|
Blog > Komentarze do wpisu
NAPIWKI
Jako że mnie i Andrzeja nikt nie lubi, nie kocha ani nie dupczy, a potrzeby mamy takie same jak każdy normalny człowiek postanowiliśmy umówimy się na randkę w dobrej włoskiej knajpie. Tylko ja i on.
Nazwy nie pamiętam, gdzieś na Ursynowie niedaleko metra. Va_coś tam. Fajna knajpka i pracuje w niej taka urocza blond-kelnerka. Ach, jaki ona miała uśmiech, jakie ładne oczy! Nie żeby mi się podobała, bo tak dobrze się jej nie przyjrzałem, no ale ten uśmiech i te oczy...
Jeśli ktoś z was kiedyś się tam znadzie i zobaczy ten cud natury - niech powie tej kobiecie, że Kominek się w niej podkochuje.
Niestety musieliśmy mierzyć siły na zamiary. Ponad 20 zł za pizze to było mniej więcej tyle, ile Andrzej tygodniowo wydaje na chleb. Wypiliśmy po koli, nie obeszło się bez lekkiej trzody, bo Andrzej głupieje gdy dostaje słomkę i połowę napoju wybulgotał na stół.Zmieniliśmy lokal na tańszy. Pojedliśmy, popiliśmy, kelner obsłużył nas jak królów i gdy przyszło do płacenia rachunku zapytałem: - Napiwek dajemy? - Ochujałeś? - No miły był ten kelner. - Był miły, bo to jego zawód. Z jakiej racji ma dostać napiwek? - Bo był miły! - A co miał, kurwa, zrobić? Zrzygać się do pizzy? - Andrzejq, kelnerom się daje napiwki, jak są mili. - Dają idioci. Ty może najmądrzejszy nie jesteś, ale chociaż przy mnie zachowuj się jak myślący człowiek. Cipko. Po głębszym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że napiwki dla kelnerów to jedna z największych głupot, jaką świat wymyślił. Nie ma najmniejszego powodu, aby dawać im napiwki. Mało tego - nie ma najmniejszego powodu, aby stosować się do mody, która przybyła do nas z południa i zachodu i dawać napiwek wynoszący 10% rachunku. Czy ktoś z was zastanawiał się nad tym idiotyzmem? Z jakiej racji 10% to napiwek? No kurwa z jakiej? Z jakiej racji ja mam nagradzać kelnera za to, że wykonuje swój zawód? Bo był miły? Bo dobrze obsłużył? A czy choć raz w życiu zostawiliście napiwek pani Krysi ze spożywczego? Albo listonoszowi, albo jakiejś panience z okienka? Czy nigdy nie trafiliście na miłą obsługę? Dlaczego zatem kelnerom się należy, a innym nie należy? Czasami pijąc na mieście w grupie znajomych zauważam, że napiwek dla kelnera jest wręcz obowiązkiem. Kto nie daje, ten sknerus. Albo kto do rachunku na 100 złotych daje zaledwie 2 złote, ten też jest skąpcem. Bo do takiego rachunku to trzeba przyjebać kelnerowi co najmniej piątaka. Głupota! Za zaoszczędzone 2 złote kupiłem Andrzejowi batonika. Cieszył się jak dziecko i ta jego radość utwierdziła mnie w przekonaniu, że postąpiłem słusznie. Już nigdy nie dam napiwku i będę tępił wszystkich frejerów, którzy kelnerowi rzucą na stół parę złotych, a obok bezdomnego żebraka przejdą obojętnie.
Zapomnij o tym blogu. Teraz piszę codziennie pod tym adresem: niedziela, 15 lipca 2007, kominek
Zapomnij o tym blogu. Codziennie nowe teksty Kominka pojawiają się teraz na KOMINEK.IN
Komentarze
iocasta
2007/07/15 19:58:13
Kominku, a czy kiedykolwiek wrzuciłeś bezdomnemu żebrakowi parę złotych? A z tymi kelnerami, to rzeczywiście jakaś kompletna bzdura...Należy im się tak jak każdemu innemu, ale innym nie dajemy, więc po co się wygłupiać i ulegać jakieś chorej zachodniej modzie?
2007/07/15 20:07:53
E tam. Nie widzę problemu. Kelnerki zarabiają zazwyczaj marne grosze a pracę maja ciężką - w tych mniej szacownych restauracjach w rodzaju "kebab house". Z drugiej strony w lepszych lokalach po prostu głupio jest oszczędzać na napiwkach skoro i tak za jakieś gównianiutkie, malutkie krewetki dostajemy horrendalne rachunki.
Ja dam z reguły daję napiwki i nie czuję się z tym źle. Heh, czy dyskusja przybierze formę a la "Wściekłe psy"? 2007/07/15 20:15:15
Moja babcia daje napiwki listonoszowi jak przyniesie emeryture. Ja też dam jak już bede na emeryturze ;) Ale to sobie listonosze jeszcze poczekaja...
2007/07/15 20:20:46
na tym swiecie nie ma sprawiedliwosci, dlatego oni dostaja a inni nie. o. tak jest bylo jest i bedzie. wszedzie.
2007/07/15 20:21:54
Komin obejrzyj sobie kawalek rezerwowych psow jak siedza w knajpie ;) i jeden z nich nie chce dac
ale i tak nie daje :) 2007/07/15 20:26:22
Listonoszom daje się napiwki przecież...jak Ci przynoszą pieniążki do domu na przykład to zostawia sie końcówkę. A jak nie zostawisz to następnym razem znajdziesz awizo i musisz zapierniczać na pocztę osobiście :)
2007/07/15 20:29:11
Zostawiam napiwki. Dlaczego? Z tego samego powodu dla ktorego wychodzac do spozywczaka mowie pani Krysi "dzien dobry", a wychodzac: "do widzenia".
Nie wiem jak jest u nas, ale kelnerowalam swego czasu poza granicami Polandii i faktem jest, ze kelner czy kelnerka pracuja tam za naprawde niska stawke. Automatycznie zaklada sie tam, zreszta slusznie, ze beda zyc z napiwkow. A ty nie chcesz, to nie dawaj. 2007/07/15 20:29:30
O, tutaj się z Tobą zgodzę! Co mnie jeszcze bardziej wkurza to bary mleczne, gdzie przy kasie stoi skarbonka z napisem" napiwki". Za co do cholery? za to ze sama przy kasie zamawaim jedzenie i za to ze sama ruszę dupę i sobie je wezmę? No i południe Europy, gdzie napiwki są doliczane do rachunku. Nienawidzę tego!
2007/07/15 20:36:03
Od czasu, gdy na studiach pracowałam jako kelnerka zawsze daje napiwki jeżeli jestem zadowolona z obsługi!
Komin czy Ty pracowałeś kiedyś za 4 zł/h? A co do żebraków to oni uzbierają więcej niż kelnerka, a za co dostają kasę? Za to, że siedzą i dupy im się nie chce ruszyć, żeby truskawki zbierać albo na budowie cement taszczyć?!?! To dopiero niesprawiedliwość! A czy to nie Ty pisałeś o nie pomaganiu żebrakom 3 notki temu?;> 2007/07/15 20:43:04
Ja bym taką kelnerkę w ramach napiwku wyruchał.
No ale ja wszystko rucham. 2007/07/15 20:52:17
A ja daję i biednym na ulicy, listonoszom, kelnerom, każdemu kto wg mnie na to zasłuży.
2007/07/15 20:56:16
Ja napiwków nie daje bo mnie nie stać, ale pracowałam krótko właśnie w Kebab Hous'ie i gdyby nie napiwki to zrezygnowałabym po pierwszym dniu... A na zachodzie to nawet jest przyjęte 15%
2007/07/15 21:06:41
jeśli nie chcesz dawać napiwków to tego nie rób. nie łatwo jest bowiem uśmiechać się i być miłym dla gościa który podszczypuje Cię za tyłek ;/
2007/07/15 21:08:46
Prawda jest taka, ze sam jestem kelnerem, i to co dostajemy z napiwkow, to nasza prawdziwa dniowka. Praca kelnera jest ciezka. A w dodatku placa grosze, tylko dlatego ze klienci moga dac napiwek.
2007/07/15 21:10:25
@anthy -> ja pracowałem za 3,5/h po 16 godzin i nie oczekiwałem nic od ludzi
osobiście uważam że najlepiej to chyba dać mu monetę z PRL-u niech sobie zrobi nadzieje 2007/07/15 21:22:02
Też uważam że napiwki to głupota mimo że dwa lata pracowałem jako kelner w na prawdę niezłej restaurant i zgarniałem mega kasę czasami za nic. Ale czasami praca ciężka, to fakt.
2007/07/15 21:22:46
40ac> Mr Pink z Psów Rezerwowych (strasznie nietrafione tłumaczenie tytułu na polski btw) w końcu daje ten napiwek.
2007/07/15 21:30:23
nie biore - nie daje
nie daje - nie biore widac tyczy sie to nie tylko lapowek ;-] 2007/07/15 21:48:37
Paniom pielęgniarkom tez się daje czekoladki czy kawkę.I to już po wszystkim.To też rodzaj napiwku, nie łapówki.
2007/07/15 21:48:56
Kominku, a cóż to? Codzinnie notka? Łohoh! Zachowujesz się jak mój ojciec- raz na pół roku przypomina sobie, że ma dziecko, ale po kilku dniach wszystko wraca do normy... Tak jest z Tobą i z Twoim blogiem ...
