|
Blog > Komentarze do wpisu
BYŁO SOBIE ŻYCIE
Jest takie jedno opowiadanie, które mógłbym czytać po sto razy, ale nigdy moja reakcja nie będzie obojętnością.
Mała dziewczynka umierała na chorobę, z której trochę wcześniej wyleczył się jej ośmioletni braciszek.
Lekarz odezwał się do chłopca: - Tylko transfuzja ocali życie twojej siostrze. Czy jesteś gotów oddać jej swoją krew? Oczy chłopczyka rozszerzyły się ze strachu. Zawahał się przez chwilę i w końcu powiedział: - Dobrze, zrobię to. W godzinę po transfuzji, chłopczyk zapytał z ociąganiem: - Panie doktorze, proszę mi powiedzieć, kiedy umrę? Dopiero wtedy lekarz zrozumiał chwilowy strach, jaki ogarnął dziecko po propozycji transfuzji. Chłopczyk myślał, że dając krew, oddaje siostrzyczce swoje życie... Gdybym zapytał was, czy jest na świecie ktoś, za kogo oddalibyście życie, przypuszczalnie wymienilibyście swoich rodziców, swoje dzieci, mężów i żony. Łatwo się mówi "mógłbym zginąć za ciebie" gdy nie stoimy przed tym wyborem, ale pomińmy ten szczegół. Załóżmy, że jesteście na tyle odważni, by się poświęcić. Mnie zastanawia jedno - czy sami siebie uważacie za godnych poświęcenia cudzego życia? Czy pozwolilibyście najbliższej osobie umrzeć za was? Jeśli tak, to czy nie uważacie, że przez sam brak poszanowania dla ich życia przestalibyście być warci tego poświęcenia? Wychodzi z tego prosty wniosek - poświęcanie za kogoś życia jest głupotą. Nie ma osoby, za którą oddałbym życie. Ani za rodziców, ani za moją przyszłą żonę, ani za moje dzieci. I mam nadzieję, że nikt bliski nigdy nie wyrządzi mi krzywdy, oddając życie za mnie.
Zapomnij o tym blogu. Teraz piszę codziennie pod tym adresem: niedziela, 15 kwietnia 2007, kominek
Zapomnij o tym blogu. Codziennie nowe teksty Kominka pojawiają się teraz na KOMINEK.IN
Komentarze
genocidez
2007/04/15 22:35:21
niczyje życie nie jest warte tyle co moje. Ani jebanego brudasa spod budki z piwem ani twoje kominek.Amen
2007/04/15 22:37:49
kominek tobie mógłbym oddać tylko swoją pyte, żebyś wkońcu mógł spełnic swoje blogowe marzenia
Pozdro 2007/04/15 22:38:57
Kominek mnie zaskoczył...jestem zdziwiona tym faktem:) Trudny temat, muszę pomyśleć, zanim coś napiszę. a teraz wkleję ten wiersz Walta Whitmana,
Dziecko zapytało: Co to jest trawa? Przynosząc mi pełne jej ręce. Jak odpowiedzieć miałem dziecku? Sam nie wiem więcej niż ono. Myślę, że to sztandar mojej nadziei utkany z zielonej tkaniny. Albo myślę, że to chusteczka Pana Boga, Pachnący dar i pamiątka rzucona z wyraźnym celem. Z wyszytym gdzieś w rogu imieniem, Aby spostrzec i pytać: Czyja? 2007/04/15 22:39:36
Nie chciałabym żyć ze świadomością, że ktoś mi bliski oddał za mnie życie.
Banalne? Za to prawdziwe... 2007/04/15 22:39:37
ta historia znajduje sie w "intymnej teorii wzglednosci" pana Janusza Leona Wiśniewskiego...daje do msylenia...polecam ksiazke...bardzo "fajny"wpis...dobranoc
2007/04/15 22:40:26
Hmmmmm... "dziwnie" sie czuje uratowana osoba, wiedzac do konca zycia, ze ktos umarl za to, by ona mogla zyc.... ciezka sprawa :/
2007/04/15 22:41:23
Czasem zbyt wiele logicznego, chłodnego myślenia szkodzi. Są jeszcze emocje, uczucia, altruizm. Ot, taka mała ludzka przywara :)
2007/04/15 22:41:55
jeżeli stanęłabym przed wyborem czy narazić swoje życie i próbować ratować kogoś kogo kocham czy przyglądać się jak ta osoba umiera to mam nadzieję, że miałabym tyle odwagi by poświęcić swoje życie dla tej osoby.
jednocześnie nigdy nie chciałabym aby ktoś bliski narażał swoje życie dla mnie. 2007/04/15 22:42:21
Może i jest u Wiśniewskiego, ale nie chciałbym, aby jemu było przypisane autorstwo. Swoją drogą - on te historię opisał jak swoją?
Ja ją znam z "Modlitwy żaby" Anthony de Mello i przypuszczam, że Wiśniewski też od niego to wziął. 2007/04/15 22:42:30
Poświęcenie życia za kogos można uznać za głupotę. Z Twojej wypowieidz, Kominku drogi, wynika jednak, że niedoceniasz roli głupoty z cywilizacji ludzkiej? Czyżby zdawało Ci się iż tylko mądrość jest jej siłą napędową? Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie - to głupota je smarem kołowrotu dziejów. Gdyby nie chwila głupoty moich i Twoich rodziców prawdopodobnie nigdy nie zaistnielibyśmy na świecie, ani żaden brzuch kobiecy nie brzybrałby bardziej okrągłych kształtów, nikt nie wstawałby rano by iść do hut i fabryk, nikt nie poszedłby do wojska do kościoła, do szkoły etc... Warto przemyśleć swój stosunek do głupoty ludzkiej i może go nieco zweryfikować!
2007/04/15 22:43:43
To szlachetny gest istniejący tylko w filmach i książkach przygodowych. Słowa są słowami,nikogo nie stać na czyn...Jesteśmy tchórzami
2007/04/15 22:46:57
no tak mozesz uwazac nie majac dzieci.. i nie kochajac kogos.. ja znam kilka osob za ktore bym oddal zycie..
wiem, tez ze sa takie pytania na ktore odpowiedzi nie znajdziesz, a na inne odpowiedz jest oczywista :) 2007/04/15 22:47:07
Jakoś w tym swym rozumowaniu zjadłeś swój własny ogon.
"Jeśli tak, to czy nie uważacie, że przez sam brak poszanowania dla ich życia przestalibyście być warci tego poświęcenia?" Wedle tego, komukolwiek ja chciałbym oddać swe życie - czyniłbym go niegodnym przyjęcia tego co chcę mu dać. Nonsens. Jeśli ktoś chciałby oddać swoje życie mi, to jakim ja brakiem poszanowania jego życia się wykazuję? No jakim? Skoro On sam chce mi je oddać. ------------- Dalej: 1. "Nie ma osoby, za którą oddałbym życie. Ani za rodziców, ani za moją przyszłą żonę, ani za moje dzieci" Innymi słowy: Twoje własne życie jest dla Ciebie ważniejsze od cudzych żyć. Mając swoje i cudze życie na szali: wybierasz swoje. Ok. 2. "I mam nadzieję, że nikt bliski nigdy nie wyrządzi mi krzywdy, oddając życie za mnie." Jakto? Tutaj znów dwa życia na szali, ale nagle nie chcesz swojego (!). Skoro z dwojga żyć; swego i cudzego, ważniejsze dla Ciebie jest Twoje własne życie - to skąd nagle krzywda gdy tutaj z dwojga żyć ocalone będzie właśnie ono? Gdzie ta krzywda? 2007/04/15 22:48:10
Kominku
Dzisiaj czytałam "Modlitwe żaby II" To jakaś telepatia? ;> Ale poszłam za wskazówką autora i nie przeczytałam wszystkiego naraz, więc do tego opowiadania nie doszłam. A jeśli chodzi o tytuł, to skojarzył mi się z taką bajką, którą oglądałam jak byłam trochę młodsza :) 2007/04/15 22:48:34
no tak
ale czy nie jest egoizmem skazywanie bliskiej osoby na cierpienie z powodu tego ze nie pozwolilismy jej oddac za nas zycia ?? nawet jesli sami stanowczo sie temu sprzeciwilismy i dalismy do zrozumienia ze nie tej osobie ze nie chcemy zeby sie tak poswiecala to i tak bedzie zyla w poczuciu winy zawsze beda ja dreczyly mysli ze powinna to zrobic wberw naszej woli oczywiscie zakladamy ze ta osoba byla nam bardzo bliska i nas kochala i my tez bylismy jej bardzo bliscy 2007/04/15 22:49:15
kominek
to jest zbior histori jakie Wiśniewski poznal uslyszal wraz z kilkoma felietonami...nie, nie opisywal jej jako swojej.. kopyrda2 racja ale nie przeceniałbym roli "glupoty".no przedewszystkim nie mozemy sie jej poddac-i nie twierdze ze to wlasnie sugerujesz.. 2007/04/15 22:49:18
O KURWA!! - Moja reakcja po przeczytaniu opowiadania.
Kozak z Braciszka, szacun. 2007/04/15 22:50:33
juz dlugo czytam bloga okolo 1.5 roku moze krocej moze dluzej no ale ta historia jest naprade mocna wlasnie dlatego ze chodzi o dzieci a nie doroslych
2007/04/15 22:50:37
Znam ten dylemat i każdemu kto mnie o nią pyta zawsze odpowiadam tak samo. Twórca "zagadki" zapomina, że poza mózgiem i racjonalizmem kierujemy się także instynktem, a on podpowiada np. że najważniejsze jest zachowanie gatunku i tak jak wiem, że moja matka wolała by sama umrzeć niż widzieć mnie martwego tak i ja jestem pewien, że wolałbym samemu zginąć niż poświęcać własne dziecko. W przypadku partnerów to oczywistym jest, że to facet powinien oddać życie za kobietę i chyba zbędnym jest argumentowanie tego. Inna sprawa, że tak naprawdę to nawet czysto teoretycznie nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak niby miała by wyglądać sytuacja, w której faktycznie ktoś mógłby stanąć przed takim wyborem (tylko niech nikt nie piszę, że jakiś bandyta trzyma 2 osoby na muszce i każe wybierać, bo to czerstwe).
2007/04/15 22:52:53
ok...powiem krotko , bo to chyba nie temat na dlugie wywody.
Tak , moglabym oddać życie za moje dziecko! Gdyby ktoś chcial oddać je dla mnie...przepraszam , nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. 2007/04/15 22:54:23
Komin
Pitolicie Hipolicie. Lecę. Do tego co chce za mnie życie oddac a ja za niego. 2007/04/15 22:54:36
Człowiek wart takiego czynu (wieloaspektowo) nie zasługuje na to by cierpieć.
Nie znam odpowiedzi na zadane przez Ciebie pytanie. Było sobie życie - fantastyczna bajka z mojego dzieciństwa :) 2007/04/15 22:55:32
Pierdu, pierdu. Jakbym się dowiedział, że jakiś kumpel nie ratował mojego życia narażając swoje własne a ja bym i tak jakoś przeżył, to ukatrupiłbym gnoja na miejscu.
2007/04/15 22:57:01
@kopyrda2
to nie glupota, slyszales/-as moze o instynkcie zachowania gatunku? to miedzy innymi to.. bo jeszcze sa i inne przyczyny tego, ze jestes Ty i ja.. to cos bardzo banalnego dla jednych, a dla drugich bardzo wazna rzecz.. dla ktorej warto zyc - to milosc ;) 2007/04/15 22:57:46
Gdyby zdarzyła mi się sytuacja, w której ryzykować musiałbym życie dla ukochanej osoby, nie chciałbym się zawachać.
2007/04/15 22:58:32
nie potrafię sobie wyobrazic sytuacji w której oddaję zycie za kogos innego,
oraz nie pozwoliłabym aby ktokolwiek to dla mnie zrobił obie sytuacje są totalnie abstrakcyjne 2007/04/15 23:00:20
ja uwazam ze kazdy powinien szanowac swoje zycie i nikt nie powienien go poswiecac(w sensie wyboru ja umre-on/ona umrze). osoba dla ktorej tak sie poswiecilismy bedzie zyc z ta swiadomoscia...jezeli to my nie oddalismy dla kogos zycia, pozostaje nam polozyc nadzieje w naszej religii, swiatopogladzie czy czymkolwiek innym co pozwala nam wierzyc ze dusza znajduje sie w niebie, inkarnowala itp.wielu ludziom to pomaga...
2007/04/15 23:03:33
W moim wykęconym mniemaniu oddanie życia za kogoś było by nie tylko wyrazem miłości ale i EGOIZMU :)
Bo śmierć może być czasem mniej bolesna niż życie bez TEJ osoby. A życie to było by pogrążone w wyrzutach sumienia. Może to i bez sensu, ale w tym szaleństwie jest metoda ;) 2007/04/15 23:04:02
Kominek a co bys zrobil gdyby male dziecko ze lzami w oczach prosiloby cie abys uratowal jej/jego zycie poswiecajac swoje.Zalozmy,ze tym dzieckiem byloby twoje wlasne.Pytam sie ciebie jako Tomasza, a nie Kominka.
