|
Blog > Komentarze do wpisu
INTERCYZA
Mieszkańcy Warszawy mają przerąbane. Nasza stolica jest jak Mekka dla muzułmanów. Prędzej czy później przynajmniej jeden raz w życiu każdy Polak ją odwiedza. A gdy do tego dochodzi, przypomina sobie o znajomych, którzy zamieszkują stolicę. To nic, że przez lata nie utrzymywali kontaktów, zawsze znajdzie się jakiś powód, by doprosić się przenocowania.
Wczoraj zadzwonił do mnie Darek. Nie śmiejcie się z tego imienia, nie on je wybierał. - Tomek? Żyjesz? - krzyknął na przywitanie - Darek z tej strony. Wiesz, który? - Co mam ci załatwić? - Jak zdrówko? - W porządku. W jakiej sprawie dzwonisz? - Dawno nie gadaliśmy. Musimy się kiedyś... - Przejdź do sedna. - Dobra. Tomeczku najdroższy, czy ty pamiętasz kto był twoim najlepszym przyjacielem na pierwszym roku studiów? - Nigdy nie miałem przyjaciół. - Tomeczku najdroższy, pamiętasz ty może kto ci dawał ściągać u Pawelca? - Pamiętam, pamiętam. - A kto ci pożyczał pieniądze? - Pamiętam. - A kto przerywał twoje randki telefonami w "interesach", żebyś mógł poważniej wypaść przy kobiecie? - To także pamiętam. - A kto dochował największej twojej tajemnicy - spędzenia nocy z ohydną, obrzydliwą i obleśną Kasią z dziekanatu? - Ej, kurwa, to były tylko interesy... - Interesy nie interesy, dymałeś największego paszteta jakiego wydała matka ziemia. - Myśmy tylko spali... - ...z dwiema zużytymi prezerwatywami za łóżkiem? - Jak ci mogę pomóc, przyjacielu? - Mam mówić prawdę czy owijać w bawełnę? - Chyba wolę, gdy mnie okłamujesz. - Wyjebali mnie z pracy, nie mam za co żyć, mam raka, właściwie cała moja rodzina ma raka... - Ile chcesz? - A widzisz. Nic nie chcę. Będę w Warszawie na weekend. Przenocowałbyś mnie? No i przenocowałem Darka. W ciągu ostatniego roku przenocowałem z pięciu takich Darków, więc byłem przyzwyczajony. Uprzejmie proszę, aby wszystie Darki czytające ten tekst już nie dzwoniły do mnie, bo nie mam wolnych łóżek, w moim domu biegają szczury i śmierdzi kupą. Ale ja nie o tym dziś miałem. Tytuł notki nie jest przypadkowy. Darek ma dziewczynę - Lucynę. Nie śmiejcie się z tego imienia, nie ona je wybierała. Lucyna jest podobno kurewsko bogata, ale w ich związku kasa nie gra roli. Darek forsą nie śmierdzi, ale na utrzymanie mu wystarcza, a znam go na tyle dobrze, że mogę zapewnić - na kasę nie leci. Oświadczył się Lucynie, ślub mają wziąć w listopadzie. Rodzice Lucyny, zresztą sama Lucyna także, chcą, aby spisano intercyzę. W razie rozpadu małżeństwa, Darek nie zgarnie majątku należącego do nich i do niej. Problem w tym, że dla Darka podpisywanie takiego papierka nieco kłóci się z tą całą otoczką sakramentu małżeństwa - zaufanie, co moje to twoje, nie opuszczę cię aż do śmierci, itd. On sam zna siebie, jest uczciwy i wie, ze nie żerowałby na obcych pieniądzach ani w trakcie trwania związku, ani po jego zakończeniu i rozdzielność majątkowa urąga jego poczuciu honoru. To go z lekka wkurwia - każą mu na papierze "udowadniać" swoją uczciwość. Lucyna dała mu wyraźnie do zrozumienia, że jeśli tego nie zrobi - ślubu nie będzie. No i chłop nie wie, co ma robić. Gdybyście byli na jego miejscu, podpisalibyście się pod intercyzą? ROZWIĄZANIE: TUTAJ
Zapomnij o tym blogu. Teraz piszę codziennie pod tym adresem:
poniedziałek, 18 czerwca 2007, kominek
Zapomnij o tym blogu. Codziennie nowe teksty Kominka pojawiają się teraz na KOMINEK.IN
Komentarze
2007/06/18 19:10:34
marripossita,
Jeśli jeszcze kiedyś ci się zdarzy być pierwsza pod notką i znowu o tym wspomnisz twoje konto zostanie zablokowane. Won na onet dla wszystkich dzieciaków co to "jestem pierwszy!". 2007/06/18 19:12:41
Ja na miejscu jego wybranki też byłbym ostrożny. Podpisałbym, ale zapewniłbym sobie też to, żeby ona nie ograbiła przy (nie daj Boże) rozejściu mnie.
2007/06/18 19:12:52
Hej, fajnie że 1-szy bo nigdy jeszcze u Kominka nie pisałem a od kiedy znalazłem tego bloga (ostatni weekend) nic innego nie czytam - pełna fascynacja:-)
Do rzeczy: Po odarciu tego z wszystkich pierdołowatych argumentów rodem z niewolnicy Isaury i Kamiennego kręgu (pamięta ktoś te kultowe filmy?może to temat na felieton), to zostaje zasada handlowa - czego chce Darek i co musi poświęcić aby to otrzymać? Chce Lucyny a nie jej kasy (ponoć). Co musi zrobić żeby mieć Lucyne? Podpisać papier. No to heja. Studenci do piór. Jak koszt? - honor, uczucia itp. Ale czy na pewno? w końcu to nic takiego podpisać papier. Jest jeszcze bonus - nigdy mu nie powie że na kase leciał i byłby bez niej jak...A jak starzy kopną w kalendarium to się i tak coś zostanie więc nie bój bata Darek i do boju. Ale to wszystko przy założeniu że chce się żenić co samo w sobie nie jest zbyt mądre:-/ 2007/06/18 19:13:04
Po co komu kobita nie ufająca mężowi? Widać, że materialistka. Na miejscu Darka spierdalałbym w podskokach.
2007/06/18 19:16:40
Mój mąż chciał podpisać intercyzę ale ja wtedy, 7 lat temu traktowałam to podobnie jak Darek i "nie zgodziłam" się.
Teraz podpisałabym bo wiem, że związki nie muszą trwać wieczne a potem sprawy majątkowe w przypadku rozwodu mogą ludzi jeszcze bardziej skłócić i spowodować wiele problemów. Jednocześnie jednak cieszę się, że nie podpisałam bo to mąż dorobił się domu, samochodu... hue, hue, hue 2007/06/18 19:17:40
Jak nie podpisze nie dostanie ani grosza - wniosek oczywisty, a w każdym razie ja bym podpisał. Dla pieniędzy wszystko, ale nie słuchajcie mnie jestem zboczony - studiuję ekonomię.
2007/06/18 19:17:53
Ja tu nie będę się stawiać na miejscu Darka, ale tylko słowem o samej intercyzie.
Z jednej strony to całkiem niezłe zabezpieczenie, z drugiej jednak jak brać ślub, to po co zostawać przy swoim nazwisku? Po co podpisywać intercyzę? Po co podpisywać się pod papierem podkreślającym wspólnotę małżeńską, kiedy wspólnoty nie ma? Esh, więc w moje poczucie, ee.. nie wiem jakiego słowa użyć, ale też by ubodło chyba. 2007/06/18 19:20:18
Nie rozumiem. Jezeli w ich zwiazku kasa nie gra roli to dlaczego Lucyna (niech ktos jej rodzicom wybaczy wybor imienia) chce, zeby sporzadzic intercyze?
Zaufanie, co moje, do smierci itp, to nie otoczka sakramentu, tak czlowiek czuje, albo nie. Jesli facet powiedzialby mi, ze jego rodzice nalegaja na intercyze, to jesli chcialabym byc z nim, podpisalabym, bo co z tego, ze tesciow bede miala do d, wazny jest on. Ale sytuacja, w ktorej tesciowie w taki sposob do mnie podchodza, juz ma podstawe, w ktorej moga w przyszlosci rodzic sie scysje. A jesli sam 'wybranek' powiedzialby mi, ze kocham cie i wogole, ale podpisz papierek, ze jesli mnie zostawisz, nie dostaniesz ani grosza.. Nie wiem, z jednej strony jezeli zaklada sie, ze sie bedzie do smierci razem, to nie ma znaczenia. Ale z drugiej, jesli ktos proponuje intercyze, zaklada, ze to moze nie potrwac az tak dlugo. Moze to zdrowy rozsadek. Moze podyktowane przykrymi doswiadczeniami z przeszlosci. Nie wiem, czy podpisalabym. Ale nie chcialabym stanac na jego miejscu. Nie wiem, czy wczesniej czy pozniej nie zaczelabym sie zastanawiac, czy taki zwiazek ma sens, a co dopiero intercyza. 2007/06/18 19:22:58
niby intercyza kłóci się z tak wzniosłym uczuciem jakim jest miłość ale..apetyt rośnie w miare jedzenia, a jeśli Darkowi przypadłby do gustu taki luksus i świaodmość pieniędzy na koncie,ha!? :>
ale najbardziej dziwi mnie owa domniemana Lucyna, tak jakby nie ufała swojemu przyszłemu, a najlepsze jest to ze grozi mu..unieważnieniem daty ślubu, troche jakby cios poniżej..pasa, jaką kobietę wybrał sobie Darek? 2007/06/18 19:23:47
Z jednej strony miłość, zaufanie. Powinna być także wiara w całe życie w szczęściu, więc czemu Lucyna myśli o rozwodzie? Z drugiej strony fakt, że ludzie nie zawsze pozostają takimi jakich się pokochało. Justyna nie powinna za bardzo nalegać. To, że postawiła Darkowi takie ultimatum... szkoda słów. Co innego gdyby zwyczajnie poprosiła, że to tylko dla spokoju rodziców, czy cokolwiek. Warunków się nie stawia i już. Niech ją darek rzuci!
Tylko przez chwilę niech pomyśli, czy za to, że on za 10 lat będzie miał takie samo podejście do pieniędzy da sobie rękę uciąć. 2007/06/18 19:24:55
moim zdaniem propozycja intercyzy nie świadczy o żadnej chytrości, materializmie, skąpstwie, mniejszej miłości itp a wyłącznie o "realizmie" (jako postawie życiowej).
2007/06/18 19:25:30
Iiii tam, ale wrażliwi jesteście :)
mnie by tam nic nie "ubodło" i podeszlabym z calkowitym zrozumieniem :) Nawet sama bym nalegała :) 2007/06/18 19:30:14
w zasadzie mozna ja podpisać w razie zakończenia zwiazku będzie łatwiej..
2007/06/18 19:32:50
no to powinien powiedzieć pannie, że nie ma ślubu. Trzeba mieć swój honor!
2007/06/18 19:35:28
zaczne podobnie jak arkadia: jesli w zwiazku kasa nie gra roli (choc najwidoczniej bardziej dla Darka niz dla Lucyny) to co za roznica, czy on ja podpisze czy nie...
PS. kominek> bede w Warszawie na weekend, przenocujesz mnie? Nie mam na imie "wszystkie Darki" wiec uznalam, ze prosba mnie nie dotyczy... ;) 2007/06/18 19:36:57
trudne pytanie Kominku, to pewnie bedzie jakas proba, wiec powiem tak ja bym takiemu kurwaniolowi pierdolnal po prostu :)
2007/06/18 19:37:06
Ciężka sprawa kurczę. Co prawda niby jak się kocha to można iść na jakieś ustępstwa. No ale jednak chodzi tutaj o zaufanie, którego Lucyna najwyraźniej do Darka nie ma. Nie podpisałbym.
2007/06/18 19:39:13
a calkiem na serio to bym nie podpisal, bo... hmmm...co ta cipa sobie mysli?
2007/06/18 19:42:14
O co niby chodzi??
Papierek jasne ze nalezy go podpisac. Sam w razie slubu taki zaparponuje. To sa moje pieniadze ja je zarobilem mozemy za nie zyc plodzic dzieci przepic w knajpie. Ale w przypadku rozwodu za co mam jej niby placic, albo ona mi... Przepraszam co to odszkodowanie jest... Czy jak jestem z laska od roku to mam jej oddac polowe swoich rzeczy a ona mi polowe swoich... Ze niby jak, ze jak ona jest bogata to do konca swych dni bede pamietal ze zyje nie za swoje i odwrotnie... Zycie wspolne za kase jednego z pary ok... Ale jak sie spierdoli to kazdy zabiera swoje zabawki do nowej piskownicy i nic nikomu do tego, a szczegolnie 2 stronie!!! Hawk!! Przemowilem:) 2007/06/18 19:45:52
No kurde, ciezka sprawa - z jednej strony milosc, z drugiej zwatpienie w dobre intencje. Nie wiem co bym zrobil...
2007/06/18 19:46:26
podpisac, ja tez bym chciala intercyce, to działa w dwie strony, jakby co kazde dysponuje swoim majątkiem nie pytając się wspolmałzonka. choć przyznaję jesli to ma być warunek slubu to tez trochę przesada.
ten gość powinien sam wiedziec czy kocha ja , czy ona kocha jego... pewnie ta cała kasa nie jest własnością Lucynki tylko szanownego ojczulka, wiec nie dziwita ze nalegaja na intercyze 2007/06/18 19:46:32
Nie chciało mi się dzisiaj wyjątkowo czytać komentarzy. Zapewne większość zgodnie z falą mody napisała/napisze, że by nie podpisała. Ja bym podpisał. Jakie znaczenie mają pieniądze jeśli facet chce być z tą kobietą? Skoro stawia taki warunek ok. On uczciwie też może jakiś postawić.
2007/06/18 19:47:55
Powinien z nią pogadać i postawić na swoim. Ewentualnie żyć bez ślubu jeśli im tak wygodnie albo sie rozejść, jeśli dla niej kasa to wszystko.
2007/06/18 19:49:17
Ok niech bedzie ta zasrana intercyza, ale podział tylko majątku wniosionego do...
a Wspólnie wypracowany to ws?olnie dzielony także później. 2007/06/18 19:52:13
Podpisuje się w 100% pod tym co napisała nishka. I wy też powinniście się z nią zgodzić. Jeżeli chce się z kimś spędzić resztę życia, to ma się do niego zaufanie.
Jak będę się żenił, to rozpiszę intercyzę. I to nie będzie żaden "objaw" wyrachowania, czy skąpstwa. 2007/06/18 19:55:03
Wiecie... na początku niemal 100% związków partnerzy się kochają, wierność do śmierci, itp. Potem może się coś stać, cokolwiek, czasem nawet niezależnie od ich woli (przykład: ginie ich dziecko i żal po nim nie pozwala im już być razem) i chcą się rozstać. Wtedy kłótnia o pieniądze przeszkadza w rozejściu się w pokoju, lub nawet przyjaźni.
ZAWSZE MOŻE SIĘ COŚ STAĆ więc chyba lepiej pomyśleć o tym wcześniej. 2007/06/18 19:55:40
schowajmy swoja dumę ( piszecie ze z niej pizda..ze trzeba mieć swój honor)i podpiszmy:>
2007/06/18 19:59:16
A ja nie chcę w ogóle żadnych ślubów intercyz, teściów, świadków i tych innych. Jak mam być z kimś szczęśliwa to będę. Jak mam być z kimś do końca życia to też będę. I ślub mi w tym nie pomoże. Przecież jeśli będzie chciał mnie zostawić to i tak zostawi, niezależnie od tego czy ślub będzie czy nie.
Dziwna ta jego narzeczona skoro mówi, że bez intercyzy ślubu nie będzie. Jak już teraz są takie problemy to co będzie później. Właśnie przez to jej gadanie bym nie podpisała (na jego miejscu) tylko na spokojnie się zastanowiła czy jest w ogóle sens mówić o ślubie w takim przypadku... 2007/06/18 20:02:47
Jakby tylko rodzicie Lucyny chcieliby aby Darek podpisał ten papierek to ok... mógłby maznąć podpis dla świętego spokoju. Ale że Lucyna mu nie ufa i też chce pisemnego potwierdzenia... uuuuu bezmózgie dziewczę!
Nie podpisuj! Nigdy przenigdy never ever! 2007/06/18 20:04:04
Intercyzę bym podpisała, jeśli poprosiłby mnie o to mój partner, czy członek jego najbliższej rodziny. Nie lubię liczyć na czyjeś pieniądze czy pomoc. Może to wynik wygórowanej ambicji ale wolałabym sama, swoją pracą, pomysłowością i wytrwałością zapracować na godne życie. Nie wiem czy chodzi tu o honor, niezależność, bądź dążenie do samorealizacji, nie chciałabym żyć z przekonaniem, że jestem uzależniona od kogoś czy czyiś pieniędzy. Nie mogłabym tak żyć! Możecie pisać że jestem porypana i nie znam życia, ale chciałabym w życiu liczyć przede wszystkim na siebie!
2007/06/18 20:06:01
Szczerze mówiąc powiedziałbym Lucynie, żeby się (tu przepraszam za wyrażenie) jebała na ryj, bo jeśli w tym związku chodzi tylko o pieniądze, to on nie ma chyba żadnego sensu.
2007/06/18 20:10:01
Lucyna to pewnie jakiś cipoflak, który nie chce zostać sam na starość, a jeśli jest cipoflakiem, to drugi taki Dareczek może jej się już nie trafić. Darek intercyze podpisze, bo nie ma pracy, ani mieszkania i chyba lepiej poużywać sobie ostatnich chwil życia u boku paszteta, niż spędzić je w jakiejś melinie.
2007/06/18 20:10:22
hmmmmm, na bank by na to nie poszedł, cholera wie jak mi sie z nią powiedzie, a kasa się zawsze przyda ; )
no cóż, takie zycie ; ) 2007/06/18 20:13:24
podpisalbym intercyze o ile wczesniej rodzice by ja wydziedziczyli badz ona sama zrzekla sie prawa do spadku po nich.
inaczej nie da rady, na starcie czlowiek czuje sie ponizony i zmieszany z blotem. 2007/06/18 20:13:46
Hmmm.... wg mnie Darek (mnie śmiejmy się z jego imienia) powinien uważać, że Lucyna nie jest jeszcze gotowa, żeby za niego wyjść, ponieważ mu nie do końca ufa. A to gra dużą rolę w małżeństwie. Ale ja nei o tym-skoro nie zależy mu na kasie, i miałby ją rzucić to nie rozumiem z jakiej paki miałby zgarniać JEJ pieniądze, skoro nic by ich już nie łączyło.
2007/06/18 20:16:12
Musi chłopak rozważyć, czy bardziej szanuje swoją dume, czy wole swojej teściowej. A, no i swojej dziewczyny. Jesli swoją dume, to nie pozostaje mu nic innego, niż podziekowac Lucynie za miło spędzone wieczory i odejsć z dumą w garści. JEśli bardziej niż siebie, kocha Lucy, to powinien podpisac papier i zapomnieć o sprawie. Przecież on i tak do niczego się juz potem nie przyda, bo miłość jest wieczna, a Lucy bedzie zadowolona, to czemu jej odmawiać tej przyjemności. Natomiast warto też przeanalizować, czy aby Lucynha kocha tak naprawdę Darka. Nie mówię, ze nie, ale jednak jej żądanie powoduje, że mam jakieś wątpliwości. intercyza jest fajna, jesli pomysł spisania jej wychodzi od strony biedniejszej, a nie tej bogatszej. a taka asekuracja to nie bardzo mi sie podoba. a poza tym, to trzeba szukac partnerow w swojej klasie społecznej i nie będzie takich żenujących dylematów, jakie ma Darek.
kominek, jestes troche wiśnia, ze zalujesz kawałka podłogi i koca swoim kolegom ze szkolnej ławy. Nie ubędzie Ci, jeśłi kogoś dzień czy dwa ugościsz, wstydziłbyś się. 2007/06/18 20:17:50
Moim zdaniem nie jest to ani kwestia zaufania, ani miłości, ani nawet pieniędzy.
