczył na żonę + służącą (wszystkie rachunki były na jej głowie). Ona chyba nie miała aspiracji by być kimś innym niż tylko dobrą żoną swojego męża, widać ze studiuje, ale opuściła egzamin. Może to studia zaoczne, bo jeszcze się dziećmi opiekuje. Wiedziała o dwóch zdradach, jedną wybaczyła drugiej już nie chciała. Wydaje mi się, że chciała uciec od męża zabierając ze sobą drugie, młodsze dziecko (to ono prawdopodobnie jest tym świadkiem, a nic nie powie bo albo jest za małe, albo w szoku cofnęło się w rozwoju). Marek chciał rozwodu, ale było mu to nie na rękę, bo wtedy trzeba dzielić majątek, zwłaszcza gdy ma się dowody zdrady, czyli winy męża. Wtedy dzieci i trochę forsy idą do Joanny. "Samobójstwo" rozwiązuje problem procesu i walki o pieniądze. Motyw jest. Marek przyjeżdża z ogrodu (albo mają taki duży, że samochodem trzeba jeździć, ale bardziej prawdopodobnie byli u rodziców Marka, którzy mieszkają niedaleko). Zakładam, że teściowie nie byli w zmowie i to faktycznie Marek przyjechał na miejsce, a "przyjaciele rodziny" nie mieli ze śmiercią nic wspólnego. Joanna siedzi przy biurku, pije wino, list jest już napisany i podpisany. Kłócą się. I teraz kieliszek, nie wiem jeszcze, jak mogłoby to wyglądać, ale kieliszek rani lewy nadgarstek Joanny. Marek grozi, że zabije nożem dziecko (bo to drań), chyba że Joanna dopisze do listu zdanie świadczące o samobójstwie. Joanna jest leworęczna i ostatnie zdanie pisze niezgrabnie prawą ręką, dlatego wygląda trochę inaczej, jest bardziej koślawe. Decyduje się na własną śmierć w zamian za życie dziecka. Marek każe jej stanąć pod drzwiami, a sam staje na pufie i przywiązuje ją do drążka, wręcza jej nóż, żeby podcięła sobie żyły. Joanna wykrwawia się i mdleje, przez co pasek zaciska się i dusi ją. Tak to sobie wymyśliłam, jestem szalenie ciekawa, czy choć trochę racji w tym jest. Tylko szkoda, że ja nie mam mocnych nerwów, a dziś zostałam sama w mieszkaniu i boję się pójść spać. Wiem, że ostrzegałeś, ale to i tak wszystko przez Ciebie, Kominku. No i przez Pana Janusza K., który takie historie podrzuca. Dobranoc:) 2008/08/11 22:50:02
domyslam się, że jak zawsze chcesz nami manipulować i pokazać jak łatwo jest nam myśleć schematami, gdy dajesz nam jakiś kąsek...
Na początku pomyślałam, że cały ten list jest jakiś podejrzany, bo w gruncie rzeczy czy kochająca (zraniona, ale kochająca) kobieta podpisuje się w liście do męża (świni, ale męża) jak na dokumentach, oficjalnych pismach, ble ble ble? z drugiej strony mogłaby chcieć pokazać, że jest ponad to i ma go gdzieś, ale to jest zupełnie bez sensu. Tym bardziej, że napisała do niego "Marku", a nie szanowny panie. Pod tym całym kieliszkiem jest chyba moneta, ale domyslam się, że zbieg okoliczności, chyba, że morderca chciał ją przekupić piątakiem. Próbując 'wejść' w kobietę wzgardzoną, to nie powiesiłabym się między pokojem, a rupieciarnią. Chciałabym wybrać coś efektywnego, żeby ten mój cały mąż nie mógł do końca życia zapomniec o tym, co zrobił mi z życiem. Nie pomyślałabym, że ktoś do mnie przybiegnie i odwiedzie mnie od pomysłu samobójstwa. 'Nie próbowal jej ratować?' - no i wiadomo, że tutaj od razu myślę "hmmm... ciało wisiało, więc to jego wina, pozwolił jej się udusić, bo może żyła"... z drugiej strony jakbym zobaczyła swojego faceta wiszącego w przejściu, to raczej nie pobiegłabym i nie odcięła, ale to raczej z szoku. Z drugiej strony zdradził, mógł to przewidywać po tej pogawędce z matką. Może to ona? W końcu to ona rozmawiała z Joanną, nie musiała powiedzieć jej mężowi tego, co rzekomo Aśka powiedziała. Wcisnęła mu kit i ją zabił albo sama to zrobiła dla synka i wnucząt. Ten młody to też niezły. Nie dziwię się, że chciała się powiesić, czy coś. Co do tej pufy, to wydaje mi się ona zupełnie bez znaczenia. Sądzę, że mogła tam stać już wcześniej. Z drugiej strony skórzany fotel i jakaś taka sztruksowa pufa? Bezguście! Generalnie sądzę, że mogło być tak: ktoś ją trzasnął tym kieliszkiem, ona chciała go dziabnąć nożem, czy tam na odwrót. Może piła wino gdy ktoś ją zaatakował? Potem ją powiesił /moze zemdlała zszokowana? nie wiedziała co robić, bo jednak ktoś się na nią rzucił?/ i kurde no nie wiem. Generalnie myślę, że obezwładnioną ją powiesił morderca. Obdrapany lakier możnaby wytłumaczyć codziennością, może jednak broniła się, drapała paznokciami? Ten nóż... nie wiem, mózg mnie boli chyba już. Gdyby w złości chciała roztrzaskać kieliszek, to na pewno by nim rzuciła, więc stało się to przez przypadek. Ktoś ją zaskoczył lub stało się to jakiejś szarpaninie czy coś. Stwierdzenie 'typowa kobieta' mi tu nie pasuje, bo jak bym 'Markowi' chciała załatwić psychologa do końca życia, to na pewno bym dokończyła, a nie cackała się z domysłami i podejrzeniami... Nawet jakby świadek był w szoku niesamowitym, to wydaje mi się, że nie da się nie wiedzieć jak to się stało, że 'zastałem własną zonę martwą'? Mimo, że nie znalazłam nigdy swojej żony martwej, to wydaje mi się to na maksa dziwne. No, bo nawet po pierwszym szoku, to musi się tam wszystko jakoś układać i w ogóle. Mnie zastanawia jeszcze krzesło. Wydaje mi się, że jeśli pisała list, to była dość mocno zrównoważona i czemu coś miałoby zmienić jej stan? Ja w takim wypadku odstawiłabym krzesło i chciała zostawić jak najmniej śladów. Dlatego ciężko mi podchodzi to pocięcie żył. No i dowody - nie mam pojęcia. Morderca - mąż lub teściowa. Tak jakoś... Może kochanka /pewnie dałaby radę dojechac przed Markiem do domu/, bo chciała się jej na pewno pozbyć i zacząć nowe życie z Markiem lub... no nie wiem. Może chciała ją zniechęcić, ale wyszło jak wyszło? Pokłóciły się, a potem doszło do morderstwa? Mój pierwszy i raczej ostatni tak długi komentarz, bo aż się nieswojo czuję :) 2008/08/11 22:50:36
-REKONSTRUKCJA WYDARZEń PRZEZ NISHKę GRAFOMANKę PISANA-
Zanim przejdzie się do szczegółowego opisu, należy dodać, że nishka pierwsze, co uczyniła, to wczuła się w Joannę, co przyszło jej bez trudu bo też ma 27 lat i dwójkę dzieci :) ------------------------- rozdział pierwszy Rano znajduję na bieliźnie męża ślad po szmince. Szmince należącej do innej kobiety. Odczuwam mieszankę przeszywającego pierś bólu, rozrywającej skronie złości, obezwładniającej bezsilności, przez umysł przebiegają strzępy pytań, co dalej, co teraz, jakie kłamstwo usłyszę tym razem. Z ust Marka pada hasło "rozwód". Chcę czasu do namysłu, chcę sobie to w głowie ułożyć, przemyśleć, oswoić się z tym, kto się wyprowadzi, czy mówić rodzinie o powodach rozstania się, jak przeżyją to dzieci, kiedy składać papiery rozwodowe, cholera znowu mój świat zostaje wywrócony do góry nogami. Spokojnie, spokojnie, spokoooojnie Joanno, dasz radę. Studiowałaś z dwójką dzieci, zdawałaś trudne egzaminy na studiach, zdasz i ten. Cóż - życie toczy się dalej. Przedpołudniem mają wpaść teściowie i kuzynka Marta S. z rodzicami, trzeba kupić ciasto, zaparzyć kawę, a wcześniej dać dzieciom zupę. Dzieci biegają po podwórku, teściowa jak zawsze znajduje wspólny język z mamą Marty. Dyskutują zawzięcie o wyższości jogurtu z dużymi kawałkami owoców nad tym zmiksowanym.... W pewnym momencie mama Marty wzdycha: - ah Tereniu, jakie ty masz śliczne wnuki! My się chyba, Kaziu - kobieta zerka na męża - nigdy takich wnucząt nie doczekamy, prawda? Marta najwyraźniej chce zostać starą panną, nieurodziwe toto i powodzenia nie ma, chłopców do domu nie przyprowadza! Zresztą jej dzieci nigdy nie będą tak piękne jak potomki Joanny i Marka.. Zniesmaczona zachowaniem kobiety, zabieram szybko Martę na bok. Proponuję jej kawę, pytam czy zaliczyła juz sesję, czy jest nadal tak samo zadowolona z kierunku studiów, ktory wybrała .. Marta jednym chaustem wypija pół szklanki drinka. -Po co pytasz o moją sesję, o moje studia? Nie, kurwa, nie zaliczyłam, nie mam piątek na dyplomie, nie mam dwójki pięknych dzieci, nie mam takich włosów, nóg ani piersi jak ty ale mam twojego ... - robi pauzę, opróżnia szklankę i rozpoczyna nową mysl- .Nawet nie wiesz, ile się przez ciebie nacierpiałam. Od kilku lat słyszałam z ust moich rodziców: "Jaka Joasia jest piękna. Jaka Joasia jest zaradna. Jaką Joasią ma cudowną rodzinę. Joasia to. Joasia tamto. Kiedy ty w końcu weźmiesz się w garść? I tak nie dorośniesz do Joanny bo jesteś leniwa i masz krzywy zgryz." Marta jest wstawiona ale próbuje brzmieć bardzo poważnie i groźnie. - Informuję cię, że Marek jest mój. To już koniec, Joasiu! Ja, Marek i nasz synek Tomuś będziemy najszczęśliwszym trójkatem na świecie i nikt nie stanie nam na drodze do tego szczęścia!. Tak, NASZEGO synka- Tomuś jest już mój i wie już, że zamieszka z ciocią i z tatusiem i że jego mama jest zwykłą dziwką, która osiągnęła wszystko dzieki swojej dupie, którą wszystkim na okolo dawała! HAHAHA twój syn cię nie kocha i nie potrzebuje, rozumiesz?? Nie chcę tego słuchać. Idę do Tomka, który rzeczywiście od wczoraj jest jakiś nieswój. - kocham cię, kotku - mówię probując przytulić się do synka. Tomek patrzy na mnie z niechęcią i odsuwa się - synku? wszystko w porządku? kochasz mnie? synku? co się dzieje? a kochasz tatusia? - dopytuję bez sensu - kocham tatę, bardziej od ciebie. Boże, to jakiś koszmar. Ta kobieta jest szalona, niebezpieczna. Naprawdę rozmawiała z moim synem. Zrobiła mu pranie mózgu. Roztrzęsiona biegnę do domu - dokąd idziesz Joanno? - zaczepia mnie teściowa - napisać list mężowi - odpowiadam. Napiszę mu, że rozwód jest dobrym rozwiązaniem. Papiery do sądu złożę w przyszłym tygodniu. Najpierw chcę wyjechać z dziećmi na kilka dni. Tak, wyjazd do Gdańska, do ML76 dobrze mi zrobi.
Gość: aleksandra , dta191.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 22:53:17
Na to, że to nie było samobójstwo mam tylko jeden domysł. Jak wynika z listu, kobieta chciała pokazać mężczyźnie jak to jest, gdy się traci wszystko. Mężczyzna nie kochał jej, sam proponował jej rozwód, czyli jej śmierć nie byłaby dla niego utratą "wszystkiego" i ona o tym wiedziała. Chciała zrobić coś więcej, NA PEWNO nie miała zamiaru jedynie popełnić samobójstwa.
Gość: Pan Kierownik, acgn8.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 22:53:26
Może uwaga dość prozaiczna, ale rozmieszczenie klawiatury i myszki na biurku uniemożliwia napisanie listu na tak dużej kartce nie pogniótłszy jej (zakładając, że po nie były przestawiane).
2008/08/11 22:53:38
rozdział drugi
Wchodzę do pokoju, jestem oszołomiona. Nagle ktoś podchodzi mnie od tyłu, czuję odór alkoholu. - siadaj suko i pisz. Odwracam się, Marta w jednej ręce trzyma kieliszek wina, drugą obejmuje Tomka. - mamo! - krzyczy przestraszony - cicho, syneczku!- mówi pijana Marta. - ja chcę do mamy, puść mnie! nie lubię cię! - cicho, wredny szczeniaku! - krzyczy Marta, bierze go pod pachę. Minutę później Tomek jest już zamknięty w łazience. Marta z szelmowskim uśmiechem zatrzaskuje drzwi. Podchodzi do mnie z nożem, na dłoniach ma gumowe rękawiczki. W jednej ręce trzyma nóż, w drugiej kieliszek z winem. - teraz słuchaj mnie, szmato, uważnie. Zrobisz to, co ci powiem. Napiszesz teraz do mężusia list. Jeżeli sprzeciwisz się mi- Tomeczek baaardzo tego pożałuje. hue hue hue. Uch! Na tą chwilę czekałam od tygodnia!!! Marta wyjmuje z kieszeni kartkę w wydrukowanym tekstem i zaczyna mi dyktować. mi treść listu: 'Marku, jestem niepoprawną romantyczką................... (.......) Joanna Gajda." Nie potrafię opisać tego, co dzieje się ze mną potem. Ból, ból, ból, jakiego nigdy nie przeżyłam i nie przeżyję. Umieram. Z wyjazdu do Ml76 nici, madafaka :) ------------------------ Co naprowadziło mi na ten szlak? Ten oto fragment listu: "Miałam w sobie wiele siły by potrafić wybaczyć ci pierwszą zdradę Nie mam już w sobie siły, by i tym razem przesłonić prawdę wiarą w dozgonną miłość.' Ten list miałby sens, gdyby Marek blagał ją o wybaczenie. A było wprost przeciwnie - sam zasugerował rozwód. Kobieta po takim rozwoju wydarzeń nie napisałaby TAKIEGO listu. Dlaczego Marta a nie Marek? Bo bardziej pasowało mi do historyjki ;-) 2008/08/11 22:54:12
więc było to tak:
1: świadkiem było młodsze dziecko i dlatego nie jest w stanie wyjaśnic czegokolwiek, zakładając, że ma 27 lat i 6letniego synka to pewnie ma też kilkuletnie albo i kilkumiesięczne dziecko:P 2: Stężenie pośmiertne występuje od 2-4 godzin po śmierci a ją znaleźli godzinę, wcześniejsze stężenie występuje gdy osoba wykonywała niedawno intensywny wysiłek fizyczny co moze wskazywać na walkę o życie. Ostatnie zdania w liscie pożegnalnym napisał ktoś inny: wskazuje na to ogonek w literze "w", którego wcześniej brak (policja zbadała tylko dwa pierwsze zdania). Wytarte paznokcie świadczą o zacieraniu śladów DNA a to że się zwyczajnie zejszczała kolejny raz dowodzi, ze została zaatakowana i walczyła! Kieliszek stał po lewej stronie a nóż po prawej:) Domyslam się że była leworęczna a ktoś chcąc upozorować samobójstwo rzucił nóż z prawej strony. Podpisy na wszystkich papierach należą do tej samej osoby bo zostały zrobione tą sama ręką: co za idiota podpisuje wyliczenia UPC??? Morderca uwiarygadniał w ten sposów podpis pod listem! 3: więc było to tak: W ogrodzie Marta powiedziała jej, że dyma sie z jej mężem od lat i chce żeby dała mu rozwód. Tamta sie wkurwiła i poszła pisać list na rozstanie, biorąc ze sobą młodsze dziecko (starsze ją zawiodło mówiąc że kocha bardziej ojca). Jak pisała list, popijając wino weszła kochanka i ją udusiła paskiem. dopisała list do końca robiąc z niego list samobójczyni (mimo, ze pisząca chciała po prostu odejść) i powiesiła ją na drążku (używając pufy, bo było ciężko) żeby upozorować samobójstwo. Dowód: porównanie jej pisma z ostatnimi zdaniami listu! Koniec:P
Gość: shani, bvo37.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 22:57:28
szkło w nadgarstku - nie podcięła ręki nożem, być może ze zdenerwowania i złości poszła się napić, zbiła kieliszek i postanowiła się pociąć.
możliwa opcja - morderca postanowił podciąć jej żyły, najpierw spróbował kieliszkiem, ale może ni szło mu zbyt łatwo, więc użył noża. nóż - leży zbyt idealnie. to tak jakby skoczyła z nożem w ręku i od razu upuściła na podłogę, przypuszczalnie jeśli chciałaby sama podciąć sobie żyły krew znajdowałaby się w innych miejscach na podłodze. krew - tylko na spodniach i podłodze koło lewej nogi. Być może dopiero po powieszeniu podcięto jej żyły. tylko po co? żeby wyglądało realniej? pufa - jeśli zabiłaby się sama, to potrzebowała jej do powieszenia paska. chyba z niej nie skoczyła, bo skacząc z tak długim sznurkiem wylądowałaby bez szwanku na stopach. możliwe, że morderca użył jej, żeby powiesić pasek z kobietą. mógł ją przytrzymać, a potem ułożyć ciało, by wyglądało "spokojniej". list - w liście nie było NIC o samobójstwie. być może kobieta miała dość "wiary w dozgonną miłość" i tego, że mąż znowu ją zdradził i chciała po prostu zakończyć ich związek. rozwodem, nie samobójstwem. może chciała po prostu wyjechać. dlatego była zdenerwowana, a gdy synek powiedział, że chyba woli tatę podjęła ostateczną decyzję (np. zamieszkanie gdzie indziej, bo nie chciała już dłużej oglądać męża, czy coś w tym guście.) zachowania Marka - jest dziwne. zaraz po powrocie nie biegnie zdenerwowany do rodziny oznajmiając, że coś się stało? możliwe. ale po znalezieniu martwej żony idzie spokojnie do drugiego pokoju i odkłada teczkę? myślę, że to on jest mordercą, chociaż nie wiem jak ją zabił, nie pozostawiając śladów walki. no i zostaje jeszcze to, że podczas powieszenia jeszcze żyła. ale mógł własnoręcznie postawić trzy kropki i sfałszować podpis, w końcu to jego żona, podpis chyba znał. po tym podciął jej żyły. a po przyjeździe policji dla wygody udawał, że nic nie wie. hmm, albo nie chciał zdradzać prawdziwego mordercy. hmm trudne, pobudza myślenie ;) jednak chyba na detektywa się nie nadaję... trudno ;) pozdrawiam, shani.
Gość: bogini.w.mini, chello089079168134.chello.pl
2008/08/11 22:57:44
A i jeszcze 1. Nie ma obraczki na palcu - pewnie sciagnela i rzucila w niego co go rozwscieczylo.
Gość: Scherlock, host-89-229-26-70.torun.mm.pl
2008/08/11 22:57:58
No niby byla awaria wiec jeszcze raz powtorze. Podpis pod listem jest rozny od podpisu na innych dokumentach, wiec wyglada na podrobiony. To moglby byc 1szyy dowod na to ze to bylo morderstwo, nie samobojstwo. Dziewczyna mogla pisac list w ktorym koncowka miala zawierac cos np. o tym ze odchodzi i zabiera dzieci. Ale nie zdazyla tego dokonczyc a morderca dopisal 3 kropki zeby wygladalo to na zakonczone i dodal podrobiony podpis. Dlaczego nei skonczyla listu? Bo prawdopodobnie to co pila w kieliszku bylo z jakimis srodkami ktore spowodowaly ze stracila przytomnosc i potlukla kieliszek. Wtedy morderca, najprawdopodobniej maz, upozorowal samobojstwo wieszajac ja na drazku. Stad smierc przez uduszenie a nie rpzerwanie rdzenia, stad tez ten noz i niby podcinanie zyl: to bylo zeby zamaskowac ze reke przeciela sobie tlukac kieliszek. Poniewaz byla wieszana nieprzytomna stad tez krew na spodniach: z bezwladnej reki. Pufa to tylko dekoracja pozorujaca samodzielne powieszenie, dlatego nie ma na niej krwi. Drugim niepodwazalnym dowodem moglyby byc badania toksykologiczne krwi na zawartosc roznych srodkow farmakologicznych.
Gość: Pan Kiero, acgn8.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 22:58:45
Ciąg dalszy luźnych skojarzeń.
Nożem chciała wyciągnąć kawałek szkła z nadgarstka. Pufa przy drążku była potrzebna żeby doń przywiązać pasek - musiała to zrobić osoba trzecia, bo ofiara trzymała nóż. 2008/08/11 22:59:29
o, doczytałam, że kawałek szkła był w nacietym nadgarstku, a nie w ręce, w której byłby nóż. no bywa :)
Gość: mrugacz1, 87-205-222-98.adsl.inetia.pl
2008/08/11 23:00:23
świadkiem zdarzenia mogło być ktoreś z dzieci - tylko one przychodzą mi na myśl, kiedy móimy, że "osoba nie jest w stanie opowiedzieć co się stało".
Co mnie dziwi - dlaczego krew znajduje się tylko przy ciele, czyżby ofiara podcięła sobie żyły już wisząc w przejściu? nie, to raczej niemożliwe. Poza tym poplamione spodnie - wieszając się raczej jesteśmy zainteresowanie czymś innym niż, tłumieniem bólu ręki. dusimy się. Zdarty lakier może świadczyć o tym, że ofiara w jakiś sposób probowała zerwać pętlę z szyi czy coś w tym stylu. stąd żadnych śladów obcego dna bo z nikim nie walczyła. Pozostaje tylko kwestia tego,jak doszło do rzekomego samobójstwa. osobiście mam 2 podejrzanych - kochankę i męża. weźmy męża, jego torba znalazła się przy ofierze. Więc - mąż Marek o ile pamiętam, przychodzi do pokoju w chwili kiedy ona jest w trakcie pisania listu. może upiła się przedtem i zastaje ją niwprzytomną? widzi niedokonczony list - stawia trzy kropki i popisuje się. dlatego podpis jest inny. A że to jej mąż, być może od czasu do czasu używał jej nazwiska do płacenia rachunków? facet wiesza dziewczynę na drążku. Zaujważając, że wcześniej skaleczyła się odłamkiem stluczonego kieliszka, podcina jej żyły, żeby upewnić się, że na pewno umrze i uwiarygodnić samobójstwo. 2008/08/11 23:03:29
Pierwszy świadek to prawdopodobnie niemowlę. Joanna miała dwójkę dzieci, ale tylko syna zapytała o to, kogo kocha bardziej. Więc drugie dziecko prawdopodobnie nie umiało jeszcze odpowiedzieć na to pytanie.
To, że nie znaleziono nic za paznokciami także wydaje mi się dziwne. Powiesiła się i żeby uśmierzyć ból tylko przyłożyła rękę do ciała? Wydaje mi się, że wpiła by się paznokciami w uda i to obiema dłońmi. A w takim wypadku chyba by coś za paznokciami zostało Podpis pod listem też wydaje mi się trochę dziwny, taki zachwiany. Cały list pisany równym, spokojnym pismem, tylko ten podpis... Może małżonek nauczył się podrabiać podpis Joanny, żeby móc w jej imieniu opłacać rachunki czy coś takiego... Przecież na każdym rachunku podpisy nieznacznie się różnią. Nóż zakrwawiony tylko na czubku. Chcąc popełnić samobójstwo ciąłbym raczej całą długością ostrza i głęboko, żeby mieć pewność. Szkło w ranie też wdaje mi się podejrzane. Może to cięcie to tylko po to żeby zatuszować ranę? No i te złączone nogi też mi nie pasują. Nie umarła od razu, dusiła się. Wiec nie powinna spokojnie wisieć, prawie stać na ziemi. Raczej rzucała by się w mękach. A mąż to chyba z marmuru jest. Znalazł żonę a teczkę odłożył na biurko. Ja bym raczej był w szoku, rzuciłbym wszystko co mam w rękach na widok powieszonej żony. Moja wersja: Joanna pisała list pożegnalny do męża, chciała go zostawić. W pokoju było jej młodsze dziecko a nie wydaje mi się żeby chciała mu zmarnować życie tym, że było obecne przy śmierci matki, nawet jeśli by tego nie pamiętało. Piła wino żeby się uspokoić gdy do pokoju wszedł mąż. Cicho zaszedł ją od tyłu z paskiem. Chciała się bronić, jednak nie mogła go dosięgnąć siedząc w głębokim fotelu z szerokim oparciem. Zrzuciła tylko kieliszek przy okazji lekko się kalecząc. Kierunek w jakim leżał na biurku sugeruje, że został przewrócony gwałtownym ruchem ręki do tyłu. Po wszystkim mąż powiesił żonę i podciął jej żyły a zraniona ręka dotknęła uda. Nie znam się na tym, ale wydaje mi się, że z podciętych żył powinno być nieco więcej krwi. Może zostały przecięte gdy ofiara już nie żyła a krew zaczynała krzepnąć? A teczka została postawiona specjalnie po to, żeby można było porównać podpisy Joanny, te oryginalne i wykonane przez męża. Tak więc moim zdaniem zabił mąż. Motywu nie znam. Może pieniądze z ubezpieczenia, może chciała zabrać dzieci i odejść? Nie wiadomo czy to prawda że on sam chciał rozwodu... 2008/08/11 23:03:32
No to się melduję. Ciekawe ile będzie komentarzy heh ;)
Pytanie nr 1 - można by powiedzieć, że mąż był w szoku i nic nie pamięta, ale równie dobrze mogła to być wymówka. Można by też powiedzieć, że jeśli kogoś przy czymś nie było, to nie może tego pamiętać. Pytanie nr 2 - poszlaki. Noż - Nie wiem co tam sie stało. Ale nie pasuje mi nóż. Dlaczego ten nóż ma unurzaną we krwi tylko końcówkę? Jeśli chciałabym podciąć - przeciąć sobie żyły trzymałabym nóż mocno i cięła nie końcówką, jakby muskając, ale częścią tuż przy trzonku. Przychodzi mi do głowy myśl, że albo to nie ona sobie podciąła żyły albo zrobiła to, ale nie z zamiarem zabicia się, ale żeby kogos przestraszyć, to by wyjaśniało cięcie końcówką i pociętą jedną rękę. Jest jeszcze kieliszek, ale nie wiem, nie bedę gdybać, że zbił się przypadkiem, że ona go zwaliła zaskoczona przez napastnika czy coś. List do męża - z podpisem jak na rachunkach i podaniu do dziekana?! Nie wiem jak to jest, ale jak pisze się do męża - bliskiej sobie osoby, to nie podpisuje się inicjałem i nazwiskiem, chyba? Nie wiem. Poza tym, ona pisała list lub wlaśnie go kończyła, ale siedziała z kieliszkiem przy komputerze? Ten kieliszek wygląda jakby ktos nim walnął o nakt stołu. Poza tym ten list mówi o tym, że on poczuje jak to jest kiedy traci się to co najważniejsze. Jeśli już jej nie kochał, to po co miałaby sie zabijać? Przecież nie była już najważniejsza, może raczej postarałaby się odebrać mu coś - dzieci? dom? wolność - rzucając na niego podejrzenie, że to on ja zabił, a nie ona siebie? Węzeł - jakoś nie podoba mi sie ten węzeł, jest zbyt.. dokładny taki jakiś.. nie wiem - wielkie gdybanie. I pufy bywają ruchome i niestabilne. Fotel przy stoliku z komputerem - nie wiem czy coś z nim nie tak. Jest za bardzo odsunięte od stolika, a samobójczyni by je przysunęła? Taa, samobójczyni może uprzatnęłaby też rozbity kieliszek? Więc? 1. udusił ja mąż? 2. zrobila to jednak sama, pozostawiając dziwne poszlaki, żeby rzucić podejrzenie na niego i odebrać mu wszystko albo chcąc tylko nastraszyć - stąd obecność noża i rozbity (przez nią?) kieliszek? Nie wiem. Gdybam, bo tyle tropów i "podpowiedzi" zostawionych w tekście, więc naciągam. Zastanawiam się też czy te zdjęcia i ten tekst to nie przypadkiem prowokacja, o której Kominek kiedyś wspomniał i w którą miał wtajemniczyć niektórych stałych komentatorów. Bo dziwnie mi się ogląda te zdjęcia i czyni w gruncie rzeczy zabawę z tragedii. A może.. to jednak nie prowokacja, ale tekst w stylu popularnych od jakiegoś czasu programów i seriali, gdzie przedstawiana jest dokładnie anatomia morderstwa/samobójstwa, a czytelnik/widz ma się poczuć detektywem? p.s. właśnie zostałam uznana za potencjalną samobójczynię, bo przyłapano mnie na wpatrywaniu się w zdjęcia ofiary (to ciekawe, że lekceważono inne symptomy)...
Gość: , aks34.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/11 23:05:53
1. Ślady krwi na nożu przypominają zadanie rany kłutej, nie ciętej jak przy podcinaniu żył. Ślad krwi jest na koniuszku noża.
2. Kieliszek został prawdopodobnie przewrócony przez osobę, która weszła do pokoju. W innym wypadku nóżka kieliszka skierowana byłaby w przeciwnym kierunku. 3. ofiara nie siedziała na przedstawionym krześle pisząc list, cały blat stołu jest zajęty przez klawiaturę. 4. Niepoprawna romantyczka pisząc list pożegnalny zmoczyłaby go łzami. Papier listowy jest suchy (niepomarszczony). 2008/08/11 23:06:16
1. Jedyny świadek zdarzenia, tudzież mąż nie był w stanie wyjaśnić okoliczności, bowiem on jest mordercą. Nie podaje tej informacji, bo wie, że brak informacji naznacza do tego by uznać zgon za samobójstwo.
2. Nie wiem, jakim cudem Joanna podcięła sobie żyły, weszła na pufę i przywiązała się do drążka - ta wersja od razu odpada, bowiem na pufie nie było śladów krwi, a jak widzimy krew siorpała i pryskała. Joanna, aby sie powiesić nie mogła wiec użyć pufy, czyli by to zrobić musiała doskoczyć do 2-metrowego drążka i zrobić w międzyczasie węzeł. Prawą dłonią podcięła żyły lewej dłoni... Więc czemu ja krew widzę po prawej stronie spodni? Ślady walki? Mąż dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że dzisiejsza kryminologia stoi na wysokim poziomie. Z zaznaczenia Kominka na zdjęciu wynika, że paznokcie Joanny zostały obcięte i starannie wyczyszczone tak, aby nie zostało żadnego naskórka, z którego możnaby pobrać DNA. Nóż, którym ofiara rzekomo się podcięła również został starannie umyty, o czym świadczy równiutki ślad krwi. Teściowa wraca do ogrodu i dzieli się z rodziną informacją, że z Joanną "coś jest nie tak". moim zdaniem ta informacja dociera również w tym samym czasie do męża ofiary, poprzez Martę S, która z tego, co wiem również znajduje się w ogrodzie. Joanna nie zamierzała popełnić samobójstwa, bowiem w liście pożegnalnym pisze: Dałam sobie czas do namysłu i teraz już wiem, ŻE MAM W SOBIE WIELE SIŁY, by pokazać ci jak to jest, gdy w jednej chwili tracisz wszystko.() Nie wiem czy mąż straciłby wszystko poprzez jej śmierć, pewnie długo by nawet nie płakał zważywszy, że znalazł sobie inny obiekt kochania. I tutaj właśnie potrzebna była ta teczka, albowiem mąż znalazł Joannę w trakcie pisania listu, którego ona nie dokończyła zamordował ją, upozorował śmierć a potem skalkował podpis z dokumentów zawartych w teczce. Odnośnie fotela ofiara pisała na nim swój list i właśnie przy nim znalazł ją mąż, który rozbitym kieliszkiem podciął jej żyły a następnie powiesił. Później usiadł na tym fotelu, dokończył list zatarł wszystkie ślady i po kłopocie. 3. Dowód zbrodni Joanna była silną kobietą, mimo iż była niepoprawną romantyczką umiała też dbać o własne dobra. Wiedziała, że nie mogła nic zrobić odnośnie rozwodu, którego nie chciała, starała się odebrać mężowi to, na czym mu zależało, czyli dzieci, albowiem z tego, co usłyszała od synka, czyli to, że bardzo kocha tatusia, wywarło na nią ogromny wpływ. Zarówno ona jak i mąż doskonale wiedzieli, że prawo do opieki nad dzieckiem sąd przyzna jej, nie tylko, dlatego że jest matką, ale również, dlatego że wina rozpadu związku leży po stronie ojca. Prawdopodobnie sąd również przyznałby jej dom z ogrodem zważywszy na to, że właśnie w nim miałyby wychowywać się jej dzieci, a jak każdy wie, że dobro dzieci jest najważniejsze. To wszystko właśnie sprawiło by dokonać idealnego zabójstwa.
Gość: bogini.w.mini, chello089079168134.chello.pl
2008/08/11 23:08:59
A co do pytania nr 1, przypuszczam ze swiadkiem bylo dziecko -albo ten 6letni chlopczyk, albo drugie dziecko wspomniane w tekscie (moze roczne czy cos takiego)
Gość: milkyway, cache1.zetosa.com.pl
2008/08/11 23:10:14
morderstwo. rozbity kieliszek lezy po lewej stronie klawiatury ofiara ma podcięte żyły w lewej ręce byc moze przypadkwo się przeciela a morderca (pewnie mąż) włożyl jej noz do reki, walczyla z nim moze go podrapala w każdym razie obciął jej paznokcie i to krzywo ;)żeby usunąc slady dna. w liscie chciala napisac ze odchodzi od męza a nie że postanawia się zabic. a swiadek pewnie byl pijany . jak mi cos jeszcze przyjdzie do glowy to napisze
2008/08/11 23:15:28
Jestem ciut zalany, rano dopracuję szczegóły, póki co:
1. Nóż powinien być zakrwawiony na całej długości - tak się podcina - a on jest umoczony tylko na czubku, 2. Podpis pod listem jest skopiowany żywcem z jednego z rachunków, 3. Laska była praworęczna a kieliszek leży po lewej stronie klawiatury... Rano na trzeźwo więcej... 2008/08/11 23:17:26
1. Hm.. to wydaje się być proste. Po prostu musiał ją zabić. Potem, albo nie chciał powiedzieć co się stało, albo najzupełniej był w szoku po tym co zrobił.
2. Po pierwsze - niedokończony list. Co prawda jest tam podpis, ale możliwe że był wymuszony, że ktoś nie dał dokończyć jej go napisać, lub zwyczajnie kazał jej pisać to co dyktuje. Dlaczego skoro mąż Joanny zaraz po przeczytaniu sms przyjechał do domu i zastał ją martwą? Być może nie ona wysłała tą wiadomość. Zależy jeszcze jak długo musiał jechać Marek, ale wątpię aby, gdyby zaraz po przeczytaniu wiadomości wsiadł w samochód i dojechawszy do domu zastał swoją żonę nieżywą. Stłuczony kieliszek to też może być poszlaka. Może ona coś wypiła w domu i przez przypadek go stłukła, ale możliwe że ktoś podciął jej żyły w ręce właśnie tym szkłem z kieliszka. Nóż mógł potem włożyć w tą ranę i go rzucić na podłogę. Pufa znaleziona za Joanną. Być może ktoś już po fakcie przysunął ją tak, aby sprawiała wrażenie, że zamordowana [??] z niej zeskoczyła. Przypomnijmy, że na tej pufie nie znaleziono krwi. Następnie - Joanna chyba nie dałaby radę założyć sama sobie pętli na szyję po przecięciu sobie żył. Jest tutaj napisane, że musiało ją bardzo boleć, bo przyciskała rękę do ciała zakrwawiając w tej sposób spodnie. Nie broniła się.. To mógł być ktoś kogo bardzo dobrze znała. Kogo się nie bała. Lub, chciała się też zabić, lecz poprosiła kogoś by jej w tym pomógł. Ale to raczej mało prawdopodobne ;) Hmm.. teczka też coś nie daje mi spokoju. Ale nie potrafię określić dlaczego ;) 3. Wydaje mi się, że mordercą tutaj jest owa Marta, kochanka męża. Pojechała za Joanną do domu, gdzie Joanna faktycznie pisała owy list, być może chciała się po prostu wyprowadzić. Marta znalazła w domu pasek ofiary i podeszła nagle od tyłu, zarzuciła jej pasek na szyję i zaczęła dusić. Kazała Joannie podpisać natychmiast list, który został niedokończony. Gdy zamordowana odmówiła, Marta dusząc ją jedną ręką, druga rozbiła jej kieliszek na ręce. Pewnie jakoś zmusiła Joannę do podpisania listu i udusiła ją na fotelu. Następnie zawiązała pasek na drążku i zaniosła tam Joannę. ustawiła ją tak, jakby Joanna sama się chciała udusić. Wzięła z kuchni nóż i włożyła w ranę, którą wcześniej zrobiła rozbijając na ręce ofiary kieliszek, następnie rzuciła go na ziemię. Nerwy w ciele człowieka po śmierci jeszcze odczuwają ból, więc Joanna mimo iż już nie żyła zacisnęła palce i przysunęła rękę do ciała. Marta przysunęła pufę tak, aby wyglądało, że Joanna z niej zeskoczyła. Powód: Marta chciała być z Markiem, a Joanna nie zgodziła się na rozwód, lub po prostu Marta nie wiedziała o całej sprawie z rzekomym rozwodem. Pozdrawiam, Shelley 2008/08/11 23:17:40
1. Ponieważ świadek ten był dzieckiem ofiary, bardzo młodym.
Jeżeli chłopiec miał 6 lat, a tylko jego matka-denatka zapytała kogo kocha bardziej, oznacza to, że drugie dziecko (mające co najmniej 5 lat...z wskazaniem na mniej) było całkowicie niekumate. Zakładając, że pierwsze dziecko było z wpadki, a wiek matki na to wskazuje i zakładając, że raczej nie popełnia się tego samego błędu. Drugie dziecko pewnie było dużo młodsze od pierwszego, dlatego nie rozumiało, że matka się dusi na pasku. 2. Poszlaki: Pufa- długość paska, wysokość na której zawieszony był drążek i wreszcie wzrost ofiary(nie znamy go, ale ofiara karłem nie była) sprawiają, że użycie pufy było całkowicie bezsensowne. ofiara i tak stopami dotykała ziemi będąc zawieszoną na pasku. SMS- zastanawia mnie po co ofiara napisała sms's, skoro napisała list. SMS mógł zostać napisany nie przez ofiarę, a przez kogoś, kto chciał upozorować samobójstwo. Nóż- ślady krwi są na górnej części ostrza. Jakkolwiek nie próbowałbym sobie wyobrazić cięcie żył, wyglądałoby ono raczej na cięcie chleba ( używając podłużnej części ostrza), a nie czubka. Nóź: Skoro w ranie ofiary znaleziono fragmemty szkła, to próbowała ona podciąć sobie żyły w miejscu, gdzie to szkło było, czyli przed komputerem. Nóż natomiast znajduje się pod jej zwłokami. Jeżeli mąż twierdził, że niczego nie ruszał, to ktoś musiał przenieść nóż, bo po co ofiara po podcięciu żył miałaby wędrować z nim do miejsca, w którym miała się powiesić.. Jak widać ze zdjęć pomieszczenie, w którym jest komputer nie jest żadnym z pomieszczeń pomiędzy którymi powiesiła się ofiara, bo na podłodze, przy komputerze są klepki, a w miejscu powieszenia 'szwedzka' i kafelki Teściowa: Tak jak łatwo jest mi wyobrazic sobie, że samobójcy na krótko przed śmiercią piszą list, tak trudno jest mi zrozumieć, dlaczego ofiara miałaby mówić swojej teściowej, że pisze list do męża. I jeszcze trudniej jest mi wyobrazić sobie, żeby teściowa nie zapytała, po co ten list, skoro mąż był przecież tylko w pracy, a telefony przecież zostały już wynalezione... Dokumenty: co w teczce męża robiło podanie do dziekana i wszystkie inne dokumenty. Pasek: czy teściowie lub tym bardziej obcy ludzie są w stanie rozpoznać pasek denatki, skoro patrząc na jej spodnie z pewnością nie miała go na sobie tamtego dnia, a nie był on jakiś charakterystyczny. W tekście czytamy, że ' chłopie wskazał ojca' na imprezie w ogrodzie, a później dowiadujemy się, że po smsie ' to koniec' ojciej wrócił z pracy. To gdzie on w końcu był? 3. Pewnie znalazłbym jeszcze kilka poszlak, ale myśl o tym ,że wpadłem na rozwiązanie trochę mnie podjarała do podania przebiegu wydarzeń. Zatem...Wg mnie w całym morderstwie brały udział 2 osoby. Mąż i jego Matka. Przede wszystkim należy przypuszczać, że ofiara stawiała sobie dobro dzieci za najważniejsze. Gdyby na wiadomość o zdradzie chciała popełnić samobójstwo, zrobiłaby to już po pierwszej zdradzie, o której dowiadujemy się z listu. Nie zrobiła tego, bo wiedziała jak wielką stratą dla dziecka jest utrata matki. Wg mnie list ten miał być pewnego rodzaju zgodą rozwód. Były dwa motywy zbrodni kochane pieniążki, bo przecież w sytuacji rozwodu majątek zazwyczaj dzielimy po równo pomiędzy małżonków, a jak się dowiadujemy majątek musiał być spory (dom z ogrodem...), więc było o co walczyć. kontakt z dziećmi...statystyki w Polsce i na świecie mówią same za siebie. To matka jest przeważnie osobą, z którą zostają dzieci po rozwodzie...a na to teściowa już by sobie nie pozwoliła. Swoją drogą, mąż musiałby płacić na nie niezłą kasę, żeby utrzymać je na poziomie, do którego były przyzwyczajone. 2008/08/11 23:18:42
Na wstępie zaznaczam, że detektyw to ze mnie żaden :) Ale skoro grozisz tym, którzy nawet nie spróbowali... Ja mam niski poziom odporności na ból, łatwo mnie zastraszyć więc wysilam obie komórki :]
Nóż jest za blisko zwłok - samobójczyni nie cięła żył wisząc i dyndając sobie radośnie,nóż powinien leżeć bliżej pufy, po prawej stronie i raczej za ofiarą niż przed nią. Ruch cięcia-taki zdecydowany, nieodwołalny, połączony z chęcią odsunięcia od siebie narzędzia, odrzuciłaby nóż albo do tyłu albo "spłynąłby" by jej z ręki równolegle praktycznie do prawej nogi. Czyli musiałaby stać na pufie podcinając żyły. A ze zdjęć wygląda, ze wisiała i się cięła. Krople krwi po prawej stronie są dość daleko od ciała, jakby ręka z podciętymi żyłami była wyciągnięta. Może zastał ją wiszącą i wziął jej rękę, podciął a następnie ustawił się za jej plecami i rzucił delikatnie nóż wzdłuż jej ciała. Mógł też nóż włożyć w jej lewą dłoń i zaoszczędzić odcisków palców. Świadkiem, który nie potrafił nic powiedzieć na temat zdarzenia była, moim zdaniem, kochanka męża, Marta S. Nie chce upublicznić swojego romansu z Markiem G. Nie rozumiem, dlaczego Marek G. musi użyć samochodu, skoro jest we własnym ogrodzie - czy to AŻ TAK duży ogród? Jakoś teściowa w podeszłym wieku zasuwa na piechotkę, ofiara (samo)zabójstwa też, tylko on używa samochodu. No ale pewnie się czepiam. Podpisy. Podpisy różnią się dolnym fragmentem liter.Albo ktoś robi zawijasy, albo zostawia proste linie. Sądzę, że dwa z tych dokumentów, faktura na 39 zł i list, tam gdzie brakuje zawijasów, są sfałszowane. Kobiet, w szczególności te romantyczno cieplutkie, często mają zaokrąglone pismo. Stąd podejrzewam, ze podpisy z zawijasami są oryginalne, a te z prostymi zakończeniami sfałszowane, prawdopodobnie przez mężczyznę. List wygląda na niedokończony. I ten oficjalny podpis - nieszczęśliwa kobieta swojemu ukochanemu załączyłaby jakiś "kochałam Cię", "Twoja", albo coś w tym stylu. Wydaje mi się, ze ona zaczęła pisać list, coś jej przerwało (np. wejście męża do pokoju). Po tych trzech kropkach zaczęłaby się nowe zdanie, a podpis nie byłby taki oficjalny. Stłuczony kieliszek. Marek G. kładąc celowo teczkę w której znajdą się dokumenty umożliwiające porównanie grafologiczne na biurku strącił kieliszek. Okruch szkła zaczepił się o nitkę rękawa jego marynarki. Tak się nieszczęśliwie złożyło, ze kiedy dotykał swojej wiszącej żony w celu podcięcia jej żył okruch ów spadł w ranę. Dobra, wystarczająco się już zbłaźniłam ;] Miłego wieczoru, Kominku. 2008/08/11 23:20:13
Uważam, ze morderstwo popełniła Marta S. Kochanka męza Joanny.Juz wyjasniam dlaczego.Po pierwsze ona była rowniez w ogrodzie, gdzie było spotkanie.Myslę ze poszła do domu porozmawiac z Joanną.Wyjawiła byc moze swoj romans z jej męzem.Odbyła się ostra kłótnia, szarpały się za włosy i stłukły kieliszek.W napadzie wsciekłosci, po tym jak Joanna powiedziała, ze nie da rozwodu swojemu męzowi Marta podcięła zyły w jej lewej ręce, a noz zanurzyła we kwi zeby upozorowac samobostwo tejże.Wczesniej zmusiła Joannę do napisania listu pozegnalnego dlatego był taki "kobiecy" i nie wyjasniał co sie wydarzy na koncu.Byc moze one same nie wiedziały co się zdarzy.Myśle ze w chwili gdy Joanna zawisła na pasku juz nie zyła, pufa została podstawiona potem zeby uwiarygodnic samobójstwo, dlatego nie ma na niej sladów krwi.Prawdopodobnie mąz Jooanny razem ze swoją kochanką wspólnymi siłami powiesili Joanne na pasku, albo sam mąz i pozniej to on "odnalazł" jej ciało.
ps.ale to wszystko intrygujące.Nie ma komentarzy a zdjęcia są przerazające.Widac ze to prawdziwe zdarzenie.
Gość: R3D, 213.199.198.22*
2008/08/11 23:21:04
Opis zabójstwa
Kobieta została uduszona tym paskiem kiedy jeszcze pisała list (stąd urwane zdanie na końcu). Wyraźnie widać, iż była ciągnięta w dół, podczas gdy oprawca kolanem przytrzymywał krzesło. Stąd też oczywiście wyraźny ślad na szyi sugerujący, że zamordowana jeszcze żyła. Oprawca zaszedł ją od tyłu wejsciem prostopadłym do widocznego na zdjeciu. Kobieta przewróciła kieliszek i w szamotaninie (machaniu rękami, wszak nie było oznak walki) wbiła sobie kawalek szkla w nadgarstek, który został w tkance tamując nieznacznie krew stąd brak rozbryzgów na podłodze przy krześle. Morderca widząc, prawdopodobnie jeszcze wtedy, niewielką ranę w okolicach nadgarstka użył noża tym samym pogłębiając ją aby wyglądało to na celowe podcięcie żył przez w akcie samobójstwa. Wówczas pośmiertny skurcz miesni sprawił, że ręce przybliżyły się do nóg stąd silna struga krwi na lewym udzie ciągnąca się po stopy. Nóż został położony umiejętnie, trzeba przyznać. Upuszczony tuż przy prawej dłoni. Mordercą jest Marta S. To ona zresztą napisała smsa do Marka używając telefonu zamordowanej. Po tym jak usłyszała od teściowej, że z Joanną jest coś nie tak udała się do domu i dokonała ww. czynu. E voila ! :) 2008/08/11 23:21:20
Rodziny męża i kochanki były ze sobą zżyte. Sytuacja wobec tego wyglądała w ten sposób, że zarówno jedni jak i drudzy dziadkowie bardzo chciali połączenia rodzin(tak dobrze razem im się spędzało czas) od dawna, jednakże pewnie wskutek wpadki( jeżeli chłopiec był pierwszym dzieckiem to ofiara rodząc je miała 21 lat) nowowystrzelony ojciec musiał powziąć sobie przyszłą nieszczęśnicę za żonę. Mógł to być rodzaj mezaliansu(on z bogatej rodziny, ona biedna), co tylko potwierdza motyw podziału majątku.
Już od pierwszej zdrady, biedna zahukana przez męża i teściów dziewczyna tolerowała kochankę. Potrafiła spędzać z nią i z jej rodziną czas, żeby mieć spokój z teściami. Może jednak myślała, że to jednorazowy skok w bok. Jednakże tego poranka wiedziała, że mąż nie zmienił przyzwyczajeń i prawdopodobnie w sposób ciągły instalował miłą córkę znajomych rodziców. Tego już jej honor(ludzie biedniejsi są zazwyczaj bardziej honorowi) nie zniósł i postanowiła zgodzić się na rozwód lub decydując się na odejście...zostawiając list. Tutaj dochodzimy do twardych dowódów. Grafolog okazał się pizdą kominkową, bo " po pierwszych dwóch zdaniach" stwiedził, że list napisała ofiara...pierwsze dwa i kilka następnych były faktycznie napisane przez ofiarę, jednakże ostatni akapit już nie. Wystarczy spojrzeć na literkę D w słowie Dałam listu, żeby wiedzieć, że różni się ona od literki D w Do Dziekana. Literki b w ostatnim akapicie mają zawiniętą nóżkę, natomiast w pierwszej części listu nóżka jest prosta. Przecinki w ostatniej częsci listu też mają ogonek u dołu podczas gdy te na górze są proste. Podpisy na przedstawionych dokumentach miały pokazywać, że ofiara używa różnych styli podpisywania się, jeżeli jednak spojrzymy na tytuły dokumentów, na któych są zadamy sobie pytanie : po chuj ktoś miałby podpisywać np ' polecenie zapłaty'. Tym bardziej, że nie ma tam miejsc z napisem 'podpis'. Swoją drogą obecność tych dokumentów w teczce męża, a w szczególności obecność podania do dziekana świadczy, że były one jemu lub komuś potrzebne. Dopisanie ostatniego akapitu ( od słowa 'Dałam") miało na celu przekształcenie listu pożegnalnego przed wyjazdem, na list pożegnalny ostatecznie...potwierdzający samobójstwo. Z drugiej strony, podanie do dziekana mogło być również napisane przez kogoś, kto chciał mieć potwierdzenie dla grafologa. Samo morderstwo wyglądało mniej więcej tak. Ofiara mogła mieć coś podane do wina, które piła przed komputerem, kiedy środek zaczął działać ofiara przewróciła kieliszek. Obecność narkotyku nie została wykryta, bo były pozorne dowody samobójstwa, a samo śledztwo prowadzone było na odpierdol. Będąc pod wpływem jakiegoś narkotyku z łatwością możnabyło wbić i przeciąć jej żyły, bo powtarzam, w ten sposób zakrwawiony nóż wygląda jakby był trzymany jak penis przy oralu, a nie jak rakieta tenisowa, czyli trzymany przez kogoś innego, a nie samą ofiarę. A po podcięciu żył, przenieść ją lub raczej przeciągnąć po podłodze(stąd ślady obdrapań na paznokciach, kiedy półprzytomna ofiara próbowała się bronić skrobiąc podłogę- ale równie dobrze mogła mieć w piździe wygląd swoich paznokci). Dowodem na to, że żyły zostały podcięte przed kompem jest obecność szkła od kieliszka w ranie. 2008/08/11 23:22:33
możliwe, że mąż kłócił się z żoną na krześle, wynikiem czego było stłuczenie kieliszka. Kto normalny jak widzi swoją żonę wiszącą na drążku idzie do pokoju, spokojnie odkłada teczkę i dzwoni na pogotowie? Nie wiem jak inni, ale ja bym rzucił teczkę w cholerę, odciął ją itp. Dziwne też, że przecież żyły mogła musiała jeszcze na pufie, a na niej nie ma krwi. Niedokończony list... Może chciała napisać, że wyjeżdża? Mąż wpadł bo możliwe, że chciała uciec z kasą czy coś takiego, skoro ona wszystko podpisywała, zapewne kredyty były też na nią, konta bankowe były jej itp... Mąż podciął jej żyły, (jest napisane, że częściej samobójstwa kombinowane popełniają mężczyźni- mąż zrobił to tak, jak on sam by uczynił.) powiesił na pasku i podstawił pufke. Moim zdaniem, jeśli ktoś skacze nawet z tych 30 cm, szarpnięcie jest tak wielkie, że na 100 procent pęka rdzeń. Natomiast ona wisiała spokojnie, bez skoku.
No cóż, taka moja opinia... 2008/08/11 23:22:35
Co robił nóż przy jej zwłokach? Posłużył kommuś do obcięcia paska, żeby półprzytomna ofiara nie mogła rozwiązać supła przy drążku i żeby mogła się przez to spokojnie udusić. ( patrz zdjęcie na górze- ogonka od supła tam nie ma- po co sama ofiara miałaby obcinać ogonek, żeby było bardziej estetycznie?!).
Zabójstwa więc dokonał mąż(myślał po męsku i chciał upozorować męskie samobójstwo). Każdy normalny człowiek widząc jak jego żona wisi(martwa lub nie) próbowałby odciąć pasek, nóż przecież był w zasięgu ręki. Kolejnym dowodem, który świadczył, że to był on jest siła, której musiał użyć zabójca, żeby ofiarę podnieść i zawiesić na pasku. Jak wiemy, jego rodzice byli bardzo starzy, a raczej wątpię, żeby Marta S. była Agatą Wróbel. Jednakże mógł mu ktoś przy tym pomagać - Jego Matka?(o czym świadczą jej dziwne zeznania)
Gość: sulucilus, 80.54.5.20*
2008/08/11 23:22:53
1. zmowa
2. poszlaki - po co wysylac sms skoro pisze sie list ? gdyby mozna bylo sprawdzic kiedy ofiara umarla dokladnie oraz kiedy sms zostal wyslany mozna byloby sprawdzic czy sms nie zostal wyslany juz po smierci - po co krzeslo skoro i tak dotyka ziemi - pasek jest za dlugi 3. DOWÓD ZBRODNI - po 2 zdaniu na liscie pozegnalnym pismo rozni sie troszke od tego do, ktore bylo wczesniej i te ktore bylo na podaniu do dziekana (Szczegolnie literka p oraz podpis) wg mnie.. zabojca Joanny jest kochanka.. zaszla od tylu Joanne i zaczela ja dusic(nalezaloby sprawdzic krzeslo) Joanna broniac sie zbila kieliszek, po uduszeniu, aby upozorowac samobojstwo podciela zyly Joannie.. a nastepnie napisala smsa.. Po przybyciu maz zauwazyl ze moze cos nie grac.. wiec wzial i powiesil zone a nastepnie dopisal reszte listu. 2008/08/11 23:27:18
1. Synek zmarłej ???
2. Poszlaki: a. Odłożony kieliszek bez sensu osoba podcinająca sobie żyły pewnie odrzuciłaby go b. Brak śladów krwi na pufie powinny być przynajmniej kropelki krwi c. SMS pisała list po co więc wysyłała jeszcze wiadomoaść d. Plama płynu na biurku wskazuje na to że kieliszek został rozbity o kant stołu i ciecz rozlewała się w kierunku klawiatury, więc kieliszek nie mógł zostać przewrócony e. Podpisy identyczne na liście i na rachunku na 39 PLN to się prawie nigdy nie zdarza. f. Kolejność wydarzeń w przypadku samobójstwa powinna być: i. List ii. Przywiązanie się do rurki iii. Podcięcie żył w ręce iv. Odrzucenie noża v. Odsunięcie pufy vi. Śmierć przez uduszenie g. Kolejność była inna gdyż: i. Jeżeli szkło było w ręce to powinny być ślady krwi przy biurku - brak ii. Jeżeli szkoło było w ręce to po co jeszcze nóż? iii. Nóż (3cm zakrwawiony) przy podcinaniu żył zwykle robi to się w poprzek (profesjonaliści podobno robią to wzdłuż żył) opis krótkie głębokie nacięcie nie pasuje do podcięcia żył, raczej powinno być długie i płytkie iv. Miejsce, w którym leży nóż, wskazuje, że ofiara podcięła sobie żyły po powieszeniu, co jest raczej niemożliwe, zważywszy, że pewnie walczyłaby ze sznurem v. Jeżeli człowiek się dusi to zwykle się szarpie / walczy krew z ręki powinna być dookoła zmarłej / na ścianie jest tylko na nodze i pod zmarłą vi. Odległość pufy od zmarłej dość duża można założyć, że z niej skoczyła ale wtedy powinna być na niej krew, a jej nie ma (tutaj przydałaby się bardziej wizja lokalna) vii. Skok z pufy w celu wywołania przerwania rdzenia (pufa nie stoi wtedy pod ofiara np. za nią, tak jak jest to na rysunku) zgodnie z prawami fizyki (akcja reakcja), pufa powinna przesunąć się do tyłu, czyli pewnie zatrzymałaby się na szafie / ścianie, a tak nie jest jest oddalona od niej o ok. 15cm (tak na oko). viii. Długość paska i ułożenie ofiary Jeżeli jak twierdzi prokurator ofiara zmarła przez uduszenie to jest to niemożliwe przy takiej długości paska wyraźnie widać, że bez problemu osiągnęłaby nogami do ziemi musiałaby specjalnie podkulać nogi by się udusić. 2008/08/11 23:28:22
Moim zdaniem było tak:
Do pomieszczenia prowadzi 2 drzwi. Dziewczyna siedziała i pisała pożegnalny list, pewnie chciała się wyprowadzić, uciec. Wtedy przyszedł on, zarzucił jej pasek na szyję, ale nie dusił, jedynie pociągnął, lekko, dlatego nie rzucała się, nie walczyła. Była przerażona. Przewróciła kieliszek, skaleczyła się w rękę, złapała biurko mocniej(stąd też odpryśnięty lakier). On odprowadził ją tyłem do drzwi i podwiązał pasek, a następnie dźgnął nożem (Cięcie jest głębokie, kto normalny podcina sobie żyły dźgając czubkiem noża? Krew spływała wzdłuż nogawki, w dół, dziewczyna musiała wtedy stać. Więc rana powstała na jakiś czas przed śmiercią, nie poprzedzała jej bezpośrednio). Kiedy zemdlała z powodu utraty krwi pętla zacisnęła się (dlatego ślady duszenia powstały za życia, pod ciężarem nieprzytomnego, ale nia martwego jeszcze ciała) Wtedy on uznał, że pasek jest zbyt napięty, by dziewczyna mogła przeciąć rękę i zawiązał węzeł inaczej. Pufa to dowód. Nie ma na niej krwi. Żyły podcina się przez duszeniem, po co skakać z pufy z nożem? Poza tym, tak, jak już mówiłam : krew spływa w dół. A po skoku nogi dziewczyny byłyby zgięte. I nóż leżałby w innym miejscu. Pufa została więc dostawiona później. Teczka była potrzebna do sfałszowania podpisu, stąd te dokumenty. On jest chwiejny, wydłużone litery np. j są na dole nierówne, jakby komuś mocno trzęsła się ręka. Trzy kropki zostały również dopisane, facet bał się, uznał, ze to nienaturalne, że list się urywa. I jak? 2008/08/11 23:31:18
w tym liście jest jeszcze motyw 'mam w sobie wiele siły by pokazać ci jak to jest w jednej chwili stracić wszystko'. ale wczesniej jest mowa o jego zdradzie i jego propozycji (sugestii) rozwodu,czyli nie wchodzilo w gre jej samobojstwo-bo ona musiala miec swiadomosc tego,ze nie jest dla niego 'wszystkim',byc moze chciala zabrac mu dziecko i gdzies z nim wyjechac,a on zdenerwowany ja zabil.
2008/08/11 23:33:02
1.Mogłabyć w szoku albo była mordercą i działała w afekcie.
2.Mocz, ofiara raczej nie popełniłaby samobojstwa z pelnym pecherzem. szklo w lewym nadgarstku i uozenie kieliszka swiadcza o leworecznosci, wiec ofiara podcialaby sobie prawa reke lewa a nie na odwrot. Obciete paznokcie, krzywo i niedbale, a watpie zeby kobieta tak sobie je obciela takze moga swiadczyc o probie zatuszowania czegos, ukrycia dowodow. jeszcze ta pufa... 3. Morderca zaszedł ofiare od tyłu gdy siedziała na krześle, poraził ja pradem przez co widzimy mocz i szkło ktore ofiara potlukla w czesie skórczów miesni, nast powiesil ja i podcial zyly. Dowodem zbrodni jest mocz na krzesle i odciski palców na nożu. Mordercą jest świadek zdarzenia. 2008/08/11 23:33:23
dodam jeszcze: podpis jest NIEREALISTYCZNY. Kto podpisuje się imieniem i nazwiskiem przy pisaniu pożegnalnego listu?
Gość: CzajniQ, apn-77-113-59-51.gprs.plus.pl
2008/08/11 23:39:38
Świetna zagadka kominku!
0. Mąż nie może opisać jak wyglądało samobójstwo, bo go nie widział. Powiedział, że był świadkiem aby zminimalizować podejrzenia co do udziału osób trzecich. 1. Jeśli cięła się stojąc na pufie, ta powinna być zakrwawiona, jeśli na nią weszła pociąwszy się powinno być podobnie. Swoją drogą trudne wydaje mi się cięcie nożem stojąc na małej pufie z paskiem na szyi, kuląc się by nie zahaczyć łbem o framugę drzwi. 2. Skąd kobieta miałaby by mieć półtorametrowy pasek! Nie miała na sobie spodni ze szlufkami. Nie wyglądała też na grubą. Pasek najpewniej nie należał do niej i nie miała go przy sobie cały czas, skąd go wzięła? 3. Wieszając się na pasku tej długości na dwumetrowej wysokości mogła spokojnie się wyprostować! Nie wierzę, aby była na tyle zdesperowana by dobrowolnie wytrzymywać długą i okropną śmierć przez uduszenie skoro wiedziała, że się wykrwawi (też ją bolało, ale ból z takich ram z pewnością jest o wiele mniejszy). 4. Pufa wygląda na blokowy element zestawu a'la późny socjalizm. Z mojego doświadczenia wiem, że taki mebel waży sporo wbrew swoim rozmiarom. Jak udałoby się jej go spod siebieć wykopać (?) czy usunąć? Jeśli by skoczyła z miejsca gdzie pufa stała to z pewnością zabujałaby się trochę niczym wahadło na drążku i ślad tego byłby widoczny na jej szyi. Czy ktoś pomógł jej wykopać spod siebie taboret? 5. Która kobieta mająca zadbane paznokcie u nóg i dbająca o pedicure pozwala sobie na choć trochę uszkodzone paznokcie w rąk? Może uszkodziły się nieznacznie w trakcie szarpania? Może je obgryzała pisząc - to świadczyło o zdenerwowaniu i stresie, którego raczej by brakowało osobie skazującej się na powolną i bolesną śmierć. 6. Nóż jest zbyt czysty. Kto obejrzawszy choć jeden film ze sceną samobójstwa podcina sobie żyły kłując się? Cięcie powinno być długie i pewne, a nie urywać się niczym ślad po maśle na nożyku śniadaniowym... 7. Romantyczka? Niekoniecznie koniec życia w jej liście oznacza śmierć fizyczną. Może chodzi o umarłe uczucie? Nie koniec z samą sobą, a koniec wspólnego życia. Trzy kropki zostały dopisane po jej śmierci w celu zasugerowania, że zdanie było niedopowiedniem, w istocie było prostu niedokończone a podpis został sfałszowany (patrz 8.). 8. Podpis pod podaniem do dziekana można uznać za pewny. Raczej na 100% podpisała się w tym miejscu. Podpis na dole rachunku i ten w jego innym miejscu (innym rachunku?) są różne... Moim zdaniem drugi podpis został stworzony przez mordercę, aby ukonstytuować nieudolnie podrobiony. Jesli rachunek jest jeden to jedna osoba raczej nie podpisuje się dokładnie i niewyraźnie na tym samym dokumencie. Podpis niewyraźny jest dopisany dla zmyłki. 9. Kieliszek nie wygląda na pęknięty po przewróceniu, został zrzucony (rzucony?) na ziemię, a dopiero po tym przestawiony tak aby upozorować przypadkowe stłuczenie. Teraz moja wersja wydarzeń: Mąż wraca do domu, przez drzwi pokoju dostrzega, że jego żona pisze coś przy stole. Zachodzi ją od tyłu, zaciska na jej szyi pasek i ją dusi. Żona reaguje na duszenie paniką, macha rękami - zrzuca kieliszek (może drze palcami o krzesło?), rani się. Mąż bierze ciało, podstawia sobie pufę i wiesza zwłoki na drążku. Zauważa, że dłoń była skaleczona. Zabiera z kuchni nóż i dźga ją nieudolnie aby zamaskować wcześniejsze krwawienie. Może brudzi sobie ręce i wyciera je w spodnie, może sam brudzi spodnie aby trochę uwiarygodnić śmierć, może po prostu (!!) ręce wiszą swobodnie i dotykają spodni bo kobieta jest już martwa! Mąż w tym czasie rzuca nożyk (ubrudzony krwią jak po ranie kłutej, a nie ciętej) i zapomina o ubrudzeniu taboretu, który odsunął od ciała wcześniej lub wcale nie użył. Idzie po teczkę, wyciągnąwszy ją poznaje podpis żony (możliwe, że znał go wcześniej, w takim razie jedynie dorabia drugi), podpisuje w jednym miejscu dokument, aby jego nieudolnie podrobiony podpis stał się pewniejszym w oczach grafologa. Podpisuje list dodawszy trzykropek, zbiera resztki kieliszka by wyglądał na przewrócony i dzwoni na policję. Nie wiem jedynie dlaczego! :)
Gość: indra, aeap241.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 23:43:33
Myślę, że ten list został sfalszowany, w sensie takim, że albo sprawca (mąż) posłużył się listem, który ofiara napisała jakiś czas wcześniej (pewnie mieli już podobne kryzysy na tle zdrady, jednak ofiara nie odeszła) lub też zmusił zmarłą do napisania tegoż listu, ale coś stanęło na przeszkodzie i ona nie dokończyła go. Podpis nie jest jej, a poza tym żona nie podpisuje listu do męża w taki sposób, jak się podpisuje oficjalne dokumenty, czyli pierwszą literą imienia i nazwiskiem.
Mało, ale spać mi się chce i więcej teraz nie wymyślę
Gość: SokZMyśli, acjd105.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 23:45:59
1.) To proste, jedynym świadkiem było najmłodsze dziecko Joanny G. które z racji swojego wieku nie było w stanie nic opisac.
2.) a) Zakładając że w pierwszym punkcie odpowiedziałem poprawnie powstaje pytanie czy matka która określa się jako "niepoprawną romantyczkę" i byćmoże studjowała na OPC(ośrodek praw człowieka) UJ, więc osoba wrażliwa powiesiłaby się na oczach swojego malutkiego dziecka? b) Kieliszek jest zbyt mocno rozbity jak na upadek na biurku, pozatym sposób w jaki leży jest absurdalny ze względu na bliskość klawiatury, konkretnie - kieliszek został rozbity na ziemi przez samą joannę w momencie w ktorym upadała, upadając raniła również nadgarstek o fragment kieliszka. Wino rozlane na ziemi(zawierające środki usypiające lub coś podobnego) zostało wytarte przez mordercę i troche "świezego" wina zostało dodane na biurku i rozchlapane na podłodze. Kieliszek został położony na biurku. Powstał nowy broblem- ranna ręka joanny, stąd cały cyrk z nożem i podcinaniem żył czego wcześniej nie planował morderca. Pozatym rana na nadgarstku joanny musiała byc dość poważna skoro morderca uznał za konieczne posunięcie się do tego wybiegu(choć niekoniecznie -prawdopodobne ze morderca był bardzo spanikowany i nie myślał logicznie)- mozliwe jest więc że morderca usunął z nadgarstka joanny większy kawałek szkła i ukrył go, kieliszka nie da się już więc "złożyć", lub mozna odnaleźć gdzies kawałek szkła z krwią. Mozliwe również ze morderca poprostu wytarł zakrwawione fragmenty szkła i pozostawił je na podłodze, tak czy inaczej nawet fakt ze w nadgarstku znajduje sie fragment szkła a pozostałe kawałki kieliszka są czyste jest podejzany. Odciski palców joanny na kieliszku są zapewne częsciowo wytarte przez lateksowe rękawiczki mordercy. c) Wysokośćna na jakiej powiesiła się joanna jest absurdalna, mordercą jest kobieta i nie miała ona poprostu siły podnieść joanny wyżej czy skorzystać z zyrandola, a napewno nie miała ona ochoty wyjść do ogrodu żeby wspomóc się pobliskim drzewem. (dla ścisłości- sposób w jaki zawiązany jest pasek wskazuje na to że najpierw został on ciasno zawiązany na drążku, a następnie została do niego doczepiona ofiara, wskazuje również na to ułożenie ciała)Normalna kobieta która powiesiłaby się na tej wysokości prawdopodobnie nie wytrzymałaby bólu umierania i przed utratą przytomności stanełaby na nogach, zemdlenie przy tak małej utracie krwi jest również niemożliwe. d) jeśli lakier z paznokci obdrapany jest tylko na prawej dłoni(jak widac na zdjeciu) prawdopodobne że doszło do tego gdy joanna mdlała po wypiciu wina ryjąc paznokciami po blacie biurka lub podłodze(w lewej ręce trzymała kieliszek- dlatego lewa jest ranna). e) sposób w jaki zakrwawiony jest nóż oraz fakt ze rana jest "krótka i głęboka" jest podejżany, żyły podcina się pociągłym ruchem w wzdłóż nadgarstka a nie dźgając nadgarstek. Na podłodze jest malo krwi co oznacza ze główne naczynia krwionośne nie zostały uszkodzone, byćmoże morderczyni nie lubi widoku krwi, lub nie chciała się zachlapać? f) to bardzo słaba(morderca lub samobójca mógł dowolnie przesuwać krzesło) poszlaka ale krzesło odsunięte jest za daleko jak na zwykłe wstawanie od komputera. Pozatym czuję że gdyby joanna miała naprawdę popełnić samobójstwo, pozostawiając list, przysunełaby krzesło. Myślę również że powiesiłaby się w pokoju do którego jest jedno wejście. g) osoba zamieżająca popelnić samobójstwo prawdopodobnie nie powiedziała by w gniewie matce o zamiarze napisania listu "pożegnalnego"
Gość: trinitrotoluen29, aebm104.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 23:51:30
Świadek jest mordercą. Miał mętlik w głowie, z panicznej ostrożności bał się wypaplać czegoś, czego nie mógł wiedzieć jako zwykły świadek.
Poszlaki... brak motywu. Młoda (bardzo) kobieta mogła wywalczyć sporą część majątku i kontynuować życie, być może z jednym dzieckiem. Rozwód to nie powód do samobójstwa... _________________________________ Nie. Moim zdaniem to samobójstwo. Sory :) usiadła, żeby przemyśleć życie, popijała winko. Napisała list, z nerwów stłukła kieliszek i się skaleczyła. Powiesiła pasek, poglębiła ranę nożem i skoczyła. Koniec. Udowodnijcie, że się mylę.
Gość: SokZMyśli, acjd105.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 23:52:45
kurde cos mi tu ze niby jestem automatem spamujacym
3.) Na początek opiszę moją wersję wydarzeń: Joanna G. chciała odejść od męża zabierając najmłodsze dziecko, o tym mówi własnie list(możliwe że rozważała również zabranie starszego dziecka, ale ono kocha tatusia). Tak sformułowany list był doskonałym zbiegiem okoliczności dla zabójców. Zbrodnia została wcześniej zaplanowana, prawdopodobnie Marek wyczuwał że żona zamierza od niego odejść zabierająć dzieci, lub poprostu wraz z kochanką chcieli usunąć joannę z drogi do ich wspólnego "szczęscia". Morderstwa dokonała Marta S. w porozumieniu z mężem ofiary. Marek G. zapewnił sobie alibi będąc poza domem w czasie zgonu. Dwa wejscia do pokoju umozliwiały pani marcie wejscie do pokoju kiedy ofiara udała się np do toalety i dosypanie czegoś do wina, lub środek ten został dodany poprostu wczesniej do butelki(w takim wypadku jesli joanna nie miala nawyku picia wina w stresie znanego mężowi prawdopodobne ze srodki usypjające/oszałamiające mozna znaleźć także w innych napojach w domu.) Morderczyni przywiązała pasek do drążka, zawiesiła na nim ofiare, podsuneła pufę, uszkodziła nadgarstek ofiary i pozostawła nóż, wszystko robiła w rękawiczkach, a na nożu zostawila odciski palców joanny.(mozliwa jest również inna wersja wydarzeń, mordercą jest mąż który był całyczas w domu. Zbrodnia popełniona została po zobaczeniu listu przez mordercę. Wskazywało by na to położenie teczki. Jest to jednak mało prawdopodobne.)Ponadto fakt że ręka dociskana była do ciała wskazywać może na to że joanna nie była calkowicie nieprzytomna lub że robil to morderca(niechęć do krwi, lub ostrożność przed zachlapaniem się nią). DOWODY: Zapewne na ciele/ubraniu joanny można znaleźć fragmenty naskórka, lub włosy marty. W ciele joanny można znaleźć metabolity środka nasennego. Bycmoze da się również udowodnić że przereagował on z alkoholem poza cialem joanny lub że zadziałał kilka minut przed uduszeniem. Jesli nie da sie stwierdzić ani jednego ani drugiego żaden to dowód gdyż możemy przyjąć iż ofiara sama połkneła środek przed skokiem z pufy. Prawdopodobnie sms nie został wyslany przez joanne, oznacza to że na komórce można odnaleźć ślady używania jej przez osobę w rękawiczkach lub odciski. Możliwe również że kominek wali z nami w chuja i rzeczywiscie było to samobójstwo a on śmieje sie z naszych wypocin, lub ze zadne takie zdażenie nigdy nie miało mjejsca i zostało sfabrykowane przez kominka. Fajna zagadka, sorry za gramtyke. Pozdro. SokZMyśli
Gość: trinitrotoluen29, aebm104.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 23:53:02
Świadek jest mordercą. Miał mętlik w głowie, z panicznej ostrożności bał się wypaplać czegoś, czego nie mógł wiedzieć jako zwykły świadek.
Poszlaki... brak motywu. Młoda (bardzo) kobieta mogła wywalczyć sporą część majątku i kontynuować życie, być może z jednym dzieckiem. Rozwód to nie powód do samobójstwa... _________________________________ Nie. Moim zdaniem to samobójstwo. Sory :) usiadła, żeby przemyśleć życie, popijała winko. Napisała list, z nerwów stłukła kieliszek i się skaleczyła. Powiesiła pasek, poglębiła ranę nożem i skoczyła. Koniec. Udowodnijcie, że się mylę.