A czy niedałbyś napiwku tej niebieskookiej kelnereczce z włoskiej restauracji .. ? 2007/07/15 21:58:23
Witaj kominku:) czytam juz twoj blog dosyc dlugo, choc z przerwami; okolo poltora roku, moze dluzej, ale komentuje po raz pierwszy..natomiast powiem ci jedno- uzalezniasz:) z biegiem czasu, w miare czytania oddczuwam coraz silniejszy glod twoich tekstow i jestem w stanie zagladac tu nawet kilka razy dziennie, hehehe dziekuje opatrznosci ze mi sie komputer zepsul przed sesja, bo tak mialabym problemy z pelnym poswieceniem sie nauce..trzeba ci przyznac, ze jestes bardzo inteligentnym czlowiekiem, z reszta nie musze chyba tego pisac- wiesz to, dobrze sie czyta twoje teksty, nawet bardzo dobrze, ale widac w nich profesjonalizm; jakos watpie ze laik moglby pisac w taki sposob.. Mimo, ze czasem nie zgadzam sie z twoim zdaniem, a czasem wydajesz mi sie zbyt arogancki i radykalny to musze przyznac, ze jestes mistrzem w swej dziedzinie, a twoje teksty, aczkolwiek wulgarne reprezentuja wysoki poziom i zmuszaja do refleksji; byc moze wlasnie na tym polega ich unikalnosc..Chce rowniez napisac, ze notki z Tunezji- byly po prostu swietne i nie moge doczekac sie spelnienia obietnicy czestszego pisania,
pozdrowienia- beznadziejnie uzaleniona heheh 2007/07/15 22:05:31
Napiwki daję. Choc oczywiste ze jest to kwestia umowna i pewna "moda" ze wydaje sie to oczywiste (tez pamietam cudny dialog z "Wscieklych Psow" tarantino :):):)
Wole kelnerów nawet troszke nie poradnych i nie obytych niz takich zblazowanych i zrutynizowanych :) Wole jak w knajpie w menu jest napisane - cena (dania) zawiera napiwek (przynajmniej jest jasne) - traktuje to wtedy ze jest to cena potrawy i informacja ze juz nie musze sie zastanawiac nad napiwkiem (czy dac i w jakiej wysokosci). Nie lubie kiedy w menu napisane jest do podanej ceny (dania) doliczamy np 10(15) % napiwku - [w jednej knajpie widzialam zapis : 20% i NIE MNIEJ niz 5 złotych (sic!)] Tak naprawde wychodzi na to samo bo ta sama potrawa moze byc w drugiej knajpce akurat o te x tańsza - ale traktuje to jako wymuszenie :) Daje tez napiwki taksówkarzom - ale zawsze trafiam na bardzo milych :) Innych profesji sobie nie przypominam :) Ostatnie zdanie o zebrakach - trafne ale wykombinowalam ze żebrak siedzi na tylku i nic nie robi (choc moze zebranie jest zajeciem meczacym?:)) a kelner jednak pracuje - wiec dlatego mu nie dam (żebrakowi) :) ps. mieszkam niedaleko Ursynowa - jesli knajpa jest Va - coś tam :) to chyba wiem o jaka Pania Kelnerke chodzi. Pól dzielnicy (te meskie pół) odbywa tam pielgrzymiki i slini sie do tej kobiety :)- wiec nie jestes Kominku odosobniony w swoim podkochiwaniu :) 2007/07/15 22:09:05
Kominku ale postaw sie z drugiej strony, zapierniczasz 15h podając roznym czasem nawet wrecz niemilym osobom posilki nie mogac do nich napluc, kiedy to po raz kolejny jakas gruba baba mowi ze jest za slony, caly czas musisz miec na twarzy "firmowy usmiech" i powiedz kominku czy za taka meke nie chcialbys dostac tych marnych kilku zlotych?
2007/07/15 22:22:38
A tam Kominek na pewno daje. Kto nie daje ten szmaciarz;) Andrzejkowi wybaczam on jest milusi jak czesio.
2007/07/15 22:40:58
Napiwki w Anglii to taki nakaz etykiety jak mówienie z uśmiechem 'dzień dobry' na dzień dobry ;-). Z zostawianiem kelnerom napiwka nie miałam problemu, bo zostawienie kilku monet na tacy jest dość dyskretne. Ale przyznam, że się krępowałam na początku, gdy wkładałam funciaki do ręki fryzjerki, panienki co mi umyła włosy, taksówkarzowi, porterowi itd. Przy czym równocześnie uczyłam się, że nikt tu mi nie robi łaski i kelner doradzi właściwe wino czy trafnie opisze smak egzotycznej potrawy z karty, fryzjerka mi podetnie końcówki włosów i poprawi humor, a taksówkarz dowiezie w umówione miejsce i zda relację z najświeższch wieści ze świata (plus opinia bez pytania). Oczywiście, że nie ma łatwo i napiwki to sztuka: daje się je tylko w restauracjach, a w pubach stawia się piwo barmanowi (słownie - bo on se wtedy równowartość piwa do kieszeni wkłada). A (prawie) wcale nie zostawia się napiwka w kafejkach.
Zaczynam nawet dostrzegać pewną wyrachowaną (dosłownie) zasadę, że gdy serwis jest poniżej moich oczekiwań ale akceptowalny, to mogę sobie "zaopiniować" kelnera tym, że mu nic nie zostawię. Taki rodzaj bardziej dystyngowanego pieniactwa niż głośne trzaśnięcie drzwiami ;-). To jest obyczaj tego kraju i nie należy się nad tym zbytnio zastanawiać. Napiwki są tak mocno wpisane w zwyczaje narodów, że mało który przewodnik nie pisze już na piątej stronie, czy się napiwki w danym kraju daje czy nie daje. Bo np. w krajach azjatyckich ten zwyczaj się jeszcze nie przyjął, natomiast ostrzegają mnie znajomi, że w Meksyku jak się nie zostawi napiwka, to można zostać przez kelnera własnoręcznie pobitym ;-) PS. Minimalne 10% łatwo się oblicza, niech tego nie zmieniają :-) 2007/07/15 22:42:05
Wiecie co, z kelnerami to w sumie nie wiem, bo nie jadam raczej na mieście, ale jeżeli chodzi o żebraków to mnie wpieniają!! Np od jakiegoś roku,a nawet dwóch lat na trasie na moją uczelnię stoji sobie koleś (bez różnicy,deszcz,snieg czy wiatr) , typ jest ładnie,schludnie ubrany, ma wąsy i taką tabliczke napisaną na kartonie,że zbiera na jedzenie dla dzieci bo jest samotnym ojcem. Może ja jestem jakaś dziwna, ale jakbym miała przez dwa lata stać przy chodniku to bym juz sobie znalazła jakąs prace, a jak nie to przez dwa lata można sobie porobic jakieś szkolenia czy coś w tym stylu. Mega mnie denerwuje takie pasożytnictwo, i jeszcze taki typ patrzy sie na ziemie i ma mine jakby mu świat nasrał na głowe... Osobiście nic mu nie daję, bo wole dać 2pln studentom, którzy stepują przy monciaku w sopocie niz jakiemuś wąsatemu leniwcowi, któremu sie nie chce być nawet woźnym w szkole!
Druga sprawą są rumuni, ormianie czy jak sie tak nazywają..wiecie,ten naródd żebraków i handlarzy szmatkami kuchennymi. Czasami jak tak na nich patrze, to mi sie wydaje, że oni to żebranie mają we krwi. Wiecie co, nóz mi sie w kieszeni otwiera jak widze, że tacy nie dość, że sie mnożą jak króliki, to siedzą z tymi dzieciakami na ulicach. Podejrzewam, że przy urodzeniu każde dziecko dostaje taki sw ój prywatny kubeczek do żebrania (kupiony na targowisku oczywiście), chłopczyk niebieski dziewczynka różowy. A potem mu starzy pkazuja gdzie najlepiej siedzieć i tak sie uczą kultywować rodzinne tradycje. Nie cierpie żebraków, do pracy u licha!!!! 2007/07/15 22:48:17
i co z tego ze ktos pracowal za 4h zl za godzine ? znaczy ktos dal sie wyruchac (chyba ze o to wlasnie chodzilo :) )
2007/07/15 22:52:24
Jeszcze nie dawno pisałeś, że "nie pomagasz". A każdy bezdomny zbiera na siarę.
2007/07/15 22:57:49
ja daje napiwki bo poprostu glupio jest mi nie dac.
rzezcywiscie hujowe jest to ze w restauracjach przyjelo sie ze kelnerzy zyja z napiwkow i dlatego malo im daja. 2007/07/15 23:14:26
Przepraszam bardzo! Pracuje jako kelnerka i właśnie wróciłam z pracy gdzie dostaje 4 zl/h i pracuje od 8 do 22/23.Napiwki sa jak najbardzoej potrzebne bo motywują do pracy. Pomimo tego ze zawsze sie usmiecham (jak to mówią moi znajomi odwiedzający mnie w restauracji "susze zembory") i jestem miła naprawde inaczej mi sie pracuje gdy widze tego efekty w postaci napiwków.
A tak pozatym jeśli sami będziecie sie uśmiechali do kelnerów i będziecie ich traktowali jak ludzi nie jak maszyny do obsługiwania to na 100% będziecie lepiej obsłóżeni. Pozdrawiam 2007/07/15 23:15:36
Też mi się skojarzyło z 'Wściekłymi psami'. Kelner czy barman to jedna z tych osób, która może diametralnie odmienić sposób postrzegania wieczoru w takim, albo innym miejscu, a co za tym idzie dodatkowa finansowa motywacja dla kogoś takiego ma swoje logiczne uzasadnienie. Ja prawie zawsze zostawiam przy większych zamówieniach, ale jakieś silenie się na gest przy zamówieniu np. 2 piw albo porcji frytek jest już nadgorliwością, a ta jak wiadomo gorszą od faszyzmu.