Jest to kwestia nazewnictwa: jeśli w jednej rozmowie pada słowo "miłość" i słowo "pieniądze" to jest to zwykła prostytucja (lub kurestwo prościej mówiąc). Na miejscu Darka wolę się nigdy nie znaleźć. 2007/06/18 20:18:17
bym podpisal pod warunkiem, ze moje osobiste konta pozostalyby rowniez nietkniete. Co to za intercyza, ze ona zabezpiecza swoje $ a jednoczesnie moze mnie ogolic kurwaniol jeden...
2007/06/18 20:20:23
Uzupełniam: Niech Darek powie teściom, że on wnosi do tego związku rozum i dobre maniery (no i może jeszcze znajomość samego Kominka). Będą kwita.
2007/06/18 20:21:22
Mój tata jest bogaty, starczy dla wszystkich. W dupie mam intercyzy.
2007/06/18 20:22:00
dosyć lajtowo tym razem, więc nie wiem czy darek i lusia naprawdę istnieją, ale temat wart dyskusji. intercyza istnieje dla ułatwienia ludziom życia. ale normalna, kochająca się para nie powinna spierać się o pieniądze. to, że akurat teraz darek nie ma pracy, nie znaczy, że będzie żył na garnuszku lusi do końca życia. co innego z rakiem.. ;)
na miejscu darka nie podpisałbym. zmieniłbym dziewczynę. bo jak tak żyć? wiadomo, co jeszcze jej odbije? zjem jej jogurt i co - kłótnia? rozwód? 2007/06/18 20:23:54
Mistrzowska notka. :)
Ojoj, ja rozumiem kolesia. Taka honorowa sprawa. Głupia. Podpisałbym na jego miejscu, przecież nie stracę przyszłej żony o głupi papierek... Chociaż jeśli ona byłaby zdolna o ten papierek stracić mnie, to nie wiem czy jest tego warta. Ale to takie gadanie tylko, jak kocha to i tak podpisze. 2007/06/18 20:27:06
Stawiam się w sytuacji bogatej kobiety, która poznaje mężczyznę. Inteligentny, dowcipny, troskliwy, męski, biedny. Chciałabym z tym człowiekiem spędzić najbliższe lata, nawet całe życie. Myślę, że nie byłby z niego zły ojciec. Chce się ożenić. Wiem, że małżeństwo to nie bajka i różnie się kończy. Chcę podpisać intercyzę by rodzinny majątek pozostał w rękach "prawowitych" właścicieli i proszę partnera o podpisanie intercyzy:
- zgadza się Doszło do rozwodu: nie wyobrażam sobie sytuacji, w której pozbawiłabym człowieka, z którym łączy mnie tyle wspomnień, z którym spędziłam kilka kilkanaście lat, którego szanuję i podziwiam, wszelkich środków do życia, bym pozbawiła go tego o co dbał i pomnażał przez czas trwania małżeństwa. Jakim cipoflakiem trzeba być, by nie docenić czyjejś pracy włożonej raz np. w rozwój firmy, dwa pracy włożonej w związek. 2007/06/18 20:27:55
właśnie tak się zastanawiam, że podejście do intercyzy zależy od tego, którą jest się stroną...
jednak - nie znamy dokladnie relacji pomiędzy nimi - ja bym podpisała, chociaż przyznam, że w pierwszym odruchu pewnie poczułabym jakieś takie ukłucie i zastanowienie "dlaczego?" - ale ma do takiej prośby pełne prawo, zwłaszcza, że poznajamy się przecież przez całe życie i coraz trudniej o takie pewnie powiedziane "na zawsze..." nawet jeśli tak naprawdę chcemy w to wierzyć... 2007/06/18 20:31:55
Ehh ja jestem romantyczką i wierzę w miłość do grobowej deski więc taka intercyza nie miała by dla mnie znaczenia. Ale chyba kobiety mają gorzej w takich sytuacjach bo muszą myśleć o ewentualnych dzieciach i o tym by im zapewnić bezpieczeństwo i przyszłość. Myślę jednak, że dwójka ludzi powinna dorabiać się wszystkiego sama,a potem dzielić wszystko po równo, a jeśli któreś coś wnosi do związku to powinno to zostać jego (nie wiem, np dom rodzinny) ale też nie tak żeby ta druga osoba została z dnia na dzień na lodzie. Jak się ludzie kochają i są to mądrzy ludzie, to intercyza nie jest potrzebna. Każdy ma świadomość, że uczucie może kiedyś wygasnąć. Ale trzeba wszystko robić tak by pozostał szacunek, wtedy jakieś świstki nie będą potrzebna. Zagmatwałam się :)
2007/06/18 20:32:35
Skoro na kase nie leci znajdzie sobie inna laske... Skoro mu nie ufa niech wypierdala. Dziękuję.
2007/06/18 20:35:05
Każ Darkowi kupić wódkę, niech pije tyle żeby dojść do fazy "in vino veritas" ;) i zapytaj go: A gdybyś ty był Lucyną. Miał sporo kasy i obawiał, że jakis pizduś (dziś ukochany) się kiedyś będzie dobrze bawił za "swoją" połówkę.. Wymagałbyś podpisu?
2007/06/18 20:38:14
rodzicą sie nie dziwie. zapewnie nie ufają komuś z tzw nizszej klasy jesli są snobami. jednak jesli ona daje mu ultimatum świadczy to dla mnie o tym iz mu nie ufa czyli tak liczac zwiazek nie ma sensu. niech znajdzie młodszą i po sprawie:) moze jestem staroswiecki ale dla mnie zaufanie w związku jest najważniejsze.
2007/06/18 20:41:08
i właśnie - też uważam, że to nie jest tak całkiem kwestia zaufania lub jego braku - nie jesteśmy przecież w związku z kimś komu nie ufamy, a z drugiej strony przecież większość z nas już w przeszłosci w związkach była, nie wierzę, że bez zaufania, ale one rozpadły się, obojętnie z jakiego powodu, po prostu już ich nie ma...
a siebie? - czy naprawdę tak bardzo jesteście pewni? odkładając na bok idealistyczne podejście do życia, świątość więzów małżeńskich.. itd. 2007/06/18 20:42:13
arabidopsis_thaliana - szlachetna postawa, wlasnie po to masz intercyze - to nie tylko zapis czego sie NIE dostanie, to takze moze byc zapis co sie dostanie jesli wkladalo sie w zwiazek przez x lat (niekoniecznie pieniadze)Mozesz w intercyzie ładnie napisac co twoj malzonek in spe (swoja droga co to musialaby byc za osoba co po rozwodzie zostanie kompletnie bez srodkow do zycia - jak rozumiem raczek i glowy do pracy niet) otrzyma w trakcie rozwodu :)
2007/06/18 20:48:23
Pewnie w kolejnej notce wyjaśnisz wszystkim jak bardzo puste były ich wypowiedzi. To poważny dylemat moralny i nie podejmę się odpowiedzi. Mam tylko nadzieję, że nie przyjdzie mi stanąć w takiej sytuacji.
2007/06/18 20:53:49
mialem.twoja.stara
Hmmm, nie pomyślałam o tym. Ale już za późno, udzieliłam odpowiedzi. Mam nawet cichą nadzieję, że to podpucha. Bo nie doszukałam się jeszcze tego, co powiedziałam źle. 2007/06/18 21:04:00
Niniejszym oświadczam, że informuję wszystkich jak postąpiłabym JA: nie podpisałabym, bo nie wiadomo, czy za kilka lat związek się nie rozpadnie, a wtedy zostać tak na lodzie... No cóż, wyszło, żem materialistka - trudno. Z kolei - gdybym to ja miała więcej kasy, to pewnie bym chciała, aby mój przyszły małżonek takową podpisał, bo dlaczego w razie rozwodu mam się dzielić swoją kasą... Niby miłość opiera się na zaufaniu, ale wiadomo jak to jest, kiedy w grę wchodzą pieniądze ;)
Pozdrawiam wszystkich 2007/06/18 21:05:39
No cóż...w życiu jedno jest pewne: nic nie jest pewne.Jeśli dziś ktoś mówi,że wie, jak będzie się zachowywał za 10, 15 lat, że przez resztę swojego życia NA PEWNO nie zrobi tego czy owego...to po prostu jest to nieprawda.W małżeństwie opieramy się na zaufaniu i biorąc ślub wierzymy, że będzie dobrze. Inaczej, po co to robić.Jednak świadomość zakrętów życia i pewna pokora wobec niego skłania nas do podejmowania racjonalnych decyzji.Moim zdaniem jedno z drugim się nie kłóci i jest wyrazem pewnej dojrzałości.Darek powinien podpisać intercyzę.W ich wspólnym życiu nie zmieni to niczego,a intercyza "zacznie działać" dopiero po rozstaniu, kiedy będą chcieli się od siebie uniezależnić. Darek mówi o honorze.Ale moim zdaniem bardziej honorowo zachowa się udawadniając, że naprawdę nie zależy mu na tych pieniądzach i wchodzi w związek ze swiadomością, że sam będzie musiał zapracować na swoją przyszłość, jakakolwiek by ona nie była.Poszłabym nawet dalej, podpisanie intercyzy będzie wyrazem zaufania Darka do Lucyny. Ja przynajmniej tak czułabym podpisując intercyzę, gdyby ktoś mi zaproponował coś takiego. Chciałabym aby druga strona nie miała wątpliwości co do motywów ślubu.Jeśli nie zależy mi na pieniądzach, to nie ma żadnych przeszkód by podpisać dokument.
2007/06/18 21:06:44
Zakładając, że oboje sie szczerze kochają - Darek powinien podpisać tą intercyze, skoro kocha - to taki papierek nie powinien mu przeszkodzic. Jednak jest druga strona medalu, zaufanie - na miejscu Darka przy rodzicach i samej Lucynie, przed podpisaniem dokumentu, który potwierdza ich nieufnosc w stosunku do Darka - powiedzial bym, ze boli mnie to, iz kobieta ktora rzekomo mnie kocha, zmusza mnie do podpisania tego dokumentu, ze milosc itd powinna byc oparta na zaufaniu, a nie intercyzie - po wyrzuceniu wszystkich brudow, nie patrzac na reakcje rodziny - podpisal bym dokument i staral sie zapomniec o nim, oraz o tym, do czego zmusili Lucynke jej rodzice,najprawdopodobniej oni wyperswadowali jej tak glupi pomysl.
moje, skromne zdanie :) 2007/06/18 21:08:14
bylbym zapomnail, "bo najprawdopodobniej oni wyperswadowali jej taki glupi pomysl, zaslaniajac sie troska o jej dobro - aby krzywda sie jej nie stala"
2007/06/18 21:08:15
deijaneira:
ale tak jak ktoś napisał wyżej - to działa w dwie strony, czyli intercyza zakłada rózne możliwości.. w różne strony, a osoba "biedniejsza" ma zapewnione bezpieczeństwo finansowe w przypadku jeśli to ten "bogatszy" odejdzie... itd. no i w ogóle to chyba jakoś mądrze jest napisane :) nie wiem, bo żadnej nie czytałam... (jeszcze :D ) 2007/06/18 21:08:47
A ja uważam, że jak się kogoś kocha, to nie powinno się myśleć "A co jeżeli się rozstaniemy?" Przecież to od razu widać, że się ma jakieś wątpliwości co do tego małżeństwa. Jeżeli ludzie zakładają, że intercyza może im się przydać, to znaczy że sobie nie ufają. Nigdy bym mężczyzny swoich marzeń nie poprosiła o podpisanie intercyzy. Koniec, kropka.
2007/06/18 21:09:44
Ja bym podpisała. Uważam, że podpisanie papierka nie robi nikomu ujmy na honorze. Żyjemy w czasach, kiedy jest tyle pokus, że nie możemy zagwarantowac sobie nawzajem, że przez kolejne 50 lat bedziemy sobie nadal wierni. Kocham Go, On kocha mnie - tak jest teraz. Nie jestem wróżką i nie wiem jak bedzie za jakiś czas. Obojetnie jakbyśmy się starali, czasami może najzwyczajniej w świecie nie wyjść. Ja bym podpisała, ale nie rezygnowałabym z pracy i kształcenia się. Nie chciałabym życ tylko na Jego koszt, gdyż jest możliwośc, że mogłabym zostać później na lodzie.
2007/06/18 21:23:29
oczywiście że powinien podpisać, to nie jest kwestia materializmu ani skąpstwa, małżeństwo ma być ponoć wyrazem miłości, a fakt, że ktoś na siłę chce mieć wspólność majątkową to dopiero świadczy o materialiźmie!
2007/06/18 21:24:17
Jestem za intercyzą.
Załóżmy, że faktycznie nie uda im się i się rozwiodą. Zdaża się przecież. Sprawa będzie ciągnąć się latami, na sąd wydadzą więcej niż zarobili przez całe małżeństwo, znienawidzą się za wszystkie problemy w sprawie rozwodowej, jedno na drugie będzie krzyczeć i wyciągac straszne brudy, żeby tylko mieć więcej, mieć swoje..... No dobra, nie musi tak być, ale przyznajcie, że może. I chociażby po to, żeby uniknąć tego koszmaru, byłabym za intercyzą. 2007/06/18 21:26:20
Gdybym był na miejscu Darka to bym nie podpisał, natomiast gdyby role się odwrociły i to ja bym był zajebiście bogaty to bym podpisał, a dla partnerki powiedziałbym tak: albo podpisujesz, albo out... no chyba ze bym ja kochał, że omotałaby mnie wokół swojego palca, ubezwłasnowolniła, dawała mi najlepszy seks pod słońcem, robiła loda z połykiem ;), przynosiła sniadanie do łóżka, była piekna, inteligentna, tajemnicza, ... wtedy bym jej nie zmuszał, ale czy sam fakt, że miałbym taką kobietę nie byłby wart tego całego majątku....
2007/06/18 21:27:03
Ja bym nie podpisała... jakbym spędziła z nią 50 lat i mnie zostawiła, to jeszcze mam zostać na lodzie? bez niczego? lipa faza;/
chociaż zawsze są dwie strony medalu, ale źle świadczy o Lucynie chęc spisania intercyzy 2007/06/18 21:28:37
przemyslałem to co napisałem.... nie nawet taka kobieta nie byłaby warta mojego wielkiego majatku, i jak by nie chciała podpisac niech spierdala:)
2007/06/18 21:29:39
Z jednej strony męska duma i honor powodują u mnie natychmiastowy sprzeciw na podpisywanie czegos takiego, jednak z drugiej, po dłuższym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że podpisałbym ten "papier". Intercyza jest zwykłą umową, uregulowaniem kwestii majątkowych przed zawarciem małżeństwa i może mieć rózny charakter. Biorąc pod uwagę przeróżne zdarzenia, które można napotkać na dalszej drodze wspólnego życia, myślę że jednak warto taką umowę zawrzeć. Jest to wyraz ucziwiości wobec partnera, a nie braku zaufania, los płata rózne figle i nidgy nie wiem co będzie za 'x' lat.
2007/06/18 21:30:58
i dlatego niech biedni wiaza sie z biednymi, a bogaci z bogatymi.. ja nie mam duzo i jest mi z tym bardzo dobrze:)
nigdy bym sobie nie pozwolil zeby brac pieniadze od tesciow, wszystko czego sie w malzenstie dorobie bedzie z pracy mojej i mojej kobiety. umowe to sie podpisuje na kupno samochodu, a nie na zycie. tyle 2007/06/18 21:34:52
nie wydaje mi sie zeby o Lucynie świadczyła sama chęć spisania intercyzy ale groźba kierowania do przyszłego małożnka, że jeśli jej nie podpisze ślub sie nie odbędzie.
2007/06/18 21:45:01
aha - a odwiedziny znajomych lubię!
(może dlatego, że nie przeginają z najazdami:) ) 2007/06/18 21:52:07
Słuchajcie ludzie,
widział ktoś taki stary film z Slter'em "więcej czadu" (Pump up the volume)? Jak dla mnie pomysł na tego bloga (zajebisty) to normalnie koleś z tego filmu. Co wy na to? 2007/06/18 21:54:00
Gdy w grę wchodzi szantaż emocjonalny pt.:"albo albo" to już przegięcie.Do gazu z takim związkiem.
2007/06/18 21:54:50
zawsze podpisuję każdą kolejną intercyzę, tyle że dla niepoznaki, robię to lewą reką...
2007/06/18 21:54:54
nie wiem czy to dobrze zrozumialem, ale co to za milosc w ktorej lucynka nie ufa dariuszowi?
2007/06/18 21:55:45
intercyza - bezcenne
za wszystko inne można zapłacić Wiadomo-Jaką-Kartą ;] 2007/06/18 21:56:16
Myślę, ze podpisałabym taki papierek gdyby przyszły mąż o to poprosił. Sama nie wymagałabym takiej deklaracji. Może, dlatego ponieważ bywam bezpośrednia i naiwna w miłości i nie potrafiłabym aż tak się ubezpieczać.
Ale nie widzę nic złego w podpisywaniu intercyzy. Kwestia podejścia. 2007/06/18 21:58:17
intercyza jest najnormalniejszą sprawą pod słońcem i mozna ją podpisać w każdym momencie małżeństwa i zawsze ma to swoje plusy i minusy. tak to jest ze zbytnimi dysproporcjami, bo gdyby był na jej miejscu, to pewnie sam by chciał intercyzy. no ale co kto lubi i czego szuka w życiu. ja bym na jego miejscu podpisała, bo nie chciałabym czuć się uzależniona i dawać komuś poczucia, że chajtam się dla kasy, ale z drugiej strony dlatego nie chciałam zbyt bogatego faceta, żeby mi nie mógł dogadać. no tak, co kto lubi. ja mam potrzebę poczucia niezależności. nie wiem czego chce darek.
2007/06/18 22:00:26
A ja myślę, że intercyza to czasem dobre rozwiązanie. Co z tego, że jest uczciwy, prawy i cudowny... i tak może zdradzić Lucynę (dzizas moja przedszkolanka miała tak na imię ^^). Nawet gdyby to Lucyna zdradziła, to wie, że jej majątek pozostanie nietknięty. Gdybym miała tyle kasy i biednego mężczyznę też bym spisała intercyzę i miłość nie ma tu nic do rzeczy.
2007/06/18 22:02:45
"No cóż...w życiu jedno jest pewne: nic nie jest pewne." A śmierć? A podatki? Wielkie kwantyfikatory są zawsze podejrzane :P
"Za" intercyza. Pisanie, ze to niewłaściwe jest myśleniem rodem z Disneya i wiary w różową, romantyczną miłość. Nie jego kasa... 2007/06/18 22:03:48
ajcchajmer
ale co to za miłość, w której dariusz nie ufa lucynce? i zakłada, że po rozstaniu ona będzie na tyle wyrachowaną i zimną suką, że pozbawi go nawet brudnych majtek?? 2007/06/18 22:09:50
Nie podpisałbym. Gdyby kazali teściowie, to ok, ale jeśli ona tego wymaga...
2007/06/18 22:10:24
Wkurzyłabym się, że stawia warunki. Co to ma być: "Intercyza albo ślubu nie będzie"?
2007/06/18 22:12:47
Ja bym podpisała, a nawet sama jej wymagała.