Gość: Roxoli, aaaf45.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 23:56:41
Pętla jest nieprawidłowo zawiązana, takim czymś zrobiła by sobie najwyżej permanentny naszyjnik. Nogi są ułożone, jakby ofiara stała przed śmiercią. Na walkę wskazuje dziwnie rozbity kieliszek oraz pokruszone paznokcie. Krwi jest dosyć mało jak na podcięte żyły, wygląda na to, że ktoś podciął je już po śmierci kobiety. List też wydaje się dość podejrzany, jakby pisany pod presją. Wg. mąż ją zabił, dlatego nie mógł wyjaśnić w jakich okolicznościach doszło do "samobójstwa"
Gość: kovalik, aear109.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/11 23:57:00
moim skromnym zdaniem
1. świadek to ich drugie dziecko. Najprawdopodobniej jeszcze w stanie niemowlęcym i nieskore do zeznań;) 2. poszlaki: -domniemana kolejność wykonywania czynności samobójczych (myślę, że najpierw podcięłaby sobie żyły, a wtedy z kolei pobrudziłaby krwią pufę z której skakała) - po co jej nóż podczas wieszania się? - gdyby nie była martwa podczas przecinania ręki to z żyły byłoby więcej krwi (domniemane bo nie znam się na tym)? -rozbity kieliszek to ślady lekkiej szamotaniny -kieliszek stał z lewej strony- lewa ręka pocięta. przypadek? 3. Joasia siedziała wygodnie w fotelu, popijała winko pisząc mężowi list. Nie samobójczy. Właściwie w całym tym liście nie ma nic o samobójstwie. jest po prostu niedokończony. A to, wydaje mi się, dlatego, że Marek udusił ją paskiem od spodni zachodząc Joasię od tyłu. Joanna szamotała się, stłukła kieliszek (stąd ślady szkła z kieliszka na ręce), ale właściwie nic więcej zepsuć nie mogła, bo nic więcej nie było w zasięgu jej rąk. Marek zawiesił martwą już Joannę na owym pasku, w miejscu gdzie skaleczyła sie kieliszkiem zrobił dziurę nożem sugerującą podcięcie żył. ach, wydaje mi się, że Marek dopisał te trzy kropeczki w niedokończonym (wcale nie w zamyśle) liście. albo całe ostatnie zdanie bo jest dziwnie chwiejnym pismem. reszta jest milczeniem. Dzięki za łamigłówkę. Oby więcej takich.
Gość: kovalik, aear109.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 00:00:45
p.s. do 2. grafolog podobno tylko rzucił okiem na tą kartkę. nie sprawdzał końcówki.
kov4l@poczta.fm 2008/08/12 00:00:54
poszlaki:
1. podciela sobie zyly prawa reka, natomiast kieliszek od wina stoi po lewej stronie biurka 2. kto pod listem do 'ukochanego' w ostatnich chwilach zycia podpisuje sie parafka? powinno byc samo Asia albo w ogole brak podpisu 3. kieliszek od wina jest przechylony w strone blatu, co moze swiadczyc o tym, ze 'ofiara' byla zaskoczona i odwracajac sie przypadkowo zbila kieliszek 4. jakbym ja wszedl do pokoju i zobaczyl swoja zone dyndajaca na sznurku, to pierwsze co bym zrobil, to przecial sznur i rozpaczliwie staral sie przywrocic ja do zycia, a nie na spokojnego zadzwonil na policje a lokatorom zabronil wejsc do domu 5. kawalek szkla mogl wziac sie z powodu rzekomego upadku ofiary na potluczone szklo, a przeciez nikt sie nie tarza po rozbitym szkle przed popelnieniem samobojstwa. dodatkowo na jej spodniach ta krew jak wino wyglada wlasnie dla mnie sytuacja prezentuje sie tak: zona dowiedziala sie o zdradzie meza i starala sie uporac z wlasnymi myslami przy winie. natomiast maz przyszedl do niej z aktem rozwodu, ktorego ona oczywiscie nie podpisala (bo synek kochal bardziej tatusia, wiec mama mimo wczesniejszej checi rozwodu postanowila, ze nie chce rozwiazywac rodziny). doszlo do malej sprzeczki, podczas ktorej malzonka wylala wino lewa reka. on w akcie furii wywrocil ja na ziemie gdzie wbija sobie odlamek szkla w reke. maz zdjal jej pasek, zawinal wokol szyi i przyciagnal na drazek za kostki (stad slady opadowe). kiedy sie zorientowal, ze jej reka krwawi, poszedl do kuchni po noz i poszerzyl rane, by wygladala ona na zrobiona przez nia sama. pufa zostala prawdopodobnie popchnieta/kopnieta przez zone gdy maz ja targal do drazka (bo pufa niepotrzebna przecie skoro i tak na ziemi nogi miala). paznokcie poodpryskiwane byc moze dlatego, ze starala sie rozpaczliwie chwycic podlogi paznokciami. kolejnym dowodem sa dokumenty w walizce, dwa podpisy(usp. i jeden rachunek) roznia sie od dwoch innych (list, racuhnek) i sa dwie koncepcje co do tego pierwsza - maz wyjal, zeby przekalkowac podpis druga - maz specjalnie podlozyl jeden rachunek podpisany nazwiskiem zony przez siebie, by oczyscic sie z zarzutow ze swiadkiem nie mam pojecia, byc moze ktorys z tesciow nie byl w stanie nic powiedziec, poniewaz byli w bardzo podeszlym wieku. w stresujacych sytuacjach ich mozg sie blokuje lekko 2008/08/12 00:01:15
troche chaotycznie, ale pozno juz i chce mi sie spac
przepraszam :)
Gość: Zdenek, 94-40-64-254.tktelekom.pl
2008/08/12 00:03:24
Moje spostrzeżenia(większość zapewne mylne):
- Świadek: Joanna miała dwójkę dzieci, jednym z nich jest 6 letni syn, być może drugie jest w wieku niemowlęcym i to ono było świadkiem, ale nie potrafi pomóc policji...? Cytuję: "Na oczach członka swojej rodziny. W pełni zdrowego fizycznie i psychicznie" To by się zgadzało :) Poszlaki: 1. Dziwna reakcja męża, niczego nie dotykał, nie pozwolił nikomu wejść do domu. Jakby nie był zaskoczony. Załóżmy, że to on jest mordercą i jest pewien, że nie zostawił żadnych śladów, w ten sposób podsunąłby policji samobójstwo. Ale to tylko gdybanie... 2. Brak śladów krwi na pufie - nie potrafię tego wyjaśnić. 3. List - niedokończony jakby ktoś jej przerwał np. mąż wchodząc do domu. Zabił ją a potem podrobił jej podpis. Jak oszukał grafologa? Nie wiem... 4. Samobójstwo kombinowane. Troche zbyt oczywiste, nawet pogrubione, ale mimo wszystko myślę, że mało prawdopodobne żeby ofiara wybrała tak drastyczną metodę. Dowód? Może data wysłanie smsa porównana z godziną śmierci. Moja teoria: Gdy Marek G. wrócił do domu zastał żonę piszącą list. Podał żonie środek odurzający(kieliszek) a potem upozorował samobójstwo. Motyw: alimenty. Troche się to nie trzyma kupy ale na razie nic innego mi nie przychodzi do głowy 2008/08/12 00:03:36
ad. 1 - Świadka w ogóle tam nie było, jedyną osobą pasującą do opisu byłby mąż denatki.
ad. 2 - To, co najbardziej rzuca mi się w oczy to nóź, a raczej ślady krwi na nim. Nie wygląda to tak jakby podcięto niż żyły... Wygląda tak jakby był wbity w czyjeś ciało. (Przy podcięciu żył ślady krwi ciągłby się wzdłóź ostrza). To ułożenie stóp trochę mi nie pasuje... Niby jest możliwe, ale coś mi tu śmierdzi. Kolejna rzecz to ten drążek i pasek... Też mi coś w nim nie pasuje. I po co ta pufa skoro wcale nie było tak wysoko? A kieliszek wygląda tak jakby ktoś go przewrócił a nie sama poszkodowana. Ile prawdy w tym, co mówię? Nie mam zielonego pojęcia... Przekonamy się:) ad. 3 - Kobieta ma plamę między nogami... Możliwe, że, posikała się ze śmiechu, gdy mąż wrócił do domu i kolejny raz zaczął się tłumaczyć używając idiotycznych argumentów (Kochanie tej kobiecie wpadła soczewka do moich majtek... Całkiem przypadkiem a że bez soczewek widzi na bardzo małą odległość musiała wsadzić głowę do środka i wtedy pobrudziła mnie szminką...), a mąż w afekcie potłukł kieliszek i kawałkiem szkła podciął jej żyły... P.S. A czy szanowny małżonek miał jakieś rany na ciele? Jeśli tak to sprawdza się mój pomysł z nożem... A i jeszcze jedno. Nikt nie pomyślał o zdjęciu odcisków palców z potłuczonego szkła? To chyba tyle. Ciekawe czy coś trafiłem :) Pozdro. 2008/08/12 00:12:53
Joanna siedząc przy biurku pisze list do męża - po tym, co zrobił chce od niego odejść. Odejść, a nie popełnić samobójstwo. W żadnym zdaniu tego listu nie sugeruje tego, że chce się zabić. Kiedy Joanna pisze ostatnie zdanie, do pokoju wchodzi morderca i dusi ofiarę paskiem. Ofiara walczy, w czasie walki rozbijając kieliszek i wbijając sobie kawałek szkła w nadgarstek (i nie ma znaczenia że nadgarstek lewy, a kieliszek z prawej strony. Krzesło było obrotowe :). Ofiara ginie. Morderca - korzystając z obrotowego krzesła na kółkach - bez trudu przysuwa ofiarę do drążka, mocuje pasek tak, żeby można było go przywiązać do drążka, podciąga ofiarę, zabiera krzesło. Następnie podcina żyły, podrzuca nóż na podłogę. Podrabia podpis w niedokończonym liście i także na rachunkach, bo na każdym z nich podpis wygląda zupełnie inaczej. Jeśli za punkt odniesienia weźmiemy list do dziekana, to wszystkie inne podpisy są fałszywe. [Swoją drogą, kto podpisuje rachunki za kablówkę?]
Według mnie to właśnie podpis pod listem jest dowodem zbrodni. I dowodem na to, że to mąż był wspólnikiem zbrodni. Rachunki były w jego teczce, on pewnie też pomógł mordercy powiesić ciało. Świadek, który nie miał ochoty wyjaśniać okoliczności samobójstwa to oczywiście kochanka. A ponieważ świadek jednocześnie jest mordercą, to trudno się dziwić tej małomówności. Sms został wysłany przez męża z telefonu Joanny, kiedy ona pewnie była już martwa jak kłoda.
Gość: MrGrzesiek, bvl7.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 00:17:26
2. POSZLAKI
- Nie sądze żeby napisała smsa do mąża przed samobójstwem. Po prostu skończyłaby list i się powiesiła. - Ślady krwi widać tylko pod miejscem w którym się powiesiła. Raczej nie myślałaby wisząc o cięciu się. Zrobiłaby to przed powieszeniem się. 3. DOWÓD ZBRODNI Morderca podkrada się od tyłu do Joanny G. gdy ta pisze list i popija winko. Zarzuca jej pasek na szyje i zaczyna ciagnąć. Joanna próbuje się wyrawać, wierzga jak młode źrebiątko. Lewą ręką strąca kieliszek, rozbija go i kaleczy się w nadgarstek. Po chwili przestaje się ruszać, zwieracze jej puszczają, pokoju zaczyna wypełniać zapach moczu (każdy kto czytał uważnie "Ojca chrzestnego" wie, że tak właśnie sie dzieje po użyciu garoty poza tym na spodniach ofiary widać ślady moczu). Moderca wiesza ciało na drążku. Zauważa skaleczenie na nadgarstku. Chcąc ukryć ślady szarpaniny robi kilka nacięć nożem w tym miejscu po czym kładzie nóż na ziemi. Kim jest ten morderca? Oczywiście to mąż ofiary. Na jednym z dokumentów wyjętych z teczki Marka G. jest podpis identyczny jak na liście. Niewierny mąż przekalkował podpis na list i dopisał trzy kropeczki. Możliwe także, że sam wysłał do siebie smsa z komórki żony. 1. ŚWIADEK Z tego co zrozumiałem jednym świadkiem był Mareczek, który nie potrafił wyjaśnić okoliczności gdyż sam z łobuzerskim błyskiem w oku pozbawił życia swoją żonę. 2008/08/12 00:19:26
Jak ktoś chce się powiesić najczęściej skacze z jakiegoś podwyższenia, w tym wypadku byłaby to pufa. Jednak ofiara z niej się nie rzuciła skoro nie ma śladów krwi na mebelku a raczej mało prawdopodobne jest, że najpierw skoczyła a później dopiero się nożem dziabała. Jeżeli ja miałabym sobie żyły podcinać raczej przejechałabym cała długością ostrza po ręce a nie wbijała sobie je na głębokość 3 cm. Dziwna sprawa, że mąż zachował zimną krew, nie odciął wisielca i zadzwonił po policję. Ja w tej sytuacji na pewno bym się starała pomóc i po odcięciu truposza dzwoniłabym po pogotowie licząc na odratowanie lub wskrzeszenie :-). Co do listu... skoro ofiara była taką romantyczką na pewno pod listem pożegnalnym nie podpisałaby się jak pod jakimiś rachunkami, raczej wymyśliłaby coś mniej urzędowego jak np: Twoja na zawsze... Kochająca...etc a nie J. Gajda.
Moja wersja wydarzeń jest taka...żona wraca do domu by napisać list do męża (wiadomo łatwiejszy sposób od szczerej rozmowy:-)) siada do biurka i zaczyna pisać, morderca wchodzi drzwiami (prostopadłymi do tych widocznych na zdjęciu), od tyłu podchodzi do kobiety, w ręku trzyma pasek który zaciska na jej szyi. Kobieta w panice łapie za blat biurka(być może to stąd te odpryski lakieru), przewraca lampkę z winem. Po uduszeniu ofiary morderca wiesza trupa na drążku, podstawia pufę aby upozorować samobójstwo. Zauważa skaleczenie na lewej ręce ofiary(zapewne od potłuczonego szkła). Aby zatrzeć ślady szamotaniny bierze nóż i wbija go w rękę wisielca. Następnie rzuca obok ciała tak żeby wyglądało jakby kobieta sama się okaleczyła. Przypuszczam, że mąż truposza wpadł do domu podczas morderstwa albo niedługo po nim. Podpis pod listem pożegnalnym to na pewno jego sprawka. Świadczy o tym jego teczka z dokumentami, z których pewnie podrabiał podpis żony. Możliwe, że pomógł ofiarę uwiązać na drążku. Jednak jako mordercę obstawiam kochankę (ale chyba to za bardzo oczywiste jest...może teściowa hehe:)) Nie mam pojęcia kto był świadkiem morderstwa... może drugie dziecko ofiary(za małe żeby cokolwiek istotnego powiedzieć)?
Gość: Zdenek, 94-40-64-254.tktelekom.pl
2008/08/12 00:21:20
Jeszcze coś: podpisy, oprócz listu widzimy 3 na 100% prawdziwe podpisy Joanny, każdy z nich różni się jakimś szczegółem, a podpis z listu jest identyczny jak "prawdziwy" podpis nr 2, co podpowiada, że ktoś mógł go przepisywać.
Na spodniach Joanny oprócz krwi są też ślady po winie, zgadzałko by się z teorią o środku odurzającym :) Możliwe, że kochanka Marka G. Marta S. mogła z nim współpracować... 2008/08/12 00:24:54
ŚWIADEK
Świadkiem zapewne jest drugie dziecko ("Miała 27lat, dwójkę dzieci, męża, całkiem spory dom z ogrodem), o którym wiemy niewiele, poza tym, że było małe, niewiele rozumie i jeszcze nie umie mówic, na co wskazuje zdanie: "Nasz jedyny świadek nie jest w stanie ani opisac wydarzenia, ani przedstawic jakichkolwiek szczegółów. POSZLAKI 1. Ślady krwi na nożu są dośc dziwne, wyglądają tak, jak gdyby ten nóż był gdzieś wbity, w każdym razie nie podcięto nim żył. 2.Kieliszek.. ślady wina, czy też tego, co było w kieliszku na podłodze wskazują na to, że kieliszek został roztrzaskany poprzez mocne uderzenie o podłogę (podczas kłótni?), mógł również spaśc potrącony. Poza tym szkło w ciele zabitej mogło wskazywac na to, że chciała je posprzątac, podnosiła go, a byc może kieliszek został rzucony w jej stronę. 3. Odsunięty fotel od stołu również wskazuje na wykonanie gwałtownego ruchu, czym może byc np. ucieczka przed zabójcą, obrona. 4. Mam wrażenie, że mniej więcej trzy ostatnie linijki listu są pisane "na szybko". Wracając do charakteru pisma.. Dokumenty, na których są podpisy zamordowanej wyciągnięto z teczki jej męża, porównano je (podpisy) z tym na liście pożegnalnym, więc tu nie ma stuprocentowych dowodów, że list pisała zabita, mógł to zrobic jej mąż, bądź ktoś, kto z nim współdziałał (i opłaty, które widzimy na zdjęciach, też mógł wykonac mąż - tak dla zmyłki). 5. Zdrapany lakier z paznokci może świadczyc, o tym, że kobieta z kimś się biła, siłowała (a to że nie ma śladów innego DNA, czy też naskórka.. może zabójca był w rękawiczkach?). 6. Zdjęcia, jak ona leży... Skoro powiesiła się i stała na nogach, to stopy w kostce nie powinny byc bardziej zgięte?! 7. Owy sms od żony, może byc sms-em wysłanym przez zbójcę. ZABÓJSTWO co o tym świadczy? 1. Mąż, gdy wrócił do domu i "Twierdzi, że niczego nie dotykał" - a po co, skoro ustalił wcześniej wszystko z zabójcą?! 2. "Na pufie nie znaleźliśmy krwi" - bo pufa została podstawiona dla zmyłki. 3. "Na szyi widac charakterystyczny ślad po pasku, co oznacza, że wieszając się jeszcze żyła..." - a może ktoś wcześniej udusił ją w taki sposób?! A skoro "mąż znalazł ją wiszącą na drążku w przejściu między pokojem a rupieciarnią", to zabójcą jest kochanka, która prawdopodobnie znała rozkłąd pomieszczeń w tym domu. Poza tym kochanka była w ogrodzie nazwana jako "dzieci, teściowie, zaprzyjaźniona rodzina". Kobieta - kochanka bała się, że ludzie będą źle o niej mówic i zabiła, a może bała się utraty pracy, a może rozpadu własnego małżeństwa?! Koniec. I jeszcze.. Gdzie był mąż? 2008/08/12 00:27:20
maz jest morderca,chcial oszczedzic sobie trudow rozwodu
mogło byc mniej wiecej tak: dziewczyna napisala list pozegnalny i chcac popełnic samobojstwo(a moze tylko nieco nastarszyc meza)podciela sobie zyły szkłem z wczesniej zbitego kieliszka o czym swiadczy kawalek szkla w ranie. kiedy maz przyjechał,ona byla zywa ale juz nieprzytomna-brak sladow walki. dziewczyna przyciskala reke do spodni stad brak sladow krwi w okolicach krzesła. postanowil wykorzystac okazje i dokonczyc dziela,powiesił biedaczke, do tego wykorzystał pufe.podrzucił noz, brudzac go wczesniej we krwi,aby nie wygladalo to tak ze wedrowala po domu z podcietymi zylami..
Gość: wtkj, osko1.rene.com.pl
2008/08/12 00:32:50
1. To zapewne dziecko było świadkiem, a wiadomo jak to dzieci, nie są w stanie dokładnie tego opisać.
Gość: Abandon, s4-6-2.speed-net.pl
2008/08/12 00:36:16
To było samobójstwo! Wszelkie podane informacje mają za cel zmylenie. Mordercą jest sama ofiara!
2008/08/12 00:38:34
Tej krwi jest za mało, a przede wszystkim jest za świeża, jak na ponad godzinne kapanie. Ranę zrobiono już po śmierci. I to nie tak zaraz.
List jest nielogiczny (bo co ona mu niby pokaże zabijając się? on straci wtedy wszystko?) i podpisany nazwiskiem. Bez sensu. Która kobieta w liście do męża tak się podpisze? A teczka z dokumentami do porównania jak na zawołanie leży w pobliżu Ona ten list może i pisała, ale nie podpisała. Podpisał morderca lub jego wspólnik, żeby wyglądało na to, że skończyła pisać. Nie miał wzoru słowa Joanna. Została uduszona od tyłu, zaskoczono ją, stąd przewrócony kieliszek, a potem dopiero przywiązano. Wieszający może stał na krześle, pufę postawił dla zmylenia organów śledczych? Ten, kto to widział, twierdzi, że sama się powiesiła, bo kryje kogoś. Może siebie? Zabił syn. Przejął sie tym, że zasmucił matkę i poszedł do niej, gdy babcia powiedziała, ze coś nie tak z mamą. Ale ona chciała go odseparować od ojca. Powiedziała to dziecku. Stąd brak śladów walki. Ona się tego nie spodziewała. Mąż zatuszował wszystko, jak tylko syn do niego zadzwonił z telefonu na stoliku.
Gość: ass, asp176.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 00:40:53
maz zabil. zaszedl od tylu, udusil paskiem. kobieta rozbila kieliszek machajac reka i stad szklo. kiedy juz powiesil chcial miec pewnosc ze zginie i dobil nozem. ciecie samobojcy powinno byc szybkie i nieglebokie. dziwne zdanie na koncu listu bierze sie stad ze nie chciala sie zabic ale odejsc ["mam w sobie sily"]. istnieje tez wersja hardcore, zabila kochanka w zmowie z mezem, reszta j.w. ;).
pozdrawiam
Gość: naparzducha, inet20908nj-1.eranet.pl
2008/08/12 00:41:05
Okej, zaczynamy.
Moim zdaniem sprawa wyglądała tak: Ofiara pisała list pożegnalny do męża. Pisała prawą ręką, po lewej stał kieliszek z winem. Ja jestem praworęczny i kieliszek postawiłbym po stronie prawej, aby mieć swobodny dostęp. Mniejsza o to. Ofiara była zdenerwowana (syn kocha bardziej ojca itp.) dlatego strąciła ręką winą. Przerwała w tym momencie pisanie, odjechała krzesłem do tyłu, aby zebrać potłuczone fragmenty. Skaleczyła się w nadgarstek. Z drzwi prostopadłych (najprawdopodobniej niewidocznych z pozycji 'za biurkiem') wpada Marta S. i korzystając z momentu, dusi paskiem Joannę G (najprawdopodobniej przyszła tu pod pretekstem tego, że jej teściowa stwierdziła, że z Joanną jest coś nie tak...). Ta, odruchowo, chwyta się za szyję i pasek, chcąc wyswobodzić się z ucisku (zdziera lakier). Marta S. piszę z telefonu ofiary SMS'a do swojego kochanka, jej męża, o treści: To koniec! (umowny sygnał, znak). Marek G. przyjeżdża, wita się z kochanką, patrzy na ciało żony, zbliża się do biurka i zauważa niedokończony list (listy do samobójców zawierają zwroty przepraszające, wyrazy uczuć dla najbliższych oraz jakiś wątek pożegnalny - w liście Joanny G. tego nie było. To nie był list typowego samobójcy). Stawia swoją teczkę obok, wyciąga dokumenty i podrabia podpis na samym końcu (od kiedy samobójcy kończą swój list nieczytelnym podpisem urzędowym? Marek G. nie zawracał sobie tym dupy...). Następnie, razem z Martą S. taszczą ciało zmarłej Joanny G. do drzwi z drążkiem. Przywiązują jej pasek do szyi i do drążka. Ofiara swobodnie zwisza stojąc na podkulonych nogach. Ciało zaczyna stygnąć (Jeśli samobójca zeskakuję z np. krzesła, to od kiedy jego nogi są zgięte? Zeskakując z pufy Joanna G. powinna sobie dyndać nad ziemią, przynajmniej kilka cm. bo taki powinien być efekt. Do wieszania się, poprzez zwolnienie blokady w stawach, nie potrzebna jest pufa). Sprawcy zauważają skaleczenie na nadgarstku. Głupi byłby fakt, że Joanna G. wiesza się na drążku zaraz po skaleczeniu, dlatego przy pomocy noża kuchennego nacięli nadgarstek w celu zaimprowizowania "podcinanych żył". Nóż rzucili obok (podcinając sobie żyły ofiara wykonuje posuwisty ruch nożem, czyli w krwi powinno być całe ostrze. Nóż leżący na podłodze miał zakrwawiony tylko czubek, czyli tak, jakby ktoś go wbił w rękę. Napewno nie ofiara, po co miałaby zadawac sobie tak wielki ból?). Marta S. spada z miejsca zdarzenia, Marek dzwoni po policję... 2008/08/12 00:42:44
krew splywa po nogach nienaturalnie jak na tą pozycję - wzdluz stóp do palców - ciało przed powiedzeniem musiało być w innej pozycji, to jest dla mnie kluczowa poszlaka.
Kompletnie nielogiczna jest też czystość pufy - nie możliwe jest, żeby z niej skorzystała przy wieszaniu, bo po prostu w takim wypadku musiałaby być brudna. Zabójcą jest mąż - w liście nie było ani słowa o samobójstwie, po prostu chciała odejść - widocznie bardzo to mu się nie spodobało. Zastał ją w domu w trakcie pisania, nie dokończyła - dlatego list skończył się dziwnym kropkami (troche jakby zbyt wysoko postawionymi) które on sam dopisał. Podpis jest zfałszowany, bo przecież kto nosi ze sobą teczkę z rachunkami? żeby podrobić podpis jej potrzebował, grafolog sprawdził tylko 2 pierwsze zdania. 2008/08/12 00:48:51
1. Świadek pewnie był jednym z dzieci ofiary i leżał sobie w kołysce..:)
2. Poszlaki to przede wszystkim brak chęci popełnienia samobójstwa w liście - raczej jest to chęć zemsty lub ucieczki, brak krwi na pufie (podcinając sobie na nim żyły powinna go zachlapać, zbity kieliszek. 3. Morderca udusił ofiarę gdy ta pisała list. Dlatego list jest nieskończony. W odruchu ofiara machnęła ręką i zbiła kieliszek, kalecząc się w nadgarstek. Następnie ofiara została przywiązana do drążka w celu upozorowania samobójstwa. Aby wytłumaczyć ranę na nadgarstku morderca naciął ją nożem by wyglądało na podcięcie żył. Puf został postawiony z tyłu przez sprawcę później stąd brak na nim krwi. By rozwiać wątpliwości morderca dokończył list podpisem, kalkując go z jednego z rachunków na którym jest on wyraźnie rozmazany. Dowodem może być ślad atramentu na odwrocie kartki. Morderstwa dokonali wspólnie mąż i kochanka. Sam widzę że czegoś mi tu brakuje pomyślę czego. 2008/08/12 01:00:47
- śiwadek nie mógł nic powiedzieć na temat samobójstwa, ponieważ był mordercą:)
-poszlaki: z listu nie wynika wcale, że ofiara chciała się zabić. napisała, że ma w sobie dość siły, żeby pokazać mężowi, jak to jest stracić w jednej chwili wszystko, więc nie mogła mieć na myśli tylko siebie - przecież mąż już jej nie kochał, skoro ją zdradził po raz kolejny i na dodatek sugerował rozwód. Myślę że chciała od niego odejść zabierając dzieci. gdyby chciałą się zabić, na pewno inaczej zakończyłąby list pętla sznura, na którym wisiała ofiara była zawiązana dość nisko - myślę, ze dałoby się ją zawiązać na takiej wysokości, żeby ofiara nie dotykała nogami podłogi (i tak by zrobil samobojca), no i po co miałaby skakać z taboretu, skoro mogła oprzeć się nogami o podłogę? poza tym, chyba sięgnęłaby bez taboretu do pętli. myślę, że najpierw została uduszona(z nienacka, dlatego nie ma śladów walki) , a później ktoś ją zawiesił, żeby upozorować samobójstwo jeśli chodzi o podcięcie żył-to wydaje mi się mało prawdopodobne, że najpierw się powiesiła, a później podcięła żyły - to po prostu niemożliwe! a gdyby podcięła je wcześniej, byłoby to widać (bo krew leci od razu ciurkiem), poza tym, wydaje mi się, że plamy na spodniach są w niektórych miejscach drobne, a po podcięciu żył krew leci na pewno mocnym strumieniem, poza tym kształt plam wskazuje na to, że niektóre z nich powstały kiedy ofiara znajdowałą się w innej pozycji niż wtedy, gdy ją znaleziono, myślę, że najpierw zraniła się szkłem ze zbitego kieliszka, a później ktoś, aby to zatuszować, podciął jej żyły nożem kieliszek-oczywiście nie mógł być przewrócony łokciem przez przypadek,ze względu na pozycję, w jakiej leżał. poza tym gdyby po prostu upadł na stole, uderzenie nie byłoby tak silne, żeby się stłukł i żeby odłamki mogły polecieć tak daleko na podłogę. poza tym, między klawiaturą a krawędzią stołu trudno znaleźć miejsce, gdzie mógł stać, jeśli by się przewrócił w taki sposób jak pokazano poza tym-wydaje mi się, że 2 najwieksze części kieliszka, które leżą na stole-nie pasują do siebie w tej pozycji, tzn kieliszek był zbity w odwrotnej pozycji względem stołu-o kant (gdy ofiara próbowała się bronić?) poza tym, to dziwne jest, że facet wraca do domu, znajduje martwą żoną i pamięta o tym, żeby odłożyć teczkę na miejsce myslę, że kiedy wrócił do domu, rozmawiał najpierw z mordercą a kto ją mógł zabić? tego jakoś nie moge rozgryść:( może jak teściowa powiedziałą, że z synową coś nie tak, teść poszedł za nią do domu, odkrył, że chce uciec (razem z jego wnukami), kłócili się i zaatakował ją od tyłu, nie miała jak się bronić, zbiła tylko kieliszek.. 2008/08/12 01:03:33
co mi sie wydaje od razu podejrzane na pierwszy rzut oka to to, ze ona list do meza podpisuje nazwiskiem, podpisem oficjalnym. list nieautentyczny. dziekuje
2008/08/12 01:09:40
Świadek nie zdał relacji, ponieważ nie potrafi mówic. W tym przypadku może to byc dziecko.( Jedno z dwóch, młodsze).
Rano zanim mąż poszedł do pracy była awantura, Marek skłamał, że zgodził się na rozwód. Kompleto się nie znam, ale jak się ktoś dusi na drażku na drzwiach i ma podparcie w nogach to instyktownie je rozprostuje. Czyli pani sie zmarło na siedząco raczej a potem mąż ja ładnie powiesił. Myślę, że zaskoczył ją na krześle, tylko brak śladów jej obrony i to mnie zastanawia. Chyba że ten kieliszek, w sumie podniosła by ręce do góry i tu mi coś nie gra. Poszlaki Jak by podcięła rękę tuż przed uduszeniem mielibyśmy krew i w innych miejscach. A właśnie! Mógł usiąśc na niej gdy siedziała na krześle(pisząc list) i udusic. Przyciskając ręce do tułowia w tym jedną zranioną już kieliszkiem. W tej pozycji nie mogła by się już bronic. Ha! I to by było na tyle konfabulancie Kominku :) 2008/08/12 01:18:11
Nie dał żonie dokończyć listu. Wszedł do pokoju, postawił teczkę, kobieta kiedy wstała odsunęła krzesło i w nerwach rozbiła kieliszek kalecząc się w rękę.
2008/08/12 01:20:39
1. Świadek na rozgrzewke jest chyba oczywisty. Kobieta miała dwoje dzieci i najprawdopodobniej zbrodnia rozegrała się na oczach dziecka które jeszcze nie mówi i nie kojarzy faktów. Czyli świadek ale nieuzyteczny. A ponieważ znamy z zagadki wiek tylko jednego dziecka (6 letni syn), mozna podejrzewać, że to drugie młodsze dziecko było świadkiem zbrodni.
2. Poszlaki. Kilka mocnych. Ofiara raczej nie korzystała z pufa. Jeśli miałaby sie okaleczyć zanim weszła na pufa, to puf również byłby pobrudzony krwią. Podwójne zabezpieczenie przez podcięcie żył i powieszenie nie pasuje do schematu popełniania samobójstw przez kobiety. Nóż jest pobrudzony krwią na czubku. Nie wiem, nie podcinałem sobie zył, ale w takim przytpadku raczej bym rznął środkiem ostrza niz czubkiem. Dziwnie i niekonwencjonalnie. Poza tym wyglada jakby był zanurzony w ciele a nie był uzyty do podcięcia żył. Z grafologa dupa nie grafolog. Wszystkie podpisy wygladają jakby każdy był pisany inną ręką. Szkło w nadgarstku sugeruje przypadkowe uderzenie reką w kieliszek. 3. Dowód zbrodni. Moim zdaniem wyglądało to tak. Ofiara idzie do pokoju, pisze list. W trakcie pisania do pokoju wchodzi kochanka męża ofiary z dzieckiem ofiary, zaczyna dusić ofiare paskiem, ta w obronie wymachuje rękami, tłucze kieliszek, szkło kaleczy nadgarstek. Ofiara ginie na siedząco mocząc krzesło moczem w trakcie agonii (dlatego trzeba sprawdzić krzesło Kominku). Kochanka wysyła smsa do męża ofiary o treści:to koniec. Mąż wie, że zona nie żyje. Przyjeżdza, pomaga kochance powiesić zone na drążku, pozoruje zacięcie nożem w nadgarstek, podpisuje list żony i dzwoni na policję. Ułożenie nóg sugeruje śmierć w pozycji siedzącej. I stężenie w tej pozycji. To chyba wszystko. Ciekawy jestem koncepcji reszty czytelników. Pozdrawiam Komina i wszystkich detektywów. 2008/08/12 01:30:19
Poszlaki:
Po pierwsze- żona zajmowała się rachunkami, ale co robią dokumenty żony (list do dziekana) w teczce męża? Po drugie- dlaczego list do męża podpisany był nazwiskiem? Po trzecie- plama na spodniach jest dość wysoko, co prawda w momencie śmierci puszczają zwieracze, ale umiejscowienie plamy mnie zastanawia. Po czwarte- lewa ręka Joanny jest zraniona, na tej samej ręce odłamek szkła z rozbitego kieliszka, kieliszek przewrócony z lewej strony osoby siedzącej przy biurku. Po piąte- zachowanie męża nie trzyma się kupy- przyszedł se do dom, znalazł trupa żony wiszącego na drążku, przeszedł obok, postawił teczkę przy biurku i znalazł list. I dopiero wtedy coś zrobił? Po szóste- ten nóż od podcinania żył jakiś dziwny jest.. kto się dźga czubkiem w żyły, zamiast przejechać od końca do końca? Łatwiej, szybciej, wydajniej. Moim zdaniem kobiecina owszem, chciała napisać list do męża zgłaszający samobójstwo, w trakcie popijała sobie wino, czy co tam w tym kieliszku było, dla kurażu, bądź też z rozpaczy, ale w trakcie pisania została przez kogoś przestraszona (te drugie drzwi są za nią), przewróciła kieliszek i skaleczyła się w rękę (stąd odłamek szkła w nadgarstku i plama z wina na spodniach), bolało, więc odruchowo przetarła ręką po nogawce z lewej. Kazano jej usiąść na pufie i obiecano pomoc, w tym czasie morderca zarzucił jej na szyję pasek i podciągnął na drążek, dusząc ją przy okazji. Stąd ślad od paska na szyi przed śmiercią. Pozostało jeszcze ubabrać nóż we krwi z nadgarstka i samobójstwo, jak ta lala. Na krześle powinny być ślady płynu z kieliszka. i może krew ofiary. A teraz powinnam napisać, że morderca jest- jak zawsze- ogrodnik, ale podejrzewam raczej panią kochankę (wraz z niewiernym mężem). A świadkiem zdarzenia jest morderca, więc przecież nie będzie się podkładał. 2008/08/12 01:30:41
Świadek, to drugie dziecko tej kobiety. Pewnie niemowlak, bo pytali tylko tego, który potrafi mówić czyli sześcioletniego.
Żona napisała list a później z winkiem usiadła do komputera. Rozbiła kieliszek lewą ręką (jest po lewej stronie klawiatury). Przycisnęła do nogi bo ją bolało. (tutaj nie mogę dojść co się działo i dlaczego Joanna poddała się bez walki morderczyni). Kobieta, z którą mąż zdradzał powiesiła Joannę na drążku. Użyła jakiegoś paska z szafy, bo jak widać Joanna nie ma spodni do tego paska. Aby sięgnąć drążka zabójczyni stanęła na pufie. Podłożyła nóż i z komórki żony napisała SMS-a do męża, który od razu przyjechał.
Gość: kiubas@o2.pl, rtr.jpk.pl
2008/08/12 01:40:00
1) świadek prawdopodobnie kłamie. Nie potrafię wyjaśnić dostatecznie :) Ale wydaje mi się, że w pierwszym momencie próbowałby ratować ofiarę, co jest naturalnym (chyba) odruchem.
2) włączę w punkt trzeci. 3) nogi: jeśli ofiara umarła w skutek uduszenia to "telepałaby" nogami przed zgonem, co wnioskując- po śmierci nie miałaby ich złączonych. podcięte żyły: prawdopodobnie morderca widząc ranę na przedramieniu wziął nóż i ręką ofiary zagłębił ostrze w ręce (co tłumaczyłoby dość małe "ubabranie" ostrza we krwi ((gdyby podcięcie żył nastąpiło u żywej osoby to przez ciśnienie krwi ostrze byłoby zakrwawione do rękojeści)). Ewentualnie morderca poszerzył ranę. ślady moczu na spodniach: denat został prawdopodobnie uduszony w pozycji poziomej, ponieważ gdyby zgon nastąpił w pozycji pionowej to ślany uryny sięgałyby dalej, do podłogi. taboret: pic. Detel, który miałby wskazywać na samobójstwo. drążek i supeł na pasku: supeł jest za słaby, słaby utrzymać spadek ciała ofiary (pewnie w granicy 50-55kg). Pozatym drążek rozporowy umiejscowiony na końcach za pomocą gumowych końcówek zsunłaby się niżej podczas upadku ciała (jeśli ciało zeskoczyłoby z pufy i podgięło nogi to i tak drążek zsunąłby się) i zostawił ślady na framudze. kieliszek z winem, list i ślady krwi na spodniach: denatka zaskoczona wejściem do pokoju mordercy siedząc i pisząc list prawdopodobnie pożegnalny do sprawy rozwodowej(którego nie dokączyła przez wtargnięcie sprawcy. Podpisać się mogła wcześciej, ponieważ chciała, aby list nie był za długi ((romantyczka w końcu)) i mieścił się na jednej stronie. Wyznaczyła sobie "granicę" długości listu. Pisząc "w jednej chwili tracisz wszystko" prawdopodobnie myślała o sobie i dzieciach, jako że pytała synka kogo bardziej kocha. Jako matce sąd uznałby jej pełnie praw rodzicielskich) utrąciła kieliszek i przypadkowo zacięła się fragmentem szkła co spowodowało ranę i ból u ofiary. Z tąd ślady krwi na spodniach (w celu zatrzymania krwawienia odruchowo zatamowała je o znajdującą się najbliżej lewą nogę ((nic nie wskazuje, że nie była leworęczna)). Wnioski: Mąż otrzymawszy sms'a od żony pognał do domu. Wszedł do pokoju i odstawił teczkę i zrobił jej awanturę. Ona widząc męża w czasie pisania listu trąciła lewą ręką kieliszek z winem, rozbiła go, zacinając się i powodując krwawienie przedramienia, które chciała zatamować o nogę. Mąż, dając się ponieść emocjom (kłótnia prawdobodobnie dotyczyła rozwodu, dzieci i możliwe, że też i majątku) obalił denatkę na podłogę i udusił. Następnie zawiesił ciało na drążku i powiadomił policję.
Gość: miq, faa90.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/12 01:46:25
Stłuczony kieliszek znajduje się po lewej stronie stołu, zdecydowanie na lewo od strony krzesła, więc wysoce prawdopodobne jest, że osoba spożywająca je, była leworęczna. Zarówno nóż leży z prawej strony ofiary i to prawą ręką ofiara podcięła sobie żyły lewej dłoni... co wyklucza w dużej mierze wiarygodność w popełnienie samobójstwa... Marek G. po powrocie do domu twierdzi, że niczego nie ruszał, więc wyklucza to stłuczenie kieliszka przez niego.
2008/08/12 01:51:22
No kominku będzie ciężko. Ale zaczynajmy od pierwszego świadka. Kim on był? I dlaczego nie zareagował na to, że jego matka (domyślam się, że to było dziecko) się wiesza. Napisałeś wyraźnie : Wiesza się młoda, bardzo atrakcyjna kobieta na oczach członka swojej rodziny.
Jeźeli był to ten sześcioletni synek to możliwe, że krzyczał 'mamusiu nie' lub nie rozumiał o co chodzi. Jeżeli była to teściowa, to możliwe, że sama pomogła jej zawiązać pętlę ;) 2. Poszlaki. Zaczynając od tego, że mąż ją zdradził. Marny powód na samobójstwo, ale niektórym nie potrzeba wiele. Oczywiście syn ją dobił, że woli tatusia, ale skoro była zdrowa i wszystko z nią było ok, to wątpię. Musiało być coś jeszcze, albo to nie było samobójstwo. Zdjęcia. Hmmm, od razu nasunęło mi się pytanie: dlaczego powiesiła sie w przejściu? Ja na jej miejscu zabiłabym się w łazience, szafie, piwnicy itd I nie rozumiem do czego jej ta pufa, nawet jakby zeskoczyła to i tak musiałaby podkulić nogi, no chyba, że potrzebowała jej tylko do zawiązania paska. Ona ma coś na kroczu?! Czy tylko mi się tak wydaje? Nóż był wbity głęboko, a mało krwi. Więc to pewnie przykrywka i dlaczego podcięła sobie żyły tylko z jednej stroy? List... dla mnie normalnym by było napisać list na komputerze, zwłaszcza, że pisała obok niego. Nie ostrzegałabym męża, sam by zauważył, że to już koniec. Krzesło było odsunięte. Więc może było tak: napisała już ten list popijając wino. Wkurzyla się i niechcący stłukła kieliszek okaleczając się. Wstała by przemyć ranę i opatrzyć. W tym czasie ktoś wszedł do pokoju (kochanka męża, teściowa?) i przeczytał list. Mogła podpuścić, że (wersja kochanki): on kocha mnie, będzie ze mną itd (wersja teściowej): jesteś złą żoną, kocha ją, zdradził Cię, bo nie dawałaś mu szczęścia itd podpuszczona straszyła, że skończy ze sobą i gdy założyła pętlę na szyję i weszła na taboret i wiązała na drążku, teściowa/kochanka popchała go. Dziewczyna zaskoczona nie pomyślała by wyprostować nóg. Morderca podrobił podpis na liście i podłożył nóż. Nie pomyślał, że mąż dostał sms. Bo przecież 'to koniec' mogło znaczyć 'wypad z domu, 'zabieram dzieciaka i jadę do mamusi' a nie 'zabiję się'. Kieliszek mogła rozbić sama ze złości i próbować podciąć nim żyły, jednak doszła do wniosku, że dla jakiegoś debila nie warto. Jeżeli zabiła ją kochanka to wiadomo dlaczego, jak teściowa to też (a bo nie była warta jej syna itd). Tylko ta pufa mi nie pasuje, jedną ręką ciężko było by zawiązać pętlę (zakładając, że zraniła się wcześniej). Mogło być jeszcze tak, że najpierw zawiesiła pętlę, późnej napisała list i próbowała pociąć sie kieliszkiem i jak szła przemyć ranę, ktoś jej "pomógł" się zabić. Może siłą zaciągnął do pętli? Nie wiem Kominku. Z niecierpliwością czekam na rozwiązanie. 2008/08/12 01:57:10
ach! już wiem co z tym kroczem! Pewnie wylało jej się tam wino. Wkurzona schyliła się by pozbierać szkło i zaryla o biurko. I ktoś nieprzytimną ją powiesił. No, teraz to już chyba przesadzam, ale kto wie... kto wie...
2008/08/12 02:01:03
jak przetrzezwieje to nawet to powalcze. a narazie gratuluje zwyciezcy :)
Gość: , ctv-katowice-91-3-nat.streamnet.pl
2008/08/12 02:02:25
Czesc kominek
Pierwszy raz rozwiazuje "Twoja" zagadke i musze Ci powiedziec, ze trzeba sie niezle nameczyc zeby do czegokolwiek dojsc :) Myslalem nad tym z 30 minut i doszedlem do takich wnioskow : Nie wiem czy to ma jakis zwiazek z tym calym morderstwem, ale napisz , a noz mi sie uda :) Otoz podpis na liscie jest dokladnie taki sam jak na jednym z rachunkow (przypadek?), moze spreparowany. Co to tresci listu to cytat moglby wskazywac, ze chciala sie zabic, ale to zakonczenie mnie intryguje poniewaz go nie dokonczyla (moze w tym czasie wpadl do domu maz?) No ale mielismy nie gdybac. Co do pufy , troche dziwne, ze nie jest poplamiona wskazywaloby na to, ze podciela sobie zyly wiszac (trudno stwierdzic czy to mozliwe czy nie). Aha i jeszcze poplamione spodnie (najprawdopodobniej z wina). Kieliszek z winem lezy rozbity w strone krzesla co wskazywaloby na obecnosc drugiej osoby w pokoju (jak wylewasz cokolwiek to zazwyczaj od siebie a nie w swoja strone + kieliszek byl rozbity wiec wyglada to jak klotnia,szarpanina. Marek mogl ja dusic paskiem, a ta chwytajac sie wszystkiego rozbila kieliszek - gdybanie wiec sie nie liczy). Wiem ze nie ma sladow walki , ale te paznokcie sa strasznie spilowane , bogata kobieta dbajaca o siebie napewno dba tez o paznokcie. Podejrzana sprawa :) I jeszcze ta teczka stojaca przy biorku, gdzie Joanna pisala list. Wydaje mi sie, ze ten rozbity kieliszek,niedokonczony list i teczka swiadcza o obecnosci Marka dlugo przed tym gdy doszlo do samobojstwa/zabojstwa. To tyle z mojej strony na teraz. Jutro gdy bede mial swiezy umysl (LOL) pomysle jeszcze nad ta zagadka. To moj pierwszy post na Twoim blogu, ale mam nadzieje ze nie ostatni (moze uda mi sie cos jeszcze odgadnac w tej zagadce). Pozdrawiam Raczek :)
Gość: sokgruszkowy, ool-457e0dfc.dyn.optonline.net
2008/08/12 02:03:41
to nie bylo morderstwo, tylko samobojstwo. Joanna kieliszek sama rozbila lewa reka, z frustracji, bo nie mogla dokonczyc ostatniego zdania w liscie. sam bym tak zrobil, gdybym mial sie isc zaraz zabic. i tyle. po co teorie spiskowe, skoro to oczywiste? nikt nie znajdzie sensownego powiazania miedzy niedokonczonym listem, a rozbitym kieliszkiem. wszystko sie zgadza. to bylo samobojstwo, sprawa zamknieta.
2008/08/12 02:08:06
Pierwsze pytanie na rozgrzewkę: świadek pewnie jest noworodkiem. Resztę spróbuję rozkminić jutro. :)
Gość: qraq, axj34.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/12 02:34:54
Poszlaki"
pasek ma 140cm. Ona, jakies... 160cm? powiedzmy, wysoka nie była. Drążek na wys. 2m. Pasek na owinieciu wokoł drązka i szyi stracił jakies 30cm. No, 40, a co mi tam. To daje metr długości paska. Gdyby skakała z pufy, musiałaby to robić ze skurczonymi nogami by zawisnąć na pasku, a wtedy siła szarpnięcia mogłaby skutecznie przerwać jej rdzeń. Pozycja jej nóg nie wskazuje na to. Wygląda jakby się w miarę powoli opuściła az do uduszenia. Niezbyt dobry sposób na samobójstwo. Tylko dla wielkich desperatów. Mając tak dobry kontakt z podłogą raczej by się jej nie udało zabić gdyż pewnikiem w ostatniej chwili zrezygnowałaby i wstała. No ale ok, może i się tak powiesiła, ale to dziwne. No i całkowicie pominięty fakt że się zmoczyła. Nie wiem czy to normalna reakcja przy probach powieszenia, ale na pewno występuje w walce. Paznokcie ma niepokojąco krótkie i zniszczone. Mogły zostać obciete by zatuszowac ślady walki. Przy podcięciu zył krwi powinno być więcej raczej. Rozumiem, że po uduszeniu krew nie jest pompowana, ale większe plamy to ja widziałem jak się zaciałem przy obieraniu ziemniaków w palec, a co dopiero musi sie dziac przy nadgarstku, zwłaszcza tak głęboko ciętym. No własnie, ja osobiście bym ciał całą długością ostrza, a nie rozpruwał samym czubkiem. Głownia noża została wbita na 4cm w nadgarstek... Dużo, bardzo dużo. Mój scyzoryk przy 6 cm ostrza przebiłby moj nadgarstek prawie na wylot, a ja jestem dużym kolesiem. Wątpie by sama sobie takie ciecie mogła zadać. Kieliszek - ciekawa sprawa. Już sam fakt, że jego fragment był w nadgarstku ofiary nasuwa teorie o walce. Moło być tak, że w czasie walki doszło do skaleczenia ręki ofiary, co później zostało zatuszowane upozorowaniem podcięcia żył. To wydaje się miec ręce i nogi. Własciwie sam ten odłamek w nadgarstku mi by wystarczył. Rachunki - tam gdzie ja zyję nigdy nie widziałem podpisów na rachunkach. Naprawdę:) ale to tak tylko, bo to ciekawostka dla mnie. List - takie tam pierdolenie, włąściwie nie wynika z niego, że chciała się zabić. Mogła go tylko opuścić, może z dzieckiem... może go to wkurzyło... ale to gdybanie. tyle, więcej na razie nie widzę :) 2008/08/12 02:36:50
1. nie był w stanie, bo ją zabił
2. poszlaki - niby mąż niczego nie dotykał, a list do torby zdążył zapakować. krew na jej ciele i plama krwi na podłodze nie zgadzają się miejscami, plama powinna być bardziej "z tyłu". Szkło w ranie - albo ktoś dźgnął ją nożem ze szkłem, albo sama wcześniej zbierała szkło - a jak ktoś się zabija, to raczej nie myśli o zbieraniu potłuczonych kieliszków. Kierunek "rozlania się" plamy też nijak się ma do jej pozycji. Jeśli skakałaby z pufy, krew byłaby przynajmniej zaraz za pufą, a jest dopiero przed progiem. 3. dowód. Mordercą jest mąż. Prawdopodobnie, kiedy pisała list siedząc przy biurku, on wszedł z kieliszkiem wina. postawił go na stole, ale kieliszek sie potłukł. chciała zebrać potłuczone szkło, ale skaleczyła się w rękę. poszła do pokoju, gdzie potem znaleziono jej ciało. możliwe że chciała wydłubać sobie szkło z ręki nożem, albo on jej w tym "pomógł". chcąc lub nie chcąc, ranił ją tym nożem w rękę, ona upuściła nóż i klęknęła przyciskając rękę do spodni. on pobiegł po coś, czym mógł zatamować krwotok, znalazł pasek. zastał ją jednak klęczącą i mdlejącą, być może pomyślał, że nie żyje. spojrzał na drążek i wpadł na pomysł, że upozoruje, że żona się powiesiła. ledwie żywą, nie broniącą się powiesił na drążku. Wyjaśnienie: na pewno pomógł jej się zabić, bo plama krwi na podłodze nijak ma się do miejsca powiedzenia. Poza tym, PEWNE JEST, że żona zaraz po skaleczeniu klęknęła lub usiadła, bo nogi poniżej kolana i przede wszystkim spodnie,też poniżej kolana NIE SĄ brudne od krwi. W związku z tym nie mogła zranić się i zaraz powiesić, miałaby ubrudzone krwią całe spodnie. A czemu mąż? Bo nic nie wie o całym zdarzeniu, bo miał w teczce list, więc musiał przebywać z nią zaraz przed jej śmiercią. Może i się mylę, a może i nie. Ciekawe, czy teraz spokojnie zasnę :)
Gość: michal_zwakowski, inet20909ni-0.eranet.pl
2008/08/12 02:49:02
1. Świadkiem było dziecko (względnie sam sprawca).
2. Poszlaki, kolejność i istotność przypadkowa: - pani się zsikała - takie coś występuje albo w nagłej śmierci (nawiązując do South Park - ostatnia rzecz jaką robisz przed śmiercią to się zesrywasz) albo ewentualnie w walce, nie zaś przy uduszeniu (udoszenie nie jest śmiercią nagłą a dłuższym procesem; nie zgadzam się z teorią uduszenia gwałtownego), - pani gdyby miała się wieszać skakałaby z kszesła na kółkach a nie z pufa (to jest TEN PUF do kurwy nędzy), - pani przecięłaby sobie żyły przed zeskokiem z pufa (bo potem mogłaby już nie żyć albo nie utrzymać kozika, na pewno zaś nie mogłaby się po niego schylić), a więc byłyby na nim ślady krwi, na pufie znaczy się, - pani podcięłaby sobie oba nadgarstki gdyby faktycznie chciała się zabić - jak kombinowane to na maksa, - pani jest kobietą więc nie powinna targać się samobójczo na życie własne w sposób kombinowany (przesłanka trochę luźna, ale skoro jest znany powszechny rys samobójców kombinowanych to przesłanka jest istotna), - nóż powinien mieć zakrawione całe ostrze, podcięcie żył to raczej jeden szybki ruch, albo przynajmniej ślady krwi powinny zaczynać się od dołu ostrza, - nacięcie powinno być raczje płytkie, - bardziej to przesada niż poszlaka - rozbryzg krwi z ostrza noża znajdujący się na podłodze powinien być większy, mieć większą powierzchnię, - skoro mąż zdradzał ją wcześniej (tak wynika z listu) dziwnym jest fakt samobójstwa dopiero za drugim razem, - kobieta nie podpisywałaby się na liście pożegnalnym taką parafą jak na dokumentach oficjalnych - podpisałaby się "Joasia", "Twoja żona", - przedstwione dokumenty nie są pisane jednym charakterem pisma - dla mnie to wręcz aż trzy charaktery, - zdarte paznokcie sugerują jednak walkę, - zbity kieliszek sugeruje walkę, - odłamki szkła w ciele też są ewidentną poszlaką, - zeznania Marka - zobaczywszy żonę najpierw poszedł do pokoju i odstawił spokojnie teczkę... nielogiczne, - pani miała dzieci, miała dom (rozwód byłby z winy ojca) - miała po co żyć, - list nie ma treści listu pożegnalnego, - dwie osoby mają motyw - mąż i kochanka; potencjalnymi świadkami (tudzież gwarantami alibi) są rodzice męża, - ciało jednak jest w nienaturalnej pozycji, - kieliszek sugeruje jakąś truciznę. 3. Dowody (zgodnie z założeniami wykluczam obdukcję oraz badanie treści żołądkowej i inne rzeczy, których nie widać lub nie są opisane): - wysokość osadzenia drążka, wzrost przeciętnej kobiety oraz długość paska, prawa fizyki a wszczególności grawitacji, wysokość pufa oraz jego miękkość, razem poskładane do kupy dają zerowe szanse na zadzierzgnięcie lub uduszenie, - okres w jakim występuje stężenie powinien być dłuższy niż 1 godzina, a więc kobieta zmarła przynajmniej 4 godziny przed przyjazdem prokuratora, - plamy również występują po około 3-4 godzinach, co więcej tutaj ich nie widać, więc są dość jasne co sugeruje ich przemieszczanie i przemieszczanie zwłok, - zwłoki mają ślady duszenia, a nie bruzdę wisielczą. Panią zabił mąż, może przy współudziale lub namowie kochanki. Udusił ją - raczej paskiem; kieliszek i rana/szkło to skutek walki/szarpaniny. Samobójstwo upozorowane (kwestia podciętych żył i się powieszenia).
Gość: alinca, bas1-toronto02-1242320439.dsl.bell.ca
2008/08/12 02:49:55
uduszono ją przy biurku - to tłumaczy dziwny układ nóg. w ogóle sprawa z za długim jak na wysokość drążka paskiem wskazuje że najpierw zginęła a później ktoś ją powiesił. może broniła się i skaleczyła w rękę, a potem zostało to wykorzystane jako podcięcie żył. list też jest dziwny, raczej wskazuje na to że chciała odejść, a nie zabić się. jest w nim złość a nie rezygnacja. nie zrozumiały jest podpis pod listem, chyba że została do niego zmuszona (?). no i takiego morderstwa mógł dokonać tylko ktoś silny - czyli raczej mężczyzna. nie wiem kto był świadkiem, 6-letni synek? no ale skoro chciała odejść, to po co miałby ją zabijać? chyba że w grę wchodziłaby walka o dziecko. więcej pytań niż odpowiedzi :)
2008/08/12 03:00:11
Oczywiście świadkiem było drugie dziecko - niemowlak. Kobieta miała skurcz nóg, a więc mocz nie mógł wypłynąć samoistnie - zrobiła to ze strachu, kiedy poczuła zagrożenie życia, które ktoś chce jej odebrać. Nóż był taki długi, że kobiecie nie wygodnie byłoby ciąć się jego końcówką, która była zakrwawiona. Drążek był na wysokości 2 metrów, każdy przeciętny człowiek rękami osiąga taką wysokość, więc po co jej był puf - przecież pasek też był długi. Myślę, że niepoprawna romantyczka wzięła lampkę wina, usiadła do stołu i zaczęła pisać list pożegnalny, chciała uciec z niemowlakiem, ale tego nie napisała, wtedy wszedł mąż zanim zdążyła wyjść, postawił teczkę, przeczytał list i zaczęła sie kłótnia, chciał wiedzieć co ona chce zrobić, z wściekłością szarpnął kobietę za rękę, kieliszek sie zbił,wziął pasek, zaczął ją dusić, ona opierając dłoń o stół skaleczyła się w rękę, na pół przytomną zawiesił ją na drążku - potrzebował pufa bo z takim ciałem chyba ciężko by było, a tak ją postawił na nim. Resztę upozorował, tzn podciął żyły noże, tam gdzie już było skaleczenie od kieliszka, żeby nie było widać śladów walki.
2008/08/12 03:25:46
1. Świadek nie może wyjaśnić okoliczności, ponieważ wg swojej relacji zjawił się na miejscu po fakcie. Poza tym samobójstwo nie miało miejsca.
2. Poszlaki sugerujące, że nie było to samobójstwo: a) ofiara dla "ułatwienia" skoczyłaby z pufy, jednak nie znaleziono tam śladów krwi. b) rozbryzg ze stłuczonego kieliszka świadczy o tym, że został on przewrócony dość gwałtownie, co nasuwa przypuszczenia, iż miała tam miejsce jakaś przepychanka c) kieliszek stał po lewej stronie biurka, co może świadczyć, o tym, że osoba z niego pijąca, była leworęczna. Jeśli tą osobą była ofiara, to właśnie lewą dłonią trzymałaby nóż, którym nacięłaby sobie nadgarstek. Jednak rany i pozycja noża to wykluczają. (odłamek szkła, zdaje się potwierdzać tą teorię) d) bardzo nietypową rzeczą jest fakt, że ofiara pisząc list do męża podpisała się nazwiskiem. e) podpis został sfałszowany, a właściwie skopiowany z dokumentów z teczki, ponieważ charakterystyczną cechą podpisów ofiary jest to, że znacznie różnią się od siebie, natomiast te dwa, tj. podpis z listu i z dokumentu są niemal identyczne, o ile nie takie same. Miało to na celu zakończenie listu, którego pisanie zostało z jakiegoś powodu przerwane. f) bardzo rzadko zdarza się, aby kobieta, bez wcześniejszych problemów z psychiką stosowało samobójstwo kombinowane 3. Dowodem przestępstwa jest skopiowany podpis. Dokument, na którym znajdował się podpis, na miejscu zdarzenia znalazł się dopiero po przyjeździe męża. Nie było innej możliwości, aby go wcześniej skopiować. Mordercą jest Marek G. Przyjechał na miejsce i zastał żonę siedzącą przy biurku z komputerem, w trakcie pisania listu. Udusił ją paskiem, przyciskając jednocześnie do fotela. Gdy odciągnął ją w tył, stłukła kieliszek raniąc się w rękę. Następnie powiesił ją na drążku i upozorował samobójstwo kombinowane, nacinając jej rękę i odkładając nóż. Następnie sfałszował podpis, chowając dokumenty do teczki. Nieopatrznie zostawił ją obok biurka, a list położył na miejscu.
Gość: Paz, 87-205-86-193.adsl.inetia.pl
2008/08/12 03:38:18
Świadek to dziecko, któremu tatuś zabronił mówić co widział.
Poszlaki: 1.Osoba zdecydowana na samobójstwo(wskazywałoby na to podwójne zabezpieczenie) zwróciłaby uwagę na długość linki żeby powiesić się prawidłowo 2.Na pufie nie ma śladów krwi(wersja I podcięcie nadgarstków- wejście na pufę- przywiązanie się- plamy na pufie i powyżej dużej plamy, np na włosach; wersja II najpierw wejście na pufę i przywiązanie się- podcięcie- plamy na pufie 4.Stężenie pośmiertne występuje po ok 1h, ale najpierw na twarzy w postaci skurczonych m. wyrazowych i na rekach jako zaciśniecie się palców w pieść. Potem widać je na innych mięśniach,(im większych tym wolniej postępuje stężenie) więc skoro jest w udach to stawy łokciowe powinny być zgięte./chyba ze nasz trup, to nie trup/ 5.Ilość krwi i ułożenie plamy na nożu nie pasuje do możliwości przecięcia nadgarstka przez kobietę, która użyłaby do tego jednej ręki. 6. Mąż kłamie co do porannego zajścia(prawdopodobnie Joanna o romansie dowiedziała się od kochanki w ogrodzie) 7. Kieliszek został zbity i dopiero potem umieszczony na biurko. Zabójstwa dokonała kochanka i wysłała do męża sms. Mąż wrócił do domu i pomógł upozorować morderstwo/dobić żonę i oddalić podejrzenia od kochanki kierując uwagę policji na dokumenty. Morderstwo było planowane. Dowody: 1Mąż powinien próbować ratować żonę, nawet gdyby wydawało mu się to bezcelowe(zdjąć ją lub przynajmniej zadzwonić najpierw na pogotowie, chyba że chciał być pewny, że ona jak najbardziej nie żyje) 2. Joanna pisała list zbyt spokojnym tonem i starannym pismem jak na osobę która zaraz planuje się zabić. Na liście nie ma żadnych śladów łez. 3. Z ciecia jakie sugeruje plama na nożu powstałaby rana dająca dużo więcej krwi. 4. Joanna zdenerwowała się dopiero po konfrontacji z kochanką. 5. Rozchylone usta sugerują, że nie dusiła się od góry, lecz od tyłu. 6. Kawałek szkła w ranie udowadnia że przed śmiercią Joanna walczyła i się skaleczyła. Joanna w ogrodzie rozmawiała z kochanką i dowiedziała się o romansie męża. Rozgoryczona spytała dziecko kogo bardziej kocha, a odpowiedź utwierdziła ja w przekonaniu, że chce zostawić męża i zabrać ze sobą dzieci. Chciała załatwić to przez list, o czym poinformowała teściową. Weszła do domu i przy biurku z kieliszkiem wina zabrała się do pisania. Za nią udała się kochanka i podkradła się do Joanny od tyłu przez 2 wejście do pokoju, po czym poddusiła ja paskiem,Joanna zbiła wtedy kieliszek i ukuła się w rękę szkłem.Kochanka z telefonu Joanny napisała "to koniec". Maż wrócił do domu, ocenił sytuacje i przejechał krzesłem z Joanną pod drążek, powiesił ja po czym dla pewności upozorował przecięcie nadgarstka. Wyrzucał kochankę z domu, urządził scenę i zadzwonił po policję. 2008/08/12 03:51:35
1. Rzekomym świadkiem było zapewne jedno z rodziców męża, które on poprosił o kłamstwo, by koncepcja samobójstwa była bardziej wiarygodna.
2. Poszlaki: Pasek jest zawiązany na karku ofiary. Gdyby zawiązała go sama, łatwiej byłoby jej to zrobić z boku szyi. Mógłby się sam przesunąć, ale zapewne był bardzo ciasno zaplątany. Możliwe, że ktoś przywiązał ją do drążka stając na pufie, która jest zresztą przesunięta (nie wydaje mi się, by na co dzień stała rogiem do ściany). Drążek jest oczywiście zbyt wysoko, by kobieta mogła dosięgnąć go stojąc na podłodze, dlatego, gdyby popełniła samobójstwo, musiałaby użyć pufy (w pobliżu nie stoi żaden inny mebel). Na pufie nie ma jednak śladów krwi, co jest podejrzane. Nóż, którym kobieta podcięła sobie żyły, jest dziwnie zakrwawiony tylko na czubku. Bardziej naturalne wydaje mi się użycie środkowej części ostrza. Ponadto, musiała wykonać nacięcie zanim zaczęła się dusić, czemu więc nie odrzuciła noża od razu, tylko z nim zeskoczyła? Krew swobodnie spływająca z rany powinna znajdować się bardziej na panelach a nie terakocie. Wygląda to tak, jakby ktoś trzymał jej rękę i użył noża, gdy już była powieszona. 3. Dowodem przestępstwa jest list pożegnalny. Jest urwany w pół zdania, a choć zaraz pod nim widnieje podpis ofiary, to jest on ewidentną kopią podpisu znajdującego się na jednym z dokumentów. Ktoś dopisał trzykropek i umieścił podpis w liście. Ponieważ dokumenty zostały znalezione w teczce męża, którą miał on ze sobą przebywając poza domem, niemożliwe jest, by ktoś inny skorzystał z tego podpisu. Winny jest więc mąż. Nie pasuje tu również jego zeznanie, że to on zasugerował rozwód jeżeli tak było, dlaczego kobieta pisze, że więcej mu nie wybaczy i że już nie będzie tak naiwna, by wierzyć w tę miłość? Przecież mężowi rzekomo wcale na tym nie zależało, żona natomiast wyraźnie stawia się w pozycji osoby decydującej o przyszłości małżeństwa. Mogło być tak: Żona odkryła, że mąż ją zdradza. Mogło to być tego ranka, mogło też wydarzyć się jakoś wcześniej, stąd w liście słowa dałam sobie czas do namysłu. Mąż mógł zeznać, że niewierność wyszła na jaw w dniu śmierci ofiary, by uwiarygodnić hipotezę samobójstwa pod wpływem szoku. Przebywając z rodziną w ogrodzie, kobieta zdecydowała się na napisanie listu do męża i zawiadomienie go, że od niego odchodzi. Być może mężczyzna wcale nie chciał rozwodu, najprawdopodobniej ze względu na majątek i/lub dzieci. Sms o treści to koniec, którego istnienie, jak rozumiem, jest faktem a nie bajką męża, mógł doprowadzić go do wściekłości i sprowokować do działania. Gdy przybył do domu, zobaczył siedzącą przy biurku żonę piszącą list. Była sama, reszta rodziny przebywała w ogrodzie. Zakradł się od tyłu, mógł otumanić ją materiałem nasączonym jakąś usypiającą substancją. Kobieta zdołała jedynie rozbić kieliszek z winem, które popijała pisząc list i zranić się przy tym w nadgarstek. Mąż zawiązał jej na szyi pasek, a pasek przymocował do drążka (w tym celu stanął na pufie). Potem wziął jej rękę i poprawił ranę nożem, który położył tak, jakby ofiara go upuściła. Miał większą pewność, że kobieta umrze. Następnie wrócił do pokoju, w którym znajdował się list i dokończył go trzykropkiem i podpisem skopiowanym z dokumentu, który miał w teczce. Zadzwonił na policję. Trochę dziwnie brzmi stwierdzenie z początku zagadki: Wiesza się młoda, bardzo atrakcyjna kobieta na oczach członka swojej rodziny.. Co to oznacza? Że niby ktoś obserwował jak się wiesza i nic nie zrobił? Przecież to mąż miał, po powrocie do domu, znaleźć ją już martwą. Jeżeli, tak jak już napisałam, świadkiem była matka lub ojciec męża, to mogła ona/on wejść do domu w trakcie dokonywania przez mężczyznę zabójstwa i zostać przez niego przekonana do kłamania. 2008/08/12 04:16:54
Świadek - teściowa, broni mordercy - Marty S. ponieważ ją lubi i to ją widzi w roli swojej synowej. Teściowa nie lubiła synowej i nawet nastawiła wnuczka tak, żeby tatusia kochał bardziej.
Ofiara nie wiedziała, że Marta jest kochanką męża, łatwo dała sie podejść, Marta zaczęła ją dusić paskiem, ofiara zbiła kieliszek ręką (stąd szkło w ciele), doszło do tego w trakcie pisania listu: na końcu może chodzi o odebranie mężowi dzieci. Ofiara straciła przytomność, kochanka męża powiesiła ją na drążku i podcięła żyły, żeby ofiara przypadkiem nie odzyskała przytomności. Zastanawia mnie sms. ofiara napisała list, po co smsy? smsa wysłała Marta już po zabójstwie. List.. czy na pewno jest przerwany? zawsze jak coś pisze a zaimek, przyimek itd. trafia się na końcu linijki to przenoszę do nowej. W tym wypadku słowo "ja" jest na końcu linijki tylko dlatego, że dalej miał być wielokropek. Dlaczego list został podpisany w sposób urzędowy? Przez pośpiech? Pod przymusem? (a atakująca osoba nie pomyślała, że podpis urzędowy będzie podejrzany) Na spodniach widać plamę moczu, wiadomo że po śmierci puszczają zwieracze, ale ja jakbym miał się zabić to najpierw załatwiłbym potrzeby fizjologiczne. A może to dlatego, że była pijana. 2008/08/12 05:22:04
Nielogiczne wydaje się żeby skakać z pufy... tym bardziej, że na załączonych zdjęciach widać ze ma nogi oparte o podłogę. Zbyt nisko (2m) jest ten drążek. Świadkiem był jej syn - trauma nie pozwala na wydobycie z niego jakichkolwiek informacji... Śmierć nie nastąpiła na drążku. Została uduszona przez męża w trakcie pisania listu. Chciała zabrać dzieci i odejść od niego! Widzi to ich syn - kocha ojca i dlatego nie chce nic mówić. Mąż oczywiście upozorowuje samobójstwo. End of story.
Gość: , dynamic-78-8-51-27.ssp.dialog.net.pl
2008/08/12 06:48:39
1. Świadkiem było młodsze z dzieci, które jeszcze nie mówiło.
2. denatka weszła do domu z kieliszkiem wina, trzymanym w lewej ręce. O tym, że była leworęczna świadczy fakt, że siadając do biurka, aby napisać list, kieliszek postawiła po jego lewej stronie. Napisała do męża list. Lecz nie był to list samobójcy, tylko list pożegnalny. postanowiła od niego odejść. Jak skończyła zabójca zaskoczył ją z tyłu, siedząca na krześle. Stąd to ułożenie ciała zmarłej. zarzucił jej pasek na szyję i zaczął dusić. Zaskoczona ofiara miotała się, tłukąc przy tym kieliszek z winem. Zabójca dusząc ją, zrobił jej ślad na szyi. Aby ukryć dowód szarpania się ofiary i ranę na lewym nadgarstku, przeciął jej nożem ten nadgarstek, pozorując podcięcie żył. Jenakże ofiara było leworęczna. Podcięcie żył nastąpiła prawdopodobnie po powieszeniu i odsunięciu pufy, która służyła zabójcy do przywiązania ciała do drążka, żeby było wygodniej. Gdyby rzeczywiście było tak, że denatka popełniła samobójstwo, podcinając sobie najpierw żyły, to musiałyby być pokrwawione nie tylko spodnie, ale i drążek oraz pasek, na którym się wieszała. 3. mam dwie teorie na temat zabójcy. Nie, trzy. Mogły to być: a/ kochanka męża, która chciała pozbyć się rywalki b/ mąż, który chciał pozbyć się żony, bo i tak chciał od niej odejść. Ale to raczej nie on, bo ona i tak od niego odchodzi. c/ mąż z kochanką bo chcieli żyć razem dugo i szczęśliwie, a ofiara tylko im w tym przeszkadzała. Najbardziej prawdopodobną osobą zabójcy jest kochanka męża. Ale z ostatecznym wskazaniem zabójcy należy się wstrzymać do przybycia agentów CSI:Kryminalne zagadki Koziej Wólki. Ps. Ślady opadowe powinny zostać jeszcze na końcówkach palców dłoni. I fajny miała francuski pedicure ta denatka. 2008/08/12 07:36:16
1) powieszenie się i podcięcie żył to dość dziwne połączenie samobójstwa kombinowanego.
tzn. wpierw podcięła sobie żyły i z otwartą raną zakładała pętlę i powiesiła się? nie. I) było by dużo więcej śladów krwi II) ciężko to robić jeżeli organizm każe robić wszystko aby zatrzymać krwawienie (odruch bezwarunkowy - samobójcy skaczący z dachów mają w zwyczaju podczas lotu mimowolnie osłaniać głowę) 2) kto to widział wieszać się na drążku w drzwiach gdy ciało na lekko ugiętych nogach dotyka ziemi. z powodu odruchu bezwarunkowego o którym pisałem w punkcie 1. uduszenie się w takiej pozycji wymagałoby nie lada samozaparcia. 3) mając do dyspozycji krzesło na kółkach czemu 'rzucać się' z pufy, którą dużo ciężej 'odrzucić' (pufy mają zazwyczaj nieruchome 'nogi/podstawy' więc opór jaki stawiają przy przesuwaniu po podłodze jest dużo większy niż opór kółek ślizgających się po panelach) 4) nóż ma ślady po krwi na szpicu, co sugeruje że podczas nacinania żyły był trzymany pod kątem prostym do ręki ofiary. zakładając samobójstwo trzeba by przyjąć że ofiara musiała wbić nóż pionowo w przegub i w ten sposób wydłużać ranę. ten sposób zadawania ran ciętych, poprzez poszerzanie rany kłutej, wymaga dużo więcej czasu i siły (i w wypadku samobójstwa - samozaparcia). dużo szybciej prościej jest użyć dłuższej krawędzi tnącej noża i jednej rany ciętej. 5) spodnie są 'mokre' zazwyczaj towarzyszy to przerwaniu rdzenia kręgowego w skutek wypadku. to tyle na pierwszy rzut oka.
Gość: armand, user-0cdfnho.cable.mindspring.com
2008/08/12 09:08:37
1. bo klamal/ zostal zastraszony
2. a) rozbity kieliszek b) zastanawiajace zakonczenie listu c) brak sladow krwi na pufie d) w liscie stwierdzila, ze jest 'niepoprawna romantyczka', co wskazuje na to iz byla TYPOWA, wrazliwa (tu inne epitety) kobieta. W momencie gdy rodzi sie dziecko, bardzo czesto dla TYPOWEJ kobiety (jaka prawdopodobnie byla samobojczyni), staje sie ono wazniejsze od meza. Nie wierze, iz ta dziewczyna, osierocilaby dwojke malych dzieci, z powodu kolejnej zdrady meza (kolejnej, czyli teorytycznie ta pierwsza powinna uczynic ja silniejsza). I jeszcze podpis rozniacy sie od samej tresci listu. Wyglada jakby byl robiony 'na szybkiego', podczas gdy list jest raczej napisany starannie. 3. Dowodem zbrodni moze byc list. Konczyc poemat samobojcy slowami "w chwili, gdy bedziesz czytal te slowa, ja..." (?). Wedlug mnie to dobre dla emo dzieciaka z podstawowki, uzalajacego sie nad swoim zyciem, bo musial wrocic z imprezy o 22.00 a nie doroslej kobiety z dwojka malych dzieci. "(...) Dalam sobie czas do namyslu, i juz wiem, ze mam w sobie wiele sily (...)"... chwileczke ... Znalazla w sobie sile na popelnienie samobojstwa? Czy znalazla w sobie sily na zabranie dzieciakow i rozpoczeciu nowego zycia samotnie, w innym miescie/kraju, (po tym gdy uslyszala, ze dzieciak wolalby zostac z tatusiem, wiec istniala szansa ze sad odebralby jej dzieci ) ("by pokazac ci jak to jest, gdy w jednej chwilii tracisz wszystko"). Maz mogl byc wrozka, i przewidziec co zamierza jego malzonka, wiec zaskoczyl ja podczas pisania listu, trzymajaca kieliszek w dloni (byla az TAKA romantyczka, ze podczas pisania listu pozegnalnego rodem z tanich harlequinow popijala sobie wino?). W ferworze zaskoczenia kieliszek wypadl z dloni przyszlej ofierze, i tak mozna wytlumaczyc dlaczego naczynie bylo zbite). Pomiijajac fakt, ze caly list jest pisany pisemem dosc starannym, a sam podpis machniety szybko, jakby cos, lub ktos ofiare poganial/zmuszal. Historia niczym Opowiesci z Krypty ( w sumie nie, bo tamte w przeciwniestwie do tej byly fajne), ale lubie sie mylic. Chyba jestem jedna z tych osob, ktora dzieki tej zagadce odkryla w sobie 'talent' pisarski. Dziekuje.