2007/07/15 23:16:15
To może powinniśmy również zrezygnować z mówienia 'Dziękuję' p. Krysi ze spożywczego, bo niby za co mamy jej dziękować skoro sprzedanie tych kilku parówek czy czego tam jest jej obowiązkiem. Idąc dalej wielkimi krokami proponuję też odpuścić sobie kilka innych niepisanych zasad, np. łokcie poza stołem w trakcie jedzenia - przeciez to takie niewygodne.
Dawałam, daję i będę dawać napiwki! I popieram kogoś 'z powyżej' - tylko szmaciarz nie daje. A'propos, kilka lat temu po pracy poszłyśmy z koleżankami na tequile do knajpki, kelner poproszony o rachunek walnął '240, z napiwkiem 260'. Byłyśmy tak osłupiałe, że dostał 300. 2007/07/15 23:23:16
jak nie będziesz dawać przez dłuższy czas w jednej knajpie napiwków to możesz się przyzwyczaić, że z twoim daniem, piciem ZAWSZE będzie coś nie tak, więc jak masz jakieś ulubione miejsce, to lepiej odżałować te 2-3 zł i zawsze coś zostawić niż potem żałować, że nie możesz tam chodzić, bo kelnerzy się sztucznie uśmiechają, dania dostajesz z różnymi "DODATKAMI" a kto nie daje napiwków? idiota.
Szanuj kelnerów, bo potem będziesz żałować. Pozatym na wiele tematów mam podobne poglądy do kominkowych, szczególnie jeśli chodzi o podejście do życia. 2007/07/15 23:23:31
Napiwek - dodatkowe wynagrodzenie, gratyfikacja za dobrą obsługę, wyraz zadowolenia klienta.
W niektórych krajach (i ustrojach, np. Korea, Izrael, Japonia, Chiny, Finlandia) można się spotkać z odmową przyjęcia napiwku: wszak pracownik otrzymuje pensję, oczekiwanie i przyjmowanie dodatkowej zapłaty jest rzeczą niezrozumiałą i naganną. We Włoszech za domaganie się napiwku grożą kary. 2007/07/15 23:35:58
argument "a bo oni tak mało zarabiają" jest absolutnie beznadziejny. to, że ktoś ma niskopłatną pracę nie znaczy, że ja muszę go wspomagać.
napiwki zasadniczo daję. już nawet nie chodzi, że jest to miłe. sama jestem barmanką, więc wiem, że obsługa może być dobra i DOBRA. co nie zmienia faktu, że nigdy nie daję, bo "głupio nie dać" albo gdy coś mi nie odpowiada. 2007/07/16 00:04:17
chrisdigger,
176cm. a jeśli chodzi o ucieczkę z radomia, to bredzisz, bredzisz, bredzisz. chyba tylko jakiś palant spełnia się jako kelner. czy nie lepiej posiedzieć na zasiłku, powtórki meczyków pooglądać, taniego browarka zrobić? 2007/07/16 00:21:52
psotny
To, że nikt Cię nie chciał przyjąć do żadnej knajpy to jeszcze nie powód by wylewać żółć na ten szlachetny zawód. Wg. mnie to najlepsze zajęcie pośród tych w których zarabia się najniższą stawkę godzinową, a najlepszy właśnie przez ewentualne napiwki, jak również możliwość obycia się między ludźmi i nabrania ogłady w wielu aspektach życia społecznego. Ktoś jeszcze ma coś do kelnerów ?! 2007/07/16 00:33:02
dom_uciech,
"możliwość nabrania ogłady w wielu aspektach życia społecznego" dokładnie. czasami przecież oprócz przyjmowania zamówień i serwowania dań, wieszają także palta w szatni. 2007/07/16 00:40:23
dom_uciech_wujka_heinricha - tez uwazam ze jest to bardzo dobre zajecie dla mlodych, chcacych dorobic sobie ludzi [ a tak naprawde jak ktos chce sie realizowac w zyciu jako kelner nie tylko na na poczatku swojej kariery pracownika - to tez nikomu nic do tego ] :)
Poza tym - bedac kelnerka - mozna zawsze liczyc na to ze Kominek sie w "nas" zakocha :) Pal sześć napiwki!:) 2007/07/16 00:42:02
@anty - w fabryce, ciężko fizycznie gdzie każdy miał do każdego pretensje i chciał go podp***dolić, niestety zawiść w PL to norma
napiwek za dobre obsłużenie ? równie dobrze można go dać piekarzowi który upiekł smaczny chleb... 2007/07/16 00:42:55
..bo to takie uha ha.. takie wiesz, wow, ma gest, wow jaki on szlachetny.. wow.. heh jak dla psa ochlap
osobiscie co najwyzej za te pare groszy reszty podziekowalam, albo zwyczajnie z wyliczona kwota na fajki mialam zaduzo i odwinelam sie nie czekajac az przeliczy bo stala klijentka jestem to wiarygodna ale ile razy dalam sie ojebac, bo nie nie mam zwyczaju liczyc przy kasie, tylko tepo wierze ze uczciwi sa wsrod nas 2007/07/16 00:52:53
Jestem sknerą - nie daję zwykle napiwków. A jak daję to dlatego, że suma nie jest warta czekania na kelnera. Rozumuję bowiem w ten sposób - czemu mam dawać forsę ludziom których nie znam w ogóle, wykonują pracę, za którą im już płacę i dlaczego to ja nie mam wykorzystać ciężko zarobionych pieniędzy na coś na co mam na prawdę ochotę lub na obdarowanie kogoś na kim mi zależy. Spotkałem kelnerów, którzy chcieli sobie sami napiwki brać, próbując mnie zniechęcić do upominania się o zwrot reszty, wyczekując aż odechce mi się dłuuuugiego czekania i dam za wygraną idąc sobie. Ale mój wymowny wzrok mobilizował ich jednak do wydania tego, co już zaksięgowali jako koleny przychód.
2007/07/16 01:10:46
A tym, którzy jeszcze mają zamiar czuć wyrzuty sumienia nie dając napiwku radzę się zastanowić czy owy kelner w razie gdyby wam brakowało 10% wartości rachonku zapłacił za was.
2007/07/16 01:15:14
ograniczony
ja bym jeszcze tupnal noga. i powiedzial wymownie: Kurwa, czy moglbym prosic o reszte. Jak ktos napisal to jest jakas moda z zachodu. W ju-es-ej moga strzelac do tych co wejda na dzialke jak brama jest zamknieta. A jak mi jakis chuj przyplynie kajakiem i rozbije namiot to co moge mu zrobic ? i czemu tego strzelania nie ma u nas ? 2007/07/16 01:28:10
a fe, bezdomni żebracy.. moje poczucie estetyki się wzdrygnęło...
Najwyższe napiwki dostają lekarze. 2007/07/16 01:33:11
Masz racje kominek ale pisales ze bedziesz tepil tych co przechodza kolo bezdomnego i niedaja mu kasy hmmm... ciekawe bo pamietam ze pisales tekst ze niedajesz ludzia kasy
a to z krysia to ja zostawiam tam z 1-5 groszy bo po co mi one ale z kelnerem w naszym miescie bylo lepij ... koles zawsze chcial dostawac napiwki byl dobrze zbudowany i strach troche byl bo robil takie gesty az w koncu z kolegami poszlismy na pizze zaplacilismy a on dalej stoi! a kolega grzecznie pyta go - co sie tak lampisz? - kelner rzekl mu nato - a napiwek ?? zbieralismy sie do wyjscia podeszlem do klenera i powiedzielm mu mile slowko na pozegnanie (mialo byc jako jego napiwek) - pierdol sie nigdy ci niedam napiwka twoim napiwkiem jest to ze przychodze tu do pizzeri ... i tyle go widzialem 2007/07/16 01:33:45
a dlaczego zaoszczedzone 2 zl mialbym dac zebrakowi skoro niedawno czesc osob w tym ja zadeklarowalismy ze nie pomagamy zebrakom itp, ty tez komin wiec chyba zaprzeczyles sobie w tej kwesti z zebrakiem. ja jezeli juz to zostawiam koncowke do rownej sumy zeby kelnerzyna nie biegal z reszta bo i tak sie nachodzi przez caly dzien
2007/07/16 01:53:00
dawiddax: Twoje słowa mówią jedynie, że jesteś niewychowanym burakiem.
Ja napiwków nie daję, zawsze mam wyliczone, a nawet jeśli nie, to czekam na resztę. Rozumiem - Anglia - gdzie kelner stałą pensję ma niską i resztę ma z napiwków, ale u nas to nie funkcjonuje. Rozumiem jeszcze napiwek w drogiej restauracji na najwyższym poziomie - ale w pizzerii lub w Sfinksie? BTW: Kochani - nie dam komuś NAPIWKU, a nie NAPIWKA. 2007/07/16 01:55:22
rumek25 i inni: czy jesteście tak ograniczeni, czy późno po prostu jest, że nie rozumiecie, ze tu nie chodzi o namawianie do wspierania żebraków.
Jest jasno napisane: mając wybór żebrak/napiwek - dajemy żebrakowi. 2007/07/16 07:29:15
wsypialniipoza
Właśnie - sfinx - tam kelnerzy są niestety nieprzygotowani do pracy. Nie znają podstawowych zasad obsługi, ba czasem nawet zwykłych zasad kultury! Na szczęście są wyjątki. Słuszna uwaga - pizzerie i tym podobne to miejsca w których nie ma co dawać napiwku nawet jeżeli ktoś to lubi. 2007/07/16 08:20:03
Ja osobiście nie daję, bo mnie nie stać.