Ultimatum Lucyny jest jednakże niepokojące, mogłaby to inaczej rozegrać. Generalnie apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc mogłoby się zdarzyć, iż Darek zasmakowałby w luksusowym, dostatnim życiu-bo fajnie jest wydawać pieniądze, wiedząc, że ma się ich jakiś tam zapas. Mogłoby być także tak, że Darek czułby się zmotywowany do osiągania własnych szczytów, być może mógłby się wybić i zarabiać duże pieniądze [jest przecież uczciwy i w ogóle i niechciałby być zależny od żony, jeżeli trafiłby mu się wydaek przekraczający jego możliwości finansowe; niechciałby na niej żerować] Lucyna też właściwie broni swej przszłości, swoich pieniędzy, bo statystycznie bardzo wiele małżeństw się rozpada-jest realistką i tyle. Nie musi go przecież, w razie rozstania, utrzymywać do końca życia, płacić mu "alimenty". On pewnie też nie czułby się w takiej sytuacji komfortowo. Niech podpisze i niech się kochają. Nie ma co się nad tym rozdrabniać. To jest normalne. 2007/06/18 22:15:09
dariusz nie ufa lucynce? a dlaczego lucynka tak naciska żeby podpisał ten pieprzony papierek...
2007/06/18 22:23:41
meldunello, fajnie że sie ze mną zgadzasz ale chyba mnie do końca nie zrozumiałaś, bo ja nie pisałam o "zaufaniu" a o realizmie :)
Ml, to nie jest takie proste podpisanie intercyzy "w każdym momencie" bo to kosztuje kilka tysięcy zł. (wiem bo moi rodzice kilka lat temu podpisali). 2007/06/18 22:23:46
Skoro Dariusz kocha tę pannę pomimo wszystko i nie jest łasy na kasę to poleciłabym mu podpisać tą intercyzę. A co tam. To że Dariusz kasą nie śmierdzi to nie musi znaczyć, że zapach kasy powoduje u niego skutki uboczne ( np. zakochanie się w pannie przez kasę). Podpisaniem intercyzy udowodni jej, że ma jej majątek w 4literach a ją po prostu kocha najszczerszą "nie materialną" miłością. Poza tym panna będzie wiedziała że facet da sobie w razie czego radę sam. A takich facetów nam trzeba, co zawsze i wszędzie dadzą sobie radę. Jednak z drugiej strony Lucynka nie powinna go intercyzą szanażować. Albo intercyza albo "idź w cholerę" to beznadziejne rozwiązanie. Bo albo zaufanie albo sama Lucynko "idź w cholerę".
Sama nie wiem. To skomplikowana sprawa. Muszę się z tym przespać :))) 2007/06/18 22:26:07
Po cholere sie zenic w tym kraju. Przeciez to jest nieekonomiczne ze wzgledow podatkowych. A jak sie kocha to i tak mozna byc razem.
Ja bym na miejscu Darka podpisal, na mnie jako faceta zle by wplywalo jak moglbym zyc za czyjes. wole wydawac swoja kase. 2007/06/18 22:26:16
..a jak od razu podczas zawieranie związku małżeńskiego to za darmo
[chyba że mam już nieaktualne informacje..] 2007/06/18 22:32:30
Intercyza - jasne. Tak samo jak policja przy zwyczajnej stłuczce.
A jeśli chodzi o mieszkających-w-Warszawie-ludziach- którzy-kiedyś- mieszkali-w-mniejszym-mieście, to uważam, że wina za nie-utrzymywanie kontaktu z ziomkami ze starych klimatów leży po stronie tych zwarszawiaczałych. Wsiąkają w to miasto i zachłys..zachł....zach....następuje zachłyśnięcie się wrażeniem, że tam wszystko jest lepsze. Moje miasto ma 400 000 mieszkańców i już wielu po wyjeździe do WWA uznało je za wiochę i przestali się utożsamiać z ludźmi "stąd". 2007/06/18 22:37:02
Sranie w banie,
Po pierwsze zobacz różnicę między intercyzą a samą rozdzielnością majątkową. Po drugie, jeżeli nic by nie podpisał to i tak przy rozwodzie dostaje GÓWNO z majątku który został wniesiony do małżeństwa przez małżonkę i odwrotnie. Takie samo gówno otrzymuje w przypadku spadku po dziadku gdy ten łaskawie pierdolnie w kalendarium, chyba że właśnie intercyza rozszerza wspólność majątkową. Na papierze udowadniać? huehuehu a ty jesteś taki głupi że wierzysz na gębę? Kominek nie wiesz, że z każdym wytryskiem słabnie uczucie, a przed każdym następnym się wzmaga? :) Kiedyś to kólko pęka, widać dama jego serca nie jest głupią cipą od obieranie kartofli przy zlewie, tyko jakiś rozum ma. 2007/06/18 22:41:31
Nie wiem dlaczego ta baba każe mu podpisywać intercyzę. Co to ma znaczyć? Chce się z nim rozwodzić? Już teraz myśli o rozstaniu? A gdzie miłość, szaleństwo, romantyzm, zapomnienie o całym świecie? Ja bym czegoś takiego nie podpisała. Za mąż przecież wychodzi się raz, nie ma żadnych debilnych rozwodów, intercyz i innych dokumentów od siedmiu boleści, presji rodziców... świat stoi na głowie!
Niech zrobią tak, żeby być na 100% pewnym, że to jest TO i sobie ufać a nie w zwątpieniu, trzęsącą ręką podpisywać pięćset cyrografów. Bez sensu. 2007/06/18 22:44:52
moredinero
Podpisuje się pod twoim tekstem. Przyjedzie burak z wioski nad morzem do stolicy, pomieszka dwa lata i już leci metrykę urodzenia zmieniać. Miastowy kurwa jego mać!! A z butów rumpel wystaje. 2007/06/18 22:48:04
Windwhisper, pozwól, że zacytuję Ci główne motto tego blogu ;)
"To nie jest miejsce dla Ciebie, jeśli Twoje życie składa się ze złudzeń" 2007/06/18 22:50:08
nie podpisałabym się... bo sam fakt, że daje mu do zrozumienia, że jeżeli czegoś nie podpisze, to coś tam... później będzie go terroryzować... biedny w końcu nie da sobie z tym rady... na jego miejscu zwiewałabym gdzie pieprz rośnie od tej babeczki... :/
2007/06/18 22:54:46
ha! z jednej strony - jak kocha to podpisze, bo co mu szkodzi jak nie chce jej nigdy zostawić...
a z drugiej - jak kocha, to czemu nie ufa? ja bym nie podpisała. żyłabym w konkubinacie, bo przecież od jednego głupiego wymagania bym się nie odkochała. małżeństwo samo w sobie powinno być dowodem pełnego zaufania itp itd. no i może tak powinno być - małżeństwo dla tych co są gotowi na całkowite oddanie siebie (i swojego majątku) drugiej osobie, a konkubinat dla tych co wolą jasny podział na moje i twoje. 2007/06/18 22:55:14
zgadzam się, że fakt szantażu nie świadczy dobrze o tej dziewczynie, ale to pewnie jest tzw. "argument ostateczny" - nie wiem jak ta dyskusja ptrzebiegała wcześniej, a pewnie burzliwie.. no i niewiadomo jakie argumanty podawał Lucynie Darek - pewnie się oboje tak zagalopowali..
może resecik - i przeprowadzenie takiej rozmowy od początku, na spokojnie :) 2007/06/18 22:57:56
Wydaje mi się, że zrozumiałem, kwestię zaufania dodałem "od siebie" i nie dotyczy
ona bezpośrednio Twojego wpisu :) 2007/06/18 23:01:51
Jak słucham te romantyczne pierdy na temat miłości, zaufania i innych bzdur to aż mnie ściska w jajach, że tak durni ludzie są, zaślepieni jakimiś bzdurami na temat wieczności, szczęścia i braku nieszczęścia. "NIGDY NIGDY! nie podpisze! Co za tępe cipy! A może by tak ruszyć wyobrźnia deko co?
A jak ja się ożenię z i baba nie będzie pracować, utrzymuje dom, wszyskto gitarra, ja zarabia hajs, prowadze firme, w pytę inwestuję, przykładowo zrobiłem inwestycje, zamówiłem towaru, winn jestem potężną kasę za różne rzeczy i co, niech mnie nagle pierdolnie samochód, bum, strzł krótki, trzy zdrowaśki i kimam 2 metry pod glebą, co wtedy z moją romantyczną, zakochaną, niewiastą? A to że przychodzi komornik i jdzie jak popadnie ze wspólnoty majątkowej, niewiasta spałaca moje zaciągniete za życia długi, reguluje fatury i wszystkie zobowiązania, ot kurwa zaskok, jak cała wspolnota np. warta 500 koła a ty długu za dużą banię. I co? heca, kończy się romantyzm i całe to sranie w banie, zaczyna się logiczne myślenie, kurwa, gdzie miałem, mózg, że nie spisałem rozdzielności? A jak się kochają to żaden papier tego nie zniszczy, a zdecydowanie zabezpiecza przed atakiem kogoś trzeciego. Rzygać mi się chce jak widzę pełnych uniesienia i głupowatej zadumy frajerów któych dopiero otrzeźwia dobry kop w dupsko od życia. Widziałem z bliska, wiem co mówię. 2007/06/18 23:01:56
Ja się wychowałem na wsi. Mój dom rodzinny jest na wsi. Świetnie mi się tam mieszka. Studiuję we Wrocławiu i zamierzam tu zamieszkać w przyszłości.
Jak fajnie być wieśniakiem! 2007/06/18 23:03:43
nishka, sama intercyza, kosztuje 300-600zł. to zwykłe oświadczenie woli. zależy tylko co ma być podzielone przed notariuszem. jak się to zrobi przed ślubem, to później i tak inaczej to wszystko się reguluje i tak naprawdę jest to potem duże ułatwienie. poczucie uczciwości przestaje być wystawiane na próby, bo reguluje to każdy złożony podpis i każdy odpowiada za siebie.
2007/06/18 23:05:09
Pierwszy raz komentuje to chyba wypada się przedstawić :) Ewa - też cytam nałogowo Kominka.
A co do intercyzy... uważam, że to tylko papierek i powinien podpisać. Jednak jeśli to Lycyna (pierwsza poważna oznaka zdziwaczenia rodziców ) nalega..no nie wiem... mnie by to zastanowilo. I zgadzam się z ml - niezależność ponad wsyztsko. Bo co za baba każe się utrzymywać ( no chyba, że z przyczyn losowych)? 2007/06/18 23:09:44
Każdy ma jakieś złudzenia, ale nie znaczy to, że składa się z nich całe życie. Wiele osób nie podpisałoby tego gówna. Nie trzeba wstępować w związek małżeński jak się komuś nie podoba całkowita jedność z partnerem.
2007/06/18 23:11:11
Niczego mądrzejszego od ml76 nie napisze. Równie dobrze można by zapytać czy Darek chce się związać z ukochaną osobą, i intercyza będzie nieistotnym świstkiem, czy też liczy na podniesienie sobie stopy życiowej, a wtedy małżeństwo jest tylko kolejną transakcją biznesową. Inna sprawa, że ja bym się nie związał z kimś kto intercyzę by mi proponował, bo znaczyło, by że ta osoba nie poznała mnie na tyle by wiedzieć, że nie mam w zwyczaju wyciągać łapy po cudze, tak samo jak nie wiązał bym się z kobietą, którą podejrzewał bym o chęć ewentualnego zagrabienia mojego dobytku - to raczej jest kwestia światopoglądu aniżeli szukanie jedynie słusznego rozwiązania.
2007/06/18 23:11:17
aurell
Mylisz się. Konkubinat trwający jakiś czas, nie wiem, jaki ale określa to jakiś paragraf. Ale jak już upłynie ten czas, to w sądzie jest traktowany jako wspólnota majątkowa. Czytałem gdzieś jak właśnie laska była w związku na tak zwana kocią łapę i puściła gościa z torbami. Sąd właśnie zakwalifikował związek jako konkubinat. Mieszkali razem , prowadzili własne gospodarstwo domowe itp.itd. przez jakiś czas. 2007/06/18 23:13:08
raud
niech żyją gumofilce z wystającą słomą! Kocham małą zawszoną wioseczkę, z której pochodzę. Spędzam tam każdą wolną chwilę. Pamiętam zabawy w stodole, dojenie krówki, zabawy z króliczkami, przejażdżki na kombajnie. Przeżycia i wspomnienia niezapomniane... Teraz niestety mieszkam w bloku i codziennie o 5.00 słyszę jak sąsiad bierze prysznic :/ 2007/06/18 23:13:40
meldunello, ok :) i wybacz, że pomyliłam płeć Twojego nicka :)
Ml, ojej byłam przekonana, że trzeba dodać jedno zero. Szukając źródła swojej kompromitacji, przypomniałam sobie rozmowę z mężem, który mnie nastraszył/wkręcił: - widzisz, głupia? :) teraz będziemy musieli kilka tysięcy zapłacić za Twoją decyzję sprzed kilku lat! (a wątek wyłonił się podczas rozmowy/sprzeczki o naszym przyszłym domu, który ON kupił ale MOJA babcia zapłaciła za naprawę dachu:) Naiwna jestem :)I się teraz zamotałam w tych tłumaczeniach. Nie ma dla mnie usprawiedliwienia. Blamaż. Nishka Blamaż mówcie mi :) 2007/06/18 23:14:09
Uważam,że podpisanie intercyzy jest bardzo przytomnym posunięciem.W końcu róznie w życiu bywa,a już wielu było takich,którzy przyrzekali miłość i wierność do grobowej deski i nic z tego nie wyszło.Intercyza pomaga w szybkim, 'bezspornym' powrocie do stanu wolności-to Twoje,to moje,pa.Oczywiście mówię o osobach,które prowadza czynne życie zawodowe,są niezależne od siebie i które przy ewentualnym rozwodzie nie będą się skupiały na ,,niszczeniu'' byłego partnera.
Ja nie podpiszę intercyzy.Nie mam ciśnienia na szukanie niewiadomo jak bogatego męża,a wiem,ze moją (kobiecą) rolą jest dbanie o dom i wychowywanie dzieci.Skoro chcę się na tym przez kilka lat skoncentrować (przez co mniej sie dorobię) to przy ewentualnym (nie daj Bóg rozwodzie) nie chcę zostać z ręką w nocniku.W końcu poświęcam karierę zawodową na poczet męża.Inaczej to wygląda jeśli chodzi o Darka,bo on jest facetem.Powinien podpisać tę intercyzę,skoro nie ma zamiaru zgarniać kaski w razie rozwodu.Eh...w końcu żadnego rozwodu nie będzie :) Głupia ta moja teoria,ale punkt widzenia zależy od punktu siedzienia. 2007/06/18 23:14:15
Ani pierwsza ani druga opcja.
Lucynka to nie byłaby kobieta dla mnie w takim razie, a również jestem człowiek honorowy. Rozumiem, gdy facet wymaga intercyzy, bo wynika to z rozumu, ale kobiety RZADKO (o ile wogóle) nie używają rozumu niezabarwionego emocjami. - to świadczyłoby dodatkowo, że nie warto się z nią wiązać. Pozatym jestem starej daty i preferuję patriachalny model rodziny gdzie kurwa kurwa facet ma zarabiać i umtrzymywać, a nie być pod obcasem kobiety. Czyli krótko mówiąc zerwałbym i szukałbym kobiety, z którą nie miałbym takich problemów. 2007/06/18 23:16:27
Postaram się krótko i na temat
1. Intercyza dotyczy wyłacznie podziału majątku wniesionego po zawarciu małżeństwa. 2. Majątek nabyty przed zawarciem małżeństwa nie podlega wspólnocie majątkowej (zatem wszystkimi domami, samochodami i diamentami Lucynka może sobie dowolnie rozporządzać również po ślubie) 3. Intercyza jest zwyczajną rozdzielnością majątkową i w tym sensie jest manifestacją partnerstwa w małżeństwie: "moje pieniądze są moje, twoje pieniądze są twoje, moja praca - moje pieniądze, twoja praca - twoje pieniądze". 4. Intercyza, w przypadku majątku nabytego wspólnie po zawarciu małżeństwa, zapewnia podział majątku zgodnie z kosztami, które ponieśli małżonkowie (jeśli Darek np. dorzuci 10% do kupowanego samochodu, to 10% wartości samochodu dostanie po rozwodzie) 5. Podpisanie lub nie podpisanie intercyzy nie ma nic wspólnego z honorem a jedynie z przyjętą filozofią życiową i osobistą wizją idealnego małżeństwa. 6. To, co boli (jeśli boli) osobę proszoną o podpisanie intercyzy, to konfrontacja tej wizji z rzeczywistością i ze światem partnera. 7. Jeśli chodzi o mnie, kiedy wyobraziłam sobie, że jestem poproszona o podpisanie intercyzy, pojawiły sie we mnie trzy głosy -(1) małej dziewczynki, która potrzebuje opieki tatusia i czuje się zraniona, (2) matki/opiekunki, która czuje się zaniepokojona wizją, że partner wychodzi z małżeństwa zgolony bardziej ode mnie i (3) zadowolonej kobiety, która odnalazła w przyszłym małżonku partnera i czuje się dla niego partnerką. Najwyraźniej słyszałam głos... a nie powiem. Powiem tylko, że w dialogu z tym głosem dobrze się bawię. 2007/06/18 23:17:48
Na miejscu Darka klasnęłabym z radości w dłonie i bardzo chciałabym draft takiej intercyzy zobaczyć. Z dwóch powodów:
Po pierwsze - wspólnota majątkowa nie obejmuje dóbr (hehe, kurde, znam się...), które małżonkowie nabyli PRZED zawarciem związku lub odziedziczyli w trakcie, a zatem to, czego Lucynka i jej rodzice dorobili się przed ślubem młodych, nigdy (no chyba, ze stosowny zapis pojawi się w intercyzie czy testamencie) nie będzie należało do Darka. Intercyza zatem ustala, co stanie się tylko z tymi dobrami, których dorobią się wspólnie (bo np. Lucyna zarabia w sztabkach złota, a Darek przecież stracił pracę, ale może wygrać w totka). Skoro Lucynka ma kasę, to jeśli wpadnie w długi, to one mogą raczej być niemałe, czyli w interesie biduli Darka jest na przykład zapis o zniesieniu wspólnoty majątkowej, jeśli wie, że nie udźwignąłby długów drugiej połowy. Mało osób myśli o takich (finansowych, komorniczych, kredytowych, skarbowourzędowych) konsekwencjach zawarcia małżeństwa. Po drugie - tak się składa, że rozpady związków nie są zawsze w ciepłych kolorach pastelowych i niestety czasami koniec związku oznacza też koniec sensownego spokojnego dialogu (z powodu bólu, nienawiści, braku zaufania, pogardy itp. - w końcu do zakończenia związku powody mogą być brzydkie), zatem warto pogadać o tym, jak podzielić majątek, gdy spokojny dialog jest jeszcze wykonalny. To wcale nie jest głupie myślenie i intercyza w tym przypadku bardzo przypomina testament: nikt nie chce od razu umrzeć, ale każdy mógłby go napisać, gdyby mu się wydawało, że tradycyjny podział drogą sądową mu z pewnych powodów nie odpowiada. Honor i miłość nie mają tu nic do rzeczy, równie dobrze Darek mógłby wkurzyć się, że nie musi przysięgać 'miłość, wierność i uczciwość małżeńską', bo to "on sam zna siebie, jest uczciwy i wie, że nie" zdradziłby. Asekuracja? Gdy w grę wchodzą wielkie pieniądze i znaczna różnica w dochodach, chciałabym jasno i wyraźnie ustalić warunki wspólnoty majątkowej, a od zwykłej zobowiązującej rozmowy do podpisania równie zobowiązującego papierka przecież niedaleko. Czego się Darek boi? Klarownego uregulowania prawnego jego światopoglądu? 2007/06/18 23:19:39
generalnie intercyza to, uważam, dobra rzecz. lepiej uregulować kwestie finansowe ewentualnego rozwodu kiedy jest to jedynie 'ewentualnością' niż kiedy działa się pod wpływem emocji, bo to zazwyczaj iście jest żałosne.
ale jeśli to ma być intercyza 'ja wszystko, ty nic' i przedłożona do podpisania na zasadzie 'albo podpiszesz, abo ślubu nie będzie', to na miejscu darka poprosiłabym o jakiś załącznik z cennikiem ile by musiał zapłacić za kłamstwo, ile za zdradę, ile ona by mu musiała zapłacić za każdy udawany orgazm itd. dodałabym 'oczywiście, ze ci ufam kochanie, ale takie rzeczy się zdarzają, więc lepiej uregulujmy te kwestie wcześniej, bo ja i tak jestem biedny a nie chcę przez to nasze małżeństwo zbankrutować' :) 2007/06/18 23:21:34
Dom
To jest typowy mezalians. Pewnie to nie ona sama tylko presja rodziców, którzy nie akceptują zięcia. W ich oczach jest nieudacznikiem i taki pozostanie. Zmusili córunie do ochrony swojego majątku. To ja proponuje postawić się na miejscu dziewczyny!!!!! I dopiero pisać komentarze. Co ona jest winna, że jej rodzice są bogaci?? I chcą chronić przyszłość córki?? 2007/06/18 23:22:50
Jeśli to ślub z miłości itd. itp. To intercyza jest głupotą.