Naprawde niezla notatka.Idz w strone swiatla Kominek ;) 2007/04/15 23:06:42
anthony de mello :)
astro.eco.pl/przebudzenie.html ta książka zmieniła moje życie. mój facet ją przeczytał i stwierdził, że się rozstajemy. ja ją przeczytałam i stwierdziłam "niech tak będzie". :) 2007/04/15 23:06:50
jak_nie_ja_to_kto
jego dziecko , nie musialoby o to prosić!wierz mi. 2007/04/15 23:08:32
jakjesbs,
Ja rozumiem Twoją wypowiedź tak: jeśli z moralnego punktu widzenia daliśmy ciała, to wtedy idziemy się pomodlić a przez to w mówić sobie, że chociaż mieliśmy okazję kogoś uratować, to jednak nie zrobiliśmy tego ale to w zasadzie dobrze, bo ten ktoś jest teraz w lepszym miejscu. W takim chwilach jestem dumny ze swojego ateizmu. 2007/04/15 23:12:19
a czy samą siebie uważam za godną tego by ktoś poświęcił swoje życie dla mojego -?
nie, nie uważam,że moje życie jest cenniejsze od innego ale jeśli, dajmy na to, mój brat tak by uznał i oddał by swoje życie, czy wykazał by się głupotą, instynktem???????? nie, my się po prostu kochamy:) 2007/04/15 23:18:30
quasi-nazi
akurat ja nie poszedlbym sie modlic. ale nie widze w tym nic zlego, to chyba lepsze niz umartwianie sie do konca zycia...wierze w reinkarnacje i niczego ponadto nie potrzebuje...zadnych modlitw,spowiedzi itp., daleko mi do tego...ale kazdy znajduje sobie droge do szczescia na miare swoich mozliwosci i zadna z nich nie jest lepsza czy gorsza...najwidoczniej Ty znajdujesz swoja w ateizmie...mozesz byc dumny;) 2007/04/15 23:19:13
@ 213maria
"a czy samą siebie uważam za godną tego by ktoś poświęcił swoje życie dla mojego -? nie, nie uważam,że moje życie jest cenniejsze od innego" Sama o sobie stwierdzasz, że jesteś gówno warta? Skoro Twoje życie nie jest cenniejsze od dowolnego pedofila, mordercy, gwałciciela, to rzeczywiście ono nie wiele warte. To dziwne - mieć się za nic. 2007/04/15 23:19:44
panna.katarzyna
dziękuję Ci bardzo, początek książki świetny. Jutro z samego rana biegnę do biblioteki, bo widzę że jest jedna sztuka dostępna :) 2007/04/15 23:22:09
nigdy bym nie chciała, żeby ktoś oddał życie za mnie. pozostałe wybory zapadają wyłącznie w danej chwili, sytuacji. ratowanie też może się okazać poświęceniem życia [chociaż o tym się nie myśl w chwili ratowania i może się udać, bądź nie]. życie za życie daje ten sam bilans. jedno zostaje. kto decyduje o tym, które? no nie wiem czy to się da tak prosto skalkulować. zbytnie uogólnienie.
2007/04/15 23:22:30
panna.katarzyna
Naprawdę nie ma się czym chwalić - takie książki nie tyle zmieniają życie, co sprawiają, że zastępujesz własne poglądy innymi. Nie podejrzewałem Cię o mentalność niewolniczą. 2007/04/15 23:23:50
Ale fajoska hisoryja... Nie komentuje, gdyż mój intelekt jest na to zbyt skromny. Piękna, mniam.
2007/04/15 23:24:52
dom_uciech,
To był najgłupszy komentarz jaki napisałeś i jeśli nie jest to tania prowokacja, od dziś będę cię postrzegał jako bezmózgiego gimnazjalistę. 2007/04/15 23:27:02
Gdy myślę o oddawaniu życia za rodzica, współmałżonka, brata .. jestem w stanie rozpatrywać to w takich kategoriach jak Ty, kategoriach ciężaru jaki nosiliby, brzemienia odpowiedzialności i tego, że przecież gdybym ja umarła cierpiałoby po mnie wiele innych osób.
Ale gdyby moim DZIECIOM zagrażałoby niebezpieczeństwo lub potrzebowałyby "mojej krwi" nie wahałabym się, miłość do dzieci jest tak nierzeczywista, wystrzelona w kosmos, że impuls oddania za nich życia przeważyłby wszelkie racjonalne rozumowanie. (żeby nie było wątpliwości- nie oddałabym życia za swoje jeszcze nienarodzone dziecko- tego dziecka nie miałabym jeszcze możliwości pokochać.) 2007/04/15 23:27:13
Musze przyznać że, że masz racje. łatwo mówi się " zrobił bym dla Ciebie wszystko" mysle że postawiona w sytuacji utraty bardzo bliskiej mi osoby, nie miałabym na tyle odwagi by poświęcić swoje życie dla niej, ale nie miałabym również odwagi żyć bez niej. Jednak myślę że jeśli ktos uważa że nasze życia jest godne by poświęcic swoje ma do tego prawo. Każdy czlowiek w inny sposób rozumie godność. Jednak jeśli sami siebie uważamy zagodnych takiego poświęcenia oznacza to tylko próżność na wysoka skale.
2007/04/15 23:27:30
amjan
to przywalenie bylo jej potrzebne..dobrze skomentowaleś:) Dobranoc:) 2007/04/15 23:28:28
kominek
2007/04/15 22:50:50 Za Andrzeja nawet bym złotówki nikomu nie oddał. Pierdolisz Pierdolisz Pierdolisz !!!!!!!!!!!!!!! Jeżeli masz, choć krztę szacunku dla tego człowieka i jest on twoim kolegą, to jestem wstanie się założyć, że jak przyszła by taka potrzeba, to tu na tym blogu byłaby zżuta na leczenie Andrzeja. A ty sam zarzekałbyś się, że ostatniego grosika oddałeś. 2007/04/15 23:28:47
Do tej ksiązki bardzo skojarzyła sie mi rola Roberto De Niro w filmie"Przebudzenia"...lubię tego aktora,ale zagrać taką rolę to szczyt talentu.
2007/04/15 23:29:16
kominek
hehe nie wiedzialem jak ubrac w slowa to co myslalem przy poscie domu_uciech..dzieki.. 2007/04/15 23:29:27
amjan, dziecino
to, że w moim przekonaniu moje życie nie jest cenniejsze od innego, nie znaczy, że jestem "gówno warta" lub w ten sposób o sobie myślę pytanie tylko, czy ty myślisz-? 2007/04/15 23:29:32
Widać, że nie masz dzieci Komin..."czy jest na świecie ktoś, za kogo oddalibyście życie?"...Tylko moje dziecko...
2007/04/15 23:30:32
[choć jednocześnie dodam, że nie jestem też pieprzniętą_mamuśką. Często mam ich dość :) Dziś na przykład będąc w lesie chciałam zrealizować bajke o "Jasiu i Małgosi" i zostawić córki w lesie. Ale spryciule Flipsy na ścieżce rozsypywały i znalazły drogę powrotną do nas :) ]
2007/04/15 23:32:25
jakjesbs,
Każdy wybiera swoją drogę do szczęścia ale jeśli ta droga jest usprawiedliwianiem tchórzostwa, to coś jest w niej nie tak. To zresztą ma swoja nazwę - hedonizm, i to w najbardziej obrzydliwej postaci. Światopogląd nie jest według mnie po to aby ktokolwiek był szczęśliwy. Jest to zespół wartości przez nas wyznawanych, i to sprawia, że często jesteśmy narażani na niewygodne sytuacje, w których nasze przekonania wystawione są na ciężką próbę. Taką jak ta opisana w notce. Moim zdaniem nasze życie nie jest największą wartością. Ty masz inne zdanie na ten temat i w porządku ale jeśli wyrzuty sumienia spowodowane uniknięciem odpowiedzialności za życie kogoś bliskiego mają być łagodzone przez religię, czy filozofię, to już jest chore raczej. Jeśli byłoby odwrotnie - jakaś decyzja byłaby wynikiem wyznawanych przekonań to ok. pozdrawiam 2007/04/15 23:36:17
kominek
Prowokacja to może w ostatnim zdaniu, ale też nie jakaś wielka, bo u Nietzschego to określenie nie jest obraźliwe, a po prostu określa ludzi niezdolnych do samodzielnego myślenia co autentycznie mnie u panny.katarzyny dziwi tak jak by mnie dziwiło u otwartej, ml76, quasi-naziego i jeszcze kilku innych komentujących. Oczywistym jest, że swoje poglądy budujemy pod wpływem różnych bodźców intelektualnych, ale taki De Mello, Cohello (czy jak go się tak pisze) i jeszcze paru innych "kultowych" pisarzy to autorzy tak natrętnie płascy i jednowymiarowi, iż mogą robić wrażenie na egzaltowanej 13, albo jakiejś gospodyni domowej, która chce odmiany od Chwili dla Ciebie i Życia na Gorąco, a nie kogoś kto raczej nie dawał wcześniej dowodów na przynależność do którejś z tych grup. 2007/04/15 23:38:30
ruad,
proszę bardzo. :) ja mam nadzieję, że w mojej bibliotece znajdzie się kilka egzemplarzy vonneguta. kominek, dziękuję. :) 2007/04/15 23:38:59
ciekawe, z tym wachaniem przed oddaniem życia za rodziców, braci itd.
a za własne dzieci nie -bo to "miłość wystrzelona w kosmos" a może większe poczucie,że to krew z mojej krwi, co? że oddaję życie niemalże za siebie-?! no bo moje życie przecież nie jest gówno warte -to moje plemniki, moje jajeczka, moje geny! no chyba że jeszcze nie narodzone... jesteście po prostu najlepsi!!! 2007/04/15 23:39:24
Decydując się na taką decyzję, robimy to raczej impulsywnie. Nie zastanawiamy się co będzie "później", nie kalkulujemy. To jest zakorzenione w naszym "człowieczeństwie", podświadomie (choć nie każdy to ma). Refleksje przychodzą później. Mając czas na wybór, zapewne olałbym wiele osób ciepłym moczem, zamiast oddawać im swój cenny, nasycony alkoholem płyn ustrojowy. Nie jestem w stanie z góry określić jak bym zareagował w takiej sytuacji (emocje).
ad ml76 zgadzam się z Tobą, masz rację 2007/04/15 23:42:11
"Gdy myślę o oddawaniu życia za rodzica, współmałżonka, brata .. jestem w stanie rozpatrywać to w takich kategoriach jak Ty, kategoriach ciężaru jaki nosiliby, brzemienia odpowiedzialności i tego, że przecież gdybym ja umarła cierpiałoby po mnie wiele innych osób."
Co ma piernik do wiatraka? Gdybyś Ty oddała życie za męża i umarła - cierpieliby. Gdybyś nie oddała życia - on by umarł i też wszyscy by cierpieli. Wychodzi na to samo. Jedynie pytanie: Po kim cierpieliby bardziej? I tutaj pojawia się zasadnicza kwestia: Otóż żadne życie nie jest tyle samo warte co drugie. Jedno jest warte więcej, inne mniej, jedno dużo, drugie mało, trzecie jest gówno warte. Życie, które jest warte dużo dla jednego, dla drugiego jest warte mało. ------------- Gdyby na szali wisiało życie moje i mojego dziadka - jedynym słusznym wyborem byłoby ocalenie mnie. Chciałbym tego ja, chciałaby tego i moja babcia, i mój dziadek i cała reszta. Wszak ja jestem przedłużeniem jego (=dziadka) życia i mam go jeszcze wiele przede mną. Poza tym, ode mnie zależnych jest/będzie więcej osób niż od dziadka. Gdy ja będę dziadkiem, rozrachunek będzie ten sam i będę chciał ocalić swego wnuka, który będzie żył "dla mnie". -------- Ludzie cholernie boją się wartościować. Wróć. Ludzie cholernie boją się wartościować na głos, choć oczywiste, że i tak to czynią. Przychodzi co do czego (wojna, katastrofa, wypadek) i wtedy wszyscy to czynią, inaczej nasze postępowanie nie miałoby sensu. 2007/04/15 23:45:20
Skoro jesteśmy przy dobrych książkach, to czy czytał ktoś może "Dzikie serce: Tęsknoty męskiej duszy"? Autor to John Eldredge.
Od dawna zapatruję się na tę książkę, ale ktoś się spóźnia z jej oddaniem do biblioteki. Jeśli ktoś czytał i pochwali to pewnie zakupię :) 2007/04/15 23:48:57
amjan
Każde życie jest tyle samo warte ( twoje,moje,kominka, czy żula spod budki z piwem) To jest cos, co nie da się określić w skali wartości. 2007/04/15 23:48:59
dom_uciech,
literatura, tak samo jak każda inna dziedzina sztuki, jest po to by przeżyć coś po swojemu, wyciągnąć wnioski a nie łykać bez zastanowienia. de mello tworzył coś co warto jest polecić innym po to aby ktoś to wziął, przeczytał i przemyślał, a nie dostosował swój świat do poglądów autora. 2007/04/15 23:49:06
"Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie."