Gość: pawcio, aaw235.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 09:27:57
1. świadek nic nie był w stanie powiedzieć bo był mordercą
2. poszlaki- niedokończony list, brak krwi na pufie, w podpisie w liście pożegnalnym literka "J" jest inaczej napisana jak literka "J" w treści tego listu, szkło w ciele denatki, nienaturalne ślady krwi wokół wiszącego ciała, rachunki i list do dziekana są w teczce męża pomimo że rachunkami zajmowała się żona, zbity kieliszek świadczy o dziwnej reakcji pijącej, brak akcji ratunkowej żony przez męża, 3. dowód zbrodni- denatka nie była w stanie zawiązać węzła na stojąco, musiała najpierw stanąć na pufie, następnie podciąć żyły a pufa nie była zakrwawiona i była nienaturalnie ustawiona, chociaż nogi były ustawione w charakterystycznej pozycji, bardzo nienaturalnie, 2008/08/12 09:31:28
zabojca jest kochanka
poniewaz w ciele znaleziono kawalki szkla, podciela sobie zyly przed powieszeniem sie. probujac sie powiesic musialaby uniesc rece do gory, wiec krew bylaby na ramionach pufa jest dowodem zbrodni. mezczyzna, zwykle jest wysoki, wiec bez problemu przywiazalby kobiete do drazka ktory jest na wysokosci 2m. pufa potrzebna byla kobiecie, aby moc zawiesic ofiare na takiej wysokosci, w dodatku slady na szyi swiadcza o tym, ze kobieta miala spore problemy z zawieszeniem charakter pisma nie jest taki sam, podpisy sa rozne i to nie nieznacznie. inaczej jest pisane wiekszosc liter, zwlaszcza "w" i "b" (ktoras z kobiet pisze z wiekszym rozmachem)" to moja wersja wydarzen ;)
Gość: Tintale, abqv40.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 09:42:39
Poszlaką może być to, że krew nie ścieka jej po ręce w stronę łokcia. Skoro najpierw podcięła sobie żyły, a potem wieszała na pasku, musiała podnieść ręce, żeby go zawiązać na drążku.
Poza tym, kto podpisuje list do męża "J.Gajda"? Zwłaszcza, że jest on bardzo emocjonalny, rozpoczęty "Marku". Powinna podpisać się "Joanna" albo "Twoja żona" a nie nazwiskiem... To musi być podrobiony podpis, dlatego list wydaje się urwany. Możliwe, że Joanna przecięła sobie nadgarstek kieliszkiem, który zgniotła, stąd kawałek szkła w jej rece i ślad krwi na spodniach, jakby chciała ją zatamować. Kieliszek sam by się tak dziwnie nie stłukł. Moja wersja jest taka: Joanna wysyła smsa do męża i zaczyna pisac list. On szybko wraca i zastaje żonę w trakcie pisania. Joanna zbija kieliszek, raniąc się w nadgarstek. Wtedy mąż dusi ją paskiem i przywiązuje do drążka, stojąc na taborecie. Bierze swoją teczkę, by podrobić podpis Joanny, stawia na koniec zdania 3 kropki. Podkłada nóż. 2008/08/12 09:42:54
1. Swiadek: drugie dziecko, kilku miesięczne
2. poszlaki: - dziecko, uwazam ze kobieta nie popelnila by samobojstwa na oczach dziecka. - jezeli to ona pila z kieliszka to powinien stac po prawej stronie jeżeli była praworeczna, jezeli była leworęczna to podcieła by sobie prawa rękę. - na krzesle przy biurku powinny policja najprawdopodobniej znalazła by slady krwi. - jezeli podciela sobie zyly przed zawiśnięciem to powinny być slady krwi na pufie. 3, Dowod: rana na nadgarsku jest na tyle głęboka ze na pewno doszło do przecięcia tętnicy. A wtedy krwawi sie bardzo obficie. Przy ciele jest niewielka ilość krwi. Za mało. Widocznie podcieła sobie żyły w innym miejscu a wtedy podejżane jest ze ktoś wytarł slady. 4. A to moja wersja wydarzeń. Kobieta idzie do domu jest wściekla na męża. Chce go ukarać. Pisze list, wysyła SmS-a i podcina sobie żyły (mozliwie ze najpierw próbowała użyc do tego szkła z kieliszka). Tak naprawdę to liczy że mąż przyjedzie i ja uratuje. On przyjezdrza, ona jest pół przytomna, może właśnie spadła z krzesła i zbiła kieliszek. On podbiega do biurka odkłada teczkę z dokumentami ale tak naprawdę nie chce ratowac żony. Pozoruje powieszenie. Następnie ściera krew w reszcie pokoju. Na pytanie dlaczego nie poczekał az sie wykrwawi. Odpowiadam: Ona jeszcze byla na tyle przytomna ze jakby zobaczyla ze on jej nie udziela pomocy to sama mogla by o tą pomoc poprosic. I taka jest moja wersja. Pozdrawiam 2008/08/12 09:49:59
Królestwo za możliwośc przeczytania odpowiedzi Amjana!:) Ja to chyba przesadziłam z fantazją:)
Gość: peteros, staticline17444.toya.net.pl
2008/08/12 10:27:01
Podpis na liście jest identyczny do pierwszego rachunku, możliwe że zabójca go skopiował.
2008/08/12 10:30:49
Mózg mi paruje, Sherlockiem nie jestem:/ Na początek postawię, że w pytaniu 1 świadkiem było dziecko. Pozdrawiam.
2008/08/12 10:32:49
Do mojego wcześniejszego wywodu chciałabym dodać, że wspomniane tylne drzwi potrzebne były do tego, aby morderca mógł spokojnie wejść i wyjść niezauważony a powrócić po jakimś czasie przez drzwi główne na oczach świadków, tym samym wskazując, iż nie mógł być w chwili samobójstwa.;-)
2008/08/12 10:43:22
Trzeba uważnie przyjrzeć się obu podpisom, tj. temu na pożegnalnym liście i temu na podaniu, lub na którymkolwiek z dokumentów, widać jakby nie były pisane tym samym charakterem pisma, co może świadczyć o tym, że mąż zastał żonę piszącą do niego list, przeczytał co napisała, po czym wywiązała się szamotanina, żona została skaleczona kieliszkiem, mąż dokończył sprawę nożem, następnie ją dusząc na drążku.
Drugą sprawą jest to, że kobieta miała dwoje dzieci, jedno z nich jedynie zapytało, czy woli tatusia czy mamusię (zajebiste pytanie), wygląda na to, że drugie było efektem pierwszej zdrady męża, o czym mowa była w liście, czyli, że była macochą. Wygląda na to, że żona chciała opuścić męża, ten nie wytrzymał i ją zabił 2008/08/12 11:01:34
1. Może świadkiem wydarzenia było drugie dziecko ofiary, o jednym wiadomo, że ma 6 lat a drugie może być zbyt malutkie, żeby móc opowiedzieć o tym policji.
2. Mało prawdopodobne jest, że popełniła samobójstwo skoro w mieszkaniu było malutkie dziecko, jako matka nie chciałaby pokazywać mu takich rzeczy, ani zostawiać go bez opieki? pufa nie jest zakrwawiona, kobieta po podcięciu sobie żył miałaby trudno zawiesić pasek oraz nałożyć go sobie na szyję, na pasku zostałaby krew gdyby skoczyła z pufy po podcięciu sobie żył, byłoby więcej krwi w drugim pokoju, wydaje mi się, że gdyby się cieła nacięcie byłoby wzdłuż ostrza na nożu a nie tylko na czubku. W liście napisała, że ma w sobie wiele siły, samobójstwo tego nie wymaga, ona chciała odejść od męża, chciała odebrać mu majątek ("tracisz wszystko" albo dzieci), list miał być listem pożegnalnym, uważam jednak, że chciała od niego odejść, nie zdążyła dokończyć myśli bo pojawił się mąż. Znała jego interesy bo prowadziła mu księgowość, nie chciała tolerować jego zdrad i mogła mu zaszkodzić dlatego po otrzymaniu sms-a przyjechał do domu i zastał ją przy biurku piszącą list i pijącą wino. Po krótkiej szamotaninie oberwało jej się kieliszkiem. Pisała list lewą ręką więc kieliszek powinien stać po prawej stronie, a dlaczego na liście jest podpis? może zaczęła go pisać od podpisu, żeby potem zebrać myśli? a może podpis jest podrobiony? jest identyczny jak na trzecim dokumencie. Po mojemu zabił mąż bo żona chciała odejść. Pewnie przekombinowałam, ale i tak fajnie:) 2008/08/12 11:11:17
Dzień dobry. Spróbuję:)
1. Świadkiem zdarzenia było dziecko. Kobita powiesiła się na oczach członka swojej rodziny, w pełni zdrowego, który nie mógł nic powiedzieć, bo był-a za mały-a. 2. Poszlaką główną są dla mnie drzwi czyli drugie wejście do pomieszczenia, którym umknął zabójca. Może kieliszek ktoś z niego pił stojąc (tak sobie wyobrażam, bo leży skierowany nóżką zupełnie odwrotnie do miejsca siedzącego), a poza tym, na kieliszku były pewnie odciski pytanie czyje? 3. Kobieta byłaby głupią pipą, nawet jako niepoprawna romantyczka nie musiała mieć setek powodów żeby żyć. Miała 2 podstawowe swoje dzieci, więc nie sądzę, żeby to było samobójstwo, jeżeli była zdrowa psychicznie:) Natomiast, z tym dowodem to będzie ciężko. Nie wiem. Może wyszedł w trakcie przesłuchania Zakładam, że zabójcą był ktoś bliski, skoro nie było śladów walki no i niestety stawiam na jej męża. Jest jeszcze flądra tj. kochanka Marta S., która miała powód. Na kochanego mężusia wskazuje fakt, że po przyjeździe nie próbował ratować kobiety bo wiedział już wcześniej, że nie żyje i nie pozwolił nikomu wejść do domu (jeszcze ślady zacierał). Może groził jej pistoletem? Kazał wleźć na tą pufę itd. (brak śladów walki więc wlazła na nią dobrowolnie. Aha, za dużo też ważyła, żeby ktoś ją tam powiesił, nawet jak zemdlała, poza tym ślady by jakieś na jej ciele zostały). Ale zabić matkę na oczach swojego dziecka? Może więc jednak flądra? I jeszcze jedna rzecz, która mi się rzuciła w oczy wszędzie na zdjęciach jest kobieta w bluzce na ramiączka, na 2 zdjęciu ubrana po szyję:) A w ogóle to chyba się za dużo naoglądałam filmów kryminalnych i wszystko mi się miesza. Jestem debilem?!
Gość: Szymur, 87.204.36.5*
2008/08/12 11:18:18
Zagadka wydaje się być banalnie prosta, ale nie chce poczuc, ze bardzo sie pomylilem :) Moja teza wyglada nastepujaco:
Samobojstwo z pewnoscia jest upozorowane. Nikt przy zdrowych zmyslach, z domem i normalnym zyciem, majac w miare rowno pod sufitem i o tym co wyciagnelem z tekstu, nie popelnia samobojstwa z powodu zdrady. Poza tym, wyraznie w liscie zaznaczone jest, ze maz juz zdradzil, wiec jezeli raz wybaczyla, to z pewnoscia byla w stanie zrobic to kolejny raz:) Dalej: Na rozmowe w ogrodzie synek bezprecedensowo dal do zrozumienia, ze nie kocha jej bardziej niz swojego ojca, wiec tutaj moglo dojsc do jakiegos zalamania nerwowo-psychiczno-depresyjnego. Matki bardzo mocno sa przywiazane do swoich dzieci, a co za tym idzie mogla to przezywac jeszcze bardziej niz zdrada meza. I teraz: Podejrzewam, ze maz spedzal czas przy komputerze pijac sobie spokojnie winko. Musialo tam dojsc do jakiejs klotni, potluczenia kieliszka itp. Facet po prostu nie chcial juz miec nic wspolnego z Joanna i upozorowal jej samobojstwo. Drazek dwa metry nad ziemia? Pasek poltorej metra? Joanna musialaby miec 50cm wzrostu, zeby zawisnac z takiej wysokosci. Druga opcja jest taka, ze to Joanna poszla do pokoju, spokojnie wszystko przemyslec, napisac ten list i przy koputerze zaczela pic. Rozpila sie, zaczela swirowac, potlukla kieliszek i przypadkowo poderznela sobie zyly, to po prostu musial byc wypadek. A moze nie byla tam sama i ktos inny skorzystal z jej upojenia alkoholowego? Pozdzierane paznokcie moga swiadczyc o walce kobitek, a pufa Gdyby to byl facet, pewnie jeszcze by ja zaliczyl. Samobojstwo upozorowane, zabito Joanne G z zimna krwia, zrobila to kochanka meza. 2008/08/12 11:20:50
1. skoro mąż nie pozwolił nikomu wejść do domu i od razu wezwał policję, to on był świadkiem niepotrafiącym opisać okoliczności samobójstwa. Nie potrafił tego zrobić ponieważ znalazł się w domu po fakcie.
2.dziwne wydaje mi się to, że krew która powinna znajdować się bezpośrednio pod ręką ofiary znajduje się dalej, tak jakby wcześniej stała krok do przodu dalej. 3.drążek znajduje się nad ziemią 2m, pasek ma 1.5m. Pufa stoi za daleko od samobójczyni, żeby ta mogła z niej uprzednio zeskoczyć. Poza tym ten pasek wydaje mi się być za długim, aby ofiara mogła się na nim powiesić- uduszenie trochę trwa więc pewnie wstałaby rezygnując z próby samobójczej. za to nie mam pojęcia co w tej sprawie robi kieliszek i nie potrafię wytłumaczyć dlaczego ofiara podcięła sobie żyły i nie walczyła, jeżeli to nie ona próbowała się udusić. Musiała wcześniej stracić przytomność czy coś. ciekawe. cóż nie jestem dobrym detektywem, ale próbowałam.^^
Gość: PX, chello084010121122.chello.pl
2008/08/12 11:24:26
Nie powiesiła się chyba na jego oczach skoro jak przyjechał to ona już nie żyła.
Zastanawiająca jest, że nie odciął żony, a poszedł do pokoju i jak gdyby nigdy nic zostawił teczkę. Wydaje mi się że mogło to być morderstwo. Zabił ją mąż, możliwe że nawet z kochanką. Trapi mnie również kieliszek, który mógł zostać zbity podczas walki, Jolanta H. pisała sobie ten list, aż tu nagle ni z tego ni z owego wpada mąż i zaczyna się przepychanka. Może zagroziła zabraniem dzieci, majątku... Stłuczony kieliszek przecina lekko skórę ofiary no i akcja się już sama toczy. Żona próbuje wyjść do drugiego pomieszczenia opatrzyć sobie rękę, mąż w tym czasie zakłada jej pasek na szyję i dokonuje dzieła pozorując samobójstwo. Podcina jej żyły etc. Zauważyłem również że ofiara się nie miała zwieraczy ze stali, co też daje trochę do myślenia (musiała mieć na prawdę luźne zwieracze = mniejsza przyjemność z seksu dla partnera co troszkę by tłumaczyło jego zdradę, albo bardzo sie czegoś przestraszyła) Jest jeszcze troszkę poszlak takich jak źle ułożone nogi, dziwnie stojąca pufa itd. ale nie chce mi sie pisać. W tej sytuacji trzeba pogadać z mężem i jego dupo dajką.
Gość: login-lub-pseudonim, chello089076123114.chello.pl
2008/08/12 11:28:49
czemu na liście samobójczym do męża podpisała się nazwiskiem? bez sensu.
2008/08/12 11:31:43
dodam jeszcze, że podejrzane jest dla mnie, że zona w liście do męzą podpisuje się J. Gajda a nie imieniem. Moim zdaniem dowodzi to, że podpis jest podrobiony
2008/08/12 11:35:52
wydaje mi się odejrzane,że w liście do męża żona podpisuje się J. Gajda, moim zdaniem to dowodzi, że podpis został podrobiony
2008/08/12 11:45:23
1.
Skoro znalazł już wiszącą kobietę, to nie mógł widzieć samego momentu samobójstwa. Gdyby chciała dokonać samobójstwa, to nie zrobiłaby tego na oczach świadków. Świadek nie mógł opisać szczegółów, bo nic nie widział. Nie było go w momencie wieszania się kobiety. Świadek mógł teoretycznie wejść akurat w momencie skoku, ale miałby szanse uratować kobietę, a przecież nikt niczego nie dotykał 2. -kawałek szkła w ranie na nadgarstku -słowa w liście "mam w sobie wiele siły" nie pasują do schematu samobójstwa, które z reguły jest wynikiem zniechęcenia, strachu i braku sił na pokonanie problemów -miejsce upadku noża. Żyły musiała przeciąć jeszcze stojąc na pufie. Skoro z bólu przycisnęła rękę do nogi, to w tym samym momencie powinna puścić nóż z drugiej ręki. Na zdjęciu widać, jakby upuściła go dopiero po naprężeniu paska -w plamie wina na stole znajduje się coś, co przypomina krew -plama krwi na podłodze. W przejściu znajduje się niewielki próg, który utrudnia przepływanie krwi do rupieciarni. Spływająca i kapiąca krew powinna znajdować się głównie w pokoju, jednak spora jej część jest po drugiej stronie. W momencie silnego krwawienia ręka znajdowała się poza progiem. Ale to trochę takie domyślane, bo zdjęcia nie są perfekcyjne pod tym kątem. i dwa, które są średniej jakości -brak naskórka pod paznokciami. Dusząc się ofiara musiała się szarpać. Odruchowo powinna złapać za pasek, albo za jakiś inny element, coś pod paznokciami powinno być -zachowanie męża w mieszkaniu, znajduje ciało, niczego nie rusza, ale jednak zostawia teczkę i zauważa list. Jednak to słaba poszlaka, zawsze mógłby wykręcić się, że działał w stresie i nie wszystko pamięta, nie wszystkiego jest pewien. 3. Ślady moczu na spodniach. Oznacza to, że nastąpiło złamanie kręgów szyjnych, czy tam rdzenia przedłużonego. Odpowiada on za napięcie mięśni i w momencie złamanie zostały one rozluźnione. Wysokość, na której wisi ofiara jest za mała, aby nastąpiło zerwanie kręgów. Prawdopodobnie ślady moczu znajdują się na krześle. Uszkodzenie rdzenia może spowodować także paraliż, co tłumaczyłoby pozycję ofiary. Przypomina ona pozycję siedzącą na krześle. Na krześle bowiem została zamordowana. Mordercą jest mąż, który w esemesie otrzymał inną wiadomość, niż ta, która jest w tekście. Prawdopodobnie chodziło o dzieci i pieniądze. Zdenerwowany wrócił do domu, wszedł drugim wejściem do pokoju i silnym uderzeniem teczką w kark (ale to zostawiłoby ślady) lub po prostu silnym szarpnięciem uszkodził rdzeń żony. Szarpnięcie dodatkowo spowodowało rozbicie kieliszka, który rozciął rękę kobiety. Mąż posprzątał w pokoju i upozorował samobójstwo. W momencie wieszania kobieta mogła jeszcze żyć, lub tez ślad na szyi powstał wcześniej. Mąż mógł także, założyć pasek na szyję żony i szybkim ruchem uszkodzić kark. Nie zmienia to jednak faktu, że kręgi zostały uszkodzone wcześniej, nie podczas wieszania. to by było wszystko dziękujędowidzeniacześć 2008/08/12 11:45:50
1.świadek - świadkiem jest młodsze z dwojga dzieci kobiety. Dziewczyna miała 27 lat, syn miał 6 lat, więc drugie dziecko było młodsze. przypuszczając, że 2 letnie - nie mogło nic powiedzieć.
2. zdjęcia - - zd. nr 3: jakoś dziwnie podcięła sobie nadgarstek tym nożem - nie tnąc, a dźgająć. Podcianając sobie nadgarstki używa się dłuższego odcinka samego ostra, a nie jego czubka. Sam nóż na tym zdjęciu wygląda jakby wykonano nim lekkie pchnięcie, a nie cięcie. - zd nr 7: kobieta musiała przez chwilę trzymać podciętą rękę w pewnej odległości od ciała - jakby miała ją uniesioną - więcej krwi znajduje się w dalszej odległości od ciała niż na nogawce i łydkach; poza tym, coś mało tej krwi, nadgarstekmógł być dziabnięty już po śmierci - zd. nr 8: na prawej dłoni kobiety nie ma obrączki, może to świadczyć o tym, że chciała zerwać wszelkie kontakty z mężem, niekoniecznie przez samobójstwo; no ale obrączkę mógł zdjąć jakiś śledczy :) - zd. listu kobiety do męża: z treści listu nie wynika jednoznacznie, że kobieta planowała się zabić - nie żegna się z nikim - jako matka powinna wspomnieć cokolwiek o dzieciach. Ostatnie zdanie jest niedokończone - być może chciała zabrać dzieci ojcu lub wyjawić jakieś firmowe machlojki, być może to miała na myśli pisząc do męża cośtam, że będzie wiedział jak to jest stracić wszystko; no i poza tym sama napisała, że ma w sobie "(...) wiele siły, by pokazać ci(...)" - tak nie pisze samobójca. W dodatku, co mnie zadziwiło podpis na liście jest identyczny, jak ten z drugiego zdjęcia dokumentów wyjętych z teczki męża. Mąż miał łatwą mozliwość skopiowania i sfabrywkowania podpisu żony. 3-??? 2008/08/12 11:46:30
Moja wersja wydarzeń- Joanna sącząc wino pisze list pożegnalny do męża, w tym czasie małżonek zakrada się do niej. Dusi ją paskiem. Ofiara zaskoczona przewraca kieliszek wina, który tłucze się na biurku. Ciecz rozlewa się na jego blacie i na podłodze. Mąż zaciąga żonę do drzwi, wiesza ją a następnie podcina żyły na lewym nadgarstku.
Niżej przedstawię poszlaki, które potwierdzają moją hipotezę -W razie powieszenia ślad po pasku powinien chyba znajdować się wyżej, my tymczasem widzimy, że siny ślad znajduje się u podstawy szyi. Nie ma fizycznej możliwości by się tam znajdował. No chyba, ze Joanna została uduszona. -Na pufie nie ma śladów krwi, bo żyły zostały podcięte dopiero wisielcowi. No chyba ze Joanna zabawiła się w cyrkowca i dyndając na pasku, zebrała się w sobie i poderżnęła sobie (jednym sprawnym cieciem) lewy nadgarstek. -Fragment listu i teraz już wiem, ze mam w sobie wiele siły by pokazać Ci jak to jest, gdy w jednej chwili tracisz wszystko -Co mogło być dla niego wszystkim? Ona- kobieta, której sam zasugerował rozwód, czy dzieci? Wg mnie zdecydowanie dzieci. Joanna pytając synka, kto jest dla niej ważniejszy wiedziała już, co ją czeka (rozwód a w konsekwencji, walka o dzieci) nie miała zamiaru opuszczać tego świata. Do samobójstwa nie potrzeba wiele siły, potrzeba jej do rozpoczęcia nowej drogi życia bez męża -zastanawia mnie kwestia nagłego zakończenia listu, ja to widzę tak podpisy na zdjęciach 1 i 3 są do siebie bardzo podobne, różnią się jednak poważnie od tych ze zdjęć 2 i 4. 2 I 4 raczej na pewno należą do Joanny, ale 1 i 3 zostały napisane ręka męża. Na zdj. Trzecim jest chyba pokazany jakiś przefaksowany dokument, możliwe, że mąż podpisał go po prostu w imieniu żony. Tak samo też zrobił z jej listem, po uprzednim uduszeniu kobiety. -sprawa obdrapanego lakieru z paznokci - proste, w czasie, gdy mąż dusił Joasie ta próbowała się uwolnić, odruchowo złapała dłońmi za pasek, szarpała, co spowodowało ze lakier się pozdrapywał. -sprawa potłuczonego kieliszka-, w jakim celu Ofiara miałaby przewracać kieliszek z winem? Wyobraźmy sobie cala sytuacje- Joanna wchodzi do pokoju, nalewa sobie lampkę wina, popijając pisze list. Gdy kończy stwierdza, ze nie chce jej się już pić, więc potrąca lekko kieliszek, który przewraca się tłukąc na stole? (Rozumiem gdyby był on rozbity o ścianę, lub gdyby jego części znajdowały się w jakiejś większej odległości od siebie. To by wskazywało na to, ze Joanna w przypływie gniewu cisnęła nim. Ten rozbity kieliszek zwyczajnie nie pasuje do wersji z samobójstwem. Co innego zabójstwo?. Mąż zaszedł Joannę, zaczął ją dusić ona przesuwając gwałtownie ręce ku sobie trąca kieliszek, który przewraca się(również w jej stronę) i tłucze. - w nadgarstku znaleziono kawałek szkła. Tu nie jestem pewien. Błąd męża, który początkowo chciał poderznąć żyły szkłem z kieliszka, ale okazało się ono zbyt kruche? To nawet trzyma się kupy:)) -ułożenie nóg- sprawdźcie sami, niech ktoś was zajdzie od tylu i zacznie dusić. Mimowolnie ściśniecie ze sobą kolana w pałąk. Identycznie jak na zdjęciach:)) -jak zresztą zostało stwierdzone w tekście, samobójstwo kombinowane nie jest zdecydowanie domeną płci pięknej. - "Nie. Żadnych śladów walki. - Sprawdzaliście dokładnie to krzesło? -, Po co? - Amatorzy?.. - O co ci chodzi?" Krzesło należało sprawdzić koniecznie. Dlaczego? Jak powszechnie wiadomo, w chwili uduszenia puszczają zwieracze. Jeżeli Joanna zostałaby uduszona krzesło byłoby posikane:) i to byłby BEZPOŚREDNI DOWOD morderstwa. 2008/08/12 11:51:15
Dzisiaj na spokojnie, trochę bardziej poukładany ciąg myśłowy. Chyba :)
Sprawa śmierdziała na kilometr. Osoby, które badały miejsce zbrodni, musiały mieć chroniczne zapalenie zatok, żeby nie poczuć tego smrodu. To nie mogło być samobójstwo jeden rzut oka na zdjęcia wystarczył, aby zasiać we mnie ziarno, które przy wnikliwej analizie kiełkowało w niezachwianą pewność. Kobieta została zamordowana. Spokojnie wysłuchałam Jego opowieści, słowo w słowo powtórzył to, co powiedział prokurator. Kiedy skończył, popatrzył na moje notatki i pokiwał głową z uznaniem. - Dobrze kombinujesz Mała, ale jesteś pewna, że niczego nie przeoczyłaś? Jego szelmowski uśmiech zbił mnie nieco z pantałyku. Co takiego mogłam przeoczyć? - Zacznij od początku, poukładaj wszystkie puzzle i zobacz, którego Ci brakuje. Dasz radę, no chyba, że nie dasz mrugnął zawadiacko i wyszedł, zostawiając mnie ze stosem zdjęć i głową pełną wątpliwości. Kim był tajemniczy świadek samobójstwa/morderstwa? Czyżby na miejscu tragedii znalazło się bardzo małe dziecko, które jeszcze nie nauczyło się mówić? To najprostsze rozwiązanie, a proste rozwiązania są najlepsze. Ale przejdźmy dalej. Martwą kobietę znalazł jej mąż, który twierdzi, że niczego nie dotykał. Nie wpuścił tez nikogo do domu, a co za tym idzie policja zastała miejsce tragedii w nienaruszonym stanie. Teoretycznie. Kto bowiem powycierał podłogę przed stopami denatki? Widnieje tam wyraźny ślad po plamie (krwi?), która niedokładnie została usunięta. I ten ślad po pasku na szyi znajduje się niżej, niż pętla, na której wisi kobieta. A jeśli nie zginęła prze powieszenie się, tylko ktoś ją udusił,a następnie upozorowal samobójstwo? Ale jeśli ktoś ją zaatakował, to dlaczego nie ma śladów walki? Może dlatego, że w przypadku duszenia zaciśniętą pętlą następuje odcięcie dopływu krwi do mózgu. Tętnice szyjne transportujące z krwią tlen są zaciskane, a ofiara w ciągu kilku sekund traci przytomność, a następnie umiera. Nie miała szans i czasu się bronić. Przyjmijmy, że kobieta siedziała przy biurku, morderca zaszedł ją od tyłu. Ona w przedśmiertnym akcie jedynie strąca kieliszek, a kiedy martwa osuwa się z krzesła, kawałek szkła wbija się w jej ciało. Morderca wiąże pasek na drążku, pasek jest jednak zbyt krótki, żeby swobodnie zawiązać go wokół szyi denatki. Musi pomóc sobie pufą, na której ją sadza, a następnie zawiązuje na jej szyi pętlę. W tym czasie krew z bezwładnej ręki znaczy jej spodnie, a także tworzy plamę przed jej stopami, którą ktoś później wyciera. Morderca, aby odciągnąć uwagę od krwi i kieliszka, robi nacięcie, pozorując podcięcie żył przez denatkę. Pozostaje jeszcze kwestia listu i samego mordercy. Listu z absurdalnym podpisem JGajda podpisem, który nie pasuje do tonu listu, który w dodatku jest nieskończony. Powinna podpisać się imieniem, a nie parafką, którą stosowała przy okazji płacenia rachunków. Co więcej podpis jest identyczny jak ten na rachunku za 39 zł. Rachunek znajdował się w teczce męża denatki, a teczka obok biurka, na którym list został znaleziony. To mówi samo przez się podpis został podrobiony przez Marka Gajdę mężczyznę, którego żona chciał zostawić po rozwodzie z niczym. Popatrzyłam na moją układankę. Czy podrobiony na podstawie dokumentów znajdujących się w posiadani Marka G. podpis może być dowodem, który przesądzi o postawieniu go w stan oskarżenia? Ech, dlaczego śledczy nie sprawdzili krzesła ślady moczu na nim mogłyby jednoznacznie potwierdzić, że Joanna zginęła na nim, a nie wieszając się na drążku do ćwiczeń. I czy to omamy wzrokowe spowodowane zbyt długim przeglądaniem materiału dowodowego, czy rzeczywiście na siedzeniu fotela jest ślad jakiejś plamy? Chyba czas na przerwę. Nie pozostaje nic innego, jak poczekać, aż zjawi się On i poukłada puzzle jak należy. 2008/08/12 11:52:10
Podsumowując
Żona wchodzi do pokoju, nalewa sobie lampkę wina, sięga po kartkę i długopis. Zaczyna pisać list do męża, w którym powiadamia go o tym ze wniesie pozew o rozwód. Marek nadchodzi po cichu od tylu, zaczyna dusić żonę paskiem. Joanna energicznym ruchem chwyta za pasek(w międzyczasie przewraca lampkę wina) szarpiąc zdrapuje sobie część lakieru z paznokci. W końcu poddaje się i umiera. (W dolnej partii szyi powstaje siny ślad od paska) Zwieracze przestają trzymać i Biedna Joanna obsikuje sobie spodnie i fotel (zasikany fotel bezpośrednim dowodem morderstwa:))) mąż zdejmuje swoja ofiarę z fotela i zawiązuje pętle na szyi. Niepokoi go jednak przewrócona lampka wina. Wie, ze tego śladu nie zdąży już zatuszować. Wpada wiec na pomysł- upozoruje samobójstwo kombinowane, próbuje poderznąć żonę żyły kawałkiem szkła. Okazuje się jednak, ze jest ono zbyt kruche. Rana otwarta jednak powstała(w środku pozostaje mały kawałeczek szkła), marek postanawia wiec, dokończyć swoje dzieło kuchennym nożem. Wiesza żonę i do końca podcina jej żyły.
Gość: Max, 78-86-210-233.zone2.bethere.co.uk
2008/08/12 12:08:45
Witam,
Trochę nieprzyjemnie czuję się zostawiając ten komentarz. Zwłaszcza że nic nie znalazłem. Trochę jak nieprzygotowane dziecko przychodzące na nieobowiązkową lekcję do szkoły. A najgorsze jest to, że naprawdę dużo myślałem o tej sprawie, a nikt niie będzie myślał o moim komencie dłużej niż minutę. Boli trochę... Ale trudno. Tutaj spisałem wszystko co udało mi się znaleźć, ale dużo tego nie było. I jeszcze jedna uwaga. Plan pomieszczenia z zaznaczonymi elementami pomógłby "śledczemu" zobaczyć, gdzie najlepiej szukać dowodów. Po prostu łatwiej byłoby ludziom takim jak ja. Podpis sprawia wrażenie ostrożnie nakreślonego. Nie pisałaby, co by było w chwili, gdy on będzie czytał te słowa, gdyż by o tym wiedział widząc jej ciało (WNIOSEK: chciała napisać więcej, ale ktoś jej przeszkodził) Pufa nie zostawiła śladów na podłodze, po zeskoku z niej powinna się odsunąć. Poza tym stoi lekko ukośnie. Nóż wygląda jakby został położony obok ofiary - jest cały we krwi, a na podłodze jest niepozorna plamka SMS? Nie rozumiem po co miałaby wysyłać SMS. I to byłoby na tyle. Jak coś to mój e-mail maxkrol@wp.pl. Pozdrawiam, Max Ps. Nurtuje mnie jedno - czy te zdjęcia to oryginały, czy sesja zrobiona na potrzeby posta? 2008/08/12 12:17:06
1. Joanna miała 27 lat i dwójkę dzieci. Jedno miało 6 lat wiec pewnie było starsze i to drugie dziecko było świadkiem- zdrowe a nie mogło się porozumieć z policjantami. 2. Poszlaki to:
-brak śladów krwi na pufie -sms- ona go raczej nie wysłała bo to by nie miało sensu. Poszła pisać list. Po co jeszcze sms? -obdrapane paznokcie -brak rozbryzgu krwi na kafelkach- nawet jakby szybko przycisnęła rękę do spodni w momencie przecinania tętnic krew by trysnęła -obecność dziecka. Nie wyobrażam sobie żeby matka mogła się zabić widząc swoje dziecko -jej pytanie i treść listu (do momentu, w którym ona go pisała) wskazują na decyzję o odejściu -sposób popełnienia samobójstwa męski 3. Dowód- odłamek szkła z kieliszka w nadgarstku. Nie da się inaczej wytłumaczyć jego obecności niż morderstwem. A moim zdaniem to wszystko wyglądało tak: Joanna siedzi z rodziną i znajomymi w ogrodzie i nagle orientuje się, że osobą, z którą zdradza ją mąż jest Marta. To już druga zdrada więc podejmuje decyzję o odejściu. Myśli o rozwodzie. Pyta starszego syna kogo bardziej kocha mając na myśli z kim by wolał mieszkać. Odrzucona nie dość, że przez męża to jeszcze starsze dziecko bierze młodsze na ręce i idzie do domu. Sadza gdzieś to dziecko, bierze wino i siada do pisania listu, który kończy słowami nie tym razem i zabiera się do przeglądania komputera. Może grzebie mu w poczcie, może sprawdza rozkład pociągów. Nie wiem. Na zdjęciu widać wejście do pokoju po lewej stronie siedzącego przed komputerem i to drugie prostopadłe wypada akurat za plecami. Tym właśnie wejściem zakrada się Marek i zarzuca pasek na szyję Joanny i ją dusi. Ona zaczyna machać rękami i lewą tłucze kieliszek, którego odłamek zostaje w jej nadgarstku a prawą zaciska rękę na oparciu krzesła i stąd te obdrapane paznokcie. Teraz Marek pozoruje samobójstwo. Zakłada jej pętle z paska na szyję, stając na pufie wiesza na drążku i jej ręką podcina żyły drugiej ręki żeby ukryć poharatany szkłem nadgarstek. Joanna już wtedy nie żyła bo na zdjęciach widać, że ta krew spłynęła. Gdyby żyła to z przeciętej tętnicy kilka razy by krew trysnęła robiąc charakterystyczny rozbryzg. Następnie Marek siada przed komputerem, kładzie teczkę obok, dopisuje 3 ostatnie linijki i podpisuje się podpisem żony (podpis wygląda jak przekalkowany, mógł ćwiczyć na papierach z teczki a poza tym stwierdził prawdziwość podpisu ktoś kto robi za grafologa wiec jest to do podważenia). Wygląda to jakby najpierw się podpisał a potem dorabiał list i więcej mu się nie zmieściło. Dlatego to takie niedokończone zostało. Ona chciała odejść a on z tego zrobił list samobójczy i podpisał się podpisem urzędowym. To jasne, że nie musiała się podpisywać w ogóle zostawiając kartkę mężowi we własnym domu a już na pewno nie nazwiskiem. To podpis dla innych. Ona nie musiała się podpisywać. W międzyczasie wysyła sobie z jej telefonu smsa żeby jakoś usprawiedliwić swój pobyt w domu (jeśli był weekend i miał np. z zakupów wrócić później i wtedy to musiał wcześniej zaplanować) albo wysyła go Marta chwilę po tym jak tamta poszła do domu z zostawionego przez nią w ogrodzie telefonu i w ten sposób ściągnęła Marka do domu (jeśli jest w pracy). Marta na pewno nie jest wymieniona przypadkowo ale nie mogła tego zrobić bo po pierwsze w ogrodzie byli ludzie i by powiedzieli policji, że Marta wchodziła do domu więc by była automatycznie podejrzana a nie jest. Po drugie nie miałaby siły żeby nosić bezwładne ciało Joanny bo takie ciało sporo waży i jeszcze je powiesić. Na piętach nie widać śladów ciągnięcia więc morderca musiał ją przenieść. Swój udział w tym wszystkim mogła mieć przez wysłanie smsa. Innej możliwości nie widzę. 2008/08/12 12:22:23
Jeszcze dokładnie nie analizowałam, ale co mi się rzuciło w oczy, to to, że jeśliby sobie zrobiła nożem taką głęboką ranę, to by jej dłoń odpadła.
Gość: kri_kri, siedlce8-tp.sdl.vectranet.pl
2008/08/12 12:25:16
Sama jest sobie mordercą i ofiarą.
2008/08/12 12:26:15
okej, to spróbuję, choć detektyw ze mnie mierny:
1-świadek. głupia sprawa, skoro widział moment wieszania, to czemu nie pomógł, nie odciął sznurka? nie wierzę. albo nic nie widział(więc po co by kłamał?), albo to on jest mordercą;) szkoda że nie wiadomo kim jest ten ktoś. mąż mówi, że nikomu nie pozowlił zbliżyć się do ciała. Ten świadek jednak był pierwszym który ją zobaczył. Nie wierzę, że zostawił ją i uciekł. Moim zdaniem nie był w stanie nic wyjaśnić bo sam ją zabił:) 2- poszlaki, że to nie było samobójstwo. Po pierwsze, osoba która się wiesza nie ma prawa dotykać stopami ziemi. Każdy ma wrodzony instynkt samozachowawczy i nawet najbardziej zdesperowani samobójcy w momencie zawiśnięcia, będę wierzgać nogami szukając oparcia. Odcisk paska na szyi sugeruje mi, że ofiara została najpierw uduszona (albo podduszona, aż do stracenia przytomności), a potem zawieszona na drążku. Kolejna sprawa: list. jeśli ktoś zajmuje się rachunkami(więc w małżeństwie odgrywa rolę raczej dominującą) to z reguły nie jest niepoprawnym romantykiem. ale powiedzmy, że na to można by przymknąć oko. Sądząc jednak z tonu listu, Joanna nie planowała samobójstwa..raczej na pewno nie. rozbity kieliszek może być oznaką walki... joanna siedzi przy biurku, napisała właśnie list, ktoś wchodzi, zaciska pętlę na jej szyji, ona przewraca ręką kieliszek, szamocząc się kaleczy sobie rękę. nie ma śladów walki, bo osoba duszona łapie się za szyję i próbuje przerwać, rozluźnić ucisk. Traci przytomność, morderca wiesza ją na drążku, nożem przebija nadgarstek (który przytrzymuje w dłoni Joanny, dla odcisków palców), następnie odrzuca go mając nadzieję, że wszystko zostanie poczytane za samobójstwo. Wniosek jest taki, że to kochanka męża:) heh tyle wymyśliłem.
Gość: pisquintuit, public-gprs79400.centertel.pl
2008/08/12 12:30:00
1 - Świadek samobójstwa jest pewnie jej dzieckiem - niemowlakiem.
Była taka zagadka w "Detektywie". 2- Nie pasuje mi to, że sznur jest długi... Moim zdaniem wystarczająco, a śmierć nastąpiła przez uduszenie. Ofiara nie wytrzymałaby w takiej pozycji dusząc się. Każdy normalny człowiek odruchowo podparłby się na nogach. Ona musiała być tam już później powieszona. No bo gdyby stała najpierw na tej pufie to by pewnie zawiązała wyżej ten krawacik. 3- Stężenie pośmiertne występuje w pozycji, w której znajdowała się osoba po śmierci. Widać, że stopy ma obciągnięte w dół, co wskazuje, że przez jakąś godzinę po śmierci musiała leżeć - najprawdopodobniej na brzuchu. Nic więcej mi do głowy nie przychodzi. Pozdrawiam. 2008/08/12 12:49:43
1.ŚWIADEK - dosyć banalne (chyba). To gra słów, nie był w stanie wyjaśnić okoliczności samobójstwa, bo nie było to samobójstwo. Ciążyć mogło na nim piętno dokonania morderstwa, słowo "samobójstwo" zapewne wytrącało go z równowagi, etc.
2.POSZLAKI: - Joanna się udusiła. Oczywiście, że wysokość była niewielka i nie koniecznie musiała przerwać rdzeń, ale to pozwala na snucie hipotezy, że nie udusiła się sama. - po śmierci Joanny mąż nie pozwala nikomu wejść do domu. To byłoby całkiem zrozumiałe, zakładając, że to on jest mordercą. - kieliszek jest rozbity tak, jakby siedzącą na krześle osobę ktoś zaskoczył od tyłu. Możliwe też, że mąż udusił (albo prawie udusił) Joannę, a potem próbował pociąć ją kieliszkiem (dokończyć roboty), ale zmienił zdanie i użył noża. - dla męża korzystniejsza byłaby śmierć partnerki niż rozwód. Brak podziału majątku, brak męki z sądem rodzinnym. Ot. - Joanna zajmuje się rachunkami, a one leżą w torbie męża ? Wtf ? Zabrał je już po zabójstwie, z zamiarem zapłacenia ? - wydaje mi się, że Joanna miała po prostu zamiar uciec. Dlatego pytała syna, czy kocha bardziej ją, czy ojca. Treść listu nie wygląda tak, jakby pisał go samobójca. - Paznokcie. Wyjątkowo niezadbane w porównaniu do tych na nogach. Dlaczego ? Mąż pośpiesznie umył żonie dłonie i spiłował paznokcie, chcąc usunąć z nich własny naskórek. Co dalej ? Zobaczymy, może jeszcze coś wymyślę.. 2008/08/12 12:56:06
Pierwsze co mnie uderzyło - kto podpisuje się nazwiskiem pod listem do męża?
2008/08/12 12:59:29
Niepodważalnym dowodem jest list!! List jest napisany jak by ofiara chciała się tylko rozstać z mężem! napisała że ma mało sił! a nie że nie ma już sił! list nie jest listem samobójczym tylko listem pożegnalnym (małżeństwa). sms oznaczał też że to koniec związku tak by nie pisała sms-a i listu!
2008/08/12 13:03:13
1.świadek
Niedługo później Marek G. otrzymuje od żony sms o treści "To koniec". Natychmiast wsiada w samochód i wraca do domu. Zastaje Joannę G. wiszącą na pasku. W sąsiednim pokoju znajduje kartkę papieru z listem pożegnalnym. Koniec. Nikogo nie było przy śmierci Joanny G. 2.poszlaki - teczka Marka.G była już w pokoju gdy Joanna pisała list, - pufa z której skakała Joanna G. nie jest ubrudzona we krwi, - kieliszek został dziwnie rozbity, w nadgarstku Joanny G. znaleziono kawałek szkła z tego właśnie kieliszka, 2008/08/12 13:08:00
Drążek znajduje się na wys 2m, a pasek ma 1,40 cm. Został zawieszony tak, że zostało nie więcej, niż metr odległości pomiędzy pętlą na szyi a podłogą. Nikt nie wspomniał, że kobieta jest karłem, jakim zatem cudem miała się udusić? Ponadto ktoś ewidentnie dał w łapę grafologowi - podpis pod pismem do dziekana znacznie różni się od reszty, np. od tego w liście. "J" i "G" mają nie takie zamaszyste, zaokrąglone ogonki. A resztę podpisów swobodnie mógł podrabiać np. jej mąż. Pytanie tylko - po co (za kablówkę?)?
Widzimy na zdjęciu gdzie na podłodze rozlane jest wino ślady, które zostawiła krzesłem. Rozbity kieliszek, zamaszyście odsunięte krzesło wskazują na atak. Ponadto kieliszek leży tak, że nie mogła go sama, naturalnie w ten sposób przewrócić. Moja wersja wydarzeń jest więc taka: Kiedy denatka siedziała przy tym stole pijąc lampkę wina, jej konkubent zaatakował ją (jak dobrych filmach kryminalnych z lat 50) tym paskiem, na którym została później powieszona dla upozorowania samobójstwa. Na to mógłby wskazywać ślad na szyi, który był nieco niżej, niż pasek. Ponadto jeśli tak się stało, to wcale nie musiało być śladów walki na jej ciele. Kiedy ten zacisnął jej pętlę, ona przerówciła z zamachem kieliszek wina, odłamek szkła wbił jej się w rękę. Od razu sprawca zabrał się za jej powieszenie, stąd też możliwym jest, że żyła gdy została powieszona. Jest pewna istotna poszlaka która wskazuje na to, że ta kobieta wcale nie chciała umierać: uważam, że na zjazd rodzinny nikt nie założy spodni od dresu. Oznacza to, że kiedy wróciła do domu włożyła je aby był jej wygodnie, nalała sobie lampkę wina i nie miała zamiaru robić sobie krzywdy.
Gość: TenTutaj, acrf127.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 13:09:07
Podejrzanie wygląda jedna z opłat(39zł), gdzie podpis może być doklejony, chociaż możliwe jest, że kartka w miejscu z podpisem jest ciemniejsza z jakiegoś innego powodu. Ponadto taki sam podpis widnieje na liście pożegnalnym(być może nie dokończonym)jak i na tym podejrzanym rachunku. Prawdopodobne, że oba zostały sfałszowane, oczywiście tylko podpisy, bo list pożegnalny jest niedokończony, choć prawdziwy, Z jego treści wynikałoby, że po "ja" powinno być coś na kształt "będę daleko z dwójką Twoich dzieci". Kieliszek nie został według mnie przewrócony naturalnie. Z jego pozycji jasno wynika, że został pchniety od strony ściany.
I tak najlepsze jest to, że Joanna dźgnęła sie nożem po swojej śmierci. Albo ktoś ją dźgnął. Jeśli nie ma śladów krwi na pufie, ani zapewne obok niej, a kobieta, co oczywiste, najpierw się dźgnęła, to ... morderca popełnił błąd. Jest jeszcze krzesło, którego nie sprawdzali. Jednak pomyłka zabójcy siedzi albo na krześle, albo na pufie. Jesli kobieta miałaby zeskoczyć z krzesła, to powinno być ono odpowiednio ustawione. To jest albo dowód, albo poszlaka, nie wiem, czy o to chodziło Kominkowi. Czym też jest jakiś dziwny, duży kawałek szkła obok zbitego kieliszka? Ten z ciemnym "oczkiem" po środku. Kawałek szkła z innego kieliszka, chociaż, na pewno ekipa by to zauważyła, więc albo leży na plamie krwi, albo przypadkiem na sęku, ale sęk jest gdzie indziej. No i, kurwa, napisałem książkę. Niestety to by było na tyle. 2008/08/12 13:17:26
1)Świadkiem było drugie-młodsze dziecko które jeszcze nie umie mówić.
2)Poszlaki: szkło w ręce (mogła kogoś usłyszeć, przestraszyć się i potrącić kieliszek, ale żeby to zatuszować podciął jej żyły na prawej ręce), długi pasek (który powinien zerwać rdzeń) 3)Mordercą jest mąż: wchodzi do pokoju drugim wejściem, widzi żonę siedzącą przy biurku i piszącą list (dlatego ma nogi podkurczone) czeka aż skończy pisać i odłoży długopis. Zarzuca żonie pasek na szyję i zaczyna ją dusić. Joanna zaczyna się szamotać, potrąca kieliszek i drapie paznokciami o biurko. Gdy już przestaje się ruszać mąż wiesza ja na drążku i podcina jej żyłę nożem, a krew wypływa zgodnie z siłą grawitacji. Cały czas zastanawia mnie tylko ten list, stwierdzenie że kobiety tak mają nie do końca mnie przekonuje. 2008/08/12 13:23:52
Protestuję :)
To napięcie mnie dobije, a z ciekawości skręca mnie.
Gość: Capricorn1990, 088156046029.ols.vectranet.pl
2008/08/12 13:26:02
Pufa była podstawiona, aby upozorować samobójstwo-nie ma na niej krwi z lewego nadgarska a pasek od spodni był za długi-1,5m na dwumetrową wysokość? Nie było potrzeby skakania. Rana jest czystka, głęboka i zadana szybko-kobieta nie mogła jej sobie sama zadać. List jak na emocje, które powinny targać osobą, planującą samobójstwo, jest zbyt spokojny-myślę, że planowała po prostu zostawić męża, jednocześnie groziła utratą wszystkiego. mogła planować odebranie mu dzieci. Tylko dwa podpisy, akurat te porównane ze sobą przez grafologa są takie same. Pozostałe dwa mają inne zakończenia długich liter. Niedokończony list podpisał już ktoś inny. Krzesło jest lekko poruszone-zabójca zaszedł ofiarę od tyłu i zaczął dusić ją jej paskiem-przy tym został zbity kieliszek. Potem przeniósł ją do pokoju i upozorował powieszenie się. Stawiam na kochankę męża, który wie o wszystkim i nie chce jej pogrążyć nieuzgodnionymi zeznaniami, dlatego nie mówi nic.
2008/08/12 13:37:32
Musiała mieć naprawdę w sobie dużo siły, by z podciętą żyłą zawiązać sobie jeszcze pętelkę. No chyba, że ktoś jej w tym pomógł. Może i samobójstwa są kombinowane ale ta kombinacja jest mało romantyczna. Romantycy wybierają inną śmierć. Poza tym gdyby była prawdziwa romantyczką to by zabrała wszystkich do grobu a nie tylko siebie. Jeśli chciała ze sobą skończyć planowałaby to wcześniej i na pewno nie chciałaby być szybko znaleziona. Popełnianie samobójstwa przy tylu potencjalnych świadkach w ogrodzie jest dziwne.
Udusiła się. ale nie przy tym powieszeniu bo inaczej wszędzie byłoby dużo krwi. Na lewej dłoni i ramionach, na podłodze. Została uduszona chociażby wtedy jak siedziała przy biurku na tym krześle pijąc wino i pisząc list pożegnalny. Nie dokończyła bo została zaatakowana z tyłu. Uderzyła lewą ręką w kieliszek. Wino wylało się na lewą nogę plamiąc spodnie. Po uduszeniu odciągnął ją z krzesłem wziął ciało i powiesił.Potem morderca podciął jej żyły. Podpisy pod listami są inne niż te na dokumencie do dziekana. Nie wiem jak innym, ale mnie trudno byłoby zmienić swój podpis. A czy jest pewne, że podanie i list pisała ona ? Niby pismo jest to samo, ale podpisy już różne. Grafolog do bani. Tu się cała rodzina podpisywała ;) Jeśli To Joanna zajmowała się rachunkami po co Marek G. miałby brać teczkę i z nią wracać do domu? Kiedy wszedł do domu zobaczył wiszącą żonę i ze stoickim spokojem zadzwonił na policję, poszedł do sąsiedniego pokoju, spokojnie położył teczkę na stole i znalazł list. Ja teczkę bym rzucił byle gdzie jak bym zobaczył trupa i starał się jeszcze ratować człowieka. Dziwnym wydaje się fakt, że mąż nie pozwolił nikomu wejść do domu. Przecież nie było go tam... chyba, że kłamał. Jeśli nigdy na nic się nie leczyła i była zdrowa po co pisać podanie do dziekana o usprawiedliwienie nieobecności z powodu choroby ? Poza tym pismo powinno być w dziekanacie nie w teczce. Czy podpisalibyście się pod listem pożegnalnym w ten sposób ? Tak oficjalnie ? Ja bym wybrał np: żona lub Joanna. A na marginesie, to kto podpisuje wszystkie otrzymane faktury ? Jakaś dziwna ona była. A poza tym czy trzeba zaraz podejrzewać męża? Marta S. mogła to zrobić. Bo baby w zazdrości różne rzeczy potrafią zrobić. Zresztą cała rodzina jest w zmowie i chronią mordercę. A świadek ? Najmłodsze dziecko ? Skoro najpierw podcięła sobie żyły, a potem się powiesiła to dorosła osoba by na to zareagowała i nie dopuściła do tej tragedii. Chyba, że nie chciała albo nie mogła. PS Pamiętacie konkurs na blogu na idealną część ciała kobiety ? No cóż dziewczyna spokojnie mogłaby wygrać w kategorii usta i stopy ;) PS2 Nie mogła popełnić samobójstwa. Na pewno by chciała poczytać o tym w internecie i zapewne trafiłaby na stronę tego bloga, napisałaby do Komina a ten by jej coś poradził -jak załatwić męża ;) PS3 W całej tej historii, smutnej zresztą rysuje się tragizm. Tragizm matki-polki. Mając 20-21 lat zachodzi w ciążę, (przyjmując, że te 6-letnie dziecko jest najstarsze), potem drugi raz. W między czasie studiuje. Do tego mąż, który ją zdradza. Ehhh. kuzu-kuzu
Gość: GoliMilan, krypton.zeksa.koszalin.pl
2008/08/12 13:40:45
1. Świadkiem musiało byc jedno z dzieci Joanny G.
2. Po pierwsze z listu mozna wywnioskować motyw zbrodni. Po tym jak żona na pytanie kogo synku kochasz bardziej, usłyszała odpowiedż, że ojca można wywnioskować iż to właśnie odebranie mu dzieci, a przy okazji i wnuków teściowej, miała na myśli mówiąc że pokaże mu jak to jest w jednej chwili stracić wszystko. Po drugie, to, że mąż stwierdził, że wszystkimi sprawami typu rachunki zajmuje się żona nie oznacza, że tak na prawdę nie robił tego on lub teściowa, podpisując się za nią i stąd zgodność podpisu na liście z tymi z rachunkami. Po trzecie, ułożenie kieliszka od wina sugeruje po pierwsze osobę leworeczną, co świadczyło by o tym, że nóz którym rzekomo ofiara miała sobie podciąć żyły leży po niewłaściwej stronie. w końcu nikt leworęczny nie podcina sobie żył prawą ręką. Po czwarte, skoro na pufie nie ma śladów krwi, to by sugerowało, że kto inny z niej korzystał, bo przecież ofiara już wcześniej miała skaleczoną dłoń od kieliszka i krwawiła. Po piate, rozbity nietypowo kieliszek może wskazywać na szamotanine, która miała miejsce tuż przed morderstwem. Po szóste, ofiara została zaskoczona od tyłu i uduszona już na krzesle. Później ktoś ją przetransportował i powiesił, oraz podciął żyły. 3. stawiam na teściową, byc może na spółę z teściem. motyw, ryzyko utraty wnuków. Dowodem może byc list, który zapewne został podpisany przez osobę podpisującą się na rachunkach. Stawiam na teściową. 2008/08/12 13:46:30
Mój tok myślenia: Hmm, list jest czysty, bez śladów krwi ani nawet łez, chociaż widać, że pismo trochę odmienione... piła pewnie alkohol, żeby uśmierzyć ból psychiczny. Pod koniec listu nie wytrzymała i ze złości rozbiła kieliszek, raniąc się niechcący. Zostawiła podpis i poszła się powiesić, jednak nie udało się, zaczęła się dusić i zeszczała się ze strachu... (jej to chyba nie uprzedzali, że jak się powiesi, zrobią jej zdjęcie, że się zeszczała i opublikują w necie) nadal żyła. Gdyby podcięła sobie żyły tuż przed samobójstwem, nie znaleźliby chyba szkła, co nie? A gdyby wcześniej, to na liście/stole, pufie, byłaby krew...
I wtedy przyjechał niby mąż, jedyny świadek, który jakimś cudem nie potrafi NIC powiedzieć? Podejrzane. Ale dowód to żaden więc, tu się poddaje, bo muszę wracać do remontu. Peszek. Lekcja: a kominek mówił!!!! Mówił kominek i co!? NIE przyznawać się do zdrady! No. Trza było słuchać... I nie żreć tyle. 2008/08/12 13:47:44
Moje zdanie:
Moje pierwsze spostrzeżenie to węzeł na drążku. Osoba wiążąca go musi mieć jakieś pojęcie o żeglarstwie, bo jest to węzeł którym się cumuje łódkę :) Nie ma bata żeby taki rozwiązać jeśli ciało z drugiej strony ciągnie sznur (pasek). Najpierw kobieta była duszona, później dla pewności nożem podcięto jej żyłę w nadgarstku. List wskazuje na chęć opuszczenia męża i co tu dużo mówić wkurwienia go. Zabrania mu wszystkiego. (Bo ona zjamowała się sprawami finansowymi.) Winną jest Marta S. Podsumowując: 1. Świadek to mąż, a nic nie mówił by nie wydać kochanki - Marty S. 2. List, w którym jest mowa jedynie o ukaraniu męża. Połamane paznokcie. Rozbita lampka wina, dwa krzesła w pokoju. 3. Winną jest wskazana wyżej Marta S. która po podduszeniu Joanny powiesiła ją na drążku, po czym pokłóciła się z Markiem G. przy czym rozbiła się szklanka i dobiła ofiarę podcięciem żył nożem. Dowodem jest tu nieszczęsne szkło w nadgarstku. ps. Ciekaw jestem czy ten rachunek z upsa to za drążek :)
Gość: Czarny, abhf144.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 13:52:21
1. Myślę, że świadkiem było to drugie, młodsze dziecko ofiary. Nie potrafi okreslić, co się stało, bo jest za małe (niemowle?)
2. Wydaje mi się, że palce u stóp ofiary są zawinięte, tak, jakby chciała się wspiąć na palcach by uniknąć uduszenia.
Gość: Czarny, abhf144.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 13:54:38
2. Ponadto, w pomieszczeniu, gdzie została powieszona kobieta, zapalone jest światło, choć był słoneczny dzień.
Gość: Czarny, abhf144.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 14:04:46
3. To zabrzmi komicznie, ale, kto wie.. Kiedy ofiara pisała list, teściowa weszła do pomieszczenia. Nie spodziewająca się zagrożenia Joanna nie zwróciła na nią uwagi. Teściowa szybkim ruchem owinęła szyję ofiary paskiem. Kobieta zdążyła wykonać tylko ruch, którym strąciła kieliszek z winem, przez co skaleczyła się. Teściowa zaciągnęła ją do kolejnego pomieszczenia, i stojąc na pufie zawiązała pasek wokół drażka. :)
Gość: Molibden, host-89-230-52-128.konin.mm.pl
2008/08/12 14:05:24
1. Skacząc z pufy powinna ją przewrócić.
2. Odległość pufy od drążka jest nieco za duża. Powinna ją mieć pod nogami. 3. Długość paska (1,4m) jest taka, że denatka stopami opiera się o podłgę - wieszanie byłoby w takim przypadku nieskuteczne. Wieszając się powinna to zauważyć. 4. Nóż czy kieliszek? Podcinanie sobie żył szkłem jest bez sensu - nóż jest ostrzejszy. Ale nie został użyty - kto nacina coś końcówką noża a nie częścią bliżej uchwytu, jeśli chce to zrobić szybko i dokładnie? Wygląda jakby nacięcia zrobiono nim po powieszeniu, bo szkło okazało się nieskuteczne (za grube?) Poza tym, nóż ma aż 22cm - końcówką takiego noża trudno się posługiwać, samobójcy wybierają żyletki. 5. Paznokcie wyglądają na obcięte - usuwanie śladów zbrodni? Ofiara próbowała się bronić? 6. Gdyby najpierw podcięła sobie żyły - krew powinna być także między pufą a drążkiem i na pufie. 7. Świadek który nie potrafi opisać zdarzenia, chociaż był na miejscu to najmłodsze dziecko - ma mniej niż 6 lat i nie potrafi przekazać tego, co zobaczyło. Może jeszcze nie mówi dobrze... 8. Położenie kieliszka i rozlanego płynu wskazuje, że nie spadł on na podłogę, np. w trakcie szamotaniny czy potrącony przez nieuwagę, tylko został rozbity o stolik w celu uzyskania kawałka szkła o ostrej krawędzi. 9. "Podwójne" samobójstwo jest w przypadku kobiety bardzo mało prawdopodobne. 10. Nóż leży przy ciele, jakby podcinała sobie żyły tam gdzie ma zawisnąć, a potem wchodziła na pufę - bez sensu. Poza tym, jakim cudem końcówka jest cała umazana we krwi a nie tylko samo ostrze? Sprawcą jest osoba, która miała motyw. Dzieci i teściów można wykluczyć. Pozostają znajomi i mąż. Pasuje tu Marta S. i Marek G.- boje mieli motyw - ona, by pozbyć się konkurentki; on, bo chciał być z kochanką. Fizycznie oboje byli w stanie udusić i powiesić denatkę. Jednak Marta S. nie zyskałaby wiele na śmierci Joanny G. Ponieważ samobójstwo było kombinowane, co jest bardziej typowe dla mężczyzn, można w tym dopatrzeć się działania męża który to wymyślił i wykonał. Ale jak? Przebieg zdarzeń: żona pisze list, wysyła SMSa do Marka G. i wiesza się, niezupełnie skutecznie. Ten przyjeżdza (z pracy?), znajduje nieprzytomną, wiszącą żonę i czyta list. Mąż nie próbuje ratować duszącej się żony, zostawia teczkę w pokoju obok, próbuje "pomóc" żonie w samobójstwie. Najpierw łapiąc to, co ma pod ręką - kawałkiem szkła z kieliszka (wpierw rozbija go o krawędź stolika), z którego piła przed śmiercią żona pisząc list próbuje przeciąć żyły w nadgarstku. Ponieważ jest to nieskuteczne, nożem głęboko podcina jej żyły by się szybciej wykrwawiła. Następnie mąż ofiary nie pozwala wejść nikomu do domu, zanim nie upewni się że ona już nie żyje.
Gość: Molibden, host-89-230-52-128.konin.mm.pl
2008/08/12 14:08:58
Wg mnie dowodem jest kieliszek (ślady szkła w nadgarstku) i nóż.
2008/08/12 14:10:27
świadkiem jest teściowa, która rzekomo mijała sie z ofiarą. poszlaki:
Nóż - gdybym był samobójcą użyłbym całej długości noża a nie tylko czubka... Pufa łatwiej byłoby użyć krzesła obrotowego niż pufy, gdyż jest większe. Kieliszek Najprawdopodobniej, ofiara pisała list do męża, po czym wysłała do niego smsa i ten przyszedł zanim skończyła pisać. Mąż się zdenerwował i udusi ją (ew. ogłuszył) i potem tylko przywiązał do drążka. Owy kieliszek mógł być zbity w czasie szamotaniny z mężem. Ofiara rozbiłaby go sobie na nadgarstku, a mąż (hipotetyczny morderca) wziął nóż i poprawił ranę dla niepozanki. List jest sfałszowany. Być może całą treść napisała ofiara do momentu, w którym przychodzi mąż i zabija żone. Podpis jest nie taki jaki jest na podaniu do dziekana. Jest, może nie całkiem ale różny od tego na liście do męża. Dodatkowo drugi, prawie identyczny podpis na rachunku prawdopodobnie tez jest sfałszowany. Mąż jak tylko wszedł nie zaczął ratować swojej żony, jakby od razu wiedział ze nie żyje. Podejrzane. 2008/08/12 14:13:20
1. Członek rodziny i świadek śmierci Joanny nie była w stanie podać szczegółów samobójstwa ponieważ to nie było samobójstwo. Przypuszczam, że świadkiem była Marta S.
2. Marek, mąż Joanny musiał wiedzieć, że ona nie żyje, dlatego nie odciął (nóż leżał na podłodze więc miał czym.) jej i nie próbował ratować, co byłoby normalnym odruchem i reakcją każdego człowieka na znalezienie się w takiej sytuacji. Chciał aby policja widziała to co postarał się aby było widać, czyli samobójstwo. List napisany przez Joannę nie jest listem pożegnalnym samobójczyni, lecz listem pożegnalnym kobiety, która odchodzi od męża z powodu jego kolejnej zdrady. Podpis jest prawdziwy, ale ostatnie, niedokończone zdanie, napisał ktoś inny, nie Joanna. Grafolog "rzucił okiem na pierwsze dwa zdania listu" dlatego charakter pisma nie budził jego wątpliwości. Ostatnie zdanie Joanna zaczęłaby od nowej linijki i dokończyła je - wszystkie jej poprzednie myśli były dokończone i miały na celu wyjaśnienie uczuć i motywów. Ktokolwiek je dopisał zrobił to nieudolnie - ewidentnie widać, że zostało tam wepchnięte - tak wizualnie jak i treściowo. Na nożu jest za dużo krwi jeśli Joanna miałaby zaciąć się nim samodzielnie i znak po krwi jest zbyt prostopadły do linii ostrza - Joanna została tym nożem dźgnięta i to dość głęboko. Gdyby się miała wieszać to by się już nie cięła. Mogłaby osiągnąć efekt głębokiego cięcia i prostopadłego kąta, ale musiałaby trzymać nóż w inny sposób - od dołu. A wtedy upadłby odwrotnie na podłogę bo wysokość z której spadał była za mała a nóż za długi, żeby się odbił i upadł drugą stroną, poza tym wtedy ślady krwi przy nożu byłyby inaczej ułożone. Joanna ma frencza na pazurach u stóp i takie brzydkie paznokcie u rąk? Noł łej. Paznokcie u rąk zostały obcięte a ręce wytarte, aby zatrzeć ślady walki. Kieliszek. Ślady po winie na stole są ułożone w taki sposób, że położenie kieliszka zostało osiągnięte wtórnie - wino nie rozlałoby się za kieliszek, gdyby został on przewrócony. Poza tym nie sądzę, żeby potrącony kieliszek rozbił się na tyle kawałków o blat biurka. Myślę, że kieliszek z winem spadł na podłogę. 3. Marek przyjechał do domu po smsie od żony, z którego wynikało, że ona odchodzi. Pokłócili się, bo Joanna zamierzała zostawić go z niczym - zabrać dzieci i tyle pieniędzy ile się da. O ile Marek chciał rozwodu o tyle nie sądził, że żona się tak wkurzy. W szarpaninie potrącili kieliszek, który spadł na podłogę. Joanna chciała pozbierać szkło i zacięła się kawałkiem, który utkwił w jej nadgarstku i przycisnęła ranę do spodni i trzymała dość długo, żeby zatamować krew, bo Marek pobiegł do kuchni niby po szmatę, ale wrócił z paskiem, zakutał go na szyi żony, udusił ją i przewiózł na fotelu po drążek (na fotelu powinny być ślady krwi i powinien mieć specyficznie ułożone odciski rąk Marka na oparciach sugerujące, że fotel był ciągnięty, ewentualnie nie powinno być żadnych odcisków). Powiesił martwą już Joannę na drążku i zabrał się za dopracowanie szczegółów - podstawił pufę, wyciął jej dziurę w nadgarstku aby ukryć fakt zacięcia kieliszkiem, ułożył nóż, podniósł fragmenty kieliszka i ułożył na biurku, dopisał zdanie do listu, zadzwonił po policję. Na początku myślałam, że Joannę zabiła Marta S., kochanka Marka, ale myślę, że baba nie dałaby rady tak szybko i metodycznie zadziałać, była na to za słaba fizycznie i w sumie fakt rozwodu Marka i Joanny był jej na rękę - nie miała wystarczającego motywu, a Marek miał. Innym, absurdalnym, pomysłem jest, że synek Joanny poszedł za nią do domu, zastał ją zapłakaną i jak się jej próbował rzucić w ramiona, potrącił kieliszek, Joanna się skaleczyła przy podnoszeniu jego fragmentów, a samobójstwo upozorował Marek, ale to tak bardziej piszę bo się CSI naoglądałam niż dlatego że w to wierzę ;) Dowodem zbrodni popełnionej przez Marka jest nóż i sposób wykonania cięcia. Kominek, jestem pod wrażeniem! 2008/08/12 14:36:59
Było tak:
Kobieta zamiarzała zostawić męża. Napisała do niego SMSa, później zaczęła pisać list. Kiedy doszła do "ja", do domu wrócił mąż. I to on jest mordercą. Podszedł ją od tyłu, kiedy siedziała na tym krześle ze zdjęcia i udusił paskiem. Stąd dziwny układ nóg - zmarła na siedząco. W międzyczasie lewą ręką przewóciła kieliszek. Wydaje mi się, że nie mógł stłuc się o stół, więc pewnie sama go rozbiłą po to, żeby próbować się nim jakoś obronić w trakcie duszenia. Jednak sama nacięła sobie nadgarstek jakimś odłamkiem lub po prostu tą częścią kieliszka, która pozostała po stłuczeniu. W tym czasie mąż na krześle przewiózł ją w okolice drążka i powiesił. Może nawet odkrećił wcześniej drążek od drzwi, żeby przywiązać sznur - krótsza część paska przy węźle jest bardzo krotka, co znaczy, że trzeba było bardzo precyzyjnie to przywiązać. Ewentualnie mąż w tym czasie stał na pufie. Być może jej głowę włożył w pętle dopiero później. Trudno powiedzieć po co przecięcie na nadgarstku, może po to, żeby zatuszować, że wcześniej było dziwne nacięcie kieliszkiem. W każdym razie - krwi nie ma w całym pokoju, więc nacięcie nadgarstka musiało nastąpić w momencie, kiedy ona już wisiała. Trudno, żeby sama wtedy pobiegła po nóż, nie mogła też mieć go w ręce, skoro miałaby użyć rąk do przywiązania się. Tak więc nóż w ogóle może świadczyć, że nie przecięła sobie ręki sama. Także krwi jest dość mało - może nacięcie nastąpiło już po zgodnie. Podobnie zresztą z plamami na podłodze - jej ręka przed nacięciem wygląda na odciągniętą trochę na bok (jest kilka plam trochę dalej od głównej plamy). Krew na spodniach mogła być już wcześniej - przyciskała rękę skaleczoną kieliszkiem. Po powieszeniu jej mąż dosunął krzesło do biurka (układ kółek wskazuje ruch w kierunku biurka, a nie odjeżdżanie od niego) i dokończył list pożegnalny - trzema kropkami i podpisem. Wzorował się z podpisem na podaniu od dziekana, próbując na rachunkach (po co kobieta miałaby składać podpis na rachunkach?). Dodał więc trzy kropki i podpis do listu, następnie schował do teczki pozostałe dokumenty. Inna sprawa, że na biurku było dość mało miejsca (leży klawiatura), żeby napisać ten list (kartka jest duższa niż wolne miejsce między krawędzią biurka a klawiaturą). Myślę jednak, ze to niedoskonałość zagadki i nie przypisywałbym temu większego znaczenia. Po podpisaniu listu mąż wezwał policję. Tak ja to widzę. Co do świadka: być może był nim synek, który bardziej kocha tatusia. Co do poszlak: mało krwi (nacięcie po śmierci), kieliszek (być może ślad walki), paznokcie (może zaciskając dłoń drapała o krzesło?), krzesło dosunięte do biurka (kółka), podpis pod listem (pod listami do bliskich mało kto podpisuje się również nazwiskiem, to był "formalny" podpis). Dowody: nóż, którego użycie było niemożliwe, rachunki w teczce męża (i próby podpisów na rachunkach) i wreszcie: ewentualne badanie krzesła pod kątem śladów krwi ze zranionego nadgarstka i moczu (co wskazywałoby na uduszenie podczas siedzenia). Aha, jeszcze jedno: jestem pewien, że dokumenty nie są oryginalne, tylko zostały przygotowane na potrzeby zagadki.
Gość: dlugonoga, 42ob.scansafe.net
2008/08/12 14:38:32
W sumie to sobie o tym jeszcze raz pomyslalam i:
- pufa mogla zostac uzyta jako podwyzszenie dla oprawcy (zeby zawiazac petelke), z tym, ze musialaby to byc osoba dosc niska (stad nasuwa mi sie przypuszczenie, ze to kobieta, bo kobiety zazwyczaj sa znacznie nizsze niz mezczyzni) - ona nie tyle podciela sobie zyly co wbila sobie noz w nadgarstek na 2 cm. U mnie na reku to raczej by bylo przebicie sie na wylot. - fotel wyglada jakby ktos na nim siedzial wczesniej Widze to tak ogolnie. J. siedzi w ogrodku, mysli, mysli. No i wykombinowala sobie zemste, np. ze zostawi meza, ale go obsmaruje w sadzie, itd. Pyta mlodego o to czy kocha bardziej ja czy tate, ten odpowiada ze tate wiec ona sie tym bardziej denerwuje. nabuzowana idzie do domu, po drodze mija tesciowa, ktorej lekko pyskuje. Tesciowa potem dzieli sie swoimi przemysleniami z reszta gosci i rodziny. J. nalewa sobie winka, siada do biurka i zaczyna pisac list, wysyla sms. Przerywa jej kochanka jej meza, wdaja sie w klotnie, J. niefortunnie zbija kieliszek i wbija sobie szklo w nadgarstek, na widok krwi mdleje. Kochanica jest przestraszona bo tamta jej grozila itd wiec wymysla bardzo szybko, ze ja zabije. Udaje jej sie ja powiesic, aby tego dokonac potrzebuje pufy zeby dosiegnac drazka i nie podciaga jej zbyt wysoko bo nie ma na tyle sily. W tym czasie przychodzi maz i razem pozoruja to samobojstwo, czyli: -myja podloge na trasie od biurka do drazka -koncza list wstawiajac trzy kropki i podpis -wbijaja jej noz w nadgarstek i odrzucaja go na bok (aby upozorowac podwojne samobojstwo - ale jak wynika z notatek kominka to musial byc pomysl mezczyzny) Ofiara dusi sie bedac nieprzytomna (dlatego nie ma sladow walki), spodnie sa brudne dlatego, ze kochanka polozyla jej nadgarstek na spodnie gdy ja ciagnela do drazka. Co mi kompletnie nie pasuje do samobojstwa to: -pufa -uklad ciala (no ja rozumiem, ze w wiezieniu mozna sie tak powiesic, ale sadze, ze tam ktos im pomaga, naturalna reakcja czlowieka na duszenie sie jest proba ratowania sie a ona musiala tylko stanac na nogi aby byc cala i zdrowa) -to, ze noz zostal wbity -to, ze z tego wszystkiego wynika, ze ona najpierw sie powiesila a potem podcinala sobie zyly (gdyby bylo inaczej bylyby slady na pufie, ewentualnie na podlodze wokol niej -podpis jest identyczny a cos takiego baaardzo rzadko wystepuje w przyrodzie, podpisy sa do siebie podobne, ale nigdy nie sa identyczne, zreszta kto sie podpisuje w liscie samobojczym inicjalem imienia i nazwiskiem? dobrze, ze parafki nie walnela tylko -no i zachowanie meza, wszedl, zobaczyl zone, nie rpobowal jej ratowac tylko poszedl do pokoju, odlozyl teczke na miejsce i zadzwonil po policje. dobrze, ze sie nie zabral za zmywanie garow. jeszcze raz pytania: 1. swiadkiem byl maz, ewentualnie mlodsze dziecko (o ktorym nie ma mowy poza tym, ze istnieje), ktore ma powiedzmy roczek 3. podpis na liscie jest sfalszowany wiec wiadomo, ze ktos kto go sfalszowal mial cos na celu
Gość: , 213.199.253.21*
2008/08/12 14:42:02
pierwsze, co zdążyłem zauważyć to to, że ofiara zeszczała się w majty...
po drugie- dziwnie wygląda ten nóż... nie jak po cięciu żył, tylko jak po wbiciu w cało i szybkim wyjęciu... po trzecie- na żadnym ze zdjęć nie widać zakrwawionych rąk... krew ścieka tylko po nogach. jak to możliwe, zważywszy na fakt, że ofiara podcięła sobie żyły?