Ja, jeśli miałbym się żenić z tą jedyną wybraną, to w życiu nie wypowiedziałbym nawet słowa 'intercyza'. Inna sprawa, gdybym żenił się dla interesu ;] 2007/06/18 23:26:40
scavenger001,
przeczytaj ze zrozumieniem komentarz np. Otwartej lub wyciorka to zmienisz swój prosty, niczym linijka tor myślenia. Powodzenia. 2007/06/18 23:27:20
Facet dostaje "po honorze" już na dzień dobry. Sądzę, że oboje się z tym źle czują, bo miłość miłością a rozsądek, rozsądkiem.
Podpisałabym, by nikt, nigdy nie wypominał mi, że to nie było uczucie, tylko wyrachowanie, że leciałam na kasę. Zaufanie, tak!ale w życiu różnie bywa, od miłości do nienawiści droga krótka. Lucyna pewno też go nie zostawi z niczym, to taka asekuracja, że facet po iluś tam hipotetycznie latach odejdzie, zdradzi, w jakimś stopniu podepcze zaufanie. I jeszcze będzie się bezczelnie dopominał kasy. Ale ja się nie znam, ja jestem zbyt romantyczna;) 2007/06/18 23:29:18
Otwarta, Szare
czyli jeżeli mój mąż nabył dom już PO zażonpójściu i nie mamy podpisanej intercyzy, to JA mogę czuć się do nich upoważniona ? [hue hue hue] Bo jak on to zdobywał, ja rodziłam dzieci (które dały mu sens życia i zmoblizowały do działania), studiowałam (mądra żona to b.istotny mobilizator) i robiłam ciasta w konfitury różanej (ba!) Posumuję: wcale to nie jest takie oczywiste, że to JEGO, prawda? [hue hue hue] Nie mam na razie w planie rozwodu ale wolę wiedzieć [hue] 2007/06/18 23:34:32
nishka
Jeśli nie było intercyzy, to dom podlega wspólnocie majatkowej. Bez obaw, piwnica i parter są Twoje. 2007/06/18 23:34:55
Wyciorek
O destrukcyjnym wpływie rodziców na młode związki to można by całe epopeje napisać. Jak dla mnie to jest główny powód, by nie wiązać się z nikim (w sensie prawnym) do momentu uzyskania całkowitej niezależności emocjonalnej i finansowej. Otwarta, darling ! Szare, Sekcja Pomimo tego, że podałyście całą masę naprawdę rozsądnych argumentów to nie zapominajmy o podstawowej kwestii : Intercyza świadczy o braku zaufania do partnera, o tym, że nie dasz sobie ręki uciąć za drugą osobę i wolisz się zabezpieczyć. To trochę tak jakby rodzic sporządzał umowę przy każdej pożyczce dla własnego dziecka, no bo "różnie to w życiu bywa". I w ten sposób rosną nam kolejne pokolenia coraz większych egoistów, pogrążonych w samotności, którzy nie widzą dalej niż czubek własnego nosa i nie potrafią nikomu w pełni zaufać. 2007/06/18 23:37:30
dom_
czy dałbyś sobie za kogoś "rękę uciąć" - w sensie, że jesteś pewien jak zachowa się w przyszłości? 2007/06/18 23:38:18
Nishka,
No to jak nie masz intercyzy, to na moje oko połowa domu i sześć z dwunastu łyżeczek jest Twoja. Inna sprawa, że masz słodkie dzieci i jeśli sąd Tobie je przyzna, to dostaniesz więcej pieniędzy (prawie cały dom i dziesięć łyżeczek). ;-) PS. Kruczek prawny - jeśli przyszły eks udowodni, że kupił dom z pieniędzy, które odziedziczył w spadku lub za pieniądze z praw autorskich (fajny projekt racjonalizatorski, książka, wynalazek), to dom jest tylko jego, a Ty masz prawa li tylko do łyżeczek. 2007/06/18 23:38:53
nishka,
to zależy czy ten dom kupił z waszej wspólnej masy majątkowej, czy z jego oddzielnej (wtedy działa zasada, że rzecz wchodzi do masy majątkowej ze środków której została nabyta) (chyba ;)) 2007/06/18 23:39:19
w wielu komentarzach pojawilo sie stwierdzenie, ze intercyza jest wyrazem braku zaufania do partnera. A moze do samego siebie (osoba proponujaca intercyze nie ufa w swoje mozliwosci wytrwania).
2007/06/18 23:39:50
dom_,
co nazywasz niezależnością emocjonalną? Ufasz komuś bezgranicznie? Owszem teraz, dziś tak, ale czy dasz sobie obciąć rękę, że tak będzie zawsze? 2007/06/18 23:42:48
dom, ale intercyza zawarta po ślubie może np. uchronić wspólny majątek przed np. niepowodzeniami w interesach. zależy jak się na nią spojrzy i w jakim celu jest zawierana. widzisz, jak nadchodzi rozwód, to niestety przeważnie miłość zamienia się w wojnę. wszystko co było robione "dla nas" zamienia się "przeciw". intercyza ma plusy i minusy, jak i sam "akt ślubu". wszystko z białego zamienia się potem w czarne. a i tak wygra ten, kto będzie miał lepszego adwokata.
2007/06/18 23:43:20
zalina
Oczywiście, że tak. Zdanie mógłbym zmienić po założeniu rodziny, ale to nie ze względu na zmianę stosunku do tych osób, a z tego powodu, że gdyby działanie tych osób do "obcięcia ręki" by się przyczyniły to mogły by ucierpieć osoby dla mnie wówczas jeszcze ważniejsze. 2007/06/18 23:44:23
Dom,
o jakim braku zaufania? Ja wiem, że jestem już monotematyczna ale znów to powtórzę REALIZM- trzeźwa ocena rzeczywitości. Mój przypadek to potwierdza- fajna, miła urocza narzeczona okazuje się po kilku latach wredną babą, która parter i piwinicę chce mężowi wydrzeć. 2007/06/18 23:44:57
dom
Dla mnie intercyza bardziej świadczy o dużej świadomości natury ludzkiej i przyjęciu, że partner tej natury nie jest pozbawiony. W naturę ludzką wpisana jest zmienność i nieprzewidywalność w obliczu różnych losowych sytuacji. Zaufanie jest wg mnie otwarciem się również na tę zmienność i nieprzewidywalność. Dbanie o swoją własność jest wyrazem raczej szacunku do siebie i swojej pracy, niż braku zaufania do partnera. 2007/06/18 23:45:05
dom_uciech_wujka_heinricha,
Nie dam sobie ręki uciąć,ani głowy,ani innych części ciała też. 2007/06/18 23:45:21
Miłość w tych czasach?czy isnieje jeszcze? związki są a potem ich nie ma...jestem jak najbardziej za intercyzą i jeśli będzie taka potrzeba to sama taką podpiszę
2007/06/18 23:45:35
dom
W tym przypadku to albo Darek ich spali, albo okradnie bank. Darek powodzenia. 2007/06/18 23:46:57
madafaka.
mój mąz kupił ten dom za pieniądze z prawa autorskich a działkę za pieniądze ze spadku. ja się tak nie bawię. 2007/06/18 23:51:02
Z góry przepraszam, jeśli powtórzę to, co było napisane już - jestem tylko na chwilę i nie mam czasu czytać wcześniejszych opinii.
Uważam, ze intercyza jest wyrazem ogromnego braku zaufania dla partnera. Idealnie pasuje to tych nowoczesnych (holywoodzkich) małżeństw (niedługo nie będzie się mówiło: "czy mogę z Tobą chodzić", tylko "czy wyjdziesz za mnie"). Rozwód jest łatwo wziąć, a obecnie kobieta-rozwódka nie musi bać się potępienia społecznego. Nie wyjdzie - rozejdziemy się, żaden problem. Ale teraz pojawia się kłopot: co zrobić z kasą przy rozpadzie małżeństwa? Pomyłka numer jeden: komuś bardziej zależy na kasie niż na małżeństwie (JEŚLI się rozejdziemy, to ON (wtedy nie mąż, ukochany, narzeczony, ale WREDNY SK***) nie dostanie nic z MOJEJ kasy). Pomyłka numer dwa: po co brać ślub z kimś, komu sie nie ufa? Po co brać ślub, jeśli się przypuszcza, że może nie wyjść? Teraz konkubinaty są cholernie powszechne, można pobyć razem i zobaczyć, czy wyjdzie. I wziąć ślub np. pod pięćdziesiątkę - wtedy kiedy będzie wiadomo, że wyjdzie. Ślub trzeba brać kiedy się nie tylko wierzy, ale i wie, że będzie dobrze. Na usprawiedliwienie dziewczyny powiem, że być może rodzice bardzo na nią naciskają, bo jeśli są kasiaści, to i chcą trzymać fortunę i patrzą na to zupełnie inaczej. A powiedzenie córce "albo intercyza, albo nie masz kasy" jest bardzo łatwe. Odpowiadając na pytanie: nie, nie podpisałbym intercyzy nigdy w życiu - chyba, żebym wiedział, że na takim świstku zależy przyszłym teściom, a nie narzeczonej. Ale wówczas teściowie mieliby naprawdę złego zięcia. 2007/06/18 23:57:24
Gdyby powiedziała, że i tak go poślubi i tak tylko zrób to dla moich rodziców labo coś w tym stylu to bym podpisał, ale w takie sytuacji szczera rozmowa i otwarte pytanie czy dla niej ważniejsza jest intercyza od niego, które się spotka pewnie z kontrpytaniem czy skoro mnie kochasz nie możesz podpisać głupiego papierka i wtedy on odpowie, że nie szantażem może coś zrozumi, a jak nie to i tak Podpisać, bo to jej rodzice pewnie głównie tego chcą, a całe życie se pieprzyć przez głupi papierek to głupota :X
2007/06/19 00:00:03
Nie - Lucyna jest jebnięta wg. mnie.
Jakby Darka znała, to by wiedziała, że na kasę nie leci, a skoro go nie zna to po co sie z nim chce hajtnąć? Z kimś kogo nie zna? Troche sie mi kojarzy z 25lat + obrączka = idiotka. Kominek, te Twoje teksty "nie smiejcie sie z tego imienie, nie ona je wybierał" to mnie zabijają. He he he. 2007/06/19 00:01:17
Wiecie jak to jest, gdy okaże się że plan życia legł w gruzach? Normalnie tak jak gdy wczoraj zorientowałam się o 22.30 że kaszka i mleko dla dziecka się skończyły a sklepy zamknięte. Perspektywa nocy przerażająca.
Gdy udało mi się wtedy, w 2000, nie dopuścić do intercyzy, gdy zacierałam ręcę przy każdej zarobionej przez niego złotówce, gdy uśmiech nr 11 [nie mylić z 7, są podobne] nie znikał z mojej twarzy, gdy mąż nowe projekty realizował i spadki dziedziczył..to teraz to wszystko..jest jak te puste opakowanie po kaszce dla niemowląt. LUŚKA! Nie ustępuj! Nie chciałabys takiego Darka jak Nishka. 2007/06/19 00:14:55
ml76
W przypadku, gdzie jedna ze stron odpowiada własnym majątkiem to faktycznie intercyza jest dowodem troski o drugą stronę, jak również o ewentualne potomstwo. nishka, szare, sekcja W pozostałych przypadkach zdania nie zmienię. Na argumenty walczyć nie zamierzam, bo jak już przyznałem te za podpisaniem są mocne i w pewnym sensie przemawiające do wyobraźni, ale dla mnie to jak chowanie portfela w obecności najlepszego przyjaciela/przyjaciółki no bo skąd mam wiedzieć czy od ostatniego czasu nie został złodziejem ?! Niby w takiej przezorności jest jakaś logika, ale przyznacie, że jakoś tak ciężej się przez to oddycha. kasienka 331 Ufam swojej mamie i najlepszemu przyjacielowi. Nie znaczy to, że podżyrowałbym im np. każdy kredyt, ale to nie z braku zaufania do nich co np. z obawy, że fizycznie nie będą w stanie tego spłacić. Co do dojrzałości emocjonalnej to mam na myśli sytuację, w której któreś z partnerów nie pędzie z każdym problemem do mamusi tylko jest na tyle dorosły by rozwiązać go pośród zainteresowanymi. 2007/06/19 00:16:22
Dom_ darling
To ja Ci jeszcze raz powtórzę przekornie: podpisanie aktu zawarcia związku małżeńskiego i złożenie przysięgi świadczy o braku zaufania do kochającej osoby. Na zasadzie: kochasz mnie? nie ufam Ci - obiecaj mi to przed urzędnikiem ;-). A tak poważniej - przecież taka intercyza jest jak ubezpieczenie na wypadek czegoś, czego sobie absolutnie nie życzymy i w porywie emocji uważamy za wielce nieprawdopodobne, a mimo to rozsądnie ubezpieczamy się od wypadków. To chyba nie jest egoizm, jeśli wspólnie ustalamy warunki intercyzy (no bo ja cały czas - naiwnie? - zakładam, że nikt raczej nie podpisałby warunków intercyzy, z którymi się nie zgadza...). I podpisujemy ją tylko wtedy, gdy tradycyjny podział fifty-fifty po (tym nieprawdopodobnym) rozwodzie by nam nie odpowiadał, prawda? 2007/06/19 00:16:47
nishka, no nie wiem czy by nie chciała :)
dom uciech, masz rację. to kwestia światopoglądu. mieć świadomość to podstawa, przy tym nie zabić głosu serca, że tak patetycznie popłynę, bo to każdy musi wiedzieć sam od pierwszej chwili związania się z kimś. dlatego cała sztuka polega na trafieniu. na dziś znam kilka par, które trafiły i wiem, że trafiły, bo mają 50lecie ślubu. reszta się okaże. 2007/06/19 00:19:55
Moja intercyza byłaby bardzo romantyczna. Podpisałabym ją przy świecach.
2007/06/19 00:27:45
otwarta, darling
Masz absolutną rację, ale to nie zmienia faktu, że to tak strasznie nie po dżentelmeńsku. To założenie, ze wiążesz się z osobą, która może się okazać niehonorowa i niegodziwa, a ja nie chce się wiązać z takimi ludźmi, czy z takimi co do których miałbym takie podejrzenie. Szkoda życia na relacje z 'wypełniaczami'(uwielbiam to określenie). 2007/06/19 00:31:25
Albo coś jeszcze dorzucę. Wracacie później z pracy. Mówicie mężowi, że pracowałyście nad jakimś projektem, a on Wam odpowiada : 'Tak kochanie. Wierzę Ci, ale tak na wszelki wypadek zadzwonię do Ciebie do pracy i o wszystko dokładnie wypytam. Wiesz, tak dla pewności.' Przyjemne takie realistyczne podejście do życia, prawda ?
2007/06/19 00:34:44
dom_
Też ufam tylko bezgranicznie mamie. Ufam też jeszcze paru innym osobą, ale nie bezgranicznie:)Wierz mi, można się nieźle przejechać... Co dojrzałości emocjonalnej, to co Ty mówisz, jest podstawą. 2007/06/19 00:38:42
dom_
Ty trochę "mącisz":) To jest kwestia zaufania w codziennym życiu. Intercyza jest intercyzą. 2007/06/19 00:45:07
btw. darek ma prawo i nawet powinien mieć wątpliwości, bo ona od poczatku dzieli ich swoim podejściem, nie szuka rozwiązania, żeby byli razem, tylko stawia warunki, pod jakimi MOGĄ razem być. jak go naprawdę kocha, to szybciej rzuciła by w diabły ten majątek rodziców i zaczynała nowe życie z darkiem, niż powiedziała mu coś takiego.
wsypialni ma rację. ślub jest obecnie w świecie bardziej sportem, niż deklaracją chęci spędzenia wspólnie życia. no ale, co kto lubi. mi to u innych nie przeszkadza. a czasami sie nawet dobrze bawię na kolejnych ślubach tych samych szcześliwych osób z nowymi partnerami. ciekawa jestem własnego życia, ale na razie prognozy są ok. 2007/06/19 00:46:51
dom
przykład, ktory podaleś to przykład własnie braku zaufania, a nie realizmu. Na moje oko, realistyczne byłoby raczej pytanie "ile z tego będziesz miała?", albo rada "kochanie, nie pracuj po nocach, bo od zmęczenia spada wydajność pracy" Mam wrażenie, że w jakis sposób utożsamiesz realizm z brakiem zaufania. 2007/06/19 00:50:30
i na koniec. nie widzę powodów, żeby kogokolwiek z nich o coś oskarżać, ją o wyrachowanie, jego o dziwny honor. ja tam nie znam ich definicji miłości i sami powinni wiedzieć, czego chcą od siebie nawzajem i czy mogą to sobie dać. nasuwa mi się typowo kominkowa odpowiedź na takie sprawy "darek powinien z nią szczerze porozmawiać"
dobranoc. 2007/06/19 00:52:25
A z tym warunkiem to emelka trafiła w sedno. Też mi się wydaje, że tu problemem nie jest intercyza, tylko to ultimatum.
2007/06/19 00:55:59
Nie miałem za dużo przed, nie będzie za dużo po;) także ja tam bym podpisał.
2007/06/19 00:57:29
Kobieta ma racje, nikomu nie mozna ufac.
Ale na jego miejscu nie podpisalabym. Jestem pierdolona materialistka i wolalabym poczekac na jakas bardziej naiwna panne, ktorej mozna namacic w glowie i zgarnac majatek. Zdaje sobie sprawe, ze Darek jest zupelnie inny niz ja, nie jest tak zepsuty... Wiec skoro nie zalezy mu na kasie, a tylko i wylacznie na narzeczonej, to w czym problem? Co z tego, ze na poczatku malzenstwa mu nie ufa? Moze niech sam postawi sie w jej sytuacji, wtedy lepiej zrozumie. 2007/06/19 01:01:33
Ultimatum rzeczywiście stawia sprawę na ostrzu noża, ale z drugiej strony wydaje się, że Darek zgodziłby się z warunkami intercyzy, tylko nie podoba mu się sam koncept udowadniania uczciwości na papierze. Czyli rozdzielność majątkowa nie urąga jego poczuciu honoru, tylko sam notarialny tego dowód.
2007/06/19 01:05:02
Jeśli chodzi o mnie to nie mam nic przeciwko podpisywaniu intercyzy i gdybym została o to poproszona to bym to zrobiła, aczkolwiek jest to dość dziwny zwyczaj, ponieważ po pierwsze od razu zakłada się że związek może się skończyć, a po drugie jeżeli decyduje się już na ślub to powinno ufać się małżonkowi względnie małżonce.