/K.W./ 2007/04/15 23:50:43
@ 213maria
1. Życie pedofila co gwałci i zabija dziecko jest dla mnie gówno warte. 2. Twoje życie wg Ciebie nie jest warte więcej od czyjegokolwiek innego życia. 3. Skoro uważasz, że Twoje życie nie jest warte więcej od pana z punktu 1, to jest warte tyle ile powiedziałem. 2+2=4 Albo Twoje życie jest warte więcej, albo mniej, albo tyle samo. Rachunek jest prosty. 2007/04/15 23:51:16
quasi-nazi
skoro swiatopoglad nie jest droga do szczescia to do czego ma prowadzic? moze do niczego? moze do udreki, cierpienia i nienawisci? i prowadzi do "ciezkich prob"? widocznie nie jestes pewnien czy to w co wierzysz jest sluszne...bo ja zyje okey i niczego nie zaluje. no wlasnie ja nie powiedzialem ze szukam odkupienia po tym co zrobie...zyje moimi zasadami a nie szukam nowych jak poczuje ze zrobie cos zle..wiec chyba "ok" co?? 2007/04/15 23:52:17
ad amjan
nie chodzi o wartościowanie się, są sytuacje w których decyżję podejmujesz impusywnie, a później, za jakiś czas zastanawiasz się czy było to właściwe. Czy było warto. Kwestia więzi z daną osobą. Choć nie zawsze osobą. Ja na przyklad zabiłbym każdego, kto skrzywdził by mojego psa. Zwierzęta są więcej warte niż większość ludzi - nie kalkulują swoich uczuć. Zysków i strat. Po prostu są. Są oddane bezwarunkowo. 2007/04/15 23:54:35
213maria,
nie to Ty jesteś najlepsza. pff. ja nie patrzę na swoje dzieci jak na skutek zapłodnienia, w mojej miłości do córek nie ma spermy, jajnika ani menstruacji [którą straciłam ;)] Dziecko to po prostu mój ziomal, moja ziomalka :)że tak to krótko określę bo idę spać. 2007/04/15 23:55:10
Kominku,
Ale hipotetycznie... wyobraż sobie taką sytuację: na hipermarket w którym robisz zakupy napadają terroryści. Przypadkiem w tym samym hipermarkecie robi zakupy koleżanka z pracy, pasztet jak cholera, zakochany w Tobie do szaleństwa. Ty masz żonę, dzieci, wnuki i kochanke, jesteś zadowolony z życia, za tydzień jedziesz do Malezji na wakacje, a tu ibn Jakiśtam przykłada Ci spluwę do łba i mówi, że Cię zabije . Na to zrywa się pasztet (zupełnie Ci obojętny) i mówi , że odda za Ciebie życie. Terroryści załatwiają paszteta, a Ty wracasz szczęśliwie na łono rodziny i lecisz do Malezji..Czy to nie byłoby jednak piękne? Ona byłaby szcześliwa,że może za Ciebie zginąć, Ty też :) 2007/04/15 23:55:25
amjan,
ktoś ciekawie odpowiedział na pytanie co do wartościowania życia: "życie ludzkie jest wartością nieskończoną a wartości nieskończone się nie sumują." podoba mi się to i staję za tezą, że każde życie ludzkie jest tak samo ważne. 2007/04/15 23:55:48
poświęcanie życia dla kogoś jest nieszanowaniem własnego. tylko w takim razie dlaczego kolbe został świętym? a jezus? nie, nie liczy się. "zmartwychwstał" i wiedział, że tak będzie. nie chcę, żeby ktoś poświecił życie dla mnie, bo musiałoby mnie to zmienić. miałabym ciężar poczucia zobowiązania wobec tej osoby, więc nie mogłabym już żyć tak jak chcę, więc co to za życie? nie, nie. dziękuję. a sama za kogoś? nie wiem. nie wiem, czy tego można być w ogóle pewnym. ale pogdybać można. zawsze.
btw. widzieliście film "wyspa"? nie ważne, że film średni, ale chodzi mi o temat. klonowanie ludzi jako dawców organów. z założenia klon nie był człowiekiem, tylko żywym inkubatorem dla np wątroby. nie ważne, że wyrastali z tego dorośli, myślący ludzie, a dawca DNA nie wiedział o tym, że gdzieś tam nie choduje się samej wątroby, tylko jego dorosłą kopię. to dopiero daje do myślenia o wartości życia. i wcale nie musi być s-f. 2007/04/15 23:56:52
@ wyciorek!
"Każde życie jest tyle samo warte". Skoro głosisz taki nonsens, to się nie dogadamy. To zdanie jest dla mnie chore, śmierdzi kitami wciskanymi w kościołach. Do branots. 2007/04/15 23:59:59
amjan
nie tylko w kosciolach glosi sie takie poglady. chyba nie zamykasz sie na wszystko co ksiadz mowi z ambony, co?jak tak to sorry... 2007/04/16 00:01:21
ad makrauchenia1
kwestia priorytetów i emocji w danym momencie. Osobiście bym wolał, żeby za Kominka oddały życie wszystkie dostępne MOCHERY - łącznie z Ojcem Dyrektorem i kilkoma innymi oszołomami 2007/04/16 00:03:16
amjan
To odpowiedź mi, czemu twoje życie jest więcej warte od życia kominka??? 2007/04/16 00:03:18
Nie chciałabym, żeby ktoś za mnie życie chciał czy musiał życie oddać. Ale kurna chata gdyby, gdyby już tak się stało... to byłabym wdzięczna do końca świata. To byłoby bardzo bardzo trudne, koszmarne do udźwignięcia, dlatego wygląda jak 'wyrządzanie krzywdy', bo moje życie byłoby okupione stratą. Można sobie teoretyzować, że się nie chce i się nie spodziewa, ale ja przez skórę czuję, że moja mama zrobiłaby to dla mnie bez wahania. I mój tata.
Ja oddałabym życie za własne dziecko bez wahania. Nie wyobrażam sobie i nie życzę, żeby Anka oddała swoje życie za i dla mnie. Nie widzę w tym braku równości żadnej sprzeczności czy niesprawiedliwości. Żadnej. Czy ja oddałabym życie za rodziców, mężów, brata, żonę brata? Może pod wpływem chwili, w wypadku, targana silną emocją. Bo jak myślę o tym na spokojnie, to kołacze mi się po głowie: najpierw Anka, najpierw Anka... Głupie, nie? Kompletnie się nie kalkuluje matematycznie, jak se to grafem czy równaniem porządkować. PS. Mój intelekt właśnie zemdlał, jak przeczytał to, co napisałam. Ale emocje się trzymają świetnie, wręcz wzniosły triumfalny toast za mój instynkt macierzynski. Wcale się nie wstydzę. 2007/04/16 00:04:29
panna.katarzyna
Ok, ale napisałaś, że pod wpływem tej książki rozstałaś się z facetem. Jeżeli to nie jest dostosowanie świata do poglądów autora to nie wiem co nim jest. No i nie nazwałbym tego sztuką czy choćby literaturą (no chyba, że do literatury zaliczymy wszystkie książki łącznie z poradnikiem działkowca czy nauką gry w golfa w weekend), a to z tej prostej przyczyny sztuka ma właśnie na celu coś pokazać czy przedstawić, zaś ocenę i indywidualne przemyślenia pozostawić odbiorcy, a tutaj dostajesz łatwe i proste odpowiedzi na pytania, które łatwymi i prostymi na pewno nie są. W przypadku takich książek to naprawdę nie jest dyskusja o gustach. 2007/04/16 00:04:56
amjan, globalnie dla każdego jego życie jest najważniejsze, bez względu na wszystko [wyznanie, poglądy itp], więc co jest niewłaściwego w tym zdaniu? wartościowanie. no tu jest jego podstawa, że każdy zaczyna od siebie. dla ciebie czyjeś życie jest gówno warte, dla niego takie będzie twoje. a dla trzeciego wasze razem będzie gówno warte. no i?
2007/04/16 00:06:00
amjaneczku, kochanie moje
sprecyzuj proszę, co masz na myśli pisząc o wartości życia bo nie pojmuję, czym ona jest wg. ciebie -czy moje życie miałoby być więcej warte od życia pedofila dlatego, że ja nie gwałcę dzieci? najwyraźniej ty uważasz, że w takich kategoriach powinnam to rozpatrywać powiem krótko -pojęcia nie mam, w jaki sposób mierzyć wartość (jakiegokolwiek) życia? pojęcia nie mam, jaką miarką -a skoro nie wiem, jak mam to "zmierzyć", nie wiem jaka jest wartość! jeśli ty potrafisz mierzyć wartość ludzkiego życia, proszę, umów się ze mną na kawę i łaskawie mi wytłumacz -niech i ja dostąpię objawienia:) 2007/04/16 00:07:35
jakjesbs,
Jeśli Twoje przekonania oszczędzają Ci jakichkolwiek, nawet czysto teoretycznych "ciężkich prób", to gratuluję. A jeśli chodzi o mnie, to tak - nie jestem pewien tego, w co wierzę. 2007/04/16 00:08:36
Rzeczywiście, nie mogę wiedzieć, czy potrafiłbym oddać za kogoś życie. Ale jedno wiem na pewno: gdyby ktoś oddał swoje za mnie i nie pozostawił mi wyboru... oj, myślę, że następstwa mogłyby być bardzo nieciekawe, w każdym razie na pewno zrobiłbym coś głupiego.
2007/04/16 00:13:02
Abstrachując od kwestii emocjonalnych, religijnych, światopoglądowych, moralnych, itd.... Sezon motocyklowy się powoli zaczyna, więc wiele osób nie będzie musiało mieć tych wszystkich dylematów. Będzie dostępne więcej świeżych i młodych narządów (które skąd inąd uratują wielu osobom zapewne życie). A narządy będą dostępne głównie na życzenie osobników (dawców) użytkujących te jeżdżące "prosektoria". I oby te części zamienne trafiły się komuś wartościowemu.
P.S. Rydzykowi nie oddałbym nawet zużytej świecy zapłonowej. (i wielu innym) 2007/04/16 00:13:49
Kocham życie i nie widzę powodu, by poświęcać je dla kogoś innego : matki, ojca badz dziadka. Ale dla swojego dziecka zrobię wszystko.. Oddam swoje życie, oczy drugiemu wydrapię gdy spróbuje skrzywdzić. Więc jednak można wartościować :) . Morał z artykułu jeden : Kominek nie ma dzieci!!
2007/04/16 00:14:03
nishka
ależ co cię tak ubodło? ja nie napisałam, że w twojej miłości do córek jest sperma, jajniki czy menstruacja! -napisałam,że w twojej c h ę c i do oddania życia za ich życie jest sperma, jajniki i twoje geny:) racja,koniec końców, twoja miłość do nich, to twoje jajniki i geny;) czepiam się, idź spać() 2007/04/16 00:15:18
Amjanowi chodziło może o wartościowanie życia ludzi, np. zbrodniarzy, których skazuje się na śmierć.
2007/04/16 00:16:57
to był żart, że pod wpływem tej książki. :) mój były facet nie przywiązywał się do niczego i do nikogo. taki po prostu już jest, że dziś jest tutaj, a za kilka miesięcy będzie w innej części świata... ale on po prostu taki już jest, że kocha swoje życie i korzysta z niego.
dostałam od niego "przebudzenie" i faktycznie coś się we mnie zmieniło. po jej lekturze doszłam do kilku wniosków, że rzeczy materialne są po prostu rzeczami, nie warto się do nich przywiązywać. przyjaciele raz są, a w innej chwili *puff*, jak david copperfield. ;) trzeba liczyć przede wszystkim na siebie. a co do dalszej części twojej wypowiedzi: to co powiesz o Biblii? ;) 2007/04/16 00:18:54
panna, ja tam się nie dziwie. mnie każda książka zmienia. o potem chodzę taka potrzaskana i zakręcona zanim sobie poukładam i powiem "racja" albo "bzdura" :>
2007/04/16 00:24:37
przeczytałam swoją wypowiedź i dochodzę do wniosku, że pora iść już spać. :)
ml, na mnie tak działa ten blog. ;) 2007/04/16 00:26:11
normalna_dziewczyna
-potrafi wartościować! matkę, ojca, dziadka nie ale dzieci tak, odda swoje życie... czy nie myli się wam czasem wartość życia z wartościowaniem-? 2007/04/16 00:28:06
Sorki, ale ten temat zrył mi strasznie dzban. Tak na odchodne (parafraza jakiegoś tam tekstu, jakiegoś tam wierszyka): niczego się nie dowiecie dopóki nie spróbujecie....
Pozdrawiam i owocnych dyskusyi życzę. 2007/04/16 00:35:01
gwiazdko-z-niebaa
amjaneczko pomyliło chyba wartość życia z wartościowaniem właśnie -nie uważasz, że wartościując(co robimy nieustannie) określamy to, co dla nas(!!!),mniej lub więcej, warte ale nie jesteśmy w stanie określić wartości takich spraw, jak życie na przykład, nie jesteśmy w stanie określić bezwzględnych wartości-? amjaneczkowi trochę zazdroszczę -też bym chciała czasem żeby takie wszystko było dla mnie białe albo czarne, ale tylko czasem;) 2007/04/16 00:35:51
To "Przebudzenie" już sobie odpuszczę, bo swoje argumenty już wyłożyłem. Biblia to akurat najważniejsze dzieło literackie w naszej części świata, a to z tej prostej przyczyny, iż to co w niej zawarte w mniejszym, lub większym uproszczeniu oddziaływało na Europę przez jakieś 2 tys lat, poza tym dowolności interpretacyjnych ma całe mnóstwo (choćby przypowieści o Hiobie, który w pewnym sensie wykazał swą wyższość nad Bogiem czy synu marnotrawnym, który dla ojca okazał się być ważniejszy od tego wiernego i oddanego). Jakiekolwiek porównywanie Biblii z tym "poradnikiem" jest raczej trudne.