Co do żebraków to sporadycznie. 2007/07/16 10:58:26
Komin widzisz, między innymi dlatego właśnie nikt się nie chce z Tobą dupczyć. Znacząco podwyższasz swój faktor lansu, jeśli idąc z dzierlatką na greczynki wpierdolisz kelnerowi przepisowe 10% dodatkowo. Dzierlatka może pomyśleć wówczas, że jesteś opętańczo bogaty. Chociaż Ty pewnie sądzisz, że weźmie Cię za idiotę. Take care. Ciepło pozdrawiam.
2007/07/16 11:31:59
Ja w kwestii formalnej. Zawsze myślałem, że komentarze służą do komentowania notki napisanej przez autora bloga, ewentualnie ustosunkowania się do samego autora. Natomiast do dyskusji myślę, że najlepsze jest forum lub grupa dyskusyjna, których tu nie ma. Sam może włączyłbym się do ciekawych dyskusji. Niestety ani forum, ani grupy dyskusyjnej ten program chyba nie przewidział na tym portalu. Taka grupa dyskusyjna najlepiej by spełniała tą rolę.
Autor blogu nie zmieni tego, ponieważ ilość komentarzy zmniejszyłaby się radykalnie. Wszystko w myśl zasady: "...nieważne jak, ważne że jest..." A propos notki: Musisz Kominku zmieniać za każdym razem lokal. Kelner to taka natura, że jak nie dasz napiwku lub w inny sposób podpadniesz, to następnym razem możesz mieć dodatek gratisowy w konsumowanym daniu. Pomysłowość ludzka nie zna granic, ale zbliża się pora obiadowa więc nie będę psuł apetytu. Dodam tylko, że klasa lokalu nie ma na to wpływu. Idę odpocząć. Bezrobotne też potrafi zmęczyć. pozdrawiam 2007/07/16 11:34:31
co do sfinxa to kiedys w radomskim sanepid wykryl nasienie w sosie ale to bylo dawno temu teraz pewnie jest inaczej.
ps. ale i tak tam nie jadam tymbardziej nie dam napiwku 2007/07/16 11:38:44
bezdomny_bezrobotny_frajer
a jezeli omawiany jest temat pochodny od glownego to tez juz zalicza sie do dzialu forum? 2007/07/16 11:55:02
apropo sfinksa (gdynia), kelnerzy spoufalają się tam z klientem..słuchając zamówienia opierają sie jednym łokciem o barierkę:) i takie tam:)..
2007/07/16 12:08:02
Ten bezdomny na końcu jest sprzeczny z twoją poprzednią notką nieprawdaż?
2007/07/16 12:09:28
podobno jest zasada.. nigdy nie zadzieraj z kelnerami. Ja tam zostawiam po prostu resztę jak nie chce mi się czekać. Swoją drogą fryzjerzy też dostają napiwki. Moja znajoma całkiem dobrze z tego żyje. pozdrawiam;)
2007/07/16 12:28:30
Od ponad 3 lat dorabiam sobie jako kelner. Pracowałem w Hotelu Nadmorskim w Gdyni(nadmorski.pl), retauracji Złoty Ul na monciaku w Sopocie (ul.gdanet.pl), Villa uphagena w Gdańsku(villauphagena.pl), Sphinx w Gdyni(sphinx.pl), copacabana w Sopocie, a za chwile wychodze na dzien próbny w Pizzy Hut w Dublinie. Inaczej mówiąc pracowałem wszedzie, gdzie zarobki sa minimalne, bo bedąc kelnerem w restauracji liczy się na napiwki.
Jak komuś odpowiada stawka 2,7zł/h w porywach do 3zł/h to spoko. Ale jak skumam, że obsługuje kominka, to dobije 10% sam do rachunku, bo takie mam prawo ;) 2007/07/16 13:10:54
to kariera stoi otworem, z takim doswiadczeniem!!no brawo, masz szanse zostac szefem kelnerow (obslugi)
2007/07/16 13:48:01
idealna rozmowa na temat napiwków znajduje się we "wściekłych psach" tarantino.
2007/07/16 15:19:10
Ja daję napiwki, kiedy mnie na to stać i kiedy obsługa była bardzo miła (np kiedys pan kelner zapytany, chętnie opowiedzial nam jak powstał sphinx, ile jest placówek w polsce itp itd, polecam manufakture), jak upieke zanoszę ciasto pani z Żabki, a Pani z kiosku słodycze (bo lubi). Paniom z poczty też od czasu do czasu jakieś gadżety podrzucam. Ludzie się cieszą i ja jestem zadowolona.
2007/07/16 15:31:19
Już dawno tu nie byłam..:) Ty się wcale nie zmieniasz mimo upływu czasu. Zauważyłeś? :)
Wszystko w tym samym szowinistycznym tonie. A mimo to jesteś jakiś taki... sympatyczny ;) 2007/07/16 16:18:58
Kominku,
zarabiasz punkty u mnie, i coraz bardziej przyjaznym okiem patrzę w twoja duszę.:)). Bardzo cię proszę nie pisz podobnej notki, bo gotowa jestem w tobie się zadurzyć, a chciałabym tego uniknąć.;)) Absolutnie, zgadzam się z tobą w tej kwestii, i dlatego omijam wszelkich takich instytucji jak ognia. Jeszcze się od niech zarazę, a to nie godne jest bogini. Co do żebraków, to też się zgadzam (niewiarygodne), bo to tylko ludzki zawód, taki przyziemny;/ Dwie wyrażone zgody, jest takie niesmaczne, a feee;( Pozdrawiam serdecznie bogini 2007/07/16 16:21:46
To jest tak jak z klaskaniem pilotowi po ladowaniu samolotu. Glupi zwyczaj tak samo jak napiwki choc te czasem daje w porywie hojnosci ale nigdy nie wiecej niz 5%. A najbardziej zenujacy widok to wpychanie monet do kieszeni fryzjera(ki). Do tego nigdy sie niz posune.
2007/07/16 16:29:43
- I don't tip.
- You don't tip? - I don't tip! - You gotta tip! - I won't tip! 2007/07/16 16:58:27
Dzień dobry wszystkim.
A ja napiwki daję. Przypadkowo... Kelnerowi jeśli dasz za dużo o np. 5 - 10zł to nie odda, bo myśli, że to napiwek. W sklepie szpanersko ^^ powiem "reszty nie trzeba" i babka zatrzymuje 2grosze reszty. Sama niedawno dostałam napiwek 40zł. Ale oddałam zaraz po tym jak facet wręczył mi karteczkę i długopis żebym mu numer zapisała ( był nawet przystojny a raczej PRZYSTOJNY!!! ale nie dałam, bo mam swoje posrane zasady ). Ale fakt faktem dlaczego kelnerowi tak a innym nie? Szaleństwo. 2007/07/16 17:05:51
Nie wiem jak to jest w Polsce, bo nie mialem okazji pracowac jako kelner, ale w Stanach niestety napiwek to jedyny zarobek kelnera, Smieszna godzinna stawka wystarczy najwyzej na zaplate podatkow.
2007/07/16 17:22:24
ja przyjmę wszystkie napiwki, których nie chcecie dawać kelnerom, też jestem miła ;)
2007/07/16 17:51:12
Tez swego czasu pracowałam jak kelnerka i gdyby nie tipy, to byłoby kiepsko. Wtedy na krakowskim rynku stawka dla kelnera wynosiła 3,50 zł, więc poszaleć za regularną pensję się nie dało. To jest takie samonapędzające się koło - kelnerzy mało zarabiają, więc dajemy im napiwki, bo przecież nabiegali się przy nas ostro i "się im należy". A skoro napiwki dajemy, to pracodawcy nie podnoszą kelnerom pensji, skoro i tak zarabiaja na tipach. i tak bez końca.
2007/07/16 18:13:27
Ja zazwyczaj daję "napiwki", jak nie chce mi się czekać na parę groszy reszty.
2007/07/16 18:14:06
Dawno temu sprzedawałam naleśniki w Paryżu, napiwki się zdarzały, ale rzadko (głownie od Amerykanów), ale miałam jednego klienta, który zawsze kupował najdroższego naleśnika (20 franków) i zawsze zostawiał mi napiwek w wysokości 1 franka - tym klientem był bezdomny, który żebrał tuż za rogiem...
To chyba jedyny kloszard, na widok którego się uśmiechałam. 2007/07/16 18:46:32
pizze to tez bym zjadla ;)) mam chcice od jakiegos czasu
ale jak sobie pomysle, ze z wyliczona kasa pojde i jeszcze bede sie musiala wysypac na napiwek, to przechodzi granice mojego konta dzieki komin hehehe 2007/07/16 18:54:33
bedeaniołem:
To zapraszam na pizzę do siebie. Też miałam chcicę wiec sobie skombinowałam. Właśnie zamówiłam z dostawą do domu. Im nie trzeba dawać napiwków. Zamówiłam XXL 50cm Peperoni. Sama i tak nie zjem więc się podzielę:))) 2007/07/16 19:00:26
chromosomx
ja tam pizerom daje napiwek, nastepnym razem szybciej pizze donosza;) 2007/07/16 19:10:31
Arkadia75:
To w sumie niezły pomysł masz. Ale do mnie zwykle pizzermani szybko przychodzą. Bo już wiedzą co jest jak za długo czekam. Ale dziś dam im napiwek. Bo głodna jestem i mam dobry dzień. No i może wtedy gratis...... zje pizzę ze mną ;))) 2007/07/16 19:21:36
Dawanie napiwkow to troche jak tresura. Kelner jak pies sie stara i usluguje, bo liczy na kosc. Tylko ze to jak powiedziales jest jego praca. Sam nie wiem. Poza tym oni zarabiaja mniej ze wzgledu na to ze dostaja napiwki. Oznacza to ze kiedys zarabiali wiecej i nie dostawali napiwkow ?