Gość: Zielak, host-89-228-66-89.olsztyn.mm.pl
2008/08/12 14:43:19
Odpowiedzi:
Pyt. 1 Dlatego, że świadkiem był mąż, który zabił i nic nie mówi, żeby nie zdradzić siebie (wszystko co powie moze byc uzyte przeciw niemu). Zawsze moze tłumaczyc ze jest w szoku,ma metlik i nic nie pamieta. Pyt. 2. Poszlaki: 1. pufa - za daleko odepchnieta jak na ta pozycje ciała, brak krwi - nie brała udziału w samobojstwie 2. noz - równo ułożony jak na rzut duszacej sie kobiety, mało krwi rozpryskanej po podlodze jak na rzut, równe nakłucie czubkiem zamiast podciecie po całej długości - wyglada jakby inna osoba go uzyła do zadania rany 3. sposob samobojstwa wygladajacy jakby dokonywał go mezczyzna - jedynym swiadkiem jest mąż - może on upozorował samobojstwo myslac jak mezczyzna? 4. pismo - mimo iż grafolog stwierdziłidentycznosc podpisów zastanawiajace są brzuszki w literach J i G. na liscie i opłacie 39 zł nie ma ich - wyglada jakby podpisała ta sama osoba, a na papierze do dziekanatu i wyciagu z banku sa ogonki. zakładajac ze ofiara sama obsługuje swoje konto bankowe i załatwia sprawy w dziekanacie, a rachunek (opłata za wspolne mieszkanie zapisane na nia - niestety brak danych za co to rachunek) podpisał maz nazwiskiem żony i tak samo dopisał wielokropek i podpisał lis - swiadczy to o pewnej niezgodnosci i kłamstwie w zeznaniach. 5. obdrapany lakier na paznokciu - sugeruje próbę rozplątania pętli, czyli jednak ofiara nie myslała powaznie o samobojstwie skoro chiała sie wyrwac z petli? 6. rozbity kieliszek - po co go rozbiła? czemu zrobiła to tak że się zraniła w nadgarstek w miejscu w ktorym sie przetnie? 7. krzesło - odsuniete, czyli ofiara wstawała z niego jednak czemu nie przekrecone w kierunku wyjscia? ja przynajmniej zawsze obracam o kat min. 90 stopni zanim wstane i pojde. Ofiara mogla byc z niego sciagnieta siłą 8. teczka - znajduje sie w pokoju z listem czyli ze Marek G. od razu po wejsciu skierował sie do pokoju z listem i tam zostawił teczke, co mocna podwaza zeznania o ujrzeniu martwej żony jako pierwszej Pyt. 3 dowod zbrodni: Dowodem zabójstwa Joanny G. jest kieliszek. Znajduje sie on po lewej stronie klawiatury, co swiadczy ze pijaca z niego Joanna jest mańkutem. Natomiast nacięce wygladajace na probe samobojstwa przez podciecie żył jest zrobione prawą ręką. Jest to dowód na ingerencje innej osoby w śmierć Joanny. Jedyną osobą będącą w tamtej chwili przy Joannie był jej mąż Marek, wiec to on prawdopodobnie zabił. Po otrzymaniu smsa "To koniec" ruszył do domu. Wszedł niezauważony, chwycił pasek, zaszedł żonę piszącą list i pijącą wino od tyłu (wszedł drugim wejsciem prostopadłym tak, że nie mogła go zauważyć), i zaczął dusić paskiem. Ona spadając z krzesła potrąciła kieliszek, który rozbił się, wbił jej w rękę, a siła uderzenia rozrzuciła odłamki po podłodze. Próbowała zdjąć pętlę, stąd odpryski lakieru, ale zadnych śladów obcego dna, gdyż nie dotykała Marka. Gdy ją zabił, zdał sobie sprawę, że musi zatrzeć ślady. Dokończył list (prawdopodobnie), powiesił Joannę na drążku, zauważył ranę od szkła na ręcę, więc wpadł na pomysł, by zrobić z tego podcięcie żył - chwycił nóż i zatopił go w nadgarstku. Prawdopodobnie jeszcze zapomniał, że Joanna jest leworęczna. Zadzwonił po policję, która miała stwierdzić samobójstwo,a jego oczyscic z zarzutów. to chyba tyle,mam nadzieje że marek swoje odsiedzi :) Ponieważ nie jestem zalogowanym czytelnikiem oto moje dane do korespondencji w sprawie ewentualnego biletu na miss nastolatek: ziele_force@interia.pl gg:6136184 2008/08/12 14:57:02
hehe, za to dzis mysle, ze rownie dobrze mogla to byc konkubina meza zamiast niego :)
dobra zagadka 2008/08/12 14:58:02
OK. no to najpierw poszlaki ktore wykluczaja samobojstwo(niekoniecznie w dobrej kolejnosci):
1) pufa mogła posłuzyc do podwieszenia ciała (jest za ofiara) 2) nogi powinny byc podkurczone, jesli wieszala sie na tak dlugim pasku. watpliwe jest by miala tyle samozaparcia by dusila sie przykuucajac a nie wiszac(wykorzystujac wlasna mase) nawet mocno zdesperowany czlowiek, ale zdrowy psychicznie w ostatniej fazie walczy o zycie, wiec raczej by po prostu wstala 3) jesli by skoczyla z tej pufy co jest za nia pozycja nog bylaby inna, podkurczone nogi, kolanami w dol. skakalaby na kolana zeby lpasek mogl sie napiac, powody jak wyzej 4)jesli wieszala sie z podcietymi zylami krew powinna byc bardziej rozbryzgana a tu scieka. duszac sie z pewnoscia nie trzymala by rak przy sobie 5)naciecia samobojcze nie sa krotkie i glebokie! ludzie nie potrafia sobie zadawac bolu (jesli sa zdrowi psychicznie of course), dlatego przy podcieciu zyl pelno jest plytkich naciec probnych. czlowiek sprawdza ile musi uzyc sily do rozciecia skory i zranienia sie. prawdopodobnie wykorzystano prawa reke nieprzytomnej ofiary do podciecia zyl 6) skoro nie minelo stezenie posmiertne to dlaczego pozycja stop jest inna niz jak wisiala? moim zdaniem zabil maz napisala mu ze to koniec wiec przyjechal do domu. siedziala przy biurku pijac wino. zaatakowal ja jej paskiem od tylu(na jednym ze zdjec jest slad paska ponizej samego paska, wiec musiala byc duszona wczesniej) zona broniac sie rozbila kieliszek i zranila sie w nadgarstek. maz nieprzytomna zone podwiesil na drazku i wykorzystujac jej prawa dlon podcial jej zyly. dowodem moze byc podpis na liscie ktory jest IDENTYCZNY jak na rachunku 39,00zł. prosze zwrocic uwage na litery J i G i przeciagniecie za ostatnia litera. czlowiek nigdy nie podpisuje sie identycznie. chyba ze jego podpis jest kopiowany( wiem bo sam tak podrabialem podpis na usprawiedliwieniach:) i tak bylo. po zabiciu zony ten Pan wyjal z teczki rachunki i podrobil jej podpis na liscie co mialo uwiarygodnic jej samobojstwo. niewiarygodne jest ze zobaczyl wiszaca zone, przeszedl sobie spokojnie kolo wiszacych zwlok i odlozywszy teczke przy biurku poczytal list:/ brak jakichkolwiek wyjasnien tego pana + opinia grafologa(profesjonalnego) i sprawa zamknieta:) aha i odciski palcow na pasku (da sie zdjac z materialu, nie jest to latwe ale sie da:) sorry za styl ale pisalem w pospiechu pzdr Szymon D simon_d@gazeta.pl 2008/08/12 15:03:30
no i jak moglem nie zauwazy tego zgiecia nad podpisem na rachunku 39,00zl.:) rachunek zostal zgiety zeby skopiowac podpis:) ot i cala historyja:)
2008/08/12 15:09:47
no i jedyny swiadek( tesciowa) nic nie pamieta bo chroni syna po prostu. sorry ze tak rozrzucam odpowiedzi, ale pisalem w pospiechu i zapomnialem o tym pytaniu
pzdr
Gość: Furiouz, 79.97.243.9*
2008/08/12 15:12:02
No wiec prosze oto co mi sie rzucilo w oczy od razu to kieliszek po lewej stronie stolu, kobieta praworeczna noz po prawej stroni ciala, kieliszek po lewej na biurku do tego rozbity, ktos potracil i rozbil kieliszek po jej smierci
Gość: Furiouz, 79.97.243.9*
2008/08/12 15:17:53
Jeszcze jedna sprawa,czy samobojca odrzuca przedmiot spod nog do tylu czy przed siebie? podciela zyly zanim weszla na pufe i nie zostawila sladow krwi na pufie,nie wiadomo jak to sie stalo.No i nareszcie powiesila sie w kierunku gdzie na suficie swieci sie lampa mysle ze powinna to odruchowo zrobic odwrotnie w strone gdzie jest ciemniej.
2008/08/12 15:21:08
To nie było samobójstwo. To nie ona podpisała się pod listem. Na zdrowy rozum w takiej chwili podpisałbym się imieniem. Po cholerę oficjalnie, bo wiadomo kto to pisze. Podpis jest sfałszowany, dobrze podrobiony. Identyczny jest na innym dokumencie. Prawdopodobnie mąż chciał jak najdokładniej go podrobić.
Zbity kieliszek? Moim zdaniem w czasie pisania listu zaskoczył ją mąż, a ona odruchowo trąciła kieliszek. Pozostaje kwestia jak doszło do tego, że nie żyje. Prawdopodobnie albo chciała wrobić męża w swoje zabójstwo, ten postanowił upozorować samobójstwo... 2008/08/12 15:26:08
Chyba przesadziłam z tym, że mąż ją czymś otumanił. Mógł z zaskoczenia zacząć dusić ją paskiem od tyłu. Śladów walki (poza kieliszkiem) nie było, bo kobieta nie zdążyła nawet zareagować.
Gość: mała, 80.54.173.7*
2008/08/12 15:42:15
Ja to widzę tak. Dziewczyna wchodzi do pokoju by napisać ten list, nagle ktoś wchodzi do pokoju, odwraca się i kieliszek spada na podłogę rozbijając się. Ktoś ją przydusza tym paskiem ona traci przytomność i upada. Przy okazji kaleczy się odłamkiem szkła z kieliszka. Potem morderca pozoruje samobójstwo, gdy Joanna jest wciąż nieprzytomna. Potem zauważa skaleczenie i pozoruje podcięcie żył. Koniec.
Nie mam pewności kto zabił, ale wydaje mi się, że to kochanka z mężem. Dla pewności wsadziłabym oboje.
Gość: tyler, 088156019102.ols.vectranet.pl
2008/08/12 15:43:42
po co ta pufa? i tak z mala wysokosc, zeby przerwac rdzen. skoro najpierw podciela sobie zyly, to niemozliwe jest, zeby na pufie nie bylo sladow krwi. idac tym sladem, (jesli podciela sobie zyly stojac na pufie) to slad, w ktorym znajduje sie krew na spodniach jest troche za nisko. ksztalt kaluzy - jakim sposobem, po powieszeniu wieksze plamy krwi, sa w takiej odleglosci od kaluzy, ktora sciekla po nodze?
kolejna sprawa - kierunek odprysku krwi od odrzuconego noza. chlust powinien poleciec w strone sciany. list jest podrobiony, nie jest to jej charakter pisma, mimo tego, ze w pierwszych dwoch zdaniach jest bardzo dobrze odwzorowane. list prawdopodobnie napisany przez kobiete - podejrzewam marte s.
Gość: mala, 80.54.173.7*
2008/08/12 15:47:59
I zapomniałam, te paznokcie wyglądają, jakby ktoś je spiłował. Natomiast nie widzę potrzeby wbijania sobie szkła w nadgarstek, jeżeli ma się zamiar podciąć żyły tradycyjnie - nożem kuchennym.
2008/08/12 15:52:54
jeszcze raz co do podpisu : jest on na 100% sfabrykowany. co za idiotka, w prywatnym liscie do osoby ktora badz co badz jest dla niej bliska podpisuje sie imieniem i nazwiskiem jak na dokumentach?. wg mnie świadkiem, bylo 6 letnie dziecko. jak wiadomo, dzieci w tym wieku nie sa w stanie obiektywnie oceniać niektorych sytuacji. chlopaczek, ktory jak sam przyznal najbardziej kocha tatusia mogl dac sie, bardzo latwo przez niego zmanipulować. a wiadomo, że nikt nie będzie wymuszał zeznań od 6 letniego przestraszonego dzieciaka. tym bardziej, na miejscu zbrodni chwile po smierci matki
Gość: moonraker, eny130.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/12 16:02:13
Ślady krwi na nożu wskazują nie na podcięcie żył, ale na dźgnięcie w akcie
samoobrony przed napastnikiem. Być może napastnik ochlapał swoją krwią spodnie dziewczyny i żeby je zakryć podciął jej żyły specjalnie kierując strumień krwi na ślady swojej. Inną opcją jest, że mąż skłamał policji, przyjechał wcześniej zastając ją piszącą list który wcale nie był pożegnalnym (w sensie samobójczym), zabrał jej go, przeczytał, a następnie zmusił do podpisania bez dokańczania (trzy kropki może postawić każdy). List schował, chwycił stojący na biurku kieliszek wina, rozbił go o blat chcąc ugodzić "tulipanem" żonę. Ona widząc to wzięła z kuchni nóż do obrony. Udało się jej go dźgnąć, lecz w żadne czułe miejsce. Potem mąż ciął ją stłuczonym kieliszkiem. Ona zasłaniając się rękami sprawiła że cięcie "tulipanem" zostało zadane na wewnętrznej stronie nadgarstka, przypadkiem akurat w taki sposób że wygląda to na podcięcie żył. Na podłodze pod powieszoną ofiarą było dziwnie mało krwi. Albo przez to że wieszając się przerwała pracę serca, albo przez to że to tylko resztki, a wykrwawiała się gdzieś indziej. Mąż dokładnie usunął wszystkie ślady, powiesił ją na pasku i dopiero wezwał policję. 2008/08/12 16:40:48
Kominku, ja juz się nie potrafię doczekać rozwiązania.Ciekawa tez jestem wyjasnien zbrodni innych niz prawidłowe, co inni wymyślili:)?
Gość: Arucard, abhi57.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 16:42:09
1. ŚWIADEK
- Jest albo sprawcą morderstwa, albo mógł tylko słyszeć co się stało - lub po prostu jest to jej mąż (w końcu "członek rodziny"), a czemu nie potrafił odpowiedzieć ? Nie chce odpowiedzieć, bo jest winnym, albo nie potrafi odpowiedzieć, bo nie widział tego. 2. POSZLAKI - to była druga zdrada jej męża - nie wytrzymała psychicznie i stwierdziła, że nie ma dla kogo żyć więc się powiesiła - dziecko powiedziało że bardziej kocha ojca - kolejny powód do samobójstwa - nie ma krwi na pufie i w okolicach, bo nie umiała prawidłowo podciąć sobie żył, więc krew nie zaczęła tryskać od razu na lewo i prawo - kieliszek, biurko, fotel - po napisaniu listu musiała kogoś usłyszeć, więc odruchowo odepchnęła się od biurka przy okazji przewracając kieliszek, najprawdopodobniej było w nim wino, zbyt mocne plamy na podłodze i biurku, żeby była to inna ciecz, a w kieliszkach pije się albo wino albo wodę. Jeżeli są 2 wyjścia z tego pokoju, ktoś mógł dorzucić do wina jakiegoś środka odurzającego - ale to tylko przypuszczenie. - sprawa z paznokciami - obgryzała pisząc list - mąż nie ratował żony - kolejna poszlaka stanowiąca o tym, że to on jest mordercą - drugie wyjście z pokoju oznacza, że ktoś mógł tam być kiedy pisała list - mógł grozić bronią - stąd brak śladów - jedyną osobą, która wiedziała, że Joanna G. jest w domu był jej mąż, Marek G. 3. DOWÓD ZBRODNI - sprawca: Marek G. - grożąc bronią, zmusił Joannę G. by popełniła samobójstwo - informacje o samobójstwach: "Samobójstw kombinowanych dokonują praktycznie zawsze mężczyźni." "Samobójstwo kombinowane. Ofiary stosują co najmniej dwie metody, aby mieć pewność zgonu. " - te informacje mówią nam, że "pomysłodawcą" na to samobójstwo był mężczyzna - w tym wypadku Marek G. 2008/08/12 16:42:33
okropnie mi sie wlecze czas w oczekiwaniu na rozwiązanie.Mam malutką nadzieję, ze choć trochę jestem blisko prawdy w mojej wczorajszej odpowiedzi.Dzis, nic nowego nie wykombinowałam.
2008/08/12 16:43:37
1. ŚWIADEK
świadkiem był Marek, który jest zabójcą. Nie miał nic do powiedzenia, bo mogło się to nie zgadzać z wersjć innych świadków. Albo: świadkiem był dzieciak i nie był niczego świadomy. 2. POSZLAKI. Samobójstwo jakby dokonane w afekcie. Za szybko. Takie rzeczy się raczej planuje. Minęło dopiero pól dnia od wykrycia zdrady. Dziewczyna była wykształcona, zaradna życiowo (prowadziła rachunki), świat jej sie nie zawalił, zwłaszcza, że miała dzieci. List nie wyglądał na list samobójcy. Raczej na kogoś, kto się odgraża. Podejrzewam, że chodziło o utratę kontaktu z synem, z którym Marek wydaje się być bardzo związany. I to też mógł być motyw zabójstwa Joanny przez swego męża. Pufa stoi za daleko. Nie była potrzebna do powieszenia. Nóż bardzo zakrwawiony na czubku. Podcinając sobie żyły raczej cięłabym przy rękojeści. Tak jak to rabią w filmach. Ciecie było zbyt pewne, zbyt głębokie. Bardzo mała kałuża krwi, zwłaszcza, ze cięcie było głębokie. Podejrzewam, ze nacięcie było dokonane tuz po śmierci ofiary w celu zamaskowania rany po kieliszku. Marek nie próbował ratować swej zony. Nie odciął jej. Nie upuścił teczki z wrażenia, tylko wszedł z nią aż do pokoju obok mijając wiszącą żonę. Plama krwi z podciętej żyły dziwnie wygląda. Tak jakby ktoś puścił bezwładną rękę swobodnie, ta zakołysała sie 4 razy (4 plamki obok siebie coraz bliżej ciała) Paznokcie wyglądają na połamane, albo za krótko obcięte. Kobieta wygląda mi na zadbaną i stan jej paznokci jest zastanawiający. 3. DOWÓD ZBRODNI. Marek G wrócił do domu. Wziął pasek i udusił siedzącą przy biurku żonę. Podniósł ją dusząc i pociągnął w lewą stronę. Dlatego fotel jest odsunięty bardzo w prawo. Ona lewa ręką zbiła kieliszek stojący po lewej stronie i wtedy kawałek szkła utkwił jej w nadgarstku. Chciała przytrzymać się stołu. Ślad po zaciśniętym pasku jest niżej niż sam pasek. Dopiero po uduszeniu Marek pozoruje samobójstwo, do tego (zgodnie z męskimi trendami) kombinowane. Nie wiem co z tym listem. Może napisała go w całości, tylko że miał mieć inny wydźwięk. Szczerze mówiąc pisząc list pożegnalny do męża wspomniałabym coś o dzieciach. Do tego podpisałabym się imieniem a nie urzędowym podpisem. Chociaż może Marek umiał podrobić jej pismo (czasem się w rodzinie podrabia podpisy, ale naturalnie nie w mojej, bo moja rodzina jest uczciwa i nigdy by czegoś takiego, dla własnej wygody i sprawności w załatwianiu spraw urzędowych nie zrobiła). Wciąż myślę...
Gość: Vini, ged59.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/12 17:25:42
Rzekomym świadkiem samobójstwa jest teściowa. Mordercą natomiast jest mąż ofiary. Świadek nie był w stanie wytłumaczyć okoliczności morderstwa, ponieważ jako matka nie jest w stanie pogrążyć swojego syna. List został napisany przez dziewczynę pod wpływem emocji i alkoholu znajdującego się w kieliszku. W liście nie jest jednoznacznie napisane, że zamierza popełnić samobójstwo. Jako wieloletni podrabiacz podpisów rodziców łatwo mogę stwierdzić, że styl litery J w podpisie jest różny od tego pisanego w liście. Rachunki zapene były wystawiane na żonę, przez co na podpisach widnieje jej nazwisko. Jako małżeństwo podpisywali za siebie rachunki, przez co widnieją dwa różne rodzaje podpisów.
Przebieg sytuacji: Dziewczyna piła alkohol przed komputerem i została czymś zaskoczona. Obracając się lewą ręką rozbiła kieliszek tworząc drobną ranę. Dziewczyna szła spokojna, ponieważ widziała swoją teściową. Drugim wejściem do pokoju wszedł mąż ofiary w rękawiczkach, niosąc pasek. Dziewczyna zajęta rozmową z teściową nie zaobserwowała zachodzącego ją męża, który następnie ją udusił. Podstawił pufę, wspiął się na nią, dzięki temu mógł zawiesić żonę. Widząc ranę na ręce żony wziął nóż i upozorował podcięcie żył, co wyjaśnia dlaczego wcześniej nie było śladów krwi. Wiedząc od swej matki o istnieniu listu odnalazł go, podpisał, a następnie położył obok teczkę z dokumentami, aby policja łatwo mogła porównać podpisy. Druga wersja wygląda tak samo, tyle, że sprawcą jest teściowa, a świadkiem mąż. 2008/08/12 17:28:24
Moim zdaniem pufa jak stoi zbyt daleko i zbyt niedbale postawiona tzn pasek miał 1.5 metra wiec przy takiej odległości od pufy nie mogłaby z niej zeskoczyć.
Po drugie nóż co to za ciecie samym koncem noża jak juz ktos pocina sobie żyły to cięciem ale gdzieś ze środka noża a nie samą koncówką. To chyba na tyle jesli chodzi o pierwsze wnioski a kto jest mordercą tego nistety nie wiem może mąż bo jeżeli był świadkiem tego a był bo tak jest napisane a ona sie dusiła to dlaczego jej nie odciął?? Pozatym kieliszekmoże świadczyć o tym ze ktos jej przerwał pisanie listy a po jej śmierci dopiero sie pod tym listem podpisał to wyjasnia tez bezsensownośc ostatniego zdania. 2008/08/12 18:02:49
1. Dziecko było zbyt małe
2. -pufa stoi za daleko, nie mogłaby zawiązać paska -Joanna zmoczyła się (może ze strachu? albo zwieracze jej puściły podczas walki) -list nie mówi bezpośrednio o samobójstwie (rozwód?) -krzesło odsunięte-ktoś musiał ją przydusić paskiem kiedy tylko skończyła pisać list -rozbity kieliszek jako ślad po walce -brak krwi na prawej dłoni -brak krwi na pufie-podcięcie żył nastąpiło, kiedy już zwisała 3. Zabójczynią jest Marta-poddusiła (nie zabijając jednak) Joannę, kiedy ta skończyła pisać list. Powiesiła ją. później podcięła żyły. Dowód-pasek. 2008/08/12 18:06:11
1.
Skoro świadek był i nic nie pamięta, to znaczy, że utracił przytomność albo milczy z premedytacją. Był zdrowy, więc świadomość mógł utracić na skutek upicia się, przedawkowania lekarstw (mógł testować działanie dla Joanny albo jeszcze popić je alkoholem) albo podano mu tabletki nasenne. Jeżeli specjalnie milczy, to był sprawcą zabójstwa Joanny lub w nim pomagał. 2. * świadek milczy - mógł być mordercą, mógł być uśpiony przez kogoś. * ona popełniłaby samobójstwo bardziej spontanicznie, gdyby to była decyzja podjęta tamtego dnia. Nie doszukiwałaby się informacji o skuteczności metod. * przed powieszeniem zapewne skoczyła z pufy, ale ślady krwi znajdują się dopiero tam, gdzie się powiesiła. Ewentualnie mogła skoczyć z nożem w dłoni i wisząc podciać sobie żyły, ale wtedy przecież teoretycznie by nie żyła. * nóż był zanurzony w krwii na 5 cm, w przypadku ręki to mogłoby być na wylot - moim zdaniem ciut za głęboko., jak na podcięcie żył. * krew z noża nie mogła skapnąć obok, chyba że w ten sposób ubrudziła podłogę, kiedy nóż spadł na ziemię. * stężenie pośmiertne następuje 2-4 h po zgonie, a oni stwierdzili je po 1 h - wg wikipedii mogłoby się tak zdarzyć, gdyby dana osoba wykonywała niedawno intensywny wysiłek fizyczny, miała drgawki lub gorączkę, a nic na to nie wskazuje. Mogła zostać wcześniej zamordowana przy pomocy tego noża, a po zgonie (lub konająca) ktoś powiesił ją, żeby było, że to ona, i starał się ułożyć jakoś nogi, ale wyszło nienaturalnie i w takiej pozycji zesztywniała. * sms "to koniec" nie brzmi jak "żegnaj", podobnie jak list był bardziej jakby miała tam dopisać "wyjadę stąd, zaczynam nowe życie bez ciebie. Zobaczysz, że dam sobie radę, bo jestem silna". To była szczęśliwa kobieta, marzyła jeszcze o prawdziwej miłości, której tym razem nie doznała. * list do męża był podpisany w bardzo formalny sposób, nawet nie coś w stylu "Ania", tylko tak z nazwiskiem - jakby ktoś chciał podrobić jej podpis na podstawie tych w innych źródłach. 3. Mężczyźni mają większe szanse popełnić samobójstwo kombinowane - analogicznie: zabójstwo kombinowane. Świadek był zdrowy, więc za psychola robił mąż. Zaplanował zabójstwo już wcześniej. Zdrada była powodem, dla którego Ania miałaby popełnić samobójstwo. Wyszukiwał informacje na temat skutecznego samobójstwa i wykluczył przedawkowanie leków. Kiedy Joanna dowiedziała się o zdradzie, nie zaprzeczał i nawet zaproponował rozwód. Nie było go w ogrodzie razem ze wszystkimi. Ania napisała sms "to koniec" i przysiadła do pisania listu. Wkrótce przyjechał do domu i użył jakiegoś sposobu do uśpienia świadka, np. dał tabletki nasenne, być może dał potem i żonie, żeby nie było później śladów walki. Tabletka była popijana cieczą z kieliszka. Marek przerwał Ani pisanie listu, a po pewnym czasie zdanie, które urwała, zakończył wielokropkiem i przerysował podpis z dokumentów. Powiesił ją, albo zawiesił na tym pasku, żeby było, że się wiesza, podciął jej żyły i kiedy po jakimś czasie zaczęła sztywnieć, wezwał policję, że niby zastał ją martwą. Mogło być też tak, że zlecił świadkowi zrobienie tych czynności i wtedy pasowałoby, że zastał żonę wiszącą, ale podobno świadek jest zdrowy na umyśle, a mąż mógł akurat to zmyślić, żeby go nie podejrzewali. * Szkło z kieliszka musiał ktoś wsadzić Ani w tę ranę, nie mam pojęcia, w jakim celu, ale ona sama by coś zakrwawiła, a wisząc nie miała jak. * Ania musiała umrzeć wcześniej, stężenie pośmiertne nie następuje tak szybko.
Gość: NeizD, host-n4-89-7.telpol.net.pl
2008/08/12 18:18:52
Hallo jest napisane, ze byl swiadek naoczny samobojstwa... W przypadku powieszenia sie ten swiadek sam jest przestepca, bo nie udzielil pomocy ani nie przeciwdzialal! Wiec jest to wspoludzial w odebraniu zycia. Swiadek wiec jest wspolwinny morderstwa!
Pozdrawiam wszystkich :) 2008/08/12 18:19:08
świadek nie był w stanie podać żadnych szczegółów, bo był w szoku - w końcu to było traumatyczne zdarzenie. Mógł też doznać amnezji, która mu minie w końcu.
dowód zbrodni: należy porównać czas, w którym dostarczony został jej mężowi sms z czasem zgonu. Prawdopodobnie, gdy przyjechał do domu ona jeszcze żyła i miała to być "pokazówka". Być może najpierw chciała sobie podciąć żyły szkłem, ale nóż jednak okazał się wygodniejszy. Na oczach męża powiesiła się - gdyby chciała zrobić sobie rzeczywiście krzywdę, pewnie zawiązałaby pętlę wyżej - logika podpowiada, że wisielec nie powinien dotykać nogami podłogi tylko dyndać. Chciała upozorować samobójstwo tak, żeby mąż ją odratował. Niestety, jak widać nic nie zrobił, a ona się udusiła w końcu na tym sznurku. dowodem jest sms. 2008/08/12 18:32:46
Kobieta była leworęczna, kieliszek jest po lewej stronie klawiatury, gdyby była prawo leżałby po prawej. Po drugie praworęczni w drugą stronę 'koszą' pismo. Sama jestem leworęczna i zawsze koszę tak ////. Więc nie dała by rady podciąc prawą ręką żył ( chyba nie wiem jeszcze tego nie robiłam ;] ) Gdyby podcinala się nożem nóż leżałby gdzie indziej, bo aktualnie leży w miejscu który wskazywałby na to że podcinała żyły podczas wiszenia już. Pufy to mało stabilne stworzenia, powinna się przewrócic, bądź mocno przesunąc jeżeli laska z niej kicała. Plama krwi jest beznadziejna, nie pasuje do krwi spływającej powoli z żył.
Gość: Mic, host-80-238-99-100.jmdi.pl
2008/08/12 18:34:06
Maż mógł dosypać czegoś żonie do wina (nasennego), a następnie upozorować samobójstwo.
2008/08/12 18:40:12
Kobieta napisała, że ma w sobie wiele siły. Ludzie którzy mają wiele siły nie popełniają samobójstwa.
Gość: Arjano, ip-91.189.223.20.netkod.pl
2008/08/12 18:41:09
Wrzuciłem Ci na maila swoje przemyslenia co do zagadki, bo zbyt się rozpisałem i nie mieści się w polu komentarza. Pozdrawiam
Arjano 2008/08/12 18:51:24
Jeszcze jedno. Co za kobieta w taki sposób obcina paznokcie?? Za paznokciami musiało coś byc ale paznokcie zostały obcięte i wyszorowane.
Gość: Furiouz, 79.97.243.9*
2008/08/12 18:59:06
Jest troche niedociagniec w tej zagadce, przedewszystkim charakter pisma, zaden grafolog nie stwierdzi ze rachunek i list napisala ta sama osoba bo tak NIE BYLO czy to na potrzeby zagadki czy tez naprawde.Proponuje zwrocic na pisownie litery M.Dalej ofiara zostala zaatakowana od tylu podczas gdy siedziala przy biurku, pasek zacisniety na szyi spowodowal ze nie bronila sie tylko probowala odzyskac oddech w miedzyczasie pociagnieta na podloge co powoduje zbicie kieliszka i kawalek szkla kaleczy ja w nadgarstek, to podsuwa pomysl sprawcy zeby podciac jej zyly i robi to ale dopiero po powieszeniu Joanny przecina jej nadgarstek i pozoruje reszte.Pasek dosc slimy zeby utrzymac jej cialo na drazku jest wystarczajaca silny zeby odpowiednio zacisnac sie na szyi ofiary i pozwolic ja ciagnac po podlodze stad obdrapane paznokcie i zadnych sladow DNA.Pufa podstawiona juz po wszystkim, noz w odpowiednim miejscu
Gość: młotek, atj46.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/12 19:06:43
Ta ciecz na podłodze nie przypomina krwi, i jest podobna do tego, co było w kieliszku, ale z kolei co za debilny policjant by nie zauważył że ma do czynienia z winem a nie z krwią? jakoś to zbytnio naciągane O.o
i jak dla mnie to "skok" z pufy jest mało rzeczywisty. Jak można skoczyć i jeszcze wylądować w takiej pozycji? I dlugośc paska: czy nie był za króki jak na odleglośc która dzieliła szyję i drążek i minus jeszcze pętla i węzęł przy drążku? I list. Może zastał ją w trakcie pisania a potem dodał podrobiony podpis? Przeciez miał wzór , łatwo coś przekopiować gdy się na to patrzy...przynajmniej ja tak umiem.
Gość: NINS, s252pc130.mmj.pl
2008/08/12 19:29:03
kieliszek z lewej strony wskazuje ze osoba byla leworeczna, a podciela sobie zyly prawą pozatym podpisy wcale nie są jednakowe, mąz mogl sklamac apropo zajmowania się rachunkami, zdecydowanie widac iz ona pisala list ale nie ona go zakonczyła tresc listu rownież nie wskazuje na samobojstwo, ale to moze jedynie przeanalizowac jakis psycholog, pismo jest regularne, osoby ktore maja popelnic samobojstwo zdradzaja to w swoich listach (widzialam film o tym:D) kawalek kieliszka wbity w rane byl zapewne oznaka obrony, gdy zaatakowal ja mąż, w jaki inny sposob mozna sobie wbic kielisze w cialo? uderzajac reką o ręke? :) mąz musial ja zaskoczyc. Poza tym krew która cieknie po nogach, w momencie gdy osoba podcina sobie zyly i wiesza sie automatycznie reka wisi luzno tak jak na fotkach. trzymanie jej przy spodniach jako odruch cierpienia jest chwilowy. ofiara musiala dlugo lezec na ziemi by spowodowac to, ze krew zaczela przesiąkac i zciekac po nodze. dopiero została powieszona. troche namieszałam ale nie jest zle ;)
Gość: NINS, s252pc130.mmj.pl
2008/08/12 19:31:20
zapomnialam dodac, ze plama na spodniach jest nienaturalna, jesli chodzi o opisana przez policjanta reakcje na bol, bylaby ona prostopadła do ziemi a nie zciekala zgodnie z materialem :)
Gość: kornik, host-79.173.27.229.tesatnet.pl
2008/08/12 19:31:48
1. ŚWIADEK
Dwie możliwości: a)samobojstwo - osoby, które doświadczyły tragedii, często wypierają z pamięci owe zdarzenie - robią to nieświadomie i nie mają nad tym kontroli b)morderstwo - winny pozoruje stan wyżej opisany 2. POSZLAKI. a)mimo informacji, że więźniowie wieszają sie na klamkach, sznur wydaje mi się zdecydowanie za długi, szczególnie gdy mówimy o "skoku" z pufy. b)brak krwi na pufie, bardzo dziwne przy przeciętych żyłach c)mała ilość krwi po podcięciu żył - wskazuje to na przecięcie ich po zatrzymaniu akcji serca, przez co przepływ krwi był znacznie słabszy d)inny podpis - oryginał jest na jednym z rachunków i zwolnieniu. na drugim rachunku jest prawdopodbnie podpis sfałszowany przez męża, gdy coś opłacał. Grafolog ( a raczej osoba robiaca za niego) sprawdził pierwsze 2 zdania. Podpisu się nie zmienia co drugi podpisywany dokument. e)niedokonczony list - "..." i podpis wstawione przez oprawcę f)Objawy somatyczne niespecyficzne - ofiara ma slad na spodniach po zmoczeniu sie. objaw przemocy fizycznej i strachu g)kieliszek przy stole - jeżeli to kieliszek ofiary to była ona leworęczna 3. DOWÓD ZBRODNI. Uważam, że najlepszym dowodem będzie, że ofiara była leworęczna więc podcieła by sobie prawe żyły. zbrodnia: Marek wraca do domu, Joanna go nie słyszy, podchodzi i widzi co pisze (bądź też nie), chwyta pasek, zaczyna ją dusić. Joanna trąca kieliszek, odjeżdza na krześle do tyłu, dusi się (tu następuje niekontrolowane oddanie moczu) i w koncu umiera. Mąż wiesza ją sugerując samobójstwo, podsuwa pufę, nastepnie podpisuje list, który idealnie pasuje do jego wersji. Na końcu, by to uwiarygodnić, podcina Joannie żyły w lewej ręce. To tyle z moich przemyśleń po 9h pracy. Pozdrawiam 2008/08/12 19:41:11
Kominek, na pierwszym zdjęciu Joanna G. miała bluzkę na ramiączka. Na kolejnym, zdjęcie drugie, Pani ubrana jest w bluzkę na rękaw, co najmnije krótki. Czy to mało ważny szczegół?
Na pufie nie było śladów krwi, poza tym pozycja Joanny G wskazuje, że jej ciało nie mogło swobodnie wisieć. Więc nawet gdyby ocenić na oko, tą odległość, skaknie z pufy nie miało by sensu. Pyt. 2- poszlaka- podsunięta pufa. Krzesło w pokoju gdzie został rozbity kieliszek, jest odsunięte na prawo, być może ktoś wchodził wejsciem z lewej strony, zaskoczył siedzącąś osobe- poszlaka; przypuszczalnie Joannę G. Osobą wchodzącą był jej mąż, który po wejściu odłożył teczkę - która poźniej została tam znaleziona. Rozbity kieliszek, to kolejny zastanawijający element. Jedna osoba siedząca na krześle, druga rozbijająca kieliszek - przypuszczalnie oprócz Joanny G w domu zjadowała się inna osoba. Z powyższego wynikałoby, że mąż był naocznym świadkiem samobój./morder. Joanny G. Joanna G udusiła się- napierw przywiazała pasek do drążka, drugim końcem obwiązała szyję, podcięła żyły, omdlewając udusiła się. pyt3 mąż Joanny G był w domu, wszedł do pokoju kiedy ona pisała list, odłozył teczkę. ze złości zbił kieliszek, ona odsunęła się z krzesłem. Wyszła rozzłoszczona z pokoju , bo mąż pochlapał jej ubranie płynem z kieliszka. zaczął jej grozić więc ona chwyciła nóż. odegrała się poszła po pasek, przywiazała do drążka. zagroziła tez ze podetnie sobie żyły. na co mąż zaszedł ją od tyłu chcwycił rekoma jej dłoń zaciśnietą na nożu, i podciął jej zyły. ona omdlewając pudusiła się. Dobrze?:) 2008/08/12 19:55:24
Jakos tak mi dziwnie jak nie ma komentarzy (tzn. sa ale ukryte) pod notka i nie ma co poczytać.
Mam przymus napisania czegokolwiek :) (pies pawłowa normalnie :)) 2008/08/12 19:55:36
wydaje mi się szalenie dziwne, że pufa nie jest poplamiona krwią. Gdyby podcięła sobie żyły stojąc już na pufie parę kropel krwi powinno upaść jeszcze na pufę. nie mogłaby raczej zrobić tego już po zeskoczeniu z pufy, a ja na miejscu ofiary na pewno nie podcięłabym sobie żył jeszcze przed powieszeniem (okropny ból + osłabiona koordynacja)
co więcej : ślady krwi na nożu sugerują jakoby podcięła sobie żyły końcówką ostrza co wydaje się idiotyczne : większość ludzi zaczęłaby od trzonka pociągając nóż ku sobie. list wydaje się być nie dokończony przypadkiem - nie celowo. moim zdanie m wygląda to tak : mąż zastał żonę na pisaniu listu do niego, rozegrała się kłótnia w trakcie której żona zmiażdżyła nadgarstkiem kieliszek (kieliszek leży roztrzaskany na lewo od klawiatury - ofiara ma zakrwawioną lewą nogawkę spodni). Mąż bojąc się konsekwencji zainscenizował samobójstwo (powiesił ją, by mieć pewność, że umrze i kara go ominie) ciągnął żonę po podłodze - stąd obdarty lakier na krańcach paznokci. podstawił za nią pufę, że niby z niej zeskoczyła, a pocięty nadgarstek poprawił nożem (wystarczył sam czubek ostrza). zagadka 1 : problemy z opowiedzeniem okoliczności morderstwa może mieć morderca będący w szoku po zbrodni i nie majacy przygotowanego jeszcze alibi. 2008/08/12 19:56:31
2008/08/12 20:14:16
1.Dlatego, że świadkiem zdarzenia było dziecko, obserwujące zdarzenie przez drugie wejście (najprawdopodobniej pojawiło się w domu po usłyszeniu słów babci, że z mamą jest coś nie tak). Szok wywołany tym co zaobserwowało i miłość do ojca nie pozwoliły mu obciążyć winnych.
2. Poszlaki: -samobójcy poręczniej byłoby zawiązać supeł na pasku z przodu szyi, -odrapany lakier na paznokciach - powstały w skutek próby oswobodzenia się z paska, -ślad krwi na nożu - powinien był być wzdłuż ostrza a, nie wskazywać na głębokość rany, -nienaturalne rozbicie kieliszka, wskazujące na walkę odbytą między napastnikiem a ofiarą, -krzesło odsunięte od biurka bardziej, niż wymagał by tego moment odejścia od niego, -fakt wysłania sms do męża - ofiara nie miała by w tym żadnego celu, skoro napisała list, -ostatnie zdanie listu, które wcale nie musiało wskazywać na samobójstwo, 3. Dowodem obciążającym, wskazującym napastnika jest pasek, którym ofiara została uduszona. Teściowa uświadomiwszy sobie, że żona jej syna zamierza od niego odejść, zabierając ze sobą dzieci, pozbawiając go ,,wszystkiego'', jak to wyraziła w liście, instynktownie próbując uchronić przed tym własne dziecko pochwyciła pasek (który sądząc po fasonie, należał do niej) i zaatakowała ofiarę z zamiarem uduszenia jej. Ofiara mimowolnie ruszając ręką, stłukła kieliszek, którego odłamek, utkwił w jej nadgarstku. Próbując oswobodzić się spod paska, odrapała lakier na paznokciach. Teściowa dusiła ją stojąc za nią, uniemożliwiając ofierze podrapanie jej, zadanie ciosu, dlatego nie wykryto dna sprawcy, nic. Ponieważ napastnik był w bardzo podeszłym wieku, nie zdołał udusić ofiary, a jedynie ,,poddusić'', choć najprawdopodobniej nie zdawał sobie z tego sprawy. Zawiadomił syna, który zjawił się w domu, tłumacząc później, że powodem powrotu, był sms otrzymany od żony (która właściwie nie miała po co informować go o ,,końcu'', skoro wyraziła to w liście). Mężczyzna postanowił upozorować samobójstwo wieszając żonę na pasku, którym została podduszona, najprawdopodobniej nie wiedział, że jego żona żyje i przyczyną śmierci było powieszenie, o czym świadczy charakterystyczny znak na szyi (można by domniemywać, że ofiara została bezpośrednio pozbawiona życia przez teściową, gdyż ślady puszczenia zwieraczy na spodniach, nie są ,,w dół'', jednak to kwestia materiału spodni, a nie wcześniejszego zgonu). Ponieważ ofiara zraniła się w rękę, mężczyzna podciął jej żyły jednej ręki, pozorując samobójstwo kombinowane (którego statystycznie częściej dopuszczają się mężczyźni). Za ofiarą, ustawił pufę, sugerując, jakoby żona z niej skoczyła, postąpił błędnie, ponieważ na pufie i w jej okolicach, nie było śladów krwi, ponadto przy takiej długości paska, wejście na pufę nie było konieczne do samobójstwa. Można doszukiwać się nieprawidłowego ułożenia noża, jednak, jeśli był ciężki, taka pozycja jest możliwa. Kieliszek leżący po lewej stronie biurka, świadczy o leworęczności ofiary. Osoby leworęczne pisząc list, kładą kieliszek automatycznie po lewej stronie. Osoba leworęczna podcięła by żyłę ręki prawej, nie lewej jak to miało miejsce u owej kobiety. (Uwagi: To, że podpisy kobiety znajdowały się w teczce mężczyzny może świadczyć o manipulacji listu, jednak sądzę, że to tylko ,,pułapka'', autora, w którą łatwo wpaść).
Gość: kriss_222, elh116.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 20:26:23
jeżeli dziewczyna podcieła sobie zyły przed powieszeniem to mie mogła by założyć paska na którym sie powiesiła... a co do świadka mógł być ślepy i głuchy więc tak naprawde to nic nie wie..
Gość: Tubis, host-81-190-216-233.wroclaw.mm.pl
2008/08/12 20:29:18
1) świadek nie mógł wyjaśnić okoliczności bo zabił i zakrywał się byciem w szoku. świadkiem i jednocześnie zabójcą jest mąż
2) taboret - ofiara ma podkulone nogi, to oznacza, że z taboretu nie korzystała, ponadto gdzie krew na taborecie. potłuczony kieliszek aktówka męża niedokończony list 3) nikt dwa razy się tak samo się sie podpisuje - zastał żonę podczas pisania listu, zabił ją i "dokończył" list sfałszowanym podpisem. zaskakujące, że jest identyczny jak na jednym z rachunków. IDENTYCZNY. 2008/08/12 20:35:55
Jejku, ślęczę nad tą zagadką już pół godziny i nadal nie wymyśliłam nic, poza tym, że to dziwne, że podpisała się J. Gajda zamiast np. Joanna pod swoim listem, jakoś trudno mi wyobrazić sobie że pod listem samobójczym składam podpis urzędowy. Poza tym absolutna czarna dziura! Szacunek dla wszystkich, którzy wykazali się większą przytomnością umysłu, bo ze mnie żaden detektyw.
2008/08/12 20:41:13
Jako ze nie wiem czy moja wyowiedz doszla:
nie jestem dobra w tkaich zagadkach, ale zeby nie narazic sie na gniew Kominka, odpowiem tyle co wiem -- nic... zauwazylam tylko jdna nie pasująca mi rzecz, a mianowicie - pufa, która powinna być pokrwawiona, denatka podcieła sobie przecież zyly, i chybaraczej powinna byc tez przewrocona,zwykle stolki gdy ktos sie wiesza sa przewrocone.... 2008/08/12 20:53:58
Na wniosek jednego z uczestników rozmowy konferencyjnej GG kopiuję tekst (oczywiście to, co tyczy się zagadki):
"Natalia: Krzychu, a jeśli niby mu napisała sms "To koniec", to po co jeszcze pisała list? Krzysztof: 1. kobiety dzine sa. 2. sms mial zwrocic uwage i go sciagnac a list przekazac reszte. 3. i inne :D Natalia: ale czy ona powiedziała,że się zabije? napisała "to koniec", co można uznać za koniec małżeństwa. Poza tym, stwierdziła, że ma w sobie wiele siły. A więc nie planowała smierci, ha! Krzysztof: ale po cyzm wniskujesz ze nie planowala? po tym ze napisałą by "nie mam JUŻ siły" gdyby chciala skonczyc? Radek: trzeba by skupić sie na kieliszku;d Natalia: napisała to za bardzo... hmmm twardo, nie rozczulała się nad sobą, tym razem chciała mu pokazać, że ona też potrafi... że jest samodzielna. Pisząc "to koniec" miała na myśli raczej rozwód. O ile wysłała takiego SMS-a. Radek: zdecydowanie. Natalia: w liście mogła ująć, że ma dosc takiego życia, sratatata, takie EMO Radek: ktos musial uderzyc w kieliszek on jest z 2 stron zbity Krzysztof: Radek zobacz zdjecie noza czy to normalne ze jest caly w krwi (jak rana kluta nie podciecie) Natalia: jeszcze jedno dziwne-plamy. Krzysztof: tak pasuje ale nie wyglaa jak podciecie ale jak kluta :) Natalia: Gdyby on zbił się na stole, to jakim cudem plamy znalazłyby się za nogą? Radek: ale ktos mógł jej przeciąc nadgarstek nożem jesli taka częśc jest w krwi to kąt cięcia musiał być duuuzy Krzysztof: wiec maz mogl poprawic :D Natalia: nie zakładajmy, że mąż. Wg mnie kłamie i kogoś osłania, ale jej nie zabił. To by było zbyt proste, nie uważasz? Radek: mysle ze to kochanka męża Krzysztof: radek sproboj noz wbic w nadgarstek na 5cm (tyle jest w krwi) wiec poprostu ktos gu sumarował w krwi moim zdaniem Natalia: kieliszkiem w coś uderzono Radek: uhum Natalia: był podniesiony , wylało się z niego. Plamy są podłużne na obrzeżach wylej coś ... albo niech kapie ze stołu, nawet woda, a zrob taki mały "chlup". Wiadomo, że ktos siedzial na krzesle i się odsunął. Ale, czy to była ofiara? Krzysztof: ej ale niech ktos to potem spisze :) wyslemy na kominka Natalia: a nie mozemy skopiowac? Krzysztof: mozemy ale nie wszystko :D niech wejdzie w jedna wiadomosc Radek: ja mysle ze ona siedziała i przyszła kochanka męza i ona wstała a ta ją zatakowala Krzysztof: ale nie ma sladow naskorka i kochanka nie podniesie jej by powiesic Radek: a jak on lubił duuuze grube kobiety?;d Natalia: powiedziala cos w stylu" co, suko? ładnie jest podrywać cudzych mężów?" i chciała ją ochlapać, ta powiedziala, że ma przestać, zaczęły się szarpać-08-2008 22:03) kieliszek uderzył o stół, podczas tego Radek: a jesli ona była zaskoczona to jak mogła sie bronić jak rta ją z noża? Natalia: a może kochanka zadzwoniła po meża i ten przyjechal jej pomoc? Krzysztof: i jednym uderzeniem nie zabila w nadgarstek wiec na pewno by sie szarpaly Natalia: hmmm bo wsiadł do samochodu i pojechal do domu. A przecież była propozycja rozwodu, czyż nie? I czy ona napisała tego sms-a?" Na razie tyle, wczoraj wieczorem siedzieliśmy... Nasze trzy głowy jeszcze dziś pewnie będą beznadziejnie główkować nad tą zagadką, zapewne i tak żaden z nas nie będzie Poirotem.
Gość: sassasea, host-5db0c153.sileman.net.pl
2008/08/12 21:01:31
nie mam dowodu ale morderca jest kochanka meża
2008/08/12 21:09:16
1. było to dziecko - bardzo małe jeszcze - nie umiało mówić.
2. Pufa stała zbyt daleko (i pod dziwnym kątem), a pasek zbyt długi(w sensie za zuzyodstęp pomiędzy szyją, a drążkiem - łatwiej sie powiesić wysoko, niż skoczyć z oddali z ugiętymi nogami, tak aby po prostu nie stanąć ) krzesełko przy biurku ma kólka, które ustawione są tak, jakby ktoś podsunął krzesełko spowrotem do biurka - niewiele osób przed samobójstwem myśli o porządku w domu. nóż jest zbyt zakrwawiony - krew z żył nie wypływa pod takim ciśnieniem. 3. Pasek wygląda podejrzanie, jest zagięty w 3 miejscach, akurat w miejscu na 2 ręce(po bokach) i szyję. Kobieta "powiesiła" się zostawiając bardzo długą przerwę pomiędzy szyją, a drążkiem, więc pasek na środku powinien być prosty. zakładam, że mordercą był mąż, on tylko miał coś do stracenia na rozwodzie (podział majątku itp.) zaszedł żonę od tyłu, zaczął dusić ją paskiem (stąd zagniecenie na środku) żona odruchowo trącila kieliszek, który roztrzaskał się (gdyby został lekko stuknięty, to kawałki nie odleciały by tak daleko) i próbowała się uwolnić, nie było więcej rzeczy do zniszczenia podczas tej "walki". kobieta mogła wbić paznokcie w ciało mordercy, a ten sciął jej paznokcie i dokładnie wyszczotkował palce (stąd ubytki lakieru). Kobietę następnie przeniesiono, upozorowano samobójstwo (zacięcie kieliszkiem zakamuflowano nożem) a fotel spowrotem przysunięto do biurka (stąd kółka). to moje pierwsze myśli, nie mam za bardzo czasu się zagłębiać, ale bardzo podoba mi się "gra". Czekam na następne. 2008/08/12 21:19:30
Nie wydaję mi się , by kobieta, która ma się powiesić pisałaby "mam wiele sił by ..." . W żadnym słowie w liście nie wspomina, by miała się zabić.
Ta krew na nożu to dziwna jest. Gdyby sobie żyły podcięła, to nie wbijała by tego noża sposobem kłutym, tylko siecznym, a wtedy krew znajdowała by sie na ostrzu, a nie na płazie. Wydaję mi się też, że osoba która się dusi, podświadomie chwyta się za szyję. Gdyby wczesniej podciela sobie żyły, krew splywala by jej po bluzce, piersiach... Ktoś pewnie ciął ją po śmierci ;] 2008/08/12 21:19:44
Dla tych z kryminalej ważny jest motyw. Jest motyw jest i zabójca. Nie ma morderstwa bez dowodu zbrodni.
Jeden ze schematów: mąż zdradza żonę Robi to ponownie Dowiaduje sie tego dnia, że ona też ma kogoś Mąż leczy się psychiatrycznie, nie może znieśc, że ona także go zdradza Rano wyszło na jaw, że znowu ma kochankę Żona puszcza mu sms-a, że to już koniec, decyzję ułatwia jej to, że też ma kogoś Mąz przyjeżdża do domu, wchodzi drugim wejściem Widzi to teściowa Teściowa nie doniesie na swojego syna A było tak: Zastał żonę piszącą list Żona po uprzednim zapytaniu dziecka kogo bardziej kocha, zdecydowała się odejść List miał kończyć się...ja jestem gdzieś daleko ale kocham nasze dziecko Listu nie skończyła, bo mąż wszedł drugim wejściem i przewrócił kieliszek który uderzył o podłogę Udusił ją na leżąco Powiesił nad drzwiami Podciął żyły, bo bał się, że może może przeżyć Koniec Wybiegł tylnymi drzwiami Wszedł normalnie i zadzwonił po policję po wcześniejszym przygotowaniu pokoi Podpisał się za nią, bo ona nie zdążyła Jego duma męska była zbyt mocno urażona aby i jej wybaczyć. Pomimo tego, że był z inna nie pozwoliłby jej odejść od niego.
Gość: the_blue, 92.41.201.182.sub.mbb.three.co.uk
2008/08/12 21:24:52
Nie moge sobie wyobrazic motywu dla ktorego ta kobieta moglaby byc zamordowana i nie daje mi to spokoju. Jedna z rzeczy, ktore mnie najbardziej zastanawiaja jest ten list - on absolutnie nie jest listem samobojczyni, a druga rzecza jaka mi nie daje spokoju jest ta szklanka i szklo w nadgarstku.
Gość: , dgw125.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 21:28:11
Dowodem zbrodni jest kieliszek, napewno nie nóż ponieważ jest zakrwawiony tylko na czubku a tam przewaznie narzędzie jest tempe, zona chcial odejsc od męża ( pisala list w ktorych chcial mu powiedziec o odejsciu a nie o samobójstwie) ale on wrocil wczesniej i postanowil ją zabic,
2008/08/12 21:32:28
No dobra ale robię to tylko dlatego, że nie chcę zostać wzgardzonym.
Świadkiem jest drugie dziecko dziewczyny, które sądząc po je wieku może być niemowlakiem albo przechodzić etap gaworzenia. Poszlaki - jeśli świadkiem rzeczywiście było jej drugie dziecko, to jego obecność podczas udanej próby samobójstwa matki jest dosyć podejrzane. Jeśli chodzi o nóż, to wydaje mi się, że po podcięciu sobie żył najpierw by go upuściła a dopiero potem skoczyła z pufy. Nóż powinien więc leżeć w innym miejscu. Ale tak naprawdę mam dwie hipotezy nie podparte żadnymi dowodami. I - Joanna po napisaniu listu (nie dokończonego) padła nieprzytomna na podłogę raniąc się szkłem z potłuczonego kieliszka, który kilkakrotnie zdążyła wpierw opróżnić. Zanim straciła przytomność napisała do męża, że "to koniec" (słowa te mogą znaczyć wszystko, nie koniecznie chęć popełnienia samobójstwa). Kiedy wiarołomny Marek przybył na miejsce, zastał Joannę leżącą na podłodze, nieprzytomną i broczącą krwią. Wiedząc, że jego żona jest silną osobą, która może chcieć się rozwieść, odebrać mu co najmniej połowę majątku oraz prawa do opieki nad dziećmi, postanowił wykorzystać sytuację i upozorować samobójstwo. Wykorzystując chwile, w których Joanna odzyskiwała świadomość podsunął jej pod oczy niedokończony list i nakłonił o tego aby go podpisała pod byle pretekstem. Następnie przytwierdził swój pasek do drążka, przytargał na wpół bezwładne ciało Joanny pod drzwi, zawiązał na jej szyi pętlę, po czym, opierając się o nią, ciężarem swojego ciała doprowadził do uduszenia, najpierw przecinając żyły na jej lewej ręce. II - zrobiła to teściowa. Wątpliwość moją budzi jednak przede wszystkim jeden szczegół: osoba, która korzysta z usług UPC jest przecież na tyle szczęśliwa, że nawet największa tragedia nie doprowadzi jej podjęcia do tak drastycznych kroków jak samobójstwo.
Gość: mauser, acpf69.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 21:56:27
dziwna sprawa z pufa...wyglada to tak jakby najpierw zeskoczyla z niej a potem podciela zyle.. wg mnie kobitka siedziala przy kompie i ktos zaatakowal ja od tylu.. ona trzymala w lewej rece lampke wina i w wyniku a taku potlukla ja wbijajac w nadgarstek.,.. koles zaatakowal ja od tylu zarzucajac ten pasek na szyje i udusil ja potem ten pasek przywiazal do baierki... jakby sobie nozem zyly podciela to noz bylby zakrwawiony wzdluz ostrza.. a ten wyglada jakby go wbila w cos...
Gość: Baraka, dva78.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 21:57:27
1.ŚWIADEK
drugie dziecko na tyle małe, ze nie jest wstanie opisać samobójstwa swojej matki 2. POSZLAKI jakoś ich `nie widzę` albo mi się nie chce ich widzieć - chociaż mogłabym się doczepić do podpisu p. Joanny 3. DOWÓD ZBRODNI dowodem zbrodni jest Zdrada Męża, brak miłości syna ( mały gnojek wybrał ojca co Joannę Matkę bardzo zabolało), samotność, nienawiść, rozczarowanie, ból romantycznej miłościMordercą jest sama Joanna G morderca samej siebie, morderca jej rodziny ( dzieci bez matki, która zginęła targając się na własne romantyczne życie już powoduje, że dzieciaki zaburzonka osobowości mają gwarantowane)A było to tak: Joanna G. wpada zapłakana do mieszkania, nalewa wina do kieliszka, siada za biurkiem i pisze list do męża. W trakcie pisania jej ból zdrady męża jest tak wielki, ze przerywa pisanie rozbija kieliszek o biurko, bierze kawałek szkła i chce podciąć sobie żyły. Szkło okazuje się zbyt cienkie, Joanna już wie, ze takim szkiełkiem to sobie krzywdy raczej nie zrobi a przecież tak bardzo chciała teraz umrzeć, zemścić się na mężu. J. Gajda obmyśla błyskawiczny plan swojego samobójstwa - zabiera nóż z kuchni, wyszukuje z szafy wygodny pasek do zaduszenia się, wysyła smsa do męża o treści To koniec, przytula i całuje drugie dziecko na pożegnanie, wkłada go ponownie do łóżeczka i wolnym spokojnym krokiem( Joanna jakby w hipnozie radości samo destrukcji ) zbliża się do drążka i pufy- do własnego miejsca zbrodni. Jeden koniec paska zawiązuje o drążek a drugi dokładnie i równo owija wokół szyi ( specjalnie wybrała gruby, cienki pasek mógłby zadawać jej zbyt duży ból wżynania się ). Ukucnęła na pufie, zaczyna przyzwyczajać się do ucisku na szyi, opanowuje swój zdenerwowany oddech (cały czas sobie powtarza, ze ta śmierć jest czymś dobrym, ze w końcu przestanie cierpieć z miłości). Z chodzi z pufy, nóż wbija dość głęboko w nadgarstek( teraz czuje, ze przebiła tętnicę - szkiełko z kieliszka dało jej tylko ukłucie) krew zaczyna spływać po spodniach, na lekko ugiętych nogach zaczyna się podduszenie a utrata krwi powoduje, ze Joanna jest coraz słabsza i nacisk na szyje jest coraz większy. Samobójczyni zaczyna brakować powietrza zaczyna się dusić- nie ma już na tyle sił żeby się podnieść, jej ciało staje się ciężkie- dusza powoli spiernicza z jej ciała, jeszcze trochę i Joanna przestaje oddychać, Ciało UMARŁO. I teraz zaczyna się przedstawienie śmierci matki i żony, zaczynają pojawiać się pytania: dlaczego? Kto? przecież była taka ładna? miała taki Duży piekny ogród? itp A p. Gajda chciała tylko dozgonnej, pięknej, romantycznej miłości bez zdrad, oszustw i cierpienia Jakby maż nie Zdradzał to by żona ŻYŁA. The end Love story
Gość: ankenstain, 231-goc-9.acn.waw.pl
2008/08/12 22:10:13
Żona z ogrodu weszła do mieszkania, nalała sobie wina i zaczęła pisać list. Mąż wrócił, zastał żonę piszącą. Postanowił ją zabić. Odstawił teczkę, chwycił za leżący obok pasek i udusił żonę. Ta zrezygnowana nie próbowała się bronić jednak w szoku wywróciła kieliszek i skaleczyła się w lewą rękę. Mąż powiesił żonę na drążku i dodatkowo dźgnął ją nożem, żeby mieć 100% pewności. Dostawił pufę, by upozorować sammobójstwo.
Gość: junior, 82.160.38.10*
2008/08/12 22:20:59
1.Świadek przestępstwa przypuszczalnie był niemowlakiem, dzieckiem denatki. Dlatego nie mógł nic powiedzieć. Wątpliwości jednak takiego obrotu sprawy budzi fakt, że zmarła była w ogrodzie z obojgiem dzieci(jednak spytała się tylko syna o to kogo bardziej kocha, więc prawdopodobnie moja teza jest prawidłowa). Jedynie co przychodzi mi na myśl to to, że przed śmiercią zabrała ze sobą do domu dziecko.
2. A)Jak wspomniane jest w tekście samobójstwo kombinowane jest domeną mężczyzn. Prawdopodobne jest to, że mąż denatki upozorował samobójstwo, a działając w stresie, żeby być pewnym zastosował dwa sposoby. B) Śmierć przez powieszenie nie jest takie pewne, ponieważ zmarła nie miała języka między zębami co często pojawia się przy próbie samobójczej przez powieszenie się. Układ nóg również nie jest czymś typowym(kieruje się tutaj obrazkiem ze strony www.kryminalistyka.fr.pl/forensic_przyczyny_powieszenie.php). C)Sposób w jaki denatka podcięła sobie żyły również jest zastanawiający. Ja na miejscu zmarłej nie podcinałbym sobie żył końcówką,a całą długością noża. Samo przecięcie żył nie jest również często stosowane przez kobiety jako metoda samobójstwa. Taka forma samobójstwa również nie pasuje do denatki, która opisała się jako niepoprawna romantyczka, a podcięcie sobie żył na pewno nie jest romantyczne. D)Wielce zastanawiające jest to, dlaczego mąż denatki miał ze sobą rachunki oraz list zmarłej do dziekana. Jakby potrzebował je, żeby podrobić podpis J. 3.Denatka nie miała zamiaru popełniać samobójstwa. W liście jest napisane, że nie jest to pierwsza zdrada jej męża. Przypuszczalnie chciała zgodzić się na rozwód i zabrać facetowi majątek, dom, dzieci(szczególnie syna, który jest przywiązany do ojca, możliwe że ojciec do niego również). Potwierdza to również sms wysłany do męża - "To koniec" - nie świadczyło to o tym, że kobieta chciała sobie odebrać życie, a o tym że koniec małżeństwa. Mąż po otrzymaniu sms, wrócił do domu, gdzie wraz z kochanką dokonał zabójstwa. Podszedł piszącą kobietę od tyłu i zaczął ją dusić,w tym czasie jego kochanka przy pomocy zbitego kieliszka podcięła zmarłej żyły. W momencie zabójstwa zmarła zacisnęła palce prawej ręki na obręczy fotela, dlatego w tekście jest fotka z pokazanymi zdartymi paznokciami denatki oraz wspomnienie o fotelu, z zaznaczoną strzałką na obręcz fotela. Na obręczy krzesła mogą być ślady po paznokciach. Pozdrawiam junior
Gość: CoreczkaTatusia, 20-167.89-161.tel.tkb.net.pl
2008/08/12 22:27:54
Moim zdaniem rozbity kieliszek sugeruje ślady walki. Być może morderca chciał zatuszować to robiąc w miejscu skaleczenia (ślad po szkle w ranie) nacięcie. Ponadto, ślady krwi na nożu wskazują na ranę kłutą, nie na przeciągnięcie nożem w celu podcięcia żył (w tym wypadku, nóż byłby brudny na środku lub bliżej trzonka noża). Kolejnym elementem jest ułożenie noża, który nie mógłby leżeć w tym miejscu, ponieważ: "samobójca" nie mógłby trzymać w ręku nóż i zawiązać w okół szyi pętli. Jeśli natomiast napierw podciąłby żyły, a potem się wieszał, nóż leżałby w innym miejscu. I w drugą stronę: jeśli ofiara miałaby pętlę na szyi, jak mogłaby się pociąć? (Rany musiały zostać zadane w miejscu powieszenia, bo nigdzie indziej nie ma śladów krwi) Kolejnym elementem podważającym hipotezę samobójstwa jest rola pufy/fotela, który w przypadku takich wysokości jest zbyteczny, bo rówinież bez jego użycia możliwe jest powieszenie się. Narazie tylko tyle przyszło mi do głowy.
2008/08/12 22:28:06
- zapewne miała na mysli dzieci. Poza tym to zdanie "..mam w sobie wiele siły.."nie pasuje do osoby, która myśli skonczyc ze sobą.
Wychodzi do domu, by napisać list. Mija w drodze tesciową zapowiadając, że idzie napisac list do męża. Zasiada na krześle pisząc. Podchodzi poddenerwowana teściowa, wiedząc co się święci, by wyperswadować Joannie pomysł.Nie może do tego dopuscic. Nie pozwoli zabrać jej synowi dzieci.Dochodzi do kłótni, możlie że nie pierwszej tego dnia. Joanna lub teściowa odruchowo strąca klieliszek z winem stojący na biurku (możliwe, że J. piła wino by dodać sobie odwagi by porzucić męża?). Odłamki spadaja na ziemie.Joanna lekko odsuwa krzesło, nachyla się by pozbierać szkło (przyszło mi na myśl, gdy zobaczyłąm zdjęcie gdzie J. ma rozchylone wargi mhm). Teściowa w akcie desperacji zaczyna ją dusić paskiem. Sciąga uduszona na ziemię. W nadgarstek wbija się odłamek szkła. Wiesza Joannę na pasku. Do prawej ręki Joanny wkłada nóż, kierując swoją ręką wnadgarstek lewej dłoni i wbija nóż. Krew na nożu świadczy, że nóż nie przesunął się gładko po ciele, lecz został wbity. Nastepnie morderca pozwala by nóż bezwiednie opadł na ziemie, lewą rękę zabitej przykładając do jej nogi by nie popryskać się krwią. Krew wsiąka w spodnie, następnie gdy teściowa puszcza ręka się odchyla od nogi i krew skapuje na stopy. Jak dla mnie wszystko zbyt precyzyjne jak na tesciową w bardzo podeszłym wieku, ale kto wie. Tesciowa wraca do ogrodu, mówiąc ze z Joanna jest cos nie tak. A teraz odpowiedzi: 1. ŚWIADEK nie był w stanie wyjaśnić okoliczności bo sam byl morderca 2. POSZLAKI -pozycja denatki wskazująca na wcześniejszą pozycję siedzącą -brak krwi na pufie- jesli wczesniej podciela sobie zyły a dopiero po tym postanowila sie powiesic krew z nagdarstka powinna skapnac na pufe -slad krwi na nożu nie wskazuje na rane ciętą jaką sobie zadają samobójcy -zdanie w liscie, ze ma w sobie wiele siły.. nie swiadczy o checi samobojstwa Tak więc wg mnie mordercą jest teściowa, która nie chciała dopuścic by Joanna odebrała jej synowi dzieci. P.S. Jak się wyspie to może jeszcze cos wymysle. Pozdrawiam. 2008/08/12 22:29:48
Kobieta ma złą rękę podciętą. Kieliszek leży po lewej stronie, znaczy że nóż też powinien leżeć po lewej a prawa ręka powinna być podcięta - jest odwrotnie.
2008/08/12 22:30:10
Bardzo lubię kryminały, ale chyba nie potrafię odpowiedzieć na wszystkie 3 punkty. Teraz czekam na komentarze i rozwiązanie zagadki:-)
1. Świadek nie było go wcześniej -Przedpołudnie spędza z rodziną w ogrodzie. Przebywają tam jej dzieci, teściowie (w bardzo podeszłym wieku) oraz zaprzyjaźniona rodzina. ()Natychmiast wsiada w samochód i wraca do domu. 2. Poszlaki Samobójstw kombinowanych dokonują praktycznie zawsze mężczyźni, w stresie po próbach samobójczych Była zdrową kobietą, nigdy na nic się nie leczyła. Nie próbował jej ratować? Prawdopodobnie tak, ale na pufie nie znaleźliśmy krwi. Ten kieliszek...dziwnie leży...bardzo dziwnie. wśród nich jest Marta S., z którą Marek G. zdradzał żonę. Krótkie, głębokie nacięcie. Wzięliśmy je z teczki Marka G. stojącej obok biurka, myśląc, że to jej teczka Co teczka Marka G. robiła przy tym biurku? Zgodnie z tym, co mówisz, znalazł żonę, potem poszedł do pokoju, położył teczkę, znalazł list... I ten list. Widziałeś ostatnie zdanie? Ono jakby nie miało sensu... mam w sobie wiele siły by pokazać ci jak to jest gdy w jednej chwili tracisz wszystko - Miała 27 lat, dwójkę dzieci, męża, całkiem spory dom z ogrodem 3. Dowód Motyw miał mąż jak i Marta S., Marek G. nasuwa się jako główny podejrzany. O wzburzeniu Joanny mogła go poinformować Marta S. Wraca do domu, odstawia teczkę, widzi niedokończony list i postanawia działać. Niestety niepodważalnego dowodu na razie nie dostrzegłam. 2008/08/12 22:33:41
Nie mogla skoczyc z pufy, drazek jest za nisko, pasek za dlugi a cialo zesztywnialo ze zgietymi nogami. Na razie tyle. dopiero teraz zobaczylem zagadke, moze bylbym pierwszy chociaz z ta pufa ^^
Gość: dbiesiada, bxz139.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/12 22:36:52
1.świadek
Moje przypuszczenie, jako że dwójka dzieci jeden syn ten którego pyta ma 6 lat (skoro pyta tylko jedno dziecko przypuszczam, iż drugie nie potrafi mówić , tzn jest młodsze i ono powinno byc naszym świadkiem). 2.Poszlaki a. Pufa , a miejsce zbrodni widząc odległość pufy od drążka (oraz nie widząc śladów krwi na pufie) oraz wiedząc jaka jest długość paska wydaje się trudno wykonywalnym przy takim układzie rzeczy zawiązanie paska oraz założenie pętli na szyję b. nóż a zwłaszcza ślady po spływającej krwi te obok ostrza leżącego noża "świadczą"o tym że wcześniej skapnęła krew z rany a nie spadła z ostrza (ta skapnięta z ostrza to niezastygnieta kropla podobnie jak ta na ostrzu). c.inny charakter pisma (zwłaszcza podpis). Ekspertyza wydana przez jednego z chłopców a nie grafologa nie jest wiążącą. 3. Dowód zbrodni zdjęcia z pokoju rozbity kieliszek obok klawiatury (brak miejsca na kartkę papieru z listem), oraz kieliszek leżący po lewej stronie świadczy o tym iż Joanna jest leworęczna (dlaczego zatem prawą ręką podcina żyły lewej reki).Kierunek upadku kieliszka i jego rozbicia oraz ślady szkła na ręce świadczą o tym że przebieg był następujący podczas pisania na komputerze ktoś podchodzi z tyłu fotela i zaciska pętle z paska na szyji i pociąga fotel do tyłu ( stąd ten rozbity kieliszek oraz ślady szkła na ręce), odpryski lakieru potwierdzają tę hipotezę, po prostu próbowała się ratować i złapać oddech (patrz ślady na rękach od zaciskającego się paska podczas gdy próbowała łapać oddech).Następnie przez zabójce została podwieszona przy pomocy pufy (stąd pufa z tyłu aby ułatwić zawieszenie ciała)i w konsekwencji nietypowy układ nóg.oraz układ plam krwi przemawia za tym iż żyły były podcinane od tyłu (na zakończenie cięcia nóż swobodnie zwisał i wtedy skapywały krople na podłogę,mamy 4 ślady takich skapnięć z zakończonego cięcia). No i najważniejsze wg mnie mordercą jest mąż wystarczająco silny aby podnieść półprzytomną żonę i powiesić ją na drążku. (choć zastanawia mnie praworęczne podejście do noża czy wynikło z przyzwyczajenia i pośpiechu on jako praworęczny ,czy ktoś nieznający Justyny i nie zwrócił uwagi na leworęczność jej, np. "przyjaciółko-kochanka" 2008/08/12 22:38:10
1. Świadek był małym dzieckiem.
2. Kobieta zrobiłaby to bardziej elegancki sposób, nie nożem kuchennym tylko powiedzmy żyletką. Poza tym jak ktoś się tnie to nie idzie mu to już za pierwszym razem szybko i gładko. Kto by się wieszał na pasku. Morderca widocznie wziął to co miał pod ręką. Zabiła ją osoba której względnie ufała, ponieważ nie było śladów walki. Ofiara miała morke spodnie w kroczu, możliwe, że był to alkochol z kieliszka lub mocz. Pętla powinna zaciskać się z przodu, żeby ofiara mogła kontrolować samobójstwo. Morderca chciał mieć pewność że ofiara zginie, dlatego użył dwóch sposobów. Poza tym skoro samobójstw kombinowanych dokonują zawsze mężczyźni dlaczego miała by zrobić to kobieta, zabójca wybrał sposób w jaki on popełniłby samobójstwo. Nóż jest uflejony tylko do pewnego momentu, mało krwi wokół niego. 2008/08/12 22:39:11
I wydaje mi sie, ze jak sie podcina zyly nozem to chyba nie sama koncowka. Przynajmniej ja bym poszedl na calosc i porzadnie przejechal ostrzem od samego poczatku ^^ reka zostala przecieta kieliszkiem, ten kawalek szkla z nozka moglby zrobic takie samo naciecie jak koncowka noza.
2008/08/12 22:39:59
Jak dla mnie, coś tu nie gra z podpisami. Wydaje mi się, że ten na liście pisanym przez Joannę, nie należał do niej, ale do jej męża. Na rachunkach też rzekomo się podpisywała, a być może robił to jej mąż. To moje pierwsze przypuszczenie. Wydaje mi się zbyt proste. Idę się zastanawiać dalej.
2008/08/12 22:46:18
1. Świadkiem było dziecko ofiary.
2. - odłamki szkła w nadgarstku ofiary, - brak śladów krwi na pufie - możliwe, że została dostawiona przez sprawcę. 3. Kochanka męża podeszła do Joanny (po tym jak Joanna napisała list pożegnalny), zaczęła ją dusić, wtedy potłukły się kieliszki i ofiara dotknęła odłamka. Sprawczyni przeniosła ciało ofiary do przejścia między pokojem a rupieciarnią, tam powiesiła ją na pasku i podcięła jej żyły. 2008/08/12 22:54:17
Ten zegar źle działa.
Wlecze się, wcale nie odmierza dobrze czasu, ciągle jest dwadzieścia kilka minut do zakończenia zagadki, no straszny złom. Kto Ci go Kominku podrzucił? To był jakiś sabotaż na bank, albo jakowyś zazdrośnik Ci zgniłe jajo podrzucił..i tak będzie się to ciągnąć pewnie do godziny duchów, czyli czasu spamerów a ja tak swoje komórki mózgowe intensywnie (i bezefektywnie zapewne:)) wczoraj nadwyrężyłam, że dzisiaj zapewne do pierwszej za holibke nie dotrwam..buuuu!!!!!!! no litości, no:(
Gość: khala, ip82-139-87-168.lijbrandt.net
2008/08/12 22:56:11
ze tez ci sie kominek tak chce. wiem wiem, odplaci sie. dobry chlopak z ciebie :)
Gość: MRT, staticline10597.toya.net.pl
2008/08/12 22:58:19
Po co wchodziła na pufa skoro i tak nogami opierała się na ziemi ...
2008/08/12 23:05:36
W trakcie, kiedy kobieta pisała pożegnalny list mąż podszedł do niej od tyłu i udusił.