2007/04/16 00:36:49
213maria, wydaje mi się, że wartość życia jest stała,więc każde życie generalnie warte jest w tym samym stopniu, wartościowanie polega na moim własnym wyborze, na mojej decyzji kto dla mnie ważniejszy i za kogo moje własne życie bym oddała. Mogę się mylic, jednak taki był mój tok myślenia :)
2007/04/16 00:46:01
do iza_belli,
wiesz,przemyślałam jeszcze raz, Zycie nie może byc,jak dziwka,bo może to życie byc bardzo krótkie... Zycie jest jak ukochana osoba,bo musisz ją zrozumieć :) 2007/04/16 00:47:47
kominek
jak bedziesz mial dziecie to prawdopodobnie zmienisz tok rozumowania.Zaluzmy ze masz 50 lat a Twoj dzieciak dopiero 15 i cale zycie przed soba jesli oddasz mu swoje a jesli nie to zdechnie i co? Ty juz sie nazyles starczy Ci a on jeszcze nawet nie zaciupał? ...ja bym oddal zycie za swoje dzieci...Polecam film "john q" :-).Płakałem na nim.:) 2007/04/16 00:49:08
Mnie Kominkowa notka i dyskusja w komentarzach pod nią przypomina pewien spór w obrębie socjologii. Kilkadziesiąt lat temu powstała subdyscyplina zwana socjobiologią. Zakładała ona, że człowiek to taka sama istota biologiczna jak zwierzęta, istota, którą kieruje nie kultura a geny. Człowiek jest bowiem tylko opakowaniem dla genu. A gen chce jednego: rozmnażać się i przetrwać. Te proste zasady leżą u podstaw wszystkich człowieczych działań. Wojna to próba zawładnięcia przestrzenią do życia przez jedne geny, po drodze eliminując inne. Gdy matka ratuje życie dziecka, to nie robi tego z altruistycznych pobudek, z miłości macierzyńskiej - ona (a raczej jej geny) chcę, by przeżyła genetyczna kopia i rozmnażała się dalej. To tak w największym skrócie.
Socjobiologia była i jest najczęściej krytykowaną subdyscypliną socjologii - krytykowaną przez samych socjologów. Zarzuca się jej przede wszystkim, że zapomina o uczuciach, emocjach, o znaczeniu kultury i kulturowych wzorach zachowań. Że człowiek to nie tylko bezmyślne opakowanie, ale opakowanie jak najbardziej odczuwające i zdolne do poświęceń, które wydają sie idiotyczne, beznadziejne i nielogiczne. Kominek w swojej notce chce rozpatrywać życie ludzkie kategoriami chłodnej wyważonej logiki. Tak się nie da. Logika nie tłumaczy zachowania osób, które oddały swoje życie za drugiego człowieka. I nie ma tu nic do rzeczy rozważanie ile warte jest każde życie. To nie matematyka, tu nie ma jednoznacznych reguł, równań, wzorów. Pewnie, można zastanawiać się nad kwestią odpowiedzialności. Ktoś poświęca się dla mnie, więc będę miała do dźwigania ogromny wór wdzięczności i walizkę zobowiązań. Oddając za kogoś życie, jemu wręczam ten worek i tę walizkę. Mam do tego prawo? No cóż, całe nasze życie to ciągłe zobowiązania - wobec żywych i wobec umarłych. Od tego uciec się nie da. 2007/04/16 00:52:22
normalna_dziewczyno
sugerując,że mylisz wartość życia z wartościowaniem miałam na myśli kontekst mojej "rozmowy" z amjankiem, który ty, jak się mogło wydawać, zamknęłaś stwierdzeniem: "Więc jednak można wartościować:)" -co byłoby idiotyzmem gdyby nie twoja kolejna wypowiedź. W związku z powyższym, chyba cię polubię bo jesteś normalna_ P.S. beznadziejne są te "rozmowy" internetowe! łapanie za słówka; kto pierwszy ten lepszy; naginanie kontekstów itd. -jestem tu bo lubię się czepiać i bawić argumentami(niekoniecznie swoimi) ale zdecydowanie zabawniejsze to jest w "realu" dobranoc wszystkim 2007/04/16 00:53:54
213maria
Jeśli ktoś poświęca życie dla innej osoby, to dokonuje wartościowania życia, stwierdzając, że jego życie jest gorsze! Problem jest w tym, że każdy ma inną miarę - nie ma równej wartości życia, bo w takiej sprawie, myślimy subiektywnie. 2007/04/16 01:09:30
ag_nessie,
"Kominek w swojej notce chce..." Jeszcze się taki nie urodził, który napisałby o co Kominkowi chodzi:) 2007/04/16 01:20:02
Kominku,
no to jestem pierwsza ;) Ok, złe sformułowanie - powinno być: "według mnie", "według mojej intepretacji", "Kominkowa notka sugeruje" czy coś w tym stylu. Pełno takich zdań pałęta się po naukowych tekstach, więc któreś sobie wezmę :) 2007/04/16 01:20:13
Komin, chyba masz trochę racji. Nie chciałabym zeby ktoś umarł dla mnie.
ale jeśli ktoś oddałby życie za mnie nie wzięłabym tego za krzywdę. Potraktowalabym to jak wielki dar i szanse na drugie zycie. 2007/04/16 01:23:10
oddałabym, ale nie chciałabym, żeby osoba dla której to zrobiłam wiedziała, że żyje dzięki czyjejś śmierci.
Gdyby za mnie ktoś oddał życie i wiedziałabym o tym to wolałabym sama umrzeć niż żyć z taką świadomością. To byłoby raniące, męczące..Nie chcialabym takiego 'życia'. Jednak myślę, że życie bez pewności, że jest ktoś, za kogo bylibyśmy w stanie umrzeć, oddać to co najcenniejsze, jest płytkie, mało głebokie. To moje odczucia, i każdy w każdej dziedzinie ma inne. Ja akurat takie. 2007/04/16 01:32:27
nie ma zycia wazniejszego badz mniej waznego od innego zycia... dlatego oddawanie go za kogos jest glupota
2007/04/16 01:35:22
quassowska,
Masz rację :-). Aha, a Nishka oprócz tego to zbój i wariatka ;-) 2007/04/16 01:39:23
nad tym tematem zastanawiałam się w święta. chyba nie byłabym w stanie oddać swojego życia za nikogo. i bardzo to jest przygnebiające, uważam.
ale nie mam własnych dzieci, a więc moja skala wartości ludzkiego zycia nie jest chyba tak spętrzona jak niektórych z was. widziałam za to rodziców, którzy stracili swoje dzieci. nie chciałabym żeby moje dziecko umarło przede mną, więc gdybym oddała życie za swoje dziecko, to również byłby to czysty egoizm. wogóle to wydaje mi sie, kominku, że się dublujesz z tym tematem. albo system nawala, a ja mam deżawi. z domem_uciech_wujka_heinricha się zgadzam. ulubione książki mówią o człowieku więcej niz fryzura. a niektóre rażą bardziej niż kurze żółtko na głowie. tak samo subiektywnie. 2007/04/16 01:48:33
otwarta,
i do tego nishka lata do tyłu ;) ech, jak ja bym tak chciała :) 2007/04/16 02:01:04
ag_nessie,
Ona dużo rzeczy umie do tyłu, ale obiecała, ze nas będzie uczyć od przodu, czyli od początku. Dlatego to jest takie trudne. Spokojnie, naumiemy się W KOŃCU, czyli nie na początku ;-) 2007/04/16 02:01:45
Ale Mam Jakieś zjebane pojęcie o grAmatyce i składNi
"Sama o sobie stwierdzasz, że jesteś gówno warta? Skoro Twoje życie nie jest cenniejsze od dowolnego pedofila, mordercy, gwałciciela, to rzeczywiście ono nie wiele warte. " perełka perełeczka perełunia Oleję z bólem kominkowe klimaty:(((Za mądrze dla mnie. Zgnębię gnoja gnębiącego innych!!!! Amjanuśku-lubię strzykać śliną,albo rzucać flegmą. Idź zwal konia,i stań do boju. I wybierz broń. 2007/04/16 02:06:28
otwarta,
tyły, początki, przody i końce - już mi się wszystko miesza. No i od czy do - oto jest pytanie. Tego tyłu rzecz jasna ;) Spać idę, kontaktowanie ze światem mi siada. Dobranoc! 2007/04/16 02:08:55
te dwa stwierdzenia spodobaly mi sie najbardziej:)
"nie ma zycia wazniejszego badz mniej waznego od innego zycia... dlatego oddawanie go za kogos jest glupota" "poświęcanie życia dla kogoś jest nieszanowaniem własnego" do autorow to co? jutro likwidujemy wopr, gopr, straz pozarna, wojsko, szpitale itp.? w sumie po co nam? niech koncza flaszke i do domu. tylko kto im powie, ze zachowuja sie jak tanie dziwki bo sie nie szanuja? 2007/04/16 02:12:46
brakujące_ogniwo,
Kominek napisał "bliski człowiek", nie goprowiec ;) Może bym oddała życie , a może nie. Nie wiem. Zależy. 2007/04/16 02:16:56
poświęcenie życia w obronie potomstwa jest podstawowym prawem natury
tylko zwyrodnialec może je złamać no, ale osoba "uśmiercacjąca" wirtualne byty tylko za użycie jakiejśtam emotikonki z pewnością ma zpędy psychopatyczne nie dziwi nic... 2007/04/16 02:20:49
makrauchenia1
po 1 pilem akurat do kogos innego po 2 jezeli chodzi o kominka, to napisal "I mam nadzieję, że nikt bliski nigdy nie wyrządzi mi krzywdy, oddając życie za mnie" skoro nie chce zeby ktos bliski sie dla niego poswiecil, to pewnie obca osoba tez ma tego nie robic. 2007/04/16 02:26:57
brakujące,
Widać jednak pijesz do Kominka i do tego głupio. Biorąc pod uwagę to, co powiedziałeś, to pewnie jesteś też za przymusową sterylizacją makaków japońskich. 2007/04/16 02:30:41
brakujace_ogniwo,
Sugeruję przestać myśleć o tym, co myśli Kominek. Nie wychodzi ci to, a podpieranie własnej argumentacji nadinterpretowaniem tekstu jest śmieszne. 2007/04/16 02:45:30
kominek
obiecuje, ze juz nie bede:) chcialem sie tylko dowiedziec czy ktos kto poswieca zycie dla ratowania obcej osoby tez jest glupi. 2007/04/16 02:52:54
Jezu,tak pózno a dyskusja trwa nadal.
Spania nie macie? Kominkowi to się nie dziwie - ten blog to jego życie ;), ale reszta... Ja mam za dwie godziny pociąg to i spać nie mogę, no cóż podziwiam zapał pozostałych. Miłego poniedziałku :) 2007/04/16 04:06:05
Jest za późno, żebym myślał o takich poważnych tematach... jutro coś powiem.
2007/04/16 05:22:02
Ja bym to zrobila dla mojej mamy. I chocby ktos stawal na rzesach i probowal wytknac mi glupote/egoizm albo wrecz przeciwnie odwage/altruizm czy bog wie co jeszcze (niepotrzebne skreslic), to i tak ani ja sama, ani ta druga strona nie jestesmy w stanie udowodnic sobie nawzajem (bez)sens mojego wyboru. To, ze bym to zrobila jest bezdyskusyjne. Dlaczego- nie potrafie wytlumaczyc i nie musze wiedziec. Nie odczuwam dzikiej potrzeby rozkladania WSZYSTKIEGO w moim zyciu na czynniki pierwsze.
2007/04/16 05:31:15
kominku, Ty łajdaku! (dwukropek i pe)
Kurka blaszka, ja pracuję, muszę się wyspać, żeby ładnie wyglądać, a nie dumać po nocach i hodować worki pod oczami! Jeszcze jedna taka notka a z rozkoszą się zemszczę! :) Ale do rzeczy. Bardzo wątpliwe jest dla mnie założenie, że kiedy pozwalam komuś na poświęcenie swojego życia w imię mojego, wyrażam tym samym brak poszanowania dla czyjegoś życia. Musiałabym wtedy przyjąć, że: Po pierwsze - życie zasługuje na szacunek, a śmierć nie. To tak samo, jakbym przyjęła, że szanuję dzień i potępiam noc, szanuję stałość i potępiam zmiany, szanuję radość, a potępiam smutek. I po drugie - że życie (jakiekolwiek, byle życie) jest cenniejsze, niż możliwość samostanowienia i dokonywania wyborów. Jeśli bym nie pozwoliła na to, by ktoś z własnej woli poświęcił dla mnie swoje życie, wyraziłabym nie tylko brak szacunku dla jego wolności, ale również swego rodzaju pychę (oto JA nie pozwalam ci decydować o swoim życiu/śmierci). dom uciech odnośnie de Mello - Twoje wypowiedzi zaskoczyły mnie do tego stopnia, że mam wątpliwości czy w ogóle czytałeś jego książki. Podaj mi chociaz jeden cytat z jego tekstu, w którym udziela prostych, poradnikowych odpowiedzi na ważne, życiowe pytania. De Mello pisze bardzo prostym językiem, językiem przypowieści ale to nie język instrukcji czy przepisów kulinarnych. Właśnie dlatego, że pisze prosto, stał się popularny. A co się dzieje z tym, co wciągnęła pop-kultura, sam wiesz. leniwa świeża poczta na śniadanie :) No, i dzień dobry, znaczy dobranoc :) 2007/04/16 07:25:15
Ten tekścik jest mi obojętny.
Ja oddałbym życie za kogoś - ale żeby ktoś za mnie... Raczej nie. I nie uważam, że to głupota. pozdrawiam, digan. 2007/04/16 07:26:24
Jest taka jedna, za ktora oddalbym zycie bez chwili wahania. I wcale nie jest to moja matka/żona/dziewczyna. Jednocześnie nie chciałbym, żeby ona oddała swoje za mnie. I możesz mówić ze to głupota albo cokolwiek innego - mam to głęboko w dupie, może i faktycznie jestem głupi, ale tak właśnie bym zrobił.
2007/04/16 07:45:17
Hmm... Trudny temat, jednakże Komin, po co się wypowiadasz, że nie oddałbyś życia za własne dziecko jak dzieci nie posiadasz? To nie ma żadnego uzasadnienia. Nie ma nic gorszego dla rodzica niż patrzenie na śmierć; chowanie własnego dziecka. I takie są fakty.