To problem nie do rozwiazania. Ja osobiscie daje napiwki ale to przez moja dziewczyne. Niech wie ze w restauracji nie zachowuje sie jak motloch - Ty i Andrzej ;) 2007/07/16 19:44:48
chromosomx
do mnie przychodza tacy, ze w sumie wole ich nie zapraszac:) choc moj pies ich uwielbia:) ale moj pies lubi wszystkich gosci, a zwlaszcza takich, ktorzy jedzenie przynosza;) 2007/07/16 20:51:46
Dawanie kelnerom napiwków nie sprawiedliwe?
Bez takich rzeczy kelner wykablowałby towarzyszce Andrzeja, że ten nie ma kasy i chciał dać pod zastaw telefon! Poza tym.. Mój dziadek daje swojemu urologowi 300zł "napiwku". A mi raz do roku da 5 dych. W ogóle to dzisiaj poznałam Andrzeja osobiście. Stałam sobie pod internatem i podszedł do mnie facet. - Mieszkasz tu może? - Nie... - To może wpadniesz do mnie na kawę? - Nie... - Wybierasz się gdzieś? - Nie... Przyjeżdża obóz zzagranicy i będę się nim opiekować. Nagle przechodzi na pani... -A wie pani, ja szukam mieszkania... Andrzej jestem. -M.. -Miło mi. Wie pani... (dalej na pani) szukam mieszkania... -A skąd pan jest? -Z pod Ł... Szukam mieszkania... -To niech pan wejdzie sobie na stronę naszego miasta, albo pooglądaj kanał z ogłoszeniami. -Nie mam możliwości... -Cóż... W internacie jest Internet. -Dasz mi swój numer telefonu (gapi się na moją komórkę). -Yyy... No nie wiem, to mój tymczasowy numer. -To może stacjonarny? -Nie. -To weź mój. Wzięłam... Andrzej jest obleśny i ma wielki brzuch od piwa. Oczywiście to nie jest Pewnie Twój kolega Andrzej... Bo Twój... Zaprosił by mnie na parówki, a nie kawę. 2007/07/16 20:57:11
chromosomx,
U mnie w mieście, też są przystojni dostawcy pizzy. Zazwyczaj jak przyjeżdżali, byłam w luźnych domowych ciuchach, ale raz otworzyłam w satynowym szlafroczku i mi podarował 2 zł. 2007/07/16 21:00:25
valdorane,
masz racje, jak ma mi wydać mniej niż 2 zł, to mówię "dzięki" i zamykam mu drzwi przed nosem. Oni specjalnie tak się grzebią w tym wydawaniu reszty... Albo mówią "nie mam wydać". Czasami sam właściciel pizzerii przywozi szamę, bo ma po drodze. On zawsze spuszcza parę groszy... Nawet jak jestem w dresach. 2007/07/16 21:23:01
"Andrzej głupieje gdy dostaje słomkę i połowę napoju wybulgotał na stół." zaczynam kochać andrzeja :) nie ma już ludzi, którzy potrafią zrobić prawdziwą trzodę :)
chyba na cześć andrzeja pójdę potrzodzić na balkonie :) 2007/07/16 21:37:00
Kochałam.stefana:
U mnie też są przystojni. Jeden aż tak przystojny, że się uzależniłam od jego pizzerii i pizzy którą mi przynosi... Ahhh... Śpieszmy się kochać pizzermanów - wtedy szybciej przychodzą. 2007/07/16 21:47:13
chromosomx,
ciekawe czy by wszedł do środka jakby takiego zaprosić, nie? Ot tak, na coś do picia. Pewnie by się zjarało, gdy powiedziałby: Yyy, no sorry ale się śpieszę. 2007/07/16 21:54:47
Kochałam.stefana:
Następnym razem jak zamówisz pizze zaproś pizzermna. Ja też zaproszę. I wszystkie zaproście. Zrobimy sobie masowe na odległość spotkanie z pizzermanami a potem skonsultujemy i wydamy instrukcje, które opcje są najlepsze aby wepchnąć pizzermana do siebie do domu. A może któryś sam się wprosi?;) Poza tym pizzermani się nie spieszą chyba, że do mnie, bo się mnie boją ;))) 2007/07/16 22:47:01
A ja mażę o seksie z kobietą. Zdrową, dyskretną, zadbaną... Obojętnie czy BI czy LES. Nie musi być moją partnerką, niech mnie niczym tylko nie zarazi, ma czysty język i kurde umie sie umalować jak dziwka .
2007/07/16 22:51:14
kochalam.stefana, a nie lepiej marzyć, zamiast mazać o tym?
chyba sobie dam zrobić koszulkę z napisem "czytam kominka - nie daję napiwków" i pójdę na miasto. ciekawe co bym znajdowała w jedzeniu i napojach :) 2007/07/16 22:54:49
Nigdy nie daję napiwków komukolwiek. To przerażające! Gdy sama pełnie zawód kelnerki (nieudolnie i nie powinnam nazywać się nią nazywać, bo to sztuka sama w sobie) to źle spoglądam na klientów, którzy napiwków nie zostawiają. Dziwne, doprawdy dziwne moje zachowanie. Do dziś daję każdej miłej i uczynnej osobie 1 zł napiwku, każdej miłej i uczynnej panie w spożywczym, na poczcie, w izbie skarbowej, w sekretariacie, w dziekanacie, w restauracji itp. Ale coś czuje że dużo pieniędzy nie wydam na napiwki, chyba że będę często odwiedzać restauracje.
2007/07/16 22:56:38
ml76
Podsunęłaś mi taki pomysł, że każdy czytelnik mógłby nosić ze sobą coś, jakiś znak rozpoznawczy, że czyta Kominka. Tylko co by to mogło być?;> 2007/07/16 23:01:09
ml76 e kurde jeden błąd ortopedyczny i już afera...
swoją drogą ja mam inicjały ML Ja to bym nosiła strój kominiarza. 2007/07/16 23:03:21
ml76, juz nie wiem kto mnie bardziej przeraza, Kominek czy Ty ;)
2007/07/16 23:06:58
@ ml76
Ach Ty!! Wyprzedziłaś mnie! :] Też chciałem zjebać kochalam.stefana za to mazanie... Pfff. @ anthy Może niech każdy nosi symboliczny komin na głowie? 2007/07/16 23:20:21
Ja w innej kwestii jak czytam jak Cię nazywają pt: KOMINKU to mnie mdli, wiem, że o gustach się nie dyskutuję i inne tkie pierdoły, ale mnie mdli i koniec
2007/07/16 23:33:44
kati1973
ale, że o co chodzi bo ja czegoś nie załapałam. Zbyt wysoka temperatura źle wpływa na moje funkcje skojarzeniowo myślowe... :/ 2007/07/16 23:59:22
Kominek - naprawdę mądra notka, ja też nigdy nie zostawiam, pracują - mają wypłatę więc...
2007/07/17 00:01:53
kurwa ale swiezakow..
a ja daje napiwki ale tylko fajnym kelnerkom. pewnie podswiadomie mam nadzieje ze za te pare zlotych napiwku da mi taka lalka dupy, albo chociaz zrobi loda... niestety jak do tej pory zadna z obdarowanych kelnerek mi tego nie zaproponowala:) 2007/07/17 00:08:47
właśnie, kominek, może zrób konkurs na jakieś coś, co każdy mógłby mieć, żeby się oznaczyć jako czytelnik twojego bloga. ja chciałam sobie wytatuować na karku "love kominek", ale może ktoś wymyśli coś mniej inwazyjnego? i jak się to zobaczy u kogoś to się podejdzie i powie puszczając oko "ave kominek" :)
2007/07/17 00:12:43
ml76
Mała biała plakietka (okrągła) z czarną literką K. Dawniej były takie fajne plakietki do przypinania, kojarzysz? 2007/07/17 00:23:20
witam Kominka.
bloga czytam nie długo i przez przypadek. wniosek?: nie napewno, przemyślę to jeszcze, ale chyba się w Tobie zakocham. to całkiem prawdopodobne. pozdrawiam :) 2007/07/17 00:25:01
prozac_123
moze to kwestia wysokosci napiwku? a moze zly lokal? sprobuj w barze na trasie 2007/07/17 00:28:46
tak, tak ! nośmy oporniki !! albo coś innego.. dobry pomysł! Będzie można na ulicy ropoznać kto czyta Kominka, zagadac cos w stylu "nagrzej se parówek", albo coś takiego !!! :)
2007/07/17 00:39:55
Rumek25
trafna uwaga, musze to przemyslec. ale w "barze" na trasie, to mam wrazenie ze nie musze nic jesc ani pic, wystarczy sam napiwek. Co do znaku rozpoznawczego czytelnikow tego bloga to proponuje uciac sobie prawa lape i lewa noge - wtedy juz z daleka bedzie wiadomo kto idzie( a moze raczej sie czolga) pis 2007/07/17 00:42:53
Albo zamiast oporników...
Są takie kolorowe bransoletki gumowe- cos tam z rakiem piersri, rasimem, prsostatą, z unimilem, wspoganianie zapalenia wątroby itp... Moze własnie taką gumową bransoletkę ? i nawet mozna byłoby na tym zarobić- sprzedając taką jedną za 5 pln ... 2007/07/17 00:51:50
laidback_elo
Kolorowe bransoletki, koraliki, itp. u facetów wyglądają gejowsko! 2007/07/17 00:58:16
Psotna,
nie kojarze czlowieka:) chyba nawet nie znam:) zreszta, wazne jest to, ze on jako pierwszy postanowil byc rozpoznawalny:D, tylko nie wiem czy glupoty nie zrobil - kto w Tunezji czyta Komina? 3maj sie 2007/07/17 01:17:10
Hmm a może taka wielka mosiężna kula u nogi z napisem " Jestem niewolnicą/kiem Komina". Taki tam żarcik (nieudany jak zawsze).