Ona nie dokończyła pisać, więc mąż złożył podpis za nią podrabiając go. Kiedy ją dusił kobieta zapierała się paznokciami o biurko, potłukła kieliszek raniąc się i krwawiąc. Mąż upozorował podcięcie żył. Przeciągnął jej ciało i upozorował powieszenie podwieszając ją na pasku. Przywiózł jej ciało na krześle na kółkach pod drążek, który w między czasie zamontował ( gdyby drążek był zamontowany wcześniej drzwi by się nie zamykały, gdyż drążek wystaje poza obręb framugi ). Plama krwi na nożu nie odpowiada cięciu, tylko raczej wbiciu, zamoczeniu w kałuży krwi. Mordercą jest mąż. Dowodem jest jego podpis na liście. Pozdrawiam Kominku :-)
Gość: sailorripley1, 51-111.komputersat.pl
2008/08/12 23:06:35
Pufa stoi około pół metra przed futryną. Ofiara jeśli najpierw podcięła sobie żyły (bo przecież nie odwrotnie) to krew powinna się znajdować na pufie lub przynajmniej jej okolicach.
Nóż zabrudzony jest tylko na końcówce a samobójca ciąłby od rękojeści. Jeśli zeskoczyła z pufy to stopy byłyby podwinięte, a już na pewno krew nie spłynęłaby w sposób jaki widać na stopach. Ofiara jest praworęczna, kieliszek jednak stał z lewej strony stołu. Mąż, żeby odłożyć teczkę tak jak ja znaleziono musiał przejść obok ciała żony, dziwne zachowanie w tej sytuacji. Czemu nie zostawił teczki gdziekolwiek indziej. Jeden ze świadków nie potrafił wyjaśnić okoliczności bo był sprawcą - kochanka. Dowodu zbrodni jednak nie widzę (chyba że umieściłem go w poszlakach???). pozdrawiam 2008/08/12 23:06:37
1. Świadkiem śmierci Joanny G. był jej sześcioletni syn, który, mimo, iż był w pełni zdrowia fizycznego i psychicznego jako bardzo młoda osoba był w szoku i nie potrafił niczego wyjaśnić.
2. poszlaki: - list podpisany w sposób urzędowy, daje przypuszczenie ze był podłożony przez morderce - plama widoczna na spodniach, pochodzi z rozlanego wina. Ofiara została zaskoczona od tyłu - plama na spodniach i podłodze jest zbyt mała jeśli ofiara za życia podcięła sobie żyły gdyż podczas duszenia się serce przyspiesza swoja pracę i krew jest pompowana szybciej i pod większym ciśnieniem. Zatem rana cięta nadgarstka powstała po ustaniu pracy serca. Oznacza to ze ranę tę zrobił ktos kto chciał upozorować samobójstwo łączone. - treść listu wskazuje że ofiara była zdradzona już wcześniej ale tym razem nie zamierza wybaczyć. Być może postanawia zabrac dzieci i odejść od niewiernego męża. - złamany paznokieć może świadczyć ze ofiara broniła się .. - rozbity kieliszek i wino rozlane na biurku świadczy że napastnik działał z zaskoczenia 3. Joanna powiedziała teściowej w ogrodzie ze idzie pisać list do męża Teściowa powiedziała reszcie rodziny znajdującej się w ogrodzie w tym kochance ze z Joanną jest cos nie tak Marta S. przestraszyła się wnioskując pomyślała zachowania Joanny G. że ta pewnie skojarzyła fakty i domyśliła się prawdy o Marcie S i Marku G.i poszła za ofiarą do domu. Gdy Joanna pisała list Marta zaskoczyła ja od tyłu i założyła pętlę z paska do spodni na szyje Joanny . Ofiara zaskoczona i przerażona potrąciła kieliszek, rozlałą wino a szkłem z potłuczonego kieliszka zadrasnęłą nadgarstek. Złamany paznokieć świadczy ze ofiara próbowała uwolnić się z pętli. Marta S. zaprowadziła Joannę G. do drzwi między pokojem a rupieciarnią i tam stanąwszy na pufie drugi koniec paska uwiązała na drążku. Wzięła nóż i kazała Joannie ugiąć kolana. Pętla zacisnęła się na szyi ofiary, co powodując zatamowanie tętnic szyjnych było bezpośrednią przyczyną zgonu. Po ustaniu pracy serca wbiła nóż w nadgarstek denata aby upozorować podcięcie żył. Mordercą jest Marta S. ponieważ przemawiają za tym następujące motywy: - znała plan mieszkania - znajdowała się na miejscu zdarzenia w czasie popełnienia omawianych czynów - miała odpowiednią motywację, związaną ze strachem o reputację po zdradzie. Dowodem zbrodni jest nóż wraz ze znajdującymi się na nim odciskami palców. 2008/08/12 23:06:43
W trakcie, kiedy kobieta pisała pożegnalny list mąż podszedł do niej od tyłu i udusił.
Ona nie dokończyła pisać, więc mąż złożył podpis za nią podrabiając go. Kiedy ją dusił kobieta zapierała się paznokciami o biurko, potłukła kieliszek raniąc się i krwawiąc. Mąż upozorował podcięcie żył. Przyewiózł jej ciało na krześle na kółkach pod drążek, który w między czasie zamontował ( gdyby drążek był zamontowany wcześniej drzwi by się nie zamykały, gdyż drążek wystaje poza obręb framugi ). Plama krwi na nożu nie odpowiada cięciu, tylko raczej wbiciu, zamoczeniu w kałuży krwi. Mordercą jest mąż. Dowodem jest jego podpis na liście. Pozdrawiam Kominku :-) 2008/08/12 23:08:26
Poza tym nigdzie nie widzę telefonu komórkowego z którego rzekomo kobieta miała wysłać smsa do męża ( kwestia ustalenia ewentualnych śladów).
2008/08/12 23:10:36
i jeszcze jedno: zastanawiające jest , że kobieta wyraźnie się zsikała.
Tak myślę;) Ze strachu? I jeżeli zsikałaby się wisząc, to nie siskałaby się do góry - plama nie miałaby takiego kształtu;) 2008/08/12 23:16:31
3. Dowód:
a. Podpisy identyczne na liście i na rachunku na 39 PLN to się prawie nigdy nie zdarza. To musi być podpis mordercy. b. Poszukałbym śladów lakieru na krześle. c. Dowodem pewnie byłby też nóż. d. Kolejność zdarzeń: i. Mąż wraca do domu i zastaje żonę piszącą list. ii. Dochodzi do kłótni, w trakcie której, mąż dusi paskiem żonę. iii. Wiesza żonę na drążku, próbuje podciąć żyły przy pomocy kieliszka ale mu się nie udaje iv. Znajduje nóż (poprawia nacięcie), odrzuca nóż, układa nogi, przysuwa pufę. v. Szuka teczki z rachunkami, wybiera ten, na którym jest najłatwiejszy podpis i kończy list. vi. Dostawia 3 kropki i podpisuje list kopiując podpis z rachunku. vii. Woła rodzinę i policję ??? 2008/08/12 23:17:00
Wychodzi na to, że osobą, która widziała całe zajście musiało być jedno z dzieci ofiary i ze względu na swój wiek (prawdopodobnie bardzo młody), musiał to być ogromny szok, dlatego nie było w stanie opowiedzieć tego.
Sposób wypowiedzi w liście nie wskazuje na chęć popełnienia samobójstwa, ale bardziej na pogodzenie się z losem i pokazanie, że może żyć dalej bez sama bez męża. List nie jest dokończony, gdyż prawdopodobnie ktoś jej przerwał, a następnie dopisał "...". Ciecz na jej nogach i na ziemi nie wygląda na krew. Krew jest gęstsza i po godzinie od jej śmierci dawno była by skrzepnięta. Dodatkowo mokre spodnie między nogami mogą wskazywać na mocz, którego powodem mógł być strach ofiary przed kimś. Ofiara oparła się o stół, przypadkowo napotykając pod ręką kieliszek, który pękł pod jej ciężarem raniąc ją w rękę. Z tegp powodu jej ręka była pocięta i wyglądało na podcięcie żył. Następnie rozlewając alkohol na ziemię, poślizgnęła się i upadła na ziemię. Tego efektem może być plama na spodniach. Następnie osoba która przyszła do domu, prawdopodobnie mąż skorzystał z tego co się stało z jego żoną i powiesił ją. Ona na chwilę przed śmiercią ocknęła się i próbowała się wydostać i w ten sposób szarpiąc się mogła zadrapać ściany, czego efektem są poniszczone paznokcie. Dowodem zbrodni jest pasek, który przecież jest za krótki żeby będąc przywiązanym do drążka móc jeszcze stanąć na pufie w takiej odległości (wiedząc że pasek traci na długości po obwiązaniu drążka i szyji). 2008/08/12 23:18:03
Ups, ale ze mnie motyka.Tak bardzo chciałabym poznać rozwiązanie, że na zegar spojrzałam dosłownie przelotnie i myślałam, że czekają mnie minuty a nie godziny..zmieniam kolor owłosienia na tę okoliczność.
Blondynki całego świata łączcie i się i przyjdźcie podziwiać tą, która do pięt wam nie dorasta:))
Gość: Holli i Franc, c4-114.icpnet.pl
2008/08/12 23:21:54
No wiec po pierwsze swiadek jest sprawca co wskazuje na to ze musiała byc to marta.s która wraz z mężem denatki po zabójstwie dokonali zatarcia sladów i upozorowania zabójstwa. 1 nóż na ziemi został odłozony po umoczeniu we krwi a nie odrzucony po podcieciu żył na co wskazują slady krwi przy nożu- ostrzu 2 zabójstwa dokonała kochanka przez uduszenie siedzacej joanny(piszace list do męża) przy biurku przez załozenie materiału na szyje ofiary i duszenie z tyłu. 3 szamotajaca ofiara zbiła kieliszek na skutek czego rozcieła nadgarstek lewy- rozbity kieliszek lezy równierz po lewej stronie biurka 4. kochanka mogła wysłac sms do meża ofiary z jej telefonu lub swojego spr połaczenia telefoniczne(mysle ze pan prokurator sie zgodzi hihi na bilingi) mąż po przyjezdzie na miejsce wraz z kochanka wieszają ofiare na pasku znalezionym w szafie a rociety nadgarstek w trakcie szamotaniny przecinają nożem co miało by wskazywac na samobójstwo
Gość: ujaali, c171-237.icpnet.pl
2008/08/12 23:35:57
Winny mąż.
Nóż został umoczony w krwi, nie ma nim śladów jak po cięciu, ponadto było to wykonane już po uduszeniu. Żona napisała list, mąż ją zastał jak chciała się wyprowadzić albo coś. pokłócili się. Nadgarstek podcięty szkłem po śmierci - za mało krwi jest, poprawione trochę nożem. Mąż i żona na zmianę pod[pisywali dokumenty nazwiskiem żony, list dokończył on. sam ją udusił i użył taborecika żeby ją przywiązać, być mozę związał jej nogi przedtem. A nic nie pamięta i nie powie bo jest winny, wstydzi się.
Gość: mlod808, c106-189.icpnet.pl
2008/08/12 23:49:22
Wg. mnie mąż zamordował żonę ponieważ chciała już od niego odejść po tym jak kolejny raz ją zdradził,a on jej na to odejście nie pozwolił. Najprawdopodobniej mąż zastał żone przy komputerze, tam zobaczył list pozwolił jej opuścić pomieszczenie kiedy wrociła popchanł ją na biurko wtedy rozbiła ona kieliszek oraz poplamiła sobie spodnie płynem z kieliszka, w tym momencie maż mogł juz usiłować udusić swoją małżonkę co uczynił atakując ja od tyłu. Kiedy wiedział że juz nie ma tchu zwolnił pasek z jej szyji ona opadając odepchenła krzesło od komputera. Mąż posłużył się pufą żeby postawić żone na kolanach łatwiej wtedy było mu podwiązać ją drążka ponieważ pasek byłw miare krotki. Nóż nie nosi śladow podcięcia sobie żył tylko prchnięcia ponieważ krew na nim jest tylko na samym czubko a nie na całym ostrzu noża.Również węzły na pasku są zbyt ciasne żeby to zrobiła sobie małżonka. Podpisy na listach nie są zgodne a sam list nie został dokończony. Wszystko wskazuja na to że mąz upozorował samobójstwo swojej żony.
2008/08/13 00:12:09
Po pierwsze przepraszam, że odpisuję tak późno, ale byłem w terenie od soboty i dopiero godzinę temu wróciłem do domu. Mój tok rozumowania może być błędny. Poniżej moje rozwiązanie.
Poszlaki 1. Ostatnie zdanie jest dopisane. Świadczą o tym: - niższy "start". Można zrzucić winę na to, że autorka przerwała pisanie, a po namyśle zacżęła dopisywać, ale nie miałoby to sensu. - inne ogonki niż we wcześniejszej części listu. - względnie - została uduszona po rozmowie - pisząc właśnie to zdanie 2. Pufa. Niezakrwawiona, i... nogi dotykają podłogi, są zgięte w kolanach by wywołać nacisk na tętnice szyjne. Po co więc pufa - jakiekolwiek podwyższenie do skakania. Tego typu środków używa sie gdy do czegośnie można osięgnąć. Ofiara najwyraźniej sięgała. 3. Teraz coś co sprawia, że punkt 1 nie ma znaczenia. Stolik, którego zdjęcia posiadamy. Pominę póki co kieliszek. Klawiatura. Jak do diaska miała tam napisać list? Jeśli pisała - to robiła to na komputerze. Komuś się nie spodobał. 4. Powracając do punktu 1. Fałszerz specjalnie dopisał tak dwuznaczne zdanie na koniec, aby odciągnąć uwagę od spraw istotnych. 5. Przy samodzielnym podcinaniu żył ZAZWYCZAJ by zniwelować ból robi się to delikatnie, powoli i stopniowo. wówczas krew znajduje się na większej części osrza. TUtaj zaś wykonano po prostu cięcie końcówką - w praktyce byłoby to cholernie bolesne. "Dowód" Oto wersja wydarzeń według mnie: Joanna postanawia opuścić męża i w tym celu pisze mu list pożegnalny (na komputerze). Smutki popija winem. Morderca dusi ją paskiem. DUszenie jest dość precyzyjne i kobieta szybko traci świadomość. Jednak naturalnym odruchem próbuje się ratować - chwyta/porusza przedmiot, który znajduje się w torze ruchu jej rąk - kieliszek. Gdy ta traci przytomność - pozoruje samobójstwo. Kobieta rzeczywiście umiera wisząc. Teczka zostaje podłożona ponieważ znajdują się w niej wszelakie dokumenty, w których mąż pisał w imieniu ofiary. Dzięki temu może też napisać własną wersję listu pożegnalnego, który będzie zgodny w opinii grafologa z innymi dokumentami. Joanna figurowała jako właścicielka domu/mieskzania w związku z czym rachunki wystawiane były na jej osobę. Zajmował się tym jednak jej mąż przez co to on podpisywał się jej imieniem na wielu dokumentach. I to właśnie jest dowodem. Sfałszowany list. Dowieść można tego na podstawie badania grafologicznego z dokumentami mordercy - męża ofiary. Mam w głowie także drugą wersję wydarzeń - w których list jest autentyczny, a pisany na tym stoliku - wówczas klawiatura powinna być odsunięta dla wygody. Zabójca sprzątając po sobie sprzątnął też stanowisko. Jednak obstawiam pierwszą wersję wydarzeń. Świadek Świadkiem jest małe dziecko. Wiek niemowlęcy. Skąd taki wniosek? 27 lat. Pyta synka (6 letniego) o zdanie. Tylko jego. Z tego można wywnioskować, że drugie dziecko jest za małe. Być może jutro coś innego przyjdzie mi do głowy. W końcu pozostało mi jeszcze 21 godzin ;) 2008/08/13 00:15:43
A więc tak:
Bohaterka wchodzi do domu, kieruje się do pokoju gdzie jest komputer. Nie siada jednak przy nim tylko zabiera krzesło obrotowe. Siada zaś przy drugim stoliku na środku pokoju. Widoczne jest że list leżał właśnie na nim (jest to stolik wykonany z płyty wirowej ozdobiony imitacją drewna - okleiną, biurko komputerowe natomiast wydaje się byś z prawdziwego drewna pomalowanego lakierem - widoczne są naturalne słoje). Przy biurku komputerowym niema też wystarczająco dużo miejsca aby wygodnie pisać list długopisem. Nieruszana klawiatura jest zbyt blisko krawędzi. Ofiara pisze list i gdy jest w połowie kartki słyszy kroki dochodzące z miejsca którym ona przyszła do pokoju. Odwraca się i widzi morderce - jednak nie reaguje bo to bliska jej osoba. Nic nie podejrzewając stawia trzy kropki w niedokończonym zdaniu, podpisuje się i odkłada list. Morderca odkłada na biurko komputerowe kieliszek z czymś tam, który został przyniesiony z ogrodu (wykluczam że jest to kieliszek ofiary, bo wzięła by go tam gdzie miała zamiar pisać list, czyli na drugi stolik, aby przepijać każde słowo). Morderca przechodząc przez dom zabiera ze sobą pasek ofiary. Przygotowaną wcześniej pętelkę zarzuca na kark ofierze. Ta siedząc na takowym krześle i pociągnięta gwałtownie do tyłu automatycznie wysuwa ręce do przodu aby szukać czegoś czego mogłaby się złapać. Jest to odruch bezwarunkowy nad którym nikt nie może zapanować. Nie sięga niczego z przodu więc rozkłada ręce na boki. Lewą ręka natrafia na biurko komputerowe jednak jest zbyt śliskie żeby mogła się przytrzymać. Jednocześnie prawą trzyma się mocno krzesła. Cały czas ciągnięta w tył natrafia w końcu na kieliszek który postawił na biurku morderca. Przewraca go, on pęka już na stole, rozlewa się jego zawartość a ofiara rani się odłamkiem szkła w lewą rękę. Później kieliszek spada na podłogę pozostawiając duży rozprysk. Ofiara w końcu sięga rękami do tyłu ale nie da rady nawet dotknąć mordercy - ofiara jest już zmęczona, siedzi, morderca stoi z wyciągniętymi rękami. Ofiara staje się ofiarą czyli umiera przez uduszenie. Morderca znając dosyć dobrze dom przewozi ją na krześle do sąsiedniego pokoju do którego drzwi znajdują się dokładnie naprzeciwko komputera. Tam jest drążek. Po drodze jednak musi przesunąć pufę która jej przeszkadza. Będąc już na miejscu podnosi maksymalnie krzesło przy pomocy podnośnika pneumatycznego umocowanego pod nim. Wiąże końcówkę paska u drążka zawieszonego na wys. ok. 2m czyli 189-194cm (199-standard minus 5-10cm na ręce). Kiedy jest już przywiązana wypycha ją lub po prostu wyciąga krzesło. Zauważa wtedy że ofiara ma ranę na ręce (od kieliszka) lub plamę krwi na białych spodniach. Morderca więc skołował se nóż i zrobił nacięcie dokładnie w miejscu rany. Aby dobrze widział zapalił se światło w pokoju. Opuszczona bezwładnie ręka robi dużą plamę na spodniach. Być może morderca dociska rękę do spodni aby było to zauważalne, resztę robi grawitacja. Teraz zaczyna się próba upozorowania samobójstwa. Ustawia rękę tak jak ma ją ofiara i wypuszcza nóż. Prowadząc krzesło na swoje miejsce znowu mija pufę i postanawia jej użyć. Stawia ją za ofiarą aby badający sprawę myśleli że posłużyła do samobójstwa. Jedzie z fotelem dalej. Gdy zbliża się do biurka zauważ plamę i szkło na podłodze. Nie dojeżdża więc całkowicie do komputera tylko zostawia krzesło w pewnej odległości z boku. Schyla się i podnosi największe kawałki szkła w tym ten z nóżką i kładzie obok klawiatury. Znajduje telefon ofiary i pisze do jej męża sms o znanej treści aby to znowu zmyliło śledczych. Potem wychodzi i wraca do bawiących się w ogrodzie. 1. Świadek - jak wiadomo ofiara miała 2 dzieci, świadkiem jest jedno z nich, nie to które stwierdziło że mama jest do bani tylko młodsze 3 lub mniej lat - w pełni zdrowe jednak jeszcze nie pojmujące sytuacji. 2008/08/13 00:19:46
Stężenie pośmiertne i plamy opadowe zaczynają się 2-4 h po śmierci. Jeśli znaleziono ją już z plamami i stężeniem, to znaczy, że nie żyła wcześniej, być może zanim mąż wyruszył z pracy.
Dlaczego mąż nie ratował żony? Wiedział, że nie żyje, wcześniej bądź przy wchodzeniu do domu ktoś mu to zakomunikował. Być może ktoś wysłał mu SMS z telefonu Joanny. List wygląda, jakby ktoś przerwał Joannie jego pisanie (+ stłuczony kieliszek, jakby w nerwach/walce). Być może przerwał jej ktoś, kto poszedł z nią porozmawiać po stwierdzeniu teściowej, że coś z Joanną nie tak. Dlaczego w liście do męża podpisała się nazwiskiem? Dlatego, że to nie ona podpis został skopiowany z rachunku na kwotę 39PLN; ostatnie zdanie listu aż prosi o dokończenie ... ja będę już daleko. Młoda kobieta raczej zabiera dzieci i jedzie do matki, niż się zabija. Wyobrażam sobie wygodną kolejność czynności, gdyby to było samobójstwo: staję na pufie, zakładam pasek, tnę rękę i dopiero skaczę (duszący się człowiek raczej nie ma przytomności umysłu, by się ciąć). Dlaczego nie ma krwi na pufie? Bo z niej nie skakała. Stopy dotykały do podłogi. Człowiek w ostatnich chwilach, jeśli się dusi, ma odruch ratowania się. Szczególnie jeśli nie jest więźniem - recydywistą tylko matką dzieciom. Ona, mimo że stała z podkulonymi nogami nie wstała. Dlaczego? Bo już nie żyła. Hmm... Joanna idzie napisać list mężowi. Pisze przy biurku pijąc wino. Ktoś zachodzi ją od tyłu i zaciska pasek na jej szyi. W odruchu Joanna tłucze nadgarstkiem lewej ręki stojący po lewej kieliszek, szkło wbija się w ranę. Ktoś na tym samym pasku wiesza ją w drzwiach, nieco za nisko? Aby zamaskować ranę na nadgarstku pogłębia ją nożem i zostawia go przy ciele. Pojawia się mąż, przy biurku dokańcza list i wzywa policję. Pytanie brzmi: czy zabił ktoś inny i mąż krył, czy wszystko załatwił sam? Mam tylko nadzieję, że to nie totalna pomyłka :) 2008/08/13 00:20:38
2. Poszlaki - pufa-podstawiona dla zmyły, brak jakichkolwiek śladów że używana, - pasek długość 140 cm. ofiara jest atrakcyjna czyli: wzrost 170, szyja 33, długość nóg 85, od pasa do kostki 98,5, średnica drążka aby chwyt był mocny i pewny 28mm czyli obwód niecałe 9 cm, krzesło biurowe standardowe ma zakres wysokości od 41,5 do 54,5cm WIĘC: na węzły wokół szyi i drążka potrzeba nam co najmniej 70cm pozostaje do dyspozycji 70, siedzimy na wysokości 54 cm więc pasek ledwo wystarcza to potwierdzają zdjęcia!!! Gdybym ja był samobójcą zrobiłbym mocne węzły tym samym zostawił długie końce, w takim wypadku 140 cm to jest o wiele za mało, - zapalone światło-kto w środku dnia, pogodnego bo impreza na polu, ma włączone światło w domu i przy świetle idzie się wieszać? po to żeby być widocznym??? Mordercy jednak przydało się aby dobrze trafić w miejce wbitego szkła, - nóż-niby z nim wszystko w porządku ale... no właśnie niby. Uznaje to za błąd kominka bo ślady na nożu nie mogły być pozostawione przez podcięcie sobie żył, wygląda to bardziej na całkowite zanurzenie się noża na jakieś 6cm w ciele. Krew po podcięciu się była by przez całą długość noża i miałaby jakiś 1cm szerokości. w opisie jednak jest że pasuje do rany to tym się kieruje. Poza tym ofiara tak zdesperowna nie zadałaby sobie jednego idealnego nacięcia, prędzej kilka płytkich, bo ręce powinny jej drżeć. -niedosunięte krzesło i rozbity kieliszek-o tym już pisałem. -jest jeszcze niesamowity brud na podłaodze pod ofiarą ale to raczej jest wynik wcześniejszych prób do inscenizacji.
3. Dowody - po pierwsze kieliszek, omówiłem już dlaczego nie może należeć do ofiary, wystarczy to teraz udowodnić badaniem, jeśli się potwierdzi to należy do mordercy i już go mamy. Dowodem jest także krzesło. Jak wiemy na imprezie to znaczy w domu i ogrodzie przebywało na pewno 7 osób 1+2+2+2 ewentualnie dodatkowe dzieci ale nimi nie zawracamy sobie głowy, także i mężem który przybywa po fakcie. 1 odpada bo ofiara nie zamordowała siebie, 2 odpada bo to jej małe dzieci, 2 odpada bo to jej teściowie(już starzy, wiec nie mają tyle siły aby powalić atrakcyjną 27-latke, mimo że do uduszenia potrzeba kilkunastosekundowego naciski 4 kg na szyje). Pozostaje nam ostatnia 2 w wieku zbliżonym do ofiary. Dzielimy to na 1 i 1. 1-facet, nie wiadomo o nim nic tylko że jest mężem kochanki i tym samym znajomym. Najprawdopodobniej nie wie jeszcze o zdradzie, niema motywu no bo po co??? dla Jaj???. Natomiast 1-kobieta ma, załatwi tą to będzie z tamtym. Dowody są przeciwko niej: przede wszystkim krzesło. Jest równie atrakcyjna jak jej ofiara (mąż ofiary ją posuwał) czyli wymiary ma zbliżone. Czy ktoś kiedykolwiek widział jak kobieta o wadze 60 niosła inną o wadze 60???!!! Dlatego użyła krzesła, nie potrzeba dużej siły aby podnieść ją na maksymalną wysokość bo za nas robi to powietrze. Facet natomiast odruchowo chwyciłby ją rękami zdjął z krzesła i przeniósł do drugiego pokoju, sam dałby sobie rade. Przy tym zostawiłby na jej ubraniu mase zagnieceń i przy okazji na swoim też. Wszystko wskazuje więc że to kochanka - znajoma stała się oprawcą. 2008/08/13 00:22:40
Udział w zagadce nie jest obowiązkowy, ale gardzę wszystkimi, którzy planują jej uniknąć tylko dlatego, że nie chcą podać złej odpowiedzi.
Będę dozgonnie ignorował/nie zauważał każdego komentatora, który był tutaj przed zagadką, ale nie wziął w niej udziału. Nie przyjmuję absolutnie żadnych usprawiedliwień. Po prostu tchórze przestaną dla mnie istnieć. komin, uważny czytelnik Twoich notek, nie przeoczy faktu, że prosisz się o "WON!". ja to przeoczyłem. co do zagadki: 1. świadek nie rozumiem tego pytania. czy odpowiedź, że cokolwiek powie może być użyte przeciwko jemu lub osobie jemu najbliższej jest wystraczająca? 2. poszlaki pismo w liście jest zbyt równe i spokojne (wszystkie przecinki!), nie pasuje do rozdygotanej samobójczyni. charakter pisma moim zdaniem jest inny niż w dokumentach. inne litery "m", inne litery "g" itp. zupełnie inne. nie wierzę grafologom. nb, kto w liście do męża podpisuje się nazwiskiem? samobójstwo kombinowane - prawie zawsze mężczyźni? e nie, to podpucha. tu mimo tej poszlaki winną śmierci jest kobieta. za mało krwi, jeśli miała by wisieć przez cały czas w jednym miejscu od podcięcia żył. no i gdzie są wybroczyny spod wisielca? m.in. mocz? reszta poszlak w tekście poniżej. 3. dowody, że to nie było samobójstwo: ślad krwi na nożu nie pochodzi od podcięcia żył, ale od rany kłutej. za nisko drążek, by była to śmierć przez uduszenie. podniosła by się i uratowała. jeśli skakałaby z pufy byłaby tam (w okolicy pufy) krew, bo najpierw miała podciąć sobie żyły. mordercą jest marta. poszła z ogrodu za joanną do pokoju. zastała ją siedzącą przy stoliku komputerowym. joanna piła coś z kieliszka, wygląda to na wodę (kieliszek też był do wody). pewnie rozmawiały chwilę, może marta zorientowała się, że facet straci wszystkie pieniądze, w końcu to joanna trzymała kasę. rozwód z orzeczeniem jego winy (zdrada) by go rozłożył finansowo na łopatki. marta wyszła, ale po chwili wróciła. teraz skradała się, żeby joanna jej nie słyszała. miała przy sobie jej pasek, który zarzuciła jej z tyłu na szyję i zaczęła ją dusić. wtedy, chcąc się bronić joanna skaleczyła się o kieliszek. ale nie udało jej się uratować. śmierć przez uduszenie. na obrotowym krześle marta zawiozła ją pod drążek i tam do niego uwiązała. problem był z raną na nadgarstku, ale poradziła sobie nieudolnie pozorując podcięcie żył. sfałszowała list, do sfałszowania podpisu użyła dokumentów z teczki. zatarła ślady krwi w pokoju, ustawiła pufę. prawdopodobnie w międzyczasie radziła się (być może przez telefon) męża joanny. po skończonej mokrej robocie wyszła z pokoju drugimi drzwiami.
Gość: ismm, 77-253-167-202.adsl.inetia.pl
2008/08/13 00:27:34
1. 6-letnie dziecko nic nie wyjaśni
2. - miała zdarty lakier na paznokciach od pisania na klawiaturze. siedziała przy komputerze popijając coś z kieliszka. sprawca mógł uderzyć jej ręką w stojący kieliszek, ten nienaturalnie się ułożył raniąc Joannę w okolicy nadgarstka. - ona ma mocz na spodniach? - brak śladów krwi na pufie - list napisała bo chciała odejść, chciała dać mu nauczkę 3. wątpię, żeby osoba najpierw skacząc z pufy, później zwisając na pasku miała czas na podcięcie sobie żył i na przyciśnięcie ręki do uda. zabił ją mąż.
Gość: Pan Kierownik, acgv130.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 00:34:06
Gdy okaleczony nożem nadgarstek nas boli przykładamy go do piersi, a nie do uda, więc plama krwi powinna być w innym miejscu.
2008/08/13 00:36:24
Świadek: Najprawdopodobniej chodzi o córkę Joanny, która zapewne z racji młodego wieku, mimo iż było naocznym świadkiem, nie potrafi jeszcze mówić.
Poszlaki: - koncowke listu dopisal ktos inny - jest pisana minimalnie innym charakterem pisma, a nie została sprawdzona przez grafologa. - samobójczyni nie podpisałaby listu do swojego męża 'parafką' - pufa byłaby zupełnie zbędna, gdyby chciała się udusić w ten sposób, wystarczyłoby, żeby ugięła nogi - dziwne jest też to, że ofiara uduszenia ma zamknięte usta - plama przed stopami ofiary wygląda jakby była częściowo starta z podłogi, jednak widać jej zarys - nogi ofiary mogą wskazywać na to, że zostła uduszona w pozycji siedzącej - kieliszek musiał zostać przyciśnięty do blatu, prawdopodobnie ręką zabieraną nagle znad klawiatury - bardzo dziwne jest podanie o zwolnienie do dziekana.. po pierwsze, nikt by takiego czegoś nie przyjął, to niedorzeczne, po drugie można na nim przeczytać, że zwolnienie jest z powodu choroby, a ofiara ponoć nie chorowała(oczywiście może to być choroba dziecka) po trzecie, co robiłoby to zwolnienie w teczce jej męża. - prostopadłe wejście do widocznego na zdjęciu musi wypadać na przeciw biurka, co pozwalałbo mordercy zakraść się za plecy osoby siedzącej przy biurku - podpis na 3cim zdjęciu wygląda jak idealna kopia podpisu z listu - zastanawiająca też jest mokra plama między nogami ofiary - prokurator twierdzi, że kiedy znaleziono Joanne, nie żyła już od ponad godziny, a mąż rzekomo zawiadomił policję zaraz po odkryciu jej zwłok. Dowód: Mordercą najprawdopodobniej jest mąż ofiary. Jako jedyny miał motyw. Z tekstu wynika, że domnależał do jego żony, zeznał także, że zajmowała się rachunkami, wobec czego mozna przypuszczać, że odpowiadła za domowe finanse. Dostał od żony sms, napisany zapewne z smsowej bramki internetowej, że to koniec, że ona chce odejść i zabrać córeczkę. Wrócił do domu i dowiedział się zapewne, że Joanna napisała mu list pożegnalny. Wszedł do domu i wziął jej pasek, zastał ją siedzącą przy komputerze z lampką wina. Podszedł od tyłu i udusił. Ona zaskoczona przycisnęła kieliszek do blatu, który pękł i zranił jej lewy nadgarstek. Morderca przeczytał list i postanowił dopisać ostatnie zdania, które świadczyłyby o zamiarze popełnienia samobójstwa. Zabronił rodzinie wchodzenia do domu, aby mieć czas na ukrycie śladów zbrodni. Żeby ukryć ślady uduszenia upozorował podwieszenie. Zranioną kieliszkiem rękę przeciął dodatkowo nożem, aby uwiarygodnić samobójstwo.
Gość: PAN JAPA, ddt145.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 01:05:45
jaka zona podpisywalaby sie imieniem i nazwiskiem w liscie pozegnalnym do swojego meza? to wskazuje na zabojstwo, jednak nie jest dowodem
Gość: telm, x34216116.jaskom.pl
2008/08/13 01:29:02
Poszlaki:
1. Pufa - po pierwsze kompletnie niepotrzebna ewentualnej samobójczyni - albo nogi inaczej by się ułożyły przy skręceniu karku (co nie nastąpiło jak wiemy) albo to zabójca użył pufy do powieszenia ciała na drążku. 2. Plamy krwi - większa część stóp w tym i ta część z której spływa krew znajduje się po stronie gdzie jest zadziwiająco mało krwi - ciało było przesuwane. 3. Rozbity kieliszek i odsunięte krzesło - zabójca zaszedł ofiarę od tyłu i zaczął dusić paskiem. Stąd uduszenie i ślady na szyi oraz kieliszek rozbity jakby ofiara nagle machnęła ręką pisząc coś na klawiaturze. 4. Trochę fantazji ;) Świadkiem jest dziecko ofiary - traumatyczne przeżycie wypiera ze świadomości ewentualnie chodzi o drugie dziecko, być może zbyt małe, żeby mówić . Wiem, że oklepane. 5. Plamy moczu. nie znam się na tym jak reaguje ciało po śmierci, ale postawię, że ofaira oddała mocz w wyniku strachu o własne życie. Dowód: 1. Podpis. Identyczny jak z dowodu wpłaty na 39 złotych. Nie ma mowy o zrobieniu ot tak identycznych podpisów. Zabójcy nie podam bo jest dwójka chętnych jak dla mnie - mąż i jego kochanka przy czym daję 70% mężowi z racji siły jaką należało włożyć w uduszenie oraz powieszenie ciała. 2008/08/13 01:29:43
Punktu pierwszego nie rozumiem, jutro sie tym zajme, jak bede trzezwa, wyspana i wypoczeta. Na razie przedstawie swoja wersje i swoje wylapane haczyki. To tak:
-niepodoba mi sie sposob zawiazania paska. kobieta nie wyglada na wysoka, a jak zostalo napisane drazek znajduje sie na wysokosci dwoch metrow. Jesli przywiazywalaby go ona supel znajdowalby sie w polowie (nie umiem tego dokladnie wytlumaczyc opisowo, w kazdym badz razie- z wiazaniem cos jest nie tak) -na pufie nie ma sladow krwi. jak dla mnie tutaj pies pogrzebany. no bo jak to by niby mialo wygladac- najpierw sie wiesza, a pozniej tnie? gdyby najpierw sie pociela to pufa bylaby zabrudzona, a i plama na podlodze ciagnelaby sie od strony tej pufy. jak tez zostalo napisane- pociela sie i z bolu odruchowo otarla nadgarstek w spodnie. pozniej z ta bolaca i krwawiaca reka mialaby sie rzucac z pufy i nie brudzic jej? nie, nie, nie. tutaj cos nie pasuje. zreszta- jak dla mnie to ta pufa tez za daleko od niej jest, ale kwesti odleglosci nie podwazam, jak na razie. -list. napisany zostal przez Joanne G, to fakt, ale podpis pod nim zlozyl juz ktos inny. najprawdopodobniej maz. Zreszta- kto normalny zaczyna list od slow "Marku", a konczy go urzedowym podpisem? - jak dla mnie to to wygladalo tak: kobita wkurzona, postanowila dosrac mezowi, zostawic go, zbrac dziecko, mieszkanie, smochod, kota i ostatnia pare skarpetek, chciala go zniszczyc, dopiec mu do zywego i zemscic sie. swoja droga, nie dziwie sie. sms wyslany przez nia wcale nie oznaczal, ze miala zamiar sie zabic. jak dla mnie oznaczal odpowiedz na kwestie, ktora podobniez poruszali malzonkowie- w koncu koles sam proponowal rozwod, a ona niby prosila o czas do namyslu. no, namyslila sie i zamierzala zakonczyc- ich malzenstwo, nie swoje zycie. maz sie takiej reakcji nie spodziewal, myslal bidulek pewnie, ze pani Joanna mu wybaczy, bedzie otaczac troska, z miloscia gotowac mu obiadki, a on dalej na boku bedzie pieprzyc Marte S. Rozwod, ktory pewnie zapadlby z orzeczeniem o winie, pokrzyzowal mu ambitne plany. Alimenty na dziecko i zone sa kosztowna przyjemnoscia, wiec postanowil zaoszczedzic i pozbyc sie niewygodnej malzonki. Wsiadl w samochod i pojechal do domu. Zastal tam Joanne piszaca pist przed kompem, kobieta popijala wino dodajac sobie pewnie odwagi w pisaniu. Zaszedl ja od tylu i zalatwil jej wlasnym paskiem. Kieliszek sie pewnie potukl w trakcie zbrodni, wtedy tez ta pani rozwalila sobie leciutko nadgarstek. Pozniej maz postanowil to ukryc pozorujac podciecie zyl. Tak swoja droga- jakbym sie miala zabic to przed smiercia chicalabym sie przynajmniej przygotowac- ubralabym sie jak czlowiek, a nie konczyla swoj zywot w tandetnych rybaczkach i bylejakiej bluzce. Z toalety tez bym 'przed' skorzstala, wiekszosc samobojcow chyba wie o tym, ze w chwili smierci puszczaja miesnie wi wszystko sobie leci, ze tak to ujme. Wszystko chyba. ps. komunikat "Tempo wpisania komentarza wskazuje, że być może jesteś automatem spamującym. Poczekaj chwilę i spróbuj wysłać ponownie." jest strasznie wkurwiajacy. czyli ze niby nie moge sobie swoich zeznan w notatniku spisac, bo blox ze mnie spamera zrobi? pfff.. i tak oto zmuszona zostala do dopisania czegokolwiek w celu uwiargodnienia sie. 2008/08/13 01:33:10
jeszcze jedno- kieliszek. podobniez podciela sobie prawa reka zyly lewej dloni. jakim cudem zatem kieliszek znajdowal sie po lewej stronie stolu? ona w koncu prawo, czy leworeczna byla? tutaj cos mi nie pasuje.
2008/08/13 01:38:23
oho- ja sie wysililam i dopisalam cos, na co 'genialnie' udalo mi sie wpasc juz po wyslaniu wlasciwego komentarza, a tutaj w kominiotkach pojawila sie niespodzainka, ktora przeczytalam niestety juz za pozno- okazuje sie, ze prawo, czy leworecznosc nie maja tu nic do rzeczy.
bezsensu, takie rzeczy powinno sie moc przeczytac przed wyglupieniem sie ze swoim ambitnym update'em.
Gość: yaay, aru16.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 01:40:39
1. mąż - świadek. nikt inny jej nie widział, w końcu nikogo nie dopuścił a szczegółów nie podał bo był świadkiem tylko efektu końcowego
2. szkło w jej ranie i zbity kieliszek? po co skoro miała nóż podcięła sobie żyły PRZED powieszeniem, to czemu krwi nie ma na pufie i między nią a pufą, oraz czemu nóż leży tam - powinna podciąć żyły będąc na pufie, wiec nóż nie leżał by tak daleko. krew na tym nożu jest dziwna. wiem, że jak by się przecięła nożem to krew była by od strony plastikowej, a nie od ostrza...albo bardziej na środku, a nie na samym końcu i to jeszcze cała część jest w krwi a powinna być tylko paro cm warstwa. 3 kiedy joanna siedziała przy biurku pisząc list, morderca udusił ją jej własnym paskiem (którego wtedy nie nosiła, bo z takimi spodenkami nie ma jak). dusząc się ofiara zrzuciła kieliszek z winem, albo próbowała rozbitym kieliszkiem zranić napastnika, skaleczyła się w lewy nadgarstek- kieliszek stał po lewej stronie biurka więc najbliżej lewej ręki. po uduszeniu morderca powiesił ją i podciął żyły pozorując samobójstwo. mordercą jest marta s. - wie że może nie dopuścić do rozwodu więc się jej pozbywa
Gość: yaay, aru16.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 01:47:56
zapomniałabym:
list wskazuje na to że na pewno się żegnała, ale nie znaczy to że popełniła samobójstwo. sądzę raczej że chciała wyjechać, być może z dziećmi. uciec. sama pisała że jest silna, więc nie popełniła by samobójstwa. dowodem jest kieliszek - szkło w ranie- krwi nie ma nigdzie indziej tylko pod nią i na spodniach- nogach, więc skąd się wzięło szkło skoro zostało na biurku, a podcieła żyły zaraz przed powieszeniem...
Gość: tentego, csknet-84-234-36-67.csk.pl
2008/08/13 01:57:17
1. Teczka z dokumentami - podpis z listu i podpis na jednym z rachunków są identyczne, najprawdopodobniej ten z listu został przekalkowany. Dlatego obok listu znajdowała się teczka z dokumentami.
2. Tylko mąż wiedział, gdzie znajduje się ta teczka i że tam właśnie znajdują się dokumenty podpisane przez jego żonę. 3. Dziwna reakcja męża na SMS-a od żony, przecież sam chciał się z nią rozstać, ta wiadomość powinna go ucieszyć a nie zaniepokoić, na tyle że zostawił wszystko i ruszył do domu 4. Kawałki szkła w ranie ofiary - rana więc musiała powstać wcześniej, niż została zadana nożem 5. bardzo dziwne zachowanie męża po powrocie do domu i zastaniu sytuacji w jakiej się znalazł 6. Po co miała pisać SMS-a skoro napisała list? 7. Zdrapany lakier na paznokciach - jakby próbowała poluzować pasek w okół szyi 8. Ciało ułożone w sposób jakby ktoś je podniósł prosto z fotela 9. Pufa nie była jej potrzebna, bo i tak pasek był za krótki. Nawet gdyby skoczyła z pufy to wylądowała by na nogach. 10. W winie zachlapana jest cała podłoga, żeby kieliszek rozbił się w ten sposób jaki leży, zachlapana była by okolica podłogi przy krawędzi stołu. Kieliszek więc musiał spaść na podłogę, w jaki sposób resztki kieliszka znalazły się na stole, mąż zeznał przecież, że niczego nie dotykał. 11. Podłoga jest ochlapana w miejscu, w którym stać powinien fotel, gdyby osoba siedziała przy nim, więc kieliszek został strącony gdy osoba odjeżdżała na fotelu do tyłu lub została w tę stronę szarpnięta. 12. Po co mężowi była potrzebna w pracy teczka z rachunkami żony? Mordercą jest mąż. On wcale nie chciał się rozstać ze swoją żoną. Gdy teściowa ofiary oznajmiła zaprzyjaźnionej rodzinie, w której znajdowała się Marta S., ze z Joanna G. jest coś nie tak, Marta S. powiadomiła o tym Marka G. Gdy on wraca do domu natrafia na ofiarę pisząca list, napastnik widzi że chce się z nim rozstać, więć wyjmuje z jej garderoby pasek, zachodzi ją od tyłu i zaczyna dusić, ofiara odruchowo wykonuje gwałtowny ruch ręką strącając stojący na biurku kieliszek z winem. Prawą ręką próbuje poluzować pasek zawinięty w okół jej szyi (stad starcie lakieru). Uduszoną ofiarę pozostawia na fotelu. Następnie przywiązuję zwłoki ofiary do drążka w przejściu. Nacina już krwawiącą ranę nożem po czym kładzie go w sposób w jaki ofiara mogłaby go sama rzucić. Jako, że list nie został podpisany, przekalkowuje podpis z jednego z rachunków. Po wszystkim wykonuje telefon na policję. 2008/08/13 02:20:02
ślady krwii są tylko przy ciele co sugeruje iż podcieła sobie zyły jak już wisiała
2008/08/13 02:31:51
Do trzech razy sztuka! (przepraszam)
1.Dlatego, że świadkiem było dziecko. Szok wywołany tym co zobaczyło i miłość do ojca nie pozwoliły mu obciążyć winnych. 2. Poszlaki: -odrapany lakier na paznokciach - powstały w skutek próby oswobodzenia się z paska, -nienaturalne położenia kawałków rozbitego kieliszka, -krzesło odsunięte od biurka bardziej, niż wymagał by tego moment odejścia od niego, -wysłanie sms do męża - ofiara nie miała by w tym żadnego celu, skoro napisała list, itd. -niejednoznaczna treść ostatniego zdania listu, -pufa ustawiona za ofiarą wiadomo, że ofiara na nią nie weszła, 3. Dowodem obciążającym, wskazującym napastnika jest pasek, którym ofiara została uduszona. Teściowa uświadomiwszy sobie zamiar żony jej syna, która postanowiła pozbawić go ,,wszystkiego'', jak to wyraziła w liście, instynktownie próbując uchronić przed tym własne dziecko pochwyciła pasek (który sądząc po fasonie, należał do niej) i zaatakowała ofiarę z zamiarem uduszenia jej. Ofiara mimowolnie ruszając ręką, stłukła kieliszek, którego odłamek, utkwił w jej nadgarstku. Próbując oswobodzić się spod paska, odrapała lakier na paznokciach. Teściowa dusiła ją stojąc za nią, uniemożliwiając ofierze podrapanie jej, zadanie ciosu, dlatego nie wykryto dna sprawcy, nic. Ponieważ napastnik był w bardzo podeszłym wieku, nie zdołał udusić ofiary, a jedynie ,,poddusić'', choć najprawdopodobniej nie zdawał sobie z tego sprawy. Zawiadomił syna, który zjawił się w domu, tłumacząc później, że powodem powrotu, był sms otrzymany od żony (która właściwie nie miała po co informować go o ,,końcu'', skoro wyraziła to w liście). Mężczyzna postanowił upozorować samobójstwo wieszając żonę na pasku, którym została podduszona, najprawdopodobniej nie wiedział, że jego żona żyje i przyczyną śmierci było powieszenie, o czym świadczy charakterystyczny znak na szyi (można by domniemywać, że ofiara została bezpośrednio pozbawiona życia przez teściową, gdyż ślady puszczenia zwieraczy na spodniach, nie są ,,w dół'', jednak to kwestia materiału spodni, a nie wcześniejszego zgonu). Ponieważ ofiara zraniła się w rękę, mężczyzna podciął jej żyły jednej ręki, pozorując samobójstwo kombinowane (którego statystycznie częściej dopuszczają się mężczyźni). Za ofiarą, ustawił pufę, sugerując, jakoby żona z niej skoczyła, postąpił błędnie, ponieważ na pufie i w jej okolicach, nie było śladów krwi, ponadto przy takiej długości paska, wejście na pufę nie było konieczne do samobójstwa. Można doszukiwać się nieprawidłowego ułożenia noża, jednak, jeśli był ciężki, taka pozycja jest możliwa. 2008/08/13 02:45:19
Jaki czlonek rodziny byl jedynym swiadkiem?
Do wyboru: syn, drugie dziecko, tesc, tesciowa. Nie moze wyjasnic okolicznosci = jest morderca? Raczej jest w szoku. Mordercy, do wyboru: - Jej wlasne dzieci (nigdy w zyciu!) - Tesciowie (za starzy, nie daliby rady jej powiesic) - Kochanka (ma motyw!!!) - Maz (niby ma motyw, ale chyba go nie ma w domu) - Rodzina kochanki (nie ma motywu, nie wiadomo kto to, wiec odpadaja) Ubior: Podkoszulka/bielizna? Boso?! Zlala sie = czula ze umiera, bala sie. Czemu nie wycofala sie z samobojstwa? Bo byla mordowana! Kombinowane samobojstwo powinno wygladac tak: 1. Zakladam sobie pasek na szyje 2. Podcinam zyly 3. Rzucam noz 4. Skacze Ergo - noz i pierwsze slady krwi powinny byc przy pufie, z ktorej skakala. Domniemany przebieg zdarzen: 1. Ofiara zostala powieszona 2. Udusila sie (lub w kolejnosci odwrotnej: uduszenie, powieszenie) 3. Dla pewnosci podcieto jej zyly. Kombinowane samobojstwo jako plan mezczyzny: Meza nie bylo na miejscu - wiec kto upozorowal samobojstwo? Czyzby wspolnik/-czka? Efekt kombinowanego samobojstwa raczej byl skutkiem przypadkowym. Maz jej nie ratowal - skad mial pewnosc, ze nie zyje? Byl morderca? (raczej podpucha majaca na celu nakierowac nas na oczywistego w pierwszym momencie morderce) Lakier na paznokciach nie jest odrapany, lecz pogryziony. Denatka byla w stresie, normalka, obgryzala pazurki. Podcinajac sobie zyly nie tniemy krotko i gleboko, lecz plytko i dlugo, cala dlugoscia ostrza a nie jego czubkiem... chyba? Stezenie posmiertne, ktore sie pojawia juz godzine po smierci, jest skutkiem wysilku fizycznego ofiary w chwili smierci. (wikipedia) I to wlasnie jest sladem walki na ciele! Zaprzyjazniona rodzina = kochanka + jej maz? Synek kochajacy bardziej tatusia pchnal mamusie w samobojstwo? Podpucha. To raczej sklonilo Joanne do napisania w liscie: "mam w sobie wiele sily, by pokazac ci jak to jest, gdy w jednej chwili tracisz wszystko." - czyli ukochanego syna, decydujac sie na rozwod zapewne liczyla na to, ze sad przyzna jej opieke nad synem. Podpis na liscie jest zbyt dobrze podrobiony. Naturalne podpisy roznia sie od siebie zawsze nieznacznie. Ktos podpisal list za Joanne wzorujac sie na jej podpisie. Poza tym kto podpisuje swoj list pozegnalny nazwiskiem?! Podpisujacy nie mial probki imienia denatki, wiec odgapil to co mial - nazwisko. List jest niedokonczony, poniewaz w czasie jego pisania Joanna rozlala wino. Kieliszek spadl na ziemie i zaczela go zbierac. Nie zdazyla jednak pozbierac wszystkich kawalkow szkla. W tym momencie pojawia sie morderca. Jest to ktos znajomy, komu Joanna ufa (prawdopodobnie Marta S., o ktorej Joanna nie wie, ze to ona jest kochanka). Morderca prosi Joanne zeby z nim/nia poszla. Staja pod pretem. Morderca zarzuca Joannie petle z paska, dusi ja. Drugi koniec wiesza na precie i wiaze go dosc niechlujnie - taki wezel nie utrzymalby skaczacej ofiary, ale utrzymuje bezwladnie wiszace cialo. Rana Joanny powstala przy zbieraniu szkla inspiruje morderce do podciecia jej zyl - tak na wszelki wypadek. Niewielka ilosc krwi wokol denatki wskazuje na slabo bijace, konajace serce. Przyklada jej reke do spodni, zeby sie samemu/samej nie ochlapac tryskajaca krwia. Morderca wysyla smsa z komorki Joanny jej mezowi. Zabojca nie jest maz, poniewaz jedyne co chcial osiagnac, to byl rozwod a Joanna tak na prawde sie juz na to zgodzila. Zabojca jest kochanka, ktora w koncu chciala sie pozbyc Joanny i miec jej meza dla siebie. Juz od dawna planowala zabicie Joanny. Maz Joanny powiedzial swojej kochance, ze jego zona wie. Kochanka uznala to za znakomity moment, zeby upozorowac samobojstwo zrozpaczonej zony. Tylko kochanka miala motyw zeby zabic Joanne! Niewyjasnione problemy: 1. Czemu jest bosa? (byc moze to nie ma znaczenia) 2. Kto z rodziny jest swiadkiem? I czemu milczy? (bo jest w szoku? moze to maly synek ktory nie kuma co sie stalo?)
Gość: , 212.122.206.10*
2008/08/13 03:15:03
Świadek: być może świadkiem było małe dziecko, w dodatku w szoku.
Poszlaki (może któraś z nich jest dowodem): 1) Ofiara ma mokre spodnie na kroczu. Bardziej prawdopodobne wydaje się puszczenie pęcherza ze strachu, że ktoś próbuje ją zabić. 2) Na pufie na ma śladów krwi, choć są na nogach. Wydaje się, że przy głębokich cięciu żył krew spływa szybko 3) Bardziej naturalne (niż skoczenie do przodu z pufy która znajduje się za drążkiem) jest według mnie zsunięcie się z brzegu pufy w wyniku czego pufa nie przesunie się prosto po podłodze tylko obali się na bok 4) Myślę, że nie po to ofiara nalała sobie wina by rozbić kieliszek z nim o stół. Wygląda to bardziej na szarpaninę w wyniku której on został rozbity. A morderstwo mógł popełnić mąż albo kochanka paskiem ofiary, podchodząc od tyłu i dusząc ofiarę jej paskiem, która szamotając się zbiła kieliszek i skaleczyła się jego odłamkami. Motywem może być np. chęć zabrania przez ofiarę dzieci ojcu.
Gość: inco7, aui204.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 03:16:09
Świadek nie potrafi wskazać okoliczności zdarzenia ponieważ rzekomo nie brał w nich udziału,mąż nie próbowal ratować żony,to przecież byłaby naturalna reakcja,próba uratowania 'samobójcy'.Jeśli samobójstwa kombinowanego dokonują praktycznie tylko mężczyźni to czemu tu mamy kobiete.List 'pożegnalny' jest zbyt prosty,jakby nie pisany przez osobe która straciła sens życia.Krew leżąca tylko pod jej stopami sugeruje,że musiała podciać sobie żyły gdy już wisiała,która samobójca który wisi podcina sobie żyły tak,że krew spływa idealnie w dół,na zdjęciu widać idealnie,że nie mogła ruszać ręka,bo gdyby to robiła krew byłaby także w innych miejsach,tymczasem kapała idealnie na spodnie/podłoge.Mąż ma także idealne alibi jeśli chodzi o list,gdyż osoba która potwierdza tą teze to jego matka(teściowa ofiary) która mogła być w zmowie z mężem ofiary.Do pokoju w którym wisiała ofiara prowadzi drugie wejście,mąż ofiary mógł zabić ja,powiesić a nastepnie nie naruszajac zatarasowanego przejścia opuścić pomieszczenie.
Gość: armand, user-0cdfnho.cable.mindspring.com
2008/08/13 03:31:45
Dopisek do mojego wczesniejszego wpisu a propo sprawy swiadka 'niemowy'.
Oprawcow moglo byc dwoch, np. maz i jego kochanka. Jesli zalozymy, iz to kochanka jest swiadkiem, uchylajac sie od zeznan chroni siebie/jego. Skoro byla blisko zwiazana z ofiara, jako przyjaciolka mogla byc przy niej w tych trudnych dla niej chwilach, aby uspic jej czujnosc, wiec istnieje mozliwosc, ze przebywala z ofiara, krotko przed jej smiercia. Gdyby ofiara naprawde zaplanowala zbarac dzieci i nogi za pas, oczywiscie zwierzylaby sie z tego przyjaciolce, ktora przekazalaby te informacje mezowi i motyw gotowy.
Gość: , chello089077121063.chello.pl
2008/08/13 04:28:02
`Wiesza się młoda, bardzo atrakcyjna kobieta na oczach członka swojej rodziny.`
powiesiła się przy świadku? kto jej asystował? i dlaczego nic nie zrobił? hm, albo może to dziecko jej? może nie potrafi opisać, bo jest za małe? i odnośnie pufy - tak mi się wydaje, że, nawet jeśli nie przewrócona, to powinna być z przodu ofiary. nie jestem przekonana, ale chyba to taki odruch, że nogami odpycha się takie rzeczy do przodu/na bok. dobra, tak tylko na głos sobie myślę. fajne masz zagadki, pozdrawiam, erinka.
Gość: , chello089077121063.chello.pl
2008/08/13 04:32:45
aaa i jeszcze odnośnie tego dziecka - potencjalnego świadka: może zabił ją ktoś z rodziny i go po prostu zastraszył czy zwyczajnie zabronił mówić cokolwiek.
erinka 2008/08/13 05:09:00
1. Ktoś nie chciał mówić, bo ją zabił? Albo jest dzieckiem, które jeszcze nie mówi i dlatego też nie przeszkodziło w tym co się działo, tyle, że niby wyszła sama. Tylko wtedy nie było by to dziwne. Na to jestem za tępa.
2. Poszlaki: a) List jest zdecydownie nieskończony. Pozdpis z jednego z rachunków jest przekopiowany na list. Po wrzuceniu w photoshopa, nałożeniu na siebie i przeskalowaniu widać to dokładnie. Kto by się w liście do męża podpisywał tak oficjalnie?! b) Kieliszek nie rozbiłby się tak upadając na biurku, wygląda raczej na zebrany z podłogi. c) dziwne, że mąż sobie chodził i coś robił, a nawet nie próbował ratować żony choćby odwiązując ją. d) szkło w ręce? Być może się skaleczyła i wtedy przycisneła rękę do spodni. e) krew na stopach wygląda jakby nie działała na nią grawiatcja. Jakby stopy miała swobodnie zwieszone, a nie postawione na ziemii. f) wiążąc supły schowała nóż do kieszeni czy trzymała w buzi? Nie wygląda, aby miała gdzie go położyć. Raczej powinna sobie więc wcześniej te żyły podciąć, a nie utrudniać sytuację. g) wydaje mi się, że powinna jednak mieć inaczej nogi. Tak w momencie jak się zaczyna dusić bezproblemu może się podnieść. h) nie mam drążka, ale nigdy u znajomych nie widziałam aby był tak blisko by ciężko było wcisnąć tam ręce i) stanik kobiety wygląda na podciągnięty do góry jak by podjechał przy tym jak ktoś ją podtrzymywał wiążąc na drążku Wersje mam dwie: 1. Zabiła ją kochanka męża. Kobieta nie dokończyła listu, a wysłała jeszcze smsa? 2. Mąż dostał smsa, wrócił i zabił żonę. Kobieta została uduszona paskiem, po czym powieszona na drążku co by tłumaczyło ustawienie nóg - w ten sposób lżej jest kogoś ustawić w pionie. Potem ktoś jej podciął żyły co by wskazywało na męża, jako że to oni preferują samobójstwa kombinowane i być może myślał jak sam by się zabił, co by tłumaczyło też dzwine zakrwawienie noża, mimo oceny w kominotkach wydaje mi się jednak, że powinien być zakrwawiony poziomo, a tak wygląda to jakby ktoś stał obok.
Gość: meywana, cmpc-089-239-113-184.cnet.gawex.pl
2008/08/13 07:40:59
W sumie to..mogła podciąć sobie żyły mając już zawiązany pasek stojąc na pufie..ale żadnej rozbryzganej krwi więcej?
No i z tą plamą (mocz/wino) coraz bardziej nie jestem pewna..no puściły zwieracze..ale i tak uważam że dziwnie wysoko ta plama się zaczyna..
Gość: Kage, 84.38.160.6*
2008/08/13 07:52:29
Przy powieszeniu NIE WYSTĘPUJE przerwanie kręgosłupa szyjnego. Jeśli ten odcinek BYŁ przerwany, prawdopodobnie było to morderstwo. Owo pzerwanie może wystąpić gdyby ktoś skoczył z DUŻEJ wysokości ( = szarpnięcie ). Poza tym pufa jest zdecydowanie zbyt niska.
Gość: Kasia, static-ip-87-248-69-172.promax.media.pl
2008/08/13 08:21:13
Nóż nie miał kontaktu z raną, wskazuje na to krew rozmazana na podłodze - nóż został w niej umoczony. Być może pufa podstawiona była specjalnie, albo żeby się po prostu drzwi nie zamykały.
Kieliszek - "nadziała" się na niego ręką, może podczas kłótni z mężem. Poza tym, czy pisałby usprawiedliwienie? Wokół niej, oprócz tych bezpośrednio pod ręką, nie ma śladów krwi. Na zdjęciu z nożem, na lewo od niego, jest jakby niedomyta plama na podłodze. mąż nie umie nic powiedzieć, bo boi się odkrycia prawdy. Krzesło przy biurku jest odsunięte, jakby dopiero ktoś z niego wstał. Prawdobodobnie Joanna wstała, kiedy w drzwiach pojawił się mąż i w jakiś sposób doszło do przewrócenia kieliszka - oparła na nim nadgarstek, może została popchnięta - nie musiało być śladów walki. Podpis pod listem jest IDENTYCZNY z innym podpisem, tym najbardziej niewyraźnym - ksero? Stąd może byłby list w teczce męża. No i nie tak podcina się żyły...;)
Gość: , dynamic-87-105-239-80.ssp.dialog.net.pl
2008/08/13 08:26:53
1. Był w takim szoku, albo sam dokonał morderstwa.
2. Ktoś umyślnie pobił kieliszek żeby jej zagrozić albo zabić a potem odłożył. Teczka Marka G. w tym pokoju.
Gość: marakesz, ejm177.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 09:23:21
Puf - dołożono go dla uwiarygodnienia "samobójstwa" - jednak jeśli z niego skoczyła, to musiałby być na nim jakiś ślad krwi - nie mogła przecież sobie przeciąć żył po skoku, a plamy krwi są tylko w miejscu, gdzie wisiała.
Podpis - kto podpisuje się tak urzędowo pod listem pożegnalnym? "Na szyi widać charakterystyczny ślad po pasku, co oznacza, że wieszając się jeszcze żyła...Dlatego odrzucił motyw upozorowania samobójstwa." - a nie mógł jej ktoś udusić tym paskiem? Na przykład gdy siedziała przy biurku i pisała list. Złapał ją od tyłu, ona starając się czegoś złapać uderzyła ręką w kieliszek - wtedy się rozbił (odłamki spadły dookoła rogu w którym stał) i zranił ją w rękę - stąd ten kawałek w ręce; przy okazji starła lekko paznokcie o powierzchnię biurka. Zabójca odciągnął ją trochę i przekręcił krzesło by łatwiej mu było podnieść ciało.
Gość: Karaluch, get250.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/13 09:26:34
Świadek prawdopodobnie był drugim dzieckiem-niemowlęciem. Dlatego też matka rozmawiała tylko z jednym ze swoich dzieci. Potłuczony kieliszek i odsuniete od biurka krzesło wskazują na to, że zostałą zaatakowana siedząc przed komputerem. Jeśli drążek znajdował się na wysokości 2 metrów, to nie miała jak powiesić się sama, a na zdjęciach nie widać żadnego przedmiotu, na którym mogłaby stanąć. Krew jest rozchlapana tylko po jednej stronie noża, a gdyby to jej wypadł z ręki, byłaby na około.
2008/08/13 09:27:29
Jeszcze jeden wniosek mi sie nasuwa jak mąż który nie jest w stanie opisac tragedi moze pamietac ze niczego nie dotykał?? po drógie jak niczego nie dotykając wszedł do pokoju za denatka i położył tam teczke ( w drzwiach obok zwłok było zbyt mało miejsca żeby ktokolwiek sie przecisną)!!??To sa poszlaki ale teraz UWAGA!!! Chyba wpadłem na rozwiazanie:
Rano owszem była kłótnia miedzy małżonkami. Mąż pojechał do pracy a żona była w ogrodzie. Po pytaniu dziecka owszem poszła do domu i napisała sms do męża i zaczeła pisac list. Maż przyjechał jak najszybciej. Zastał żonę nie wisząca ale piszącą list (konczyła pisać ) Zacisnął jej pasek na szyi, lekka szarpanina kieliszek sie pzrewraca ona wbija sobie odłamek w nadgarstek. Umiera na krzesle (stąd steżenie pośmiertne nóg). Maż chcac upozorować samobuja wiesza ją na drążku podstawia pufe z tyłu, i podcina żyły w lewej ręce bo tam było skaleczenie po kieliszku. Wychodzi z pokoju tylnymi drzwiami... ale zapomina o jednym szczególe który go może pograżyc to ta nieszczęsna teczka która zostawia przy biórku podczas szamotaniny. Nie potrafi wyjaśnić zajścia bo jest winny. Kobieta chciała od niego odejść a nie zabić sie "mam w sobie wiele siły" tak nie pisze samobójca. I jeszcze jedno spostrzeżenie coś jest nie halo z podłąga na zdjęciach jak babka wisi widzimy z przodu płytki z tyłu panele a za nia dywan na innym zdjęciu a w pokoju z kieliszkiem widzimy parkiet (??). 2008/08/13 09:42:49
1. Świadkiem mogło być dziecko, może 6 letni syn, może drugie (z wieku ofiary wynika, że raczej młodsze), zdrowe, sprawne, ale nie zdolne do opowiedzenia co się stało.
2. poszlaki: - pufa jest nieco za daleko chyba długość linki nie pozwoliłaby jej stanąć tak daleko, a z kolei ułożenie stóp wskazuję, że jeśli zeskoczyła, to raczej nie zmieniła pozycji. - nie ma na pufie śladów krwi. gdyby zeskoczyła i dopiero wtedy podcięła sobie żyły, to widoczne ślady krwi na jej nogach biegłyby bardziej pionowo, a nie łukiem. Znaczy musiała stać na nogach (może nawet na palcach stóp) gdy podcięła sobie żyły. Możliwe też, że podcięła je płytko, tylko jako pokazówkę stłuczonym kawałkiem szkła z kieliszka, a ktoś dokończył "robotę" nożem. - znaleziona nieco ponad godz. po śmierci, stężenie pośmiertne jeszcze nie zniknęło... znika po o wiele dłuższym czasie, a pojawia się - za wikipedią - "Stężenie pośmiertne powstaje zwykle około 24 godz. po śmierci, ale może powstać zaraz po śmierci, gdy osoba wykonywała niedawno intensywny wysiłek fizyczny, miała drgawki lub gorączkę" Ona siedziała i pisała, nie robiła żadnych wysiłków. No nie wiem... Na stronie medycyny sądowej znalazłam, że nawet po 3 godzinach. Nie mam wystarczającej wiedzy w tym zakresie, więc nie będę się wymądrzać, ale coś mi tu "jedzie" - Kieliszek jest dziwnie rozbity i jakby "ułożony" nie raz rozbiłam kieliszek z winem i wiem, że i rozbryzg większy i szkło bardziej rozwalone, a jeśli tylko lekko się przewrócił i pękł, to też wokół nie powinno być tyle płynu, a części kieliszka aż tak nie upadłyby daleko. 3. Co do dowodu, to już będzie jednak strzelanka - stawiam jednak na męża, który po otrzymaniu smsa o wieloznacznej treści, postanowił wykorzystać sytuację. Przyjeżdża, zastaje żonę w trakcie, jak zakładam "pokazówki" i dokańcza dzieło. kto wie, może ona już stała i czekała na niego z pętlą u szyi? Wystarczyło ją objąć i przytrzymać kilka minut, aż nie straciła przytomności. Śladów walki nie byłoby wtedy. Ta teczka stojąca obok biurka, nie wiem, czy to dowód, ale jeśli on twierdził że wyszedł i zobaczył list? Dlaczego nie usiłował jej ratować? może jeszcze żyła? Nie wpuszczał nikogo do domu, może czekał, aż grawitacja dokończy dzieła? Nie wiem Pozdrawiam, mam nadzieję, że chociaż jeden punk trafiłam... 2008/08/13 09:49:45
Ofiara została zaskoczona przez zabójcę siedząc przy komputerze. Napastnik podszedł od tyłu i udusił ją paskiem, stąd takie ułożenie nóg. Chciała się bronić, odruchowo lewą ręką strąciła kieliszek z winem i oblewając się.
Po fakcie zabójca upozorował powieszenie, a że był to mężczyzna - który jak wyn ika z tekstu zazwyczaj wybiera samobójstwo kombinowane - podciął denatce żyły. Za nią postawił pufę, która jednak powinna nosić ślady krwi, a już napewno krew na podłodze po odepchnięciu pufy powinna się rozmazać po podłodze
Gość: igi, staticline17477.toya.net.pl
2008/08/13 09:59:01
1. Jeżeli ofiara najpierw się powiesiła, to nie zdążyłaby raczej wziąć noża bo utrata świadomości następuje po 10-15 sekundach (google). A jeżeli najpierw podcięła żyły - to zranioną głeboko, co widać po ilości krwi na nożu ręką i przeciętymi prawdopodobnie ścięgnami nie zawiązałaby sznura - zresztą gdyby go wiązała, krwi byłoby znacznie więcej. I byłaby też na pufie.
2. Kieliszek wygląda też raczej jak przewrócony np. po odciągnięciu ofiary na krześle. Morderca mógł wejść po cichu do pokoju i założyć ten pasek ofierze na szyje i przytrzymać te max. 15 sekund, jeżeli miał siłe to odbyłoby się bez walni, z jedynym śladem w postaci rany od kieliszka. Potem mógł powiesić ofiarę na drążku i naciąć jej rękę, gdy jeszcze żyłą, ale nie była już w pełni świadoma tym nożem, dla zamaskowania rany po kieliszku. Najprawdopodobniej była to kochanka Marka G. , Marta S. Mogła widząc, że ofiara zorientowała się w sytuacji, pójść za nią i zaczekać, aż ta skończy pisać ten list, (list jest dziwny i nie wskazuje na samobójstwo, ale np. na chęć odejścia nagłego), zabić ofiarę we wskazany wcześniej sposób, wysłać z jej komórki SMS do Marka i wrócić do ogrodu. 2008/08/13 10:14:30
Ad drugiej kominotki
Kurde no! Się ciesz, że nie zgadujemy i baranami jestesmy i będzie można się posmiac, a nie nas zniechęcasz do kombinowania!:)
Gość: Karaluch, get250.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/13 10:17:33
A przepraszam, jednak jest pufa, przeoczyłam. Wydaje mi się jednak, że stoi nico za daleko, a w przypadku, gdyby z niej zeskoczyła chcąc się powiesić, jej nogi znalazłyby się z tyłu ciała. Ale dziwne wydaje mi się to, że kobieta stoi na ugiętych nogach na ziemi, spokojnie mogłaby je wyprostować i uniknąć uduszenia
Gość: Kenya, 116.85-237-178.tkchopin.pl
2008/08/13 10:18:30
Wydaje mi się, że podpis na liście i na rachunku jest dokładnie taki sam - mało kto podpisuje się identycznie za każdym razem. Podpis mógł być przekalkowany w jakiś sposób na list z rachunku.
Ofiara pisała list, zabójca (mąż zapewne), jej przerwał, więc nie dokończyła zdania. Potem dopisał trzy kropki i sfałszował podpis... 2008/08/13 10:24:25
1. Jedynym sensownym wytłumaczeniem jest szok, nic innego mi nie przychodzi do głowy, ale jako że pytanie jest nieobowiązkowe, nie męczę się .
2. Poszlak jest sporo i bez badań CSI sie nie obędzie :) kieliszek stoi po lewej, podczas gdy denatka jest praworęczna - mogła postawić go na biurku nieco dalej niż jest myszka. Pufa stoi zbyt daleko, skacząc z niej mogła się przeważyć, przewrócić lub przechylić. Szkło w ranie sugeruje atak na denatkę, przypadkowe lub umyślne stłuczenie kieliszka i cięcie odłamkiem, lub bardzo niefartowny odprysk szkła. Daleko odsunięte krzesło od biurka może być spowodowane szybkim wstaniem i próbą obrony lub podejściem z wyrzutami do męża, który wrócił się do domu po zostawioną przy biurku teczkę. Nóż był wbity w ranę, nie przesunięty po tętnicach. Brakuje telefonu denatki, z którego to rzekomo wysłała sms do męża, a który powinien leżeć gdzieś na biurku, ale równie dobrze gdzieś kącie pokoju. 3. Dowodem są strużki krwi, które spływały wzdłuż stop denatki. Bezpośredni dowód na to, że została najpierw powieszona (uduszona) a potem morderca zawiązał supeł. niedbałość i rozciągnięcie go może wskazywać kochankę męża. Kobieta jednak nie jest w stanie podnieść i utrzymać na pasku drugiej kobiety. To z kolei wskazuje na pomoc męża. To jednak już poszlaki. Ważne jest, że denatka wisiała w powietrzu, nie dotykając stopami podłogi w momencie gdy krew spływała jej z nadgarstka. Niekoniecznie spływała. Na prawej dłoni nie ma śladów strużek krwi, o tym jednak w mojej wersji tego morderstwa: Joanna Gajda dowiaduje się o zdradzie męża, rozmawia z synkiem (on mógł być świadkiem), wychodzi napisać list mężowi, wysyła sms mężowi, pisze list. W tej sytuacji zastaje ją kochanka męża od której dowiaduje się wszystkiego, atakuje ją, tłucze się kieliszek, lub zostaje potłuczony i kochanka męża broni się / atakuje odłamkiem. Joanna G. zostaje raniona odłamkiem i w tej chwili zjawia się mąż. Kochankowie nie mają wyjścia, rana w nadgarstek może okazać się śmiertelna i Marta S. może być skazana za morderstwo, dlatego razem z Markiem Gajdą pozorują samobójstwo dusząc ją jej własny m paskiem, następnie wieszają ją na drążku, podnoszą lewą dłoń denatki, pogłębiają ranę nadgarstka, na podłogę leje się krew, wyrzucają nóż na podłogę. Ewentualnie denatka mogła być zraniona nożem w nadgarstek, przy próbie ucieczki zostaje złapana i uduszona przez kochankę lub męża a następnie powieszona. Jako że ekspertyza przyczyną śmierci określiła uduszenie, narzędziem był pasek a mordercy nie da się jednoznacznie określić bez badań, motyw miały dwie osoby i obydwie mogły zabić. Stawiam jednak na Martę S. która zranionej Joannie założyła pasek na szyję i udusiła ją, a Marek G. pomógł kochance upozorować samobójstwo.
Gość: kama, 4.mas.airbites.pl
2008/08/13 10:24:44
krew powina kapać na podłogę a nie spływać po spodniach
świdkiem było dziecko, więcej napiszę jak znajdę czas na przeczytanie tego jeszcze raz :] 2008/08/13 10:25:27
Pufa nie jest zabrudzona krwią - niemożliwe patrząc na stopy ofiary które są całe we krwi - nacięcie żył nastąpiło już podczas "wiszenia" ofiary
Mała ilość krwi na podłodze - może świadczyć o tym że skaleczenie nożem nastąpiło po śmierci - gdyby było za życia to ciśnienie tętnicze i tętno wypompowały by dużo więcej krwi Obdrapany lakier - może być dowodem że broniła się przed uduszeniem Jeżeli plama w okolicach krocza to mocz - należałoby sprawdzić czy jego śladów nie ma na krześle, na którym być może doszło do uduszenia Framgent kieliszka może być dowodem zbrodni - być może morderca zauważył że coś się ofierze wbiło w nadgarstek i nożem próbował wydobyć ten odłamek - dlatego na nożu slad jest tylko na samym ostrzu a nie na całej jego długości.
Gość: WeezY, host-89-228-40-61.elk.mm.pl
2008/08/13 10:26:48
Moim zdaniem mordercą jest mąż Joanny, ona najprawdopodobniej chciała wyjechać i zostawić męża więc napisała usprawiedliwienie, choć podpisy na rachunkach i usprawiedliwieniu nie są bardzo podobne. Mąż chciał łatwo pozbyć sie żony i dosypał jej trucizny do wina, więc jak już żona ledwie żyła nie miała siły a walkę, a kieliszek potrąciła ręką jak już omdlewała w pod wpływem trucizny, mąż upozorował samobójstwo, przemyślał to bardzo dobrze postawił się na miejscu samobójcy i dokonał tego przemyślając to bardzo dobrze, sądzę że już zastanawiał się nad tym wcześniej bądź sam kiedyś próbował popełni samobójstwo i zrobił to w ten sam sposób jak planował wcześniej, wskazano że Joanna "dokonała samobójsta" po męsku. Nie sądze że była tak zdesperowana żeby koniecznie sie zabić, kobity zazwyczaj nie wieszają się z powodu zdrady, odchodzą i zostawiają przeszłość daleko od siebie. Mąż miał trucizne bo już wcześniej planował pozbyć sie żony by móc byćz kochanką i, wtedy by nie musiał sie kryć z tym. Więc moim zdaniem mordercą jest Mąż.