2007/04/16 08:09:34
A ja bym byla w stanie oddac za kilka osob moje zycie.jak piszesz -znaczy sie,glupia jestem. i co z tego? ;)
2007/04/16 08:13:13
Rzeczywiście - bardzo ciekawe podejście do tematu. Chwilę myślałam, zanim zdecydowałam jak odpowiedzieć na Twoje pytanie kominku. Otóż, może dlatego, że sama mam dzieci, to wiem, że gdybym wiedziała, ze żyję dzięki temu, że moja Mama poświęciła dla mnie swoje życie - nie miałabym do niej żadnych pretensji ;)) Żartuję z tymi pretensjami - po prostu ja bym to doskonale zrozumiała, doceniła, była jej zawsze wdzięczna, wiedziałabym, że słuszności jej decyzji to ja musze sprostać - czyli prawdopodobnie starałabym się być maksymalnie dobrym człowiekiem, zeby nie okazało się, że Mama oddała życie na darmo. I uważam, ze to jest naturalne - rodzic, a w każdym razie matka, jeśli by zaszła taka potrzeba, nie może zdecydować inaczej - nie może wybrać swojego życia, a pozwolic na śmierć swojego dziecka. To by było wbrew naturze.
Jednak każde inne oddanie życia - za meża, brata, przyjaciela czy wroga to faktycznie - ciężkie brzemię dla ocalonego. Żyć z pietnem tego, ze ktos za mnie umarł - to musi być trudne. trzeba by zapytać tego faceta z Oświęcimia, za którego poświecił swoje życie Maksymilian Kolbe. Ciekawa jestem, jak on się z tym czuł. Ktos, i to chyba w pierwszym komentarzu, napisała, ze jego życie jest cenniejsze niż kazde inne. Trzeba być naprawdę pustym człowieczkiem, żeby tak myśleć. Ta notka przypomniała mi coś innego. Dlatego, Kominku, jeśli pozwolisz, to chciałabym Was zapytac o rzecz następującą - Wyobraźcie sobie, ze będąc dzieckiem zachorowaliście na jedną z chorób wieku dzieciecego - jedna z tych chorób, które u dzieci przebiegają bez komplikacji, ale u dorosłych są niebezpieczne. I bedąc tym dzieckiem, zaraziliście swoją matkę taką właśnie chorobą. Niestety organizm dorosłej matki nie poradził sobie z takim obciażeniem, nastąpiły komplikacje, które doprowadziły do śmierci. I teraz musicie żyć z tą świadomością, bo ktoś życzliwy powiedział Wam w jakich okolicznościach umarła wasza matka, z komentarzem "to w sumie mozna powiedzieć, że to ty ją zabiła/eś tak w gruncie rzeczy". Z początku w to wszystko nie wierzyliście, ale sprawdziliście to (z niemałym trudem - odnaleźć historię swoich chorób, dotrzec do dokumentacji szpitalnej swojej matki - nie jest tak łatwo, ale musieliście to sprawdzić) i to rzeczywiście tak było. I jak? Mielibyscie wyrzuty sumienia, czy umielibyscie przejśc nad tym do porządku dziennego mówiac sobie, ze widocznie tak miało być i mówi się trudno? 2007/04/16 08:39:41
Fragment opowiadania zmienia sens, jesli chłopczyk był świadkiem Jehowy....
2007/04/16 09:08:21
...dla każdego człowieka jego własne życie ma największą wartość... nie chciałabym żyć z wizją, że żyję bo ktoś za mnie umarł, chyba bym tego nie wytrzymała...
ale muszę przyznać, że czasami o wartości swojego życia zapominam i sporo ryzykuje... cóż taka rola ratownika medycznego... wiem, że to głupie, poświęcać swoje zdrowie dla życia innych...ale w sytuacji kiedy widzę umierającego człowieka decyzja o udzieleniu mu pomocy jest natychmiastowa... 2007/04/16 09:16:29
zabawki,
jak każdy chłopczyk, ale zapewniam, że dzieci też myślą. 2007/04/16 09:20:39
brakujące ogniwo, jak ty mnie nie rozumiesz, ale wybaczam ci, bo tu nie ma co rozumieć. jeśli ratowanie i ochrona życia jest najważniejsze, to poświęcanie życia na rzecz drugiego, jakoś mi się z tym logicznie kłóci. ja tylko rozważam. bo i tak napisałam, że to jak zdecydujemy w chwili możliwości poświecenia za kogoś życia, okaże się dopiero w danej sytuacji i nie ma co się zarzekać w żadną stronę.
2007/04/16 09:23:04
Otwarta, Ag_nessie
a punkt pierwszy Instrukcji Tyłowej pamiętacie? {Mlki to nawet nie pytam: na pewno codziennie przed snem recytuje :)] Jeżeli tak to pocieszam, że zostało już tylko 28 dni do następnego punktu :) 2007/04/16 09:24:14
dori,
tak z ciekawości, w jaki sposób ryzykujesz i poświęcasz życie w pracy? Mało wiem, o Twoim zawodzie. 2007/04/16 09:35:58
makrauchenia1
głupi przykład, jadąc na wakacje pociągiem, mężczyzna dostał zawał, nie mogliśmy się skontaktować z motorniczym, kiedy dzwoniłam na pogotowie facet się pytał ile wypiłam i jakoś nie śpieszył się z karetką... żadnej apteczki, żadnego zabezpieczenia w postaci rękawiczek czy maseczki... albo będę patrzyła jak umiera, albo mam szansę mu pomóc poprzez sztuczne oddychanie i masaż serca... niestety pacjent zmarł po 30 minutowej reanimancji... lekarze jeszcze próbowali, ale niestety... jedyne co kazali to zrobić badania na HIV i te klimaty... wakacje zepsute całkowicie... ciągłe koszmary... dziś wiem, że jestem zdrowa, ale gdyby ktoś z Was zapytał czy podjęłabym jeszcze raz takie ryzyko, z pewnością odpowiedziałabym tak... dla mnie najważniejsze w tamtym momencie było, żeby ten mężczyzna żył... ale widocznie miało być inaczej... 2007/04/16 09:37:32
dla mnie to nie praca, nazwijmy to bardziej zainteresowaniami i chęcią pomocy... a najlepiej wiedzą przydatną w życiu...
2007/04/16 09:41:37
Są ludzie ktorzy zyją swoim zyciem, są tez ludzie którzy zyja zyciem innych i dla innych. Zyjac swoim zyciem obieramy sobie rozne cele skupiamy sie na realizowaniu ich natomiast dla tych drugich celem jest zycie dla tych niezalezynych, poświecenie sie w zupelnosci dla nich. Stad m.in. bierze sie oddawanie zycia dla innych, za inncyh.
2007/04/16 09:44:37
nishka, możesz mnie przetestować o każdej porze i na wyrywki, bo dla mnie ten punkt to repeta :)
2007/04/16 09:46:23
dori88
Bardzo mało prawdopodobne jest zakażenie wirusem hiv poprzez sztuczne oddychanie. Do tej pory nie stwierdzono takiego przypadku, żeby ktokolwiek zaraził się poprzez ślinę. 2007/04/16 09:47:56
dori,
Trzeba by trochę zmienić notkę Kominka z "czy oddałbyś życie za bliską osobę " na " czy ratowałbyś swoją żonę, teściową, sąsiadkę jakby dostała zawału" ;) Swoją drogą liczba odpowiedzi twierdzących wyszłaby pewnie podobna:> 2007/04/16 09:50:39
[nie chodzi mi o to, że to fajne itp, tylko co z oddaniem życia za jedno z nich, no i jak się czuje te drugie?]
2007/04/16 09:53:28
Ml,
to wtedy przejebane. Nie wiem co zrobiłabym gdyby musiała dokonać wyboru między: uratować jedno dziecko i osierocić dójókę czy dać umrzeć jednemu i być matką jednego. 2007/04/16 09:53:36
ml,
był taki reportaż po tsunami w Indonezji, o kobiecie, co uciekała przed falą z dwójką i starsze wepchnęła do bocznej alejki, licząc się z tym, że zginie a z młodszym pobiegła na rękach dalej. Trzeba by zapytać tej kobiety. A drugie dziecko też przeżyło swoją drogą. 2007/04/16 09:56:28
Tzn oczywiście jak się rozpatruje to racjonalnie to wiadomo, że opcja druga jest lepsza. Ale nie byłoby to takie proste w trakcie tych sekund, minut, godzin podczas których miałabym zdecydować :
ratowac czy nie ratowac moje umierające dziecko. 2007/04/16 09:59:34
nishka,
jeszcze pytanie: dla kogo lepsza:> Jest taki psalm dziekczynny w Biblii " Bóg jest miłosierny, bo wymordował pierworodnych Egiptu". Tak mi się skojarzyło;) 2007/04/16 10:01:13
gwiazdko-z-niebaa
tak, jeśli ktoś poświęca swoje życie dla innej osoby, to dokonuje wartościowania życia, jak piszesz -powiedzmy, że wartościuje -zresztą o tym pisałam ale przez to, że ktoś wartościuje(co nie jest rzeczą trudną bo z tym się rodzimy, jak z potrzebą oddychania), nie znaczy że jest w stanie określić wartość życia!!! określa tylko, na ile dla niego to życie jest warte -widać sporo bo oddaje za nie swoje ale nadal nie potrafi określać wartości życia, jakiegokolwiek życia o czym "dyskusję" rozpoczęło amjanko, przywołując pedofili, morderców, czy kogo tam jeszcze nie rozumiem jednak nadal stwierdzenia, że jeśli ktoś oddaje za kogoś życie, to stwierdza tym samym, że: "jego życie jest gorsze" -????????? no na litość boską, jeśli przyjdzie mi oddać życie za brata, to nie dla tego że moje życie jest mniej warte od jego życia, tylko dla tego, że go kocham!!!!!! bez zadnych dyskusji, wartosciowania i ustalania wartosci zycia -ot tak, po prostu jak to dobrze, ze poszlam spac milego dnia wszystkim zycze 2007/04/16 10:06:54
A ja bym oddal swoje za tego kogo kocham, ale nie chcialbym aby ktos oddal za mnie..
2007/04/16 10:09:34
nishka, no właśnie. właściwie to i tak za każdym razem dół. chociaż rodzina by się wnerwiła, gdybym oddała za kogoś życie. bo dla nich mam żyć. ale oni za mnie by oddali. więc to egoizm z ich strony, nie?
makra, ja bym dla moich braci naprawdę zrobiła wszystko, gdyby ich życie było zagrożone, ale żeby mnie matka zostawiła i uciekła z którymś z nich, zostawiając mnie jako dziecko na pastwę takiego tsunami? byłabym zła. 2007/04/16 10:10:34
makra,
lepsza dla tego dziecka które, przeżyłoby :) choc w sumie nie wiem - trzeba by go spytać kogo wołałoby miec żywego - siostrę czy matkę? :) dobte pytanie :) [wchodzimy w absurdki :)] 2007/04/16 10:15:45
Podobne dylamaty mam jak zostaje ostatni batonik.
dzielić się czy nie dzielić? egoistką będę jak się nie podzielę: bo jak tak można z dziećmi czy mężem się nie podzielić? egoistką bedę też jednak jak ją oddam: bo przecież jest nas dwóch: ja i mój brzuch :)) 2007/04/16 10:16:59
jak Go oddam- batonik to męska forma osobowa!
{[zepraszam rozkomentowałam się :))] 2007/04/16 10:31:31
makrauchenia1
Rozumiesz postępowanie Abrahama? Jeżeli nie to daj se spokój z Bogiem.:) 2007/04/16 10:42:30
makrauchenia,
dzieci chyba żyją emocjami,a mysleć dopiero uczą się,często od doroslych... więc z prostej niewiedzy pod wpływem uczucia do siostry mógł poswięcic swoje zycie...(mógl "umrzeć ze starchu o siebie i o siostrę) Więc tak sobie myślę,kogo obwiniałaby jego siostra,jako juz dorosła osoba...uczucia brata czy głupotę i zaniedbanie lekarza? Uczucia(emocje) czy rozsadek(trzezwe spojrzenie)? tak trudno je rozdzielic,jak trudno wybrac sw.życie czy zycie malego chlopczyka(np.mojego synka)... 2007/04/16 10:46:32
Największym celem w zyciu dla mnie, wlasnie ich nie rozdzielac,a móc własnie znalezc owy "zloty środek"...ale czesto nie umiem.
2007/04/16 10:58:52
a wy prawie wszystkie macie dzieci...
może ja też się rozmnożę? ;) 2007/04/16 11:11:31
panna.katarzyna,
wiesz,Kominek napisał,że jeszcze nie narodził sie taki,co powie o co Kominkowi chodzi:) więc...masz szansę:) 2007/04/16 11:24:21
Deklaracje to tylko teorie, w praktyce swiat wyglada inaczej, tylko dana sytuacja moze objawic czlowiekowi, co on tam w srodku faktycznie ma, czasem decyduja ulamki sekund i nie ma czasu na zastanawianie sie co zrobic? po prostu trzeba cos zrobic albo nie.
Kieruja nami instynky w chwilach zagrozenia zycia wlasnego lub cudzego, ale oprocz tego na nasze decyzje ma wplyw takze fakt jak gleboko zakorzeniona jest w nas wiedza o etyce, o tym co jest dobre, godne. Jak dalece jestesmy egoistyczni i myslimy tylko o sobie. Zawsze gdzies tam w srodku jest walka, sa decyzje, wybory. Z tego sklada sie nasze zycie i to tworzy nasz ogolny obraz, to cos pozwala nam ocenic siebie i dac odpowiedz na pytanie: kim jestem? 2007/04/16 11:56:55
no dobra, plan jest taki:
1. znajduję mój ideał. 2. od listopada staramy się o dziecko. 3. bronię pracę licencjacką. 4. rodzę dziecko. 5. nie wiem. ;) 2007/04/16 11:59:47
1724. mój syn jako pierwsze odgadnie zagadkę 4 cytryn. powie o tym wszystkim dookoła. matce nie.