Pomysł z naznaczeniem nas, kominkowych czytelników, jest dobry ale trudny do zrealizowania. Tatuaż zbyt inwazyjny, koszulki z napisami- ile wersji musiałabym ich mieć, bransoletki i plakietki nie każdy lubi nosić. Dlatego ja proponuje idąc przez ulicę krzyczeć "Czytam Kominka i jestem pasztetem" A co, jak szaleć to szaleć...:) 2007/07/17 01:26:22
nie gejowsko, a seksownie... mhmm...
Albo obrączka jakaś .. ? albo fioletowe sznurowadła w bucikach ? 2007/07/17 01:29:01
rumek25
transparent dobry pomysł, ale trzeba by pomyśleć nad hasłem rozpoznawczym... "Ala bala" (czy jak tam to leciało) "Nagrzej mi parówek" "Komin Ty choinko" "Jestem upośledzony" W ogóle można by przeprowadzić ogólnopolską kampanię "Cała Polska Czyta Kominka". 2007/07/17 01:32:30
Wróciłem z pracy w Pizza Hut w Dublinie, gdzie zostałem 3 godziny dłużej, za które nikt mi nie zapłacił - za same napiwki ;)
Czytam artykuły kominka. Są ciekawe i czasem uzmysławiaja człowiekowi istnienie innego spojrzenia na ważne w jego zyciu wartości. Nie czytam komentarzy. Zdecydowana większość z nich jest beznadziejnie głupia i nic nie wnosi. Dziś popełniłem ten błąd: 40ac 2007/07/15 22:48:17 A może ktoś szedł do pracy, bo wiedział, że są jeszcze na tym świecie ludzie, którzy zostawiają napiwki... ograniczony 2007/07/16 00:52:53 & 2007/07/16 01:10:46 Możesz byc dumny z siebie. Gratuluje. Osobiście zdażyło mi się dawać setki razy napiwek klientowi. dawiddax 2007/07/16 01:33:11 Zarówno użyte słownictwo, jak i opis sytuacji sa prawie zachwycające. ograniczony 2007/07/16 07:29:15 Jak widze buraka prosto z pola, to nawet podchodzic mi się nie chce, a co dopiero obsługiwać, żeby potem się okazało, że nie starczy mu (daje mu napiwek), albo płaci przy rachunku rzędu 10zł banknotem 100zł, co oznacza dla mnie wędrówkę po okolicznych sklepach i pewnośc, że i tak nic z tego nie bede miał... grochzfasola 2007/07/16 11:55:02 Nie bede wymieniał co dziwnego robia klienci podczas zamawiania, bo też wyjde na pipke której przeszkadzają takie drobiazgi :] 2007/07/17 01:33:11
Tak, będą koszuli, plakietki, bransoletki, kubki, szaliki, parasole a Kominek będzie to na straganie z pamiątkami z własnego bloga sprzedawał...cóż od czegoś trzeba zacząć. Potem będą zeszyty, notesy, teczki, papeterie, pościel...hmmm, plecaki, torebki i biznes się rozkręci. A potem może nawet jakiś model Kominek 2010 obok ferrari...No widzisz Kominku, grunt mo mieć właściwy biznesplan ;))) i dożywotnio masz już byt zapewniony :))
2007/07/17 01:37:04
mamma Kominna:D
www.wrzuta.pl/audio/tEIya445Ie/violetta_villas_-_dla_ciebie_mamo ale nowych ryjków:))) o mamuś,nareszcie w domku;) 2007/07/17 01:46:20
arabidopsis_thaliana
" Cała Polska czyta Kominka" Padłam :)))) Walnę sobie to hasło na mojej ekologicznej taśce co z nią latam do biedronki. Leniwa Co jest cudowne ozdrowienie PCeta? Czyś go zataszczyła do serwisu i okazała panu naprawiaczowi swoje wkurwienie. Witaj cieszę sie ,że już jesteś :* 2007/07/17 01:47:26
a w zeszytach szkolnych na na okladce wybrany tekst kominka :-)
a moze najpierw ksiazke by wydal oczywiscie po dopisaniu reszty 2007/07/17 01:50:36
anthy
ja Was rozumiem :) ale ja o czym innym :)) Tak mnie po prostu te Wasze rozważania natchnęły w kierunku ekonomii, choć to zupełnie nie moja dziedzina... A popyt na rzeczy z kominkowymi hasłami (a może i nawet z wizerunkiem...) widać, że by był :) pozdrawiam cieplutko 2007/07/17 01:52:19
klaudyna
sąsiad się zlitował nad sirotą i masz :* ale tak mi tu poprzestawiał wszystkie "meble",że się pozbierać nie mogę;) 2007/07/17 01:53:05
Kominku, czy ta knajpa to gdzies blisko Multikina jest? Jezeli tak, to chyba wiem o ktora chodzi...
Co do dawania napiwkow, to osobiscie nie czuje zeby to byla jakas moda. Od urodzenia przyzwyczajalem sie do tego. Na dodatek masa kelnerow wlasnie zyje z otrzymywania takich darowizn. No nie powiesz mi chyba, ze ladnej kelnerce z duzymi piersiami nie dasz tych trzech zlotych? ; ) Napiwki daje tez ludziom, ktorzy dostarczaja pizze do mojego domu. Mam chyba jakies zapedy sadystyczne i czesto dzwonie po pizze gdy leje jak z cebra albo w upaly - takie jak wczoraj. 2007/07/17 02:01:25
Ja tylko powiem,że nie jestem fanką Kominka,bo sie mi to z fanatyzmem kojarzy.
Ja Mamma Kominna najnormalniej w świecie lubię:) A te niby zafanatyczone nie powinny pieprzyć o pierdołach typu: czytam Cię odkąd piszesz,ale dopiero teraz się ujawniam,bo moje serce to jest już Twoje a nie moje!!!! tylko jebnąć tekstem tygryseczek1992.wrzuta.pl/audio/j1Sh0rr3IY/hey_-_zazdrosc i sie by Kominek zakochał na amen,bo byłby,kurde,zmuszony tak serio:D 2007/07/17 02:45:10
bosh, wyjdzie blondynka na chwilę w karty pograć, to jej swiatło znaszą. pf.
ja bym chciała jakąś seksowną czarną obrożę na szyję z wytłoczonym na srebrno napisem "kominek". cześć leniwa, jak tam morze? :> 2007/07/17 02:52:50
z tego co wiem kominku to ty tez przechodzisz obok zebraka obojetnie wiec nie oceniaj innych pod pryzmatem zachowan ktorymi ty rowniez sie szczycisz.
2007/07/17 09:32:45
O tej porze wszyscy śpią? Od 3.oo nie ma wpisu. Moja propozycja oznaczenia Was pochodzi z krajów orientalnych.
Każda kobieta maluje sobie na czole, na wyskokości nosa czerwone kółeczko, a w środku tego kółeczka czarną kredką pisze Kominek. Natomiast mężczyźni, których ogarnie taka determinacja powinni zrobić to samo , tylko kółeczko czarne i napis biały. Dla mniej zdolnych pewnie zaraz pojawią się usługi zakładów kosmetycznych. A więc do dzieła, do luster i pędzelków. 2007/07/17 09:34:35
miss_st-anger i cala reszta, ktora sie przypierdala tych zebrakow...
czytajcie ze zrozumieniem Kominek napisal, ze bedzie tepil ludzi, ktorym nie szkoda dorzucic 10 zl do beznadziejnie wysokiego rachunku kelnerowi w beznadziejnie eleganckiej i drogiej restauracji, a ktorym szkoda dac chociaz 5 biednemu ja takze uwazam to za glupote kelnerzy w takich restauracjach nie maja najgorzej. w dodatku dostaja jeszcze 300 zl od klienta i tekst "reszta dla pana"... ciekawe jest to, ze ci sami ludzie nie maja nagle "drobnych" zeby dorzucic biednemu na chleb (na wodke - co bardziej prawdopodobne, ale jest "domniemanie niewinnosci" ^^ ) podzielam twoje zdanie Komin pozdrawiam 2007/07/17 09:57:58
a więc jednak wyjeżdżam na 99,9% ro ba czki za 2-3 miesiące. Do kraju, gdzie nie przyjmuje się napiwków.
2007/07/17 11:14:24
Ja proponuje, żeby wszyscy ustawili sobie jakiś charakterystyczny dzwonek w telefonie, który będzie naszym znakiem rozpoznawczym.
A jaki to będzie dzwonek --> możemy zrobić głosowanie powszechne, jawne i bezpośrednie. :-) 2007/07/17 11:29:51
O wow, ale się dzieciarnia rzuciła do potępienia pomysłu napiwków, a to jest najbardziej bezpośredni i skuteczny sposób podniesienia poziomu otrzymywanych usług, w szczególności tam, gdzie opierają się one na zaufaniu, jak w gastronomii.