2007/06/19 01:06:09
szare
A ja mam wrażenie, że mylisz realizm z pragmatyzmem ;) Myślę, że chwilowo wyczerpaliśmy temat. Okopy trzymają się mocno. Ja ciągle jestem raczej sceptyczny, choć nie zarzeknę się, że intercyzy to bym nigdy nie podpisał. Na pewno bym tego nie zrobił, gdybym był postawiony w takiej sytuacji jak Darek. Dobranoc Państwu. 2007/06/19 01:16:35
Se napisał, mrugnął i polazł.
Fakt, było to bardziej pragmatyczne, niż realistyczne. Dobrej nocy domku. 2007/06/19 01:22:23
W skrócie, nie będę się rozwijał, zresztą praktycznie nigdy nie piszę komentarzy.
Tak bo skoro się nie jest łasym na pieniądze to bym olał taką sprawę. No ale z jednym poważnym ale które z pewnością by skomplikowało sprawę. Musiałby być zapis z czyjej winy się rozpadło małżeństwo (a to gwarantuje w sprawach spornych długi proces sądowy). Bo zupełnie inaczej wygląda sprawa intercyzy gdy Darek nagle postanowił się zabawić na boku, a co innego gdyby Lucynie znudziłby sie Darek. W tym drugim przypadku, zakładając intercyzę przychylną tylko Lucynie, wyszłoby że Lucyna wyszła za Darka tylko dla zabawy. Ale to jest zwykłe proste przemyślenie, być może ktoś z obecnych ma sensowniej wyklarowane. 2007/06/19 01:36:07
"Lucyna dała mu wyraźnie do zrozumienia, że jeśli tego nie zrobi - ślubu nie będzie"
A gdzie jakies zaufanie/partnerstwo w tym zwiazku ? Jak sie bede zenil, to bede wiedzial z kim to robie. W razie przyszlego rozstania, bede wiedzial jak to zrobic i bede wiedzial jak to zrobi moja druga polowa. Honorowo. A jesli ktos nie spotkal takiej drugiej polowy, ktorej moze bezgranicznie zaufac, to sorry... wtedy mozna podpisywac zalosne papierki. Chyba, ze jestem naiwny, bo kase mam zamiar miec :) 2007/06/19 03:17:52
Hoggish, Otwarta i Szare wiedzą coś na ten temat, niektórzy ML76 intuicyjnie czują o co chodzi, a reszta to dzieci, które gówno wiedzą o życiu. Ale nawet nie chodzi o znajomosc życia tylko prawa. Umow małzenskich jest kilka rodzajów i skad wiadomo, ze ta do podpisania ma ograniczyc Darka prawa? Moze własnie je rozszerzy? Majątek odrębny jest precyzyjnie okreslony w kodeksie cywilnym i Otwarta pokrótce to opisała wiec nie bede sie powtarzal. Wiec moze ta umowa da mu wiecej bo i tak moze byc? Skąd to wiecie? Nie pisze Kominek ktora intercyza jest planowana. Jesli nie ma intercyzy to majatek zdobyty przed slubem i tak pozostaje ich majatkiem, poza okreslonymi przypadkami ktore sa precyzyjnie okreslone przez przepisy. A sytuacje po malzenstwie tez okresla kodeks rodzinny i opiekunczy i mogloby sie okazac ze Lucynka bedzie placic alimenty na wyrownanie poziomu zyciowego swojego bylego bez wzgledu na intercyze... Ale o tym tez juz pisano. Poza tym intercyza zabezpiecza małzonka przed ewentualnymi dlugami, niepowodzeniami w biznesie itd. I wcale nie jest powiedziane, ze z czasem Dareczek by na tym nie zyskal. Ktos, kto planuje odpowiedzialnie zycie musi myslec w takich sytuacjach. Nie chodzi tu o honor tylko o odpowiedzialnosc. A podejsce do tego zagadnienia swiadczy wlasnie o dojrzalosci do takich powaznych decyzji jak malzenstwo. Ci ktorzy pisza, ze intercyza to dyshonor są śmieszni i niech idą do piaskownicy bo komputer jest dla starszych. Nie wazne ze umiecie czytac, nauczcie sie myslec. A swoją drogą takiego buraka jak Dareczek bym odradzal Lucynie. Pewnie przyjechal popatrzec na formule 1 Renault. To ze wyglada mi na ograniczonego swiadczy jego dialog z Kominkiem. Ale moze wlasnie to wazne zebysmy nie zamykali sie na innych i pomagali sobie bezinteresownie, tak jak Kominek jemu przy przenocowaniu. Bo takie drobne gesty czasem duzo wiecej znacza niz te kilkadziesiat zlotych ktore wydalby Darek na hotel. Choc ja sam nie kazdego bym do domu wpuscil.
xaliemorph -nie ma intercyzy przewidującej warunku - z czyjej winy sie rozpadlo malzenstwo. Dom_uciech_wujka...- nie drocz sie dla zasady, tylko wiecej mysl. nishka, kasienka331 - wam jest potrzebny psycholog 2007/06/19 06:17:35
bialybez,
japierdoleej. może potrzebna ci jakaś specjalna instrukcja obsługi bloga? dałoby się to ująć w jakieś zgrabne artykuły, paragrafy, może wtedy pojąłbyś, że tu nie chodzi o to żeby każdy się pochwalił tym jak szeroką i szczegółową ma wiedzę na temat prawa cywilnego, ale by napisał co myśli. rozumiem, że ten bełkot quasirzeczowy ma ukryć fakt, że gdyby twój komentarz rzeczywiście spełniał wyżej podane kryterium, nie wyszedłbyś ponad spację. a tak dałeś niezły popis. w sensie że całkiem dużo znaczków, bo nic ponad to. 2007/06/19 07:19:09
Skoro chca wziasc slub to znaczy ze sa juz ze soba na tyle dlugo ze Lucyna jest w stanie okreslic czy jej przyszly maz jest pieprzonym materialista i leci na jej kase . Jest to czyste skurwysynstwo ze go o cos takiego prosi i darek przed slubem powinnien sie dobrze zastanowic
2007/06/19 07:41:53
Jeżeli rozdzielność ustanowiono przed zawarciem związku, wówczas każdy z małżonków zachowuje zarówno majątek nabyty przed ślubem jak też nabyty później (mówi o tym art. 51 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego).
2007/06/19 08:41:39
bialybez,
masz rację, potrzebny jest mi psycholog. to aż tak widać? staram się pisać normalnie ale przecież TEGO nie da się tak po prostu ukryć. 2007/06/19 08:46:02
Intercyza nie jest taka zła, bo co zrobi Darek jak Lucyna zadłuzy sie powyzej swojego majątku, bo i takie sytuacje bywaja, zawsze pozostanie mu to co jego chocby majtki i skarpetki. Kobiety sa rozrzutne... No i nie ukrywajmy uczucia są najwazniejsze bop gdyby kierowac sie rozumem to na świecie byłyby same stare panny i zgorzkniali kawalerowie :)))
2007/06/19 09:06:05
Intercyzy są praktyczne ale przecież w ten sposób zakłada się, że coś nie wyjdzie. Jeżeli Lucyna postawiła warunek, bo kierowała była naciskiem rodziców, to dwa razy zastanowiłabym się na miejscu Darka czy warto wiązać się z... całą trójką. Tak naprawdę jeżeli rodzice już na początku się wpierniczają w taki (dość brutalny) sposób to wiadomo, że w życiu młodych będą brali "czynny udział" (dosłownie). Właśnie z tego powodu - z racji nacisku rodziców na Lucynę i poddaniu się ich woli - klapki z oczu by mi opadły. Prawdopodobnie byłby to główny powód mojej niepewności. Pal sześć z intercyzą. Gdyby Lucyna sama wpadła na taki pomysł (na przykład rodzice już nie żyją) i w SENSOWNY sposób wytłumaczyłaby mi dlaczego tego chce, to prawdopodobnie (po wnikliwym wywiadzie - nie ma łatwo!) podpisałabym.
Warunkiem natomiast to niech Lucyna i rodzice się wypchają. Taka propozycja zawarcia intercyzy byłaby dla mnie zaskoczeniem... pewno na jakiś czas czarne chmury i znaki zapytania pojawiłyby się w mojej głowie (ja tam trochę tak jak dom mam podejście - że miłość, że zaufanie)... ale gdybym widziała, że tej osobie jednak bardziej zależy na mnie (np. powiedziałby, że w dupie ma intercyzę), to przynajmniej wiedzałabym, że jeeeednak na tej (głupiej, cholernej, wymarłej, pozbawionej wzniosłości) miłości mu zależy... na mnie bardziej, a nie na pieniądzach. Wtedy sama z długopisem bym za nim latała (w imię miłości, heh)... Takie pokręcone... Ale tak mi wyszło z analizy siebie :o) 2007/06/19 09:26:12
Ja bym nie podpisal, samo zmuszenie do tego oznacza ze laska gosciowi nie ufa.
2007/06/19 09:28:38
Mam nadzieje,że Lucyna potrafi madrze i delikatnie rozmawiać z Darkiem na poważne tematy.Bo trzeba umieć wytłumaczyć swoje postępowanie.
W tym przypadku,sporządzenie intercyzy.Bo jak rozumiem,chodzi o zabezpieczenie majątku własnego,posiadanego przed ślubem( Lucyna sama się na pewno nie dorobiła i w wiekszości zawdziecza rodzicom to,że jest zabezpieczona finansowo). Więc w czym problem,jeżeli Darek jest uczciwy,to powinien podpisać.Ale też może powiedzieć wprost,że uważa,że jej majątek jest dla niego dużą ulgą psychiczną,że nie będzie musiał dzwigać ciężkiego brzemia utrzymywania rodziny,że będą mogli pozwolić na łatwiejsze decyzje. No i co tam rozpisywać się,pieniądze ułatwiają życie. Oni zamierzają się pobrać,więc nie może być żadnego "owijania w bawełnę"...otwarte rozmowy na trudne też tematy są konieczne,ale najważniejsze,żeby uczucia wzajemne były,bo małżeństwo nie jest papierkiem. 2007/06/19 09:28:40
Intercyza nie ma nic ale to nic wspólnego z miłością. Kurde no. To jest świstek o mocy prawnej i to wszystko. Nie przeszkadza miłości ani jej nie burzy.
No przecież zawarcie związku małżeńskiego (oprócz cudnego dnia w zapierającej dech sukni i dobrej zabawy w gronie najbliższych i tych 'kurna skąd oni się wzięli' ;-)) jest aktem prawnym i wiąże sie z nim wiele konsekwencji prawnych: prawo do spadku, prawo do podejmowania decyzji w sprawie operacji czy odłączenia od aparatury podtrzymującej życie, współodpowiedzialność przed komornikiem, możliwośc wspólnego rozliczenia w urzędzie skarbowym, prawa do funduszu emerytalnego plus jasne prawa rodzicielskie ojca, ochrona praw małżonków na okolicznośc potencjalnego rozpadu związku (jak trzeźwo zauważył Wyciorek nawet konkubinat ma w pewnym stopniu moc prawną) itd. itp. To, czego nikt zdaje się nie zauważać to to, że mocą prawa wejście w związek małżeński AUTOMATYCZNIE daje prawo do 50% wspólnego majątku w wypadku rozpadu związku (niezależnie od tego kto ile lat był na bezrobotnym, kto dostał więcej podwyżek, kto musiał siedzieć w domu, żeby opiekować się dziećmi). Jeśli wkład w dobra materialne związku był bardzo dysporoporcjonalny to można własnej lwiej porcji dochodzić w procesie rozwodowym lub zapobiec prawdopodobnym udrękom i spisać (na zaś potem) intercyzę. Niech mi ktoś wytłumaczy, co w tym złego. Przy porównywalnym wkładzie w związek taka najprostsza "intercyza" jest już wpisana w paragrafy dot. prawa rozwodowego i jej piękno polega na tym, że po prostu nie trzeba o tym mówić. Mówić głośno. [fajna dyskusja pod tą notką - będę sobie śledzić; a teraz poszłam do pracy] 2007/06/19 09:32:50
Bialybez,
zapomniałeś o sferze uczuciowej,wszystko na zimno opisałeś,rzucając przepisami jakby miało to dotyczyć relacji koleżanka-kolega. Wzmianka o ochronie przed długami była nie na miejscu ponieważ w normalnym zdrowym związku gdy jedno spada,drugie ciągnie go ku górze a nie jeszcze dobija młotkiem. Za Twoją "dojrzałość" nie dałabym funta kłaków. 2007/06/19 09:49:01
Aż bije głupotą od tych postów... Chyba jedynie hoggish pisze sensownie, ludziska nie macie pojęcia po co jest taka intercyza... Znam małżeństwo, obydwoje pracowali, a facet miał ciąg do hazardu. Wkręcił się tak, że zaczął brać kredyty, jest na granicy choroby psychicznej, a żona wywala teraz całą pensję na to, żeby spłacić te długi. Gdyby podpisali rozdzielność majątkową, mogłaby wziąć osobny kredyt na życie, a tak banki nie chcą się zgodzić, bo z racji współdzielenia majątku, kredyty obciążają także ją. Jest w życiu mnóstwo sytuacji, kiedy intercyza może znacznie pomóc i kwestia zaufania nie ma tu nic do rzeczy. Powinien podpisać bez większych namysłów, jeżeli naprawdę chce sie wogóle ożenić, bo może tu jest problem. A poza tym, jeśli z Darka taki dziad, że wykorzystuje Kominka w celach noclegowych to może Lucyna wie co robi, i boi się, że później ją tak Darek będzie wykorzystywał. A więc, wóz albo przewóz Darku.
2007/06/19 09:51:23
otwarta... Teraz to wiesz. A pomyśl jak podchodziłaś do sprawy duzo, dużo wcześniej.
To co piszesz jest takie... logiczne, takie poukładane... Intercyza jest dla ludzi, którzy kochają rozsądnie... których rozsądek zwycięża nad zauroczeniem, zakochaniem, miłością (jak zwła tak zwał). Wiadomo jak to jest kiedy się lata na chmurach (juhuuu), jak motyle, jak bączki, jak robaczki... bla bla... I kto twedy myśli o ... INTERCYYYZIE (powiedziała złowrogo). Intercyza wtedy jest be. To taki smutny aspekt. Źle się kojarzy. Mało kto potrafi sensownie wytłumaczyć, że musi teraz spisać intercyzę, bo kiedyś to nie wiadomo cooo. Dla miłości liczy się "tu i teraz", miłość ma być wieczna, ma trwać "już na zawsze"... Nikt nie myśli o tym co będzie kiedyś, że może będzie źle... i co wtedy. To takie myślenie perpektywistyczne. Trzeba być nieźle zorganizowanym (lub mocno zranionym czy raczej "doświadczonym przez życie) żeby myśleć o TYCH złych konsekwencjach "dzisiejszych" decyzji. Bo dlaczego większość ludzi nie spisuje intercyzy? Bo TERAZ jest dobrze... i w ich założeniu tak będzie zawsze. Ja nie mówię, że intercyza jest zła. Chodzi mi o to, że trzeba niezwykłej subtelności tej drugiej - myślącej połówki żeby nie zranić tej pierwszej. Bo przecież tak naprawdę nie wiadomo o co chodzi. W pierszym momencie przychodzi do głowy, że intercyza to egoizm, to brak zaufania, brak miłości, materalizm, (poniżenie? bo niektórzy i tak się mogą czuć)... i jak wytłumaczyć takiej osobie, że "to dla naszego dobra"? Tak jak już pisałam - ja musiałbym czuć, że to chodzi o mnie, a nie o pieniądze, że to ja jestem najważniejsza. Dla mnie mógłby pominąć kwestię fnansową, dla mnie mógłby olać rodziców i ich intercyzy... Potem bym się zgodziła. ... bo to takie rozsądne przecież... :o) 2007/06/19 09:59:29
- A kto dochował największej twojej tajemnicy - spędzenia nocy z ohydną, obrzydliwą i obleśną Kasią z dziekanatu?
- Ej, kurwa, to były tylko interesy... - Interesy nie interesy, dymałeś największego paszteta jakiego wydała matka ziemia. - Myśmy tylko spali... - ...z dwiema zużytymi prezerwatywami za łóżkiem? Kominku bez urazy ale nie wiedzialam ze taki slaby w lzoku jestes tylko 2 razy i po sprawie?! Chwalac sie jaki ty to nie jestes to co o tobie swiadczy 2 spusty. Troche cienko cos mi sie widzi ze do epoki dinozaurow powinno ciebie zaliczyc. Nie obchodzi mnie to jak mnie zwyzywasz bo to jest w twoim stylu, na nic wiecej cie nie stac. Ciekawa co inni czytelnicy powiedza tylko na te 2 spusty :/ 2007/06/19 10:03:48
Dla ludzi którzy nie zrozumieli mojego wpisu: Darek to typ człowieka, który uważa, że skoro kilka lat temu pomógł Kominkowi w kilku błachych sprawach, teraz należy mu się nocleg, i nie obchodzi go za bardzo to, że Kominek może mieć w tym czasie inne plany.
A skoro w takiej sytuacji stawia starego kolegę, to co może zrobić komuś kogo uważa za swoją drugą połowę? Przyjdzie do domu i powie: kochanie wdepnąłem w niezłe gówno. A wtedy, nawet jeśli Lucyna będzie chciała mu pomóc, może się to okazać niemożliwe, bo sama będzie już w tym gównie pływać. A tak, zawsze będzie mogła go poratować lub odejść, zależnie od okoliczności. 2007/06/19 10:04:15
Zresztą.. O tym, że człowieka, z którym spędziliśmy większość naszego życia nie znamy do końca, często dowiadujemy się właśnie na sprawach rozwodowych. Wtedy też poznajemy siebie. Sytuacje, których nie doświadczyliśmy wcześniej pokazują nam jaki może być drugi człowiek, jacy możemy być my.
Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, że facet który jest przykładnym mężem ojcem, synem, córką na sprawie rozwodowej nie zamieni się w ziejącego ogniem baziliszka, który z zemsty będzie myślał tak naprawdę tylko o sobie. Dobre są intercyzy - dobre, bo zabezpieczają nas przed człowiekiem, z którym kiedys możemy mieć do czynienia. Smutne jest to, że o ewentualnym rozpadzie małżeństwa trzeba myśleć już na jego początku. 2007/06/19 10:16:50
Sory za moj wczorajszy belkot :( argh, dalem sie poniesc prowokacji. Zglebilem lekko temat i juz nie jestem taki kozak.
W gruncie rzeczy to bardzo rozsadne posuniecie, zabezpieczajace nie tylko na wypadek rozwodu. Sposob w jaki kominek nam przedstawil sytuacje ma wzbudzic emocje i przymydlic trzezwe myslenie. Czlek sie ciagle uczy. 2007/06/19 10:25:34
Poza tym. Intercyza może nie dawać stuprocentowego poczucia sprawiedliwości.