... ej, nie bawię się tak. 2007/04/16 12:02:45
panna.katarzyna
Mnie się te cytryny uporczywie z piersiami kojarzą. Dalej blokada. 2007/04/16 12:14:19
Nie przeczytałam wszystkich komentarzy, ale moje zdanie jest takie, że nie ma co gdybać, bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Tylko postawieni w konkretnej sytuacji zachowujemy się tak czy inaczej. Czasami po fakcie nas samych dziwi nasza reakcja i stwierdzamy, że teraz zrobili byśmy całkiem inaczej. Podejrzewam, że na nasze czyny wpływa nie tylko sama konkretna sytuacja, ale także nasza sytuacja życiowa w danym czasie, a nawet samopoczucie itp.
Poza tym nigdy nie mów nigdy. Mamy z przyjaciółą taki tekst, który zawsze puszczamy ludziom, jak są czymś zaskoczeni, banał nad banały: "... a życie i tak pisze własne scenariusze" ;) 2007/04/16 12:20:03
Wydaje mi się, ze oddać życie za swoje dziecko jest najprościej, być może dlatego, ze ta forma miłości jest najmniej egoistyczną. Gorzej przedstawia się sprawa w momencie, kiedy byłoby trzeba poświęcić się dla kogoś zupełnie nam obcego. Owszem zdarzają się i tak heroiczne zachowania, ale zazwyczaj odbierane są one w kategoriach świętości. Czy uważam się za godną poświęcenia cudzego życia za moje? Życia najbliższej mi osoby? Chyba nie. W jaki sposób, w jakich kategoriach ocenić, które życie jest bardziej wartościowe moje czy też drugiej osoby? Tak na prawdę każdy z nas podchodzi do życia egoistycznie, nawet strach i ewentualny ból po stracie kogoś, kto poświeciłby się za nas podszyty jest egoizmem boimy się, ze NAM będzie brakować tej osoby, ze MY będziemy odczuwać wyzuty sumienia czy też innego rodzaju dyskomfort z tym związany. Myślę ze nawet wdzięczność mogłaby w takiej chwili być ciężarem.
2007/04/16 12:27:19
utrit,
masz wielka rację,że w rzeczywistośc ma wlasciwie nijak do faktycznej sytuacji... Wiem,cos na temat ratowania zycia, topiłam się,miałam smierć kliniczną,jak miałam 8 lat,uratowały mnie dwie najblizsze osoby,moja starsza o 3 lata siostra i moj ojciec... Tam, gdzie są silne emocje rozsądek wydaje mi się nie działa... 2007/04/16 12:55:42
klaudyna.olkusz,
Za cholerę nie rozumiem Abrahama i nawet nie chcę rozumieć. Tylko cielaka szkoda :) Z Bogiem dałam sobie spokój dawno temu. 2007/04/16 13:34:58
Nie wyobrażam sobie sytuacji w której moja przyszła żona oddaje za mnie życie. Nigdy bym jej na to nie pozwolił i sądzę, że każdy normalny, kochający człowiek, postąpiłby tak samo. Świadomość, że żyję jej kosztem, byłaby zabijająca.
Nie zgodzę się jednak ze stwierdzeniem, że oddawanie za kogoś życia jest głupotą. Kominek zbyt bardzo uprościł, bo nie zawsze tak jest. Przypuśćmy taką sytuację. Rozpędzony tir, nasza żona i dziecko w wózku stoją na chodniku, odwrócone plecami. Widzimy, że tir z niewyjaśnionych przyczyn kieruje się wprost na nich. Ja bym się nie zastanawiał - wybiegłbym i wypchał ich jednocześnie poświęcając tym swoje życie. Sytuacja odmienna od tej, przedstawionej od kominka. Czy wy postąpilibyście inaczej? 2007/04/16 14:17:53
Zebys Kominku tak naprawde czytal literature De Mella-moze bys choc troche sie "przebudzil"...;)
2007/04/16 14:30:39
Jest jedna osoba, za którą oddałabym życie... Sytuacji, w której ktoś oddaje je za mnie sobie nie wyobrażam. Nie chciałabym tego.
2007/04/16 14:53:25
A ja tak krótko i do rzeczy:
za mnie? nie życzę sobie. i prawdopodobnie nie potrafiłbym się zdobyć na należyty szacunek dla "ofiarodawcy". ja za kogoś? no proszę bez przesady... 2007/04/16 14:54:49
Jest tutaj ktoś, no oprócz Kominka, kto nie oddałby życia za swoje dziecko?
2007/04/16 14:58:20
mr.wiewiorek,
jeśli to znaczy, że nie byłbyś skłonny poświęcić swojego życia dla własnego dziecka- współczuję temu dziecku takiego ojca:) 2007/04/16 15:16:58
Jeśli się powtórzę to przepraszam, komentarze przejrzałam wybiurczo.
W pierwszej kolejności zastanowiło mnie, w jakich okolicznościach, ludzie oddają życie za innych. Najczęściej to będą ratownicy, strażacy... a więc, sytuacja wymusza, ofiarę z życia, ale nie jest to sytuacja wcześniej planowana. W pamięci kołacze mi się tylko jedno wydarzenie, gdzie jedna osoba oddała życie za drugą i ta druga przyzwoliła na śmierć pierwszej. Mam na myśli o. Kolbe. Zawsze uważałam, że to był czyn heroiczny. Teraz nie wiem, jeśli dołożymy do tego ideologię... Są jeszcze matki, które poświęcają swoje życie, tu mamy do czynienia altruizmem, nie negowałabym go. Czy ja bym chciała żeby ktoś oddał za mnie życie? Gdybym leżała przywalona śniegiem w górach, oczekiwałabym na ratunek, ale nie za cenę śmierci innej osoby. Czy ja bym oddała życie za innych? Mogę jedynie gdybać. Jeśli pomyślę o synu mojej siostry, to tu i teraz jestem gotowa złożyć deklarację, że bym go ratowała. Tyle, że bycie w określonych sytuacjach, często weryfikuje deklaracje. Instynkt samozachowawczy często wygrywa. Nie jestem w stanie dokonać oceny, czyje życie jest ważniejsze. panna kasia, łaczy buddyzm z chrześcijaństwem :) fajnie 2007/04/16 15:25:59
Wg Kominka oddanie zycia za kogos jest egoistyczne, a on egoista nie jest.
Wiec proste, ze za swoje dziecko by nie oddal zycia bo nie zalezy mu na byciu w TV. Tak 3maj Komin i niech Ci ziemia lekka bedzie. 2007/04/16 15:27:15
Nikomu bym nie oddała własnego życia. Nigdy w życiu.
Wiele osób mówi, że by to zrobiło, ale nie sądzę czy, gdyby przyszło co do czego, odważyliby się; choć odwaga jest kwestią sporną. kutakes, nie byłabym skłonna poświęcić swojego życia (nawet?) dla własnego dziecka, jak np. wiele kobiet, które decydują się na aborcję, w momencie, gdy ciąża zagraża ich życiu. 2007/04/16 15:39:42
ktoś kto deklaruje takie poświęcenie w sumie egoistycznie myśli o sobie, że będzie mu źle i przykro jak ta osoba odejdzie. nie dostrzegając drugiej strony medalu - perspektywy osoby ratowanej, która nie dość, że straci kogoś bliskiego to jeszcze będzie obarczona jej śmiercią. eh trudna sprawa, ale ja jako typowa egoistka oddałabym życie, ale tylko za moją siostrę ;]
2007/04/16 15:46:25
ja bym nie oddała za nikogo życia.
nie ma co walczyć z selekcją idiotów. 2007/04/16 16:08:14
Podejdźmy do problemu z innej strony - oddanie za kogoś swojego życia jest bezmyślne iii egoistyczne, ciężko mi ocenić co jest po śmierci i co jest gorsze dla danej osoby - życie czy śmierć, ale zawsze zostanie ktoś na świecie kto nie będzie mógł się pogodzić że oddał życie za kogoś, wiele osób też będzie podziwiać, a sama uratowana osoba albo będzie szczęśliwa, ale też egoistyczna, albo smutna że to ona powinna umrzeć a ktoś obarczył ją częściowo za stratę swojego życia. Książkowy konflikt tragiczny z którego każde wyjście jest ciężkie, ale najlepsze zdaje się być to kominkowe, choć i tutaj były by pewne bóle.
2007/04/16 16:08:34
oddac zycie to najwiekszy przykład altruizmu, niespotykany we współczesnym swiecei poniewaz teraz ludzie to egoisci nie zdolni do wykształcenia w sobie jakiejkolwiek troski o drugiego człowiekia nie zabarwionej własnycmi korzysciami. powyzszy tekst jest tylko tego przykładem.
2007/04/16 16:19:40
crazyshit,
jaka nazwa taka treść... Tak, a wśredniowieczu ludzie byli lepsi.Teraz nastały czasy zepsucia i egoizmu, stawiania sobie fałszywych bożków, służenia mamonie!!! 2007/04/16 16:50:52
suck_my_pussy,
nie miałem na myśli aborcji. Powiedzmy, masz trzyletnie dziecko - dziewczynkę. Poświęciłabyś się i jej pomogła, czy może bezczynnie patrzyła jak umiera? Jeśli o mnie chodzi, bez zastanowienia zrobiłbym to pierwsze. Oczywiście mając pewność, że będzie miał kto się nią zaopiekować i zadbać o jej godziwe życie. Czy byłaby to postawa egoistyczna? A niby dlaczego? Ktoś powie, że robię głupio, ale mam to w dupie. Po prostu nie widzę innego wyjścia i każdy kto zrobiłby inaczej, jest dla mnie piczką, a nie ojcem. 2007/04/16 17:00:24
Aaa, ale to nie jedyny plagiat, tylko taki najbardziej rzucajacy się w oczy. We wpisach jest "Ciebie" wiecej. Jakies fragmenty tu i ówdzie powcinane, nie czytałam dokładnie, ale na stronie głównej tego pełno.
2007/04/16 17:28:35
Ta historia jest genialna i napewno kazdy czlowiek po jej przeczytaniu siadzie i przemysli pare spraw.Chyba, ze trafimy na osobe z ograniczona sprawnoscia prawidlowego funkcjonowania mozgu.A propo to ja bym poswiecila swoje zycie dla pewnych osob poniewaz wolalabym umrzec(jako cialo) niz zyc z zabitym duchem. Nie wyobrazam sobie zycie bez pewnych bliskich mi osob.
2007/04/16 17:33:54
oddałabym conajwyzej nerke, albo trochę szpiku kostnego- to co mogłoby pomóc w ocaleniu życia tej osobie.Samego życia bym nie oddała, bo nie wyobrażam sobie jak mogłabym obarczyć kogoś mi bliskiego częściową winą za moją śmierć. Przecież to straszne.
2007/04/16 17:37:57
bateryjka
nie mialabym wyrzutow..nie mialam na to swiadomego wplywu 2007/04/16 17:41:23
Za babcię chyba tym bardziej, bo musi Ci szybko spadek zostawić co? xD
2007/04/16 17:49:14
w takim razie tylko dopisałeś że po raz kolejny jesteś egoistą. a co do godności. myślę że właśnie jej brak daje nam możliwość poświęcenia swojego życia
2007/04/16 18:45:33
znając mój egoizm, 'pozwoliłabym' sobie na to, żeby oddać życie za tych, bez których życia sobie nie wyobrażam. tak myślę. wiadomo, co by było gdyby... nie przewidzi się. kiedyś chciałam oddać, życie za kota (jakiś chuj mi mojego Miałkotka rozjechał, w życiu tak inteligentnego kocura nie spotkałam ;( ) - ale potem dorosłam i wydaje mi się to głupie ekstremalnie.. boże 2007/04/16 18:47:08
boże, co ja pierdole.... tradycyjnie proszę o skasowanie mojego komentarza :P
2007/04/16 18:48:25
stracham sie smierci i nie oddalabym zycie za kogos, choc kieruje sie maksyma: nigdy nie mow 'nigdy' 8) mimo tego wciaz lezka mi sie zakreca w oku jak czytam tego typu opowiadania i podbudowuja we mnie wartosci i cnoty. kosciol mnie nawet tak nie nawraca jak samo zycie [nie mowie o tych opowiadankach, ktore nie zawzee imaja sie faktow]. ALE slucham Slowa Bozego i Jego interpretacji JP2 :* :)
ps. zapewne Kominek nie da mi wkopiowac jedno opowiadanko mimo tez krotkiej tresci, wiec sie nie narzucam. nie czuje sie jak u siebie bo tu syf!!! hehe 2007/04/16 18:53:03
Jesteśmy niewolnikami swoich instynktów, w tym samozachowawczego. Jesteśmy marionetkami w rękach naszych genów, maszynkami do ich powielania. To one determinują także nasz "altruizm", ale głównie wobec osób spokrewnionych z nami (wspólne geny). Długo by pisać. Polecam "Samolubny gen" Richarda Dawkinsa.
2007/04/16 19:31:36
Widziałem, że dużo osób nie zgadza się z Kominkiem częściowo lub w ogóle... troche to dla mnie dziwne (nie ogólne "niezgadzanie się", ale w wypadku tej notki).