Gość: redy, 213.172.183.5*
2008/08/13 10:29:03
Dowód zbrodni (morderstwa) to ślady krwi na ostrzu noża - krew układa się za czubku, powinna wzdłuż ostrza (jeżeli wogóle jakieś slady krwi by na nim były). Prawdopodobny przebieg był taki - Joanna do południa intensywnie rozmyślała, po rozmowie synem postanowiła ODEJŚĆ (a nie zabić się) usiadła przy stoliku i zaczęła popijając z kieliszka pisać list pożegnalny (ale nie samobójcy), podczas pisania SPADŁ jej kieliszek (gdyby sie przewrócił na biurko nie rozpadł by się tak mocno), w zdenerwowaniu podnosząc fragmenty kieliszka (szybko, nie cały płyn wylał się na podłogę) skaleczyła się w nadgarstek (na ciemnym krześle są zapewne ślady krwi) - wtedy pojawił się morderca - Marta S., która po wiadomości, że Joanna idzie napisać list do męża domyśliła się, że jego zdrada się wydała, Marta dusi znalezionym paskiem Joannę (może zarzuca jej pasek, kiedy ona siedzi przy stoliku) a następnie pozoruje samobójstwo - wciąga jej ciało na drążek wchodzą na pufę (duży ciężar tłumaczy jej uszkodzenie), pogłębia ranę na nadgarstku (ale robi to czubkiem noża, a nie ostrzem). Na koniec PODRABIA PODPIS Joanny na jej liście - podpisy się znacznie różnią.
Gość: Dagoth, gsh118.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/13 10:30:13
Poszlaki:
-krew na ostrzu noza siega ponad 3cm, wynika z tego ze rana na rece musi byc kluta (ostrze musialo wejsc miedzy kosc lokciowa a promieniowa) inaczej podczas czystego ciecia ostrze nie zaglebilo by sie na taka glebokosc (bokowaly by go kosci) -noz oraz slady krwi znajduja sie pod drazkiem, oznacza to ze musiala podciac sobie zyly juz wiszac... budzi to spore watpliwosci -plama krwi jest wg mnie zbyt mala, mozliwe ze ciecie zostalo wykonane posmiertnie, serce nie pompowalo juz krwi a plama na podlodze jest wynikiem grawitacji (to co bylo w rece zlecialo na podloge) -na pufie widac 2 slady, moga to bys slady podeszwy mordercy ktory uzyl jej do zawiazania paska na drazku (kobieta nie mogla ich zostawic bo jest boso) -watpliwosci budzi slad po pasku na szyi, ponizej paska... -kolejne watpliwosci budzi rozbity kieliszek oraz slady szkla w ranie Teoretyczny przebieg wydazen: Kobieta opuszcza przyjecia, bierze kieliszek wina zeby utopic w nim swoj smutek i kieruje sie do domu zeby napisac list. Morderca idzie za nia, zastaje ja nad biurkiem. Kobieta jest juz bliska skonczenia listu. Morderca bierze pasek, zachodzi ja od tylu i zaczyna dusic, kobieta miotajac rekoma rozbija kieliszek (szklo wbija sie w reke), druga reka drapie o biurko (z tad slady na jej paznokciach). Gdy przestaje sie ruszac morderca staje na pufie zeby zawiazac pasek na drazku, wiesza kobiete a slady walki w postaci rany po kieliszku maskuje uzywajac noza. Dowodem przestepstwa moze byc slad podeszwy na pufie, odciski palcow na nozu, slady paska na rekach (powstale podczas podwieszania kobiety) oraz obecnosc DNA mordercy na pasku. Podejrzanymi sa Marta S. i Marek G.
Gość: M., 85.219.175.23*
2008/08/13 10:32:01
1. Świadkiem był członek rodziny co wyklucza Martę S. Pozostają teściowie lub dzieci. Dzieci jak i zarówno teściowie mogli być w szoku lub po prostu teściowie w podeszłym wieku zmarli na zawał gdy to zobaczyli.
2. Poszlaki : Pufa, po co pufa skoro spokojnie dosięgała do półtorametrowego paska zwisającego z drążka umiejscowionego na 2 metrach. Kieliszek leży nie naturalnie, być może Joanna G. zbiła go by podciąć sobie żyły, być może strąciła, gdy usłyszała, że ktoś idzie a być może zrobił to morderca, bo co miała by robić Joanna G. w tym pokoju ? Pisać list ? na pokazanym biurku nie ma miejsca, być może było jeszcze jedno. Dalej. Gdzie Joanna miałaby podciąć sobie żyły ? nigdzie nie ma śladów krwi oprócz miejsca zgonu. Napisane jest, że wieszając się jeszcze żyła. To jak z podciętymi żyłami powiesiła się lub jak wieszając podcieła żyły ? 3. Dowody: Nóż. Na podłodze krew ma inną konsystencję niż na nożu. Po co ten nóż skoro cieła się szkłem ? Za mało powiedziane o świadku. Ewentualnym mordercą napewno nie był mąż, gdyż nie było go w domu. Podejrzewam Martę S., ale nie jestem w stanie wyjaśnić jak to zrobiła.
Gość: , 088156096010.stk.vectranet.pl
2008/08/13 10:38:17
1-Nie dała by rady zawiązać paska na szyi i drążku trzymając nóż w ręce.A nie trzymając go, nie dosięgnęła by go gdziekolwiek leżał, mając pasek na szyi.
2-Nasza Joasia jest leworęczna,kieliszek stał po lewej stronie,ja jestem praworęczny i właśnie teraz kubek mam po prawej... Robota kochanki, jak bum cyk-cyk.tyle wymóżdżyłem. ps.Fajną masz Joanne kominek.A ta krew trochę rzadka hehe.
Gość: mala, h82-143-150-206-static.e-wro.net.pl
2008/08/13 10:41:50
1. Świadek był w szoku po tym co zobaczył, być może to było dziecko. Często po traumatycznym przeżyciu potrafią zamilknąć na bardzo długo. Moze ten 6 letni synek? przemyślał sprawę, że powiedział mamie, że bardziej kocha tatusia, poszedł szukać mamy i zobaczył co się dzieje.. albo któreś z teściów. są w końcu w podeszłym wieku.
2.- szkło od lampki wina jest rozrzucone, część jest pod lampką a część koło fotela. To moze wskazywać albo na szamotanine, albo na strącenie lampki bardzo energicznym ruchem. -na podpisie "J" jest różne, (3 rodzaje) - może czasami mąż podpisywał za żonę dokumenty, nawet za jej zgodą. Dlatego list też mógłbyć podpisany przez niego -ktoś (kochanka?) udusił ofiarę na krześle, z zaskoczenia, gdy pisała list. Ofiara szamotała się , próbowała uwolnić, dlatego lampka się rozbiła. To może też wyjaśniać, czemu lampka leży nienaturalnie. siedząc na krześle osoba jest niżej niż stojąc i mogła lampke strącić uderzając mocno w nóżkę, robiąc zamach i od tyłu strącić lampke. -Gdyby osoba sama sobie podcięła żyły, krwi było by dużo więcej i nie byłaby tylko na spodniach ale głównie z przodu. -Na pufie nie ma śladów krwi. Nie skakała z niej. -Nogi ma w nienaturalniej pozycji, bo została udoszona na krześle, a potem upozorowao samobójstwo. - kobieta ma zadbane paznokcie u stóp. Nie wierzę, że sama "zapuściła tak" paznokcie u rąk. Ktoś jej może szybko skrócił paznokcie. -kobieta jest szczupła. półtorametrowy pasek jest troche za duży. moze to pasek kochanki, a mąż (czyli rodzina) przyznał (skłamał), że to pasek żony. kochanka mogła być grubsza, a też wtedy była w domu. -teściowa oznajmia rodzinie ze z joanną coś jest nie tak. zaintrygowana i zaniepokojona kochanka idzie do domu w poszukiwaniu joanny. zastaje ją piszącą list. -w liście są słowa "by pokazać ci jak to jest gdy w jednej chwili tracisz wszytsko, w chwili gdy będziesz czytał te słowa, ja ..." - Joanna wcale nie musi tu pisać o samobójstwie. MOże np. mieszkanie było na nią, może ona była bogata i żyli dzięki jej oszczędnościom/pensji. Moze tylko chciała odciąć go od gotówki, a kochanka z mężem wiedzieli o tym dlatego za wszelką cenę chcieli ja unieszkodliwić. -wracając do kieliszka - ofiara próbując się bronić mogła także chwycić go i uderzyć napastnika, albo na odwrót co tłumaczyłoby szkło w nadgarstku ofiary. by zatuszować to, morderca podciął żyły Joannie. -Mąż gdy dosytał sms pojechał do domu. zoastał martwą żonę i kochankę - morderczynię . najpierw położył teczkę na kerzesle i z kochanką rozważył wyjścia. Obmyślili plan i wezwali pomoc. - wreacając do świadka - dziecko przyznało, że bardziej kocha ojca - ojciec, widząc, że dziecko jest świadkiem mogło mu powiedzieć, że tatyus przestanie go kochac jak cos powie. - na spodniach widać mocz - ofiara musiała się czegoś panicznie bać? (chociaz tego nie jestem [pewna - nie znam się- może po śmierci to normalne ?)
Gość: , 088156096010.stk.vectranet.pl
2008/08/13 10:44:05
No albo, po prostu to było samobójstwo...
2008/08/13 10:45:02
1. Świadek był zbyt małym dzieckiem by cokolwiek zrozumieć, a co dopiero opowiedzieć. 2. Poszlaki. Rozbity kieliszek. Kawałek szkła w nadgarstku. Dodatkowe wejście do pokoju, również jest intrygujące, myślę że może mieć związek ze sprawą. Obdarte paznokcie, może broniła się przed sznurem na szyi. Skoro na pufie nie ma krwi to znaczy, że żyły podcięła sobie juz po tym jak sie powiesiła, patrząc na ślady krwi na ziemi. 3. dowody zbrodni. myślę że była to kochanka męża ofiary.
2008/08/13 10:46:38
Zastawiających jest kilka faktów. W jaki sposób nóż odbił się od podłogi robiąc zabrudzenia w taki sposób jak na zdjęciach na podłodze. I dlaczego nóż jest tak równo zaciapany krwią? Podato po w jaki sposób ofiara podcięła sobie żyły i zeskoczyła z pufa aby się powiesić. Jeśli podcięłaby sobie żyły na pufie byłaby ona zabrudzona. Gdyby najpierw wyskoczyla z pufa to później ciężko byłoby jej podciąć sobie żyły. Jest jeszcze możliwość, że źle wymierzyła długość paska, wylądowała na nogi a nastepnie podcięła sobie żyły i podkuliła nogi ale to byłaby ostro naciągana wersja.
Co do kieliszka nikt nie zbija kieliszków tą stroną. I jeszcze kwestia lądowania. Puf jest odsunięty w ten sposób jakby ofiata wybijała się z prawej nogi. Jeśli tak było to ofiara jest prawnonożna więc powinna wylądować prawą nogą z przodu. I dlaczego na zdjeciach ofiara opiera sie na palacach a nie na całej stopie? Jesli chodzi o jakiś konkretny dowód. To w liście jest dziwne zdanie " (..) wiem, ze mam w sobie wiele siły (..)" Ludzie którzy mają wiele siły nie planują samobójstwa. Ja to widzę tak: ofiara pisała list i doszła do ostatniego zdania. Mąż ją zamordował i ustawił aby wyglądało to na samobójstwo. Dopisał trzy kropki na końcu zdania. Poszedł po dokumenty i podrobił podpis. 2008/08/13 10:50:02
Zastanawia mnie jeszcze teściowa. Przecież ona weszła do domu za ofiarą, a wychodząc stwierdziła, że coś jest z nią nie tak... później kobiety już właściwie nie widziano, tylko mąż otrzymał SMS. To wygląda tak, jakby "kochana" teściowa nie chciała, aby jej syn się rozwodził. Mogło być tak, że chciała to wyperswadować siłą.
Gość: , acgb18.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 10:51:08
Zbrodni dokonała Marta S. a dowód to dopisane słowa w liście przez nią.
Gość: , cba139.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 10:55:46
nie znam rozwiazania tej zagadki, jedyne ,co od pierwszej chwili rzucilo mi sie w oczy to odleglosc miedzy pufem a nozem . brak krwii na pufie sprawia ,ze dokladny moment tej samobojczej asekuracji jest jeszcze bardziej metny.
przegladalam zdjecia pod katem czegos, czego ofiara nie mogla zrobic sama i co swiadczylo by o udziale inej osoby jednak niczego takiego nie znalazlam. 2 wejscia do pokoju sprawiaja ,ze podejrzerwam ze to tam nastapilo spotkanie ofiary z zabojca. moze zabojca stlukl kieliszek i grozil odlamkiem ? nie mam pojecia :) 2008/08/13 10:57:25
Żaden ze mnie detektyw, ale co mi tam...
#1. Czemu ta osoba nie potrafiła nic powiedzieć? No niestety, niby banalne ale nie mam żadnej pewności. Albo to była kochanka, która trudno by cokolwiek powiedziała, albo syn, który jest na tyle młody i do tego zaszantażowany przez ojca, ew. rodzice ojca, którzy nie pozwolą by synowi coś się stało. Piszę to tylko z ciekawości, czy dobrze trafiłem. #2. Poszlaki. - Pufa - Musiałaby na niej stać z już podciętymi żyłami, a więc powinny być na niej ślady krwi,a krew widać swobodnie kapała w dół... - Kieliszek, nie wiem jak za bardzo go powiązać ze zbrodnią, aczkolwiek sądzę, że ma coś wspólnego z tą mokrą plamą na spodniach. Przy tłuczeniu się, skrawek mógł pozostać na ręce... Nie jest opisane czy znaleziono go w ranie. Pisze tylko, że na nadgarstku, więc niekoniecznie. - Ułożenie nóg, mimo tekstu coś mi nie pasują. Najpierw mowa o tym, że najwidoczniej przecięcie żył ja bardzo bolało, że przyłożyła rękę do spodni, a na swobodne duszenie się nie zareagowała? Pomijając już to, wieszając się raczej nie zostawiamy sobie "drogi ucieczki" więc podejrzewam, że nogi byłyby wygięte do tyłu tak, by utrudnić sobie później przetrwanie. - Pismo. Zdanie jakby nie miało sensu. Zostały sprawdzone 2 pierwsze zdania i podpis z dokumentów... Podczas pisania ktoś mógł jej przerwać i stłukła kieliszek, wtedy coś się wydarzyło, a następnie morderca zostawił podpis lub... Była mowa o lekach. Ofiara mogła się niemi nafaszerować, a później popijać alkoholem by się otumanić. Gdy kończyła list już się czuła bardzo źle, upuściła kieliszek i poszła do przygotowanej wcześniej pętli i noża. Chociaż plama na spodniach sugeruje, że alkohol rozlał się z małej wysokości (były by inaczej rozbryzgi), ale kieliszek opuszczony z małej wysokości by się nie potłukł... 2008/08/13 11:03:57
Gdybym podciął sobie żyły to wieszałbym się bez noża w dłoni. Chyba nie czytam ze zrozumieniem, ktoś na to patrzył jak ona się zabija, a potem nie potrafił nic powiedzieć?
2008/08/13 11:07:13
Świadkiem była teściowa. To ona tez upozorowała samobójstwo. Spotkała Joannę jak szla do domu, niewątpliwie wywiązała się miedzy nimi jakas dluzsza rozmowa.Teściowa poszla na chwile donieść rodzinie że Joanna jest dziwna a pozniej poszla do niej.
Grozba utraty czegos waznego w liście to przecież nie jej smierc. On ja mial juz gdzies. Ale dzieci byly za nim. Niewatpliwie chodzilo jej o to ze zabierze dzieci. Tesciowa nie mogla na to pozwolic. Poszla do Joanny kiedy pisala ostatne zdanie, pewnie tak jak to tesciowe robia, cicho poszla i przeczytala to co pisala. wywiazala sie kłótnia. Joanna stlukla kieliszek i wtedy kawalek szkla wbil sie w jej reke. Joanna poszla do innego pokoju zeby znaleźć cos do zaopatrzenia rany. W tym momencie tesciowa zlapala pasek lezacy na pufie i udusila ją, Nacięla rękę zeby ukryć slady szamotaniny. Ślady na spodniach, powstaly za zycia, kiedy Joanna szla po plaster. Teściowa skopiowała dokladnie podpis z jednego z dokumentów żeby ukryć swoją obecność. Zdążyla jeszcze zabrać długopis, szklo zostało. i przyszedl maz Joanny... Takie mialam dzisiaj senne objawienie. Sprobuje jeszcze w ciagu dnia podrzemać. może lepiej mnie natchnie
Gość: laughoutloud, 82.139.34.23*
2008/08/13 11:08:11
Grafolog stwierdził tożsamość Joanny tylko po 2 pierwszych zdaniach listu. Podpisy na liście i pierwszym rachunku są takie same, lecz inne niż ten w liście do dziekana. Rachunek mógł podpisać jej mąż, tak samo jak niedokończony list... Mąż zabił ją zanim skończyła go pisać.
Kieliszek leżał tak, że osoba, która go trzymała musiała stać obok stolika - nie siedząc na krześle, lecz stojąc naprzeciw niemu. Osoba, która siedziałaby na krześle nie mogłaby w ten sposób go stłuc, by leżał tak, jak to widać na zdjęciu.
Gość: cieciu treciak@o2.pl, c80-49.i07-21.onvol.net
2008/08/13 11:15:03
Fotel który znajduje się za ofiarą nie uczestniczył w dokonaniu samobójstwa znajduje się za daleko ofiary i zeskoczenie z niego byłoby nienaturalne ponieważ osoba ta uderzyłaby w podłogę, czyli została powieszona bez użycia owego fotela.
Ktoś pomagał jej w podcięciu żył ponieważ kiedy ona zwisa lewa ręka nie dotyka jej spodni ponieważ grawitacja sprawia że jest ona opuszczona prostopadle do podłoża wiec spodnie nie mogą być brudne kiedy ona by sama tego dokonała. Również fotel powinien być zakrwawiony ponieważ dokonała ona przecięcia żył przed powieszeniem się w tym wypadku jest on czysty i nie ma wokół niego żadnych plam. Kiedy kobieta ta powiesiłaby się sama to wtedy nogi nie znalazłyby się w takiej pozycji, byłyby wyprostowane albo znajdowałyby się za ciałem ofiary. Ofiara nie mogła wisieć godziny ponieważ krwi jest za mało wokół ofiary. Nóż ma ubrudzoną z krwi tylko końcówkę, a końcówką raczej nikt by sobie żył nie przeciął ponieważ lepiej podciąć sobie żyły środkiem noża bo jest pewniejsze ponieważ końcówkę można sobie wbić i trudno w ogóle nią precyzyjnie ciąć pożądane miejsce. Linka nie sięgnęłaby do fotela który znajdował się tak daleko od futryny drzwi. Również wiązanie linki wskazuje na to że ofiara nie mogła sama tego dokonać. Lampka z płynem w środku, przypuszczając że było to wino ma zbić z tropu i wskazać że ofiara była pijana, w rzeczywistości lampka była rozbita później ponieważ ofiara nie ma wbitego szkła w stopy a szkło znajduje się na podłodze. List został napisany przez męża ofiary ponieważ wyciągnął teczkę i zapomniał o niej tylko po to aby zobaczyć jakie żona ma pismo i po prostu je podrobić, aby wyglądało na to że to ona pisała. Mężczyzna mógł wyjść z pomieszczenia drugimi drzwiami więc ofiara wisząca w drzwiach nie przeszkadzała mu w wydostaniu się z pomieszczenia. Ofiara była zdrowym człowiekiem więc nie miała powodów aby popełnić samobójstwo ponieważ ma dzieci które zapewne bardzo kochała i do dla nich raczej powinna zostać przy zyciu, to maż nie mógł znieść świadomości że ona od niego odchodzi i z pewnością zabierze mu dzieci. 2008/08/13 11:18:04
Kokardka od spodni wygląda jak by była zasikana troche zbyt wysoko, tak jakby kobieta siedziała i miała ją pomiędzy nogami jak to się stało. To jest ten powód dla sprawdzenia krzesła?
Gość: ?, c0-16.icpnet.pl
2008/08/13 11:23:29
hmm..
Czy ''członkiem rodziny'' mogło być dziecko, które jeszcze nie mówi albo osoba w podeszłym wieku jesli np: była po udarze, mogła mięć uszkodzone ciało broca- ośrodek mowy ew. nie widzieć. Ew. ''członkiem rodziny'' mógł być pies.. Czym jest to coś okrągłego co leży pod kawałkiem kieliszka? To moneta? Kapsel? Z tego co mi wiadomo, ale mogą istnieć odstepstwa od tego.. ale osoby popełniające samobójstwo przez powieszenie 1. charakteryzują się bardzo nienaturalnym wyrazem twarzy i wysuniętym zsiniałym językiem. 2. ustępują też procesy fizjologiczne.. Z zaciekawieniem oczekując na rozwiązanie zagadki..
Gość: pervertor, 141.63.50.3*
2008/08/13 11:25:18
jak mogla sie udusic, skoro jej nogi dotykaja podlogi?
Gość: Cowboy-78, ata33.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 11:28:33
Jak dla mnie to ewidentna "pomoc" przy samobójstwie.
Może i żona chciała się powiesić (choć raczej odejść od męża), ale moim zdaniem mąż wszedł w momencie pisania listu. Ktoś kto zamierza się powiesić, podciąć sobie żyły, przy pisaniu listu nie raczył by się winem... Cięcie na nadgarstku wygląda ok, natomiast sposób zabrudzenia noża krwią... wisząc na pasku raczej przecięła by nadgarstek środkowa częścią ostrza, a nie czubkiem. Moim zdaniem mimo ze nie było sladów walki... wystarczyło by maż przydusił ją, to miejsce na szyi zakrył by ślad po pasku... no i ten stłuczony kieliszek, drugie wejście, brak innego świadka poza mężem..... moim zdaniem on jest mordercą.
Gość: ika, ala.pwn.com.pl
2008/08/13 11:29:24
Nie podpisuje sie samobójczego listu pożegnalnego do męża formalnym podpisem...
Krew z podciętej żyły robi wrażenie jakby zraniła sie juz wisząc. To niemozliwe. Nie zrobila nacięcia stojąc na pufie. Mąż udusil ja gdy siedziala przy komputerze, w czasie szamotaniny stlukla kieliszek, powiesil ją, podciąl żyły w miejscu skaleczenia
Gość: goferos, 87-205-155-41.adsl.inetia.pl
2008/08/13 11:30:56
pufa jest tam niepotrzebna, skoro drazek jest na wys 2m okolo, kobieta ma okolo 170a a pasek niespelna 1,5m pufa odpada.
Gość: Mar3q, bly74.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 11:32:37
1.To była walka, bo widać trochę naskórka(męża) pod paznokciami, "zdrapanego" w walce.
2.Ostatnie zdanie jest dopisane przez męża. 3.Nie ma długopisu. 4.Jeśli skakała by w pufy, według praf fizyki wg. Newtona, Pufa odskoczyłaby, panieważ jest dość lekka. 5.Ślady na nożu są na końcu pod "dziwnym kątem", powinny być bardziej wzdłóz, przecież nie wbiła bo sobie prostopadle. 6.Nóż leży daleko od pufy, gdzie to sobie podcięła żyły. 7.Jej mąż podciął jej żyły od razy po zabiciu żeby zamaskować pokaleczenie kieliszkiem. 8.zastanawiający charakter pisma
Gość: Xisco Xioy, akr162.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/13 11:35:19
Witam, na wstępie chciałbym powiedzieć, że pomysł na stronę jest superowski, szkoda, że dopiero teraz na nią wpadłem :) Okej, by się nie rozpisywać przejdę do zagadki.
Świadek, który nie był w stanie opisać sytuacji to jej dziecko. W zagadce napisano, że w nadgarstku znaleziono szkło, a więc podczas gwałtownego ruchu kobieta zbiła kieliszek i tym samym przebiła żyłę, pozostawiając niedokończony list. Stąd najpierw musiała mieć rozcięty nadgarstek, a później usiłować się powiesić. Skoro tak, to dlaczego na pufie, którą rzekomo odepchnęła nogami nie ma śladów krwi? 2. Nie sprawdzono krzesła. 3. Nie sprawdzono czy na nożu znajdują się odciski palców!! 4. Niektóre ślady krwi mogły zostać zatarte przez mordercę? A więc, skoro krwawiła, to jakim cudem powiesiła się plamiąc zaledwie spodnie i część podłogi? Po co jej był potrzebny nóż do przecięcia żył, skoro już krwawiła? Zazwyczaj przecina się żyły całą długością noża, a nie go wbijając. Teczkę męża w pokoju można wyjaśnić tym, że to był pokój biurowy (do pracy, widać komputer). Wg mnie, mordercą jest kochanka Marka - Marta S. która nieświadomie na oczach dziecka zaatakowała od tyłu ofiarę zakładając jej pasek na szyję i dusząc, stąd ślady na zdjęciu. Ofiara (będąc w pozycji pochylonej, pisząc list, mając ręce na stole) z zaskoczenia machnęła lewą ręką w lewą stronę, zbijając kieliszek i raniąc nadgarstek. Ślady krwi mogły ukryć się w alkoholu oraz w krześle, którego nie sprawdzono. Nieprzytomna/Uduszona ofiara przyłożyła bezwładnie ręce na kolana, stąd krew z przodu na spodniach. Marta S. pozorując samobójstwo powiesiła ofiarę na pasku, podstawiła pufę za jej plecami oraz wbiła jej nóż w nadgarstek, pozorując przebicie żył (jak na żyły to mało krwi wypłynęło). Pozostawiła nóż, a na nim ODCISKI PALCÓW. Noża przecież nie sprawdzono. Gdzie podział się długopis? Istnieje możliwość dodania trzech ostatnich kropek przez zabójczynię. W takim razie podpis złożony przez ofiarę niekoniecznie musiał być dodany na końcu. Zastanawiając się nad treścią ofiara mogła podpis napisać wcześniej. Sms'a wysłała morderczyni. Ofiara - Joanna G. Zabójczyni - Marta S. Pozdrawiam Xisco Xioy
Gość: Melancholia_88, aczc188.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 11:35:51
-Kobiety rzadko popełniają samobójstwa kombinowane
-Skoro ofiara najpierw podcięła żyły a później się powiesiła- dlaczego brak krwi na bluzce czy twarzy i na drążku z uniesionej krwawiącej ręki? -Czy przy pomocy okaleczonej ręki miałaby siłę zawiązać tak mocno pasek na drążku aby utrzymał ciężar jej ciała? -Skoro pisała list do męża po co miałaby wysyłać smsa? -Dlaczego przy nożu na podłodze jest dziwnie rozmazana krew? -Ofiara w liście nie pisze że nie chce żyć- wręcz przeciwnie twierdzi że ma wiele siły by pokazać mu jak to jest gdy w jednej chili traci się wszystko- mogło to oznaczać, że chce mu odebrac dzieci, dom etc... -Krew na spodniach-oznacza że ofiara chciała zatamować krwawienie Żona wychodzi zdenerwowana ze spotkania oznajmaiajac tesciowej ze idzie pisac list do mężą. Rodzina zawiadamia męża ze cos jest nie tak... Kobieta siedzi przy biurku kończy list. Ktoś jakby złapał ją od tyłu. Porozbijany kieliszek wskazuje na to że ofiara chciała złapać się biurka wtedy lewą ręką rozbiła kieliszek i wbiła sobie odłamek szkła oraz odrapała lakier z paznokci prawej dłoni. Przykłada lewą dłoń do spodni chcąc zatamować krew. Jest duszona paskiem.Mdleje. Sprawca sadza ją na pufie- stąd układ nóg i stężenie posmiertne. Nożem nacina rane na jej lewej ręce,robi pętle i wiesza ciało... pozorująć samobójstwo. Sprawcą jest mąż. Miał motyw-chciał rozwodu. Nie ratował żony.. Najczęściej sprawcy zawiadamiają policje... w tym przypadku to też był mąż... no i najważniejsze jego teczka przy biurku.. która jest dowodem na to że był na miejscu zbrodni.
Gość: MorF3us, clf33.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 11:37:28
Witam
na początku chciałbym pogratulować niecodziennego pomysłu. Trochę przytłacza świadomość tego typu zbrodni. W obliczu tego co dzieje się w Gruzji sprawdza się powiedzenie, że śmierć jednego człowieka to tragedia, tysięcy - już tylko statystyka. Odpowiedzi. 1. Świadek chroni mordercę 2. Zbity kieliszek i rozlane wino, teczka męża koło biurka, samobójstwo kombinowane [to była romantyczka działająca pod wypływem emocji a nie osoba myśląca racjonalnie co będzie, jak się tylko powiesi], ślad po duszeniu pod miejscem gdzie jest pasek 3. Moja wersja zdarzeń: Po tym jak Joanna poszła pisać list do Marka do pokoju zakradła się od tyłu [przez drzwi, których nie ma na zdjęciu] Marta S. Podeszła do Joanny i zaczęła ją dusić paskiem widocznym na zdjęciu. Joanna w odruchu próbowała zaczerpnąć powietrza, zaczęła wymachiwać rękami. Zbiła kieliszek, jednocześnie raniąc się w rękę. Joanna z powodu braku powietrza straciła przytomność. Marta nieprzytomną Joanne postanowiła powiesić na drążku dla upozorowanie samobójstwa. W tym celu dla ułatwienia sobie zadanie weszła na pufę. Dla ukrycia skaleczenia kieliszkiem Marta po powieszeniu Joanny podcięła jej żyły. W trakcie kiedy Marta pozorowała samobójstwo przyjechał Marek. Zobaczył co się dzieje. Zeznając postanowił zataić informacje o Marcie. Była to osoba, dla której chciał się rozwieść z żoną. Być może kochał ją. Dowodem zbrodni jest pasek, na którym najprawdopodobniej znajdują się ślady DNA Marty
Gość: pervertor, 141.63.50.3*
2008/08/13 11:39:09
1.Swiadek to dziecko Joanny. Zbyt male zeby moglo cokolwiek opowiedziec.
2.Pasek jest za dlugi, sam mam taki drazek i wisi on za nisko zeby mozna sie bylo powiesic, co zreszta widac na zdjeciach, ze ofiara dotyka nogami podlogi. 3.To nie jest krew, tylko wino z kieliszka. Joanna zostala oblana nim w trakcie szamotaniny. Prawdopodobnie trzymala wtedy w reku kieliszek. Maz ja udusil, a nastepnie powiesil na pasku, jak widac nieudolnie. Moze jestem slepy, ale na zdjeciach nigdzie nie widze podcietych zyl. Szklo znalazlo sie w jej ciele w wyniku rozbicia kieliszka. Maz nastepnie zebral wieksze kawalki szkla i postawil kolo klawiatury. Nie widze zeby byly tam odlamki, a z tego co jest mozna zlozyc co najwyzej polowe kieliszka.
Gość: Grzesiek, maslana.hstl4.put.poznan.pl
2008/08/13 11:39:23
1. Świadek jest zapewne dzieckiem Joanny G. - niemowlęciem
Moim zdaniem Marek G. wiedział o morderstwie. SMSa nie dostał od swojej żony, tylko od mordercy (wydaje mi się, że morderczyni). Dlatego też po powrocie gdy zobaczył żonę wiszącą na pasku spokojnie odłożył teczkę po czym zadzwonił na policję. O morderstwie, konkretnie próbie uduszenia, świadczą odpryski lakieru na paznokciach. Ofiara próbowała się bronić, ale jej się nie udało. Samobójstwo mogło być upozorowane, to, że ofiara żyła, gdy przywiązano ją paskiem do drążka, nie znaczy, że zrobiła to sama. Mogła stracić przytomność, lecz jeszcze żyć. List nie jest tu żadną poszlaką, widnieje pod nim podpis Joanny G. a w ostatniej linijce na końcu umieściła wielokropek, więc właśnie tak list miał się kończyć. Pufa stoi za ofiarą, co wydaje mi się dziwne. Moja wersja wydarzeń jest taka : Joanna G. napisała list, siadła do komputera, być może chciała wyjechać, więc coś sprawdzała. Popijała właśnie wino gdy ktoś zacisnął jej pasek na szyi. Upuściła kieliszek na stół jednocześnie raniąc się szkłem. Z braku powietrza zemdlała. Morderca ustawił ją w odpowiedniej pozycji pod drążkiem i przywiązał paskiem. Przeciął jej nożem nadgarstek. Po wszystkim wysłał (a raczej wysłała) smsa Markowi G. który był na to przygotowany. Moim zdaniem morderczynią jest Marta S. Możliwe, że w mojej wersji są błędy, np. z tym nożem, albo zemdleniem.
Gość: mr.unknown, 89.174.71.*
2008/08/13 11:46:29
1. Świadkiem mogło być dziecko. Mąż nie powinien być brany pod uwagę jako świadek. Wg opisu ofiara wiesza się na oczach świadka (członka rodziny). Mąż "Zastaje Joannę G. wiszącą na pasku." - czyli już po fakcie.
2. List mógł być pisany, przez ofiarę, ale nie koniecznie przez nią podpisany. Podpisy z listu i opłaty (39zł) są identyczne, nawet jeśli chodzi o długość pociągnięć przy "J", "Y", czy "a". Wygląda jak by był skopiowany. 3. Osoba która skoczyła by z pufy powinna mieć raczej nogi w pozycji podobnej do klęczącej. Natomiast na zdjęciu stopy w całości są na podłodze, co może świadczyć, że ofiara została podciągnięta.
Gość: ?, c0-16.icpnet.pl
2008/08/13 11:46:32
Zastanawiający jest nóż wygląda bardziej jak zamoczony na chwile w dżemie, niby czemu miało służyć podcięcie końcem ostrza? Trochę nienaturalne ja bym cięła ostrzem, a nie końcem.. I ślady krwi.. kałuża krwi.. jeśli podcięła żyły będąc w takiej pozycji jak na zdięciu.. to kałuż powinna utworzyć się na panelach podłogowych, a nie płytkach.. i wydaje się, że stopa powinna znajdować się w tej kałuży..
Gość: kominiarzwkominiarce, atc158.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 11:47:52
dowod: zsikala sie w majty, ze strachu przed morderca
Gość: Kuban, abkv231.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 11:57:00
1. Ostatnie zdanie listu wskazuje na to że osoba chciała zniknąć z jego życia i nie planowała zabójstwa. Nie kończyłaby w ten sposób listu jeśli chciałaby popełnić samobójstwo..
2. Jest zbyt mało krwi jak na podcięcie żył. Wcześniej ofiara musiała być uduszona, a nastepnie po zgonie musiały jej zostać podcięte żyły. 3. Podpis jest inny na listach i rachunku... 4. Jeżeli na krześle obrotowym jest ślad moczu to znaczy że tam została uduszona... 5. Mocno obcięte paznokcie mogą wskazywać iż doszło do szamotaniny i aby pozbyc sie naskórka pod paznokciami morderca obciął krótko paznokcie. 6. Zabójstwo kombinowane - wskazuje na to że upozorował to mężczyzna. 2008/08/13 11:58:14
Jeszcze jedna uwaga co do śladu po pasku. Najczęściej bruzda wisielcza znajduje się tuż pod żuchwą i biegnie do okolic uszu. Ponieważ pasek zsuwa się z szyi i zaciska się dopiero na łączeniu szyi z głową. A w tym wypadku ślad po pasku jest nieco niżej od miejsca jego zaciśnięcia. Według mnie wygląda to jak uduszenie.
Na zdjęciach nie widać dokładnie i w swoim życiu tylko kilka wisielców widziałam, więc moje spostrzeżenia mogą być nietrafne :) 2008/08/13 11:58:53
1. ŚWIADEK
To oczywiście dziecko denatki. 2.POSZLAKI I. List i usprawiedliwienie napisał mąż. Dla zatuszowania sprawy podpisał także rachunki. Jeden z nich to opłata za kablówkę w UPC. Rachunków się nie podpisuje, więc po co kobieta to zrobiła? I dlaczego miała podpisać się na liście, jak na dokumencie urzędowym? (oczywiście jest kobietą więc nie musi działać racjonalnie ;)) Tak czy inaczej, wszystkie dokumenty były w teczce męża. Po co? Na poszlakę wystarczy... II. Ułożenie ciała. Oczywiście, pozycja ze zdjęcia jest możliwa, ale tak ustawione nogi mimowolnie podtrzymują ciało. Przy zeskoku z pufy i próbie samobójczej, nogi powinny ułożyć się w pozycji do klękania. Kończyny dolne, wskazują także na to, że denatka przed śmiercią siedziała na np krześle... Poza tym, jeśli ślady po krwi wskazują na to, że próbowała złagodzić sobie ból, to dlaczego nie próbowała złagodzić bólu podczas duszenia? Poszlaka. 3. DOWÓD Pani się posikała. Sprawa jest prosta, jeśli mocz będzie na krześle nie ma innej możliwości niż zabójstwo. Teoria: Mąż zastaję małżonkę w domu. Zachodzi ją od tyłu, gdy ta siedzi przed komputerem. Dusi ją paskiem, podczas szmotaniny żona rozbija szklanke ręką. Podczas szamotaniny dziewczyna opróżnia się, więc ślady moczu powinny pozostać w miejscu w którym straciła życie. Moim zdaniem na krześle. Po uduszeniu żony, została ona przewieziona pod drążek. Pasek, ma 140cm. Dziewczyna w szyji mogła mieć góra 40cm. Supeł przy drążku to góra 20cm. 140-60=80. 200-80=120. 120cm to wysokośc na której musiała znajdować się jej szyja, w momencie wieszania. Człowiek siedzący na fotelu, osiąga tyle spokojnie, także mąż kobiety nie musiał się gimnastykować. Dla zmylenia tropu, mąż nacina drugą dłoń (ta która nie została zraniona). Jako, że nastąpiło to po śmierci wypływ krwi jest dość słaby.
Gość: Robertka, ablm124.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 12:04:27
Narzędziem zbrodni był nóż, wbity jest bardzo głęboko ruchem pchnącym. ofiara nie mogłaby zadać tak silnego ciosu. Morderca trzymał dłoń kobiety razem z nożem.
Poszlaką jest plama w kroku, gdzie ofiara ze strachu popuściła zwieracze.
Gość: Czarny, bjh135.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 12:04:39
Hm.. w nadgarstku ofiary znaleziono szkło z rozbitego kieliszka, więc musiała krwawić, zanim doszło do powieszenia. A na drążku nie ma żadnych śladów krwi..
Gość: jay79, 79.190.132.6*
2008/08/13 12:13:07
Co do pytania pierwszego - świadkiem prawdopodobnie jest dziecko, które jest w szoku po utracie matki.
Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to fakt, że krew jest tylko na spodniach. Wątpię, aby osoba, która się dusi stała spokojnie czekając aż nadejdzie koniec - w tym momencie wchodzą odruchy bezwarunkowe (mózg walczy o życie) - osoba taka powinna chyba się miotać, wierzgać itp - czyli krew powinna być też w okolicach szyi (próba ściągnięcia paska), na ubraniach, na podłodze (w większym rozrzucie - to, co widać wygląda tak jak by się podcięła będąc już uduszoną). No i skoro wierzga, to raczej nie ma nóg razem. Wracając do krwi - skoro nie mogła się podciąć już wisząc, musiała to zrobić przed wejściem na pufę lub już na niej (krew powinna być w okolicy pufy, lub na niej), dalej: nóż - krew na nim wygląda bardziej jak od rany kłutej, nie ciętej. Poza tym, jeśli skoczyła z pufy, to nóż który by wypadł jej z ręki byłby znacznie dalej (chwilę by się poodbijał od ziemi - fizyka - zderzenia sprężyste - w kocu nóż nie jest z mąki, co z kolei sugeruje ślady krwi po tym odbijaniu się, a śladów tych nie ma). Wątpliwości wzbudza również stan paznokci ofiary - widać, że paznokcie palca wskazującego i środkowego nie są obcięte, zaś palca serdecznego i małego - są, i to dość niechlujnie. Mowa jest o tym, że kobieta była atrakcyjną kobietą, wątpliwe, żeby tak obcięła paznokcie. Na nich mogły być ślady walki, paznokcie mógł usunąć mąż. Wątpliwości wzbudza również podpis pod listem. Jest zbyt podobny (w zasadzie taki sam) do podpisu na jednym z rachunków (drugie zdjęcie). Takie podobieństwo sugeruje, że podpis został podrobiony. Mowa jest także o wejściu do pokoju, wejście to jest prostopadłe do wejścia widocznego na zdjęciu. Wynika z tego, że wejście to znajduje się za biurkiem (osoba przy nim siedząca jest tyłem do biurka). Twierdzę, że mąż udusił kobietę siedzącą przy biurku (w trakcie walki o życie mogła potrącić kieliszek, a potem, jak się zbił, zranić się nim - stąd kawałek szkła w ranie). Uduszoną żonę mąż odtransportował na krześle, kładąc pociętą rękę na lewej nodze denatki - stąd brak śladów krwi na podłodze, pufie itd), a następnie powiesił z pozycji siedzącej na pasku użytym do uduszenia. Poza tym pasek jest dość krótki - tak krótki węzeł nie utrzymał by szarpnięcia przy skoku. Poza tym należało by sprawdzić, czy na krześle jest mocz (na zdjęciach widać spodnie poplamione moczem, zaś nie ma tego moczu w miejscu gdzie znaleziono kobietę). Jeżeli jest, jest to dowód tego, że kobieta udusiła się na krześle, a nie wieszając się (rozluźnienie mięśni po śmierci).
Gość: Akme, 89.108.255.3*
2008/08/13 12:15:15
hMMMMMMMMM
1.Mąż po prostu wolał milczeć 2.Napewno list nie był pisany przy tym biurku, klawiatura jest za blisko, a kartka wogóle nie jest zagięta... Kobieta jest powieszona za nisko, a złączenie kolan jest wynikiem, niesienia ofiary albo jej podnoszenia do linki. Szkło znalazło się w ranie, ale żaden z kawałków szkła nie jest ubroczony krwią. Krew na nożu jest bardzo gęsta, a sama jej warstwa zbyt duża, bo przecież niemożliwe by się tak utrzymała po upadnięciu noża - co by oznaczało, że nóż został jedynie ubroczony krwią. 3.Narzędziem zbrodni był pasek, ślad jest poniżej tego "grawitacyjnego". Ofiara była duszona, a dopiero później powieszona.
Gość: Kubala, lan-szombierki-91-6-nat.streamnet.pl
2008/08/13 12:15:27
może tym świadkiem było dziecko... albo nie bo to by nie miało sensu :P Ale świadkiem mógłby być ten komu zależałby aby utrudnić ewentualne morderstwo, czyli na przykład mąż
Gość: qraq, axj42.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/13 12:21:34
ajajajjjj
jak mogłem przegapić taki szczegół: kto się podpisuje pod osobistym listem do bliskiej osoby formalnym podpisem? No nikt. No i podpis pod ostatnim listem jest prawie identyczny z podpisem pod jednym z rachunków. Takie coś się zdarza niezwykle rzadko, jeśli w ogóle.
Gość: emilka_qrc, 088156188202.who.vectranet.pl
2008/08/13 12:22:57
1.
Swiadkiem był pies- dlatego nie mogl nic powiedziec, mieli duzy dom i ogrod, przecietne rodziny maja psa. 2. Złożone kolana ktore wygladaja jak by siedziala na krzesle, co moze byc dowodem na to ze uduszono ja jak siedziala przy biurku pijac wino i piszac porzegnalny list do meza, twedy wlasnie on zaszedl ja od tylu udusil paskiem a ona broniac i machając rekami pocieła sobie lewą reke potłuczonym kieliszkiem od wina. Być moze to mąz przyszedl z winem i rozbił kieliszek w akcie złosci. ona sie wym pocieła. 3. list jest dowodem na to ze ona nie chciala sie zabic ale chciala od niego odejsc ulozyc sobie zycie na nowo. podpisy sa rozne. Mąz pewnie podrabiał jej podpis "J" wyglada inaczej przy kazdym podpisie, prawdziwym podpisam musi byc usprawiedliwienie do dziekana. Nie potrafił podrobic jej pisma dlatego postawil trzy kropki i podpisal sie ze nia.
Gość: matjok, asa-lan-adm.uwm.edu.pl
2008/08/13 12:26:50
Po pierwsze: świadkiem morderstwa było małe dziecko zabitej kobiety.
Po drugie: jeśli chodzi o poszlaki to przecież nie podcięła sobie żył wisząc. Zrobiłaby to ewentualnie stojąc na pufie przez zeskoczeniem z niej i gdzieś byłoby widać ślady krwi nóż również leżałby w innym miejscu. Dokumenty w teczce męża jak również podanie do Dziekana nie było pisane przez denatkę, a przez jej męża. Szkło w ręce wskazuje, że rana musiała być zrobiona przy biurku gdzie leży rozbity kieliszek. Po trzecie: Uważam, że należy obejrzeć krzesło przy komputerze, aby sprawdzić czy nie ma tam śladów moczu oraz ewentualnych zadrapań (resztek lakieru z jej paznokci) na krześle lub biurku. Wg mnie została uduszona przy biurku na krześle, tam ręką zbiła kieliszek i pokaleczyła rękę. Sprawca nie powiesił jej zbyt wysoko pozorując samobójstwo, bo ciężko byłoby mu wciągnąć na taką wysokość, a być może poprzez śmierć na krześle była w pozycji siedzącej. Po powieszeniu upozorował jeszcze podcięcie żył, alby wyjaśnić skaleczenia na ręku po stłuczonym kieliszku. Myślę, że sprawcą był mąż. A w liście chciała napisać nie o tym, że odbierze sobie życie ale że odchodzi lub chce rozwodu. 2008/08/13 12:31:40
Joanna chciała opuscić męża, odejść od niego ale nie zabić się. Nie wiedzial jak wyjsnic okoliczności gdyż sam miał z nią nieco wspólnego. Pufka nie miała krwi na sobi bo ona sie nie powiesila sama nie kozystala z niej. Pisała list ale nie dokonczyła go bo w tym momencie wkroczyła kolejna osoba do akcji. nie chciala sie wykrwawic wiec uciskała rane na rece, ktos ja zrobił na jej lewej by wyglądała na samokaleczenie. Drążek był za wysoko by odepchnac pufe do tyłu bez przewracania jej. Kieiszek i szklo porozrzucane wskazuja na to ze padł nienaturalnie, kto zdenerwowany musial rozbić go celowo.Najrawdopodobniej przestraszyła się gdy zobaczyła ze ktoś wchodzi..... Nie była biedna, mąż bał się że zabierze kawał majątku. Ona zotała uduzona, przy 1,5 metrowym pasku powinno już nastąpić uzkodzenie rdzenia, przy wieszaniu ktos prawdopodobnie straciła przytomność, dlatego sie nie broniła, a był slad na szyi. Ona chciała odejść ale on tego nie chciał, wolał mieć ją martwą. Gdy maz przyzedł polozyl teczke uiadł na komputer i zbil kielizek i nia ranił, ona pisała list recznie. potem traciła troche krwi ale byla słaba on ja dal na pasek i powiesił ja i ranił w to samo miejce zeby nie było widac sladow bojki. Dowodem jet rana w rece, podwojnie trafione to amo miejce. po co ? i ten drążek na wysokośc8 dwoch metrów..
2008/08/13 12:32:21
1. Jeden ze świadków zdarzenia nie był w stanie wyjaśnić policji okoliczności w jakich doszło do samobójstwa ponieważ jest dzieckiem.
2. Kobieta pisała list tak jak powiedziała Teściowej - robiła to jednak na komputerze. Stąd brak długopisu przy liście - który to napisał morderca, oraz kieliszek po lewej stronie monitora. On też wszedł do pokoju drugim wejściem - prostopadłym do tego widocznego na zdjęciu - stąd też, Joanna nie zauważyła mordercy. Po drodze z rupieciarni zabrał ze sobą pasek i zaczął dusić Joanne - dzięki temu pozostał charakterystyczny ślad po pasku. Denatka w akcie desperacji strąciła kieliszek lewą ręką - stąd ten miniaturowy kawałek szkła w nadgarstku lewej ręki oraz kawałki szkła na podłodze koło komputera. Paznokcie - nieznacznie odrapane nieco za krótkie jak na lakier, wyglądają na dopiero co obcięte, zwłaszcza iż te u nóg są nieco bardziej zapuszczone. Dzięki takiej operacji nie znaleziono żadnego DNA. Należy zauważyć, iż ślady krwi znajdują się jedynie po lewej stronie powieszonego ciała - jest to dość dziwne, zwłaszcza iż zazwyczaj patrzymy na to co robimy, w tym wypadku jednak wygląda to tak jakby cięcie nożem zostało dokonane przez 3 osobę (podnoszącą nieco rękę do góry, stąd te małe plamki krwi obok większej plamy). Ślady widoczne są tylko i wyłącznie centralnie pod ręką oraz na lewej nogawce spodni. Co więcej cięcia są krótkie i głębokie - a ilość krwi na podłodze znikoma. Gdyby ofiara sama przed samobójstwem podcięła sobie żyły w taki sposób, krwi były by więcej - tryskała by gdyż bijące serce ciągle by ją pompowało. Tutaj tego nie ma, zostało to sfingowane prawdopodobnie po to by potwierdzić wersje samobójstwa i zatuszować ślad szkła w nadgarstku. Tak samo jak pufa, która została podłożona (lub po prostu tam leżała), na której brak śladów krwi. Ofiara została najprawdopodobniej przywieziona na obrotowym krześle - które ma mniej więcej 60 cm, sam pasek 140 cm - idealnie, by powiesić osobę na wysokości 200 cm - takiej jak drążek. Intrygujące są ślady moczu na spodniach denatki - należało by sprawdzić czy takie same nie znajdują się na obrotowym krześle, wyglądają na samoczynne pośmiertne oddanie moczu, a nie na jego nietrzymanie. Wątpie by kobieta najpierw strąciła kieliszek, potem oddała mocz a następnie podcięła sobie żyły i powiesiła się. Pisma mają ten sam charakter, ponieważ były pisane przez te same osoby. Zastanawia fakt podpisywania faktur przez żonę jak również trzymanie jej usprawiedliwienia w teczce męża. 3. Sprawa wygląda tak - mąż po otrzymaniu od żony SMS-a ze złości przyjechał do domu, wszedł po cichu do mieszkania i udusił swoją żonę na krześle. Następnie powiesił ją na drążku i podciął żyły. W między czasie przyciął paznokcie. (wykluczamy, że morderstwa dokonała Kochanka - ponieważ została na polu, mąż nie pozwolił nikomu wejść do mieszkania, miał czas na zatuszowanie sprawy). Do tego znał swój dom - wiedział gdzie co odnaleźć. Nie skorzystał w teczki swojej żony - lecz podłożył swoją i podpisał się swoim pismem na swoich dokumentach oraz napisał niedokończony list pożegnalny (teczkę żony mógł wyrzucić, schować). Za tą wersją przemawia fakt, że nie próbował ratować swojej żony, tylko grzecznie zadzwonił na policje i czekał w spokoju na jej przyjazd. Kto normalny mógłbym siedzieć w takiej sytuacji bezczynnie? Policja dotarła na miejsce dopiero po godzinie - wystarczający czas na zatuszowanie sprawy. Była to prawdopodobnie nie pierwsza zdrada męża, być może chciał pozbyć się żony, by móc zostać z dziećmi, zachować majątek i ożenić się ponownie. Aby uzyskać dowód należy sprawdzić DNA na fotelu (ślady moczu) jak również na pasku (jeżeli pasek był Joanny, nie można tam być śladów Męża). Dodatkowo należy poszukać teczki denatki i sprawdzić pismo jeszcze raz. Można także sprawdzić operacje wykonywane w tym czasie na komputerze, a także kosz na śmieci. Bardzo prawdopodobne jest, iż mąż może mieć na swoim ciele zadrapania oraz ubranie poplamione w krwi - jeżeli nie dotykał żony (sam to deklarował) takie plamy nie mają racji bytu.
Gość: taki jeden z wykopu, unregister006160097217.c160.msk.pl
2008/08/13 12:37:13
Podejrzany jest sam fakt, ze maz nie probowal sciagnac zony z paska i reanimowac jej. Dal sobie takze sporo czasu, zeby nikt nie przeszkadzal mu w "oczekiwaniu" na policje.
Pufa jest czysta i nie ma na niej krwi, mimo ze krew splywala po nogach. Znalazla sie tam przypadkiem (watpliwe), albo ktos ja tam polozyl. Ilosc krwi jest stanowczo za mala jak na podciecie zyl, chyba, ze denatka zostala zraniona juz po smierci, prawdopodobnie po to, zeby ukryc slady walki (zranienie kieliszkiem). Paznokcie wydaja mi sie obciete -po to, zeby usunac slady. Kobiety najpierw obcinaja je, a potem lakieruja. Tutaj wygladaloby na to, ze denatka zrobila wprost przeciwnie, albo paznokcie ktos skrocil. Sa tez sciete po mesku i chyba pilnik nie byl w uzyciu. Podpis na liscie niezbyt zgadza sie z podpisem denatki. Kieliszek znajduje sie w takim ulozeniu, jakby ofiara zostala zaskoczona od tylu. Na podlodze nie widac moczo, na pufie takze nie. Krew na nozu wskazuje, ze zadano nim rane kluta a nie cieta, co srednio ma sie do kwestii podciecia zyl. Brakuje dlugopisu lub piora. Slowa listu nie wskazuja na chec dokonania samobojstwa. Sa pelne zlosci i ukrytych planow, a nie desperacji, apatii i rezygnacji.
Gość: chybil, 80.50.177.19*
2008/08/13 12:39:23
Ofiara została uduszona przy komputerze na fotelu paskiem na którym została potem powieszona. Broniąc się rozbiła kieliszek i rozcięła rękę. Morderca musiał więc użyć noża aby dać policji wyjaśnienie przyczyn powstania rany.
Nie mogła się udusić w tych drzwiach ponieważ było tam za nisko. mogła by się tak powiesić gdyby udało się jej skutecznie uszkodzić kręgi. nie uwierzę że ktoś się udusił sięgając nogami do ziemi.
Gość: dejmon, 87-194-245-187.bethere.co.uk
2008/08/13 12:41:08
Co do pierwszego pytania to swiadek mogl komunikowac sie z ofiara przez kamere internetowa a przestepstwo/samobojstwo zostalo dokonane poza kadrem.
Dowodem zbrodni moze byc wlasnie noz (prawdopodobnie podrzucony) skoro w ranie cietej znaleziono kawalki szkla to po co tu jeszcze noz?
Gość: Raven, aow174.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 12:41:21
poszlaki:
- pierwsze co mi nie pasuje tutaj to motyw powieszenia jednak ta pufa jest trochę za daleko. - podcięcie żył, - popatrzmy na biurko, kieliszek stoi po lewej stronie co sugeruje, że była leworęczna a nie prawo, po drugie znaleziono odłamek szkła w ranie, sugeruje to, że kobieta nie podcięła się sama. poza tym rozbity kieliszek może sugerować, że ofiara została zaatakowana. Moim zdaniem zabił ją mąż ponieważ chciała ona "wyczyścić" jego całe konto. Wskazuje na to fakt, że to ona zajmowała się płatnościami, a więc znała się na komputerach, sam fakt który wskazuje, że pisała list na tym biurku gdzie znajduje się komputer. Wg. mnie kolejnym dowodem może być list, napisała on w nim : że jest teraz dostatecznie silna by sprawić aby jej mąż zobaczył jak to jest stracić wszystko. (kobieta nie była chora psychicznie). Może moje wnioski są błędne no ale cóż zabawiłem się w to razem z wami. po dłuższym przebiegu śledztwa na pewno wyjdzie na jaw, że jest ona lewo ręczna i raczej wykluczona możliwość podcięcia sobie żył przez samą kobietę. A głównym podejrzanym zostanie jej mąż. 2008/08/13 12:45:00
Po pierwsze świadek, świadka nie może wyjaśnić okoliczności "Samobójstwa" ponieważ jego tam nie było, by przyglądał się umierającej na line kobiecie i nie pomógł jej oraz nie wezwawszy pogotowia oraz policji.
Po drugie poszlaki, normalni samobójcy wchodząc do domu napisali by list i zabili się, ale w tym przypadku ofiara weszła do domu z kimś kto " pomógł jej w śmierci " i zaczeły rozmawiać, wtedy osoba siedząca na pufie zabrała kielich rozbiła i podcieła żyły ofierze, wskazują na to ślady szkła w żyłach, dalej osoba mająca góra 2 metry musiała podwieśić ofiarę na poreczy gdzie sie udusiła, Pas miał 0,5 metra a porecz wysiała na 2,0 metrach zostaje 1,5 metra gdzie ofiara wisiała, jej podkulone nogi wskazują że nie spadła z pufy tylko została podwieszona, a nóż miał tylko udowodnić w naszym przekonaniu że przed śmiercią podcieła sobie żyły, upadając jej nogi poleciały by do przodu oraz wspomogło by to efekt śliskie kafelki. Po trzecie oraz najważniejsze dowód i motyw zbrodni. Ofiara wracała z ogrodu przez 1 drzwi wraz z martą.S, zaczeły rozmawiać nagle marta.S wzieła kielich rozbiła go na ofierze głowie oraz kawałkiem przecioła żyły ofierze potem żeby upozorować samobójstwo zdieła pasek ofierze ze spodni złapawszy ja za brzuch zawlekła ja pod pręt przewiązała ja tak żeby to wyglądało na samobójstwo, potem wzieła nóż i podcieła ponownie jej żyły żeby to wyglądało na samobójstwo, po wytarciu sladóów palców na nożu wyszła przez 2 drzwi i wróciła do ogrodu. Wtedy przeszedł mąż zamordowanej i dalej znamy zadzwonił na policje i tak dalej. Zabiła: Marta.S Narzędzie zabójstwa: Kielich do wina, Nóż, Pasek od spodni denatki Prawdopodobny motyw: Zazdrość SPRAWA ZAMKNIĘTA 2008/08/13 12:51:31
1. Jedynym świadkiem była ofiara, czyli ta samobójczyni. Nie mogła podać żadnych informacji policji, bo, bo była martwa xD
2. PUFA: jeżeli nie ma na niej śladów krwi, to może to świadczyć o tym, że na niej stał zabójca dusząc ofiarę paskiem, który był już obwiązany w okół jej szyi. ŚLAD NA SZYI: może to naciągane, no ale, jest w innym miejscu niż pasek, więc to może mieć powiązanie z tą pufą. NIEDOKOŃCZONY LIST: do pokoju mógł nagle ktoś wejść i ofiara nie zdążyła dopisać kilku ostatnich zdań i jedyne co jej się udało naskrobać to podpis. 3. Szukanie dowodów to już nie dla mnie. Nie mam pojęcie co to może być. Mimo tych znalezionych przeze mnie poszlak, które chyba w cale poszlakami nie są, wydaje mi się że to jest zwykłe samobójstwo.
Gość: shamann, aegm137.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 12:52:32
Niestety nie mam niezbitych dowodów a jedynie poszlaki.
1. Wieszanie i podcinanie zyl -samobojstwo kombinowane, ok ALE dlaczego w lewym(podcietym) nadgarstku jest szklo z kielszka(wiemy ze kobieta jest praworeczna!) 2. Stluczony kieliszek na stole? Kieliszki tluka sie sie albo przy upadku (nie mial skad spasc) albo sa tluczone celowo. To ostatnie mozna przyjac - przyjmujac zdrade za fakt mozna spodziewac sie impulsywnej reakcj ALE wowczas kieliszek nie lezalby na stole. 3. Pozycja ofiary na pasku/linie wzgledem pufy sugeruje jakby wstanie z pufy celem przywiazania sie do drazka. 2008/08/13 12:56:33
Praca grupowa Ani S. i bumru:
1) pismo w liście wskazuje na to, że osoba była leworęczna, tylko leworęczni mają w tą stronę pochylone litery 2)idąc dalej tym tropem, jeśli ofiara była leworęczna, dlaczego podcięła sobie żyły prawą ręką? Raczej by użyła lewej ręki do podcięcia prawej... 3)List wcale nie wskazuje na to, że ofiara chciała się zabić. Może po prostu chciała odejść. 4)Ułożenie nóg może świadczyć o tym, że w chwili śmierci siedziała. 5)Plama krwi na spodniach - bardzo to śmierdzi, że tak ją bolało, iż musiała sobie rękę przyłożyć do nogi. Stawiamy na to, że w chwili podcięcia ręki, ofiara już nie żyła, i ręka bezwładnie opadła na spodnie. Krótki opis wydarzeń: Ofiara przyszła z ogrodu do domu, usiadła i zaczęła pisać pożegnalny list do męża. Morderca podszedł do niej od tyłu i zaczął ją dusić. Przy szamotaninie rozbiła kieliszek i skaleczyła się w rękę. Morderca upozorował powieszenie, po czym podciął rękę nożem, ażeby tym samym zamazać oznaki przecięcia szkłem. (Pewnie nie było takie głębokie, więc nie można było tego uznać za samobójczą ranę). Jeśli chodzi o świadka, stawiamy na to, że było to któreś z jej dzieci. Było za małe, żeby coś zrozumieć z tego, całkiem możliwe również, ze jest w szoku. Sms o treści "To koniec" wcale nie musiał być napisany przez nią. Mógł go napisać morderca, który był wspólnikiem męża, ewentualnie sam mąż. Dziękujemy :) Ania i bumru - detektywi. 2008/08/13 13:00:00
To co rzuca się w oczy od początku to fakt, że w liście nie ma kompletnie nic o zamiarze samobójstwa - nawet żadnego pożegnania.
Poza tym słowa: że ma w sobie wiele siły by pokazać jak to jest gdy traci się wszystko - tak nie pisze osoba, która ma się za chwilę powiesić, raczej brzmi to jakby planowała zemstę. Teściowa powiadomiła wszystkich o jej dziwnym zachowaniu. Gdy pisała list, ktoś wchodząc drugim wejściem jej przeszkodził, musiał nie mieć dobrych zamiarów bowiem podpisała się przed dokończeniem. Był to prawdopodobnie jej mąż, mógł zostać powiadomiony o całej szopce (wypytywanie dziecka itd.) przez kochankę. Wrócił więc, postawił teczkę przy biurku, zobaczył treść listu, chwycił ją, stąd to odsunięte krzesło. Zasłonił jej usta, stłukła ręką kieliszek, wbijając sobie kawałek szkła. Powiesił ją na pasku, dom jest duży, przy kanciapie nikt nie mógł tego dostrzec/usłyszeć, tym bardziej z ogrodu. Potwierdza to fakt, że nie jest pewne czy użyła pufy. Dostrzegł kawałek szkła w jej ręce więc dźgnął ją obok nożem z zamiarem ukrycia tego. Tak nie podcina się żył - jedno krótkie, głębokie machnięcie na jednej ręce. Potwierdza to dodatkowo rzadkość wśród kobiet, sposobu w jaki miała się zabić. Winny jest jej mąż, który chciał uniknąć problemów przy rozwodzie, on go chciał, ona nie była pewna. Chciał prawa do dziecka, więc ukatrupił swą żonę. 2008/08/13 13:02:05
Witam.
Ja mam takie spostrzeżenia, które wsakzują na męża jako morderce: Dowody: 1. Podpis na liście jest identyczny z podpisem na rachunku na kwote 39zl. Zdjecie nie jest najlepszej jakosci, ale wydaju mi sie ze na rachunku jest przekalkowane. (Rachunek byl w teczce męża to wskazuje na męża). Poza tym do osób bliskich nie podpisuje się nawet w tak stresowej sytuacji Inicjałem i nazwiskiem. Tylko np samym imieniem 2. Ciężko powiesić się na pasku który ma ok 150cm na drążku który jest 200cm nad ziemią. Oszacujmy przyjmując raczej zawyżone wartości 150cm - 15cm (górne wiązanie) - 45cm (pętla na szyi) daje ok. 90cm. Czyli zostaje 110cm do ziemi na ciało. Wiem, że żeby powiesić sie na klamce skutecznie osoba wieszająca się próbuje wcześniej zemdleć. Może nie jest niewykonalne żeby się tak powiesić ale na pewno trudniejsze niż przy skróceniu długości "szubienicy" do powiedzmy 30cm 3. Duża plama krwi jest na kafelkach, Ręka znajduje się bezpośrednio nad panelami. Między nimi jest listwa, która uniemożliwia przelewanie się cieczy. Czyli przez większą część czasu ręka znajdowała się na lub nad kafelkami. Czyli albo umierając musiłą mieć ta pani rękę wyciągniętą albo leżała przez jakiś czas na podłodze. Dlatego że w przejsciu leżała na podłodze pufa jest przesunięta. Moja rekonstrukcja jest taka. Żona wyszła do domu tam zaczęła pisać list i być może podcięła sobie żyły szkłem z kieliszka. Jednak nie zdecydwała się na samobójstwo. Mąż wraca, z jakiegoś powodu żona jest nieprzytomna. Docina nożem nadgarstek i zostawia przez jakiś czas żonę leżącą na podłodze w przejściu (dzięki temu mamy plamę na kafelkach). Wiesza żone i źle oblicza pętle. Podpisuje list pożegnalny. Dzwoni na policje. Tylko pytanie takie moje. Bo to nie wynika z tekstu. Impreza jest w ogrodzie domu tej rodziny??Bo jest fragment ze żona wchodzi do domu a mąż do niej samochodem jedzie.
Gość: JakuB, 77-254-190-134.adsl.inetia.pl
2008/08/13 13:05:09
1. Możliwe, że nie chce mówić. Jeśli jest mordercą to nie będzie przecież sie pogrążał
2. Pufa - po cholere miała by skakać, skoro mogła tylko zgiąć kolana Matka spytała się dziecka, które z rodziców bardziej kocha, wskazał na ojca. chwile później dowiadujemy się że marek dostał sms i wsiadł w samochód. Wychodzi na to, że z ogródka do domu przejechał sie samochodem ?? Podpisy, list - a jeśli to nie Joanna zajmowała się rachunkami, tylko Marek List jest niedokończony, a mąż nie pozwolił nikomu wejść. Łącząc te dwa fakty można twierdzić, że Marek sam pisał list, niedokończył go, bo policja przyjechała. Zbity kieliszek po winie, dlaczego tak i w ten sposób się oblała winem. Dlaczego mąż po znalezieniu nie zdjął jej ? 3. Ułożenie ciała wskazuje, że została uduszona na krześle i przeniesiona na drążek. Gdyby udusiła się sama to zgiełaby kolana, a na podłodze byłyby tylko palce nóg. Joanna siedzi na krześle i pije wino. Mąz zachodzi ją od tyłu i zaczyna dusić. Kobieta opuszcza kieliszek, oblewając się winem i raniąc sobie nadgarstek. Po uduszeniu mąz przywiązuje ją do drążka upozorowując samobójstwo. Widzi, że krwawi z nadgarstka, więc poprawia ranę nożem upozorowując "Samobójstwo kombinowane" - styl myślenia mężczyzny. Pozdrawiam 2008/08/13 13:23:09
Wydaje mi się, że zrozpaczona kobieta usiadła przy biurku i pisała list popijając ostatni kieliszek wina. Stłukła kieliszek , podcięła sobie żyły (stąd kawałek szkła w ranie) i ułożyła się wygodnie na krześle przykładając rękę do lewej nogi. Była to próba samobójstwa.
Ostatnie zdanie listu wskazuje na to, że rzeczywiście chce popełnić samobójstwo bo w przypadku gdyby chciała go opuścić nie zrobiło by to dużego wrażenia na mężu, gdyż on sam wcześniej sugerował rozwód. Dlatego postanowiła targnąć się. Mąż wpadł do mieszkania i zaskoczony całą sytuacją zastał żonę jeszcze przy życiu, pewnie wymienili parę słów, jednak mąż zamiast ją uratować ze złości udusił ją (wcześniej położył teczkę na biurku), a ta słaba po utracie krwi nie podjęła walki stąd nie ma śladów szamotaniny. Nie była przygotowana na śmierć przez uduszenie dlatego zsikała się w majtki ze strachu. Następnie upozorował samobójstwo kombinowane zawiesił ją na drążku przy pomocy jej paska, a z boku ustawił pufę (niepotrzebnie, gdyż pasek jest zbyt długi i w tym wypadku mogłaby się powiesić nie skacząc z żadnego przedmiotu). Nóż pobrudził jej krwią i położył na podłodze by dało to złudne przypuszczenia podcięcia przez nią żył właśnie w tym miejscu. List żony przeczytał na samym początku albo zaraz po jej dobiciu. Zadzwonił na policję zapominając o paru tych szczegółach.
Gość: IrWin0, ait218.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/13 13:35:11
Świadek nic nie powiedział, ponieważ jest to drugie dziecko ofiary i pewnie jest w wieku niemowlęcym jeszcze. O przestępstwie świadczyć może obecność szkła w ranie. Jeżeli to było samobójstwo czyli podcięcie żył i powieszenie to znaczy ze kieliszek został rozbity w chwili gdy ręka kobiety była już rozcięta. Ułożenie szkieł świadczy że ktoś je ułożył na stoliku, gdyby kieliszek upadł jego część ta która leży obok nóżki znalazłaby się na podłodze. A skoro tak to kieliszek został rozbity po śmierci kobiety i ułożony na biurku gdy kobieta już nie żyła. Skoro nie zrobił tego świadek (dziecko) to musiał to zrobić morderca.
Gość: Yorke, 088156044236.ols.vectranet.pl
2008/08/13 13:43:51
Drążek jest na wysokości 2 metrów, a pasek ma długość prawie 1,5 metra - długość jest wystarczająca, żeby nastąpiło przerwanie rdzenia kręgowego. Jeśli nie nastąpiło - być może kobieta została po prostu uduszona za pomocą paska i zawieszona na drążku, następnie morderca podciął jej żyły, żeby upozorować samobójstwo?
Gość: IrWin0, ait218.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/13 13:46:21
No i jeszcze jest kwestia listu. Jest on fałszywy i pismo wcale nie należy do Joanny G. A dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Na fakturach widnieje ten sam podpis, tylko pytanie dlaczego? Przecież fakturę podpisuje wystawiający. Można zatem domniemać że mąż Joanny przygotował te dokumenty żeby dać policji dowód, że jego żona chciała się zabić.
Gość: paf82@wp.pl, 80.93.5.5*
2008/08/13 13:48:17
1. SWIADEK- byc moze byl to synek, ktory pobiegl szukac mamy z przeprosinami i zapewnieniem ze ja tez kocha.
2.POSZLAKI a)wedle ostatniego listu ofiara miala wiele sily zeby pokazac mezowi co straci, i mogla miec na mysli to ze odbierze mu dzieci, dom,itp. pozatym list konczy sie podpisem formalnym(JGajda) co jest dziwne bo list jest adresowany do meza? b) rozbita lampka z winem wokolo pelno sladow po winie a stopy i spodnie ofiary suche!? c) zakladajac ze piszac prawa reka,lewa przewrocila kieliszek raniac siebie jednoczesnie dlaczego nie ma sladow krwi na stole/kieliszku/podlodze? zakladam ze lewa reka ofiary zostala nacieta w trakcie siedziena na krzesle. d)Kolejna rzecz to teczka,czy sa na niej slady wina?jesli tak to dziwne. 3. Zabojca- to maz. wchodzi do domu niepostrzezenie, zastaje zone piszaca list.szamotanina ona straca lampke, lewa reka przysinieta do odlamkow, prawa sklada wymuszony podpis na niedokonczonym liscie. lewa reka rostaje nacieta i przycinieta do spodni, zona jest doprowadzana do belki i podwieszona na pasku.wiszaca mama widzi syn. nie wiem czy dobrze:) pozdrawiam Pawel
Gość: Agnieszka ŁŁŁ, cfm21.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 13:53:15
kobieta pisała list do męża, w tym czasie kochanka zaszła ją od tyłu z paskiem i zarzuciła jej na szyję żeby ją udusić, ta sie broniła i walnęła lewą ręką w kieliszek przez co wbiło jej sie szkło do ręki. kochanka upozorowała jej powieszenie a pufę podstawiła żeby wyglądało na samobójstwo (na pufie brak śladów krwi - gyby sama najpierw podcięła sobie żyły i potem stojąc na pufie próbowała się powiesić to na pewno byłyby ślady krwi na pufie lub tuż obok) a zeby zatuszowac slad krwi na rece z powodu wbitego szkła, ktory mógłby wskazywać na szamotaninę pocięla jej rekę nożem jak już kobieta była martwa, żeby upozorowac podciecie żył w tym miejscu na ręce.
to wszystko co przyszło mi do głowy pozdrawiam Agnieszka ŁŁŁ
Gość: Yorke, 088156044236.ols.vectranet.pl
2008/08/13 13:55:01
Ah, i jeszcze jedno: kobieta została zabita na krześle, przemawia za tym ułożenie ciała (wygląda jakby siedziała, a więc jeszcze na krześle nastąpiło stężenie pośmiertne), przewrócony kieliszek (walczyła o życie i pewnie go zbiła nadgarstkiem).
Gość: binx, amq178.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/13 13:56:10
Mąż wszedł do domu i zastał ją przy pisaniu listu. Wszedł do pokoju drugim wejściem i zaszedł ją od tyłu z jej paskiem w ręku. Ofiara nie spodziewała się niczego podczas gdy mąż nagle okręcił jej ten pasek wokół szyi i ciągnął ofiarę ku sobie dusząc ją. Stąd odsunięte krzesło. Ofiara w pierwszym odruchu przewróciła kieliszek, zbiła go i skaleczyła się w nadgarstek, tworząc tym samym niewielkie skaleczenie. Drugą ręką próbowała odruchowo chwycić się biurka, stąd uszkodzony lakier na paznokciach. Szybko straciła przytomność, choć uznał że ją udusił, ale musiał to upozorować, więc zawiesił ją na tym samym pasku. Udusiła się dopiero w wyniku powieszenia. Musiał jakoś też upozorować te skaleczenie na lewym nadgarstku, więc wziął nóż i zrobił głębokie, krótkie nacięcie. Jeśli zrobił to wystarczająco szybko, trochę krwi mogło jeszcze wyciec ze zwisającej ręki gdyż serce przez krótki czas pracuje u ofiary uduszonej. Pisanie listu przerwał w momencie gdy napisała "ja", dostawił więc trzy kropki i podrobił podpis. Wzór podpisu wziął z dokumentów w teczce. Dowodem jest rozbity kieliszek i znalezione szkło w nadgarstku, a także pasek którym udusił ofiarę. Poszlaką jest zdrapany z paznokci lakier.
Gość: student_UR, debica-nat.mtnet.com.pl
2008/08/13 13:58:21
Dobra KOMIN szykuj misski !!!