I tak na przykład: jest sobie mąż, dużo zarabia, kupuje dom, samochód, zakłada firmę - dobry facet z niego, dba o żonę, powiedział jej nawet, że dla dobra jej i dzieci lepiej żeby ona siedziała w domu, a on sie wszystkim zajmie, ona ma dbać o dom i rodzinę, a dobra kobieta z niej jest. No i panu owemu zdarzyło się, że ... jednak tylko żona mu nie wystarza - zaczyna ją zdradzać, zaniedbywać, jednym słowem olewać. W końcu zdaje sobię sprawę, że jednak to nie TA. Dochodzi do rozwodu - i co wtedy? 2007/06/19 10:42:37
Jezeli ona chce intercyzy to znaczy ze mu nie ufa, a po co zwiazek bez zaufania? Kochac kogos to raczej przyjemność z dawania, a nizeli strachu o to ze cos zostanie zabrane... - Kopnąlbym ją w dupe
2007/06/19 10:42:48
Dla mnie rzeczą wynikającą z honoru byłoby właśnie podpisanie czegoś takiego, bo różnie może się ten związek zakończyć, a za nic w świecie nie chciałabym poniżyć się do tego stopnia, żeby żerować na czyiś pieniądzach, tylko dlatego, że kiedyś byliśmy razem. To jest dla mnie brakiem honoru i tylko to, a nie strach przed podpisaniem intercyzy. A jeżeli chodzi o zaufanie i miłość... cóż, życie uczy nas, że każdemu potrafi coś uderzyć do głowy w mniej lub bardziej oczekiwanym momencie. Może też stać się tak, że Lucyna przykładowo zachoruje na jakąś beznadziejną chorobę psychiczną, przy której nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby męczyć się w związku z chorym. I co wtedy? Jest chora, nie dość, że ją zostawiam, to jeszcze korzystam z jej majątku? To jest dopiero brak honoru. Lepiej więc podpisać.
2007/06/19 10:49:05
Tata mej najukochańszej Amunic.ji jest bogaty, starczy dla wszystkich. W dupie mam intercyzy.
2007/06/19 11:05:14
kiedy się żeniłem byłem goły i wesoły (z długimi długami), więc nie było intercyzy ani takiej potrzeby, teraz mam małe co nieco, okupione z mojej strony nieobecnością w domu przez większość czasu, pracą do granic wyczerpania, tęsknotą za domem i dziećmi, z żony strony pustką w domu, a potem pracą z dziećmi (14 godzin dziennie dwoje małych dzieci). Gdy jestem w domu to staram się jej pomagać i przyznam się szczerze, że wieczorem padam na pysk, no, ale każdy pada na to co ma. Jest to ciężka praca bycie w domu i zajmowanie się dziećmi. I teraz pytanie: kto z nas włożył więcej w to małe co nieco? Ja - zapieprzając i zarabiając, czy żona, umożliwiajac mi to i też ciężko pracując? Moim zdaniem oboje się w równy stopniu przyczyniliśmy do tego. W razie rozwodu (znam życie) będę za tym by podzielić majątek na pół.
2007/06/19 11:09:32
Podpisalbym sie pod intercyza, a pozniej bym powiedział, zeby spadała, a co ;)
2007/06/19 11:11:47
No i wyszło mi z życia wzięte...
Otwarta, Na to wygląda, że u mnie też widać;) 2007/06/19 11:29:43
Co za różnica kto jest bogaty? Jeżeli z kimś jestem to nie jest dla mnie ważna zawartość jego portfela. Liczę głównie na siebie i tyle. Podpisałabym nie robiąc z tego sprawy. Tu nie chodzi o zaufanie tylko o racjonalne myślenie- wiem, że chcę z kimś być i pieniądze nie stanowią problemu. I tyle.
2007/06/19 11:54:25
otwarta, bo to wszystko zależy od kontekstu. od tego jak ludzie się dogadają i z czego co wynika. btw. ja bym osobiście nie chciała się w ogóle wiązać z darkiem, bo to typ człowieka co ci wszystko wyrzyga, co dla ciebie zrobił i ty masz o tym kurna pamiętać i w ramach wdzięczności musisz być na każde skinienie. zobacz jak wygląda rozmowa z nim. zanim jakoś normalnie ew. zapytać o ten nocleg, to pojechał jak na przesłuchaniu policyjnym. gdyby mi jakiś znajomy wyjechał z taką listą zobowiązań, to bym się lekko zdenerwowała, bo nie chciałabym kogoś takiego nawet na kawę w domu za samo wyrzyganie przysług. chroń mnie boshe przed takimi znajomymi.
2007/06/19 12:06:04
boję się komentować,bo cokolwiek napiszę,Kominek udowodni mi,że nie mam racji:) myślę,że Lucyna dobrze robi chcąc intercyzy,jednocześnie Darek byłby głupi podpisując ją.mam nadzieję,że nigdy nie stanę przed tym dylematem,a nawet jeśli to za kolejną notkę będę wiedzieć co robić.
2007/06/19 12:08:15
Prawo do podstawówek!!
Wspólnota majątkowa małżeńska oznacza ni mniej ni więcej tylko tyle: Co zarobimy w czasie trwania małżeństwa jest wspólne. Co przed ślubem było moje, jest w czasie małżeństwa moje i po rozwodzie moje. Jeżeli w czasie małżeństwa ktoś mi coś da (i zaznaczy że to dla mnie) to jest to moje a nie współmałżonka. w związku z powyższym nie rozumiem problemu. Rodzice się boją, że koleś położy łapy na kasie to niech mu kasy nie dają tylko córce. Córeczka skoro też chce intercyzy to małżonkowi kasy nie da. 2007/06/19 12:14:59
I tak źle i tak niedobrze.
Większość ludzi nie wie, że i tak pewien majątek byłby osobisty (nie objęty wspólnością) ze względu na nabycie (przed zawarciem związku, z darowizny, ze spadku, jeżeli zakup następuje z pieniędzy pochodzących ze sprzedaży innego majątku, który był osobisty - o ile zostanie to dobrze ujęte w akcie notarialnym). W takim razie - rozdzielność najczęściej nie ma sensu, bo w małżeństwie najczęściej obie strony coś wkładają - niekoniecznie kasę. Ale z drugiej strony, to ja się już tyle napatrzyłam, jak "najbliźsi" traktują siebie nawzajem, że może nie jest to najgłupszym sposobem, na zapewnienie sobie spokoju. 2007/06/19 12:18:58
I jeszcze jedno, imię Darek - dla mnie nie jest ok, bo mi się kojarzy z kimś kogo bardzo lubię - moim wujeczkiem Dareczkiem.
2007/06/19 12:23:18
nie wyszłabym za faceta,który chciałby podpisać intercyzę!! a to tylko dlatego,że w dupie mam kolesia,który mógłby chociaż przez chwile pomyśleć,że po rozwodzie wyłudziłabym od niego jakieś pieniądze!! rozstajemy sie,ja biorę to co jest moje, a on co jego i finito!! Zawsze się można w tej kwestii dogadać. Nigdy się o pieniądze nie kłóciłam i kłócić się nie będę, bo to dla mnie upokarzające! nie dlatego,że pieniądze się dla mnie nie liczą; liczą, ale bardziej od pieniędzy liczy się mój honor. Zresztą każdy mój facet wiedział, że honor jest ponad wszystkimi wartościami w moim życiu.
2007/06/19 12:35:18
podsumujmy:
jeśli jedna strona to kasiasta, szanowana, poukładana, uczesana i umyta elita śmietanka i w ogóle, a druga to chwiejni,rozwiąźli, obdarci hazardziści - alkoholicy bez pomysłu na życie, to oczywistą sprawą jest podpisanie umowy zwanej "intercyzą". chroni ona interesy pewnej grupy osób zmniejszając ryzyko. jeśli natomiast intercyza podpisywana jest ze względu na brak pewności którejkolwiek ze stron, jej niezmierzony egoizm lub ciemne zamiary, to trzeba taką stronę kopnąć w tłuste dupsko. a potem albo poważnie zastanowić się nad sobą, albo dalej pić, jebać i niczego się nie bać. 2007/06/19 12:50:13
Powiem cos tym którzy twardo upieraja sie ze jak sie kogogos kocha to nie wazne sa pieniadze, piszecie o braku zaufania, o wielkim uczuciu. Ja jestem mezatką i ja, jak i mój mąż zarabiamy podobnie więc intercyza wydawałaby sie zbedna. Kochamy sie bardzo, ale niestety życie jest okrutne i kiedy bywało że przeczepywalismy kieszenie na pieluchy dla dzieciaka zaczynały sie sprzeczki o to co jest "moje" co "twoje", o waciki, o piwko itp.itd. to przebrnelismy i kochamy sie dalej, pieniążków nie brakuje, aż tu nagle umiera mamusia mojego męża i pozostawia kupę długów o których nie mielismy pojecia. Niestety moi drodzy gdybym miała podpisana te cholerna intercyze to odpowiadał by za te długi tylko mój mąz a tak wszystko, caly nasz wspólny wysiłek szlag trafi, Miłością samą i zaufaniem nie przezyjemy, CUDÓW NIE MA
2007/06/19 12:56:04
I powiem jeszcze że wkurza mnie kupa niedoświadczonych gówniarzy którzy wypowiadaja tu swoje cholerne mądrosci zyciowe a tak naprawde to życie znaja od kieszonkowego do kieszonkowego co mieciac od tatusia, albo pensji z przeznaczeniem na piwko i nocne ubawy po knajpach, Dosłownie wkurwia brak doswiadczenia, nie dostaliscie od zycia prawdziwego kopa i nie macie pojecia że uczucie jest wazne bo wzmacnia związek, ale zycie weryfikuje wszystko i zmienia ludzi bardzo... i tyle bo sie nakrecam
2007/06/19 13:04:44
Drogi Kominku!
Uwazasz ze jestem dzieciakiem. OK niech ci bedzie. Mam 13 lat i moj nick jest dzieciny. A teraz w rzeczywistosci... nie ocenia sie ludzi po nickach, a przynajmniej jesli ja mialabym to zrobic to wybacz ale mialabym problem ze znalezieniem "normalnej" osoby na twoim blogu. Sprawdz sobie w slowniku j. hiszpanskiego co ozbnacza moj nick... i dla twojej wiadomosci ... nie jstem dzieckiem. 2007/06/19 13:18:02
Znam taką odwrotną historię: facet mial bardny zo bogatą narzeczoną. Nie ukrywal, że leci glównie na jej kasę, chociaż kochal tę swoją szarą myszkę w sumie. Starzy dziewczyny zażądali żeby podpisal intercyzę- zgodzil się, w końcu po ślubie mial dostać porshaka od teścia. No ale dziewczyna sama uznala w końcu, że jest za biedny i go rzucila. Lepiej nie podpisywać.
2007/06/19 13:24:26
Nie ma nic bardziej ohydnego niż idiotyczne kłótnie przy rozwodzie o podział majątku, już to parę razy w życiu widziałam :|
Ale bardzo wątpię żebym ja sama posiadała kiedyś jakiś majątek, a jeśli mój przyszły mąż będzie takowy miał, to pierwsza wyjdę z propozycją spisania intercyzy :) A sam Darek mi się wybitnie nie podoba... wygląda na faceta, który robiąc komuś przysługę nie robi tego bezinteresownie. 2007/06/19 13:34:13
pewnie, podpisałabym.
ps mój młodszy brat ma na imię darek. nie śmiejcie się, nie on je wybierał. :)) 2007/06/19 13:41:32
maripossita, chyba raczej mariposita. to i tak bez różnicy, ludzi ocenia się po nickach. jak masz problem ze znalezieniem osoby normalnej na blogu, to znaczy że twoja norma jest nienormalna, a nienormalność jest w normie, przynajmniej tu.
i wogóle to ja dziś się czepiam wszystkich, nawet dzieci. 2007/06/19 13:45:40
Jasne, że bym podpisała taka intercyzę. Nie jestem naiwna - wiem, że w życiu różne rzeczy się zdarzają, nie da się ze 100% pewnością założyć, że małżeństwo przetrwa wiecznie. Miłość miłością, ale czasem trzeba myśleć głową :)
2007/06/19 14:03:10
marripossita
Według mojego słownika hiszpańskiego (a jest nim bardzo dokładny Infobot) słowo"marripossita" nie istnieje. Wtajemniczysz nas co to jest według Ciebie? 2007/06/19 14:23:22
Wiecie co?Ja jestem w tym temacie zielona i nie wiem co i jak bym zrobila, bo teraz moge sobie gdybac, a rzeczywistosc pewnie okazalaby sie inna. Wiem jedno: jak kogos kocham i lacze sie z nim, skladam przysiege przed Bogiem, to ja za tym kims w ogien wskocze. Jesli on ma problemy, to jego problemy sa moimi problemami, on potrzebuje kasy, wpadl w tarapaty, ja jestem strona ktora w pierwszej kolejnosci mu chce pomoc. Zaznaczam, ze na swojego meza, faceta - wybieram takiego, ktory ma leb nie od parady;)Ktory nie wpadnie w tarapaty finansowe, bo potrafi myslec logicznie. Ale ok,licho nie spi, przypadki chodza po ludziach - gdyby tak bylo, to ja za nim ogiem.
Nie podpisalabym intercyzy,a dlaczego?Proste-bo facet nie poprosilby mnie o to.Moj facet podstawi mi pierscionek pod nos, a nie jakistam papierek. 2007/06/19 14:24:08
Nie wiem, chyba bym nie podpisała intercyzy ... to takie hmm... "sprawdzimy czy lecisz na mnie czy na moją kase" a zresztą nie wiem, zależy, kim by była ta druga osoba i jak mocno bym ją kochała
2007/06/19 14:34:28
bialamorda, no bo tak powinno być, jak jedno tonie, to te drugie podaje mu rękę i pomaga wyjść z tego, a nie wypina tyłek, zawija papierki i zmienia numery kont, żeby się nie przemęczyć. ja się naprawdę zastanawiam po co ludzie biorą ślub i czy zastanawiają się czasami nad słowami przysięgi zanim ją złożą i przed kim. chyba średnio.
2007/06/19 15:01:26
A tak na marginesie to z tego Darka niezły wypominacz jest.Z rozmowy wynika,że mało w nim bezinteresowności.Ja bym mu nie zaufała. ;]
2007/06/19 15:06:46
A paszla WON!!! niechce sie dzielic? nie ufa? nie potrafi przekonac rodzicow ze facet jest w porzadku? co gorsza slucha ROZKAZOW rodzicow? To nie spierdala w podskokach!!
Niech sobie kupi kolek osinowy i na nim usiadzie do tego zadna intercyza nie potrzebna!! Kobieta poprostu sie ocknela ze juz sie starzeje, cycki coraz bardziej wisza, cipka juz nie tak ciasna, zwieracze tez juz nie ta klasa, sperma powoduje niestrawnosc i zgage. no poprostu chlopa na starosc potrzebuje, a jeszcze dobrze wygladajacego i porzadnego, spieszy jej sie wiec nie ma czasu szukac ksiecia z bajki wiec zrobi z Darka ksiecia z bajki co ze zwiazku gowno bedzie mial. dziwica Lucyna nie jest wiec nie skradnie jej cnoty, to jeszcze intercyzowac sie babie zachcialo zeby przypadkiem jak jej sie chlop znudzi to zeby wyszla z tego jak w to weszla. czyli tak zwany miekki zwis. wchodzisz i miekko wychodzisz dalej miekko. paranoja, spiszcie jeszcze liste rzeczy ktore on bedzie robil (wyrzucal smieci, pral, prasowal, gotowal, kosil trawnik, wycieral kurze) jak chce takiego kontraktu to jest taka firma co sie nazywa SprzatWmig i tam mozna kontrakt spisac ze szczegolami co kto robi a za co firma kasy nie dostanie. 2007/06/19 15:20:50
nie powinien podpisywać, skoro panienka czegoś takiego wymaga, coś jest nie tak... w końcu mają wspólnie mieszkać, a tu jakieś śmieszne oświadczenia, hehe na jego miejscu uciekałabym jak najdalej z takiego związku, gdzie całe zaufanie, wspólnota itp??? a poza tym ślub jest dla mnie dziwną metodą udowadniania sobie miłości i okazywanie chęci posiadania wspólnego życia, wystarczy być ze sobą, bez podpisywania jakichkolwiek dokumentów, składania obietnic i przysiąg przed nie wiadomo kim... to takie moja skromna opinia, ale oczywiście mogę się mylić, w końcu śluby nadal się odbywają i intercyzy są spisywane... ale to nie mój problem, ja wiem jak postąpić :) wystarczy ze sobą być i się nie pozabijać przy tym
2007/06/19 15:22:40
Ml76
Gdyby choc 50% ludziow myslalo podobnie:) Dla mnie w ogole jest bez najmnieszego sensu idea intercyzy. Bo mamy sie uzupelniac, bo mamy dawac siebie, bo mamy sie soba dzielic, bo mamy byc jednym. A tu nagle taki podzial: ja mam kase, a ty nie masz; ja mam samochod, a ty nie masz; ja mam domow 5, a ty wynajmujesz kawalerke. Nie ma czegos takiego dla mnie.Jesli skladam przysiege, to w chorobie i zdrowi, w biedzie i bogactwie. Podpisujac intercyze z gory zakladamy,ze moze sie cos wydarzyc, ze przez kase zaczniemy sobie skakac do oczu. Gdzie sie podziala szalencza milosc? 2007/06/19 15:24:34
A jaki może być większy dowód w obecnej sytuacji na to,że warto mu zaufać niż podpisanie intercyzy? Czego Darek się boi?
2007/06/19 15:26:50
Nie wiem.Dla Lucynki kasa jest ważna,dla Darka nie.Więc to chyba jasne,że powinien nie pospisywać intercyzy.Bierze ślub z Lucynką czy jej posagiem?
Kasa ogłupia. 2007/06/19 15:39:52
Nie podpisałbym. Nie dlatego, że mam coś przeciwko intercyzie (wszak kilka osób w komentarzach dokładnie wytłumaczyło o co chodzi w tym dokumencie), tylko dlatego, że Lucyna posługuje się szantażem. A każdy szantaż śmierdzi.
2007/06/19 15:56:19
Przespałam się z tym tematem ( niech ta noc zostanie tajemnicą;)))
Przeanalizowałam to bardziej pod siebie. Ja bym nie dała mojemu ukochanemu pod nos czegoś takiego. Jeśli on natomiast by tego chciał to chyba bym mu to jakoś wyperswadowała. Miłość to miłość a nie życiowy interes. Kasa robi z ludzi chodzące bankomaty. Miłość to zaufanie przede wszystkim. Skoro kogoś kocham to oddam mu wszystko łącznie z życiem i pieprzonymi pieniędzmi. Co do Dariusza to na jego miejscu bym się nad tym porządnie zastanowiła. Przecież jego Lucynka go szantażuje! 2007/06/19 16:15:53
bialybez, ja też znam to od strony prawnej, ale tylko na tyle na ile potrzebuję. z intercyzą jest jak z bronią, może służyć w obronie, może pogruchotać kości. w każdym razie nie powinno się jej dawać w ręce ludzi, którzy nie potrafią się z nią obejść, ale też szkoda, że z niewiedzy ludzie się jej boją. ważniejsze w tym wszystkim i tak są relacje międzyludzkie i sama idea małżeństwa. a darek z lucyną chyba mają niedomówienia na starcie. co nie wróży jakoś pomyślnie, ale wszystko przed nimi. heh.
2007/06/19 17:32:37
Właśnie doczytałem, że zachowania psychopatyczne u kobiet może wywołać (i wywołuje) kilka zdarzeń:
1.Dojrzewanie 2.Menstruacja 3.Ciąża 4.Klimakterium Oznacza to że kobiety mają małą szansę na to żeby mieć wolny umysł od różnych psychoz. Intercyza jest tylko dla ludzi rozsądnych. Czy i dla was? 2007/06/19 17:42:47
Intercyza. Wydaje mi sie, że ułatwia mase spraw, szczególnie od strony prawnej, gdy zacznie sie dziać źle w związku. I nie widze w tym żadnych przeszkód, aby ją podpisać, oczywiście wówczas gdy taka koncepcja wypłynie, jeśli nie, bez niej też dobrze. Miliony małżeństw też dobrze bez tego funkcjonują.