Po angielsku wszystko wyjaśnia już nazwa: tip = "to insure promptness". U nas zawsze takie zwyczaje mają pod górkę. Koniecznie musimy wszystko odkryć od nowa i być bardzo oryginalni. Napiwek powinno się dawać, gdy konkretna osoba robi coś specjalnie dla nas, podchodzi do stolika, przynosi żarcie, dostarcza paczki (tak, tak, trud listonosza też warto czasem dodatkowo wynagrodzić, mimo, że przecież facet dostaje pensję), etc. PS. Czy nie dałoby się powiększyć okienka do wpisywania komentarza? Nie wszyscy chcą używać Safari. 2007/07/17 12:15:03
Nie no, jeśli ma być to jakaś melodia, to tylko "Neverending story" Limahla:)
2007/07/17 12:17:55
ja proponuję szkła kontaktowe w kolorze niebieskim z literką "K" pośrodku, żeby każdy miał... te... no... kurw-minki w oczach ;)
napiwki daję ale nie zawsze i nie każdemu. alternativeblue> konkretnie w której pizzy hut pracujesz bo wczoraj dostałam tam brudny widelec? 2007/07/17 12:49:12
Pff.. niektórzy kelnerzy maja stawke 3.5zl/h, dzieki napiwkom zarabiaja wiecej niz 90% z was.. Jak nie bedzie napiwkow, to knajpy bede musialy zwiekszyc stawke. Jak zwiekszy sie stawka, to juz nie bedzie Cie kominie stac nawet na tą Cole.. Wiec, to kto tak naprawde jest glupi widac golym okiem ;]
2007/07/17 13:00:06
A propos notki. Obejrzałem w wiadomościach, że kobieta w USA w pizzeri dostała jako napiwek czek na 10 tyś dolarów. Niehc to wystarczy wszystkim kelnerom za napiwek i niech sie goni.
2007/07/17 13:56:36
Jak juz ustukam zeby jesc na miescie(zawsze wychodzi drozej) to zakladam ze wyplata obslugi jest ujeta w zawyzonej cenie przykladowego kotleta z psa przemielonego razem z buda.
2007/07/17 14:14:06
amjan,
to teraz ja Cię zjebuję za MAZANIE ... (z przymrużeniem oka) 2007/07/17 14:43:41
niech kominek zaśpiewa, wrzuci mp3 do ściągnięcia i wtedy ustawimy sobie te dzwonki ...
2007/07/17 15:05:48
ml
Ja wiedziałam, że tak będzie...acha...acha. Zawsze tak mam jak się porządzę to od razu po łapach, miałam tak sama siedzieć?;) 2007/07/17 15:16:42
A co nato Wikipedia ? Otóż:
Napiwek - dodatkowe wynagrodzenie, gratyfikacja za dobrą obsługę, wyraz zadowolenia klienta. Napiwek nie jest obowiązkowy, choć w niektórych krajach jest niepisanym przymusem obyczajowym. Istotę sprawy najlepiej oddaje nazwa angielska: TIP to akronim od To Insure Promptness czyli "W Celu Zapewnienia Bezzwłoczności (Obsługi)". Zależnie od kraju (i klasy lokalu) jest to 5% - 10% - 25% ceny za usługę. W niektórych krajach (i ustrojach, np. Korea, Izrael, Japonia, Chiny, Finlandia) można się spotkać z odmową przyjęcia napiwku: wszak pracownik otrzymuje pensję, oczekiwanie i przyjmowanie dodatkowej zapłaty jest rzeczą niezrozumiałą i naganną. We Włoszech za domaganie się napiwku grożą kary. W innych krajach bywa, że pensja jest na poziomie minimum, a zasadniczy zarobek stanowią właśnie napiwki. Trzeba uważnie czytać rachunki. Nie daje się napiwku, jeżeli jest on wliczony do rachunku - napiwek traci w tym przypadku swój charakter uznaniowy, jest wymuszony. W restauracjach informacja o tym bywa umieszczana w menu. Obdarowany zwykle dzieli się uzbieraną kwotą ze współpracownikami - zadowolenie klienta zależy przecież od pracy całego zespołu. Swojej części przeważnie domaga się też fiskus... 2007/07/17 15:41:41
LIMERYK ZE STRONY DEBERGERAC
Pewnego zduna z Ciechocinka zaczadził kiedyś czad z kominka więc pociągnąwszy ciut na srebrno szybko sprzedała na Allegro go pewna sprytna starowinka Zdunn Anonim 2007/07/17 17:52:46
W tej kwestii zgadzam się z Tobą kominku w 100 procentach. Również nie rozumiem dlaczego kelnerom daje się napiwki. Oraz jeszcze, z tego cow iem, fryzjerkom i panom rozwożącym pizzę. Argumenty o tym, ze praca cieżka, a zarobki mają marne - to mnie kompletnie nie przekonuje - nie pasuje im, niech zmienią zawód. moja praca tez jest cieżka, a jakoś nikt się nade mną nie użala, a to, czy moje zarobki są wysokie czy niskie to kwestia względna. Poza tym, na przykład pielęgniarka też ma ciężką pracę i zarobki marne, a jakoś nie dajemy im napiwków, czy taka powiedzmy dziewczyna od roznoszenia kartonów w biedronce. Nie wiem skąd się to wzięło, ale również jestem przeciwniczką napiwków i prawie nigdy ich nie daję.
2007/07/17 22:20:15
tak slabego argumentu jak niskie wynagrodzenie kelnera to juz wiekszego nie moze byc
Nikt nikomu nie kaze byc kelnerem Tak samo jak nikt nie kaze gornikowi ryc w ziemi, sam wybieral taki zawod wiec czemu zawsze sa jakies grupy spoleczne licza na to ze ktos im da ? Bledne zalozenie i wy ich tylko w nim utwierdzacie. Zawsze sie znajdzie ktos kto da do wyciagnietej lapy. Jak nie po dobroci to po rzucaniu plytami chodnikowymi. btw: ja za wykonywanie swojej pracy dostaje wynagrodzenie. Czasami musze sie ruszyc z miejsca i pomoc uzytkownikom, za moja "fatyge" nikt mi nie daje napiwka. 2007/07/17 22:22:48
Takie odgornie narzucane spoleczno-kulturowe "normy" i robienie czegos bo "wypada" to lipa i tyle
2007/07/18 00:02:43
4 wymiar
Byłem w Rathmines, ale byłem na próbe i nie obsługiwałem żadnego Polaka. Za kilka dni zaczynam regular work w centrum na Suffolk Street. Zapraszam ;) 2007/07/18 12:01:21
Kominku!Chyba nie zdajesz sobie sprawy ile zarabia taki/a kelner/ka. Ja czuję się niejako w pobowiązku,żeby Cię nieco uświadomić. Otóż pracując jako kelnerka zarabiam całe niebotyczne 4 złote za godzinę, dodam tylko, że najczęściej jestem w pracy 14 do 16 godzin. Luksus to nie jest, bo pracuję w systemie 2 na 2, więc pensja wcale piękna nie wychodzi(z drugiej jednak stony gdybym pracowawa codziennie po kilku takich dniach nie wstałabym z łóżka). Gdyby ludzie nie zostawiali napiwków nie miałby ich kto w końcu obsługiwać...Prawda jest taka, że kelnerzy żyją z napiwków. W lokalu, w którym ja pracuję nie tylko kelnerki, ale także barmanki i kucharze. Reansumując pięć kelnerek zbiera napiwki dla 11 osób. Ja jeszcze nigdy nie dostałam nawet połowy sumy, którą zebrałam. Nie zmienia to jednak faktu, że dla ludzi jestem miła, bo lubie, a nie dla tego, ze mi za to płacą.Pozdrawiam
2007/07/18 13:59:19
Otwarta
co do Twojej wypowiedzi z napiwkami w Anglii, to z tego co wiem, ostatnio weszła tutaj opłata zwana "service charge", co oznacza tyle, ze ci doliczaja do rachunku 12,5% napiwku i masz to wyszczególnione. Moim zdaniem to za duzo i bez sensu. Ostatnio właśnie jedliśmy z Moim Misiem we włoskiej knajpie i temu kelnerowi bym nie dała ani pensa;/, no ale mus to mus. 2007/07/18 14:26:16
co do dawania napiwków, pozwolę sobie na cytat z ksiegi zwanej "Narrenturm" autorstwa mistrza Sapkowskiego:
"(...) nie rozpieszczam datkami nie ze skąpstwa, jeno dlatego, że taka dobroczynność nic nie daje, ba, wręcz szkodzi... grosza ubywa, a człowiek zarabia sobie na opinię durnia i frajera." powyższy cytat tyczy się tak żebraków jak i kelnerów. Jak pisało wyżej Moje Kochanie Bluecurracao, ci ostatni mają teraz "service charge". Trochę szkoda mi tych uczciwych którzy rzeczywiście ciężko pracują, bo teraz napiwki idą do menagera, ten je rozdziela na wszystkich, zarówno tych pracowitych, jak i "pupilków" szefa, którzy przepracowywać się nie mogą. Tak więc uczcie się moi Milusińcy:D, bo prawda to, że książki przekazują wiedzę:) 2007/07/19 09:22:40
no i racja Komin, tak trzymaj...więcej takich historii a może te tłumoki zrozumieją że idąc do knajpy i udając pana zapomina że ma w domu dziecko...albo i dwoje:)które paluszków już miesiąc nie widziały.pierwszy raz jestem na Twojej stronce, ale już jest w ulubionych.Już ją polecam znajomym:)Pozdrawiam i życzę powodzenia.
2007/07/19 10:33:20
przecież kurwa jak daję napiwek to nie po to żeby dobrze zrobić kelnerowi, tylko po to żeby samemu poczuć się "jaki to ja kurwa nie jestem wspaniały".
Zwykle nie daję, chyba że pani obsługująca mi się podoba haha. 2007/07/20 01:14:37
Ja zawsze daję napiwki.Bardzo często jest tak,ze kelnerzy/kelnerki zarabiają bardzo mało ( w jednej z lepszych knajp w moim mieście,gdzie chadza sama śmietanka ratuszowska) stawka na godzinę wynosi 2,80 za godzinę.Żałosne.Po za tym,jeśli juz chcesz zaoszczędzić sobie te pare groszy to zapraszam tup tup do baru.