ROZGRZEWKA: - fakt, że świadek nie opisuje wydarzeń ani nie przedstawia jakichkolwiek szczegółów wskazuje na to, że może mieć coś wspólnego ze śmiercią denatki. Można oczywiście brać pod uwagę jakąś formę szoku, ale tutaj mamy do czynienia z brakiem przedstawienia jakichkolwiek okoliczności i szczegółów - sugeruje to, że świadek nie mówi nic dlatego, żeby nie popełnić jakiegoś błędu i nie wzbudzić podejrzeń błędnym opisem. Stawia go to w kręgu podejrzanych. POSZLAK kilka: Treść listu napisała Joanna - nie ulega to wątpliwości, ale jeżeli chodzi o końcówkę- 3 kropki i podpis to tutaj można pokusić się o takie wątpliwości. Skoro Joanna G. zajmowała się wszystkimi rachunkami, to dlaczego dokumenty znajdowały się w teczce Marka ? A może było tak, że faktycznie co do zasady to ona prowadziła domowe finanse, ale w niektórych sprawach zastępował ją Marek, używając za jej pozwoleniem jej podpisu ? - taka dłuższa praktyka mogła doprowadzić do tego, że opanował w wysokim stopniu podpis żony, chociaż nie idealnie -świadczyć mogą o tym różnice w podpisie - zawijasy przy "J" i kształt litery "G".Są to dwa różne charaktery. Grafolog stwierdził, że pismo jest Joanny porównując je z pismem dziekana. Tam podpis Joanny ma zawijasy. Reasumując można stwierdzić, że podpis na liście a może nawet końcówka zdania - tzn. trzykropek (w końcu po kropkach nie można dojść charakteru pisma bo brak im cech charakterystycznych) napisała nie Joanna a Marek G. Ponieważ Nie chce mi się poszlak po kolei wymieniać opiszę je w rozwiązaniu poniżej:
Gość: student_UR, debica-nat.mtnet.com.pl
2008/08/13 14:01:43
ROZWIĄZANIE -TO BYŁO tak:
Joanna G. po tym jak dowiedziała się o kolejnej zdradzie męża i o tym, że chce on z nią wziąć rozwód, zaczęła się mocno zastanawiać. Kiedy zapytała się swojego synka o to, kogo kocha bardziej, dziecko wskazało na ojca. Znaczy to, że 6-letniego synkaz Markiem łączyła silna więź. Wtedy to zraniona podwójnie kobieta postanowiła że tym razem nie puści zdrady mężowi płazem i uderzy w to co on kocha najbardziej. Postanowiła wrócić do domu z zamiarem napisania listu mężowi, prawdopodobnie o tym, że odchodzi i zabiera ze sobą synka. List pisała siedząc przy stoliku i popijając jakiś napój (może wino), rozkoszując się dokonywaną zemstą. W którymś momencie - tuż przed napisaniem listu albo w trakcie,wysyła smsa do męża, że "to koniec". Być może właśnie wtedy otwiera sobie wino i zaczyna pisać list z lekkim uczuciem tryumfu. Właśnie dochodzi do końca listu, ma napisać, że odbierze Markowi synka, gdy zjawia się on. Wchodzi wzburzony prostopadłym wejściem do pokoju, tak że stoi przy prawej krawędzi stolika, bokiem do stolika przy którym siedzi Joanna. Wytrąca jej kieliszek z ręki (gdyby ona sam np. przypadkowo potrąciła kieliszek, skierowany byłby on najprawdopodobniej w stronę monitora komputera - tak jak jest na zdjęciu trzeba by "ciągnąć" kieliszek do siebie i na skos w lewo co jest nienaturalne - stąd wniosek że cios przewracający kieliszek nadszedł zamaszyście od strony monitora, co zgadzałoby się z taką sytuacją, że Marek wchodzi do pokoju od prawej strony stolika i strąca go w stronę Joanny). Marek dowiaduje się o planach Joanny, być może czyta list a może dochodzi do krótkiej kłótni, w której ona go o nich informuje Doprowadza go to do szału, ona w międzyczasie schyla się żeby pozbierać okruchy szkła (sugeruje to odsunięte lekko krzesło i to lekko w prawą - prawdopodobnie zaczęła albo chciała zacząć od lewejstrony - tam gdzie było ich więcej). W tym momencie klęczy na podłodze odwrócona tyłem do Marka - sięgając po szkło kaleczy się w nadgarstek. C.D.N.
Gość: student_UR, debica-nat.mtnet.com.pl
2008/08/13 14:04:46
C.D.
Wtedy następuje atak - Marek zarzuca jej od tyłu pętlę z paska na szyję i dusi ją. Odruchowo sięga ona palcami do pętli, co powoduje otarcia lakieru.Nie ma innych fragmentów pod paznokciami, ponieważ ofiara jest zaskoczona, nie ma czasu na walkę, ponieważ nagle brakuje jej tchu sięga palcami tylko w kierunku paska usiłując rozewrzeć pętlę, ale ponieważ atak był z zaskoczenia, nie jest w stanie włożyć palców pod spód paska obija się tylko o jego zewnętrzne krawędzie. Jest duszona w pozycji "klęczącej" - dlatego późniejsze takie ułożenie ciała.Kiedy już zostaje uduszona, Marek postanawia upozorować samobójstwo. W tym celu przenosi ciało pod rurkę, sam staje na pufie z tylu i przywiązuje ciało martwej Joanny do drążka. Zostaje jednak jeszcze jeden kłopot. Joanna skaleczyła się malutkim odłamkiem szkła z kieliszka. Rana jest mała ale przez okres kiedy Marek dusił Joannę i potem przenosił ciało zdążyło naciec sporo krwi. Wsiąkła ona w spodnie na udzie do którego Joanna przyciskała odruchowo dłoń. Nie pasuje to do wizji powieszenia. Marek jednak słyszał o samobójstwach kombinowanych, dlatego postanawia upozorować dodatkowy element. Udaje się do kuchni po nóż i powiększa ranę na nadgarstku, która zaczyna teraz broczyć krwią obficie. Zauważyć teraz należy, że wcześniej ofiara przyciskała zranioną rękę do uda - większość krwi wsiąkła w spodnie, teraz natomiast ręka jest bezwładna, dlatego krew kapie w pewnym oddaleniu od ciała - zgodnie ze zwisem ręki widać to na zdjęciach rozrzut plam krwi. Następnie Marek odrzuca nóż obok ofiary i idzie dokończyć list w taki sposób aby zasugerować samobójstwo. Także dowodem koronnym będzie pasek, który jest głównym narzędziem zbrodni potem nóż z odciskami palców, ewentualnie ślady butów podejrzanego na pufie. Tak mógł mniej więcej przebiegać stan faktyczny... I co ty na to KOMINKU ??? :D PS - zastanawia mnie jedno - czy tam pod tym kawałkiem szkła leży moneta ? - tzn że Joanna zdążyła podnieść z podłogi jeden kawałek szkła i położyła go na monecie, a kiedy sięgnęła po drugi została zaatakowana ? Z niecierpliwością czekam na rozwiązanie
Gość: JL, abmq7.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 14:05:37
Gdyby sie sama skaleczyla od kieliszka - obrocila by sie na krzesle na krzesle obrotowym odchodzac od stolu a nie odjezdzala prostopadle do miejsca napisania listu - list nie jest splamiony ani kwria - moze to byc poszlaka ze jej sie nie spieszylo - wiec mogla by dokonczyc list i napisac co miala ciekawego do powiedzenia - troche krotki ten list i moim zdaniem przygotowany juz wczesniej na co wskazuje cytat - ktory ciezko wyssac z palca - duzo wina rozlanego co moze oznaczac ze siedziala krotko przy rzekomym pisaniu tego listu a butelki nie widze wiec nie mogla napelnic kieliszka podczas pisania - czyli - krotki text napisany w krotkim czasie ale za to z cytatem na spora ilosc slow w texcie - sam bym z glowy nie wytrzasnal cytatu w 3 min czyli tyle ile ona rzekomo konsumowala te 2 lyki z kieliszka. ok to tyle
2008/08/13 14:07:58
1. Skoro ofiara miała dwójkę dzieci, jedno z nich prawdopodobnie widziało zbrodnię ale jest za młode i nie umie jeszcze gaworzyć.
2. Poszlaki: a) Brak śladów krwi na pufie. Skoro na niej stała (prawdopodobnie) i podcięła sobie żyły to musiała zostawić choć najmniejszą kropelkę krwi na pufie. b) Odrapany lakier paznokci u atrakcyjnej młodej kobiety? Czyżby ofiara próbowała się wyzwolić kiedy morderca dusił ją paskiem? c) Wieszając się nie zerwała rdzenia, dusiła się czyli była świadoma tego co się dzieje. Wcześniej podcięła sobie żyły i walczyła z ogromnym bólem. Wątpię by spokojnie doczekała tego momentu kiedy życie stanie jej przed oczami a ona wyzionie ducha. Po prostu spanikowałaby, stanęła na nogi i zdjęła pieprzony pasek z szyi. d) Podpis w liście. Kto w liście pożegnalnym składa formalny podpis jakby pismo szło do dziekana albo spółdzielni mieszkaniowej? Powinna raczej napisać na końcu "Twoja Joanna" "Do zobaczenia w piekle zdradziecki psie" "Mam cię w dupie dziwkarzu" itp. e) Rozbita lampka (wina?) i kawałek szkła wyjęty z nadgarstka denatki. Sugeruje że rana zadana nożem może być jedynie zmyłką przygotowaną przez nikczemnika. f) Dlaczego mąż ofiary w swojej teczce trzyma pisma i dokumenty należące do żony (usprawiedliwienie od dziekana, rachunki) ??? I dlaczego "przypadkowo" policja znajduje te dokumenty zaraz po przeczytaniu listu pożegnalnego? 3. DOWOD ZBRODNI Nie wiem jaki jest stuprocentowy dowód na winę mordercy ale spróbuje przedstawić rekonstrukcję zdarzeń. Joanna G. kolejny raz przyłapuje męża na zdradzie. Ma dość kłamstw którymi karmi ją mąż, postanawia od niego odejść. Idzie do domu napisać list, popija w międzyczasie sok, wino, whatever. Siedząc na obrotowym krześle zostaje zaatakowana od tyłu, morderca paskiem dusi kobietę, która próbuje rozluźnić uchwyt. Walcząc o życie rozbija kieliszek, rani się w rękę. Nie udaje jej się uwolnić, ginie zaduszona. Sprawca na obrotowym krześle transportuje ciało do drugiego pokoju. Tam staje na pufie, przywiązuje pasek do uchwytu, podciąga ofiarę, po czym idzie do kuchni po nóż, którym tnie nadgarstek kobiety. Następnie korzystając ze starych dokumentów fałszuje podpis w liście dzięki czemu list wygląda jakby napisał go samobójca. Mordercą jest Marek G. który umieszcza w pokoju gdzie ofiara napisała list pożegnalny, swoją osobistą teczkę z różnymi dokumentami należącymi do żony by policja mogła od razu zweryfikować czy podpis ofiary jest autentyczny. 2008/08/13 14:15:44
a na i zapomnialem wczoraj (ok godz. 21) dopisac najwazniejszego:
nóż leży w takim miejscu, jakby kobieta najpierw się powiesiła, a potem podcięła żyły - więc bez sensu. 2008/08/13 14:18:13
1) świadkiem jest dziecko - które bardziej kocha tatusia i na jego prośbę nie mówi, co się stało; całość jest tłumaczona szokiem dziecka po zobaczeniu "samobójstwa" matki... Może to być też teściowa, która chce kogoś chronić.
2) poszlaki: - gdzie jest długopis, którym został napisany list? - list napisał mąż, także on zrobił podpisy na rachunku i pismo do dziekana (sam powiedział, że żona zajmowała się rachunkami, więc co robił rachunek i usprawiedliwienie w jego teczce?) - odrapany lakier może wskazywać na to, że jej paznokcie zostały obcięte, aby usunąć spod nich ślady naskórka napastnika, - kieliszek rozbiła ofiara, podczas walki albo siedząc przy stole i odwracając się do wchodzącej osoby, wbiła wtedy też sobie kawałek szkła w rękę, - wbite szkło trzeba było zatuszować, więc zrobiono nacięcie - a raczej ukłucie, na co wskazują ślady krwi na nożu, tylko na czubku, a nie wzdłuż otrza, - ślad po pasku jest poniżej jego położenia - to znaczy, że był zacisnięty na szyi zanim powieszono ofiarę, - jest nieco za mało krwi jak na nacięcie za życia - ale wystarczająco mało jak na pocięcie martwej osoby, z której krew wypłynie pod siłą ciążenia tylko w takiej ilości, w jakiej jest w ramieniu, - samobójstwo kombinowane - jako męski pomysł - może wskazywać na upozorowanie przez mężczyznę, - na pufie siedziała denatka, opierając się o drzwi - pasek jest przywiązany mniej więcej pośrodku drążka, a pufa stoi z boku, nieco nienaturalnie, 3) Dowód - zastanawia mnie, skąd tekst teściowej o pisaniu listu, skoro listu nie stworzyła denatka. Dowodem będzie więc sprawdzenie, kto z domowników napisał list. Marek, czy teściowa. Ta osoba jest mordercą. 2008/08/13 14:19:03
Cienka dupa w tym jestem. Myślę tylko, że świadkiem zbrodni był jej drugi syn/ druga córka. Za młode na dialog. Ew. Jakies zwierze chociaz watpie :)
Gość: , 80.54.122.13*
2008/08/13 14:29:10
List jest zmontowany z części jakiegoś listu który mąż dostał trochę wcześniej i zeskanowanego podpisu z jednego z rachunków. Która żona pisząc do męża ("Marku, ") kończy list oficjalnym podpisem ? Nawet jeśli ją zdradził !
Gość: , ip-88-220-145-174.isp.tvkg.net
2008/08/13 14:34:15
Hmm..
Przede wszystkim oczywistą jest, że coś nie gra z tym rozbitym kieliszkiem. Skąd jego kawałek wziął się w nadgarstku ofiary? Nawet jeśli popełniła samobójstwo tym kieliszkiem - to skąd w takim razie wziął się zakrwawiony nóż? Kurcze.. musze leciec, a za 6 godzin mnie nie będzie. I jedyną poszlaką o której zdążyłem napisac, jest rozbity kieliszek/zakrwawiony nóż.
Gość: , eaw218.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/13 14:48:21
Czas się kończy, więc czas na moją naciąganą teorię. Zacznę od opisu zdarzenia, tak więc Joanna weszła do domu zaczęła pisać pożegnalny list była zestresowana przez co trzęsły się jej ręce(możliwa jest też opcja ze J. wystraszyła się czegoś np. kogoś wchodzącego do domu) co doprowadziło do rozbicia kieliszka i okaleczenia ręki. Ofiara zemdlała. Zaraz potem do domu wszedł mąż, przeczytał list (później dopisał kropki i podrobił podpis) i postanowił pomóc ofierze w popełnieniu samobójstwa, przeniósł ją, okaleczył nożem żeby zatrzeć ślady po kieliszku i zawiesił ofiarę na sznurze. Pierwszy dowodem na to jest odmowa zeznań świadka, którym był morderca, co daje odpowiedź na pierwsze pytanie. Drugim niepodważalnym dowodem na to że nie było to samobójstwo jest pozycja stóp ofiary, dotykają one całą swą powierzchnią podłogi, a powinny być odchylone do tyłu czyli J.G. powinna być w pozycji "klęczącej" która gwarantuje mniejsze podparcie i łatwiejszą śmierć.
A teraz kilka poszlak: Krzesło znajduję się zbyt daleko od biurka. Ofiara nie wspomniała w liście ze ma zamiar popełnić samobójstwo, posłużyła się cytatem który nie koniecznie musi pokazywać zamiary ofiary. Trzy końcowe kropki są napisane odrobinę niżej niż pozostałe znaki interpunkcyjne. Ślady krwi na nożu są zbyt precyzyjne. Dziwne ślady krwi zaraz obok framugi.
Gość: j3sion, ip181-118.ghnet.pl
2008/08/13 14:48:24
Szkło w ranie, być może skaleczyła się wcześniej a ranę nożem wykonał ktoś po tym jak już nieżyła, świadek nie może zrelacjonować tego co się stało ponieważ najprawdopodobniej brał w tym udział, poza tym policję powiadomił mąż ofiary a nie świadek. List wygląda na niedokończony i podpisany trochę niedbale, podpis różni się od tego na rachunkach.
Gość: vincent_vega2, buz153.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/13 14:50:10
1- kieliszek wywrócony jest w stronę osoby piszącej list więc był potracony przez kogoś innego lub podczas gwałtownego szarpnięcia do tyłu (podczas zaciskania paska na szyi)
2- Fragmenty kieliszka na podłodze są pokruszone i rozsypane czyli musiały być podeptane butami a nie gołymi stopami. 3-Ślady krwi na podłodze- gdyby podcinała je sama pierwsze ślady kapiącej krwi były by przednią nie obok niej. 4- Pufa jest dosyć daleko. Dziewczyna nie cięła żył po skoczeniu z niej i nie cięła się na niej ponieważ bak tam śladu krwi. 5- Teściowa nie poszła za dziewczyną widząc że coś jest nie tak żeby sprawdzić o co chodzi. 6- Sms od dziewczyny wskazuje że to koniec między nimi. 7- Dziewczyna nie napisała w liście że chce się zabić raczej chciała odejść ze wszystkim od męża a on ma dużo do stracenia dom dzieci itd. 8- gdyby mąż znalazł żonę wiszącą na sznurze upuściłby teczkę od razu, zostawił ja blisko wejścia a nie łaził z nią po całym domu. Scenariusz. Dziewczyna chce odejść od męża pisze do niego smsa i list. Mąż wraca do domu czyta list (list nie jest poplamiony od napoju z kieliszka) podchodzi do żony odkłada teczkę bierze pasek i zaczyna ją dusić paskiem. Krzesło odjeżdża do tyłu, dziewczyna przewraca kieliszek. Maż dociąga żonę do przejścia tam przywiązuje ją i podcina jej żyły. 2008/08/13 14:51:07
1. Świadek morderstwa Marek G. nie był w stanie opisać okoliczności śmierci żony, ponieważ sam ją zabił, a policji podał wersję, że zastał ją już martwą wiszącą w przejściu.
2. Poszlaki: - krew na zwłokach Joanny G. tylko od pasa w dół, co wyklucza powieszenie po podcięciu żył. Joanna najpierw wisiała, a dopiero potem zostały podcięte jej żyły - strużki krwi na stopach sugerują, że jej ciało najpierw wisiało wyżej (krew sama by nie zakręciła od kostki do palców) - pod listem do męża podpisała się nazwiskiem, kto tak robi? - pufa stoi obok ciała, ale nie mogła zostać użyta do samobójstwa bo byłaby brudna od krwi. Poza tym kto skacze z pufy, skoro potem musi nawet zgiąć nogi, żeby w ogóle zawisnąć. - ciało wisi twarzą do rupieciarni, a nie do pokoju (założenie, że w rupieciarni na podłodze leżą kafelki, a w pokoju parkiet), samobójca wieszałby się pewnie raczej twarzą w stronę, z której ktoś mógłby nadejść 3. Marek G. korzystając z wejścia znajdującego się po przeciwnej stronie w stosunku do komputera wszedł do pokoju, w którym przy biurku siedziała jego żona. Podszedł do niej od tyłu i zaczął dusić paskiem, na którym potem zostały powieszone jej zwłoki. Joanna broniąc się przed nagłym atakiem przewróciła kieliszek, a potem usiłowała uwolnić szyję od ucisku paska w ten sposób połamała paznokcie. Nie udało się jej obronić i straciła przytomność, a być może już wtedy nie żyła. Marek G. rozpoczął pozorowanie samobójstwa. Powiesił ciało żony na drążku na pasku, którym ją wcześniej udusił. Usiłował przeciąć żyły żony fragmentem rozbitego kieliszka, ale ponieważ mu się to nie udawało to poprawił nożem. Następnie Marek G. napisał list pożegnalny i podpisał go nazwiskiem żony, ze swojej teczki wyjął rachunki i własnoręcznie podpisał je nazwiskiem żony, wiedząc że policja będzie chciała porównać charakter pisma z listu z innymi podpisami Joanny G. W tym samym celu sfabrykował podanie do dziekana. Nie jest wykluczone, że zarówno list, jak i rachunki oraz podanie były napisane wcześniej, co oznaczałoby, że Marek G. zaplanował zabójstwo. Sfabrykowane rachunki i podanie umieścił z powrotem w teczce, a następnie zadzwonił na policję, zgłaszając samobójstwo żony. Dowodem jego zbrodni jest list, pochopnie (i zgodnie z planem mordercy) uznany za napisany przez ofiarę. W rzeczywistości list jest napisany przez Marka G. i po porównaniu z jakimkolwiek archiwalnym jego dokumentem stanowi dowód przestępstwa.
Gość: Barnaba, accs234.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 14:52:12
Wydaje mi się, że podczas pisania listu została uduszona od tyłu na krzesle, po czym stracila lewa reka kieliszek wina. Naciela sie szklem. Maz podwiozl ja na krzesle pod drazek, po czym zawiesil pasek ktorym wczesniej ja udusil na drazku, i odjechal krzeslem. Nastepnie podcial jej zyly lewej reki, aby zamaskowac rane zrobiona przez kieliszek. Wskazywalaby na to mala ilosc krwi. Gdyby zyla przy podcinaniu zyl, serce wypompowaloby znacznie wiecej krwi.
Poszlaki, ktore wydaje mi sie, ze beda istotne :) : - Ma 27 lat i 6letniego syna + inne dziecko, co sugeruje ze zaszla w ciaze w wieku ok 19 lat, czyli albo nie studiowala, albo przerwala studia i teraz je dokancza (pismo do dziekana). Jest bogata, ale nie mogla sama tyle zarobic ze wzgledu na brak wyksztalcenia i kontynuowanie studiow w tym wieku. Dlatego prawdopodobnie majatek nalezal do meza. - Rodzice meza sa w bardzo podeszlym wieku, co sugeruje ze maz jest starszy od niej o 10-20 lat. - Mozna zauwazyc mocz na spodniach denatki, co moze sugerowac ze ktos ja zmusil albo do podciecia zyl, albo do powieszenia sie (jakkolwiek by to nie brzmialo - zesikala sie ze strachu). - Na pufie nie ma sladu krwi, a nie mogla sobie podciac zyl po uduszeniu sie (krew jest tylko pod drazkiem), co wskazuje na to ze nie bylo to samobojstwo. - Paznokcie zostaly obciete, poniewaz gdy maz ja dusil od tylu, ona mogla go podrapac. Dlatego obawiajac sie wykrycia DNA obcial paznokcie. - Drugie wyjscie w pokoju zezwalalo mu na swobodne porusanie sie po pokoju w ktorym napisala list. Niestety nie potrafie znalezc bezposredniego dowodu wskazujacego na konkretna osobe. Z niecierpliwoscia czekam na rozwiazanie :)
Gość: Lobbysta, ehj11.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/13 14:58:27
Jako świadek zaliczony został albo mąż ofiary (przez to że znalazł ciało) albo świadkiem jest osoba z którą ofiara rozmawiał przed śmiercią przez telefon/komputer (skoro był naoczny świadek to dlaczego nie próbował ratować i zdjąć ofiarę?).
Moim zdaniem kobieta została zabita przez męża, który wykorzystał sytuację. Calkiem możliwe że sytuacja wyglądała tak: Kobieta idzie do domu strzelić sobie głębszego albo głębszy już stoi... przy okazji rozmawia ze swiadkiem jeśli prawdziwa jest hipoteza ze gdzies dzwonila. Pisze list porzegnalny i wysyla SMSa. Podejmuję próbę samobójstwa: rozbija kieliszek i próbuje podciąć sobie żyly... ponieważ nie za bardzo jej się udaje idzie się powiesić (przykłada rękę do spodni stąd nie ma śladu "po drodze"). Zciąga pasek i się wiesza. Kiedy wraca mąż widzi ciało wiszące bezwładnie (możliwe że jeszcze nie do końca bezwładne) i postanawia ją dobić (jako motyw może być strach przed wydaniem się romansu). Szuka czegoś dobrego do tego czynu i tak znajduje sie w pokoju gdzie widzi list (zostawia teczke). Bierze nóż (nie istotne skad) i pogłębia ranę co prowadzi do dalszego wykrwawienia... dzwoni po G.I.Joe... 2008/08/13 15:01:07
Dzień dobry!
Jak się oddaje krew to jednorazowo pobierane jest 450 ml krwi bez żadnej szkody dla zdrowia Na zdjęciach nie widac nawet jednej szklanki krwi więc śmierć nie nastąpiła z wykrwawienia Śmierć nastąpiła poprzez uduszenieprzy przy czym nie było to samobójstwo bo jak można powiesić się na 1,5 m pasku na drążku zawieszonym na wysokości 2m- na zdjęciu widac że nogi ofiary są ugięte tak więc gdyby je wyprostowała to pasek przestałby ją uciskać Śmierć została zadana poprzez uduszenie a nie złamanie rdzenia kręgowego (mija 5 sekund od momentu przerwania dopływu krwi do mózgu do utraty przytomności) Jak tylko spojrzałem na zdjęcia to od razu to zauważyłem Jak to możliwe, że kobieta ostro obcina paznokcie u rąk a zostawia długie u nóg? Jak to jest możliwe że kieliszek jest rozbity i jego kawałki leżą na podłodze a główna część na biurku? Kieliszek nie spadł tylko kobieta najprawodopodobniej uderzyła w niego ręką (zapewne gdy była duszona) i stąd ten odłamek w ręku Krew nie spłyneła po całej długości nogawki Świadek nie złożył zeznań bo prawdopodobnie sam jest mordercą
Gość: Anetta, chello083144121223.chello.pl
2008/08/13 15:09:48
Plamy opadowe na palcach stopy wskauja na to, ze wisiala wyzej niz tak jak na zdjeciu. Slad po pasku na szyi swiadczy o tym, ze pasek byl zacisniety wczesniej nizej. Podejrzewam, ze maz zastal ja z podcietymi zylami, zrobila sobie to kieliszkiem, jeszcze zyla i zeby miec pewnosc ze umrze powiesil ja na pasku a po smieerci przywiazal pasek do drazka przez co cialo sie obnizylo i opieralo na calych stopach. Na pufie nie ma sladow krwi z rozcietej reki co tez jest dziwne i wskazuje, ze nie skoczyla z tej pufy i dla meza jest to korzystna sytuacja poniewaz sprawe rozwodu i podzialu majatku ma z glowy, moze zwiazac sie z kochanka. To byla proba samobojcza troche na pokaz, miala nadzieje, ze ktos ja uratuje o czym swiadcza sygnaly; list i wyslany sms.
Skoro zmarla przez uduszenie, a przy wieszaniu sie ponoc miala postawione stopy na ziemi to jest to niemozliwe, bo naturalnym odruchem, niezaleznym od woli czlowieka jest ratowanie zycia. Opierajac sie na calych stopach stanelaby. na dodatek byla w takim stanie oslabienia z powodu wykrwawienia nie mialaby sily powiesic sie sama. Zakrwawiony noz podrzucil maz. Plamy krwi na posadzce sa po lewej str ciala, nie ma ich na srodku a poowinny byc jezeli wiazala z rozcieta reka sznurek. Domniemam ze reka byla rozcieta przez powieszeniem, poniewaz kieliszek lezal na stoliku a nie przy pufie lub drazku. Świadek czyli maz morderca nic nie potrafil powiedziec, bo byl w szoku po tym co zrobil i on jest sprawca morderstwa. 2008/08/13 15:10:07
Mordercą jest mąż- zakradł się do żony i udusił ją od tyłu gdy ta siedziała przy biurku aby później zostawić przy biurku swoją teczkę, wysłać do siebie sms z jej telefonu, wyjść niezauważony (do pomieszczenia prowadzą dwa wejścia), przyjechac i odgrywać rolę świadka zdarzenia Nic bezpośrednio nie wskazuje na to, że zbrodnię popełniła kochanka
2008/08/13 15:15:20
Moim zdaniem to mogło wyglądac tak: Marek G zobaczył żonę piszącą list w pokoju przy biurku,obok niej stała lampka wina.Zakradł sie wiec drugim wejściem i zaszedł żonę od tyłu i zaczął dusic paskiem.Zona próbując sie bronić uderzyła w kieliszek i zrobiła sobie ranę(został w niej odłamek szkła który potem wykryto-dowód) a kieliszek spadł na ziemię o czym świadczy ułożenie szkła obok fotela.Marek G musiał podnieść kieliszek-tam powinny być ślady jego odcisków,ponieważ kieliszek był dowodem walki,a Marek G twierdził ze niczego nie dotykał,na żonie tez został dowód w postaci rany dlatego przed powieszeniem żony Marek G. zrobił jej ranę ciętą na ręce,na dodatek możliwe ze spodnie żony były pochlapane winem(kolejny dowód) dlatego też zrobił wielką plamę krwi na jej lewej nodze( poza tym strona gdzie leżał kieliszek czyli lewa pasuje do ręki która została przecięta).Mężczyzna zawiesił żonę na pasku-na nim tez powinny być odciski palców(dowód) bo musiał go jakoś zawiesić i dotykac przy okazji(poszlaką jest to,ze żona mierzyła tak wysoko az na dwa metry skoro mogła sie powiesić niżej zamiast jeszcze pufe w to wszystko wciągać).Poza tym treść listu nie wskazuje wcale na to,ze chciała popełnić samobójstwo,np. zdanie "mam w sobie wiele siły by pokazac ci jak to jest gdy w jednej chwili traci sie wszystko"-raczej nie miała na myśli siebie bo mąż chciał się z nią rozwieść tylko np.dzieci albo majątek-mąż mógł być od niej uzalezniony finansowo dlatego jej śmierc była mu na rękę.Podpis listu jest inny niż ten na liście od dziekana(litery jot ma inny haczyk) wiec mozliwe że mąż podpisał się za nią na liście bo ona już nie żyła a grafologowi podsunął rachunki żeby inne jot nie wzbudziło podejrzen a sam mógł sie na jednym z rachunków podpisać tak samo jak na liscie,potem zostawił tam specjalnie teczke z dokumentami. To,ze teczka męża stała w pokoju obok biurka też jest poszlaką-gdy zobaczył żonę nawet nie zareagował tylko jakby nigdy nic odłożył teczkę do pokoju,powinien był ja raczej gdzieś rzucic.uff więcej nie wymyśle....
Gość: Kasia Paweł, 195.47.201.3*
2008/08/13 15:16:06
1. Krew
Krew spłyneła dokładnie pod lewą ręką. Gdyby sama podcinała sobie żyły, zrobiłaby to prawdopodobnie Przed sobą i tam właśnie choć trochę krwi powinno być. 2. Pufa Nie mogła zeskoczyć z pufy, pasek na którym zawisła jest poprostu zbyt długi. Oczywiście mogła jej użyć do zawiązania paska na drążku, ale tylko do tego. Ponieważ, najpierw musiała podciąć sobie żyły, a dopiero potem się powiesić. Stojąc na pufie nie podcięła sobie żył, ponieważ nie było na niej krwi. 3. List List napisała, tylko do słów "... mam w sobie wiele siły". Dalsza część listu ktoś dopisał. Wskazują na to 3 rzeczy. Pierwsza, dopiero od tego momentu list nabiera innego charakteru. Po drugie, ta część jest pisana trochę innym charakterem pisma. Po trzecie, ostatnie dwie linijki są napisane w mniejszych odległościach od siebie. W sposób, który sugeruje, że ktoś chciał się zmieścić jeszcze przed podpisem. 4. Nóż Nóż jest zakrwawiony jedynie na końcu. Wydaje się, mało prawdopodobne, że ktoś podciął sobie żyły używając jedynie 5cm ostrza, które jest około 3 razy dłuższe. 5. Kieliszek Kieliszek, nie został przypadkiem potłuczony, tylko z rozmachem przewrócony, tak jakby się czegoś przestraszyła i siedząc przy biurku przewróciła go. Zabiła Marta, ale mąż pomógł jej upozorować samobójstwo.
Gość: , cxd74.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/13 15:19:39
myślę ,że to mąż ją udusił i upozorował samobójtwo. Odsunięte krzesło nasuwa mi myśl o tym ,że popijając winko skrobala ostatnie słowa przed odejściem od niego, on zaczął ja dusic od tyłu a ona machając ręką stłukła kieliszek. Mężulo idąć za ciosem postanowił na szybko upozorować samobójstwo,ustawiając pufę i wiążąc żonkę-nieboszczkę na drążku. Niejasności budzą teczka męża przy biurku,bark informacji o okolicznościach zejścia żony,
Gość: gilarel, host-81-190-239-14.wroclaw.mm.pl
2008/08/13 15:20:19
Jedna uwaga, badaniem zgodności dwóch pism zajmuje się pismoznawca. Grafolog to ktoś kto po charakterze pisma "zgaduje" charakter człowieka. Tylko ekspertyza pismoznawcza jest uważana za dowód.
Gość: , cxd74.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/13 15:26:42
gdyby podcięła sobie żyły to było by więcej krwi,
2008/08/13 15:28:39
Niestety nie można odpowiedzieć jednoznacznie na postawione pytania dlatego, że część tekstu zagadki nijak się ma do przedstawionego materiału zdjęciowego. Domyślam się, że nie należy czepiać się tramwaja i skoro jest coś napisane to znaczy, że tak jest.
Odp. 1 Jedyny naoczny świadek jest zarazem sprawcą morderstwa więc nie mógł widzieć samobójstwa a nie mógł opisać morderstwa ponieważ by się pogrążył. Jeśli z zeznań wynika, że Marek G. nikogo nie wpuścił domu oraz, że wszyscy pozostali siedzieli razem w ogrodzie dając sobie wzajemnie alibi to jest on jedynym sprawcą spośród osób wymienionych w opisie wydarzeń. Oczywiście mógł przyjechać z kimś jeszcze ale jest to raczej nieprawdopodobne chyba, że prokurator/policja mieli w tym swój udział a Marek G. pracuje w wymiarze sprawiedliwości. Odp. 2 Poszlaki wskazujące na to, że w samobójstwie uczestniczyły osoby trzecie: Kieliszek po winie: - kierunek przewrócenia wskazuje na to, że został przewrócony podczas ciągnięcia a nie popychania (zazwyczaj się coś niechcący przewraca poprzez popchnięcie albo potrącenie w bok) - rozbity (kieliszek nie rozbija się od przewrócenia, trzeba go albo zrzucić albo uderzyć) - szkła rozrzucone po całym pokoju (szkła nie mogły tak sobie fruwać po pokoju od zwykłego przewrócenia) - wbite szkło kieliszka w nadgarstek (oznacza, że ofiara miała z jakichś powodów kontakt z rozbitym szkłem a nikt normalny nie pcha łap w rozbite szkło, zwłaszcza nadgarstka) List - wielokropek na końcu listu jest postawiony inną ręką niż ofiary (znajduje się powyżej dolnej linii znaków natomiast wszystkie kropki i przecinki jakie ofiara stawia są ponieżej dolnej linii znaków) - oficjalny podpis pod listem do męża (jeśli zaczyna się od Marku to kończy imieniem a nie nazwiskiem) Pufa i nóż - ciężko mi sobie wyobrazić kogoś, kto trzyma w jednej ręce nóż a drugą wiąże sobie pętlę na szyję, potem dźga się nożem na 3cm w nadgarstek (krew pryska tylko w przejściu pod drążkiem), potem odrzuca nóż a potem się wiesza. Tak się nie da. Oczywiście nóż mogła trzymać w zębach, włożyć za spodnie itp ale to jest już udziwnianie a zasada jest, że trzeba szukać najprostszego rozwiązania. - głębokość rany i ślad na nożu wskazuje na znaczną siłę i raczej na dźgnięcie niż cięcie. Jaka kobieta ma tyle siły żeby sobie przebić swój nadgarstek w zasadzie na wylot? 2008/08/13 15:35:30
Odp. 3 Dowód:
- usłożenie strużek krwi na nodze świadczy o tym, że ofiara stała na palcach w momencie w którym krew leciała jej z ręki na spodnie a potem na podłogę. Dodatkowo układ strużek krwi na spodniach sugeruje, że ofiara miała nogi wyprostowane. Skoro w momencie przybycia policji miała stopy przylegające do podłogi a kolana zgięte to znaczy, że została opuszczona na pasku trochę niżej później. Skoro mąż zeznał, że nie dotykał to znaczy, że kłamał. Na marginesie: w sądzie zeznania oskarżonego złożone w prokuraturze nie mają żadnej wartości dowodowej i jeśli na sali sądowej Marek G. zezna, że opuścił trochę żonę z paska żeby może spróbować ją uratować to dowód diabli wzięli. Można go ew oskarżyć o nieudzielenie pomocy skoro myślał, że uratuje. Niestety nie można niczego wywnioskować po stężeniu pośmiertnym ponieważ prokurator gada głupoty. Stężenie pośmiertne w stopach i dłoniach występuje po około godzinie od śmierci. W pozostałych mięśniach szkieletowych po około 3 godzinach. Do tego czasu trup jest wiotki jak lebioda a prokurator twierdzi, że od momentu śmierci minęło trochę więcej jak godzina. Natomiast stężenie ustępuje po około 48-72 godzinach więc tekst, że po godzinie stężenie nie minęło jest albo spychaniem śledztwa w boczną uliczkę bo prokurator maczał palce w sprawie albo jest dowodem na to, że prokurator powinien zmienić zawód bo głupoty gada. Po godzinie kolana nie powinny być sztywne za to stopy tak. Natomiast na zdjęciach widać, żę stopy sztywne nie są (zgięcie palców u stóp oraz kostki jest inne jak wisi i inne jak leży) natomiast kolana o dziwo sztywne są. Zakładając jednak, że to wtopa autora zagadki to układ kolan sugeruje, że wisiała ze zgiętymi kolanami jakiś czas. Co częściowo wyklucza przytoczoną wyżej linię obrony Marka G z sali sądowej. Skoro ofiara miała kolana zgięte przez dłuższy czas to znaczy, że Marek G. opuścił żonę jak tylko przestała lecieć krew. Co znaczy, że jakimś cudem ofiara stała na palcach jak się wieszała. A to będzie ciężko wyjaśnić bez udziału osób trzecich. Rekonstrukcja wydarzeń: W momencie kiedy ofiara wysłała smsa nie napisała jeszcze listu. Rozpoczęła pisanie go dopiero po wysłaniu smsa na co wskazuje początek listu (jakby wstawić treść smsa jako pierwsze zdanie wszystko się bardzo dobrze komponuje) oraz logika kobiety. Najpierw prowokacja a potem tokowanie wraz z satysfakcją, że facet nie może przerwać tokowania. Z listu wynika, że to nie pierwszy raz i ona zawsze mu wybaczała i mógł w zasadzie czuć się bezkarny. Jeśli teraz chciał rozwodu to blefował bo wiedział, że ona nadal będzie chciała zostać z nim. Jeśli ona nie zgodzi się na rozwód niejako usprawiedliwa dalsze jego zdrady. Tym razem się przeliczył i najprawdopodobniej poszedłby z domu. Jego kochanka raczej nie opuści męża z dziećmi (jest mowa o rodzinie) - rzadko która kobieta to zrobi. W tym momencie facet który jest przywiązany do dzieci i który ma robić wypad z domu jest przegrany podwójnie. Bo ani kochanki ani rodziny. Wpada w szał. Dostaje smsa, jedzie do domu (zakładam, że policja sprawdziła ten wątek gdzie przebywał w tym czasie jego komórka, vide sprawa prokuratora Janusza K.) W domu nie ma nikogo oprócz żony piszącej list przy stole. Widać wyraźnie, że na stoliku jest mało miejsca. Żona prawdopodobnie trzyma podkładkę i pisze na kolanach lub pisze na tej niewielkiej przestrzeni jaka została między klawiaturą a brzegiem stołu. To wyjaśnia dlaczego początek listu ma proste wersy które potem zaczynają przechodzić w wężyk. Wejście do pokoju jest na lewo od biurka i od tyłu. Chwyta pasek żony (leżący gdziekolwiek, to jego dom) podchodzi do żony z tyłu i zarzuca jej pasek na szyję. Żona mogła się nawet nie odwrócić zajęta pisaniem listu. Kobiety takie po prostu są, że muszą skończyć. Ale nie będzie jej dane. 2008/08/13 15:45:37
Zaczyna dusić, ofiara broni się. Macha rękami i nogami, lewą ręką przewraca kieliszek z winem próbując złapać cokolwiek na oślep (głowę ma zadartą do góry). Przewraca kieliszek, stara się złapać stołu, uderza kielicha, miażdży go (nie trzeba wiele siły) wbijając sobie drobinę szkła w nadgarstek. Potem nadal machając rękami zrzuca część szkieł ze stołu.
Tutaj wyłazi małe niedociągnięcie autora zagadki bo pekniety_kieliszek_21.JPG oraz krzeslo_22.JPG pokazują inny układ odłamków szkła. Albo to prokurator gmerał z dowodami co wspiera spiskową teorię dziejów. Oraz niedociągnięcie mojej teorii bo ofiara powinna była się ochlapać winem. Nie ma co prawda ani słowa o tym, że na spodniach nie ma wina ale jeśli by była wzmianka że jest to byłoby to duże wsparcie. Morderca wyciąga ofiarę z fotela, ta próbuje złapać plastikowy podłokietnik zdrapując sobie lakier z paznokci. Ciągnie ofiarę do drugiego pokoju, w tym czasie ofiara jest już lekko odurzona/półprzytomna więc nie stawiała oporu. W drugim pokoju wiąże jej na szyi pasek oraz przywiązuje go do drążka. Ofiara po tym jak morderca poluzował pasek podczas wiązania pętli mogła się trochę wybudzić i zacząć podciągać na pasku/drążku. Morderca idzie do kuchni, przynosi nóż. Ofiara nie może krzyczeć bo pasek cały czas ją dusi. Staje na palcach starając się zluzować nacisk. Podciąga się przy tym lewą ręką trzymając za drążek, prawą trzyma ściśniętą na pasku i też się próbuje podciągnąć. Morderca dźga odsłonięty nadgarstek lewej ręki, ręka opada, krew z tętnicy tryska na spodnie, leci po łydce, stopie. Morderca rzuca nożem na podłogę, nie podnosi go potem. Oczywiście żadne badanie odcisków palców nie wchodzi w rachubę bo to mieszkanie mordercy i na każdym przedmiocie są jego odciski. Ofiara powoli traci siły i w końcu opuszcza prawą rękę z paska, umiera uduszona. Po śmierci puszczają zwieracze cewki moczowej. Teraz idzie do pokoju skąd ją wziął, czyta list dostawia kropki i... Teraz są 2 hipotezy: 1. autor zagadki robi sobie jaja z czytelników i podpisy ofiary są prawdziwe o czym oświadcza prokurator 2. mamy brać wszystko na poważnie i ofiara nie mogła się tam podpisać Hip.1 Podpis pod listem został złożony przez żonę podczas awantury zanim zaczął ją dusić. Mógł powiedzieć np. podpisz to co napisałaś i ona wściekła na niego podpisuje najbardziej formalnym wściekłym podpisem i zgadza się z podpisami złożonymi na innych dokumentach. Nieprawdopodobne? W takim razie prokurator coś kręci. Znowu. Hip.2 Nikt nie podpisuje rachunków za telefon ani za nic innego. Nie pisze się pism do dziekana z usprawiedliwieniem. Jak długo studiowałem to nigdy o czymś takim nie słyszałem ale może ktoś, gdzieś, kiedyś więc nie wykluczam tego tak stanowczo jak rachunków. No więc podpisów nie mogło być złożonych na rachunkach przez ofiarę bo i po co? Morderca pofakcie podpisuje się na rachunkach, pod pismem do dziekana i pod listem. Zazwyczaj małżonkowie doskonale podrabiają swoje podpisy. A materiał porównawczy dostarczył mąż więc grafolog stwierdza, że podpisy są identyczne. Dlaczego prokurator twierdzi, że ofiary? Może ma w tym jakiś cel żeby sprawę zakwalifikować jako samobójstwo? Zakładam hipotezę nr 2 i jedziemy dalej. Morderca opuszcza trochę pasek z ciałem bo zdaje sobie sprawę z tego, że ciężko będzie wytłumaczyć jak ofiara mogła stać na palcach i zaciągnąć pętlę. Prawdopodobnie założył, że jak ustawi w pobliżu pufę to będzie wyglądało jak zapadnia którą widział na filmie. Stojący na palcach trup wyglądał podejrzanie nawet dla naszego mordercy. Nieścisłości: Po zdjęciu ofiary z paska i położeniu na podłodze widać ściśnięte palce prawej ręki jakby się trzymała paska nad swoją głową. Jak już wcześniej pisałem jest to niedociągnięcie bo ofiara musiałaby trzymać się tego paska (lub czegokolwiek innego np noża) przez godzinę żeby tak jej zostało. 2008/08/13 15:48:23
Zaczynając od tego co się najbardziej rzuca w oczy. Podpis pod listem i podpis na drugim dokumencie są identyczne. Nie jest to możliwe. Studiując historię tego małżeństwa, pewnym jest, że mąż nie kochał żony - chciał się rozejść. W takim razie Joanna G., pisząc słowa "...mam w sobie wiele siły, by pokazać ci jak to jest, gdy w jednej chwili tracisz wszystko.", nie planowała swojej śmierci. Nie udało jej się dokończyć listu i dlatego też podpis jest podrobiony. Pisząc list, piła wino. Marta S. weszła drugimi drzwiami (nie tymi, które widać na zdjęciu) i niewiele myśląc zabrała pasek i zacisnęła na szyi kobiecie, która stała na drodze jej szczęścia. Stąd brak śladów walki jako takich (paznokcie zniszczyły się na fotelu - a ten nie był sprawdzany). Zaatakowana kobieta przewróciła kieliszek, przecinając sobie rękę. Taka rana nie pasowałaby do samobójstwa, stąd upozorowane podcięcie żył. Upozorowane, gdyż nóż został wbity zbyt głęboko jak na podcięcie żył (przeważnie tnie się samym ostrzem, a nie wbija nóż) i bardzo szybko został wyciągnięty (nie jest w ogóle zakrwawiony poza końcówką). Z telefonu Joanny G., Marta S. wysłała smsa do Marka G. Gdy on wrócił do domu, "...znalazł żonę, potem poszedł do pokoju, położył teczkę, znalazł list..." a następnie skserował jej podpis z jednego z dokumentów i wydrukował go na pożegnalnym liście, aby zatuszować niedokładność swojej "partnerki". Następnie wezwał policję.
2008/08/13 15:48:23
Krew krzepnie piekielnie szybko i w ciagu 7 min zmienia się w galaretowatą masę o matowym kolorze. I co najważniejsze jest nieprzezroczysta. To co widać na podłodze jest świeżo rozlanym winem/sokiem albo nie jest krwią. Prokurator mówi, że to krew. Więc w takim razie ręka została skaleczona tuż przez zrobieniem zdjęć i brał w tym udział prokurator. Jest w takim razie szansa, że w prawej ręce ofiara cały czas ściskała nóż aż przyszedł prokurator/policja, wyjęli jej nóż z ręki, wbili z lewy nadgarstek, opuścili potem trochę jak sobie zdali sprawę, że nie mogła się powiesić na palcach. Widocznie jakiś policjant miał powieszonego w celi i się zorientował. Kto powiedział, że Marek nie jest policjantem/prokuratorem i na miejscu byli jego koledzy?
Szkoda, że na stoliku jest tylko klawiatura i myszka (z tyłu stolika smętnie zwisa wtyczka), jednostkę centralną wcięło razem z wszechobecnymi kablami. Może w naprawie? No i myszka nie ma podkładki. Nie ma kobiety która by na coś takiego (rysowanie politury/okleiny) zezwoliła. Jeśli ktoś ma w domu parkiet to nie kładzie na nim tanich paneli podłogowych. Tak czy inaczej dobra zagadka i poproszę więcej!
Gość: , cqf232.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 15:51:03
1) po co pufa jesli nie wieszajac sie i tak dotykala nogami ziemi? i jesli juz obmyslila takie trudne samobojstwo to dlaczego nie uzyla krzesla z kolkami? 2) dlaczego maz spokojnie odlozyl teczke przy biurku po zobaczeniu martwej zony? 3) swiadek byl drugim dzieckiem? 4) podpis bardzo sie rozni.
Gość: marsellus wallace, proxy.kanzas.net
2008/08/13 15:53:09
1. Świadek - Marta S., nie była w stanie wyjaśnić sytuacji ponieważ jest zamieszana w morderstwo (nie ustaliła wersji zeznań z mordercą).
2. Poszlaki - 2.1 Możliwe, że tekst pisma listu pożegnalnego i listu do dziekana pisała ta sama osoba, natomiast podpis jest już zupełnie inny. Ten na liście pożegnalnym przypomina bardziej podpis z rachunku na 39 zł. Ten rachunek prawdopodobnie podpisał Pan G. Dlaczego? Nigdy wam się nie zdarzyło nic podpisać za kogoś z rodziny? Wniosek, denatka chciała coś dopisać ale zostało jej to przerwane w brutalny sposób. Morderca zarzucił jej pasek od tyłu, ta broniąc się rozbiła kieliszek. Po powieszeniu Pani G. morderca dorabia na końcu listu podpis Pani G. 2.2 - Pufa. Nie bardzo widzę możliwość aby skacząc z pufy o wysokości ok. 20-30 cm dało radę się powiesić, moim zdaniem postawiona przez zabójcę w celu zmylenia tropu. 2.3 Krew. Trochę za mało krwi jak na podcięcie żył. Moim zdaniem żyły zostały podcięte przez mordercę tuż po ususzeniu. 2.4 Skulone nogi. Po śmierci ciało momentalnie sztywnieje. Morderstwo odbyło się w momencie, gdy Pani G. siedziała na krześle i pisała list. Stąd takie ułożenie w zwisie. 2.5 Nie za bardzo widzę możliwość powieszenia się przez kobietę (wzrost średnio ok. 155-170 cm) na 1,5 metrowym pasku na wysokości 2 metrów. Człowiek jak umiera zawsze walczy. A ona sobie swobodnie zwisała z nogami na ziemi? Nie możliwe. Została powieszona po czasie. To w sumie tyle. Aha... morderca to mąż przy przypadkowym udziale Marty S. która dowiedziawszy się od teściowej Pani G., że Joanna jest roztrzęsiona poszła za nią i nakryła męża jak morduje żonę.
Gość: asda, 195.16.91.7*
2008/08/13 15:56:21
Świadek zabił ją dlatego nie potrafił nic wyjaśnić musi się z tym ukrywac on kazał jej napisać list a podpis kalkował z rachunku podpisy są takie same a mąż pomógł w zabójstwie kalkując to bo tam była znaleziona teczka potukł kieliszek o kant biurka chciał jej podciąć żyły złapał ja za szyje jej paskiem i zaczął dusić stąd dwa ślady na szyi ofiara posikała się ze strachu później wziął nóż przez rękawiczkę złapał go w jej rękę i podciął jej żyły opuścił jej rękę swobodnie i nóż wypadł i dlatego tez brak śladów na nożu a kawałek szkła i rękawiczki wziął ze sobą policja go nie przeszukiwała on jest zabójca
Gość: marsellus wallace, proxy.kanzas.net
2008/08/13 15:57:29
Aha.... ona wcale nie chciała popełnić samobójstwa. List pożegnalny na to nie wskazuje. Prawdopodobnie chciała się zemścić, jak to kobieta.
Mąż po rozmowie się przestraszył gróźb i załatwił sprawę. 2008/08/13 16:03:11
Uff, niedawno co przyjechałam i zdążyłam na zagadkę! Super. Trochę nad nią już pomyślałam rano. To zaczynam. Pierwsze jest łatwe. Naczęściej ludzie mają zaburzenia percepcji przy tak silnym stresie. Im silniejszy stres, tym większe zaburzenia, (nie możemy też wykluczyć, że świadek może kłamać, nie możemy udawać silnego stresu, ale możemy kłamać, co do jego przyczyn). Poszlaki morderstwa. To trudniejsze, ponieważ poszlaką może być wszystko, jeśli pasuje do zespołu poszlak, ale to co rzuciło się mi w oczy i to co jeszcze trochę pokombinowałam. Kieliszek (dlaczego rozbity? dlaczego dziwny rozprysk? jak znalazł się w ranie?), niedokończony list (nie przekonuje mnie gadka prokuratora, że kobieta lubi być tajemnicza nawet w chwili śmierci), brak kropli grawitacyjnych krwi na pufie po przecięciu żył, metoda samobójstwa (nie pasuje do profilu i połączona z innymi poszlakami daje pewne wątpliwości). I teraz to co ja wykombinowałam. Pierwsze w oparciu o moją wiedzę. Stężenie pośmiertne. Nie rozumiem zdania prokuratora, że JESZCZE jest. Ja bym się dziwiła, bo narmalnie stężenie pośmiertne występuje od 2 do 4 godzin PO śmierci. Oczywiście w przypadku uduszenia może wystąpić od razu (z powodu drgawek, które wystepują przy niewydolności układu oddechowego), ale obejmuje ciało od GÓRY do dołu i po ok. godzinie, nie obejmuje na pewno całego ciała, a nogi już uległy całkowitemu steżeniu. To znaczy, że pomiędzy jej śmiercią a powiadomieniem policji minęło więcej czasu niż mówi mąż. Druga dziwna poszlaka stwierdzona...doświadczalnie. Echs, nie ma jak mieć dokładnie taki sam nóż. Identiko jest. Nie ma jak mieć podobny puff o takiej samej wysokości. Nie próbowałm się wieszać (brak drązka ;)), ale rzucałam swobodnie (bądź nieswobodnie) na kafle z różnych pozycji, pod różnym kątem, różnie trzymany nóż i nijak mi wyszła taka odległość od ciała. Dodałam nawet drgawki, udawanie silnego bólu, skurcz mięśni. Po pierwsze w moich próbach nóż nigdy nie układał się tak równo w stosunku do ciała, po drugie najczęściej zdążał się obracać i w 90% przypadków nie odwracał się stroną tnącą do góry. Po trzecie nawet jego swobodne rzucenie jest raczej do przodu, ewentualnie do przodu i trochę w bok, a jego wypadnięcie z ręki daje inny kąt odbicia się od kafli. Jeśli rzucałaby swobodnie z wysokości puffa, to nóż byłby ewidetnnie dalej od ciała, jesli spadłby swobognie z puffa to odbiłby się do przodu, odbił by się bardziej do boku lub zostałby na puffie (tylko wtedy ewentualnie przy odepchnięciu/ zabraniu puffy upadłby w ten sposób), raczej nie mogłaby go odrzucić swobodnie gdyby już wisiała. Odprysk lakieru (to byłaby poszlaka jeśli znalezionoby ten lakier w innym dziwnym miejsu, pokombiowałabym jeszcze, że ktoś mógł jej obciąć paznokcie/ próbować wyczyścić je z DNA, ale musiałby być bardzo sprytny). Poszlaką może być dziwnie spokoje i rozsądne zachowanie mężą (nic nie ruszanie, brak próby ratunku, spokoje udanie się do pokoju, odłożenie teczki i przeczytanie listu) pomimo jego dość nerwowej reakcji na SMS. No i jak już wspomniałm wcześniej - świadek: zdrowa, dorosła osoba, która jest w domu i niczego nie pamięta, nic nie umie powiedzieć, co się stało. Dowody. Nie umiem znaleźć ewidentnych dowodów na morderstwo, niestety. Może jeszcze coś wykombinuję do tego czasu i napiszę jeszcze raz.
2008/08/13 16:05:12
nie mogę pojąć co robiły takie dokumenty jak te użyte do potwierdzenia charakteru pisma Joanny w teczce Marka. W ogóle dziwne z tym listem - siedziała przy niewygodnym biurku, zastawionym przez komputer i klawiaturę? A na liście nie ma śladów rozlanego wina.
Na pewno mąż musi być jakoś zamieszany w upozorowanie samobójstwa bo gdyby nie był pewien, że ona nie żyje to by ją próbował ratować.
Gość: Agnieszka, chello089076165064.chello.pl
2008/08/13 16:14:07
1. Swiadkiem bylo dziecko
2. List podpisany jest zbyt oficjalnie (nazwiskiem) jak na list pożegnalny, kobieta nie zdążyła go dokończyć i list został podpisany przez morderce. Nogi ofiary sa w takiej pozycji jakby w chwili śmierci siedziała. Moim zdaniem osoba która sie dusi odruchowa chwyta sie za szyje,wiec ofara raczej nie byłaby w stanie podciąć sobie żył. Slad na szyi może świadczyć o tym że sostała przez kogoś uduszona. Plama na spodniach kobiety i sposób leżenia kieliszka może świadczyć o tym, że ktoś pociągnął ją do tyłu gdy trzymała kieliszek w ręce Prawdopodobie ktoś podszedł do niej od tyłu gdy pisała list do męża. W liście jest napisane: "mam w sobie wiele siły by pokazać Ci jak to jest..." osoba która chce popełnić samobójstwo napisała by raczej że nie ma juz siły.
Gość: Bover, host203-20.kaskada.net
2008/08/13 16:16:16
Zapewne chodzi o to, ze nie mogla sie pociac po powieszeniu, wiec slady krwi powinny zostac na pufie.
Plus dodatkowo gdyby sie wieszala to by sie zesrala, a nie ma o tym ani slowa, na zdjeciach tez nie widac ;] 2008/08/13 16:17:40
1.Świadek nie pomógł w trakcie "duszenia". Został zastraszony.
2.Mąż nie próbował ratować żony, co może wskazywać na to, że chciał jej śmierci. 3.Na paznokciach nie ma śladu DNA a wyglądają na obcięte. 4.Ofiara sama nie dałaby rady zawiązać sznurka na tej wysokości. 5.List w pokoju w którym znajdowała się teczka Marka G. może być dowodem, na to, że mąż wrócił do domu, położył teczkę, przeczytał list, w którym nie jest nic o samobójstwie, zdenerwował się i zabił ofiarę, pozorując samobójstwo. Możliwe okolicznośći : Ofiara siedzi sobie na krzesełku, przewraca się z kieliszkiem wbijając sobie szkło w rękę, biegnie po nóż i próbuje wyciągnąć. Traci sporo krwi, mdleje, mąż wchodzi i wiesza ja na pasku. 2008/08/13 16:21:23
Może to jednak Marta S udusiła Joannę paskiem, a Marek upozorował samobójstwo żony.
Zauważyłam jeszcze, że ślad po krwi na stopie Joanny jest niewłaściwy jeśli przyjąć, że krwawiła w pozycji pokazanej na zdjęciach - krew "zakręca z boku stopy, a powinna lecieć zgodnie z grawitacją. Oznacza to, że jej stopa musiała być bezwładna gdy krwawiła, a nie oparta na podłodze. Tak jakby została przeniesiona i postawiona w przejściu.
Gość: abcdddeee, 83-238-229-209.adsl.inetia.pl
2008/08/13 16:22:26
powiesila sie majac noz w rece? wziela ten noz z lodowki?
2008/08/13 16:29:26
to niczego nie zmieni, nadal nie wiem, ale ona miała dwoje dzieci, a chyba bardzo bardzo niewielki procent kobiet-matek popełnia samobójstwo, z powodu odkrycia zdrady, nawet jeśli to kolejna zdrada, nawet jeśli to notoryczne zdrady (nie znam satystyk)
2008/08/13 16:31:45
to było morderstwo winny jest mąż.
mąż jako pierwszy zobaczył ofiarę bo pierwszy zawiadomił policję (to jest założenie- nikt wczesniej nie widzial ofiary) dowód: Ślady krwi na nogach dowodzą, że ofiara w momencie krwawienie z ramienia wisiała (słownie wisiała tak ze jej dyndaly nogi) na tym pasku. Jednak w momencie znalezienia ofiary była ona uwiązana za szyje tak że mogła stac. Stało się tak dllatego, że ktoś zmienił jej pozycję z wiszącą na stojącą. A ponieważ nikt poza mężem nie widział ofiary, to musiał to zrobić mąż, a ponieważ kłamał, że nie ruszał zwłok, jest mordercą. Udowodnię, że miał powód Sytuacja wygladała tak: żona tuż przed śmiercią korzysta z komputera (poszlaka- kieliszek obok komputera) dzięki któremu robi coś. Prawdopodobnie wydaje większość pieniędzy które pozostały na ich wspólnym koncie (miała do niego dostęp bo prowadziła kartoteki i wie że nie ma już nic do stracenia, bo ani męża, ani dziecka na rozwodzie nie dostanie) na np. nowy dom którego nie miała (mieszkała u teściów), studia których nie skończyła (w wieku 20 lat zaszła w ciążę, a studiuje bo pisze listy do dziekana). Powodów miała wiele. Mąż wraca do domu i zastaje żonę piszącą list przy stoliku (poszlaka- list jest zostawiony na stoliku a nie biurku, druga- biurko ma za mało miejsca, musialaby przesunac klawiature). Kaze jej wstac i pokazac saldo konta. Mąż powoli wyciąga pasek z szafy. Ta mu pokazuje, mąż się wścieka, (bo nie odzyska już tych pieniędzy nawet po rozwodzie. Zabijając ją odzyskuje pieniądze ze spadku) i zaczyna dusić ofiarę (poszlaka- biedula się zesikała i druga poszlaka- ślad na szyi ofiary jest obok paska gdy wisiała- to nie wiszenie zrobiło ten ślad, trzecia- ta się zaczeła motać, rozbiła kieliszek lewą ręką i prawdopodobnie zadrapała ofiarę prawą- obcięte przez męza paznokcie w prawej rece, żeby nie było jego DNA- (poszlaka poszlaki- zadbane palce u nog, niemozliwe zeby miała takie brzydkie u rąk)). Kiedy żona ginie uduszona, ten stara się upozorować samobójstwo. Wiesza ją (tak, że dynda) i żeby zakryć skaleczenie kieliszkiem, pozoruje ze zacieła sie nożem (leżący nóż, mało krwi- rana po zgonie, bo krew już nie płynie, odpłyneła tylko z ręki). Przystawia pufę, żeby było, że naprawdę się powiesiła. Podchodzi do biurka, czyta list i sam podpisuje go (poszlaki- list został niedokończony wiec prawdopodobnie by go nie podpisała; nie podpisałaby sie swoim podpisem pod pozegnalnym listem, bez jaj; maz miał jej podpisy wiec bylo od czego ściągnąć). WTEM! mąż orientuje się ze zrobił błąd. Jak to? najpierw sie wiesza a potem podcina? co za bezsens. Nikt w to nie uwierzy. Więc ściaga ją w dół i przewiesza tak żeby stała. Teraz wszystko wyglada w porządku. Na stojąco podcina się a jak omdlewa to, żeby mieć pewność, że zginie, jeszcze sie przyczepia za szyję do drążka. Mąż dzwoni na policję, mówiąc że niczego nie dotykał. Mąż okazuje się ofiarą, miał powód żeby zabić 2008/08/13 16:32:22
chciałam jeszcze dodać, że moim zdaniem nie mogla podciac sobie zyl PO powieszeniu. musiałaby miec noz przy sobie jesli przyjac ze mialaby skakac z pufy, no to z nozem w reku raczej nie zrobilaby tego. Skok tez jest malo prawdopodobny, bo pufa stoi rogiem do kierunku, w ktorym by musiala skoczyc (dziwnie by sie na niej stalo), poza tym, gdyby sama podcinala sobie zyly, to nie sadze, zeby zrobila sobie rane klutą (a to wynika z ksztaltu zabrudzenia na nozu), ciezko jest trafic w zyle czubkiem noza, raczej cięłaby podłużnym ruchem, brudząc nóż na calej długosci. zabrudzenie noża swiadczy o tym, ze zostal wbity raczej w jakas wczesniej powstala rane (szklo z kieliszka?)
Gość: jasie3k, 77-253-91-103.adsl.inetia.pl
2008/08/13 16:33:56
Pytanie nr 2, poszlaki: prosze bardzo. Poszlaka jest podpis pod jej listem do meza. Gdyby to ona go pisala podpisala by sie "Joasia", "Asia", cokolwiek w ten desen, a nie oficjalnym podpisem. Podpisem, w ktorym zawarte jest rowniez nazwisko jej meza. To sie kupy nie trzyma. Wg mnie list zostal napisany przez nia, jednak nie dano jej go dokonczyc, stad to zerwane zdanie.
Gość: KaEmBis, host-87-99-9-73.lanet.net.pl
2008/08/13 16:34:15
Zabojstwa dokonal Mąż, świadkiem było dziecko. - Narzedziem zbrodni pasek, nieznam zadnej kobiety ktora nosi pasek dluzszy niz 90 cm. 1. Krzeslo odsuniete jest w ten sposob, pniewaz to jest odruch gdy sie cos wyleje przed nami, nie koniecznie komputer byl urzywany.
2. List mogl schowac aby nie wyszlo na jaw ze ja zdradzal. 3. Kombinowane samobojstwo, maz mial w tym udzial. - proponowal rozstanie. 4. Dziecko 6 letnie nie jest koniecznie w stanie powiedziec co sie stalo, albo z szoku, albo kochalo ojca znacznie bardziej. 5. Ulozenie nog moglo ale nie musi swiadczyc o tym ze nie probowala sie podniesc/wstac i zostala o przytrzymana do ziemii. 6. Pufa zostala podsunieta a nie byla uzywana. 7. Kieliszek mogla trącic niechcacy i probowac go zlapac (wbite szklo w reke).
Gość: jasie3k, 77-253-91-103.adsl.inetia.pl
2008/08/13 16:35:44
poszlaka nr 2: samobojstwo kombinowane stosuja raczej mezczyzni. Ktos popelnil za nia to samobojstwo wg takiego schematu jaki ta osoba sama by wybrala.
Gość: kai, aeia42.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 16:37:56
1. ŚWIADEK (na rozgrzewkę, nieobowiązkowe)
Wróć do początku zagadki. Jak to możliwe, że jeden ze świadków zdarzenia nie był w stanie wyjaśnić policji okoliczności, w jakich doszło do s a m o b ó j s t w a/ m o r d e r s t w a ? Albo jest mordercą, albo przybył na miejsce zbrodni, gdy ofiara już nie żyła. W związku z tym, że jest to zabawa i szukamy mordercy/morderców, stawiamy świadka w roli głównego podejrzanego. 2. POSZLAKI. W zagadce znajduje się wiele poszlak świadczących, że to nie musiało być samobójstwo. Wskaż je. To całkiem proste. Wystarczy wczuć się w ofiarę, w mordercę, uważnie przyjrzeć się dokumentacji zdjęciowej i z pewnością znajdziesz wiele zastanawiających elementów. Poszlak trochę jest, przynajmniej tak mi się wydaje: - nóż ... wygląda jak by go wbito w ofiarę lub, co chyba bardziej prawdopodobne nóż przyłożono do krwi znajdującej się na podłodze (np. w miejscu gdzie pokazuje strzałka na zdjęciu 7) - na pufie nie ma krwi, a powinna być ... poza tym jest ona trochę za daleko - ślad na szyi wygląda raczej na ślad po duszeniu, a niżeli charakterystyczny ślad po pasku - palec (ten na którym nie ma lakieru ) mógł być celowo odrapany - ślad plamy na spodniach jest nietypowy, pierwszą rzeczą jaką pomyślałem, to że jest to mocz, ale teraz skłaniam się ku temu, że jest to wino z pękniętego kieliszka. Jeśli faktycznie to było wino, to dlaczego się nie zmieniła spodni. Nie przekonuje mnie takie zdanie: Zaraz i tak umrę, nie warto:) - rozbity kieliszek, też daje do myślenia. - Fakt, że rachunki znajdowały się w teczce Marka G. Skoro to Joanna zajmowała się finansami w ich rodzinie. - Niespodziewane zakończenie listu i podpis który jest bardzo podobny do tego jaki znajdował się w dokumencie zabranym z teczki Marka. Ciekawą rzeczą jest fakt, że to jest już 2 zdrada Marka która wyszła na jaw (to wynika z listu), a mimo to Marek w zeznaniach dopiero teraz i bez żadnych przeszkód chce wziąć rozwód. 3. DOWÓD ZBRODNI. Dla ambitniejszych mam coś mocniejszego - wskaż dowód/dowody przestępstwa. Dowód nie jest poszlaką, dowód jest niepodważalny. Dowód mógłby doprowadzić do skazania mordercy. Wskaż mordercę i wyjaśnij w jaki sposób dokonał swego czynu. Moim zdaniem to mogło być tak: Rano Joanna znajduje na bieliźnie męża ślad po szmince. On próbuje to wszystko załagodzić, mam nadzieje, że uda mu się załatwić do jak za pierwszym razem. Przedpołudnie spędza w ogrodzie, z rodzinną. Jest ma również Marta S., z którą zdradza ją Marek. Obie kobiety mogły porozmawiać, mogło wyjść na jaw, że to z nią zdradza ją maż ... rozmawia z synem, a potem wchodzi do domu i zaczyna pisać list. Potem mogło być tak. (wersja najbardziej prawdopodobna). Gdy Joanna piszę list, wchodzi do pokoju Marek, zaczynają rozmawiać. Joanna chce tym razem rozwodu ( dla Marka to koniec wygodnego życia ... od teraz nie będzie miał domu, dzieci pewnie będą pod opieką matki, tak przecież jest zazwyczaj). Wiec Marek pod wpływem emocji, postanawia zabić swoją żonę. Joanna siedzi teraz na krześle, on machnięciem ręki rozbija kieliszek wina, część wina spada na ofiarę, reszta spada na podłogę, drobinka szkła wbija się w skórę ofiary. Może jej krwawić ręka . Joanna wstaje i idzie do sąsiedniego pokoju zmienić spodnie i założyć opatrunek na ranę. Wtedy Marek bierze pasek (może być akurat pod ręką). Idzie za Joanna i zaczyna ją dusić (stąd brak śladów walki). Mocno zaciśnięty pasek i Joanna szybko umiera bez większych krzyków. Marek chcąc zasłonić ranę po skaleczeniu pozoruje podcięcie żył. A na pasek wykorzystuje do upozorowania samobójstwa. Mam jeszcze kilka ewentualnych scenariuszy przebiegu tego morderstawa/samobójstawa, ale to wydaje mi się najbardziej realistyczne. 2008/08/13 16:39:32
zauważone dzisiaj:
2. * podpis wygląda, jakby ktoś mając na wzór dokumenty zamieszczone niżej przerysowywał na zmianę litery. To skłania mnie do tego, że Joannie przerwano pisanie listu i ta osoba zakończyła list wielokropkiem i skonstruowanym podpisem. 3. Miałam to wczesniej napisane, ale nie jako dowód: * żeby powiesić się i podciąć sobie żyły, Joanna musiałaby najpierw podciąć żyły, a nigdzie, jak nie pod prętem, nie ma śladów krwii. By najpierw się powiesić, musiałaby zawiązując ten pasek cały czas mieć nóż w dłoni, co byłoby bardzo nieporęczne, a po powieszeniu się jeszcze żyć (choć z ząłożenia miała umrzeć) i zebrać siły na precyzyjne zranienie się w drugą rękę. Ktoś musiał "pomóc".
Gość: jasie3k, 77-253-91-103.adsl.inetia.pl
2008/08/13 16:42:59
nastepna poszlaka: w liscie nie wspomniala nic o dzieciach, ktore przeciez kochala, co wynika z fragmentu ktory opowiada jej relacje z synkiem
2008/08/13 16:45:32
1. Dziecko
2. - gdzie krew na pufie, z której ofiara skoczyła? - dlaczego w teczce męża znajdują sie dokumenty należące do zmarłej żony? Idąc dalej, dlaczego w teczce męża, znajduje się pismo do dziekana? Czy nie powinno być ono złożone w dziekanacie? - gdzie długopis, którym ofiara napisała list? - dlaczego paznokcie są spiłowane? ofiara była atrakcyjną kobietą, musiała dbać o dłonie 3. - Mąż zaplanował zbrodnię, sam napisał list pożegnalny a dokumenty sfabrykował i podpisywał je nazwiskiem żony. Teczkę z dokumentami zostawił specjalnie w tym samym pokoju gdzie leżał list by policjanci mogli na szybko porównać pismo. W ten sposób oszukał grafologa. Ofiara została prawdopodobnie zaatakowana od tyłu, siedząc na obrotowym krześle. Mężczyzna udusił ją paskiem, żona broniąc się stłukła lampkę, zraniła się w rękę. Prawdopodobnie pod paznokciami znalazł się także naskórek napastnika dlatego paznokcie zostały spiłowane. Morderca na fotelu obrotowym przetransportował ciało, a następnie zawiesił je na poręczy. Nożem podciął kobiecie żyły by rana którą odniosła podczas walki wyglądała jak cięcie samobójczyni. Dowodem koronnym na morderstwo powinna być plama moczu na obracanym fotelu. Jak wiadomo wisielcy lubią sobie popuścić w majciory, więc kobieta w chwili śmierci zostawiła prawdopodobnie plamę w miejscu gdzie zginęła.
Gość: general_00, bxo153.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 16:46:02
1) Świadek to dziecko
2) poszlaki wskazujące, że ktoś pomógł w tym morderstwie: a) mąż nie dotykał ciała, nie próbował ratować żony b) pufa, której ofiara nie musiała wcale używać (brak śladów krwi) c) samobójstwo kombinowane, rzadko popełniane przez kobiety d) ślady na nożu - głębokie mocne cięcie. samobójca zwykle podcina żyły ruchem do siebie, całym ostrzem noża. rana i narzędzie zbrodni sugerują raczej pchnięcie w kierunku od siebie e) ślady na spodniach mogą świadczyć, że ofiara próbowała zatamować krwawienie, lub ktoś dotykał jej przyciskając rękę do spodni. f) zdarte paznokcie mogą być skutkiem zadrapania twardej powierzchni, np. biurka lub śladami obrony g) policja dociera na miejsce szybko po śmierci. możliwe, że nastąpiła później niż zeznano. h) mąż proponuje rozwód mimo, że jest głównym żywicielem rodziny i dojedzie do podziału majątku. jednak jedynymi świadkami tej rozmowy są on i żona, a żona nie żyje. prawdopodobnie kłamie, tak naprawdę nie chciał odejścia żony ze względów finansowych i) mąż przyjeżdża natychmiast po otrzymaniu sms. ma powód do zmartwienia lub jest zdenerwowany. j) list pożegnalny napisany jest starannie, ale podpis jest niechlujny. poza tym mało prawdopodobne, by ofiara podpisywała się nazwiskiem w liście do męża. k) treść listu nie sugeruje samobójstwa. równie dobrze może być mowa o odejściu od męża. list wydaje się niedokończony. l) podpis pod listem jest identyczny jak na jednym z rachunków, podczas gdy dwa pozostałe różnią się. możliwe, że został skopiowany z dokumentu lub sfałszowany m) kieliszek nie jest stłuczony w sposób jakby został niechcący potrącony, lecz rozbity mocnym uderzeniem n) teczka męża w pokoju, w którym znaleziono list wygląda no odłożoną tam celowo o) świadkiem było dziecko. mało prawdopodobne, aby matka chciała popełnić samobójstwo na oczach własnego dziecka. 3) Na niekorzyść męża świadczą: a) jego reakcja - nie ratował żony. prawdopodobne jest, że albo zabił ją sam, albo wiedział kto to zrobił i nie ratował jej w obawie, że ta wskaże sprawcę b) motyw - niedopuszczenie do podziału majątku c) położenie teczki i jej zawartość d) brak zeznania, aby ktokolwiek inny wchodził do domu (by sprawdzić co się dzieje z denatką) Prawdopodobny przebieg zdarzenia: Po porannej wymianie zdań Marek G. wychodzi do pracy, a jego żona zostaje w domu. Po spotkaniu z bliskimi decyduje się odejść od męża i udaje się do domu, aby napisać mu list z wyjaśnieniami. Wysyła mężowi sms. Bierze kieliszek, zabiera się za pisanie. Zanim kończy, do domu wchodzi zdenerwowany Marek G. Jest gotów zabić, żeby nie dopuścić do rozwodu. Zachodzi żonę od tyłu gdy ta pisze i zarzuca jej na szyję pasek, którym ją dusi. Ofiara probuje się bronić. Tłucze kieliszek, którego fragment utkwił w ręce. Drapie biurko i fotel zdzierając lakier, wkrótce traci przytomność. Marek G. próbuje upozorować samobójstwo. Zawiesza żonę na drążku. Nie jest w stanie sięgnąć drążka przytrzymując nieprzytomną kobietę, więc wchodzi na pufę. Nawet teraz nie jest jednak w stanie podnieść żony wysoko, więc węzeł jest krótki. używa tylko małego fragmentu paska do przywiązania. Postanawia się upewnić, że żona umrze. Odstawia pufę i bierze nóż kuchenny. Przecież nikogo nie zdziwi, że są na nim jego odciski. Zadaje ofierze głęboką ranę w lewą rękę i odrzuca nóż. Idzie do pokoju, gdzie zastał żonę. Czyta jej list i dokańcza go trzema kropkami, oraz fałszuje podpis z pomocą rachunku, który następnie chowa do swojej teczki. Wreszcie dzwoni na policję. Informuje ich i tym, że zastał żonę nieżywą, a do domu nie wpuszczał nikogo. Praca drużynowa ;) 2008/08/13 16:47:10
1. Świadek wie lub pośrednio wie, że doszło do morderstwa. Nie musiał brać w nim udziału, ale wie, że to co widzi nie jest prawdą. (ponieważ nie zostało określone kto to, to mogło być dziecko)
2. Dla mnie to wyglądało tak: Od początku list napisany przez kobietę nie był listem pożegnalnym (samobójczym). Na początku kobieta miała myśli samobójcze co sugeruje cytat, ale zmieniła później zdanie. Być może ze wzgl. na dziecko znalazła w sobie nową siłę. Zanim jednak zdążyła dokończyć list coś jej przerwało. Pierwsze podejrzenia sugerują, że ofiara w chwili ataku siedziała jeszcze na krześle, w ten sposób będąc plecami do napastnika nie miała pozycji do obrony. Wijąc rękoma zbiła kieliszek (który nawiasem nie musiał należeć do niej, mógł go przynieść napastnik). Jednocześnie możliwe jest też, że kieliszek został rozbity, poprzez reakcję na wejście osoby drugiej (napastnika) do pokoju. Wbite szkło sugeruje, że rana zadana później nożem miała zamaskować jedyne oznaki walki. Obdarte paznokcie nic nie muszą sugerować. Mamusie bardzo często zdzierają sobie paznokcie przy praniu i zmywaniu. Z drugiej strony mogły zostać starannie wyczyszczone po walce. Pufa posłużyła do podciągnięcia ofiary na wysokość drążka. Ciekawy sposób zrobienia pętelki sugeruje, że pasek musiałby zostać zdjęty z ofiary a następnie znów na nią założony. Ilość krwi przy nodze może sugerować, że nacięcie zostało zrobione po uduszeniu, przy niskim ciśnieniu krwi (kiedy serce już przestało pracować). Reakcja męża dość mocno argumentuje, że wiedział on o zajściu (morderstwie): Brak reakcji na wiszące ciało żony, oraz fakt, że gdy ją zobaczył, nawet nie zostawił teczki (nie upuścił, nie odłożył), tylko powędrował z nią do pokoju, gdzie znajdował się list pożegnalny i dopiero tam pozostawił ją przy biurku. PODPIS: na dokumentach widnieją jego różne wersje. Często małżonkowie znają swoje podpisy i czasem podpisują się na czymś za małżonka. Z tąd sugestia, że na liście może znajdować się porobiony podpis ofiary (dodatkowym argumentem na to wskazującym jest odbiegający od w/w podpisu, charakter podpisu znajdującego się na usprawiedliwieniu do dziekana). SMS: o jakim czasie dotarł on do męża? Jeżeli dziewczyna jeszcze żyła to trzeba sprawdzić czas dojazdu. Jeżeli dziewczyna powinna już nie żyć.. : ) to zagadki nie ma. Ostania rzecz rzucająca się w oczy to ułożenie nóg ofiary. Udusiła się stojąc na stopach?? Raczej powinny być wyjęte bardziej do tyłu, lub na bok. 3. Marek G. miał motyw i możliwości (siłę), aby popełnić to morderstwo. Być może planował je już w czasie wyjazdu do pracy, bojąc się, że może stracić wszystko. Wrócił wcześniej z pracy (możliwe, że po otrzymaniu smsa). Do domu wszeł nie zauważony. Wszedł do pokoju, w którym była żona. Ta nie spodziewała się go. Być może odbyła się rozmowa. Marek położył teczkę przy biurku. Joanna powiedziała że zabiera mu wszystko: dom, dzieci. Mąż zgodził się z nią na wszystko uspokoił ją. Kiedy wiedział już że ma zbyt wiele do stracenia wyjął z skądś jej pasek i pochyloną jeszcze nad biurkiem zaczął dusić. Wtedy prawdopodobnie został rozbity kieliszek, a następnie ręka trafiła w szkło wbijając je do środka. Miał wystarczającą siłę, aby unieruchomić ją na krześle. Przywarł jej plecy do oparcia krzesła, być może pomógł sobie kolanem, pozyskując odpowiednią odległość, aby nie zostać przez nią dosięgniętym. Po uduszeniu, szukając odpowiedniego miejsca do upozorowania samobójstwa znalazł drążek. Pomógł sobie pufą aby umiejscowić ją odpowiednio. Zauważając ranę na ręce (od rozbitego kieliszka) postanowił dodać od obrazu coś jeszcze. Przyniósł nóż i podciął jej żyły, a nast. upozorował jego upadek. Część zajścia mogła obserwować Teściowa, lub dziecko ofiary. Mogła to również być kochanka Marka G. (która mogła mu pomóc w morderstwie). Dowodem w sprawie z pewnością stanie się czas wysłania sms-a przez ofiarę i czas jaki musiał upłynąc na dojazd. Być może ślady zostawione na pasku, lub na krześle. Ewentualnie odciski na kieliszku 2008/08/13 16:53:09
świadkiem było niemowlę jedno z dwójki dzieci denatki. - do uduszenie nie trzeba wielkiej siły a tu jest za nisko żeby skoczyć. pufa w ogle nie była jej potrzebna nie ona jej użyła . jak widać pufa służyła głównie do podparcia najwidoczniej ciagle zamykających się drzwi.