Moim zdaniem każdy I TAK powinnien być niezależny (w miare oczywiście możliwości, mam na myśli zdrowotnych) i utrzymywać się, czy jest w związku małżeńskim, czy też w konkubinacie. Uważam, że intercyza nie uwłacza honorowi Darka. Skoro kolega zna siebie dobrze i nie leci na kase, to co za różnica czy podpisze ten papier czy nie... ? Poza tym w tej kwestii myślę, że to bardziej wymysł JEJ rodziny niz jej samej.. Ot co. 2007/06/19 17:44:47
Bez sensu. Nie wyszłabym za mężczyzne, który chciałby żebym podpisała taki świstek. Prawdopodobnie nawet nie zaczęłabym się spotykać z osoba tak bogatą, żeby trzeba było cos podpisywać bo nie ufam takim ludziom. I tyle!
2007/06/19 18:05:25
ja bym podpisała.. chrzanią mi jego pieniądze i jego rodziny. a co do zaufania, każdy ma jego inne granice.
2007/06/19 19:06:40
whiteaida,
ja bym sama mu zaproponowala. bez intercyzy nie wyjde za maz. he he he. 2007/06/19 19:36:26
intercyze z narzeczoną to bym podpisał, ale dodał bym do tego jeszce notke o jej starych, że nie będzie się ich słuchac itp. Od cholery jest takich małżeńst do których wpierdalają sie drzwiami i oknami starzy i ciągle dupe trują.
2007/06/19 20:06:47
Conor94:
Tak, tak. Rodzice zdecydowanie za często się wtrącają w związki. Zwłaszcza mamusie kochanych syneczków. Dramat. One to najchętniej by swojego synka ze swoim klonem zeswatały... 2007/06/19 20:14:13
klaudyna.olkusz
Testosteronu mają kobiety w Ciąży 10 razy więcej niż faceci :D 2007/06/19 20:27:11
Kłóci się z jego wyznaniem miłości?
To niech znajdzie sobie naiwną. Tyle powiem. Jeśli w trakcie trwania małżeństwa on tak chce do wszystkiego podchodzić, to niech w ogóle nie zabiera głosu. Ona chce intercyzy, on ma jakieś wątpliwości. Papa kolego znajdź sobie inną. Nie potrafisz się ułożyć chociaż trochę pod kobietę to co on sobie wyobraża 2007/06/19 20:31:42
Problem o tematyce telenowelowej. Nie zrozumiem nigdy tych, co się oburzają jak się ich prosi o podpisanie intercyzy - ja bym od razu podpisała. Oczywiście gdyby wybranek był biedniejszy również bym poprosiła o intercyzę. Przecież jak się kogoś kocha to raczej mało istotne czy się podpisze taki papier czy nie. Bo zakładam, że ludzie, którzy chcą wziąć ślub nie myślą o rozstaniu. A w razie ewentualnego rozwodu sprawa się bardzo upraszcza. Poza tym taka intercyza zazwyczaj jest inicjatywą rodziców - którym nie pasuje "biedniejszy" wybranek. Więc po co tworzyć niepotrzebne kłótnie i niemiłe sytuacje - podpisać i koniec. No i oczywiście wysłuchiwanie w razie rozwodu "A nie mówiłam że jemu/jej chodziło tylko o kasę". To może zniszczyć rodzinę. Tak więc apel do ludu - podpisujcie intercyzę i nawet się nie zastanawiajcie. A potem idźcie się kochać - to sprawia większą przyjemność niż myślenie o intercyzie :D
2007/06/19 21:21:19
ja bym nie podpisal intercyzy, bo co to za żona, która bez intercyzy za mnie nie wyjdzie ? miałbym taką głęboko w dupie.
2007/06/19 21:22:23
napewno nie zgodzilbym sie na podpisanie intercyzy!tym bardziej ze darek jest w porzadku,szkoda zeby sie marnowal u boku lucyny!bo jezeli podpisalby intercyze,to jakby sie jej znudzil,moglaby go rzucic bez zadnych konsekwencji finansowych!niech sobie znajdzie taka,ktorej zalezy na nim a nie na kasie!
2007/06/19 21:59:58
Odważny :o) Fajne komentarze w profilu...
"...wieść o Tobie nawet juz w krakowie chodzi z jednego okienka GG do drugiego..." 2007/06/19 22:03:57
Skwituję to krótkim dialogiem.
-Jeśli nie chcesz mojej zguby krokodyla daj mi luby. -Spierdalaj! 2007/06/19 22:10:04
Dla miłości wszystko!! Pod intercyzą oczywiście bym się podpisał, po czym dla rozładowania napiętej sytuacji, dostałaby z "otwartej"...
2007/06/19 22:43:33
aniazwroclawia
Genialne nagranie. Jego potrzeba znalezienia sobie dziewczyny jest tak wielka, że oddałbym mu własną, gdyby nie to, że od jakiegoś czasu sam doświadczam stanu singla. Ach ta dzisiejsza młodzież... 2007/06/19 22:43:45
co tu sie rozpisywac, Ilonka jest hipokrytką każąc mu wybierać... intercyza zaprzecza przysiędze małżeńskiej, dziwi mnie, jeśli komukolwiek trudno to pojąć
2007/06/19 23:07:03
Oczywiście, że podpisałbym. A ile bym sie starał przy okazji wynegocjować... hohoho. Dupcia codziennie obowiązkowo, laska kiedy mi sie tylko podoba. Na wypuchę rzuciłbym tez, zebym mógł czasem legalnie przyrżnąć. o! W interesach nie ma litości.
2007/06/19 23:11:06
o takich SPRAWACH rozmawia się zanim się bierze ślub. ja tam jestem ZA intercyzą. wg mnie intercyza nie zaprzecza żadnym przysięgom, miłościom i innym... to po prostu formalność...
skoro Darek kocha Lucynę to czemu tego nie zrobi? skoro i tak jest uczciwy? co mu szkodzi? 2007/06/19 23:16:16
podpisałbym.
tak samo jak będę chciał, żeby moja przyszła żona podpisała, bo mam przykład w żonie brata, że najlepsze małżeństwo może się zmienić w koszmar a dorobek życia pójść z dymem bo komuś coś się odwidziało, mimo że nigdy nie myślał że tak będzie. intercyzy nie było, więc były problemy bo JEJ SIE NALEŻY. o takiego. w skrócie :) - tak, jestem za. czego dorobią się wspólnie, razem po ślubie - niech się dzielą, ale od zarobionego samemu majatkowi, temu drugiemu w razie rozwodu WARA. i nic tu niczemu nie zaprzeczametroelectro.. przysięga to jedno a to jacy czasami potrafią być mimo wszystko ludzie - to drugie. skoro wszystko ma być w porządku, kochają się i rozwodu nie będzie - to co za problem. podpisuje i o tym zapomina. 2007/06/19 23:17:34
goha_h
a ciekaw jestem jak ona to arumentuje... kocham cie ale boje sie ze mnie wydymasz na kase :) 2007/06/19 23:20:48
posttraumatic
moim zdaniem zaprzecza... "milosc, wiernosc i uczciwosc malzenska" przeciez te slowa same w sobie juz sa intercyza ;) jesli ktos na starcie zaklada ze malzenstwo sie sypnie za X lat.. to po chuj sie zenic? 2007/06/19 23:26:30
To co obie strony wnoszą do małżeństwa? Oczywiście, że intercyza. To, co małżeństwo wypracowało w trakcie wspólnych lat, w razie rozwodu, będzie się dzielić. Polubownie albo w sądzie.
W bajki o miłości, wierności, uczciwości małżeńskiej i o tym, że cię nie opuszczę aż do śmierci, przestałem wierzyć jakieś 15 lat temu. A jak słyszę teksty: no jak to - skoro się kochają, to po co intercyza? to mam wrażenie, że osoba je wypowiadająca zatrzymała się na rozumieniu świata i naiwności ucznia 4 klasy podstawówki. Zdrowy cynizm może i zniechęca do mnie idealistów ale pozwala zachować zdrowie psychiczne. Czego i wam życzę. Pozdrawiam 2007/06/19 23:31:15
masz po chuju fest racje ale... biorac slub bedziesz musial podpisac sie pod przysiega... nie rozumiem jak mozna podpisac sie pod czyms z czym sie nie zgadzasz i w co nie wierzysz... no chyba ze ty nie zamierzasz sie zenic
2007/06/20 00:04:49
nie ma albo albo... jak kocha, to nie ma czegoś takiego jak intercyza albo ślubu nie ma... nigdy nie wiąż się z kimś, kto ze związku robi zwykły interes, bo dla człowieka szczerego nigdy nie ma albo ślub i zgoda na moje wszystkie widzimisie albo nic i wypierdalaj. człowiek szczerze kochający zaryzykuje w imię dobrych przekonań i wiary w to 'coś', ktoś kto stawia związek na przegranej pozycji (lub wyraża ku temu obawy) nigdy tego nie zrobi, lub będzie pierdolił bzdury typu intercyza
2007/06/20 00:06:08
blablabla
Jakbym miała osiemnaście lat to za chuja nie podpisałabym tej zasranej,nieludzkiej,niszczącej miłość intercyzy!!! Nigdy!!!Prędzej na stos,albo do innego(chociaż brzydszy,głupszy i fatalnie bzyka)który takich chorych wymagań nie ma i majątkiem się podzieli!!!Kocha,a o kasie myśli palant/ka jedna???!!! Jakbym miała osiemnaście lat:) Jakbym miała 35 lat i pewne doświadczenie życiowe, to negocjowałabym i kalkulowałabym-koszty,zyski,straty,dzieląc siłę uczucia przez ilość rozwodów widzianych i z bliskimi mi osbami-przecierpianych. Jakbym miała 35 lat. Na szczęscie leniwa ma poniżej 35lat,a powyżej 18:D I na szczęście jest z małżeństwa tak samo niezadowolona jak Nishka:) -ale?! -ale?! no zawsze jest w życiu jakieś ale i ani mru mru:D 2007/06/20 00:19:18
[ojej, wylałam oranżadę, przepraszam Leniwa, taką ładną masz dziś kieckę nocną]
2007/06/20 00:19:46
A ja sobie właśnie myślę o tej intercyzie. I wiecie co? Uważam, ze to strasznie przykre, ze ludzie sobie nie ufaja, a mówia, ze się kochaja. Nie wiem jak wyjaśnić to co mam na myśli, ale mianowicie: Jeśli kogoś kocham to mu ufam, oddaje mu swoje klucze do domu, nie boję sie, że mi cos ukradnie, mogę mu powiedzieć jaki mam pin do karty i hasło do konta na blogu Kominka. I taki człowiek, który mnie tez kocha, on również nie ma przede mną tajemnic i nie boi się, ze go oszwabię. No np mój mąż - wiem, że nie ograbiłby mnie z mojej własnosci nawet, jeśli bysmy sie skłócili, rozwodzili i przestali kochać. Po prostu wiem jaki to jest człowiek, nie pokochałam kogos, kto czycha na moje pieniądze. Na tyle musze mu ufać, po prostu. Miłośc to jest jakieś ryzyko, trzeba umieć wypłynąć na głeboką wodę, asekuracji jednak nie akceptuję. Jednak nie. NAprawdę, jeśli ktos żąda od swojego partnera podpisania intercyzy, bo "kocha, ale na wszelki wypadek, gdyby był rozwodzik, to zeby nie było jaj" - to nie dla mnie. powiedziałabym takiemu komuś żeby spadał. Nie dlatego, ze czyham na jego kasę - nie, naprawdę, tylko nie mogłabym być z kimś tak asekuranckim, w życiu nie przekonałby mnie już niczym, ze mnie naprawdę kocha. Nie mogłabymj się automatycznie nigdy przenigdy zdecydować na dziecko z taką osobą, albowiem dziecko mogę urodzić wyłacznie osobie, którą kocham i której miłości równiez jestem pewna. Intercyza to dla mnie zaprzeczenie miłości. do pieca z intercyzą. A ci, którzy ją podpisują, niech się oszukują, że ich zwiazek ma cokolwiek wspólnego z miłością. takie coś, co się boi, że w razie rozstania partner mnie okradnie, to nie jest zadna miłość, tylko układ. Układy nie są złe, ale nie nazywajmy tego miłością. Miłość to ryzyko, trzeba się trochę zapomnieć w miłości, inaczej nie ma żadnej miłości. Dziękuję za doczytanie do końca mojego smętnego wywodu.
2007/06/20 00:23:26
Bateryjka, Twój mąż miał szczęście, mój nie :) Różnie w życiu bywa.
[Leniwa, nałóż moją, we zmiękczaczu wyprana, świerkiem pachnie] 2007/06/20 00:28:01
Leniwa, a Ty jaka rozbrykana :) Kto chciał teraz psikusy robić i balangę piżamową w środku nocy urządzać? My już nie mamy 19 lat :) Ja nie mam piżam :)
2007/06/20 00:29:10
A swoją drogą ciekawe co byście pisali, gdyby Kominek opisal Lucynkę jako np. Johnego Deppa a Darka jako polską pokojówkę w Dublinie. Pewnie więcej zrozumienia byłoby dla intercyzy niż teraz. No bo facet musi sobie poużywać w małżeństwie i mieć bat na żonę...
2007/06/20 00:29:34
P.S. Leniwa, a ja mam włąśnie 35 lat i wiesz co? Nie ma miłości tam gdzie jest intercyza. Miłość ma podcięte skrzydła, taki człowiek, który się zabezpieczył intercyzą, nie jest w stanie niczego, ja juz nie mówię poświecić, ale nawet ZARYZYKOWAĆ dla osoby którą niby "kocha" - grosiki sa dla niego wazniejsze niż dobra atmosfera w związku. No to ja pieprzę taką miłość, czułabym sie fatalnie w takim związku. To by mnie zabiło i koniec. I mam nadzieję, ze za dziesięć lat nadal będę tak uważać i za 30 też, jeśli dożyję.
2007/06/20 00:30:25
Kominek,
nie wstydź się, nie zakradaj się tak :)Jeszcze została oranżada :) 2007/06/20 00:31:23
ja też nie mam!!!
oj,coś czuję,że przyjdzie szare i nam po dupach wychlasta... 2007/06/20 00:34:51
Kominek nam delikatnie próbował przekazać w tej notce, że zaręczył się z Olą Kwaśniewską....
2007/06/20 00:36:48
kominek jak nic wstanie,walnie pięścią w klawiaturę,bo mu gołe dupy po blogu latają,chichrają się,oranżadę trwonią i kiecami wymieniają,a on przez nas nie może..spać:)
2007/06/20 00:38:08
niech lucyna ssie i spada do swoich rodzicow... przeciez zwiazek polega na zaufaniu a skoro taki bazyl nie moze obdazyc nim Darka to krzyz na droge i kij jej w dupe...
2007/06/20 00:40:58
A ja myślę, że On taki zawstydzony w drzwiach stoi, popatrz.
Kominku, kochanie, chodż do nas, my ci nic nie zrobimy. Jak nie chcesz nie musisz zdejmować piżamy.. 2007/06/20 01:07:59
bateryjka
Wiem kobieto o czym prawisz,bo ja podobnie myślę,ale tylko dlatego,że jest mi dobrze.No nie wszystkim się tak powodzi w miłości jak Tobie,albo jeszcze gorzej niż leniwej i nishkiej;) Ale gdyby miłość Twego życia poprosiła Cie o podpisanie tej intercyzy na warunkach całkiem uczciwych i konkretnych?Myślisz czasem o tym,co odziedziczą Twoje dzieci?Śmierć stoi sobie za rogiem ,albo na dachu z cegłówką w kominka dłoni:)Może lepiej mieć pewne sprawy finansowe,dziedziczenia itp. ustalone.Wiem,że mierzi Cię myśl,że ktoś tu komuś jednak nie ufa,ale ja myślę,że to to samo,co testament,polisa na życie itp.a nie brak zaufania i miłości.Ważne raczej jest to,JAK ta panna Darka POPROSIŁA o rozmowę na temat przyszłego wspólnego życia i finansów..Albo PODPISZESZ,albo ze ślubu nie ma.Tu temat miłości dla mnie jest zamknięty. Na miejscu Darka podpisałabym intercyzę,ale z inną kobietą.Z taką,która myśli o wspólnej przyszłości,kocha mocarnie i stąpa twardo po ziemi-to się nie wyklucza.Nie santażuje faceta hasłem-albo intercyza,albo nici ze ślubu. I nie spędza jej snu z powiek myśl,że nóż widelec straci przez swojego,źle dobranego faceta,kasiorkę tatusia.Przecież Darek honor może ma i też mógłby się źle czuć jako jej utrzymanek,nie? 2007/06/20 01:12:50
Bardzo przepraszam, ale czy może mi ktoś powiedzieć jak mogę w miarę na poziomie uciszyć sąsiada, co chrapie tak za ścianą, że się mury trzęsą? :D
Z góry dziękuję. 2007/06/20 01:16:28
stary,spity pryk:włącz ulubioną muzykę,głośniki do ściany przystaw i już.
młody,atrakcyjny,w windzie ostatnio widziany: zapukaj,przeproś,że przeszkadzasz,wyłuszcz problem i dalej to wiadomo;) 2007/06/20 01:22:41
Nie będę wyłuszczać!:)
On jest grubo po andropauzie! A o tym młodym atrakcyjnym, w windzie to sobie pofantazjuję, to może jakoś kimnę;) 2007/06/20 01:23:39
Ta intercyza będzie mu stała kością w gardle póki nie przejrzy na oczy albo póki panna umiem-zadbać-o-swoje-interesy go nie odprawi. Będzie to tym łatwiejsze, że wiadomo od początku z czym każde z nich odchodzi (czyt. mniej papierkowej roboty)przy rozwodzie.
Osobiście, mogłabym podsunąć swojemu lovelasowi intercyzę do podpisania; może z wyrachowania, a może kocham swoje pieniądze bardziej niż co/kogo-kolwiek innego na świecie. Natomiast, gdyby to mi dano do podpisania i., to w odpowiedzi pokazałabym wstrętnej gadzinie drzwi! Tożto upokożenie jakich mało! Jak po czymś takim można budować związek oparty na zaufaniu?! Nie można!, IMHO Chyba mam rozdwojenie jaźni, bo sama ciągle bym dała ten papier do podpisania mojej 'drugiej połówce'... 2007/06/20 01:25:48
bateryjka
Bardzo ładnie to ujęłaś. Będę używał Twoich argumentów w przypadku ewentualnych debat za i przeciw intercyzie. kasienka Gwiżdż ;) 2007/06/20 01:30:50
dobranoc
wszytkim nie zagladąłem tu dziś rano egzamin z Anala 2 dla leniowej to nie wiem czy coś zosatwić niech będzie to ":*" ale wątpię że bedzie chcialo si ejej to czytać. a intercyza mam nadzieję że będę to słowo znał tylko z teorii 2007/06/20 01:34:07
domku kochany,
Ty chcesz bym se płuca wypruła? :D Nie, bo już gwizdałam, chciałam na palcach, ale to chyba nie uchodzi damie;) i obawiam się, że się zapluję a on nadal będzie tak żogował:) Gwiżdżesz? Tfuu! Chrapiesz? :) 2007/06/20 01:38:07
oj oj ja kochani uciekam,bo się czuję powolutku jak
psotny wiatr co se za długo na kominku siadł i sie nie ostał bo zjebany za nadmiar komentów został wiem,wiem psotny-wyjechałaś,ale poobgadywać Cię można,nie?;) My,obywatelu KRZYRZAKU,zawsze wiedzieliśmy,że nas pokochacie i jeszcze nam za to podziękujecie.Jakbyście nas nie pokochali,to my byśmy was tak długo kochali,tak długo kochali..ażbyście nas wreszczie wy też pokochali. To ja też w cudzysłowiu :* 2007/06/20 01:43:18
kasienka
No to cierp sobie, ewentualnie zainwestuj w stopery ! Nie gwiżdżę bo to podobno przynosi pecha i nie chrapię (a przynajmniej nikt się nigdy nie skarżył) bo to by mi strasznie zepsuło reputację. 2007/06/20 02:05:39
Myślę, że tym co nas różni w poglądach na temat intercyzy, są zakładane intencje tych, którzy proszą o jej podpisanie.