Jeśli mogę dla kogoś poświęcić życie i on mi powie "Tak, zrób to", to stwierdze, że jest pieprzonym egoistą, nie myśli o innych i niech się w dupe pocałuje. A jeśli znowu powie "Nie, nie rób tego" to jeśli bym to zrobił, ocalając jego życie, to zmusiłbym go do życia z poczuciem winy za moją śmierć. No chyba, że zaistniała by sytuacja, że przeżyłem swoje życie i na koniec chciałbym zrobić coś wielkiego i oddanie życia za kogoś innego było by tym czymś, to zrobiłbym to. Z przywiązania do danej osoby? Między innymi. Dana osoba nie będzie miała wyrzutów sumienia, będzie wiedziała, że to coś o czym marzyłem. No, ale prawda jest taka, że zrobiłbym to także z czystego egoizmu. 2007/04/16 19:46:45
Kominku podjąłeś kolejny problem, którego nie da się rozwiązać. Takie pisanie, oddam za kogoś życie, czy też nie, pozostaje tylko czczym gadaniem, to tylko teoria. Piszemy jedno, a robimy coś zupełnie innego. Nie wiemy, jak zachowalibyśmy się w sytuacji kryzysowej. Może kiedy w końcu zakochasz się na zabój zrozumiesz, do czego zdolni są ludzie, aby uchronić bliskich przed niebezpieczeństwem. Już raz byłam w sytuacji, gdy musiałam wybierać: ja czy moja siostra. Decyzja była oczywista. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby ona umarłą, a ja żyłabym.
2007/04/16 20:04:27
harvets
ale przecież chyba nie chodzi o sytuację, w której ktoś poprosi Cię, żebyś za niego oddał życie. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś kogoś o to prosił. Raczej chodzi o sytuację, w której okazuje się, że Twoje życie może ocalić czyjeś. I tu dla niektórych jest ważne, komu je mieliby ocalić, dla niektórych to wogóle nie jest ważne, bo by powiedzieli 'goń się', a dla niektórych pewnie, co mieliby w zamian:) A przy tym stają wszystkie matki, które oddały swoje życie dla dziecka, wszyscy mężowie, którzy zrobili to dla żony itd itp.. czyli wszyscy, którzy zrobili to ze zwyczajnej miłości. A gdzieś na końcu stoją ci, którzy zrobili to za nic:) Ale wszyscy uważają, że ich życie jest najważniejsze i nikomu go nie oddadzą:) 2007/04/16 20:10:07
Nie sztuką jest oddać za kogoś życie i zdążyć jeszcze odebrać podziękowania, kwiaty, dyplom i kto wie co jeszcze. Sztuką jest oddać życie za kogoś w taki sposób aby ten ktoś nie wiedział, że właśnie ty to czynisz.
Jeżeli nie zastrzeżesz w banku dawców, że nie chcesz aby twoje organy komuś służyły to po twojej/mojej/waszej śmierci lekarze mają prawo pobrać to i owo od was, aby komuś pomóc. No chyba, że rodzinka będzie się bulwersowała, wtedy lekarze ulegają. Tutaj muszę się zastanowić nad swoją śmiercią, ponieważ ubezpieczalnia zapłaci za mnie dużo kasy, gdy jebnę w kalendarz rozpieprzając się firmowym autem. Tyle, że ktoś nie będzie miał ze mnie pożytku. Jedynie kasa dla najbliższych.... Mimo wszystko muszę to jeszcze przemyśleć. 2007/04/16 20:11:15
to jestem szczęśliwym człowiekiem nie mając takich rozterek.
po 1. uważam, że nie poświęciłbym życia dla nikogo... kompletnie po 2. nie mam pojęcia jak zachowam się w różnych sytuacjach, mogę sobie prewidywać, ale może mi w ostatniej chwili strzelić do łba coś co sprawi, że punkt 1. nie sprawdzi się. Tak czy siak, nikt nie jest w stanie przewidzieć czy i dla kogo by poświęcił swoje życie. Można jedynie przypuszczać. Co do tego czy chciałbym aby ktoś poświęcił swoje życie dla mnie? Oczywiście, najlepiej każdy kto będzie miał okazję. Może jak dożyję osiemdziesiątki to zmienię zdanie, kto wie. 2007/04/16 20:18:45
@ruad
Czytałam "Dzikie serce". W czasie, gdy czytałam, byłam nawet urzeczona takim spojrzeniem na mężczyznę, jego rolę w świecie, jego obowiązki wobec partnerki, rodziny, jego marzenia... Wydawała mi się ta filozofia (skądinąd trochę uproszczona, ale sądzę, że to dla przejrzystości) przekonująca bardzo. Potem usiłowałam skonsumować "Urzekającą" Jego żony. I nie dałam rady:) Przeczytać na pewno warto. Czy do Ciebie trafi - nie wiem, zależy od Twojego systemu wartości. Kupić też możesz. Nie śliń, nie zaginaj kartek - w razie czego masz gotowy prezent dla szwagra:) Przepraszam za swoistego rodzaju prywatę, Kominku. Ad rem: sądzę, że jestem zdolna do poświęcenia swojego życia za inne. Nawet nie precyzuję czyje, bo że dzieci własnych, to oczywiste, ale sądzę, że w jakichś szczególnych okolicznościach mógłby być to ktoś obcy. Aha! nie potrafię wartościować ludzkich żyć. Oczywiście, przyjmując jakieś kryteria można, lepiej lub gorzej, tego dokonać, ale te kryteria budzą moje wątpliwości. Jakie?? Dlaczego te? Skoro ja jestem zdolna do takiej ofiary, to powinnam umieć też przyjąć od kogoś mimo, że bardzo bym jej nie chciała, jak wiele osób tutaj. Jest to obciążające, ale jeśli już zdarzyłoby się, trzeba przyjąć z pokorą i wdziecznością. Jest to największy dar, jaki można otrzymać. Nawet jeśli w naszym mniemaniu darczyńca wykazał się pochopnością, czyli krótko mówiąc -głupotą. Po prostu nie jesteśmy w stanie do końca kontrolować swoich emocji, uczuć i odruchów, więc rozgrzeszmy z tego innych. 2007/04/16 20:33:26
Smutny temat. Trudny. Po tragicznej śmierci ojca nieraz prosiłam Boga, by On cofnął czas i pozwolił mi odejść z tego świata zamiast taty. Były to chwile bez przemyśleń, pod wpływem impulsu i głębokiego żalu. W obecnym czasie nie wiem czy mogłabym się zdobyć na coś takiego, gdyby było to możliwe. I chyba nie chcę wiedzieć.
2007/04/16 20:37:54
koszel,
ktoś czegoś nie zrozumiał i mam wrażenie, że to nie ja...jak chciałbyś odebrać podziękowania i dyplom oddając za kogoś życie? To dopiero byłaby sztuka. :) Rozwalenie się samochodem firmowym z karteczką o zgodzie na pobór organów moim skromnym zdaniem nie podchodzi pod oddanie za kogoś życia:> Chyba, że skasujesz samochód po to, żeby zostać dawcą :) 2007/04/16 20:50:08
makrauchenia1
Ad. 1. Można np. poszukać sobie biorców (duże wyzwanie ale wykonalne), zrobić badania, i wtedy czekać na laury etc. Ale nie w tym rzecz. Ad. 2. Historia z autem tyczy się nie koniecznie oddania samych organów, ale potrzeby funduszy.... mniejsza o okoliczności. Natomiast można upiec 2 pieczenie na jednym ogniu.... Jeszcze Ad. ad. 1. Są ludzie, którzy lubią komuś pomagać, poświęcić się, nawet życie (choć tych pewnie mało - taki lajf) i pysznią się tym przed innymi, że to uczynili. Siłą rzeczy tekst z pkt. Ad. Ad. 1 dotyczy w pewnym sensie mnie, bo o tym wspominam publicznie. Cóż koło się zamyka. Jestem taki jak inni, których tu wymieniam, których nie znosze... Więc spadam, tak będzie lepiej. 2007/04/16 20:50:43
luiza.kasia,
ani na chrześcijaństwie ani na buddyzmie się nie znam. :) ja tam wierzę w elvisa! www.youtube.com/watch?v=nxvSnK9G0lQ i żałuję, że nie byłam amerykańską nastolatką w latach '60tych ;) 2007/04/16 21:11:22
koszel,
1.no i szukasz sobie biorcy, najlepiej ojca umierającej Paris Hilton, zgadzasz sie oddać jej wątrobę, a potem spotykasz się w restauracji hotelu Hilton z jej ojcem i odbierasz laury od niego, jecie pizzę, opowiadasz mu o swoim dzieciństwie, psie, pierszym razie, płaczecie i smiejecie się a potem zabierają Ci wątrobe i umierasz spełniony? :> Ja sobie tego nie umiem wyobrazić. Tych laurów znaczy się:> Chyba że dajesz cynk Drzyzdze albo Annie Dymnej :> 2. historia z autem jest abstrakcyjna, bo możesz się spalić w samochodzie i nie zostanie z Ciebie nawet kłębek kłaków. 3.mam nieoparte wrażenie, że mówisz o Jezusie, bo nikt inny mi do głowy nie przychodzi:> 2007/04/16 21:12:33
W sumie nie mam jeszcze dzieci ale obserwując swoją siostrzenicę jestem pewna że oddałabym za swoje dziecko życie. I nie obchodzi mnie to, że żyłoby bez matki bo i tak umarłabym przecież wcześniej niż ono...
A jak byście nazwali to co zrobił Korczak? 2007/04/16 21:19:50
makrauchenia1
Człowiek odbiera wiadomości z zewnątrz filtrując je, wykorzystując do tego własne życie (doświadczenia, zasady etc.) Tak właśnie to czynisz, a można się zdystansować. Ad. 1. Można i tak, i pewnie ktoś tak chętnie by uczynił. Ad.2 Właśnie to miałem na myśli w poprzednich postach. Ad. 3. No comments - skomentował koszel 2007/04/16 21:27:01
panno kasiu,
No cóż, Anthony de Mello, to oświecony jezuita, stąd moje przypuszczenie. Ja niczego nie żałuję, no może tyko Kurta www.youtube.com/watch?v=7oVvkNp4GdA 2007/04/16 21:38:10
Zrobiłem dzisiaj ankietę wśród osiemnastolatek. Na pytanie "Co zrobiłabyś gdybyś zaszła teraz w ciążę?" prawie wszystkie bez zastanowienia odpowiedziały, że usunęłyby ją. Zdziwiło mnie to.
Bardziej zdziwiło mnie jednak to, że jest tutaj całkiem liczna grupa osób która zarzeka się, że nigdy nie oddałaby za nikogo swojego życia -nawet za swoje dziecko! Nie przypuszczałem, że tacy ludzie jeszcze są. Egoiści:) 2007/04/16 21:40:03
nogabriela
Korczak? To chyba nie w temacie notki... chociaż... moim zdaniem z jego strony to był niemy protest przeciwko temu co się działo, nie mógł patrzeć na śmierć dzieci a nic innego nie był w stanie dla nich zrobić. 2007/04/16 21:40:59
kutakes
pewnie Ci to w niczym nie pomoże, ale podoba mi się to co napisaleś:) 2007/04/16 21:50:46
kutakes,
Czytaj notki to zauważysz ;) gwiazdka-z-niebaa No nie w temacie ale jakoś powiązane troszkę jednak..... 2007/04/16 22:21:35
Nie oddałbyś życia za swoje dzieci?Załóżmy,że konieczny byłby przeszczep serca dla Twojego syna w trybie natychmiastowym.Nie oddałbyś swojego?Patrzyłbyś jak umiera i nie zrobiłbys tego?Wiesz co Kominku? Twoje podejście wynika zapewne z tego,że nie masz dzieci.Dlatego mogę Ci wybaczyc to,co tu naskrobałeś.Obys kiedys sam nie musiał sobie tego wybaczac.Buźka!
2007/04/16 22:50:39
sekcja_zwlok
Wiem, że to poważny temat ale twój nick i pisanie o przeszczepie jest komiczne. What do you say? 2007/04/16 22:53:10
Ja bym tego lekarza od transfuzji wyruchał.
No ale ja wszystko rucham. 2007/04/16 22:53:32
To jedna z tego typu spraw gdy jedno rozwiązanie wcale nie jest lepsze od drugiego. Oddalibyśmy za kogoś życie bo nie udźwignęlibyśmy psychicznie (przynajmniej ja) braku tej decyzji. Z kolei nasi bliscy również żyliby z ciężarem że ich egzystencja jest wynikiem poświęcenia życia ich bliskich.
2007/04/16 23:03:10
Ludziska! Nazywacie ich egoistami.To nie tyle egoizm tylko zwykła nieświadomość.Większość w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego,że NA SZCZĘŚCIE po przyjściu dziecka na swiat takie szczeniackie podejście się zmienia.
2007/04/16 23:08:06
Nie oddałbym za nikogo życia.
Nie chciałbym żeby ktoś oddawał życie za mnie. 2007/04/16 23:10:01
sekcja zwłok,
ich? Ty też widzisz te same zielone ludziki, co ja ? :) 2007/04/16 23:15:23
Gwiazdko z nieba: Może zamiast oceniac mój nick zastanowiłabys się nad tym ,co napisałam? a...to za trudne dla Ciebie...
2007/04/16 23:18:21
I tak kiedyś zejdziesz ... pytanie czy Twoje życie nabierze wartości poprzez ofiarowanie go innemu człowiekowi, czy też będzie płytkim zbiorem "fajnych pocztówek". Co stanowi o wartości życia ?? Kolorowe obrazki czy cena jaką jesteś w stanie zapłacić ?? Oddanie życia nie musi być aż tak drastyczne ... rodzice oddają swoje życie za dzieci każdego dnia.