-krew na spodniach. gdyby z bólu przyłożyła rękę do ciała instynktownie przyłożyła by ją do piersi a nie do nogi. plama krwi pozycji znalezienia ciała ( swobodne przyłożenie ręki w pozycji wiszącej) - po rozmowie o rozwodzie joanna planuje uciec zabierając dzieci. ( sugeruje to zdanie w liście "by pokazać ci jak to jest gdy w jednej chwili tracisz wszystko") - przedpołudnie po niedyplomatycznej odpowiedzi syna postanawia ze zostawi go z mężem zabierając tylko niemowlę ( świadek który nie jest wstanie opowiedzieć co sie stało) - wysyła mężowi sms o treści to koniec. - idzie do pokoju bierze kieliszek wina siada przy stoliku i zaczyna pisać list. - mąż wraca do domu. zastaje ja piszącą list. bierze jeden z pasków żony i szybka dusi ją paskiem ( ofiara jeszcze żyła gdy nastąpiła zadzierzgnięcie.) .ofiara w szoku zaczyna wymachiwać rękami ( odrapany lekko lakier) lewą ręka natrafia na kieliszek wywraca go rozsypując szkło i kaleczy sie w lewy nadgarstek ( stad dziwnie potłuczony kieliszek i szkło w ranie). jeśli umarła na krześle tam powinny być ślady moczu. - ręka opada na lewą nogawkę ( plama krwi odpowiada przyłożeniu ręki przy zgiętych nogach) i wraz z paskiem na szyi niesie ją lub wiezie na krześle do drążka. przysuwa sobie pufę staje na niej wiesza żonę. odsuwa pufę przytrzymując nią drzwi. gdyby umarła powieszona obok śladów krwi powinny być jeszcze ślady moczu na podłodze a nie tylko na spodniach. - żona ma skaleczenia od szkła na nadgarstku. bierze nóż rozcina skaleczenie na nadgarstku żeby wyglądało na podcięcie żył ( jednak zakrwawienie noża i rany zastanawiające. zazwyczaj samobójca wykonuje szybkie długie cięcie tnąc sie ostrzem a nie samym czubkiem krew niekoniecznie powinna być na całej długości noża na ostrzu ale zabrudzony cały czubek bardziej wygląda na pchniecie niż cięcie) - noże machano w dwie strony ( wskazuje na to rozbryzg krwi) nóż po położeniu przesunięto plama kwi odwzorowująca zakrwawiona cześć noża powinna być pod nożem. prawdopodobnie mąż po podcięciu żonie żył porzucił nuż żeby wyglądało to na samobójstwo ( pierwsza kropla) po czym podniósł go ( druga kropla w przeciwnym kierunku) i starł swoje odciski i najprawdopodobniej naniósł odciski żony. po czym położył nóż już z zaschniętą krwią ( brak trzeciej kropli) ale nie dokładnie w tym samym miejscu ( dlatego plama krwi odwzorowująca nuż nie jest pod nim) - nastąpiło już stężenie pośmiertne ( nogi pozostały w zgięciu) skoro przybyto na miejsce po godzinie sugeruje to że śmierć nastąpiła od 1 do 3 godzin przed przybyciem policji. stężenie nastąpiło kiedy znajdowała sie w pozycji siedzącej. - mąż podpisuje niedokończony list żony. podpisy różnią się od siebie tak jak różnią się na rachunkach. ale często wśród współmałżonków na rachunkach jedne podpisuje się za drugiego. wiec różniący się podpis na rachunku nie musi być podpisem żony. po czym w pokoju kładzie teczkę. - jak na podcięcie żył zwłaszcza głębokie krwi jest bardzo mało co sugeruje ze ofiara nie żyła gdy żyły zostały przecięte - mąż wzywa policje
Gość: crn, ip-91.150.170.21.csa-net.pl
2008/08/13 17:00:24
Kolejność wykonywanych czynności jest co najmniej dziwna. Z ułożenia "swobodnie odrzuconego" noża i śladów krwi wynika, że ofiara zeskoczyła z pufy z nożem w prawej ręce, po czym - już wisząc - przecięła sobie żyły lewej dłoni. A raczej pogłębiła już istniejące, po wcześniejszym okaleczeniu fragmentem rozbitego kieliszka (fragment szkła w ranie).
Poza tym bolesna i długa śmierć przez powolne uduszenie (przyczyna zgonu) wisząc/stojąc na póługiętych kolanach ? Będąc matką dwojga dzieci ? Samobójstwo kombinowane jest po to tak kombinowane, by osoba na nie się decydująca nie miała już możliwości odwrotu. Ofiara miałaby całkiem sporo czasu, na przemyślenie swojego posunięcia. I możliwość odwrotu.
Gość: TripleSec, host-89-229-162-220.augustow.mm.pl
2008/08/13 17:14:19
1. ŚWIADEK
"W pełni zdrowego fizycznie i psychicznie. Przyjeżdża policja i co się dzieje? Nasz jedyny świadek nie jest w stanie ani opisać wydarzenia, ani przedstawić jakichkolwiek szczegółów. Nic, kompletnie nic." Jest niemowlęciem. 2. POSZLAKI 1. Jej pismo jest pochylone w prawo, co jest typowe dla leworęcznych. Natomiast cięcie było wykonane - rzekomo - prawą ręką na lewej. Coś tu śmierdzi. 2. Drążek znajdował się na wysokości 2 metrów. Pufa ma jakieś 40cm wysokości. Pasek ma 140cm długości. Po cholerę jej była pufa? Kobieta miała jakieś 160cm wzrostu, mogła spokojnie dosięgnąć drążka i zawiązać pasek, pufa wydaje się być piątym kołem u wozu, zwłaszcza, że denatka stoi na ziemi. 3. Albo zdjęcie jest niewyraźne, albo klientka ma plamę w kroku. Jeśli zsikała się, to zapewne ze strachu. Ale nie przed samobójstwem, bo samobójcy zazwyczaj są pewni swego i się nie boją. Musiało być coś/ktoś, czego/kogo się przestraszyła. Na przykład mordercy. 4. Listu nie podpisała ofiara. Kto podpisuje list pożegnalny do męża nazwiskiem? Apropo listu, nie brzmi jak pożegnalny. Tzn pożegnalny, ale nie samobójczyni, raczej jakby chciała wyjechać, zwłaszcza to ostatnie zdanie. "W chwili gdy będziesz czytał te słowa, ja..." jakby "...ja będę już daleko stąd", zamiast "żegnaj na zawsze, zrób mi zajebisty pogrzeb". W liście też napisała 'pokażę ci jak to jest, gdy w jednej chwili tracisz wszystko'. Skoro ją zdradził, to ONA nie była dla niego wszystkim (zgodnie z kominkową logiką, ze fajnych kobiet sie nie zostawia), więc samobójstwo nie miałoby sensu. Możliwe, że chciała z nim się rozwieść zabierając mu dosłownie WSZYSTKO - dzieci, dom, pieniądze... 5. Ułożenie kieliszka jest troche niepasujące, jakby go ktoś podniósł z ziemi. 6. Joasia nie chciała umierać. Niezapłacony rachunek za kablówkę, niewysłany list do dziekana - samobójca załatwiłby takie rzeczy przed śmiercią. 7. Ofiara wysłała mężowi SMSa - gdzie jest telefon? 3. DOWODY Nóż - skąd ona go wzięła? Przy framudze nie ma żadnego stolika, trzymając go w ręce nie byłaby w stanie zawiązać pętli, a po jej zawiązaniu - nie mogłaby go wziąć ani z podłogi, ani z pufy. Ktoś jej musiał zrobić kuku. Rachunki - w domu to Joanna się nimi zajmowała. Co więc robiły w teczce Marka? PRZEBIEG ZBRODNI wg TripleSeca Joanna G. siedzi w pokoju przed komputerem, pisze list, popija wino. "Prostopadłym" wejściem do pokoju wchodzi Marta S. Widzi co Joanna napisała w liście, widzi, że chce zabrać Markowi majątek, więc podejmuje decyzję. Chwyta więc za pasek i zaczyna dusić Joannę. Joanna niechcący szarpie lewą ręką i tłucze kieliszek. Jest przerażona, ze strachu moczy się. Mały odprysk szkła rozcina nadgarstek. Wkrótce Joanna pada na ziemię martwa. W tym momencie do domu wchodzi Marek. Widzi co zrobiła jeko kochanka i wpadają na pomysł aby upozorować samobójstwo. Ciągną ciało ofiary do przedpokoju, szukają czegoś, na czym można by powiesić ciało - wybór pada na pasek, którym została uduszona. Uwiązują go u góry za drążek do podciągania, drugim końcem wiążą pętlę na szyi ofiary. Marek zauważa jednak pewien szczegół - rozcięty nadgarstek. Bierze więc nóż i nacina nadgarstek Joanny, aby wyglądało to tak, jakby sama podcięła sobie żyły, po czym rzuca nóż na podłogę. Wraca do pokoju, widzi list. Do ostatniego zdania listu dopisuje wielokropek. Przepisuje podpis z jednego z papierów leżących na biurku, po czym wsadza je do teczki. Bierze telefon ofiary, pisze SMSa, którego wysyła na swój numer. Zabiera telefon ze sobą, wraz z Martą wychodzą z domu. Jakiś czas później wzywa policję. 2008/08/13 17:22:24
Echs, popełniłam tak trywailny błąd jak czytanie bez rozumienia. ;] Nie weim, dlaczego sama sobie dopowiedziałam / myślałam, że przeczytałam, że świadek jest napewno dorosły. To oczywiście wyklucza ostatnią poszlakę, bo najprawdopodobniej światkiem było któreś dziecko. Ale nie wycofuje się ze zdaniem o tym stresie, bo wiem, że nawet osoby dorosłe mają problemy z powiedzeniem czegokolwiek i mogą mieć kompletną pustkę.
Nadal nie potrafię znaleźć koronnego dowodu zbrodni. ;/ 2008/08/13 17:22:42
Oto co udało mi się wyłowić.
Poszlaki, według ważności. 1) Strugi krwi na stopach. Denatka musiała wisieć w chwili gdy krew z rozciętej ręki spływała jej po nodze. Krew leciała prosto po udach, łydkach i w końcu co najważniejsze stopach. Ciało zostało znalezione w pozycji "przykucniętej" ze stopami dotykającymi podłogi na pełnej ich powierzchni. Gdyby krwawienie wystąpiło w tej pozycji, krew ominęła by stopy, schodząc obok kostki na podłogę. Patrz zdjęcia 7,8,12. 2)Ofiara nie mogła skoczyć z pufy. Pasek miał 140cm długości. Odejmując obwód szyi oraz drążka pozostanie około 1m, a to wystarczy do rozpędzenia ciała i zerwania rdzenia kręgowego. Ofiara jednak udusiła się... Pufa była także wolna od plam krwi. 3)Pasek miał 140cm. Szczupła kobieta z paskiem tak długim? Rzekomo należał do niej, no ale jest to wątpliwe. 4)W nadgarstku było szkło. Kobieta rozcięła się szkłem z kieliszka, gdyby poszła się powiesić zapewne na jej bluzce widniała by krew. Przy wiązaniu paska trochę krwi skapnęło by na ubrania, a tu nic. 5) Na nożu jest bardzo dużo krwi, przy cięciu nie pozostaje jej aż tyle. A tak ja widzę rozwiązanie całej sprawy. Tylko dwie osoby miały motyw do zabójstwa, mąż oraz kochanka. Kochanka była obecna na spotkaniu w domu razem z teściami, przebywała w ogrodzie. Nie mogła nic zrobić, bo zostało by to natychmiast zauważone. IMO to nie ona zabiła. Ale po kolei. Joanna G. poszła do pokoju jak powiedziała mijającej teściowej "napisać list do męża" Chwile potem inni współobecni dowiedzieli się o dziwnym zachowaniu - "coś jest nie tak". W tym momencie kochanka Marta S. zorientowała się ,że Joanna chce zakończyć definitywnie związek. Wysyła Markowi G. sms'a z komórki jego żony, mogła zostawić telefon w ogrodzie. Jest to tym bardziej prawdopodobne, bo w pokoju z trupem nie znaleziono telefonu. Poza tym denatka zdecydowała się napisać list, pisanie dodatkowo sms'a jest dziwne. Marek wpada do pokoju, widzi żonę nad listem i z kieliszkiem wina w ręce. Joanna na jego widok rozbija kieliszek, raniąc się w nadgarstek. Przykłada dłoń do nogawki spodni i wychodzi "do rupieciarni". Wtedy mąż podchodzi i zakłada pętle na szyi nic nie spodziewającej się ofiary. Przewiesza pasek przez drążek i mocno ciągnie, kobieta zawisa w powietrzu. Marek G. przytrzymuje krwawiącą rękę przy nogawce aby wierzgająca ofiara nie poplamiła go krwią. Robi to np. nogą. Po pewnym czasie, gdy jest pewny ,że zabójstwo się udało zawiązuje drugi koniec paska na drążku. Bierze nóż i macza go w krwi, wkłada w lewa dłoń żony i puszcza na podłogę. Po tym wszystkim dzwoni na policje.
Gość: jejwysokosckapusta, 195.116.132.16*
2008/08/13 17:25:27
Ona pisała list i piła.
Wstajac od biurka zbiła kieliszek, stad slady szkla w nadgarstku. dała wiadomosc mezowi, on przyjechal, wszedl do pokoju w ktorym pisala list, zaczal go czytac w ona w tym czasie sie powiesila
Gość: robert.miszczu@gmail.com, cgk233.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 17:29:35
Podciecie zyl musialo nastapic przed skokiem z pufy. Pufa nie jest zakrwawiona. Dlatego podciecie musialo nastapic pozniej, ale osoba duszaca sie raczej nie dalalby rady. Dlatego wydaje mi sie, ze zyly musiala podciac osoba z 'zewnatrz'. Noz ma slad krwi na koncowce - podcinanie zyl sama koncowka jest glebokie, ale niewygodne, szczegolnie dla osoby duszacej sie na sznurku lub tnacej wlasna reke. Dlatego wydaje mi sie, ze osoba ta faktycznie zeskoczyla z pufy, jednak ktos jej pomogl podcinajac zyly. Pismo na wszystkich dokumentach jest podobne, jednak podpisy roznia sie jedna rzecza - literka 'j'. Na jednych dokumentach jest ona prosta, na innych zawijasta.
Kto moglby to zrobic? Najprawdopodbniej maz. Moze nie chcial podzialu majatku? A moze to zona go zdradzila, nie na odwrot? Na poparcie tego jednak nie znalazlem nic. Kieliszek jest stluczony, byc mzoe przez kogos kto byl w pokoju i przez przypadek go potracil. Moze to czepialstwo, ale kierunek upadku kieliszka moze na to wskazywac. Skad sie wzial kawalek szkla w rece? Raczej cialo nie bylo ciagniete po ziemi. Wiec moze ktos kto podcinal zyly, przez przypadek mial na rece kawalek szkla? 2008/08/13 17:38:34
Jestem w tym naprawdę kiepska, aż wstyd, ale przyłączam się do grona poszukiwaczy rozwiązania.
Świadek: jeśli świadkiem miał być mąż, nie znał okoliczności zdarzenia, gdyż nie było go wtedy w domu, jeśli teściowa - w czasie gdy Joanna zdenerwowała się słowami syna, teściowej nie było w ogrodzie, a gdy ofiara udała się w stronę domu, teściowa właśnie stamtąd wracała. Poszlaki: jeśli umarła przez powieszenie i jeszcze jakoby czuła ból po podcięciu żył, to na pewno rzucałaby się na tym pasku, mało prawdopodobne, żeby umarła w takiej pozycji, już bardziej wygląda na to, że umarła na siedząco albo ktoś przytrzymywał jej nogi w kolanach, żeby nie wierzgała. Tuż przed powieszeniem podcięła żyły. Na pufie nie ma śladów krwi. Krew na nożu wskazuje na pchnięcie, a nie podcięcie i to nie szybki i gwałtowne, a powolne, bo dużo krwi zostało. Ofiara - jeśli dobrze widzę - ma na spodniach plamę moczu, trza by było sprawdzić, czy na krześle przy biurku i na pufie nie ma moczu. To by znaczyło, że umarła wcześniej, np. na krześle, tam została uduszona i "przetransponowana" do miejsca powieszenia. Raczej mało prawdopodobne, żeby ktoś pożegnalny list do męża zakończył podpisem JGajda :-) Dlaczego rachunki, którymi zajmuje się żona nosi w teczce jej mąż? I co w niej robi podanie do dziekana jego żony? Jeśli kieliszek przewróciłby się na biurku kawałki szkła nie doleciałyby tak daleko. Uderzenie musiałoby być bardzo mocne, żeby przewracając się na stole kieliszek rozpadł się na kilka kawałków, które rozprysły się po pokoju. Może morderca zaszedł ją od tyłu, udusił paskiem, a ona stłukła kieliszek walcząc o życie? Pasowałoby to do dziwnej pozycji, w jakiej zawisła (bardziej wygląda na to, że umarła siedząc) i wyjaśniałoby obecność szkła w ranie na nadgarstku. A te paznokcie na zdjęciu wyglądają wyraźnie na połamane. Aaa, i Policja dotarła na miejsce pond godzinę po jej śmierci. Ciekawe, o której godzinie mąż dostał smsa i o której przyjechał do domu? 2008/08/13 17:39:22
nie da się powiesić na takim drążku :/ jest za nisko! gdyby stała jeszcze na pufie to głowe mialaby za górną futryną.
świadkiem było pewnie jakieś zwierze czy coś - dlatego nie moze nic powiedziec :]
Gość: MPe, abit224.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 17:46:27
1. Świadkiem było dziecko
2. Krzesło ma kółka ustawione jakby ktoś nim jechał w kierunku biurka Pufa nie przewrócona ale odsunięta od miejsca znalezienia ofiary Podpis na innych dokumentach ma margines od treści - ostatni akapit zagęszczony/ dopisany? Kieliszek rozbity w kierunku "uderzenia" o stół? Ktoś stał tyłem do stołu i cofając rękę go rozbił? A może rozbity po ..? Pasek zawiązany na maksymalnej długości? Moneta pod kieliszkiem? 3. Ofiara uduszona na krześle i przewieziona na miejsce, pufy używała osoba, która wieszała po fakcie, pasek na maksymalnej długości bo brak siły na podciągniecie wyżej ofiary, list dopisany, nogi złączone bo tak były na krześle, okaleczenie mocniejsze po powieszeniu, brak krwi na rękach jeśli ją bolało ruszałaby ręką i przytrzymałaby druga ręką, mąż nie próbował ją ratować i blokował wejście do domu więc był współuczestnikiem w zbrodni.
Gość: xpiotras, home.franks.co.uk
2008/08/13 17:47:13
Dałem ciała z pierwszym pytaniem. Sposób zadania pytania wskazuje na to, że któreś z dzieci widziało na żywo co się stało i nie potrafi tego opisać bo jest w szoku albo za małe, żeby zrozumieć co widziało.
2008/08/13 17:55:25
Śledztwo Emmy i Carrie :)
1. Dlaczego świadek nie był w stanie opowiedzieć o samobójstwie? Ponieważ sam go dokonał. Nie miał zbyt wiele czasu na działanie: w pobliżu byli goście, dzieci, dlatego popełnił parę oczywistych błędów. Przede wszystkim: gdyby Joanna popełniła samobójstwo po tym, jak napisała mu, że to koniec, nie zdołałby tak szybko obrócić autem, zorientować się w sytuacji, potem jeszcze sprawdzać list i dzwonić po policję. Godzina to za krótko. Nawet z hakiem. Morderstwa dokonał mąż Joanny - w końcu, skoro regulowała rachunki, to trzymała rękę na finansach. 2. Poszlaki, że to może być mąż: List. List nie sugeruje, że ona chce popełnić samobójstwo. Mało tego - wcześniej rozmawia z synkiem, czy woli mamusię czy tatusia. W jej głowie rodzi się plan odebrania dzieci mężowi. I tak, jak pisałam wcześniej, skoro Joanna zajmowała się domowymi finansami, to gra była faktycznie warta świeczki. Zaschnięta krew niedaleko zdjęcia z nożem. Tam się coś działo wcześniej. I raczej nie zrobiła tego teściowa. Krzesło. Mogło posłużyć za... transporter. To by tłumaczyło dziwną pozycję Joanny, poza tym jest czarne, nie było w dodatku sprawdzane. Kieliszek rozpryśnięty w dziwny sposób. Nie rozbiłby się na biurku, chyba, że byłby o nie ciśnięty. Gdyby nawet się przechylił, to najpierw by się przeturlał. Nóż - nóż pasuje do rany, ale krew na ziemi została też częściowo starta. Został zarys. Poza tym, jest _umoczony_ w krwi. Taka rana mogłaby mieć miejsce, ale nikt nie tnie żył wbijając w nie noża. Poza tym, na nożu jest kawałeczek szkła. Ergo, mąż próbował wydłubać szkło z rany, bo to by było zbyt podejrzane - kieliszek w poprzednim pokoju, mógłby pozbierać szkło, ale zanim starłby stamtąd wino... i ciężko porozrzucać szkło tak, żeby wyglądało, że cięła się kieliszkiem, skoro mogła to zrobić właśnie wspomnianym nożem... no właśnie... Samobójstwo kombinowane jako sposób wybierany _przez mężczyzn_... cóż, mówi to samo za siebie ;) Pasek. Joanna ma pod szyją drugi ślad. Czyli mąż już wcześniej zawiązał jej to na szyi, zacisnął, próbowała to zdjąć pewnie (stąd zdrapane paznokcie), stanąć na pufie, podciągnąć żonę do góry (w tym momencie pasek przenosi się wyżej), et voila. Potem wystarczyło wyciągnąć krzesło spod żony, zabrać je na miejsce i po wszystkim :) 3. Dowód, że to mąż: Na pierwszym zdjęciu obrazującym kieliszek jeden z większych rogów stłuczonego kieliszka jest ciemniejszy niż płyn rozlany na biurku i podłodze. Narzędziem zbrodni, a co za tym idzie, dowodem - jest stłuczony kieliszek położony na biurku. 2008/08/13 18:06:30
Mordercą jest maż kobiety a światkiem morderstwa jej syn. Wytłumaczałoby to dlaczego świadek nic nie mówi ....przecież powiedziało, że bardziej kocha ojca. Kobieta została zamordowana w pokoju z komputerem. Tam została uduszona własnym paskiem, ale nie miała tego paska na sobie tamtego dnia...spodnie które nosi nie mają miejsca na umieszczenie paska po za tym na zdjęciach widać, że spodnie mają pasek w sobie (taki jak by ściągacz czy coś). Ślady walki zostały zamaskowane, stłuczony kieliszek, którego kawałek został znaleziony w ręce ofiary pozostawiłby poszlakę dla policji, więc mąż starał się upozorować podćięcie żył i wbił ofierze nóż w rękę w miejscu, w którym się skaleczyła. Świadczy o tym ostrze wbite prostopadle do ręki i na dość dużą głębokość, a ręka powinna byż przecięta wzdłuż i taki ślad powinien być na nożu. po za tym dziwne jest, że krew jest tylko na jednej ręce, jeśli sie chce popełnić samobójstwo ( a o tym świadczyłoby zastosowanie samobójstwa kombinowanego) to podcina się obie żyły na obu dłoniach.Jeśli stanęła by na pufie to napewno byłyby tam jakieś ślady krwi. Ślady moczu na spodniach świadczą o tym, że się bała a przy zaplanowanym samobójstwie trzeba to wykluczyć.Według mnie cała historia wyglądała tak: Denatka wróciła do domu i zaczęła pisać list obok stał kieliszek z winem. Kobieta pisała zapewne list z zamiarem opuszczenia domu a nie zabicie samej siebie. W trakcie pisania listu do pokoju wchodzi jej mąż. Bierze jej pasek od spodni i na krześle z tyłu zaczyna ją dusić. Kobieta zrzuca kieliszek ze stołu, rozbija go, zaczyna się szamotać. Urywa list w pół zdania i umiera. Mąż przenosi jej zwłoki do drzwi, wiąże pasek do drążka a drugą część na szyi dziewczyny nożem robi dziure w ręce, aby zamaskować ślady walki. Potem wraca do pokoju podnosi pozostałość kieliszka z ziemi i kładzie go tak jakby to ona go przewróciła niechcący czy w rozdrażnieniu. W miedzy czasie zabiera jej list i długopisem z teczki(to wyjaśnia czemu teczka stała w pokoju z komputerem) dorabia podpis...mysle, że podpis z rachunku też jest jego, że poprostu czasem wypełniając papiery podpisywał się za nią albo podpisał się na rachunku już po morderstwie. Zresztą podpis wygląda tak jakby J był zmodyfikowanym M(od Marek)tj. nie było pierwszej kreseczki. Może poprostu zmodyfikował swój podpis. Zresztą wszystkie pisma były w jego tecze więc sam mógł je napisać(dziwi obecność wiadomości dla dziekana-po co ona w jego teczce). Wracając jeszcze do poszlak paznokcie zostały obcięte dlatego nie ma na nich żadnych śladów a lakier odrapany...przecież nie obcinała by paznokci po lakierowaniu a jeśli to polakierowała by na nowo. W około nie ma za wiele krwi a z tak głęgokiej rany było by jej duzo więcej...rana została zadana po jej śmierci....Nogi są ułożone w ten sposób bo siedziała na krześle i tam została zabita co spowodowało, że zostały w takiej pozycji. Wreszcie opiera się nogami o podłogę więc jak mogła się udusić....gbyby chciała się powiesić pasek byłby zawiązany dużo wyżej a tymczasem jest on zawiązany ledwo ledwo tak że prawie na samym końcu paska. Dowodem zbrodni jest długopis męża którym podrobił papiery i podpisy. Jeśli go ma oznacza to, że on jest zabójcą.
Gość: Agnieszka ŁŁŁ, aadl221.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 18:13:50
zapomniałam dodać, iż mąż był świadkiem i policja wie ze cos widzial bo pada zdanie" i nie probował jej ratowac?? nic nie dotykal tylko wezwal policje". nic nie był wstanie powiedziec bo widzial mordestwo kochanki na swojej żonie.
Gość: Ignorant, acgx172.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 18:15:20
Ja stawiam na slady moczu na krzesle.
Ustawienie nog przypomina pozycje siedzacego na krzesle, wiec calkiem mozliwe ze zostala zamordowana (chociaz raczej stracila przytomnosc) wlasnie w tej pozycji. Transport ciala siedzacego na krzesle jest latwiejszy niz noszenie go na plecach, wiec z tej pozycji zostala powieszona. Skoro umierajac oddala mocz jak widac na zdjeciach, slady beda wlasnie w tym miejscu. Troche naciagane. 2008/08/13 18:15:28
Nie zrozumiałem pytania ze świadkiem :] głupi!
Myślałem, że chodzi o Marka. Oczywistym jest, że świadek jest dzieckiem. Po internecie krąży podobna, króciutka zagadka, o takiego świadka.
Gość: hmm, aaon163.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 18:16:05
kieliszek byl po lewej stronie, ona byla praworeczna, na nozu slad jak po ranie klutej,nie cietej,a no i dlaczego w liscie do meza podpisuje sie nazwiskiem jak a nie imieniem??nic wiecej mi do gowy nie przychodzi
2008/08/13 18:18:19
po głębszym przemyśleniu tematu dochodzę do wniosku, ze mordercą niekoniecznie był mąż, mogła nim być kochanka męża
co do świadka (przedtem nieuważnie przeczytałam pytanie) : dziecko mogło być świadkiem, ale mogło nie umieć opisać okoliczności ( lub po prostu nie mówić) 2008/08/13 18:20:05
zdając się na spryt i ogromne doświadczenie detektywistyczne( W11, Colombo:) stwierdzam, że okrutnym mordercą jest kochanica Marka G. pospołu z nim samym. Ofiara zraniła się potłuczonym szkłem, a uduszona została nie swoim paskiem ( bo jak do białych spodni z troczkiem w pasie można założyć jeszcze jakiś pasek???:) siedząc na krześle przy komputerze, na co wskazywałaby jej postawa po przybyciu policji. No i jeszcze ta pufa.. brak na niej śladów krwi, więc gdyby miała podciąć sobie żyły przed zeskokiem z pufy, na tapicerce musiałyby zostać plamy.. tak więc kochanica udusiła Joannę G. i postanowiła wraz z przybyłym właśnie mężem ofiary upozorować samobójstwo. Zawiesili ciało na drążku, tylko trochę nisko, podstawili taboret i podłożyli nóż(leży trochę za daleko od pufy) i zawiadomili policję. Dziwne jest także to, że kochanica Marka G. przebywała w ogrodzie z rodziną, więc możliwe, że był tam także mąż kochanki. Joanna mogła zagrozić kochanicy wyjawienie prawdy mężowi Marty??
zaplątałam się...... aha i na nożu jest ketchup, wiem bo przed chwilą robiłam kanapkę z ketchupem i mój nóż wyglądał identycznie:) 2008/08/13 18:20:29
1. Świadek
Świadkiem może być tylko mąż, nie jest w stanie nic powiedzieć bo niby nie widział samego momentu samobójstwa bo przecież próbował by w tym przeszkodzić. 2. Poszlaki * "Stężenie pośmiertne powstaje zwykle około 24 godz. po śmierci, ale może powstać zaraz po śmierci, gdy osoba wykonywała niedawno intensywny wysiłek fizyczny" - Skoro w texcie jest napisane że dotarliśmy do niej godzinę po śmierci (nie komentując specjalnie textu - "stężenie pośmiertne jeszcze nie minęło" bo żeby minęło trzeba 3-4 dni) jest to pierwsza poszlaka do stwierdzenia że albo zgon nastąpił wcześniej albo świadczy o wysiłku fizycznym * Plamy opatowe, plamy pośmiertne - niestety nie można koloru rozróżnić... * Rozbity kieliszek po rozrzuconych na wszystkie kierunki szkłach widać że ofiara nie dość że go przewróciła i stłukła to jeszcze po tym przejechała ręką po szkłach * Ostatnie zdanie wyraźnie nie pasuje do listu, list sugeruje raczej to że dziewczyna chciała by zabrać dzieci i uciec, a nie popełniać samobójstwo, zresztą sądy zazwyczaj prawa rodzicielskie matce przyznają, to jest niewątpliwie motyw * Plamy na pasku oraz to że dziewczyna ma spodnie do których ten pasek nie jest potrzebny bo są zawiązane z przodu na wielka kokardkę świadczą o tym że nie miała go na sobie *Podpisy na rachunkach są przecież kompletnie nie potrzebne, po co podpisywać taki rachunek, go trzeba zapłacić a nie podpisywać * długość paska między drążkiem a szyją jest bardzo duża, po co taki długi pasek 3. Dowód Podstawowa sprawa jest tak że jak człowiek sobie żyły przetnie to robi to po pierwsze przecinając wzdłuż lub w szerz te żyły a nie wbijając nóż ostrym końcem w głąb ręki, to zdecydowanie by za bardzo bolało, nie obyło by się bez krzyku i płaczu wbicie noża na tę głębokość jak krew pokazuje, za to idealnie pasowało by do wygrzebywania resztek szkła z wcześniejszej rany. Po drugie do tego samego dowodu na podcięcie żył jest stanowczo za mało krwi, zdecydowanie jeśli żyjąca jeszcze osoba przecięła by sobie żyły krwi było by dużo dużo więcej. po trzecie i ostatnie ilość tej krwi i ułożenie ręki i jedynej plamy z krwi na cielę świadczą o tym że ta ręka była bezwładna, znaczy oznacza to że żyły były przecięte już po śmierci - i to jest dowód zbrodni który zmienia samobójstwo w morderstwo. inny dowód "Przedpołudnie spędza z rodziną w ogrodzie" "Niestety dziecko nie odpowiada dyplomatycznie. Wskazuje na ojca." - świadczy o tym że ojciec czyli mareczek był w domu do tego nigdzie nie widać telefonu z którego ona wysłała tego sms-a 2008/08/13 18:25:16
-jedyny świadek nie jest w stanie opisać wydarzenia bo to dziecko.
-na środku pufy jest ślad moczu, w kroku kobiety również, co świadczy o tym, że przed śmiercią na niej siedziała. -o tym, że wcześniej kobieta była w pozycji siedzącej świadczy również krew na sznurku od spodni, który jako, że nie przylega bezpośrednio do ciała, nie miał prawa się ubrudzić krwią, gdy kobieta wisiała. -kobieta pisząc list nie miała na myśli samobójstwa [to mi przypomina Kurta Cobaina], chciała po prostu odejść od męża. -zabiła się w godzinach południowych- po kiego grzyba jest oświecone światło? -jedną ręką nie dałaby radę zawiązać supła na wysokości 2 m, wsadziła nóż w zęby/ do kieszeni? -w nogach ma idealnie wymalowane paznokcie,nie wierze że w rękach takich nie miała, ktos je celowo obcial? -teoria, że szkło w jej nadgarstku wzielo sie po strąceniu kieliszka, jest mało prawdopodobna - musiała by strącić kieliszek lewą ręką, a wtedy nie leżałby on w takiej pozycji. albo... strąciła ten kieliszek lewą reką, tyle, że ku sobie w skutek obrócenia się z krzesłem obrotowym w prawą stronę. na zdjęciu, krzesło jest obrócone w stronę lewą, co może świadczyć, o tym, że ktoś je ruszał.
Gość: potwor, aahp74.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 18:32:42
Świadkiem był zwierzak rodziny.
Poszlaki: - odrapane paznokcie i stłuczony kieliszek, świadczy o szamotaninie w trakcie duszenia. - śmierć poprzez uduszenie, a nie zerwany rdzeń kręgowy - plama moczu na spodniach świadczy o strachu ofiary w czasie ataku mordercy moja wersja z miejsca zbrodni: Mąż wchodzi do pokoju z zamiarem zabicia, widzi kobietę siedzącą za biurkiem - piszącą list. Odkłada teczkę, bierze pasek i zaczyna ją dusić. Podczas ataku kobieta się broni, probuje się oswobodzić, machając rękami rozbija kieliszek kalecząc sie. Nieprzytomną już kobietę mężczyzna wziął na ręce, przeniósł do pokoju obok, zawiązał pasek na jej szyi i przywiązał do drążka, spuszczając z pufy lub dostawiając pufę później. W trakcie wieszania, zorientował się, że żona ma na ręce ranę od stłuczonego kieliszka, co mogłoby spowodować podejrzenie o morderstwa. Bierze nóż, zachodzi od tyłu ofiarę, wkłada jej nóż w dłoń i kłuje w nadgarstek, pozorując samobójstwo kombinowane. Mężczyzna wychodzi drugim wyjściem by nie zwrócić uwagi sąsiadów, przebiera się i wraca po godzinie do domu, zawiadamiając policję.
Gość: BananusM, cpc1-leds4-0-0-cust705.leed.cable.ntl.com
2008/08/13 18:33:40
Pierwsza rzecz jaka rzuciła mi się w oczy to list i podpis... są cztery zdjęcia z podpisami, z czego na dwóch zdjeciach podpisy są nieco inne od pozostałych dwóch. Gdyby isniała możliwość, że to jednak mąż zajmuje się rachunkowością, (niekoniecznie, ale papiery były w jego teczce) i na potrzeby wypełniania tych wszystkich papierów mógłby nauczyć się podrabiać podpis żony (za jej zgodą). W tym wypadku istnieje możliwość, że żona istotnie nie dokończyła listu (ktoś jej przerwał) ,a mąż dodał trzy kropki i podpisał go za nią.
Inną zagadką jest szklanka... leżała stłuczona w pokoju, kiedy kawałek szkła był w jej nadgarstku, między miejscem, gdzie wisiała, a szklanką nie ma śladów krwi, nie ma też słowa o śladach krwi na szklance (mogła zostać umyta). Poza tym pozycja szklanki wskazywała by na to, że została przypadkiem przewrócona, gdy szkła porozrzucane po pokoju wskazywałyby na to, że została celowo rozbita, po czym mogła być użyta jako broń, umyta i odłżona na biurko. Forma listu wskazywałaby (jeśli wykluczyć samobójstwo), że żona usiłowała zagrozić mężowi by "pokazać jak to jest gdy wjednej chwili traci wszystko", co mogłoby być już motywem dla męża (lub kochanki) Kolejną poszlaką jest teczka znaleźiona koło biurka... jak to jest, że mąż wchodzi do domu i zastaje powieszoną żonę po czym idąc Z TECZKĄ do pokoju zostawia ją obok biurka ... coś tu nie pasuje.... bardziej wskazywało by na to, że przyszedł do domu i zastał żonę piszącą przy biurku list, gdzie zostawił teczkę... zgadzało by się to z przerwanym listem i podrobionym podpisem. Dwa scenariusze wydarzeń wyglądaja tak: mąż wraca wcześniej do domu zastaje żonę piszącą list, odkłada teczkę, żona zaczyna mu groźić czymś poważnym, mąż w gniewie rozbija szklankę i tnie żonę w nadgarstek, żona przykłada podciętą ręke do spodni, mdleje, a ten wiesza ją na jej pasku, poprawia cięcie na nadgarstku nożem, wysyła do siebie sms'a z jej telefonu, czeka i dzwoni na policję. Druga wersja uwzględnia pdobny bieg wydarzeń, tyle że dodatkwo jest w tym kochanka. Mąż nie potrafi wyjaśnić okoliczności samobójstwa w momencie przyjazdu policji ponieważ albo chce kryć kochankę, albo do końca nie wymyślił historii więc woli tłumaczyć się tym, że jest w szoku. Ahh i jeszcze lakier do paznokci... taki efekt występuje po obcięciu ich obcinaczem. Mogłoby to służyć zatarciu ewentualnych śladów walki. (to już czysta spekulacja) I jeszcze ta pufka z której niby zeskoczyła, jeśli najpierw się niby podcięła, a później zeskoczyła (odwrotna kolejność raczej nie wchodzi w gre), to jakim cudem nie ma na niej śladów krwi ? ta pufka i tak wydaje się zbędna, bo dziewczyna i tak opiera się na ziemi nogami, wygląda jakby ktoś ją tam podstawił dla realizmu. Jeśli chodzi o krzesło to nie widzę tam nic niezwykłego. The end
Gość: donki, user-5af0cf70.wfd107.dsl.pol.co.uk
2008/08/13 18:42:18
Marek. G nie jest ojcem jej dzieci. Pytajac syna kogo kocha bardziej, ten WSKAZUJE NA OJCA podczas gdy Marek G. jest poza domem do ktorego niebawem wroci autem.
Mama sie wk!#!ia poniewaz w jednym momencie TRACI WSZYSTKO - czyli meza i dzieci ktore pewnie mieszkaja z ojcem (moze bylym mezem), i postanawia sie zabic. Podczas pisania listu pozegnalnego wywraca kieliszek z winem przy czym malutki kawalek zostaje w jej lewym nadgarstku. Nic powaznego poniewaz na kieliszku nie ma sladow krwi. Konczy list, zawija pentelke, podcina zyly, krew leci, dusi sie, umiera, krew nie leci. Swiadkiem wszystkiego jest jej syn. to moja teoria ;) pewnie duzo sie rozni od prawdziwej ale chcialem sie podzielic ;)
Gość: BananusM, cpc1-leds4-0-0-cust705.leed.cable.ntl.com
2008/08/13 18:42:51
Dopiero teraz przeczytałem te hinty na temat zagadki :D widzę, że dałem plamę w miejscu z charakterem pisma, ale nie szkodzi bo nawet jakby to wyciąć to i tak będzie się jakoś trzymać kupy. pozdro
Gość: TheDyzma, 83.2.127.23*
2008/08/13 18:45:26
Morderstwo. Kochanka poddusza żone paskiem (ona w tym czasie siedzi przy kompie) stojąc za fotelem. Ona machając rękoma tłucze kieliszek wylewając wino w swoją stronę i raniąc nadgarstek. "Niedoduszoną" żonę zanosi lub raczej zawozi na fotelu i wiesza pomagając sobie pufą. Obejmuje ją swoimi nogami i rękami żeby pod ciężarem się udusiła. Pufę wcześniej odsuwa. Żeby zamaskować zranienie nadgarstka tuż po obwieszeniu rani ten nadgarstek nożem. List pisze sama jak i parę innych papierów w imieniu żony tylko te materiały porównawcze wsadza do teczki Marka (nie wie że to nie żony teczka). Pozostaje tylko niepodważalny dowód ....Kochanka jako ostatnia widziała żonę żywą ale nie jest w stanie powiedzieć co zaszło. Mąż po przyjeździe nie miałby czasu na to wszystko a zwłaszcza na pisanie listów i przede wszystkich nie pomyliłby teczek.
2008/08/13 18:59:45
wczesniejszy komentarz nalezła do mnie tylko niechcacy wcisnełam enter i sie wysłało. tutaj fragment na dowod (tylko tyle sobie skopiowałam. :( )
wydaje mi sie że zabojca był jej maz. jesli to było zabojstwo kombinowane to musiał być on. pufa jest za daleka odsunieta by była to ona. mąz nikogo nie wpuscił zatuszowął cała sprawe zanim przyjechała policja. podłożył jej noz do gardła w momencie gdy ona siedziłała przy komputerze po zakonczeniu listu i pił 2008/08/13 19:03:32
teraz troszke poczytała na wykop i mysle ze sie grubo myliłam.
ee nie dla mnie takie akcje. 2008/08/13 19:04:22
Po pierwsze policja popełniła podstawowy błąd nie sprawdzając krzesła. No ale po kolei...
Ofiara pisała list, pożegnalny. Nie miała jednak zamiaru się zabijać. Prawdopodobnie chciała odejść od męża zabierając dzieci. W trakcie pisania zastał ją mąż. Być może stawiał teczkę i zauważył co pisze. Zbity kieliszek to efekt szamotania się denatki podczas duszenia jej przez męża. W trakcie duszenia ofiara popuściła mocz (ślady na kroczu). To normalna reakcja organizmu, czesto puszczają także zwieracze. W tym miejscu brak mi właśnie dokładniejszej ekspertyzy krzesła, ponieważ na nim właśnie powinny znajdować się ślady moczu dowodzące powieszenia w pozycji siedzącej. Pufa jest bez znaczenia. Denatka została przewieziona na krześle a następnie wciągnięta na drążek. Krzesło zostało odstawione na miejsce. Rozcięcie na nadgarstku wynikające z szamotaniny i skaleczenia kieliszkiem zostało zamaskowane nacięciem. Nacięcia samobójców są dłuższe i robione większą powierzchnią ostrza. Dlatego że najczęściej samobójca nie patrzy na rekę w trakcie cięcia i musi użyć sporej siły do efektywnego przecięcia (najpierw musi przeciąć ścięgna). Mając do dyspozycji pufę i drążek na około 2 metrach pętla byłaby wyżej zawiązana, tak by umożliwić swobodny zwis ciała. Paznokcie zostały obcięte i wyczyszczone. Podpis na liście został skopiowany z rachunku opiewającego na 39PLN. Brak śladów moczu na podłodze a powinny tam być gdyby to było samobójstwo dokonane w tym miejscu. Krew na podłodze i nogawce jest wynikiem swobodnego ściekania, rana została powiększona pośmiertnie i już po zawieszeniu ciała. Stąd brak jej śladów wokoło. To tyle, niestety na szybkiego bo pora wychodzić :( Wpadnę wieczorem zobaczyć jak bardzo się myliłem hehe :) 2008/08/13 19:10:09
ofiara, pani Joanna nie mogła podciąć sobie sama żył- wskazuje na to brak zabrudzeń na pufie i w okolicy, co świadczy o tym że ktoś jej żyłę podciął gdy już wisiała na sznurku. sama by racej tego nie zrobiła, wisząc :) poza tym- kto podcina sobie żyłę tylko z jednej strony? dziwny też wydaje mi się ślad krwi na nożu- przy podcinaniu żył noża nie wbija się tak głęboko, żyły są dość płytko pod skórą, chodzi raczej o to, by cięcie było długie, a nie głębokie.
ktoś tam gdzieś napisał, że pani Joanna ma plamę na spodniach, i zasugerował, jakoby to było wino- w rzeczywistości to mocz, przy powieszeniu puszczają zwieracze i niestety takie są tego smutne efekty. według mnie sprawa wyglądała następująco: ofiara, zdenerwowana, po pytaniu skierowanym do syna wchodzi do domu i pisze list "pożegnalny"- tylko że ona w nim nie wspomniała o samobójstwie! wystarczy się dokładnie wczytać, szczególnie w zakończenie. "co to znaczy, gdy tracisz wszystko"- ale dla męża ofiary nie byłoby największą stratą samobójstwo żony- przecież się rozwodzili. jak dla mnie to po prostu ewidentna groźba. wspomniane jest, że pani Joanna zajmowała się wszystkimi rachunkami, prawda? a wiemy, że małżonkowie mieli ładny dom, jednorodzinny, co w Polsce zazwyczaj wskazuje na dobrą sytuację materialną. a jeśli ofiara miała jakieś "brudy" na męża? to by wyjaśniało treść listu i to, że wydawał się "niedokończony". ofiara po prostu nie chciała jeszcze zdradzać co wie, pozostawiając to domysłom męża. więc, pani Joanna pisze list, przy tym pijąc alkohol w dużej ilości- z jakimś członkiem rodziny. co tłumaczy, dlaczego ta tajemnicza osoba nic nie pamięta. siedzi sobie przy komputerze, grzebie w papierkach, gdy mąż, po przeczytaniu listu zachodzi ją od tyłu i wiesza. tłumaczy to stłuczony kieliszek (kąt pod jakim upadł wskazuje na to, że strąciła go osoba siedząca przy komputerze). po powieszeniu zabójca podcina (a raczej masakruje) Joannie żyłę, żeby zamaskować cięcie po szkle z kieliszka. 2008/08/13 19:13:11
Kochany Kominku:
1. świadek nie potrafił nic powiedziec, ponieważ był w zmowie ze swoją matką i po prostu kłamał. 2. Jedyne co mi sie nasuwa to to, że pufa powinna by przewrócona i powinna stac bliżej ofiary a na zdjeciu wyglada tak, jakby ktos ja przesunał juz po smierci. 3. Uważam, że dowodem zbrodni jest kieliszek w którym była trucizna:)Kobieta po wypiciu niewielkiej ilości substancji, która znajdowała sie w nim doznała zapaści i rozbiła ów kieliszek::) Natomiast kobietę zabiła teściowa, nalewając jej do kieliszka powiedzmy winko z trucizna:)wszystko to w zmowie z synalkiem. Tyle wydumałam naprędce:)detektywem i tak nie zostane, ale warto było choc przez chwile sie w niego pobawic:)pozdrawiam-oncia1985
Gość: , zol-a.merinet.pl
2008/08/13 19:15:35
mordercą jest mąż, dowodem pasek, którym ją udusił, poszlakami pufa, której nie potrzebowała przy takiej długości paska, kieliszek, który stłukła i nóż. świadkiem dziecko, które nie mówi.
Gość: , acpv82.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 19:17:36
Mysle, ze morderca jest kochanka meza ofiary, byla wowczas w domu i to jej najbardziej zalezalo na zniknieciu Joanny, kobieta spotkala Joanne gdy ta pisala list, pozniej na wiesc o tym podciela sobie zyly i zostala powieszona przez przyjacilolke
Gość: ilmen, 84.201.210.1*
2008/08/13 19:18:18
co do pierwszego pytania to swiadkiem zdarzenia bylo dziecko lub osoba w bardzo podeszlym wieku...
Gość: sumer, acsj155.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 19:20:48
Witam ja tu pierwszy raz, z wykopu trafiłem, ale nie czytałem tamtejszych komentarzy, żeby nie psuć zabawy.
Kobieta została uduszona, prawdopodobnie przez męża. Zaszedł ją od tyłu, gdy siedziała przy komputerze i zarzucił jej pasek na szyję, ona próbując się wyrwać stłukła kieliszek zrzucając go na podłogę. Rozcięła sobie przy tym lewą rękę. Kieliszek był zakrwawiony więc został później umyty i odłożony na stół. Tak duszona została "odcholowana" na fotelu pod drążek, na którym została zawieszona. Napastnik musiał być silny, że dał ją radę tak powiesić, prawdopodobnie już wtedy nie żyła. Potem doszedł nóż, żeby zamaskować ślady walki i zasugerować podwójne samobójstwo, został umoczony w ranie po szkle, a szkło robi głębokie rany, dlatego jest tak dziwnie zabrudzony, jak od kłucia, a nie cięcia. Na oparciach siedzenia powinny być ślady wbijanych paznokci, a na pasku resztki naskórka napastnika. Stawiam na męża, miał wystarczająco dużo siły, żeby to zrobić - był zdrowy - i zadbał, żeby nikt do niej nie wszedł, żeby ni okazało się, że może jeszcze żyje. Mógł dzięki temu wysłać sam do siebie smsa, a po czasie oczekiwania na policję, reszta towarzystwa nie potrafiła by dokładnie okrelić czasu, kiedy ich poinformował. Motyw? Dzieci zazwyczaj przyznawane są matkom do opieki. Pozdrawiam. sumer 2008/08/13 19:37:17
Ofiara została pozbawiona przytomności poprzed zaduszenie paskiem (otarty lakier na paznokciach dłoni świadczy o walce do momentu utraty przytomności).
Podczas walki ofiara stłukła nadgarstkiem kieliszek. Rana była niewielka. Następnie ofiarę przeniesiono do miejsca odnalezienia i powieszono. Po śmierci powiększono ranę na dłoni przy pomocy noża (inaczej w czasie walki przedśmiertnej (śmierć przez uduszenie, nie przerwanie rdzenia kręgowego) krew z nadgarstka była by rozpryskana dookoła denata). Brak krwi na pufie potwierdza tę teorię. Układ stóp (do przodu, a nie pod siebie) dowodzi, że ofiara skoczyła "do góry", a nie odepchnęła się z pufy, a zatem na pufie powinny być ślady krwi. Fotel obrotowy w pokoju, w którym znaleziono list został przesunięty. Świadczy o tym ustawienie kółek. Czas śmierci (policja dotarła nieco ponad godzinę) nie zgadza się. Możemy założyć, że ofiara popełniła samobójstwo na chwilę przed wejściem męża, ale nie możemy wykluczyć, że mogła zrobić to wcześniej. Mamy więc niespełna godzinę na powrót męża z pracy (w okolicy południa), odnalezienie żony, szok, przeczytanie listu, zawiadomienie policji, przyjazd policji. Ślady krwi na spodniach nie są od przyciskania, tylko od zranionej ręki opadającej (ręce przy szyi starały się odciągnąć pasek) na udo siedzącej, duszonej osoby w chwili omdlenia. Prawdopodobnie na fotelu będą ślady krwi, a może nie. Niestety nie mam do końca wszystkiego przemyślanego, a nie mogę napisać już teraz nic więcej. Zobaczymy, czy jestem na właściwym tropie.
Gość: drugstore20, 175-dzi-2.acn.waw.pl
2008/08/13 19:45:11
1. ofiara została uduszona. niekoniecznie poprzez powieszenie- stawiam na męża
2. mąż nawet nie próbował jej ratować i nie dotykał ciała- przynajmniej tak twierdzi. dodatkowo po co miałby to robić gdyby to on ją faktycznie zabił- szczegół ciężki do przewidzenia przy pozorowaniu samobójstwa. 3. przy powieszeniu w takiej pozycji nie jest potrzebne żadne podwyższenie, gdyż skakanie z czegokolwiek jest zwyczajnie niewygodne. wystarczy zwyczajnie zawiązać sznur/pasek na szyi oraz na czymś na czym można się powiesić no i ugiąć nogi. dodatkowo w chwili śmierci puszczają zwieracze, że tak powiem. w tym wypadku śmierć nie zaszła w tym miejscu gdyż na podłodze powinna być kałuża moczu, a nie tylko plama na spodniach- myślę że na krześle będzie go więcej, jednak trzeba to sprawdzić, bo uważam że własnie tam nastąpiła śmierć. 4. przy samobójstwie kombinowanym cięcie+powieszenie najpierw wykonuje się cięcie, a następnie się wiesza. gdyby ofiara faktycznie jakimś cudem skoczyła z pufy byłyby tam ślady krwi. 5. a co do tego cięcia to zostało ono wykonane już po śmierci ofiary. człowiek ma w swoim ciele ponad 5 litrów krwi, w chwili powieszenia krew spływa w dół więc kałuża na ziemi byłaby dużo, dużo większa. 6. kieliszek został zbity podczas walki ofiary z mordercą, który zaatakował ją od tyłu, dusząc ją jej własnym paskiem, który leżał gdzieś w pobliżu bo ofiara na pewno nie ściągnęła go z siebie, gdyż spodnie które ma na sobie nie wymagają noszenia paska. 7. ofiara zraniła się kieliszkiem stąd szkło w ranie nadgarstka. 8. po uduszeniu, morderca powiesił ofiarę, możliwe że pomagał sobie przy tym stojąc na pufie. 9. po jakimś czasie zauważył ranę na nadgarstku i aby ją zatuszować pogłębił cięcie nożem- pozorując samobójstwo kombinowane- pomysł mężczyzny 10. następnie morderca obciął ofierze paznokcie, aby zamaskować to że próbowała się bronić- są krzywo i brzydko obcięte porównując je do zadbanych paznokci u nóg. 11. dodatkowo list nie jest jednoznaczny, ofiara pisze, że ma siłę, ale niekoniecznie na samobójstwo, może na zemstę. 12. zostało stwierdzone, że pismo należy do tej samej osoby ale niekoniecznie do ofiary. może podanie napisał w jej imieniu ktoś inny [mąż?] i podpisywał rachunki również jej nazwiskiem. 13. i do tego ta wzmianka w liście o ukrywaniu prawdy. myślę że chciała ona w jakiś sposób szantażować męża i on aby temu zapobiec zabił ją pozorując samobójstwo. a co do tego świadka stawiam na dziecko.
Gość: Darkthulu, chello087207244209.chello.pl
2008/08/13 19:53:01
---Część 1 z 2 ----
Długo myślałem czy podać tylko konkretne odpowiedzi czy rozpisać się nieco... zacznę więc od początku i zobaczymy co wyjdzie. 1) Świadek: Jest osobą niesprecyzowaną celowo, wiemy o nim mało ale wystarczająco dużo żeby odpoweidziec na pytanie dlaczego nie umie nic powiedzieć. - "jest to ktoś z rodziny" - synek? - nie powie nic bo bardziej kocha tatusia i go nie wyda - teść/teściowa ofiary? przecież nie wydaliby swojego syna - Marek? - sam siebie ma obwiniać ? Odpowiedź: Świadek nie umie nic powiedizeć o tym co widział bo samobójstwa nie było a kimkolwiek by nie był stoi po stronie potencjalnego mordercy - Marka. 2) Poszlaki: - Marek i jego teczka: Po co mu w teczce tak dziwne rzeczy jak usprawiedliwienie żony które powinno być u dziekana studiów ?! Rachunki za telefon/internet/kablówkę (UPC) ? jakiś dziwny wyciąg z banku? mógł się przygotować do morderstwa, mówiąc policji że żona załatwia sprawy papierkowe (jej podpis?) .... tylko kto normalny podpisuje imieniem i nazwiskiem pisma przychodzące do domu pocztą ? tylko morderca chcący dać dowód na to że podpis na liście pożegnalnym jest tym samym który rzekomo żona jego składa na dokumentach. - dziwna plama na spodniach ofiary: nie obstawiałbym na mocz który może sie wydobyć z ciała ofiary w czasie śmierci lub po niej, mimo plamy widocznej na pufie.... sądzę że jest to wynik rozlania płynu z kieliszka który strąciła ręką w czasie niespodziewanego ataku męża i który rozlał się na nią - siedzącą na krześle i jednocześnie na podłogę przy biurku... skąd taki wniosek? kobiety narządy wydalające mają nieco niżej niż podbrzusze na którym widoczna jest plama - to raczej nie był mocz. - pozycja zmarłej: możliwa jest taka pozysja powieszenia się ale nie sądzę żeby miała tylko determinacji żeby tak umrzeć, to wymagałoby nieco więcej czasu niż SMS - przyjazd męża. Raczej obstawiałbym na uduszenie paskiem przez męża gdy siedziałą przy biurku a nastepnie podjechanie na krześle do drążka i podciągnięcie jej na pasku. -Marek wyszedł rano z domu? możliwe ze gdześ niedaleko i wysłał z telefonu żony SMS do samego siebie, by mieć punkt podparcia. 2008/08/13 19:53:16
Przyznam się, że za chorobę nie wiem jak odpowiedzieć na zagadkę. Jestem dziś zmęczona i nie bardzo myślę logicznie, ale skoro już tu jestem to się postaram coś tam znaleźć, więc:
1)Nie mógł przedstawić okoliczności w jakich doszło do samobójstwa bo sam okoliczności spowodował (zdrada), nie mógł powiedzieć nic więcej bo jeśli ona już nie żyła jak przyjechał to nic więcej nie wiedział, albo zwyczajnie nie mógł nic powiedzieć ponieważ sam ją zabił... 2) List może świadczyć o samobójstwie, ale nie musi, może po prostu chciała wyjechać z dziećmi?? Zastanawia mnie jednak ten cytat: ,,Zupełnie inaczej jest, jeżeli masz kogoś , kto Cię kocha. To daje setki powodów by żyć. Ja ich nie mam.'' to można wyraźnie odczytać jako chęć śmierci.. Zdanie jest niedokończone ale na końcu są postawione kropeczki więc tak musiało być. Ten potłuczony kieliszek tak jakby był przewrócony z dużą siłą, wydaje się, że ona sama go przewróciła ponieważ ma jego część w dłoni, może w walce, ale śladów walki nie mamy.. 3) Dowodu niestety nie znalazłam ale dziewczyna mogła pójść do pokoju by się napić, napisać list, potem napisała SMS-a mężowi, może chwile potem chciała zabrać dzieci i wyjechać ale nie zdążyła. Mąż odczytał SMS-a, zdenerwował się szybko przyjechał, zobaczył, żonę pijaną i mógł w tedy upozorować to samobójstwo (wtedy mogli potłuc ten kieliszek) i zaczekać, aż ona umrze i zadzwonić na policję. Tylko jeśli chciała wyjechać to po co pisała SMS-a do niego? Koniec nie jestem dobra w takie klocki. Mam nadzieję, że coś zgadłam... Pozdrawiam i życzę miłej zabawy.;)
Gość: Darkthulu ciąg dalszy, chello087207244209.chello.pl
2008/08/13 20:03:08
--- czesc 2 z 2 ---
cd poszlak: -impreza/spotkanie w większym gronie dopołudnia? po co? kto robi takie akcje rano? tylko ktoś kto z góry coś planuje/ a może po to by kochanka męża odwróciła uwagę rodziny? -nóż: ludize tną żyły w poprzek. co bardziej doświaczeni wzdłuż. tutaj nóż wbity był głeboko w rękę... ofiara sama by tak nie zrobiła. odciski palców niekonieczne ze względu na to ze nóż był domowy uzywany conajmniej przez obu z nich - ilość krwi: po śmierci krew nie ma ciśnienia, wypływa swobodnie. Gdyby żyła w czasie przecięcia krwi byłoby dużo dużo więcej, -krew na spodniach" w czym problem poocierać rękę ofiary o spodnie? -paznokcie: nie byo obcego dna bo duszona ofiara próbuje oderwać pasek od szyi - własnej. a nawet jeśli próbowałaby podrapać męża - to może obciał jej paznokcie po zabiciu? przecież są nienaturalnie "zjechane" -brak telefonu żony zarówno na zdjęciach, jak i w kieszeniach półprzezroczystych spodni -pminę bardzo różny styl literek"p" i "b" na usprawiedliwieniu i w liście bo grfafolog stwierdził że to jedno pismo .... 3) moja wersja w skrócie: Plan morderstwa, przygotowanie dokumentów z podpisami (własnymi) sugerującymi że to pismo żony i listu pożegnalnego żony, plan porannej imprezy w dniu zaplanowanego morderstwa, poranna awantura w dzień imprezy wywołująca odpoweidnią atmosferę i nastrój żony do popełnienia samobójstwa, odwrócenie uwagi rodziny przez kochankę, wysłanie samemu sobie smsa z telefonu żony, wejście drugimi drzwiami i zaskoczenie żony na krześle przy kieliszku z czymś, duszenie, bronienie się żony i rozlanie na siebie cieczy z kieliszka(szkło w ręcę), moment uduszenia-zgonu, transport krzesłem pod drążek, powieszenie z pozycji siedzącej, dźgnięcie nożem ręki nieżyjącej już żony by upozorować podwójne samobójstwo, podłożenie listu i teczki z dokumentami, odstawienie krzesła (ew. przysunięcie pufy w pobliże żony), telefon na policję... 4) motyw zabójstwa: kochanka 5)Dowody? - na to ze to nie było samobójtwo -ilość krwi: wyjasniłem wyżej: przy samobójstwie byłoby dużo dużo więcej. przy nacięciu pośmiertnym, tyle... -brak długopisu? -przed samobójstwem nie ma czasu na takie szczegóły jak chowanie go do szafki czy gdziekolwiek, samobójstwo popełnia się szybko,konkretnie i pod wpływem impulsu. 6) jak udowodnić winę? -spytać się go czy żona podpisałaby list do niego imieniem, zdrobnieniem, czy podpisem urzędowym? a może wcale by nie napisała listu bo już nic dla niej nie znaczył? Albo zapytać kiedy i jak zabije męża kochanki bo to dopiero połowa drogi ? Załuję że czas goni bo nie zdążę opisć wszystkich spostrzeżeń, wybrałem te chyba najistotniejsze. Mam nadzieję że niewiele mi brakowało do prawidłowego rozwiązania :) Dziekuję za lekturę :) 2008/08/13 20:08:54
W pierwszym pytaniu może chodzić o małe dziecko, którym ofiara się opiekowała. Z tekstu wynika, ze dzieci było więcej niż jedno, ponieważ to wymienione miało 6 lat, a ofiara 27, prawdopodobne jest, że drugie dziecko było młodsze od tego pierwszego. Być może było w wieku 1-2 lata (lub mniej), dlatego nie mogło powiedzieć nic o sprawie, mimo, że było jej świadkiem.
List jest niedkończony, być może ofiara została zaskoczona podczas pisania. Później morderca dopisał trzy kropki i przerysował podpis z rachunków. Zastanawia mnie jeszcze, kto podpisuje się nazwiskiem pod własnym listem samobójcy? 2008/08/13 20:10:13
Czy ten wezeł jest takim na którym da sie powiesic, tzn.taki który sie zaciska czy po prostu cialo sobie wisi na dr a zku przywiązane. skoro to zwykly wezel, no to jest to dowod. i dla mnie podejrzanym jest to skakanie z pufy, po co!! stluczony kieliszek swiadczy o czyms ze cos sie dzialo. musial spasc na ziemie, bo skoro by sie przewrocil na stole to by sie nie stlukl. a ja gdybym miala popelnic samobojstwo to juz bym nie sprzatala w pokoju, a kieliszek jest podniesiony. nie chce mi sie dalej myslec kominku. czekam na rozwiazanie, banalne rozwiązanie...
Gość: Ola, 80.54.202.1*
2008/08/13 20:12:32
1. "Wiesza się młoda, bardzo atrakcyjna kobieta na oczach członka swojej rodziny. W pełni zdrowego fizycznie i psychicznie." Świadek nie jest w stanie nic powiedzieć, ponieważ jest zestresowany(nic dziwnego), albo go nie było przy całe sytuacji, albo(bardzo prawdopodobne, raczej pewne) nie chce nic powiedzieć, bo boi się, że sprowadzi na siebie podejrzenia.
2. zabił mąż "Samobójstw kombinowanych dokonują praktycznie zawsze mężczyźni.Będący w dodatku w w wielkim stresie" ślad po pasku na szyi jest poniżej miejsca w którym się znajduje na zdjęciu "Nie wypiera się, sam sugeruje rozwód." "To koniec"Natychmiast wsiada w samochód i wraca do domu. zbyt pochopna reakcja, mąż wcale nie chciał rozwodu(tylko tak powiedział policji), raczej starał się zatrzymać żonę przy sobie za wszelką cenę "Marek G. wyjaśnił nam, że Joanna zajmowała się wszystkimi rachunkami." była tak jakby kimś bardziej zrównoważonym i zorganizowanym niż mąż. "z podaniem do dziekana" była osobą uczoną, wykształconą. "Charakter pisma wszystkich podpisów, mimo że są nieznacznie różne, także jest jej." była tak jakby głową rodziny "Joanna pyta 6-letniego synka, kogo kocha bardziej - mamusię czy tatusia. Niestety dziecko nie odpowiada dyplomatycznie. Wskazuje na ojca." bywała mniej w domu, dużo pracowała, synek był bardziej zżyty z tatą Denatka była ubrana raczej na sportowo, pasek nie pasowałby jej do ubioru, ktoś go musiał przynieść. "Mąż znalazł ją wiszącą na drążku w przejściu między pokojem a rupieciarnią." kobieta typu bizneswoman raczej nie pomyślałaby o śmierci na przyrządzie do ćwiczeń, męża... 3. kobieta zmarła przez uduszenie;pas nie dosięgnął by do pufy miał niespełna(!) 1.5m ;(bardziej psychologiczny dowód) "Samobójstw kombinowanych dokonują praktycznie zawsze mężczyźni.Będący w dodatku w w wielkim stresie"Mąż udusił żonę paskiem( z zaskoczenia kiedy pisała list, nie dał jej dokończyć zdania ostatniego), dodatkowo ze strachu, że można ją odratować, rozbił kieliszek(nerwowa reakcja) i podciął jej żyły, po kilku sekundach kiedy ochłonął wziął nóż z rupieciarni i upozorował jeden z etapów samobójstwa żony. Dodatkowo w liście żona napisała, że pokaże mu jak to jest jak w jednej chwili traci się wszystko to co się ma, chciała go zostawić bo wiedziała, że mu na niej zależy(więc kłamał mówiąc, że sam zaproponował rozwód) a nie zabić się. Była głową rodziny, pracowała najwięcej zaniedbała męża to ten ją zdradził, raz wybaczyła, drugi raz postanowiła się z nim rozstać, a że zarabiała na utrzymanie(musiała, skoro mąż miał czas hulać, a żyli przecież w luksusie) on nie chciał dopuścić, do utraty pieniędzy, musiała być ubezpieczona na sporą kwotę. Zabójcą jest mąż. 2008/08/13 20:15:32
Pozycja ofiary faktycznie jest nietypowa. Ktoś chcący się powiesić nie stawia stóp płasko na ziemi. W ogóle nie stawia stóp, tylko (jak sama nazwa wskazuje) zawisa w powietrzu. Uduszenie to długa i bolesna śmierć, więc niemożliwe by ofiara, próbująca sobie ulżyć w cierpieniu przez przyłożenie zakrwawionego nadgarstka do spodni, nie pomogła sobie poprzez oparcie się na własnych nogach chyba, że była żywa ale obezwładniona Na spodniach ofiary znajduje się jeszcze jedna plama oprócz tej z krwi. W kroczu. Mogła powstać w wyniku pośmiertnego rozluźnienia mięśni, bólu lub oblania się napojem z kieliszka. Pierwszy przypadek jest niemożliwy, gdyż stężenie pośmiertne nie minęło do czasu prowadzenia śledztwa. Co do kieliszka, jego odłamki znajdują się podejrzanie daleko od stołu, na którym stał. Podcięcie nadgarstka nożem było pogłębieniem rany powstałej od kieliszka. Pod paznokciami nie znaleziono dowodów, gdyż zostały one obcięte przez oprawcę. Odpryśnięcia lakieru powstały w wyniku obcinania, bez uprzedniego zmycia emalii. Treść listu wskazuje, że ofiara nie chciała odebrać sobie życia, raczej komuś o wiele cenniejszemu dla męża. "mam w sobie wiele siły, by pokazać ci jak to jest, gdy w jednej chwili tracisz wszystko" Własnemu dziecku? Przyłapana, została obezwładniona, przewieziona na krześle pod drążek i podwieszona. Oprawcą była kobieta lub osoba starsza. Świadczy o tym fakt, iż nie miała wystarczająco siły by podwiesić ofiarę wyżej. Sprawcą może być teść, gdyż "Samobójstw kombinowanych dokonują praktycznie zawsze mężczyźni. Będący w dodatku w wielkim stresie, często po nieudanym leczeniu psychiatrycznym, nieudanych próbach samobójczych..." Dziecko, jako jedyny świadek, nie potrafiło wyjaśnić okoliczności zdarzenia.
2008/08/13 20:20:45
morderca zaszedl ja od tylu, poddusil, kieliszek spadl, przeniosl ja na pufe, posadzil stad plama moczu na pufie (albo zle widze;/) w tym czasie mocowal sznur. babka spadla z pufki, chciala go tym spadnietym, stluczonym kieliszkiem chociaz skaleczyc, ale sama sobie wbila w reke szklo. morderca przywiazal ofiaredo sznura, podcial reke i po sprawie. hehe, ale historia. a tym swiadkiem moglo byc malutkie dziecko, bobas.
2008/08/13 20:22:54
Moja hipoteza jest taka mąż wszedl do pokoju zobaczyl żone nieprzytomna ale żyjącą z podcietymi żylami i ja powiesil. I jeszcze jedna dziwna poszlaka, kobieta stoi na nogach a nie wisi.
2008/08/13 20:25:33
morderca zaszedl ja do tylu, poddusil. kieliszek spadl na podloge. posadzil ofiare na pufie a wtym czasie przywiazywal pasek do drazka. ofiara albo spadla, albo specjalnie chciala siegnac po stluczony kieliszek. jednak wyszlo na to ze sama sie skaleczyla, morderca ja przywiazal do drazka i final. nozem podcial jej reke, zeby bylo realniej. a swiadkiem bylo malutkie dziecko - bobas. kominku, nie wiem czy poprzedni komentarz mi sei wyslal, dlatego mniej wiecej odtworzony wysylam drugi raz.
2008/08/13 20:26:05
hmmm...
- świadkiem mogło być b. małe dziecko joanny g. nie rozumiejące całego zajścia, - listy napisane zostały przez tę samą osobę ale nie koniecznie musiała nią być ofiara, podpisy na rachunkach równiez nie musza być podpisami joanny g.; fakt posiadania przez marka rachunków z podpisem joanny wskazuje na chęć uwarygodnienia samobójstwa, - kieliszek ofiara mogła zbić broniąc się przed napastnikiem, - moim zdaniem, nóż jest zakrwawiony w dziwny sposób, człowiek ma w sobie nabyty odruch krojenia, ale na nożu nie ma długiego śladu krwi, wygląda jakby ktoś nim dźgał a to bardzo dziwne zachowanie samobójcy... ...no to tyle, głodna jestem więc zmykam :) 2008/08/13 20:27:05
Ten kieliszek dziwnie rozwalony jest. Dolna część jest przy klawiaturze, kawałki na podłodze są strasznie rozrzucone. Mordercą był Marta S. Świadek nic nie widział, ponieważ to był ten Marek G. i nie chciał kochanki w jajcownie wwalać jakiś kit wcisnął.
Druga opcja to jest to, że świadkiem był ślepiec, teść teściowa. Ja sie na tym nie znam, cienki jestem ;( 2008/08/13 20:27:58
Ten kieliszek dziwnie rozwalony jest. Dolna część jest przy klawiaturze, kawałki na podłodze są strasznie rozrzucone. Mordercą był Marta S. Świadek nic nie widział, ponieważ to był ten Marek G. i nie chciał kochanki w jajcownie wwalać jakiś kit wcisnął.
Druga opcja to jest to, że świadkiem był ślepiec, teść teściowa. Ja sie na tym nie znam, cienki jestem ;( 2008/08/13 20:31:53
Jeszcze poszlake mam, że to nie samobójstwo. Jak by niby zrobiła to, że jednocześnie obie rzeczy zrobiła? Jakby się najpierw podcięła, to krew i nóź byłby koło punktu startowego czyli koło pufy. Jakby się najpierw powiesiła to by nie zdążyła się poharatać. Nóż podłożył morderca - ciachnal ja w to samo miejsce i odrzucił koło niej. Najpierw walnął ją kieliszkiem.
Oj jednak lipa z tego wyjdzie... |
|