Oczywiście, że są tacy, którzy chcą się zabezpieczyć przed oszwabieniem, bo nie ufają przyszłemu małżonkowi (tacy, moim zdaniem nie ufają nawet sobie). Są tacy, którzy dzięki intercyzie chcą ochronić partnera przed ewentualnymi kłopotami (np. spłacaniem nie swoich długów). Są też tacy, którzy traktują małżeństwo jak interes, i intercyza jest dla nich formą umowy biznesowej. Są wreszcie i tacy, ktorzy traktują swojego przyszłego małżonka jak partnera, a poprzez intercyzę dbają o swoje i jego prawa do własności w pełnej ufności, że w trudnych sytuacjach mogą liczyć na swoje wsparcie. Tyle powodów, ile różnic miedzy ludźmi. Zanim podpisałabym intercyzę upewniłabym się jakie intencje są źródłem tej propozycji. P.S. Dziś nie gaszę świateł. Jestem nie w sosie, padam na pysk i mam Was gdzieś. 2007/06/20 08:37:12
A ja bym poszedł do sklepu po piwo i tak bym ją przeleciał, że sama by wyrzuciła ten papierek. :)
2007/06/20 09:03:50
Mam kolegę w podobnej sytuacji. Wżenił się w bardzo bogatą rodzinę, podpisawszy wcześniej intercyzę. Pracowalismy razem przez jakis czas, ale teściowi nie odpowiadalo to, ze jego zięć zarabia marne 2 tysiące i zabarał go do swojej firmy. Chłopiec zarabia teraz może i z 7, ale jego życie składa się z ciągłej wdzięczności. A żonka: pranie be, zmywanie be, sprzatnie be, ale imprezy, wyjscia, nowe ciuchy, jak najbardziej.
Ktos mi moze powiedziec, ze milosc nie wybiera (ta, jasne), ale uwazam, ze zwiazek pt biedny i bogaty zawsze odbija się czkawką. 2007/06/20 09:30:06
nie podpisałabym w życiu. Może Darka nie obchodzi kasa, ale Lucynę z całą pewnością. a kysz z taką żoną
2007/06/20 10:11:19
Niby czemu miałby nie podpisywać? Taki pazerny na jej (a raczej jej rodziców) pieniądze?
2007/06/20 10:50:29
szare,
trafne podsumowanie komentujacych. Z tego co widze, 85% ludzi od razu rzuca dupa [sam sie przyznaje do podobnej reakcji] i nie kuma jakie plusy niesie ze soba podpisanie intercyzy, widzac w tym tylko brak zaufania. Sam zreszta nie kumalem, wiec nie roznilo mnie nic od "wypelniaczy" w tej kwestii. Chyba troche inaczej postrzegana jest intercyza podpisana z rozsadku, gdy zarowno maz i zona sa podobnie "dziani", a inaczej gdy jedna z polowek jest bardzo zamozna, druga wrecz przeciwnie. 2007/06/20 11:19:34
Zaufanie to podstawa związku.
Opisana tu kobieta powinna przede wszystkim go kochac i ufac a nie zakładać, że on jest z nią dla kasy. Ja na jego miejscu podziękowałabym za taki związek, w którym od zaufania ważniejsza jest intercyza. 2007/06/20 11:26:00
Nie rozumiem dlaczego podpisanie intercyzy jest utożsamiane z upokorzeniem i brakiem zaufania do drugiej osoby? Przecież ten dokument chroni prawa obu stron! nigdy nie wiadomo, jak zmieni się sytuacja majątkowa.
Pewnie że trudno przeliczać miłość na pieniądze, ale to nie o to w intercyzie chodzi. Ten papier to wyraz odpowiedzialności. Powinien być załącznikiem do każdego aktu małżeństwa! Dla mnie najważniejszym argumentem za intercyzą jest to, że jak wdepnę w jakieś G…, to mam pewność że ukochany/a ma środki, żeby mnie z niego wyciągnąć. A jeśli nie ma ku temu woli, to chyba coś jest nie tak w małżeństwie, może miłość była iluzją a może zabiło ją małżeństwo… ?? 2007/06/20 11:39:20
pikku napisał:
"Nie rozumiem dlaczego podpisanie intercyzy jest utożsamiane z upokorzeniem i brakiem zaufania do drugiej osoby?" Ja też nie wiem, bardzo wrażliwe to męskie ego. 2007/06/20 12:37:59
vavik,
bez piwa byś jej nie ruszył? poza tym wyrzucenie papierka to nie koniec, tatuś pewnie zabrałby córeczkę do notariusza po kopię, bo tam wszystko archiwizują. 2007/06/20 12:54:04
Darek, jak widzę, przesympatyczny gość i zupełnie bezinteresowny. Niechaj nas siła wyższa chroni od Darków!
2007/06/20 13:03:21
a ja bym lucyne kopnal w dupe niedoj ze ma
imie lucyna pewnie chamica ze wsi to pewnie jakis paszczur i wymagania-to wypierdalaj i tyle , 2007/06/20 13:31:39
a ja to widze tak
jesli ja mialbym podpisywac cos to wypierdalac ale w odwrotnej sytuacji to raczej wolalbym zeby jednak podpisala ten papier bo to n igdy niewiadomo co za delikwentka 2007/06/20 13:41:35
rumek25:
pytanie: niby dlaczego to miałoby dzialać tylko w jedną stronę ? Ty masz prawo chceć intercyzy, ona nie ? nie wiedomo co z Ciebie za delikwent :) 2007/06/20 14:11:10
Ale po co brać ślub jeśli z góry zakłada się rozpad małżeństwa???
2007/06/20 14:26:15
zalina, bo to zawsze dziala w jedna strone
organoleptyczna, to nie jest takie proste , nie zakladamy z gory rozpadu ale tak na wszelki wypadek gdy cipa posci sie z kumplem i jeszcze bedzie chciala polowe chalupy wybudowanej przeze mnie 2007/06/20 14:37:33
Nigdy nie znamy nikogo do końca, samych siebie nie znamy. Dopóki jest miłośc jest pięknie, a potem różnie bywa.
Nie dziwię sie rodzicom Lucyny i jej samej, że chce intercyzy,bo w końcu to ich zapracowany majątek i nie chcieliby żeby ktos łatwo mógł przejąć choćby jego część. Darek czuje sie urażony, ok rozumiem, zaufanie, do póki nas smierć nie rozłączy i inne pierdoły, ale zycie to życie. Powinien pogadać z Lucyną, powiedzieć co o tym mysli, itp. Osobiście ciężko mi sie ustosunkować co do problemu intercyzy, ale niesie ona ze sobą chociażby takie korzyści, jak bezpieczeństwo w kwestii spłaty długów małżonka. 2007/06/20 15:19:45
Na miejcu pana Dariusza ja bym tą Lucynę po prostu wyruchał.
No ale ja wszystko rucham. 2007/06/20 15:26:22
o, aksjomat pierwszy raz nie zrobiłby tego osobiście, hm, grubo.
ile nowych nicków, no proszę, to się nam jeszcze przedstawcie i kontynuujcie :> 2007/06/20 15:33:02
rumek25
eee z Tobą to chyba nie ma o czym gadac! ja uważam, że o dojrzalosci swiadczy umiejetnosc spojrzenia na sprawę nie tylko od swojej strony - i ten "wszelki wypadak" dziala w obie strony! Ty rzeczywiscie kiepskie "cipy" spotykałeś w życiu, że Ci sie musiały z kumplami puszczac :) 2007/06/20 15:33:57
ml76
ja sie nie przedstawiam, bo juz keidys sie przedstawilam i nic sie od tej pory nie zmieniło :) pozdrawiam 2007/06/20 16:11:30
ruad
Ty uważaj, bo komin odłoży słuchawkę i będziesz siedział w jakiejś studzience z kablami :) 2007/06/20 16:46:03
ja bym nie podpisal, bo to małżeństwo zaraz się rozpadnie to widać jeżeli trzeba coś podpisywać itp. ona pewnie go nie kocha czy co znowu
2007/06/20 18:20:04
intercyza to dobra sprawa. może Ci się wydawać, że kogoś znasz, jednak czasem, nawet po wielu latach, przychodzi co do czego i ten ktoś okazuje się skurwielem. no i rozwód.
bez spisania intercyzy nie liczy się, że wasze małżeńskie mieszkanie jest odziedziczone przez ciebie po twojej babci. następuje podział majątku fifty fifty. jeżeli są dzieci, to one zazwyczaj zostają z matką. i wtedy taki skurwiel sam dysponuje połową majątku a reszta rodziny dzieli się tym co zostaje. takie są realia, bez względu na to, czy mężczyzna ma środki by opłacić alimenty czy nie. z jednej strony rozumiem Lucy. na jej miejscu również forsowałabym intercyzę. jednak nie byłby to warunek "być albo nie" dla małżeństwa. z drugiej strony, na tym przykładzie widać, jak kasa psuje relacje między ludźmi. Darek, finansowo, niemal nic nie wnosi do majątku małżeńskiego (w porównaniu z kasą jaką Lucy odziedziczy po starych). można powiedzieć, że jest gołodupcem. jeżeli podpisze intercyzę, to żonka w każdej chwili będzie mogła wypomnieć mu, że nic tu nie jest jego i kazać "wypierdalać". taka sytuacja jest niezdrowa. ja na miejscu Darka nie chciałabym mieć żony, która stawia aż takie warunki i to przez wzgląd na kasę, której sama nie zarobiła. to chore. na miejscu Lucy, układając sobie życie z kimś, kogo rodzice nie są tak zamożni jak moi, oczywiście skorzystałabym z ograniczonej pomocy finansowej staruszków. może na trudny początek przydałyby się pieniądze, które później można zwrócić. starałabym się jednak żyć "normalnie", nie wozić z powodu posiadanej (spadek?), acz niezapracowanej kasy. przed ślubem oczywiście podpisalibyśmy intercyzę, jako zabezpieczenie bytu nas obojga oraz ewentualnych dzieci i (błyszcząc w tym momencie skromnością) bez problemu, może po długim czasie, ale przekonałabym mojego przyszłego małżonka co do słuszności tej decyzji. (argumenty typu, że czułabym się pewniej, a skoro mnie kocha, to zależy mu an moim spokoju) 2007/06/20 19:43:21
tak, niech sie nimi wypcha skoro wiem,ze nie dla kasy sie chajtne tylko z milosci. ale uraz psychiczny bylby, MOZE wymyslilabym za to cos zeby on poczul namiastek tej"nieuczciwosci"? nie z wredoty tylko.. zeby zycie mialo smaczek
2007/06/20 23:21:27
Piszę jak to wiedzę ja, czyli kobieta. Ja bym nie podpisała. Dla mnie małżeństwo nie miałoby najmniejszego sensu. Skoro przyszły mąż tak się zabezpiecza, to ja musiałabym się zabezpieczyć i nie rodzić dzieci, tylko pracować, być niezależną, i czekać co będzie dalej. Bo co? Urodzę, pójdę na urlopy, w między coś się popsuje i zostaje sama z dzieckiem i alimentami. To jest niesprawiedliwe i stawia kobiet na przegranej pozycji. Sorry, ale nie. Właśnie że kasa mi się należy jak chłopu ziemia. Albo małżeństwo i rodzina, albo po co w ogóle zawracać sobie gitarę. Nie podpisałabym i zrezygnowałabym z takiego związku w ogóle.
2007/06/20 23:48:28
jestem nie wiem który
też się ostatnio długo zastanawiałem nad intercyzą i jej sensem... ja bym podpisał. dla higieny przynajmniej. 2007/06/21 00:03:34
zalina,
moje cipy akurat sienie puscily z kumplami ale do kurwy nedzy trzeba patrzec przez swoj pryzmat bo cie ludzie zjedza nawet nie bedziesz wiedziala kiedy. moze byc taka sytuacja ze od poczatku bedzie cie milowal dla hajsu a ty nawet nie zczaisz i co cale zycie w klamstwie a jak dla hajsu to i zdrada bedzie bo przeciez sie w kims predzej czy pozniej czlowiek zakocha naprawde i konflikt jak cholera a tak to kop na cyce i wyjebka na plecy 2007/06/21 16:41:30
a czemu nie, intercyza ma swoje plusy:
- nie powstaje wspólnosć majątkowa małżonków, w razie gdy jedno narobi długów komornik nie położy łapy na wspólnym majątku (bo go nie będzie :P ) - łatwiej się rozwieść (przed śłubem nie myśli się o rozwodzie ale nigdy nie wiadomo jak się życie potoczy) nie będzie żenujących kłótni o majątek - teściowie nie bedą podejrzewać że zięć ożenił się dla pieniędzy, zaplusuje czyli same plusy, dajcie spokój z tym brakiem zaufania, to normalna umowa cywilnoprawna , nie ma o co się wściekac 2007/06/21 19:24:47
nie podpisałabym. Jakby to była decyzja obojga to tak, a jeśli gatki o zaufaniu a mimo to warunki to, no cóz, mówi się trudno i papa.
2007/06/21 19:53:12
moim zadniem on powinien podpisac paierek. Nawet jsli jest to ujma na honorze. Rozumiem w zupelnosci Lucynke, ktora poprostu dba o swoja przyszlosc, a w erealnej prtzyszlosci wszystko sie moze zdarzyc.
2007/06/21 23:07:33
ja bym się w ogóle nie żenił...
ale tak wyszło, że się ożeniłem, bo co za różnica czy mam papierek czy nie? i gdyby ślubna chciała, to bym podpisał intercyzę, co za różnica czy będzie taki papier czy nie? ja widocznie z tych co im wszystko jedno. I tak będzie co ma być. Rozwód, nie rozwód, co za różnica? :-) 2007/06/21 23:14:58
raz za razem piszę, trudno.
z powyższego wynika, że ani ślub ani intercyza nic dla mnie nie znaczą :) fakt, nie znaczą.... nie wiem po co moja żona brała ze mną ślub skoro wiedziała, że mam w nosie całą tę ceremonię i podpisuję papier tak sobie :) 2007/06/22 12:20:58
tak sadze,bo jestem w podobnej sytuacji.Jestem z facetem w zwiazku od 5 lat,jestesmy szczesliwi,ufamy sobie...ale jak ktos wyzej napisal(wybaczcie nie zapamietalam nicku)o podziale klasowym,posagu i takich tam,co kto wnosi do malzenstwa czy zwiazku.My jestesmy z innych swiatow
ON-pochodzi ze wsi,z ubogiej rodziny,nie posiada nic,pracuje ale nie ma znaczacych oszczednosci,ojciec jego jest alkoholikiem w stalym ciagu,matka narzeka na brak pieniedzy ale nic nie robi by to zmienic,myslenie w typu "jak nie starczy do zasilku to sie pozyczy",zadnych ambicji,zycie w marazmie JA-nie wynoszac siebie na piedestal,pochodze z miasta (45 tys.),moi rodzice sa wyksztalceni,zawsze oboje pracowali,nauczyli mnie szcunku dla pieniedzy.Nie az tak bogato,ale nie brakowalo niczego,bylo na wycieczki szkolne,na zeszyty,na kino...Rodzice pokazali mi,co znaczy byc odpowiedzilnym czlowiekiem I teraz zadaje sobie pytanie co z wniesionym w ten zwiazek posagiem...mieszkaniem,gotowka,meblamisamochodem...niby nic takiego ale ulatwia i pomaga na poczetaku.W tym roku planujey slub i powiem szczerze,ze nie zaproponuje podpisania intercyzy.Moi rodzice zostawili ta decyzje mnie.Ufam przyszlemu mezowi,ale od razu zaznaczam,ze jesli role by sie odwrocily bez problemu podpisalabym ten papier.Badzmy ze soba z milosci,cieszmy sie tym wspolnym czasem,dziecmi,nasza rodzina...a nie patrzmy tylko na wielkosc onta bankowego czy niepuchomosci... Taki optymistyczny wpis,pozdrawiam 2007/06/22 15:07:28
a to miłość, małżeństwo czy biznes?? Niech spierdalają ze swoją intercyzą.
2007/06/23 02:50:51
Ok ... sprawdziłem w słowniku. Niech ten Darek idzie na czereśnie, poje to może urośnie. Nawet jak bym był biedny to sam bym wyskoczył z takim pomysłem a ten twój Dareczek jest strasznie infantylnym. Współczuje tej jego przyszłej żonie o wyszukanym imieniu bo życie z dużym dzieckiem wcale nie jest usłane różami
2007/06/25 01:12:55
Rożne rzeczy dzieją się w życiu. Nawet jeżeli teraz się bardzo mocno kochają (tak to nazwijmy) to i tak za dajmny na to 5 czy 10 lat ktoś może kogos zdradzić, może mieć po wyżej uszu drugą osobę, może tak jej nienawidzieć, że jeżeli szybko nie weźmie rozwodu to będzie wolał wybrać 25 lat lub dożywocie za morderstwo niż patrzeć jeszcze przez kolejny rok na swoją dawną wybrankę. Intercyza pomaga wziąć szybki rozwód, bo nie trzeba tego wszystkiego dzielić, kłócić się kto częściej na którym krześle siedział itd. Ja jestem za podpisaniem!
2007/06/25 13:43:26
Nie ! Nie podpisałabym na jego miejscu. Skoro Lucynka chce by podpisał taki papierek znaczy że mu nie ufa a po jaką cholere żona która nie ufa ?
2007/06/25 14:42:48
biedny ten Darek, a Lucyna chyba nie docenia tego co ma. Ma chłopaka który jest uczciwy i chodzi mu tylko o miłość a nie dobra materialne... Ja bym nie podpisał/a, jeżeli ich całe małżeństwo ma się opierać na podejrzeniach i braku zaufania, to lepiej sobie podarować...
2007/06/26 13:22:51
Tak jak mowiles, Darek nie leci na kase wiec powinien podpisac intercyze, po czym kopnac Lucyne w pizde za to, ze daje mu takie ultimatum.
2007/06/26 15:41:01
Jasne żebym podpisał.
A co ja siebie kurwa nie znam? Narobię długów, wyjebią mnie z roboty... Ale tak to przynajmniej na mój własny rachunek. Że nie wspomnę o tym, że może ta kasa Lucynki to z narkotyków jest? I weź tu potem opowiadaj panu, że "Szefuńciu, ja z tych 15 kilo heroiny to naprawdę nic nie miałem"... 2008/05/28 18:14:23
A czym się różni podpisanie papierka z intercyzą od podpisania papierka ślubnego? I tu, i tu każą udowadniać, że się coś tam czuje, coś zrobi a czegoś nie. Po cholerę komuś ślub, jak ludzie wiedzą, że się kochają? No właśnie. A jednak miliony osób je bierze, więc jeden papier w prawo, jeden w lewo...
2008/08/01 20:06:12
Nie podpisałbym, bo:
1- włączając się w taką rodzinę czułbym się gorszy/ oni dawaliby mi to do zrozumienia 2- nie pozwoli mi na to honor 3- nie pozwolę, żeby pasztet... nawet ten, którego kocham rozkazywał mi... bo to JA jestem facetem i moje zdanie się liczy
Gość: kjhg, 87-194-5-99.bethere.co.uk
2009/02/08 21:04:27
1.ja bym na jego miejscu oczywiście podpisała.
2.nie mam zamiaru się z nią żenić. 3.pożyję z jej kasy chociaż przez jakiś czas i to się liczy. |
|
A co do intercyzy to jesli ja kocha i te pieniadze i tak nie graja dla niego roli to co mu przeszkadza pod`pisac jakis papierek?? Chyba ze jednak smutno by mu bylo po 10 latach ( na przyklad) zycia w luksusach odejsc z niczym... taka tez moze byc.
pozdrawiam i zycze muilego dnia wszystkim.