2007/07/21 18:47:15
I słusznie. Osoba żyjąca z napiwków bierze udział w przestępczym procederze: nie dorzuca się do wspólnej kasy (tzw. budżet), ale czerpie z niej garściami.
Ot, inna forma złodziejstwa. Zamieszani: -zatrudniający -zatrudniony -płacący -oraz wszystkie urzędy skarbowe niepotrafiące wyłapać tego oszustwa. Mi potrącają podatki w 100% wysokości (info dla debili: czyli nie mam żadnych zniżek, bonifikat, opustów etc.). Żyjący z napiwków nie płacą od tak zarobionych pieniędzy danin - niech więc: -płacą pełne ceny np. biletów komunikacji miejskiej, -płacą za każdą poradę lekarską, -płacą pełną wartość lekarstw, i tak dalej... Dlaczego mam ich utrzymywać i jeszcze opłacać im świadczenia? Zaś argumenty o niskich zarobkach, to efekt indoktrynacji czynionej przez pazernych właścicieli lokali: rozpowszechniają to kłamstwo, choć wiadomo, że brak osób do pracy powoduje w magiczny sposób podnoszenie płac w takich zawodach. Więc da się - ale skoro ktoś chce być nieuczciwy i żyć na cudzy koszt... 2007/07/21 22:24:46
na zachodzie w niektórych knajpach prawdziwymi gnojami sa właścieciele bo kelrer zarabaia głodową pensje a reszta to własnie napiwki...
2007/07/24 12:30:50
Znowu muszę się zgodzić :p
Mnie to również zawsze zastanawiało! Podobno trzeba im dawać napiwki, by nie spróbowali sztuczki z filmu "Poranek kojota" w którym bohater "zwalił gruchę do głównego zbiornika" z jogurtem... Ale ja mam i na to sposób :) za każdym razem jadać w innej knajpie :) 2007/07/25 00:12:38
Zrobiliscie problem.To sprawa indywidualna z tymi napiwkami:
1.bo kelnerzy malo zarabiaja i ciezko pracuja, 2.jak sie chodzi w pewne miejsca czasami to motywuje sie kelnera do lepszego obsluzenia nas, 3.jak mam sporo pieniedzy daje napiwki, jak krucho nie daje. Daje napiwki: kelnerom,taksowkarzom,fryzjerom,listonoszowi...ále jak jestem zadowolony z uslugi!!! Jezeli kelner przyniosl mi wszystkie dania na raz lub nie smaczne,albo na stoliku sa plamy na obrusie i dziury od papierosow nie daje nic. Jak fryzjer skopal mi fryzure ,zadam poprawienia i nic nie daje,wiecej nie chodze do takiego. Gdy listonosz za duzo gledzi ,zrywa mi znaczki z listow ,a potem pyta czy moze,roznosi poczte z opoznieniem nie ma co liczyc u mnie na napiwek. Jezeli taksowkarz jest dumny ze swojego miasta i probuje mi je pokazac bez mojej wiedzy i akceptacji nix. Kelnerkom daje napiwki ,bo nie lubie patrzec na ich smutne miny przy jedzeniu.A kazdy ma kilka ulubionych knajpek do ktorych chadza od czasu do czasu,wiec po co narazac sie obsludze :) 2007/07/25 13:49:07
Kominek, jesteś beznadziejny.
Nie dajesz, bo nie masz - taka jest prawda. A że nie masz, to opisujesz świat przez pryzmat sfrustrowanego człowieka, biczując wszystkich tych, którzy mają. Swoją anonimowościa podkreślasz swoją kiczowatość, założe się, że w rzeczywistości brak Ci jaj, że jesteś miękki jak kisiel, i że ślinisz się na widok pierwszego lepszego paszteta. W cytowanym zdaniu jest uwypuklone to, że jesteś bezpłciowy i nie potrafisz się określić: "i będę tępił wszystkich frejerów, którzy kelnerowi rzucą na stół parę złotych, a obok bezdomnego żebraka przejdą obojętnie." "Nie mam, nie daję" - mówi Ci to coś? Żebrakom nie daję, bezdomnymi gardzę, pluje na meneli. Panią Krysie zapraszam na obiad, w restauracjach zostawiam napiwki, w hotelach płace za wniesienie bagażu. Jesteś biedny człowieku. 2007/07/27 22:34:43
A ja tam daje napiwki tak do równej kwoty, bo jak mam czekać 15 minut aż kelner łaskawie mi wyda resztę to mnie szlag trafia. W sumie nie wiem czemu ale zawsze daje też napiwek fryzjerowi - od zawsze chodzę do tego samego i gościa lubię bo opowiada świetne dowcipy.
2007/08/01 00:02:55
Jest taka fajna,młoda fryzjerka w moim regionie,od roku monituję by zwiększyła cenę strzyżenia,nie uczyniła tego.Terminarz pęka jej w szwach,nie ma szans na strzyżenie bez umówienia.Dziewczyna jest szybka,solidna i extra tnie.Zawsze zostawiam jej napiwek,bo sprawia mi satysfakcję,kiedy mogę podkreślić swoją radochę z fryzury:)
2007/08/01 08:21:25
Co do dawania napiwkow to oczywiscie jest to indywidualna sprawa dla kazdego.Moge tylko powiedziec ze pracowalam jako kelnerka po 14-16 godzin dziennie zarabiajac 500 zl za miesiac a i tak bylam w dobrej sytuacji bo wczesniej szef w ogole nie placil pensji twierdzac ze tworzy miejsce pracy.Bez tip-ow sami widzicie...Jedna prosba Kominku i wy wszyscy ktorzy nie dajecie napiwkow badzcie chociaz mili dla tych kelnerow bo nie ma nic gorszego niz klient,ktory wyobraza sobie ze przychodzac do restauracji najal sobie przy okazji sluzbe dla ktorej moze byc opryskliwy bo przeciez klient placi to wymaga.Tyle ze niekoniecznie placi za wszystko...
Gość: ktoś kto daje tipy, enc5.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/10/29 23:51:24
kominie jak nie masz zamiaru dawać napiwków to chodz sobie do barów mlecznych albo do okienka czy pani krysi zapłac 2 zlote za piwo czy 3 za wino i sie zacieszaj. restauracje są dla ludzi z klasą którzy potrafią sie zachować i uwierz mi ze jak bym Cie rozpoznała to osobiście bym cie uraczyła swoimi wymiocinami!!!
Gość: Katka20, halls2-x.derby.ac.uk
2009/03/05 03:21:01
Nigdy nie daje, nie dawalam i nie bede pewnie dawac napiwkow. Tak jak napisales - nie widze w tym sensu. Kelnerzy chocby niewiadomo jak mili wykonuja tylko swoja prace, tak jak pani w banku czy na poczcie.
Sama na studiach dorabiam sobie jako kelnerka i nie oczekuje od nikogo napiwkow, za to ze sie usmiecham. Jak mam dobry dzien- usmiecham z checia, jak zly - to tez sie usmiecham, bo lubie sie smiac i nie toleruje zarazania ludzi swoim zlym humorem. Dawanie napiwkow to jakas jedna wielka durna zasada ktora juz niedlugo przerodzi sie w norme spoleczna...
Gość: PL, 77-253-22-87.adsl.inetia.pl
2009/07/02 10:42:25
Ja pracuję w gastronomii i zarabiam praktycznie najniższą krajową, takie napiwki strasznie cieszą bo dzięki nim pensja dochodzi do rozsądnego poziomu. A tak naprawdę to można popatrzeć z drugiej strony nawet nie wiecie ile klientów grymasi. Nie wiedzą czego chcą, ciągle się pytają, potrafią zabrać parę minut i po prostu odejść. Wiem że to taka praca, ale jak uważacie że nie powinno być napiwków to można by takiego grymaszącego klienta nie obsłużyć, bo ma listę dań powinien wybrać a kelner ograniczyć do odebrania zamówienia i potem zaniesienia go na miejsce. Napiwki bardzo motywują człowiek czuję się doceniony, chce mu się pracować. Kiedyś też tak myślałem, ale od kiedy wiem co to znaczy to zawsze coś znajduję, tym bardziej że znam miejsce gdzie nie ma podstawowego wynagrodzenia, głównie nad morzem :O
Gość: , 078088250015.wroclaw.vectranet.pl
2010/02/16 22:15:17
Często jest tak że pracodawca placi 5 zl zagodzine bo myśli że na napiwkach kelneży zarabiaja drugą wypłate a niestety u nas nie jest z tym takn kolorowo ...
Gość: BB, aagv38.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/13 11:14:14
Gratuluje napisania tego artykułu. Od razu widać, że ktoś kto to napisał nie ma pojęcia jak wygląda praca kelnera/kelnerki. Ja zaręczam, że wiem!!! Jest to bardzo ciężka praca zazwyczaj za 5 zł na godzinę. jesteś na nogach po 12 do 14 godzin, usiąść można w sumie może na 15 minut. Nogi bolą i puchną, wieczorem jest koszmar, a musisz się użerać właśnie z takimi klientami, a w restauracji z gośćmi, którzy nie potrafią się zachować. Kelner ma obowiązek podać Ci jedzenie i zabrać zamówienie, ale nie ma obowiązku być miłym i kulturalnym, to przywilej. Jeśli dla kogoś zostawienie 10% w restauracji dla kelnera to dużo to mi brak słów!!
ps. jeśli chcesz zjeść byle co i byle jak podane idziesz do Fast Food'a , a spędzając czas w kulturalnym miejscu gdzie bardzo często każdy szczegół jest przemyślany pod kątem tego aby każdy czuł się zadowolony należy to poprostu docenić lub jak wcześniej pisałam iść na zapiekankę (ps nawet tam czasem zostawiają ludzie napiwki!) |
|