2007/04/16 23:20:13
Ale ja nie oceniam, tylko stwierdzam.
I nie widze sensu zastanawiać się nad hipotetyczną sytuacją przedstawioną przez Ciebie, bo: 1.nie mam dzieci 2.nie chce nawet myśleć, że moje dziecko będzie w takiej sytuacji jaką opisujesz. Cmok 2007/04/16 23:30:18
sekcja
Jak długo jesteś na tym blogu? Nie przeżywaj tak wszystkiego, wrzuć na luz :) 2007/04/17 00:11:25
Prawda jest taka, że możemy wszyscy bez końca tutaj gadać za kogo oddalibyśmy życie a za kogo nie... ale zgadzam się ze Szmike- to i tak nic nie znaczy, bo "tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono"! Ja nie mam pojęcia czy oddałabym życie za kogokolwiek? Nie jestem w stanie takiej sytuacji sobie wyobrazić, ani nie dałabym sobie "uciąć ręki" za moją reakcję w takiej ekstremalnej sytuacji. To takie sytuacje na granicy życia i śmierci tworzą bohaterów i tchórzy, tak samo jak wojna. Pewnie niejeden z tutejszych rozmówców, stwierdzających, że za nikogo życia nie odda, mógłby sam siebie zadziwić w bohaterstwie, a ci którzy wmawiają nam jakim to złym człowiekiem trzeba być, żeby nie oddać życia za własne dziecko, gdyby przyszło "co do czego" zostaliby Naczelnym Tchórzem Rzeczpospolitej. Ja sobie nie wierzę!!! Nie wiem czy podzieliłabym los bohaterów czy tchórzy?
A co do pytań czy ktoś oddałby życie za własne dziecko... najpierw go musi mieć, bo nie oddaje się życia za teorię, ale za to co kochamy i jak mocno kochamy, a De Mono spiewało "można kochać tak lekko, można kochać bez granic..." 2007/04/17 01:52:00
ruad,
zapytałabym Cię, czy jesteś ruda, ale katar sienny mnie zabija i nie mam siły żartować. 2007/04/17 02:11:22
"Kiedys za jedna kobiete dalbym sobie reke obciac! I wiesz co? Teraz nie mialbym reki!" A jesli oddalbym za nia zycie to bym do LUCYFERA mowil SZEFIE - za co? Za glupote!
2007/04/17 02:37:24
No tak... a jednak w tamtym momencie zostałbyś bez ręki. Teraz uważasz to za głupotę, ale wcześniej pewnie miałeś taką emocjonalną jazdę, że żaden logiczny argument do Ciebie nie trafiał, czyli w tzw. "afekcie" jesteśmy nieprzewidywalni:-).
2007/04/17 09:08:21
Nikt z was tak naprawdę nie wie, jak zachowałby się, gdyby przyszłoby mu oddać za kogoś życie. Wasze poglądy to jedynie wyobrażenie tego, jak byście postąpili. Pomijam sytuacje w których górę bierze instynkt i nie ma czasu na chłodną kalkulację (o ile można to w ogóle na chłodno kalkulować).
Ja staram się nie twierdzić, że zrobiłabym coś na pewno, lub czegoś nigdy bym nie zrobiła. Założenia początkowe w gruncie rzeczy opierają się na teorii, subiektywnej ocenie, pragnieniach, wartościach. W gruncie rzeczy obiektywizm nie istnieje. Jeśli oddałabym za kogoś życie to tylko za jedno z moich dzieci... a i tego nie jestem pewna. Wszystko zależałoby od konkretnej sytuacji. Zakładając, że uratowałabym życie swojemu dziecku, oddając za nie własne, to nadal pozostaje świadomość, że osierociłabym dwójkę. I już przestaje być tak idyllicznie, szlachetnie i różowo. Nie ma co się zarzekać, w każdą ze stron. To trzeba przeżyć. Tylko wtedy człowiek ma okazję się przekonać na ile się zna i jak bardzo się nie zna zarazem. Życie to nie film, tu nie ma dubli. 2007/04/17 09:28:16
kuferek76,
no i dodałabym jeszcze,że ludzie,którzy oddali swoje zycie za kogoś,uznawane pozniej za bohaterów,w momencie decyzji nie myśleli o tym,ze mogą umrzeć. 2007/04/17 14:15:13
2007/04/17 15:13:19
ja raczej wolałabym aby ktoś umarł za mnie niz ja za kogos :) o tak i ch** ze moge byc Egoistyczna wsumie wali mnie to, zreszta to jest tylko jeden głupi kometarz do tego głupiego chodz w miare inteligentnego bloga /sasasa
2007/04/17 15:29:53
dragonforce
....jeden głupi kometarz do tego głupiego chodz w miare inteligentnego bloga .... hmm..nie skomentuję. 2007/04/17 15:55:54
iza_bella2
Twoje nieskomentowanie jest komentarzem i to dużo więcej mówiącym niż jakbyś to skomentowała (ale namieszałam) ;) 2007/04/17 16:30:59
"makrauchenia1
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4065632.html" Ta śmierć ma swój sens, jedno życie za kilka żyć, oszczędzenie tragedii dziesiątkom osób. 2007/04/17 16:54:30
makrauchenia1
a czy zawsze robimy cos z sensem..?dla wykladowcy widocznie jakis sens miala..dla jego studentow tym bardziej 2007/04/17 16:57:20
makrauchenia,
nie miala absolutnie sensu? ty to lubisz przesady w stylu NIGDY ... 2007/04/17 17:03:58
Drugiej osobie mogłabym oddać nerkę, szpik, krew, nawet narządy, jeśli uległabym poważnemu wypadkowi bez możliwości powrotu do zdrowia. Nie oddałabym jednak za kogoś życia. Nie jest to związane z argumentami Pana K. Wstyd się przyznać lecz najnormalniej w świecie wynikałoby to egoizmu i tchórzostwa. Nie znalazłabym w sobie tyle odwagi, szaleństwa, głupoty (jak kto woli) by zrezygnować z możliwości życia i wszystkiego tego co ma do zaoferowania. Dawno mnie tu nei było ale widzę, że nic się nie zmieniło;)
2007/04/17 17:06:39
Nie pozwoliłabym na to również moim bliskim! Z tego wszystkiego zapomniałam o najważniejszym. Ech...
2007/04/17 17:12:20
czemu wszystko piszesz tak by sie nie mozna wlasciwie przyczepic? nikt nie chcialby wiedziec ze jego najblizsi umieraj dla niego, ale samo to stwierdzenie jest czyms nie podwazalnym i pieknym. tak sobie pomyslalam, czy nasze matki po czesci nie oddaja nam swojego zycia?
2007/04/17 17:15:15
makrauczenia,
no co ty...to nie jad:)poprostu lubisz uzywac takich jednoznacznych słow(absolutnie,nigdy),nie gniewaj się... Wydaje mi się,że każda smierć ma jakiś sens. 2007/04/17 17:20:32
zabawki,
Nie dogadam się z kimś , kto widzi sens w każdej śmierci :) Wytłumacz mi, proszę gdzie widzisz sens w brutalnej śmierci człowieka, który potrafi bezinteresownie zginąć za swoich studentów? :) I nie to, że się gniewam, tylko dziwuję, ja się zawsze dziwuję jak patrzę na świat. 2007/04/17 17:26:11
1.Uratował życie kilku studentów
2.Poszedł prosto do nieba (po śmierci spotkałą go nagroda) 3.Będzie przykładem mestwa i czegos tam ble ble ble. To jest w moim wykręconym mniemaniu :) 2007/04/17 17:27:33
Mam nadzieję że wybaczycie mi literówki ale robiąc obiad poparzyłem sobie łapy :(
2007/04/17 17:30:27
Daleko mi do twierdzenia że 'dobrze ze zginal', mowie tylko ze taka smierc ma sens.
ps. szkoda ze takich komentarzy kilku jednej osoby nie laczy w jeden. Tak to narobilem syfu :) 2007/04/17 18:43:18
makrauchenia,
po pierwsze, wierze w reinkarnację,ale to nie jest tak istotne... Sens widzę w tym,że swoją smiercią,poswięceniem(może nawet wierzył do konca,że nie zginie) pokazał najwiekszą naukę dla tych dzieci... Naukę odruchowej obrony młodszych,słabszych dzieciakow,wystraszonych i spanikowanych.W artykule nie jest jednoznacznie okreslono w jaki sposób zablokował swoim ciałem te drzwi,ale zrobil to w odruchu uczucia do dzieci,ktore przecież znal i byl z nimi zwiazany uczuciowo. Ja to zawsze bardziej od strony uczuciowej:)ale jakieś przesłanie ta śmierc dla mnie ma,wiara w to,że nie mozna tylko o własny tylek dbać w takiej chwili,bo jakby moja siostra nie skoczyła za mną,to bym juz tu teraz z tobą nie gadała... 2007/04/17 23:04:17
Masz rację z tym dbaniem o własny tyłek... to nie jest postawa godna pochwały. Ja myslę, że wielkością tej śmierci jest to, że pomyślał w pierwszej kolejności o innych i to w sytuacji narażania własnego życia... Dla mnie liczy się sama postawa, a jej dalszym efektem było uratowanie studentów. No cóż... ja chylę przed Profesorem czoła.
2007/04/18 17:01:16
Powrót po dłuższej nieobecności....
Zgadzam się z Tobą Komin. Nie oddałabym za nikogo zycia i nie chcę by ktoś oddawał swoje za moje- jakie byłoby dla mnie życie ze swiadomością, że żyję dzieki komuś bliskiemu? 2007/04/18 17:47:13
zastanawiałam się nad tym kiedyś. doszłam nawet do wniosku, że ludzie mówiący iż oddaliby życie za kogoś bliskiego stoją na granicy egoizmu. po prostu gdyby tego nie zrobili patrzyliby jak ukochana ich sercu osoba umiera, a tak sami umierają a bliskim zostawiają ten właśnie ból patrzenia na swoją śmierć.
2007/04/18 18:50:28
Ja nie pozwoliłabym, by ktoś oddał swoje życie za moje, bo szczerze mówiąc moje jest mało warte. Natomiast gdyby była taka potrzeba oddałabym życie za niektórych ludzi. Ale jest ich baaaardzo mało
2007/04/18 21:36:21
a czy poświecanie życia jest tylko wtedy, kiedy za kogoś umieramy? ja tak nie uważam. poza tym ja wolałabym oddać życie za kogoś, tak aby on o tym nie wiedział. jak się poświęcać to poświęcać na całego...
2007/04/19 21:56:11
jeśli ktoś bliski miałby oddać za mnie życie, to moje życie byłoby strasznie puste bez tej osoby...
pewnie i mnie brakowałoby osobie, za którą oddałabym życie... 2007/04/20 13:28:55
poczekaj az bedziesz mial dziecko. i zobaczysz jak ma banalne 40 stopni goraczki. nie jakies umieranie, bialaczka czy inny rak. zwykla trzydniowa goraczka.
2007/04/21 01:39:52
Ja tam bym chciał żeby ktoś oddał za mnie życie i to po wielokroć ! Przynajmniej bym wiedział, że tamta osoba była jednak całkiem spoko.
2008/01/03 02:11:28
Zycie to kolejna, smiertelna choroba przenoszona droga plciowa, tak jak AIDS. Chcialby ktos dostac AIDS?
2008/04/20 23:04:02
Nie mógłbym oddać swojego życia za nikogo! Chociażby była to najdroższa dla mnie osoba. Moje życie jest dla mnie najważniejsze. Samolubny to pogląd z mej strony, ale prawdziwy, że nasze życie jest naszym skarbem. Oddawanie jego jest równoważne z dobrowolnym dopuszczeniem do własnej śmierci. A stąd już niedługa droga paru skojarzeń do samobójstwa, które jest, jak nie patrzyć, w religii chrześcijaństwa grzechem śmiertelnym, a w ogóle największą głupotą, jaką może popełnić człowiek. Moim zdaniem.
2008/04/20 23:05:40
No i nie chciałbym, aby ktokolwiek oddawał życie za mnie... To byłoby potwornie obciążające.
2008/10/23 17:13:59
nie wiem czy potrafiłabym żyć z myślą że mam na swoich barkach czyjeś życie,pewnie nie... bo za słaba jestem na takie emocje, ale nie zawahałabym się oddać swojego życia z miłości bliskiej mi osobie, gdyby mnie ktoś o to zapytał, tym bardziej dziecku, bo przed nim jeszcze tyle lat...
2009/01/25 15:05:50
kominku witam cie chcialem tu umiescic moj najnowszy dzisiejszy wpis bardzo chcialbym i zalezy mi na twojej opini co do mojego wspisu na blogu
obserwator.netblog.pl/ to przykra historia zwiazana z miloscia dziekuje serdecznie pozdrawiam 2009/01/25 15:09:42
chcialem te historie umiescic na twoim blogu czy byla by taka mozliwosc bo jest za dluga...szkoda
2009/01/25 21:10:31
zycie jest cenne i czas leczy rany ,mysle sobie jak zajrzales na moj blog kominku to rozumiesz ze bylem gotow poswiecic calego siebie w imie tej milosci
Gość: kabo25, 87-205-94-64.adsl.inetia.pl
2009/07/02 10:23:07
Widać, że nie masz dzieci. Matka odda życie za swoje dziecko. Kiedy nie miałam córki wygłaszałam wiele różnych pogladów z chwilą narodzin małej wiele zweryfikowałam, tobie też się to zdaży, wtedy wróć do tego wpisu i napisz go jeszcze raz pozdrawiam.
|
|